Dodaj do ulubionych

Zimny prysnic.

27.03.08, 06:05
Dobrze ze nie jedziemy na mistrzostwa Amerykiwink
jakie wrazenia po meczu?smile)
mamy kadre na Euro 2008 czy nie?
Obserwuj wątek
    • agulaszek Re: Zimny prysnic. 27.03.08, 07:09
      Boszszsz już się zlękłam, że bedziesz polewał od rana wink
      Na piłce to ja sie zdecydowanie nie znam, ale szkoda sad
    • best_gigi88 Re: Zimny prysnic. 27.03.08, 07:26
      to było do przewidzenia
    • kirkwall Re: Zimny prysnic. 27.03.08, 07:58
      Nie widzialam, az tak zle? Na skali 1-10 gdzie 1 to totalny blamaz?
      • kriss67 Re: Zimny prysnic. 27.03.08, 08:35
        Czołem Kirkwallsmile

        Na skali 1-10: jakieś 2-3...Wszystkie formacje zawiodły, łacznie z
        ospałym Borucem...
    • kriss67 A zimny, zimny i w kiepawym stylu... 27.03.08, 08:34
      Czołem Tomaszsmile


      Mecz oglądałem tylko w końcówce, ale poczytałem opis i kometarze.

      Kiepsko to wszystko wyszło. I zobacz, wczoraj w meczach towarzyskich
      zagrali wszyscy nasi grupowi rywale. Wypadlismy najgorzej, bo:

      (na pierwszym miejscy nasi rywale w grupie na Euro)

      Niemcy pokonali Szwajcarie 4-0

      Austria przegrała z Holandią 3-4, ale wbiła im trzy bramki

      Chorwaci zremisowali ze Szkocją 1-1

      Polska - USA 0-3


      A tu masz ciekawy komentarz Pana Rafała Steca:

      "0:3 z USA - klęska Polaków bezcenna
      Polscy piłkarze ponieśli najwyższą porażkę za kadencji Leo
      Beenhakkera. Niewykluczone, że bezcenną.

      Bezcenną, bo holenderski selekcjoner dowiedział się bardzo dużo.
      Przed sparingiem z Amerykanami nie mówił pełnej prawdy, przyrównując
      go do inauguracji mistrzostw Europy z Niemcami. Motywował piłkarzy,
      co zrozumiałe, ale 8 czerwca w Klagenfurcie na pewno nie postawiłby
      na kompletnego reprezentacyjnego żółtodzioba (Łukasz Piszczek) i
      człowieka, który w kadrze nie zagrał nigdy choćby przyzwoicie (Paweł
      Brożek).

      Jeśli teraz, w ostatnim sprawdzianie przed powołaniami na Euro 2008,
      znienacka wstawił obu do podstawowej jedenastki, to nasuwa się jedno
      przypuszczenie, zresztą niespecjalnie oryginalne. Otóż jest
      Beenhakker zdesperowany, rozpaczliwie chwyta się każdej szansy, by
      wyszukać jakichkolwiek piłkarzy ofensywnych godnych wyjazdu na
      czerwcowy turniej.

      I prawdopodobnie już wie, że ani Piszczek, ani Brożek do wyzwań
      najpoważniejszych się na razie nie nadają. Beznadziejnie wypadli
      obaj, srodze rozczarował - któryż to już raz? - zwłaszcza napastnik
      Wisły Kraków. Gole uciułane przez niego w naszej lidze, podejrzanie
      często strzelane dzięki kardynalnym pomyłkom rywali, wynikają w
      sporej mierze z krajowej hegemonii klubu spod Wawelu. Na wzloty
      reprezentacyjne się nie przekładają, a Brożek nie sprawia wrażenia
      potwornie zdeterminowanego perspektywą wyjazdu na Euro młodziana,
      który wyplułby płuca i wybił sobie piętami zęby, byle pojechać na
      historyczny dla Polski turniej.

      Oczywiście nie można całkiem wykluczyć, że Beenhakker Brożka nie
      wezwie. To tragedia naszego futbolu - konkurenci też, delikatnie
      mówiąc, nie błyszczą, i od wielu lat nie strzelają goli w liczących
      się europejskich rozgrywkach. Ofensywny arsenał reprezentacji wisi
      na duecie Smolarek - Krzynówek. Po tym ostatnim widać - w każdym
      meczu, nawet słabszym - że jest jedynym pośród rodaków, który wbijał
      piłkę do bramek Liverpoolu, Realu Madryt czy Romy. Zanim zszedł z
      boiska, znów tylko on zdawał się zdolny szarpnąć snującymi się
      kolegami. Kiedy Krzynówek uderza z dystansu, daje kopa całej
      drużynie. Tym razem nie dał (nie zdążył?), ale przynajmniej wiemy,
      że potrafi.

