29.09.09, 23:03
Przepraszam, ze zakładam mało "motywujący" temat, ale uznajmy prosze, że po
prostu zycie nas motywuje lub nie.

Jakie rozrywki towarzyskie mają obecnie nastolatki (pomijam hobby) - na pewno
kino, może teatr czy koncerty i............ co? Czy jakikolwiek nastolatek
chodzi w dzisiejszych czasach do kawiarni? Jeżeli nie to gdzie-do pubów,
klubów? Wiem jak wygląda pub;), w klubie byłam raz , zresztą impreza była
półzamknięta, więc głupie pytanie co nastolatek może robić w klubie?


I dodatkowe pytanie dla mam chłopców - czy dajecie/planujecie dawać odrobine
większe kieszonkowe gdy na horyzoncie pojawi się dziewczyna?
Obserwuj wątek
    • Gość: menodo Re: Rozrywki IP: 87.205.149.* 30.09.09, 10:23
      Mysle, ze to bardzo roznie wyglada.
      Bo nastolatki w roznym tempie dojrzewaja, maja rozne wzorce kulturowe, pochodza
      z roznych srodowisk. A tez maja rozne zapotrzebowanie na "stymulacje spoleczna"...
      Moja corka jeszcze w pierwszej klasie gimnazjalnej bawila sie lalkami, zabrala
      je nawet na oboz w czasie ferii, ale po powrocie powiedziala, ze z tymi lalkami
      tylko obciachu sobie narobila i "chyba jest psychiczna"...Bo jakas dziewczynka
      zapytala ja czy ma chlopaka. A kiedy okazalo sie nie, zdziwila sie: sluchaj, jak
      nie znajdziesz sobie teraz chlopaka, to juz nigdy...

      Teraz jest w 1 klasie liceum i okazuje sie,ze spora grupa jej nowych znajomych
      (niekoniecznie ze szkoly) to bywalcy klubow,dyskotek, calonocnych imprez z
      alkoholem itd.

      Jakas dziewczynke chlopak rzucil i niestety "wrocila do papierosow"...

      Jakies opowiesci o chlopcu, ktory zamiast do szkoly (w gimnazjum)szedl "na
      Skarpe" i tam samotnie wypijal pol litra wodki. Okazalo sie zreszta,ze ten
      chlopiec jest synem mojej przyjaciolki, z ktora sie kiedys bardzo poklocilam -
      ja uwazam, ze to patologia, aby na 15 urodziny urzadzac wielka bibe ze
      skrzynkami alkoholu...Ona mi tlumaczyla, ze teraz mlodziez wczesniej dojrzewa, a
      moje dziecko jest trzymane na smyczy...

      Moja corka od niedawna samodzielnie korzysta z miejskich rozrywek. Poza typowo
      kulturalnymi - jakies wypady do centrow handlowych, do kawiarni, np. na Tamce
      jest taka gdzie sie gra w scrabble, do pijalni czekolady...Ma jakas swoja
      ulubiona kapele - wiec czasem chodzi do klubow. Z tym ze my mieszkamy pod
      Warszawa (na jej nieszczescie) - wiec jest zawozona i przywozona; czasem nocuje
      w domach kolezanek - tych samych od zawsze...

      Ale mysle, ze ogromna czesc jej zycia towarzyskiego dzieje sie w internecie -
      skype, gadu-gadu, grono, facebook...Nie sadze, aby byla to tylko kwestia
      "izolacji terytorialnej", w jakiej zyje. Po prostu taka ma osobowosc - ze
      bezposrednie kontakty z ludzmi az tak bardzo ja nie kreca. I czesto mowi, ze po
      co sie spotykac skoro mozna pogadac na skypie - a w odpowiednim momencie uczynic
      sie "niedostepna"...I po co w ogole spotykac sie w weekendy z ludzmi, z ktorymi
      widzi sie na co dzien...


    • agatka_s Re: Rozrywki 30.09.09, 10:54
      Mój syn (prawie lat 15, w marcu) to kompletnie inne "rewiry"
      rozrywki.

      Jeśli wyjścia z kolegami (i z koleżankami) to szczytem wyrafinowania
      nadal jest pójście na pizze (i to koniecznie do Pizza Hut) i
      kręgle. Wypicie kawy wraz ze mną jak gdzieś idziemy, wciąż jest
      jakimś szczytem dorosłości i wyrafinowania...(kluby, kawiarnie to
      jakaś abstrakcja....)

      Z rozrywek napewno kino-ale typowy repertuar Hollywood, nic co choć
      ciut zmusza do myślenia (w domu czasem syn obejrzy coś mądrzejszego
      z płyty, ale to też rzadko, jak już nudzi się do niemożebności to
      się łaskawie zgodzi obejrzeć coś co ja mu zarekomenduje np kiedyś
      Stowarzyszenie Umarłych Poetów, czy Pianistę)-chodzą z kolegami i to
      nawet często (czasem pójdziemy razem, ale to syn idzie bardziej dla
      towarzystwa, często idziemy razem do kina ale na inne filmy), teatr-
      absolutnie nie wchodzi w grę (nuda), koncerty-kompletnie go to nie
      kręci(słucha muzyki i to bardzo różnej, ale obecnie chętniej słucha
      radia w którym się "gada", np Tok FM który u nas w domu jest
      włączony na okrągło i syn się zaraził chyba ode mnie, ze nawet
      wieczorami przez słuchawki słucha-wieczorem są w tym radiu chyba
      fajne audycje choć ja ich nie znam, ale syn tak mówi że są fajne,
      ale Radia Zet też słucha np zawsze w samochodzie mi przełącza).
      Opera balet jakieś koncerty muzyki nie pop i jakakolwiek "sztuka
      wyższa" kompletnie nie wchodzi w gre-próbowałam i poddałam się-musi
      sam dorosnąć i chcieć, ja zrobiłam swoje tzn zaprowadziłam go
      wszędzie po "jednym" razie żeby wiedział "czym to się je, i uważam
      że swój obowiązek spełóniłam-teraz to już jego wybór.

      Z typowych rozrywek to: wspóolne (z towarzystwem szkolno-osiedlowym)
      jeżdzenie na rowerach (takie wydaje mi się ciut wyczynowe bo skaczą
      na jakiejś górce, ale ja wole za dużo o tym nie wiedzieć,
      szczególnie po jego wypadku na rowerze....), rolki (które są chyba
      zazwyczaj spotkaniami towarzyskimi, bo na tych rolkach to chyba
      w8ięcej gadają niż jeżdżą, takie coś mam wrażenie....) i to co
      najważniejsze umawianie się na piłke nożną-mają takie fajne
      zamknięte boisko i tam regularnie się spotykają na mecze (sądząc po
      tym jak wygląda przysłowiowa "koszulka, która pachnie" rzeczywiście
      grają i to ostro). Sport i to w każdej możliwej formie to chyba
      podstawowa rozrywka i relaks (pomijam już starty w zawodach
      biegowych i inne formy zorganizowane jak obozy narciarskie czy
      kajakowe i wyjazdy ze mną np na narty).

      Czytanie-to też jest dopuszczalna rozrywka, choć ostatnio widze że
      syn zdecydowanie obniżył loty i poza lekturami (teraz od
      miesiąca "katuje" Pana Tadeusza i straaaaasznie mu to idzie) i
      głupimi książkami czytanymi po raz tysięczny niewiele czyta. Tzn
      sorry czyta gazety i czasopisma-to musze powiedzieć że robi
      regularnie i chętnie, dzięki Bogu nie ogranicza się tylko do stron
      sportowych (choć te akurat najbardziej go interesują).

      Podstawową rozrywką syna jest jednak F1, czyli tak kompleksowo od
      czytania każdej najmniejszej wzmianki na portalach, przez czytanie
      pism takich jak F1 Racing, Top Gear itp, ogladanie samuch wyscigów
      od trningów przez kwalifikacje (dla niewtajemniczonych to trwa
      bardzo długo) przez jakieś analizy które przeprowadza i ciągłe
      symulacje, zbieranie replik bolidów, autografów itp itd-ale to jest
      hobby (rozumiem że rozgraniczasz hobby/rozrywka choć dla mnie to w
      dużym stopniu to samo !)

      No i ostania rozrywka to wirtualna gra na gieldzie, coś w rodzaju
      bezpiecznego hazardu-bardzo to syna wciągnęło.


      W ogóle teraz syn nie gra w gry komp (czasem w Wii, np Monopoly),
      jeśli jest w komputerze to raczej "w internecie" i to zazwyczaj
      monotematycznie tj w kontekście F1.

      Rozrywki w zasadzie w gre wchodzą tylko w weekendy, i to nie zawsze,
      bo te weekendy też bywają zajęte np jak jest to weekend kiedy jest
      wyścig F1 to od piatku do niedzieli kilka godzin jest wyjętycyh na
      transmisje-kupiłam specjalnie program sportowy żeby syn mógł oglądać
      absolutnie wszystko co jest możliwe o F1 i to na kilku telewizjach
      (najlepsze są transmisje na niemieckiej), albo startuje w zawodach i
      wyjeżdza na sobote i niedziele. Kiedyś też regularnie brał udział w
      koncertach chóru w niedziele (wtedy prawie cała niedziela była
      zajeta, bo zazwyczaj trzeba było "obskoczyć" kilka kościołów)-teraz
      z powodu przejscia do nowego chóru narazie koncerty go jeszcze nie
      dotyczą bo zwyczajnie jeszcze nie opanował repertuaru...


      Co do pieniędzy-ostatnio podwyższyłam kieszonkowe, bo uznałam że
      potrzeby coraz większe (w zasadzie to przywróciłam starą wysokość,
      bo syn sam się zrzekł części kieszonkowego na poczet wyjazdu do
      Włoch na wyścigi F1), ale nie z powodu dziewczyny, narazie nie
      przewiduje następnych podwyżek, ale z drugiej strony jak syn mi
      zasygnalizuje , że mu "nie starcza" to się będziemy zastanawiać.


      No i gdzie tu znaleźć czas na szkołe ? Szkoła z konieczności musi
      być tylko dodatkiem do prawdziwie fascynujących rzeczy i z tego
      powodu żeby mieć czas na wszystko co go rzeczywiście "kręci" syn jej
      poprostu pilnuje-to jest jego prawdziwa motywacja....
    • Gość: tukata Re: Rozrywki IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.09.09, 11:44
      Rozrywki mojej córki są chyba trochę ograniczone lub inne ze względu
      na specyfikę miejscowości, w której mieszkamy (sypialnia pod
      Warszawą). Poza kinem i sporadycznie teatrem,to: umawiają się
      (koleżanki koledzy głównie z klasy) na rower, na spacer, głównie po
      to żeby usiąść w końcu na ławce w parku lub lesie i nagadać się do
      woli, umawiają się w miejscowej kawiarence na lody czekoladę i
      niektórzy kawę, chodzą na organizowane miejscowe spotkania, nazwijmy
      to kulturalne(dyskusje filmowe, koncerty, przeglądy filmow
      animowanych, spotkania z autorami książek i inne, u nas jest tego
      sporo), bardzo sporadycznie wypad do Warszawy w celach pochodzenia,
      np: w ostatnią niedziele była starówka i park sasaki, wcześniej przy
      okazji kina "złote tarasy". Natomiast główną rozrywką jest siedzenie
      przed kompem na gronie i innych portalach społecznościowych. Przykaz
      odgórny-pół godziny dziennie, w weekend dłużej. Od czasu do czasu
      organizują imprezę, najczęściej z okazji urodzin, na której gadają,
      trochę tańczą, grają w gry(butelka) - nic nie wiem, żeby był
      alkohol. Mówię tu o środowisku mojej córki(gimnazjum).
      Co do pytania o kieszonkowe, to rozmawiałam ze swoją córką parę dni
      temu i moje stanowisko jest takie, że zarówno dziewczynka jak i
      chłopiec powinni płacic za siebie(nie zarabiają), oczywiście może
      byc tak, że koniecznie chłopiec chce zaprosic gdzieś tam i zapłacić
      za dziewczynę, ale dziewczyna przy innej okazji powinna się
      zrewanżować.
    • joa66 Re: Rozrywki 30.09.09, 12:07
      Czasami jest mi trudno określic wiek młodych ludzi, których widzę na
      mieście, więc nie wiem czy to rozmawiają czternastolatki czy
      osiemnastolatki.

      Słyszałam wiele razy, że to "obciach" zabrać koleżankę do McDonalda
      (nie chcę tu dyskutować o jakości) , koniecznie trzeba do "lokalu"
      (???). Jakim budżetem dysponują nastolatki w takim razie? Czy to
      normalne, żeby zapraszały siebie do restauracji?


      Zastanawiam sią też nad miejsacmi typu "modny klub" - czy licealiści
      tam bywają, czy w ogóle są wpuszczani?


      Nie chcę mówić o ekstremalnych sytuacjach typu alkohol na maxa i
      narkotyki. Tylko zastanawiam się też jak wyglądają wizyty
      przeciętnych nastolatków w świecie "dorosłym" (oczywiście nie mówię
      tu o kinie i teatrze, gdzie przezcież też różne grupy wiekowe się
      spotykają) . Czy w ogóe przeciętne nastolatki chodzą w takie miejsca.


      • joa66 Re: Rozrywki 30.09.09, 12:16
        Przypomniał mi się też artykuł, w którym uczeń Staszica mówił, że
        fajni ludzie chodzą tylko do Starbucksa i tylko biedota chadza do
        Coffee Heaven.

        Artykuł był tak bezsensowny, że mój syn podejrzewał, że treść jest
        zmyślona albo ktoś w żywe oczy nabijał się z dziennikarki.

        A Wy słyszałyście o takich "modach"?
        • agatka_s Re: Rozrywki 30.09.09, 12:27
          napewno są takie "mody" (zresztą trwałe jak zeszłoroczny śnieg...),
          i zawsze były, może w innym kontekście, ale "snobowanie" się na
          miejsca, rodzaj literatury, teatry (kiedyś wypadało bywać w
          Hybrydach, stodole ale w Czytelniku-dziś w StarBucks itp), rodzaj
          ciuchów, typ znajomych itp to raczej obyczaj stary jak świat.

          To samo dotyczy języka (wiadomo że słowo które było jeszcze "cool"
          tydzień temu, już teraz jest kompletnie nie "zajefajne"). To chyba
          typowe zjawiska....

          Myśle że takie snobizmy nie są groźne, co w tym złego że ktoś (uczeń
          Staszica też człowiek !!!) snobuje się na chodzenie na kawe do
          SturBucks ???

          Gorzej jak snobizm polega właśnie na wiecznym imprezowaniu, piciu,
          paleniu i prochach.

          Aha mody na określone knajpy (i odpowiedni lans w nich) obowiązują
          też wśród dorosłych i są też bardzo nietrwałe....
          • agatka_s Re: Rozrywki 30.09.09, 12:32
            Nawet jest taki zawód "trendsetter"-właśnie takie mody kreuje
            (teoretycznie śledzi, ale de facto ma olbrzymi wpływ na to co
            będzie, a co nie będzie wypadało robić w danym sezonie).
          • joa66 Re: Rozrywki 30.09.09, 12:44
            "Myśle że takie snobizmy nie są groźne, co w tym złego że ktoś
            (uczeń Staszica też człowiek !!!) snobuje się na chodzenie na kawe
            do SturBucks ??? "

            To nawet nie chodzi o Starbucksa, tylko o pogardliwe traktowanie
            tych, których na to nie stać. Komentowała to nawet Dyrektor
            Staszica, która była lekko przerażona i deklarowała , że przyjrzy
            się swoim uczniom (nota bene : wypowiadała się dosyć rozsądnie).

            Pamiętam nawet stwierdzenie tego ucznia, że do Starbucksa chodzą ci,
            ktorzy płacą za wycieczki szkolne w całości, a do do Coffee Heaven
            ci, którzy płacą w ratach, bo ich nie stać.

            Tak jak pisałam wyżej, trudno uwierzyć, że artykuł jest prawdziwy,
            ale może się mylę?

            Bo to jednak nie jest zwykły snobizm.
            • agatka_s Re: Rozrywki 30.09.09, 13:01
              Obawiam się że Pani Dyrektor buja w obłokach albo poprostu mówi to
              co powiedzieć powinna zgodnie z tzw poprawnością polityczną.
              Oczywiste, że tak musi zareagować, ale podziały społeczne według
              zasobności portfela to fakt, i młodzież nie jest tu jakimś
              wyjątkiem. Wśród dorosłych też są określone "snobizmy" po to aby
              się poczuć lepiej że się przynalezy do tych lepszych, fajniejszych i
              choćby nie wiem jak deklarować jak bardzo jesteśmy egalitarni, to są
              podziały na tych co mieszkają w willi w Konstancinie/w domach
              komunalnych, tych co spędzają wakacje na Bahama/tych co korzystają z
              MOPS itd itd-te światy rzadko spotykają się w tych samych miejscach,
              w tych samych kawiarniach, ba nawet w tych samych przychodniach
              lekarskich, środkach komunikacji publicznej (większość tych co
              korzysta z "odpowiednich" knakjp, korzysta też z prywatnej służby
              zdrowia, jeżdzi własnymi samochodami itp itd). Zobacz przypadek
              biednej (w sensie materialnym) kobiety którą wykastrowano bez jej
              zgody. Czy wyobrażasz sobie aby to zrobiono którejś "z nas" ?

              Młodzież przynajmniej jest szczera, mówi to co i tak wszyscy
              wiedzą. Możemy to potępiać i się oburzać (nauczyciel musi, bo taki
              ma zawód !!!), ale de facto to hipokryzja, bo szukanie dobrych szkół
              to też snobizm polegajacy na tym że chcemy aby nasze dzieci
              przynależały do tego lepszego świata, tego w którym kiedyś nie
              zostaną potraktowane jak ta kobieta wykastrowana bez jej zgody....


              Czym różni się "snobowanie" na dobrą szkołę od "snobowania" na modną
              knajpe ???
              • joa66 Re: Rozrywki 30.09.09, 13:11
                Snobowanie na dobrą szkołę? Wydaje mi się, że to zbyt ważna sprawa,
                żeby to było tylko snobowanie.

                Snobowanie zawsze było i będzie, nie wiem może po prostu było lepiej
                ukryte, bo nie wypadało się snobować? Może ten dzieciak był szczery?

                Właśnie dlatego zadałam pytanie, bo ja w sumie zdania nie mam i na
                co dzień tego nie doświadczam. Ale może to kwestia wieku dziecka?
              • Gość: menodo Re: Rozrywki IP: 87.205.149.* 30.09.09, 13:20
                "Czym różni się "snobowanie" na dobrą szkołę od "snobowania" na modną
                knajpe ??? "

                Niczym. Snob to snob. Snobowi dobra szkola dla dziecka albo modna knajpa sluzy
                do tego, aby podwyzszac swoj status w oczach innych, czesto kosztem tych innych
                wlasnie. Azckolwiek snobizm edukaczjny uwazam za najmniej szkodliwy spolecznie.
                Zreszta snob pochodzi od lacinskiego - ten ktory nie jest szlachcicem. Takie
                adnotacje robiono dawniej przy nazwiskach nie+szlacheckich dzieci przyjetch do
                szkol.



                • Gość: agatka_s Re: Rozrywki IP: *.aster.pl 30.09.09, 13:48
                  No ja nie sądze że to musi być tylko dla innych. Moim zdaniem
                  czasem snobujemy się na coś dla siebie, bo mamy jakieś marzenia,
                  pragnienia i czasem jakiś mały erzac pozwala nam poczuć się lepiej
                  (i wcale nie chodzi tu o to co inni sobie pomyślą).

                  Znam (internetowo z forum dla odchudzających się kobiet) kobiete
                  która nie jest zamożna nie ma żadnych kaprysów, ale ma taki jeden
                  mały snobizm-kupuje sobie bardzo drogą i bardzo elegancką bieliznę.
                  Ona tej bielizny nikomu nie pokazuje, nikt jej nie ogląda-ale dla
                  niej to jest jakieś takie "zadośćuczynienie" po latach strasznej
                  biedy i co gorsza lat gdy jako nastolatka wmawiano jej że jest
                  beznadziejna i do niczego, i to w sensie urody, intelktu itp. Ten
                  snobizm na bieliznę nie jest zamiast, bo ona teraz ma olbrzymią
                  wiarę w siebie-udało jej się dużo zmienić i osiągnąć i ten snobizm
                  na luksus jest raczej dla czystej przyjemnośći. Ona mówi że jak
                  sobie popatrzy na te swoje koronkowe desus to od razu jej się chce
                  żyć.

                  Ja tam snobizmu bym tak do końca nie potępiała, nie każdy jest
                  szkodliwy i nie każdy wynika z pobudek imponowania innym (np snobizm
                  na dobre szkoły moim zdaniem jest bardzo pożyteczny i wielokrotnie
                  wynika z miłości do dzieci, a nie chęci podniesienia własnej
                  wartości!!!)
      • Gość: menodo Re: Rozrywki IP: 87.205.149.* 30.09.09, 12:54
        Moim zdaniem jest ogromna przepasc miedzy gimnazjalistami (I-II klasa) a
        licealistami. Duzo tez zalezy od dostepu do pieniedzy.
        Znam dzieci, ktore do szkoly (liceum) przyjezdzaja taksowka ("znowu zaspalem") a
        po szkole ida "cos zjesc" - przy czym Mc Donald's to rzeczywiscie obciach
        troche...Raczej starbucks jesli w ogole fastfood...Modne jest sushi na przyklad.

        Zycie klubowe to raczej styl juz licealny. Sa tacy, ktorzy w 3 klasie maja juz
        swoje mieszkanie i dobry samochod. Ja w tym wieku nie znalam takich osob, nawet
        kiedy moj syn chodzil do liceum (23 lata) bylo to rzadkie, teraz coraz czesciej
        o tym slysze.

        Moje dzieci byly niedawno na 18-ce u swojego kuzyna (III liceum) i moj syn byl
        zszokowany liczba "rozpuszczonego gowniarstwa". Drogie ciuchy, drogie
        gadzety,rozmowy kto czym jezdzi; wakacje w ekskluzywnych resortach...A to byly
        dzieci glownie z panstwowych ogolniakow...Sam chodzil do szkoly spolecznej, ale
        mowi, ze za "jego czasow" pilo sie piwo albo najtansza wodke, a nie drogie alkohole.
        Na zebraniach z rodzicami,kiedy ustalalismy gdzie na wycieczke, czesto padal
        argument - ze bez przesady, ze cos jest za drogie, czy nie mozna by taniej,bo po
        co im pokoje "z lazienkami"...

        Natomiast corke bardzo smieszyly uwagi brata, powiedziala, ze on to juz
        "starsze pokolenie", ktore jeszcze pamieta jak na klocki lego skladala sie cala
        rodzina...

        Moze to tez kwestia mlodszego pokolenia rodzicow obecnych
        gimnazjalistow-licealstow, innego stylu zycia i stosunku do pieniedzy?


        • joa66 Re: Rozrywki 30.09.09, 13:17
          Różnice majątkowe ,a co za tym idzie stylu życia, istniały zawsze.
          Tylko dla mnie czymś innym są decyzje podejmowane przez dorosłych
          (typu wakacje, sprzęt, czy mieszkanie dla 18latka) a decyzje
          finansowe licealisty w ramach budżetu, który ma.

          I co robi z tymi pieniędzmi w ramach swojego życia rozrywkowo-
          towarzyskiego. W jakim stopniu jest niezależny od rówieśników, a w
          jakim jest ofiarą mody i pewne rzeczy robi wbrew sobie. Nie mówię tu
          o przypadkach nastolatków, którzy faktycznie są do czegoś przekonani
          i np uwielbiają kaweę tylko ze starbucksa
          • Gość: agatka_s Re: Rozrywki IP: *.aster.pl 30.09.09, 13:28
            Moja mama pracowała jako kelnerka na różnych zjazdach w czasie
            studiów, tylko po to aby potem sama mogła się pokazać w różnych
            modnych miejscach i żeby nie musiała zamawiać tylko szklanki wody. J

            Ja zaczęłam pracować w 3 klasie liceum (dawałam lekcje angielskiego)
            bo miałam taką fantazję aby mieć w wieku lat 17-stu samochód i móc
            go utrzymać (bardzo mi imponowało posiadanie samochodu, rodzice
            wpierw mi samochód-malucha który wylosowali pożyczali, a potem jak
            spłaciłam część samochodu podarowali). Nie byłam "bananową"
            młodzieżą, ciężko pracowałam na ten samochód, ale jak ktoś na to
            patrzył z boku to mógł sobie o mnie pomyśleć że mam poprzewracane w
            głowie bo już zaraz po maturze jeździłam samochodem.

            Myślę że młodzież ma różne zasoby i różne marzenia. Niewykluczone
            że ten uczen ze Staszica, nie ma dużo pieniędzy ale odkłada wszystko
            aby czasem pojść do tego Starbuksa, a może jest rozpuszczonym
            przez "nadzianych" starych, bogatym dzieciakiem, który mówi
            autentycznie szczerze, bo tak zawsze był wychowywany i to są jego
            naturalne klimaty.
            • joa66 Re: Rozrywki 30.09.09, 14:08
              Ale Ty chciałaś mieć samochód nie dlatego, że "samochód się ma", a
              twoja znajoma, też sama dla siebie chciała mieć elegancką bieliznę.

              Mnie bardziej ciekawi presja (o ile taka istnieje) , która powoduje,
              że tak naprawdę wszystko Ci jedno jaką kawę pijesz, ale chcąc
              należeć do jakiejś "lepszej" grupy naginasz swoje finanse, czas itp.

              To, że to się zdarza to wiem, ale czy faktycznie jest to powszechne?
              • joa66 Re: Rozrywki 30.09.09, 14:13
                Pamiętam, że sama chodziłam na "eksperymentalne filmy węgierskie", z
                bliżej nieokreślonego powodu, ale na pewno powodem nie było to, że
                chciałam należeć do jakiejś grupy, jeżeli już, to może do bardziej
                abstrakcyjnej, a nie do grupki Kasi Zosi i Wiesia.

                I nie ukrywam, że ciekawią mnie te nieszczęsne kluby;) Czy
                licealiści tam chodzą?
                • Gość: menodo Re: Rozrywki IP: 87.205.149.* 30.09.09, 14:58
                  Chodza. W moich licealnych czasach tez chodzili -do remontu, hybryd czy czegos
                  tam; ja nie chodzilam.
                  Nie wiem jaka jest skala tego zjawiska - ale skoro klubow jest wiecej i to
                  bardzo "posegmentowanych" to i klientow musi byc wiecej.

                  Ja wlasciwie nie mam nic przeciwko temu. Czasami moglabym pozwolic corce na
                  wizyte w takim miejscu, bo wiem, ze taki styl zycia kompletnie jej nie kreci,
                  aczkolwiek ciekawi.

                  Natomiast troche martwie sie o chlopca z mojej rodziny - ze on poza tymi klubami
                  wlasciwie nic nie ma. Teraz powiedzial, ze moze nie bedzie zdawal matury tylko
                  rodzice wykupia mu wycieczke dookola swiata i on w tym czasie zastanowi sie -co
                  dalej...Moze jakies prywatne studia gdzie nie potrzeba matury?
                  W zasadzie sa chetni, bo co maja zrobic. Martwia sie, ale moim zdaniem mozna
                  bylo uniknac tego problemu...
                  • verdana Re: Rozrywki 30.09.09, 15:50
                    Niestety, mnie sie trafily typy patologicznie nierozrywkowe. Syn -
                    dokladnie w wieku syna Agatki, przede wszystkim czyta, w drugiej
                    kolejnosci gra na komputerze. Lubi kino i teatr, a poza tym uwielbia
                    filharmonie, ale noga w tym przybytku nie postanie, więc chodzi z
                    klasą lub z kolegami. Z kolegami - a wlasciwie z koleżanka, bo ma
                    przyjaciółkę w klasie wychodzi raczej rzadko czasem ida na rower. na
                    pewno jesli coś jadaja wto w McDonald'sie, bo zadnego na nic wiecej
                    nie stać.
                    A snobowanie sie na starbucks'a rozumiem, jest tanszu od coffeheaven
                    • joa66 Re: Rozrywki 30.09.09, 15:58
                      "A snobowanie sie na starbucks'a rozumiem, jest tanszu od
                      coffeheaven "

                      Tak?

                      He, he..ten artykuł naprawdę wydawał się dziwny.

                      U "nas" w szkole to też raczej McDonald, czasami jakieś lody czy
                      barowe dania w Galerii Mokotów.

                      • joa66 znalazłam fragment artykułu 30.09.09, 16:51
                        www.dziennik.pl/wydarzenia/spoleczenstwo/article365065/Ja_naleze_do_elity.html
                        • verdana Re: znalazłam fragment artykułu 30.09.09, 17:08
                          OMO - znalazła przecietnego chłopaka na wagarach, chłopaka, ktory
                          tak żadko bywa w kawiarni, ze nawet nie wie, ile co kosztuje... I
                          wydaje mu się, ze Starbucks jest drogi - co samo w sobie swiadczy o
                          tym, ze ubiera sie prędzej w H&M, jak nie na bazarach, niż w
                          wypasionych firmach. W Coffeheaven nie był chyba nigdy w zyciu, bo
                          tak kawa jest drozsza niz u Bliklego. Gdyby był w Stanach, to
                          wiedziałby , ze Starbucks to tania siecówka, predzej obciach niż
                          lans.
                          • joa66 Re: znalazłam fragment artykułu 30.09.09, 17:29
                            Mój syn uważał, że ten chłopak podpuszczał dziennikarkę....

                            ale artykuł to tylko pretekst.

                            Młody człowiek ma czas wolny i co? Robi to na co ma ochotę czy "lansuje" się?

                            • verdana Re: znalazłam fragment artykułu 30.09.09, 17:49
                              Znana mi mlodzież - robi co chce. Owszem, kilkoro zajmuje się praca
                              spoleczna, malo to lans przypomina...
                              • joa66 Re: znalazłam fragment artykułu 30.09.09, 18:24
                                Ja cały czas mam wrażenie, że to co widzę wokół siebie ma się nijak do tego co
                                jest w mediach.

                                Fakt, nie znam żadnych licealistów i trudno mi o nich mówić, ale obraz tego jak
                                młodzież spędza wolny czas widziany oczami prasy jest czasami przerażający.

                                Acha, dzięki za komentarze dotyczące zapraszania dziewczyn do kina czy na kawę.
                                • ratyzbona Re: znalazłam fragment artykułu 30.09.09, 18:33
                                  Kiedy chodziłam do gimnazjum zewsząd dochodziły do mnie sygnały że
                                  ówczesna młodzież nic nie robi tylko przesiaduje w galeriach
                                  handlowych - biorąc pod uwagę że wtedy było w Warszawie nieco mniej
                                  galerii handlowych i że były one raczej na peryferiach zawsze mnie to
                                  śmieszyło bo moi znajomi spotykali się zazwyczaj grzecznie na
                                  podwórku albo u koleżanki. Kiedy chodziłam do liceum dowiedziałam się
                                  że młodzież już ze sobą nie rozmawia bo korzysta z internetu -
                                  tymczasem ja choć istota mało rozrywkowa mogłam zaręczyć że
                                  największą rozrywką było spotkać się ze znajomymi i pójść z nimi na
                                  kawę czy spacer żeby pogadać. Teraz kiedy jestem na studiach ( bliżej
                                  końca) słyszę że studenci się snobują i imprezują w anonimowych
                                  klubach kiedy 99% imprez to skromne domówki na których pije się wino
                                  je sałatki i rozmawia o pracach magisterskich. To nauczyło mnie że
                                  gazety nigdy nie opisują świata który widzi się wokół siebie i mają
                                  dużą skłonność do uogólniania. Na pewno gdzieś tam jest młodzież
                                  która pija kawę tylko w amerykańskich sieciówkach i gardzi tymi
                                  którzy nie mają desingerskich ciuchów choć prawdę powiedziawszy mogę
                                  się założyć że nigdy ich nie spotkacie
                                • agatka_s Re: znalazłam fragment artykułu 30.09.09, 18:34
                                  joa66 napisała:

                                  > Ja cały czas mam wrażenie, że to co widzę wokół siebie ma się
                                  nijak do tego co
                                  > jest w mediach.
                                  >
                                  > Fakt, nie znam żadnych licealistów i trudno mi o nich mówić, ale
                                  obraz tego ja
                                  > k
                                  > młodzież spędza wolny czas widziany oczami prasy jest czasami
                                  przerażający.
                                  >
                                  > Acha, dzięki za komentarze dotyczące zapraszania dziewczyn do
                                  kina czy na kawę
                                  > .



                                  Ten chłopak jest uczniem gimnazjum w wieku mojego syna. szczerze to
                                  poprostu idiotyczna wypowiedź małolata (tak idiotyczna że analiza
                                  czemu powiedział co powiedział wydaje mi się jałowa), nie sadze aby
                                  na jej podstawie można sobie było budować obraz "polskich
                                  gimnazjalistów". Ja naprawde myślałam że moze jest jakaś moda na
                                  picie kawy w Starbucks, tak samo szlachetna i nobilitująca jak moda
                                  na czytanie książek w księgarni "Czuły Barbarzyńca" albo w sieciach
                                  Empik....

                                  Wiem ze to nie ma znaczenia, ale gimnazjum Staszica nie ma nic
                                  wspólnego z Liceum Staszica. Gimnazjum jest gimnazjum rejonowym dla
                                  rejonu ulicu Nowowiejskiej i jest w tym samym budynku. Ucieszyło
                                  mnie to, że nie dotyczy to liceum Staszica....

                                  Myśle że polska młodzież lubi się "lansować" i "snobować" ale nie aż
                                  w taki chamski ala Paris Hilton sposób (choć wielu pewnie marzy o
                                  takim życiu...)
                                  • verdana Re: znalazłam fragment artykułu 30.09.09, 18:44
                                    Nie, idiotyczna nie jest, IMO robi sobie tzw jaja - chyba głupota
                                    wykazała sie dziennikarka.
                                    Jest "moda" na kawę w Starbucks, bo dopiero weszlo do Polski, niemal
                                    kazdy (ja np.) chce zobaczyc, jak wyglada najslawniejsza sieciowka,
                                    ktora wylansowala mode na papierowe kubki. Wiec jak otworzyli, to
                                    polecialam. rzeczywiscie, tlok jest spory, pewnie nie ja jednak chce
                                    zobaczyc - a poza tym kawa niezła.
                                    "Culy Barbarzynca" mi podpadł hustawką.
                                    • joa66 Re: znalazłam fragment artykułu 30.09.09, 18:49
                                      "Culy Barbarzynca" mi podpadł hustawką. "

                                      ????????:)
                                      • verdana Re: znalazłam fragment artykułu 30.09.09, 18:56
                                        Wisi. Na środku. dzieci sie hustaja - przejść bez narazania życia i
                                        zdrowia - nie sposób.
                                    • agatka_s Re: znalazłam fragment artykułu 30.09.09, 18:56
                                      Są takie dzieciaki.

                                      Mój syn miał takich 2 "aparatów" w szkole społecznej. Jeden chodził
                                      tylko w koszulkach Lacoste, a drugi miał skuter (nie jeździł na nim,
                                      ale rodzice mu kupili) za 50.000, zdajsie że to była Vespa, czy
                                      jakaś taka inna marka legendarna.

                                      Rodziców tych dzieci autentycznie było stać na takie rzeczy, sami
                                      byli "w tym samym stylu" (mama jeżdziła jakąś superwypasioną
                                      terenówką sportową (nie wiedziałam ze coś takiego może istnieć, ale
                                      podobno tak, taki model specjalnie dla kobiet)..

                                      Jakieś 3 miesiące w nowej szkole (to była 4 klasa podst) mojemu
                                      synowi ciut odbiło, "kazał" mi kupować auto terenowe i wyraził wole
                                      pojechania na Kube zamiast nad morze polskie, bo koleżanka była .
                                      Ale to było 3 miesiące mniej więcej jak to trwało, takie głupie
                                      odzywki, potem mu przeszło (raczej, bo nie robiło to na nikim
                                      wrażenia i umarło smiercią naturalną) i tfu tfu nigdy już więcej nie
                                      miał takiego zachłyśnięcia się markami, forsą i "konsumpcjonizmem"
                                      itp
    • Gość: Hawa Re: Rozrywki IP: *.nat.umts.dynamic.eranet.pl 30.09.09, 22:36
      Z perspektywy osoby, która przystąpi w tym roku szkolnym do matury:

      1. Kluby. Wypada bywać. Nie znam i nie odwiedzam, więc nie jestem w stanie
      opowiedzieć co jest w tym fajnego. To głównie w liceum, bo selekcja wyklucza
      raczej "gorące czternastki".
      2. "Domówki" pod nieobecność rodziców, albo w oddzielnych, "dyżurnych"
      mieszkaniach, jeśli z jakichś względów nie są akurat wynajmowane. Równie
      popularne w gimnazjach, co w liceach. Pełen komfort nawalenia się w trupa, bo
      można zanocować.
      3. Park/krzaki nad Wisłą/ działka/inne. Obłożone ryzykiem starcia ze strażą
      miejską, ma jednak swój niepowtarzalny klimat, zwłaszcza wiosną.
      4. Koncerty.
      5. Puby.
      6. Kino, rzadziej teatr (nie tyle ze względów "chamskich", co z powodu
      ceny-nastolatków nie stać na to, żeby siedzieć co tydzień w teatrze).
      7. Zakupy, a więc galerie. W moim otoczeniu nie obserwuję zjawiska "window
      shopping" - ludzie idą do CH, kiedy chcą obejrzeć film, albo potrzebują spodni
      czy butów.Kiedy chodziłam do gimnazjum, galeria handlowa była dla niektórych
      deptakiem, po którym włóczyli się bezcelowo. Dzisiaj ta moda chyba minęła.

      Poza tym rozrywką są indywidualne zainteresowania: książki, gry komputerowe,
      filmy, sporty, kilku moich kolegów gra na gitarze.


      • joa66 Re: Rozrywki 30.09.09, 23:20
        Dzięki:) Chociaż punkt 3 mnie lekko przeraża!:)
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka