sibeliuss
09.06.08, 22:40
Pierwszy wrzaskliwy świst fabryczny rozdarł ciszę wczesnego poranku, a za nim
we wszystkich stronach miasta zaczęły się zrywać coraz zgiełkliwiej inne i
darły się chrapliwymi, niesfornymi głosami niby chór potwornych kogutów,
piejących metalowymi gardzielami hasło do pracy.
Olbrzymie fabryki, których długie, czarne cielska i wysmukłe szyje-kominy
majaczyły w nocy, w mgle i w deszczu - budziły się z wolna, buchały
płomieniami ognisk, oddychały kłębami dymów, zaczynały żyć i poruszać się w
ciemnościach, jakie jeszcze zalegały ziemię.
/Ziemia obiecana, Wł. St. Reymont/