      Poza nim stałych punktów oparcia nie widzieliśmy w Krakowie wiele.
      Ja widziałem jeden - Mariusza Lewandowskiego, który zaimponował mi
      zwłaszcza chirurgiczną precyzją przerzutów, czasem
      kilkudziesięciometrowych, na skrzydła. Poza tym wszyscy wyglądali
      źle lub bardzo źle. Nie przekonywał nawet Artur Boruc sprawiający
      wrażenie nieruchawego i rozkojarzonego, przez co do głowy pchają się
      myśli do niedawna, wobec wyborów Beenhakkera, wręcz bluźniercze - a
      może Kuszczak lepszy? Niestety, przemeblowywanie całej drużyny -
      włącznie z bramkarzami, którym niepewność szczególnie nie służy - w
      przededniu arcyważnego turnieju byłoby pomysłem karkołomnym.
      Pozostaje wierzyć, że Boruc rzeczywiście potrzebuje adrenaliny i w
      czerwcu będzie czynił cuda.

      Oczywiście nie ma sensu panikować, Polacy nie przegrali dotąd z
      żadnym uczestnikiem Euro 2008 (dwa zwycięstwa i dwa remisy z
      Portugalią, Rosją i Czechami), a towarzyska porażka poniesiona w
      odpowiednim momencie bywa bardziej pożyteczna niż triumf. Amerykanie
      okazali się sparingpartnerem idealnym, bo oni nigdy nie odpuszczają,
      mentalność nie pozwala im na dzielenie meczów na ważne i nieważne, a
      przed Ligą Mistrzów odpoczywać nie muszą. Zagrali serio i obnażyli
      istotną, grożącą katastrofą słabość reprezentacji - stałe fragmenty
      gry.

      Niezwykłą we współczesnym futbolu wagę akcji rozpoczętych kopnięciem
      nieruchomej piłki przywołuje się już rytualnie, weszły one do
      elementarnego repertuaru drużyn narodowych, które nie mają czasu, by
      dopieszczać atak pozycyjny i nie lubią ryzykować. Czyhają na okazję,
      którą podarowuje faul i gwizdek sędziego. W takich okolicznościach
      rozstrzygał się ostatni mundial.

      Tymczasem kiedy Amerykanie strzelali gole po rzutach wolnych i
      rożnych, Polacy zdawali się odrętwiali i kompletnie zdezorientowani.
      A to przecież jedyne chwile, w których da się wszystko zaplanować i
      przygotować, obie drużyny mogą się idealnie ustawić i skoncentrować.
      Beenhakker musi tego kadrowiczów nauczyć na zgrupowaniu przed Euro,
      bo płynnymi, przyjemnymi dla oka natarciami pozycyjnymi sobie tej
      słabości nie zrekompensują. Niezapomniany triumf nad Portugalią nie
      gwarantuje niczego - w zapierającym dech stylu biało-czerwoni już
      potem nie wygrywali. Piłkarze ich klasy muszą bazować na obsesyjnym
      unikaniu banalnych, niekiedy detalicznych pomyłek, by czuć się
      pewnie. W miarę pewnie. Przecież Niemcy w stałych fragmentach gry
      się specjalizują. I osiągnęli w tym rzemiośle kunszt bliski
      arcymistrzostwu."


      Pozdro
      Krzysztof
      • tjbazuka Re: A zimny, zimny i w kiepawym stylu... 27.03.08, 09:03
        nie wiem dlaczego tak sie stalo ale Leo musi cos wykabinowac i juz!
        ale czulem ze dostaniemy lomot od Amerykanow.
        Nie ogladalem meczu ale sledzilem relacje na 'z Czuba' i ogladalem
        potem bramki fragmety na YTube.
        Cieniznasad
        ale na pocieszenie zadam pytanie: czy USA jedzie na Euro?? no ??
        hehehe NIE jedzie!!
        MY jedziemy!
        wink
        • kriss67 Re: A zimny, zimny i w kiepawym stylu... 27.03.08, 09:28
          Tak jest Tomasz. To my jedziemy, a nie USAsmile

          Leo Zawodowiec jest na tyle wybitnym trenerem, że wie co robi, wiec
          nie ma co szat rozdzierać po sparingu. Chociaz jakaś lampka alarmowa
          na pewno sie zapaliła.

          Pozdro
          Krzysztof
      • sibeliuss Kriss, czepiam się :P 27.03.08, 09:14
        A jaki byłby zimny i w dobrym stylu?
        • kirkwall Re: Kriss, czepiam się :P 27.03.08, 09:16
          Sib, ja moge na to odpowiedziec, jesli na prawde chcesz LOL

          • tjbazuka Re: Kriss, czepiam się :P 27.03.08, 09:21
            Ooo Kirkwall hmm opwiadaj o tym prysnicu prosze.. nastawiam uszysmile
            wink
            • kirkwall Re: Kriss, czepiam się :P 27.03.08, 09:31
              TJ - akcja dzieje sie 'w tych finlandzkich lasach', w miejscowosci Kotka
              (sprawdzajcie - jest cos takiego!) i jestem u przyjaciolki. Kazda rodzina ma
              saune w domu, temperatura ponad 90C i nie ma zmiluj - musze to wytrzymac,
              zblamuje sie albo padne trupem. W tych okolicznosciach lodowaty prysznic co 10
              minut jest w b a r d z o dobrym stylu big_grin
              • kriss67 Re: Kriss, czepiam się :P 27.03.08, 09:38
                Ooooo, no tak - w saunie lodowaty prysznic jak najbradziej wskazanysmile

                Kotka - fajna nazwasmile
              • tjbazuka Re: Kriss, czepiam się :P 27.03.08, 09:49
                eee myslalem ze bedzie jakas erotyka.
                a tu o Finlandzkiej saunie wink
                brrr
                wink
                • kriss67 Re: Kriss, czepiam się :P 27.03.08, 09:50
                  Tomasz, Tobie to sie wszystko kojarzy z jednymsmile
        • kriss67 Re: Kriss, czepiam się :P 27.03.08, 09:16
          Na przykład dla "morsów" - i zimny i w dobrym stylu...
          • sibeliuss Re: Kriss, czepiam się :P 27.03.08, 09:29
            A tak serio - mam wrażenie, że nawet taka porażka ich niczego nie
            nauczy.
            • tjbazuka Re: Kriss, czepiam się :P 27.03.08, 09:38
              sibeliuss napisał:

              > A tak serio - mam wrażenie, że nawet taka porażka ich niczego nie
              > nauczy.

              bardzo prawdopodobne choc roznie to bywa.
              Problem jest w tym ze nie mamy 'tego minimum' dwoch gwiazd formatu
              swiatowego. Bez dobrego napadu to mozemy sobie tylko pogadac.
              ps: no nie moze byc, Sibi zainteresowal sie pilkasmile
              wink
    • debest3 Re: Zimny prysnic. 27.03.08, 13:59
      po tym meczy napewno widać kto na te Euro nie powinien jechać,Brożek totalna
      klęska,chyba wreszcie pozamykał usta tym którzy mieli pretensje że taki
      strzelec,a w kadrze nie gra,Piszczek?już sie nie dziwię czemu w Hercie nie
      gra,wyglądało ze piłkę pierwszy raz na oczy zobaczył,Bronowicki,do niego nigdy
      nie czułem specjalnej sympatii,ale w meczu z Portugalią trochę u mnie
      zyskał,wczoraj masakra,lider w stracie piłki,Wasilewski jak zwykle sie wydurnił
      i głupią kartkę złapał,strach pomyśleć co to będzie w meczu o stawkę,pozbawi
      znów drużyny jednego zawodnika,Żurawski przypomina mi zawodnika z kadry
      Janasa,czyli marazm i otępienie,powtórka z rozrywki,mam nadzieję że Leo nie
      zrobi takiej głupoty jak Janas że zamiast kierować sie rozsądkiem to
      selekcjonował zawodników wg.własnych sympatii,jedynym zawodnikiem który mi sie
      podobał,był o dziwo...Lewandowski,muszę tu uderzyć sie w piersi,ponieważ na
      początki eliminacji pamiętam że miałem sporo pretensji kto tego bezbarwnego
      zawodnika do reprezentacji powołał..jak widać omyliłem sie,reasumując straciłem
      wczoraj kasę na piwo,szykowałem sie na ciekawy mecz,mogliby i przegrać,pal
      diabli,ale chociaż zeby jakiś styl reprezentowali,nie wyspałem sie a wstaję o 3
      ,wyłączyłem całe szczeście przy stanie 0:2 ,jedyne co wczoraj zaoszczędziłem to
      nerwy
      • kriss67 Re: Zimny prysnic. 27.03.08, 15:35
        Czołem Debeściakusmile


        Co do Mariusza Lewandowskiego - Twoja opinia zgodna jest z opinią
        dzisiejszej prasy. Zawodnik wybijający sie na tle reszty...

        Co do Wasilewskiego - raz za razem dostaje kartki. Czytałem wywiad z
        nim, w którym gadał, że futbol to męska gra i takie tam. Tyle że nie
        jest z niego Materazzi - łaczący zawadiactwo z duzymi
        umiejętnościami - tylko zwykły kopacz o miernych umiejętnościach...

        Pozdro
        Krzysztof


        ps.Ech..ci Amerykanie...Tarcze nam montują, wiz dac nie chcą, i
        jeszcze te trzy bramki...

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka