sloggi
14.11.03, 12:02
Jestem tuż po rozmowie ze znajomym, który jest kompletnym ateistą. Jakimś
trafem rozmowa zeszła na święta, zatem pytam go po co wyprawia kolację
wigilijną. O ile dobrze myślę, jest to pamiątka narodzin Jezusa Chrystusa.
Jeśli nie wierzę, to po co świętuję? Czy to potrzeba lepszej kolacji? Okazja
do spotkania z bliskimi? Na pytanie odpowiedział moim zdaniem bez sensu,
rzekł, że wszyscy tak robią - i coś w te wolne dni trzeba robić.
A moim zdaniem dla ateisty to powinien być taki okazjonalny weekend, z tą
różnicą że sklepy są pozamykane i w kinie nie ma filmu.
A może ja jakiś dziwny jestem?