joa66 02.03.10, 10:01 Czy ktoś z Was był w poprzednich latach? Warto iść, czy informacje tam otrzymane ograniczają się tylko do tego co i tak jest na stronach internetowych? Czy są tam uczniowie szkół czy tylko kadra? Odpowiedz Link Zgłoś Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
Gość: Kanak Re: Salon Edukacyjny Perspektyw -licea IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.03.10, 10:53 Byliśmy 2 lata temu. Oprócz nauczycieli są też uczniowie zazwyczaj z każdego profilu klasy [plakietki na ubraniach] i w sumie najwięcej można się od nich dowiedzieć np. że pani od biologii ciśnie niemiłosiernie jedynkami, ale większość starszych kolegów jednak dostało się na akademię medyczną. Myślę że warto się wybrać, choćby po to, żeby wziąć ulotkę i zapoznać się z ofertą szkoły, której może w tej chwili nie rozważamy i nie pójdziemy na zebranie informacyjne z braku czasu. Odpowiedz Link Zgłoś
kmir Re: Salon Edukacyjny Perspektyw -licea 02.03.10, 12:57 Zdecydowanie warto iść. Standartem jest, że w poszczególnych stoiskach poza nauczycielami (1-2 osoby w tym samym czasie) jest kilkoro uczniów - i to rozmowy z nimi są najcenniejsze. Ponieważ wszystkie stoiska są w niewielkiej odległości od siebie więc można zebrać informacje (ulotki) o wielu szkołach w stosunkowo krótkim czasie. Oczywiście jeżeli ktoś nie ma żadnych wątpliwości co do wyboru szkół to więcej o tych szkołach może dowiedzieć się z internetu czy na spotkaniach dla kandydatów. Jeżeli mogę coś radzić rodzicom - zapraszam ich z dziećmi raczej dopiero w sobotę, bo w czwartek i piątek będą tłumy gimnazjalistów przychodzących ze swoimi klasami. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ja z punktu widzenia gimnazjum IP: 195.150.83.* 02.03.10, 13:09 Jeśli dzieciak będzie chciał iść do kilku (kilkunastu?) szkół na dni otwarte, to właściwie ma sporo dni szkolnych do tyłu. Gimnazja tak chętnie zwalniają? Piszecie usprawiedliwienia? Wasze dzieci chętnie chodzą od szkoły do szkoły? Odpowiedz Link Zgłoś
nika_j Re: z punktu widzenia gimnazjum 02.03.10, 13:22 U nas dni otwarte zawsze są albo w sobotę, albo po południu, więc nie mam mowy o żadnym zwalnianiu z lekcji. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ja Re: z punktu widzenia gimnazjum IP: 195.150.83.* 02.03.10, 13:30 > U nas dni otwarte zawsze są albo w sobotę, albo po południu, więc nie mam mowy o żadnym zwalnianiu z lekcji. Tak chyba powinno być. Zerknęłam wybiórczo teraz na 2 strony: dzień powszedni, godz. 9-15, stąd wątpliwości. Odpowiedz Link Zgłoś
agatka_s Re: z punktu widzenia gimnazjum 02.03.10, 14:05 Gość portalu: ja napisał(a): > > U nas dni otwarte zawsze są albo w sobotę, albo po południu, więc nie mam > mowy > o żadnym zwalnianiu z lekcji. > > Tak chyba powinno być. Zerknęłam wybiórczo teraz na 2 strony: dzień powszedni, > godz. 9-15, stąd wątpliwości. Czasem szkoły dają możliwość przyjścia na lekcje, moze o to w tym przypadku chodzi. Szczególnie często robią to szkoły niepubliczne (ja zetknęłam się z tym w procesie rekrutacji do niepublicznych gimnazjów). To chyba powinno dotyczyć jakiś szczególnych przypadków kiedy ktoś ma jakąś wątpliwość i bardzo mu zależy żeby taką lekcję obejrzeć (np ktoś bardzo zdolny z informatyki chce się na własne oczy przekonać na jakim poziomie ta informatyka jest uczona, albo np ktoś kto myśli o IB, ale boi się że nie da rady chce zobaczyć jak takie lekcje w obcym języku wyglądają). Wiem że o taki udział można się postarać, ale nie spotkałam się jeszcze aby jakieś liceum organizowało takie otwarte lekcje z zasady. Spotkania są zawsze po południu albo w weekend (chodzi też o rodziców, a ci zazwyczaj jeszcze trudniej "wagarują") Odpowiedz Link Zgłoś
joa66 Re: Salon Edukacyjny Perspektyw -licea 02.03.10, 13:26 Dziękuję za informacje. Możliwość rozmowy z uczniami wielu szkół w jednym miejscu w tym samym czasie wydaje się byś fajna. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ja Re: Salon Edukacyjny Perspektyw -licea IP: 195.150.83.* 02.03.10, 13:29 > Możliwość rozmowy z uczniami wielu szkół w jednym miejscu w tym > samym czasie wydaje się byś fajna. Też jestem za taką formą. Zwiedzanie budynku wystarczy chyba ograniczyć do 1-3 szkół. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: kasia Re: Salon Edukacyjny Perspektyw -licea IP: *.dynamic.gprs.plus.pl 02.03.10, 13:33 a w jakich godzinach, bo nie znalazłam, albo źle szukałam:( Odpowiedz Link Zgłoś
kmir Re: Salon Edukacyjny Perspektyw -licea 02.03.10, 14:07 godz. 9.00-16.00 w Pałacu Kultury www.salon.perspektywy.pl/index.php?option=com_content&task=view&id=109&Itemid=223 Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: menodo Re: Salon Edukacyjny Perspektyw -licea IP: *.ip.netia.com.pl 02.03.10, 14:28 Moje dziecko bylo chore, ja nie mialam czasu, wyslalam meza -zielonego w temacie liceow, zna tylko nazwe wlasnego i ewentualnie kilku z ponad stuletnia tradycja. Wrocil z plikiem ulotek szkol o ktorych nie slyszalam i refleksja, ze za jego czasow, do liceum, ktore on konczyl chodzily duzo ladniejsze dziewczyny!!!! I ze gdyby mial jeszce jednego syna, wcale nie polecalby mu szkoly z najwyzszej polki :)))) Odpowiedz Link Zgłoś
joa66 Re: Salon Edukacyjny Perspektyw -licea 02.03.10, 20:30 Pomyślałam o jeszcze jednej "atrakcji" targów - można spytac pracwoników szkoły jak wyglądała rekrutacja uzupełniająca w poprzednich latach, jakimi zasadami kierowała się szkoła. Odpowiedz Link Zgłoś
ratyzbona Re: Salon Edukacyjny Perspektyw -licea 03.03.10, 15:58 Na targi zawsze warto skoczyć ale nie miejmy złudzeń że dowiemy się czegokolwiek zbliżonego do prawdy - stałam w budkach swoich szkół na trzech targach i na dwóch byłam jako uczestnik na jednych jako osoba zaangażowana w inicjatywę międzyszkolną i wiem że każda szkoła typuje po pierwsze - uczniów aktywnych czyli tych którzy dają sobie dobrze radę po drugie - organizuje spotkanie gdzie instruuje o czym mówić a co pominąć. W każdym razie na targach można dojść do wniosku że nie ma złych szkół. Nie mniej warto pójść żeby poznać szczegóły rekrutacji Odpowiedz Link Zgłoś
joa66 Re: Salon Edukacyjny Perspektyw -licea 03.03.10, 16:07 " stałam w budkach swoich szkół na trzech targach " " organizuje spotkanie gdzie > instruuje o czym mówić a co pominąć. " I dałaś się instruować? Czy mówiłaś to co myślisz i to myślą Twoi koledzy? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: menodo Re: Salon Edukacyjny Perspektyw -licea IP: *.ip.netia.com.pl 03.03.10, 16:56 Targ, jak sama nazwa nazwa wskazuje, jest miejscem, gdzie sie cos sprzedaje:) To oczywiste, ze szkoly wystawiaja do swoisk stoisk osoby zadowolone ze swoich szkol. Tym, co moze je roznic jest to, w jaki sposob o swoich szkolach mowia i z czego sa zadowolone. Odpowiedz Link Zgłoś
kmir Re: Salon Edukacyjny Perspektyw -licea 03.03.10, 21:17 ratyzbona napisała: > wiem że każda szkoła typuje po pierwsze - uczniów aktywnych > czyli tych którzy dają sobie dobrze radę po drugie - organizuje > spotkanie gdzie instruuje o czym mówić a co pominąć W stoisku LXVII Liceum Ogólnokształcącego będą uczniowie, którzy się sami zgłosili - nikt ich nie typował i nie sprawdzał jak sobie dają radę. Nikt także ich nie instruował o czym maja mówić i jak. Proszę przyjść do naszego stoiska i zapytać o to naszych uczniów. Odpowiedz Link Zgłoś
myszmusia Re: Salon Edukacyjny Perspektyw -licea 04.03.10, 06:33 u mojej córki w szkole tez nikt nie robił "prania mózgu" pod katem salonu;-) a idzie ten kto sie zgłosił, było wiecej chetnych niz zapotrzebowanie. Odpowiedz Link Zgłoś
verdana Re: Salon Edukacyjny Perspektyw -licea 04.03.10, 17:01 Cóż - na stoiskach stoją też nauczyciele. Już sobie wyobrazam uczniów, ktorzy w ich obecności mowią "Nie polecamy...". Syn był dziś na targach. Niektóre szkoły spodobały mu się, było widać entuzjazm uczniów, a w niektorych cóż - widać było elegancko ubrana mlodzież i wyuczone formulki. Może i na ochotnika, ale wyuczone... Odpowiedz Link Zgłoś
joa66 Re: Salon Edukacyjny Perspektyw -licea 04.03.10, 17:33 Ja jestem ciekawa jak to wygląda z doświadczenia ratyzbony. Na ile mogła mówić szczerze o swoich i kolegów opiniach. Jeżeli mogła - jest szansa, że to jednak jest możliwe. Inna sprawa, że nie znam nikogo, kto polegałby tylko i wyłącznie na tekście wygłaszanym przez uczniów danego liceum - treść to niekoniecznie tekst;) Odpowiedz Link Zgłoś
ratyzbona Re: Salon Edukacyjny Perspektyw -licea 04.03.10, 20:32 po pierwsze - nie mówiłam o praniu mózgu ale o spotkaniu typ: ,, moi drodzy podobnie jak wy wiem że przeciekają nam okna i że w zimie temperatura w klasach spada poniżej ustawowych 12% ale wolelibyśmy byście zamiast tego mówili o swoich doświadczeniach z obozu żeglarskiego" - czyli innymi słowy - żadne pranie mózgu ale czysty marketing. Co do tego co mówiłam to nigdy nie reklamowałam swojej szkoły w to nie wierząc ( jestem z tych którzy kochają swoje szkoły) ale jednocześnie na tyle bystra jestem żeby wiedzieć że mówiłam w sumie w imieniu wąskiej grupy. Na stoiskach targów nie stoją uczniowie szkoły nielubiący mający problemy ze stopniami czy marzący o tym by udusić panią od chemii Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: menodo Re: Salon Edukacyjny Perspektyw -licea IP: *.ip.netia.com.pl 04.03.10, 20:54 "Na stoiskach targów nie stoją uczniowie szkoły nielubiący mający problemy ze stopniami czy marzący o tym by udusić panią od chemii" Oczywiscie, ze tak i chyba kazdy o tym wie. Ale co w tym zlego, ze uczniowe, ktorzy lubia swoja szkole chca o niej mowic? Odpowiedz Link Zgłoś
joa66 Re: Salon Edukacyjny Perspektyw -licea 04.03.10, 20:55 "tyle bystra jestem żeby wiedzieć że mówiłam w sumie w imieniu wąskiej grupy. " Myślę, że uczniowie innych szkoł też są na tyle bystrzy;) ratyzbono - myślę, że większośc obecnych tutaj naprawde wie na czym polegają targi. p.s. "po pierwsze - nie mówiłam o praniu mózgu" - ja też nie;) wkleiłam tylko cytat z Twojej wypowiedzi:) p.s. 2 i dziękuję za wszystkie wpisy, bo jednak najwięcej można się dowiedzieć w czasie dyskusji ("niezgody"). Odpowiedz Link Zgłoś
ratyzbona Re: Salon Edukacyjny Perspektyw -licea 04.03.10, 22:01 Cóż proszono mnie kilka postów temu bym wyjaśniła o co mi chodzi i jakie były moje doświadczenia - to że nie odbiegają od przeciętnego wyobrażenia o targach szkolnych to już nie moja wina Odpowiedz Link Zgłoś
kkokos I jak tam - ktoś był wczoraj? 07.03.10, 10:02 ktoś był wczoraj? dowiedzieliście się czegoś zaskakującego? myśmy najpierw poszli (przepchnęli się przez dziki tłum) do goethego i modrzewskiego porównać klasy dwujęzyczne - i zaskoczyło mnie, że to są tak dwie różne szkoły. oczywiście wiadomo, że się muszą różnić, ale nie wiedziałam, że te dwie akurat tak bardzo. w gimnazjum mojego syna nauczyciele mówią jako o oczywistości, że po dwujęzycznej klasie w gimnazjum idzie się do dwujęzycznej w liceum z tym, że goethe jest dla tych bardziej humanistycznych, a frycz dla ścisłowców - ale nikt nie uprzedza o sporej różnicy poziomu wymagań. rozśmieszyła mnie, choć potem bardziej zniesmaczyła banda żołnierzyków z milewicza, biegających w mundurach i z karabinkami strzeleckimi - chory pomysł, choć pewnie chętni do klasy wojskowej są. w ogóle w milewiczu są jakieś dziwne klasy typu "biznesu i komunikacji interpersonalnej" czy "zarządzania kryzysowego". co to w ogóle ma być? rozśmieszyły mnie napuszone nazwy profili typu "uniwersytecki" w liceach przy technikach - i te napisy na ulotkach, że "tylko powyżej 110 pkt". nie wiedziałam, że przy technikum lotniczym jest też liceum, którego uczniowie robią licencję pilota :) zaskoczyło mnie, że tak wiele techników oferuje specjalność obsługa ruchu turystycznego - jakbyśmy grecją byli albo inna turystyczną potęgą. natomiast wbrew temu, co w tym wątku było na temat tego, że niczego prawdziwego się nie da dowiedzieć, bo nauczyciel stoi i słucha - można się było dowiedzieć. tłum był taki, że często nauczyciele nie mieli fizycznej możliwości podsłuchiwania :) ale też tak strasznie widać po tych dzieciakach, w której szkole towarzystwo jest mniej/bardziej dojrzałe, inteligentne, kontaktowe, ambitne. rozmawiając z dziewczyną z pierwszej klasy frycza miałam wrażenie, ze rozmawiam z dorosłą osobą - dla odmiany parę przemiłych panienek z przypadkowych szkół, które to panienki nas zaczepiały, a ja dałam się im wygadać, bo przecież one się w ten sposób uczą komunikowania interpersonalnego zgodnie z profilem :), było właśnie uroczych, ale mówiły takie banały, że strach. a w dobiszewskim dziewczyna miała takie gadane, że nie wiedziałam, jak uciec, a nie chciałam jej robić przykrości przerywając w pół zdania :) większość tych dzieciaków robiła jednak wrażenie, że się przy okazji świetnie bawią i to mi się bardzo podobało. Odpowiedz Link Zgłoś
joa66 Re: I jak tam - ktoś był wczoraj? 07.03.10, 10:32 Byłam, a jakże. "można się było dowiedzieć. > tłum był taki, że często nauczyciele nie mieli fizycznej możliwości > podsłuchiwania :) " Ja zrobiłam eksperyment na Zamojskim z czystej ciekawości(tak naprawdę chyba poza kregiem naszych zainteresowań) - zapytałam ucznia/uczennicę (płec na wszelki wypadek niech pozostanie tajemnicą) - generalnie potwierdzili to co o tej szkole się mówi (więcej nauki własnej w domu niż na lekcjach plus wymagania na wysokim poziomie ze wszystkich przedmiotów bez względu na profil) Nie liczyłam na zdobycie konkretnych informacji ( w czasach internetu można informacje zdobyć łatwiej i spokojniej) Bardziej zależało mi na zobaczeniu uczniów danej szkoły. Niestety dwóch z tych leżących w kręgu naszego zainteresowania w ogóle nie było. Dwa miłe zaskoczenia - Kopernik i Kołłątaj - nie wiem czy wszyscy uczniowie w tych szkołąch są tak sympatyczni i jednocześnie normalni, ale może zawitamy tam na spotkania informacyjne. Małe rozczarowanie - społeczne liceum im Grotowskiego - kadra sprawia super fajne wrażenie, a uczniowie...cóż..miałam wrażenie, że są znudzeni i robią łaskę odpowiadając na pytania. No i jeszcze jedna refleksja ..tak trochę obok tematu. Patrząc na ofertę tak wielu liceów i jednocześnie mając dziecko o mniej więcej sprecyzowanych zainteresowaniach, podobnie jak agatka-s uważam, że byłoby lepiej gdyby w rekrutacji można było zaznaczyć 10 klas z różnych liceów ( a nawet tylko 6 klas ), a nie dowolna liczbe klas z tylko 3 liceów. Nie sądzę żby to było wyzwaniem dla informatyków. Odpowiedz Link Zgłoś
kmir Re: I jak tam - ktoś był wczoraj? 07.03.10, 11:07 > No i jeszcze jedna refleksja ..tak trochę obok tematu. Patrząc na > ofertę tak wielu liceów i jednocześnie mając dziecko o mniej więcej > sprecyzowanych zainteresowaniach, podobnie jak agatka-s uważam, że > byłoby lepiej gdyby w rekrutacji można było zaznaczyć 10 klas z > różnych liceów ( a nawet tylko 6 klas ), a nie dowolna liczbe klas z > tylko 3 liceów. Nie sądzę żby to było wyzwaniem dla informatyków. W momencie tworzenia tego systemu (zastosowanego po raz pierwszy w Śródmieściu Warszawy w 2003 r.) zakładaliśmy, że każdy będzie mógł wskazać dowolną liczbę klas w dowolnej liczbie szkół. Jeszcze przed inauguracją system został przerobiony po ograniczeniu liczby szkół do 3. Jeżeli już ma istnieć jakiekolwiek ograniczenie to oczywiście lepiej niech będzie to ograniczenie liczby klas niż szkół - dla systemu komputerowego nie miało by to żadnego znaczenia, natomiast w przypadku rekrutacji tradycyjnej (papierowo-ręcznej) mogło by to być trudne do kontrolowania. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: menodo Re: I jak tam - ktoś był wczoraj? IP: *.ip.netia.com.pl 07.03.10, 14:16 menodo: "Dwa miłe zaskoczenia - Kopernik i Kołłątaj - nie wiem czy wszyscy uczniowie w tych szkołąch są tak sympatyczni i jednocześnie normalni, ale może zawitamy tam na spotkania informacyjne." Co do Kopernika - moja corka przebrnela tam przez egzaminy:pisemny i ustny z ang. Przy okazji poznala duzo dzieciakow - kandydatow i uczniow. I miala bardzo mile wrazenia, np. ci, ktorzy wychodzili z rozmowy,dzielili sie informacjami - o co byli pytani, wspierali psychicznie tych, ktorzy czekali na egzamin, cieszyli sie, ze komus dobrze poszlo itd. Niemniej - kilkoro absolwentow tej szkoly odradzalo nam ja z roznych powodow. Ogolnie rzecz biorac - ze angielski OK, natomiast co do reszty: chcesz sie nauczyc, ucz sie sam. No i ze nie jest milo. W Kollataju moje dziecko ma znajomych, dla zadnego z nich ta szkola nie byla nr 1... Szkola jak szkola, z przewaga doniesien typu "da sie przezyc, byle jak najdalej od dyrekcji. Odpowiedz Link Zgłoś
joa66 Re: I jak tam - ktoś był wczoraj? 07.03.10, 18:10 " dla zadnego z nich ta szkola nie byla nr > 1..." u nas pewnie to będzie na trzecim miejscu. A ponieważ ja lubię być dobrze przygotowana na rózne sytaucje , przygotowuję sie i na taką. I kolejna uwaga taka trochę off topic- kiedyś była tu dyskusja na temat tego, że rodzice nie powinni wybierać liceum dziecku i mało kogo przekonywał argument, że szukamy informacji (pod kątem naszego dziecka, które znamy). Ja poza ogólnikami nie rozmawiałam na temat liceum z synem (ogólniki typu, że na poziomie liceum jednak jest więcej dobrych szkół państwowych itp) Otóż moje dziecko powiedziało kilka dni temu, że rozmawiali z kolegami o liceum i .... cała paczka, w tym mój syn, myśli o liceach, którymi ja się interesowałam. Przypadek? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: menodo Re: I jak tam - ktoś był wczoraj? IP: *.ip.netia.com.pl 08.03.10, 10:03 "Otóż moje dziecko powiedziało > kilka dni temu, że rozmawiali z kolegami o liceum i .... cała > paczka, w tym mój syn, myśli o liceach, którymi ja się interesowałam. > > Przypadek?" Nie. Bo jesli rodzice znaja swoje dzieci, maja z nimi dobry kontakt, potrafia rozpoznac to, co jest dla nich dobre a jednoczesnie - co moze trafic w ich oczekiwania. Odpowiedz Link Zgłoś
joa66 Re: I jak tam - ktoś był wczoraj? 09.03.10, 20:56 tak..i odwrotnie;) a poważanie, mój syn chyba wie jedynie, że moim "oczekiwaniem" jest jednak szkoła państwowa (z różnych względów), niepubliczne to raczej wyjście awaryjne. Wie też, że moim oczekiwaniem jest to, ze ma się uczyć języków obcych. A poza tym..nie żyje w próżni. I wpływ na jego decyzje mam poprzez wychowanie od urodzenia. Dokłądnie taki sam wpływ jaki ty masz ma swoje dzieci. I oczywiście można myśleć, że np. mojemu dziecku nie przyjdzie do głowy liceum z 8 dziesiątki w Wawrze albo na Białolęce , tak z 2-3 godzinami dojazdu, tylko dlatego, że zmanipulowałam go emocjonalnie i chce spełnić moje oczekiwania. Ale to już trochę naciągana teoria, nie sądzisz?;) p.s. gdyby chciał spełenić moje oczekiwania stałby już w kolejce do klasy dwujęzycznej w Żmichowskiej;) i o tym wie. Odpowiedz Link Zgłoś
joa66 Re: I jak tam - ktoś był wczoraj? 09.03.10, 21:02 I tak z ciekawości..kiedyś wspominałas o liceum Górskiego i o tym, że nie miałąbyś nic przeciwko temu, żeby włąśnie tam uczył się Twój syn. Czy myslisz, że gdyby tam próbował się dostać, zrobiłby tak, żeby spełnić Twoje oczekiwania? A może jednak ODROTNIE?;) Ty znasz swojego syna i wiesz, że to byłaby fajna szkoła dla niego? Jak myślisz? Odpowiedz Link Zgłoś
verdana Re: I jak tam - ktoś był wczoraj? 09.03.10, 21:33 Na pewno spełniłby moje oczekiwania (swoje moze też, bo siostra go namawia). Tylko ja sobie doskonale zdaję sprawę, ze nawet , gdy mlody człowiek wybiera szkoły pozornie sam, to tak, aby rodzice byli z niego zadowoleni. I to jest nieuniknione. Problem jednak w tym jesli to jest główna motywacja dziecka, a tak bywa. Tak naprawde, to o swoich preferencjach w ogóle głośno nie mowię, o ile mam pewność,z ę są "powyżej mozliwosci" - m.in. wlasnie dlatego. Ale kilka polecanych przeze mnie szkół mlody odrzucił, a prawdopodobnie wybierze jdną odradzaną przez całą rodzinę. Nie, nie umiałabym wybrac tak szkoły dla syna, aby wiedzieć, ze bedzie dla niego dobra. Moi rodzice wybrali - może i byla dobra, poszłam do innej , bo chciałam. Horror. I mimo to uwazam, ze dobrze zdobilam i ja i rodzice. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: menodo Re: I jak tam - ktoś był wczoraj? IP: *.ip.netia.com.pl 09.03.10, 21:50 verdana: Tylko ja sobie doskonale zdaję sprawę, ze nawet , gdy > mlody człowiek wybiera szkoły pozornie sam, to tak, aby rodzice byli > z niego zadowoleni. I to jest nieuniknione. Problem jednak w tym > jesli to jest główna motywacja dziecka, a tak bywa." Tak bywa, bo cuda sie zdarzaja. Ale ja chyba w swoim otoczeniu nie znam takiego przypadku. Problemem wiekszosci rodzicow nastolatkow jest raczej to, ze dzieci maja gdzies ich oczekiwania:) Odpowiedz Link Zgłoś
joa66 Re: I jak tam - ktoś był wczoraj? 09.03.10, 22:35 "Tak naprawde, to o swoich preferencjach w ogóle głośno nie mowię, o ile mam pewność,z ę są "powyżej mozliwosci" -" wyobraź sobie, że ja też nie;) Jedyne nasze dyskusje to tylko Bednarska - jedyne liceum, o którym syn słyszał rok czy dwa lata temu i chyba uważał to za oczywiste , że tam pójdzie bo to podobno "super szkoła" I tak sobie od czasu do czasu wałkujemy ten temat - czasami zalety czasami wady. A i jeszcze jedno "odkrycie" syna, który szkołami się nigdy nie interesował, bo i po co - myślał, że we wszystkich liceach są rózne (=wszyskie popularne) języki do wyboru w dużym wymiarze godzin. Kiedy dowiedział się, że nie, tylko westchnął " o rany, ale 3 języka to ja nie chce sie uczyć" i potem podał całkiem rozsądne argumenty. I jeszcze jedno a propos "Tak naprawde, to o swoich preferencjach w ogóle głośno nie mowię" - ja nie moge tego robić, bo ja specjalnych preferencji nie mam. verdana, na litośc boską jesteś mądrą kobietą - uwierz, ze nie jestes jedyną kobietą, która nie "wybiera" szkoły dziecku. Nie można prowadzic dyskusji w ten sposób, że "ja to nie, absolutnie" a inni to "na pewno" kiedy tak naprawdę robimy prawie to samo. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: menodo Re: I jak tam - ktoś był wczoraj? IP: *.ip.netia.com.pl 09.03.10, 23:31 joa napisala: "verdana, na litośc boską jesteś mądrą kobietą - uwierz, ze nie jestes jedyną kobietą, która nie "wybiera" szkoły dziecku. Nie można prowadzic dyskusji w ten sposób, że "ja to nie, absolutnie" a inni to "na pewno" kiedy tak naprawdę robimy prawie to samo." Joa, ale Ty sie dajesz podpuszczac:) Ja juz sie przyzwyczailam, ze Verdana od czasu do czasu -zazwyczaj w kontekscie wyboru szkol - musi przypomniec cos o matkach, ktorych dzieci mniej lub bardziej swiadomie spelniaja ich oczekiwania i dlatego sa biedne, i zmarnuja sobie zycie, zarowno to edukacyjne, jak i pozniejsze zawodowe, o osobistym juz nie wspominajac:)) Odpowiedz Link Zgłoś
verdana Re: I jak tam - ktoś był wczoraj? 10.03.10, 21:08 Cóż - chyba pewna różnica jest, bo mnie nie przyszło do głowy, aby iść samej do Pałacu Kultury i ogladac szkoły. Był sam zainteresowany - ja nie widze tam miejsca dla siebie. Tak samo jak pare lat temu nie chodzilam na żadne dni otwarte - chodziła tylko córka. Odpowiedz Link Zgłoś
joa66 Re: I jak tam - ktoś był wczoraj? 10.03.10, 21:28 To już zaczyna przypominac licytację;) verdana - z Twoją wiedza o liceach, licealistach i ich problemach - już nie musiz chodzić na zebrania. Po co miałabyś chodzić na stoisku Górskiego skoro tak dobrze go znasz? O innych szkołach nie wspomnę. Dodam do tego jeszcze jedną istotną rzecz - jeżeli zdecyduję się PŁACIĆ za szkołę, to nie na zasadzie wskazania szkoły przez młodego. Rozumiem, że gdyby z jakiegoś powodu zdecydowalibyście się na szkołę niepubliczną dla syna, to po prostu syn by sobie poszedł na spotkania a potem powiedział Tobie, która to szkoła a Ty bys sobie płaciła? echhh.. Odpowiedz Link Zgłoś
kkokos Re: I jak tam - ktoś był wczoraj? 10.03.10, 21:36 no dobra dziewczyny, dawszy się tu poznać jako osoba wredna, złośliwa i wyjeżdżająca osobiście nic nie stracę, jak w kontekście tej krótkiej dyskusji "kto komu wybiera" zacytuję post tukaty (trudno, narażę się i jej) i wyznam szczerze, że mnie przeraził. Moja córka była w sobotę z koleżanką i takie są jej(ich) wnioski: Hoffmanowa - szkoła, która miała być szkolą ewentualnie pierwszego wyboru (wymiennie z Czackim) odpada, bo dziewczynki z tej szkoły umiały wymienić tylko profile i nie miały nic więcej do powiedzenia, córka stwierdziła, że jeśli wszyscy uczniowie są tacy drętwi, to szkoła jest nie dla niej. Największe wrażenie zrobił na niej Jeziorański. Była absolutnie wniebowzięta, aż zadzwoniła do mnie, żeby mnie poinformować, że właśnie wybrała szkołę. No cóż, ja tej szkoły w ogóle nie brałam pod uwagę z powodów, o których tu można było poczytać. Następna szkoła, która jej sie podobała, to Fredro. Po powrocie do domu, uświadomiłam jej, że poziom w tej szkole jest co najmniej słaby, w związku z tym ona nie jest na naszej liście zainteresowań.Nie obyło się bez dyskusji. Następna szkoła, która była wg niej jako taka to Dąbrowski. U mnie gdzieś tam w okolicach szkoły trzeciego wyboru. Przystanęła przy Zamoyskim - uff, pomyślałam -jest szansa na może sensowny wybór. Nie było Czackiego i Staszica, a to miały być szkoły pierwszego wyboru dla nich, z jednej strony dobrze, a z drugiej ...może też by sie okazało, że uczniowie nie tacy - to i szkoły beznadziejne. Podsumowując, dobrze, że jeszcze mamy rok do wyboru szkoły, bo czeka nas ciężka praca, nad doprecyzowaniem oczekiwań. Zaczynamy od czwartku w Hoffmanowej. a przeraziłam się, bo wyraźnie się okazało, że córka tukaty zrobiła sobie (i matce) wielką krzywdę idąc na te targi, bo kompletnie rozminęła się z oczekiwaniami rodzicielki, miała swoje zdanie i w dodatku jeszcze dyskutowała! więc proszę nie mówcie, że nie ma rodziców, którzy wybierają szkołę ZA dziecko, a potem co najwyżej robią wszystko, by dziecko uznało, że to ich wybór. przepraszam, tukato, ale takie właśnie odniosłam wrażenie. mnie - choć byłam na targach z synem - do głowy by nie przyszło mówić "tej szkoły nie ma na naszej liście". Odpowiedz Link Zgłoś
joa66 Re: I jak tam - ktoś był wczoraj? 10.03.10, 22:02 Ja nawet nie wiem jakie szkoły "odwiedził" mój syn, bo poszliśmy oddzielnie. Wziął chyba wszystkie ulotki, które wręczali "na siłę" byc może nawet do szkoły baletowej;) i był rozczarowany, bo wielu szkoł nie było. Zresztą wydzwaniał do mnie po 20 minutach, bo on już skończył. Osobiście uważam to za cenne doświadczenie dla niego, bo to było prawie organoleptyczne doświadczenie pt. "idzie nowe" dla kogoś kto nigdy szkoły nie wybierał ani nie zmieniał. p.s. jedyną szkołą, o której wspominał i to z sympatią to był jednak Grotowski, ale nie wiem czy to na skutek rozmowy z nauczycielem czy z powodu " X tam chodzi i bardzo mu się podoba". Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: menpdp Re: I jak tam - ktoś był wczoraj? IP: *.adsl.inetia.pl 10.03.10, 22:02 Ale o co Ci chodzi, kkokos. Tukata, po zachwycie corki nad stoiskiem Jezioranskiego na targach, wyraznie sie otworzyla na preferencje corki, mimo ze szkoly tej nie miala na swojej short liscie z powodu kazdy wie czego, bo rok temu wyborcza zrobila swoje. Tukata napisala, ze wybiera sie z dzieckiem na dzien otwarty na Mokotowska, a nawet zadala dyr, Mirowskiemu pytanie na forum, wyrazajac swoje watpliwosci wobec szkol o "zaostrzonym rygorze"... Nie widze w tym zadnej przemocy emocjonalnej ani ubezwlasnowolnienia corki przez dominujaca matke. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: menodo jak to dziala IP: *.adsl.inetia.pl 10.03.10, 22:12 Nie wiem jak to jest,ale wyglada na to, ze wysylajac post moge w polu autor wpisac cokolwiek,nawet jaroslaw kaczynski, i zostanie to wyslane na forum.Tamto doi kkokos bylo ode mnie,ale jestem slepa, a czasami nie chce mi sie szukac okularow) Odpowiedz Link Zgłoś
kkokos Re: I jak tam - ktoś był wczoraj? 10.03.10, 22:24 no i bardzo dobrze, że się otworzyła na preferencje córki, bóg z nimi ja tam w tym poście widzę znacznie więcej - widzę potępienie dla braku entuzjazmu dla szkoły, która matce się podobała, widzę potępienie dla zainteresowania szkołą, o której córka zapomniała, że "nie ma jej na naszej liście" i zaskoczenie oraz zdegustowanie faktem, że córka znalazła na obronę tej szkoły jakieś argumenty. widzę zaskoczenie i rozczarowanie różnicą między tym, co córka z targów wyniosła, a tym, co według matki miała wynieść. bo że matka miała gotowy scenariusz na to, co córka miała stamtąd wynieść, to jestem pewna. no ale ja tylko złośliwa jestem i tyle. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: menodo Re: I jak tam - ktoś był wczoraj? IP: *.adsl.inetia.pl 10.03.10, 23:06 "ja tam w tym poście widzę znacznie więcej - widzę potępienie dla braku > entuzjazmu dla szkoły, która matce się podobała, widzę potępienie dla > zainteresowania szkołą, o której córka zapomniała, że "nie ma jej na naszej > liście" i zaskoczenie oraz zdegustowanie faktem, że córka znalazła na obronę te > j > szkoły jakieś argumenty." Widzisz to, co chcesz widziec, zreszta Ci wolno, ale fakty sa inne. Ja akurat rozumiem bezradnosc rodzica wobec emocjonalnych argumentow dziecka w sprawie tak powaznej jak wybor liceum. Co to w ogole znaczy, ze jakies dziewczyny przy stoisku byly dretwe? To znaczy, ze co? Co dalej osma klaso? I co to znaczy, ze ludzie na stoisku jakiejs szkolybyli fajni. Co z tego niby ma wynikac? Sama dostawalam szalu kiedy sluchalam wrazen corki z pobytu w roznych szkolach. Tu dyrektor lysy, tam dziewczyny mialy tluste wlosy a chlopaki w stroju moro, ale gdzie indziej super, bo blisko do zlotych tarasow. Kiedy pytalam o konkrety, slyszalam - a tu masz takie kartki to sobie poczytaj... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: agatka_s Re: I jak tam - ktoś był wczoraj? IP: *.aster.pl 11.03.10, 08:44 A ja kompletnie nie rozumiem jak postawiono problem. Co jest złego w tym, że dziecko słucha rad rodzica, korzysta z jego pomocy, doświadczenia, ba nawet bierze pod uwagę preferencje rodzica ? Czemu w stosunki rodzic-dziecko MUSI być wpisana opozycja z definicji ? Czemu jeśli rodzic dogaduje się z dzieckiem, a dziecko wcale nie prezentuje jakiś drastycznie innych postaw życiowych, ma to być złe ? Czemu według niektórych rodzice powinni się trzymać 1000 km od dziecka kiedy wybiera szkołę (bo tak wypada ? bo inaczej dziecko zacznie zażywać narkotyki i za 5 lat popełni samobójstwo ??), bo jak nie, to rodzice są... , no właśnie jacy są ? co złego robią jeśli pomagają i co złego jesli dziecko życzy sobie aby rodzice pomogli i ma ochotę aby rodzice byli zaangażowani w ten proces ? Czemu ktoś kto idzie na targi z dzieckiem jest be, a ktoś kto zostaje w tymn czasie w domu cacy ? Dla mnie akurat na odwrót. Podoba mi się rodzic który poswięci czas, a nie ten który zostawia dziecko samo. Stawiam szampana temu rodzicowi, który wie na 100% która szkoła jest tą jedyną dla dziecka, który nie ma watpliwości, który nie rozważa wielu aspektów-a i tak nie jest do końca pewny (bo pewnym poprostu być nie można i już). Tak samo jest z naszymi dziećmi, one też nie są pewne, a część jest zwyczajnie przerażona tym co je czeka (tym ze muszą zdecydować, bo to jednak one muszą zdecydować o SWOJEJ szkole), myślę że większość, choć nawet sprawia wrażenie samodzielnych i bardzo dorosłych, czasem nawet olewajacych swoich rodziców, tak naprawde chętnie słucha rodziców (zresztą nie tylko rodziców) i w sumie cieszy sie że ktoś im pomaga. Ja uważam że rodziców należy zachęcać żeby stali obok dzici w tym procesie, a nie wyśmiewać i drwić. A przede wszystkim pozwolić pomagać rodzicom, tak jak oni czują że jest najlepiej dla ich dzieci, bo dzieci są poprostu różne i każde wymaga innej formy pomocy, ale to wie tylko konkretny rodzic konkretnego dziecka, a nie verdana, czy kkokos (moze dla ich dzieci stanie z boku jest OK, ale nie kazde dziecko tak chce i już). Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: agatka_s Re: I jak tam - ktoś był wczoraj? IP: *.aster.pl 11.03.10, 09:01 i jeszcze taka refleksja. Mój syn powiedział, że na spotkania informacyjne chce chodzić sam, beze mnie. I Ok ja to szanuje. Ale to jest naprawde nasza prywatna sprawa jak sobie to rozwiążemy. Tak samo dobrze mógłby sobie zażyczyć żebym mu towarzyszyła. I co czy to wtedy by był powód do krytyki ? Czy to by świadczyło o tym że jako rodzic chce coś narzucić swojemu dziecku ? A teraz jak nie pojdę to już jestem Ok matką ? Drazni mnie strasznie wyciąganie bardzo ostrych wniosków i wywalanie dział krytyki (i to personalnie skierowanej, a nie merytorycznie) na podstawie jakiś drugorzędnych danych i strzępków informacji. Zanim kogoś zjedziecie od góry do dołu naprawde trochę to przemkyślcie. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: menodo Re: I jak tam - ktoś był wczoraj? IP: *.adsl.inetia.pl 11.03.10, 10:25 agatka_s napisał(a): "A ja kompletnie nie rozumiem jak postawiono problem. Co jest złego w tym, że dziecko słucha rad rodzica, korzysta z jego pomocy, doświadczenia, ba nawet bierze pod uwagę preferencje rodzica ?" Ja tez nie rozumiem,chociaz rozumiem zalozenia myslowe osob,ktore od czasu do czasu wyjezdzaja z osobistymi wycieczkami wobec innych matek. Ze sa nadopiekuncze, dominujace,kontrolujace i ich dzieci to jakies biedne bezwolne stworzonka, ktore pokornie realizuja oczekiwania swoich strasznych matek , dobrze sie ucza chociaz gdyby byly soba, gdyby chcialy realizowac swoje marzenia to wcale by sie dobrze nie uczyly; ich ambicje nie sa autentyczne, bo to sa ambicje tych strasznych matek, ktore same sa nieszczesliwe i maja kompleksy; zazwyczaj laduja w wysokoprogowych szkolach,maja nerwice, potem na wysokoprogowyych studiach, gdzie juz nerwica nie pozwala im ich zakonczyc i wtedy te matki dzwonia do Verdany- no i syf ogolnie maja, takze w zyciu prywatnym, bo te straszne matki wybieraja swoim dzieciom rowniez partnerow zyciowych...Wiec kicha ogolna - takim matkom w ogole powinno sie zabierac dzieci, bo one sa toksyczne po prostu a jesli probuja czemukolwiek zaprzeczac, tlumaczyc sie to tym gorzej dla nich - bo to znaczy, ze tak naprawde same nie czuja sie OK i tu na forum odreagowuja swoje poczucie winy... Odpowiedz Link Zgłoś
joa66 Re: I jak tam - ktoś był wczoraj? 12.03.10, 07:29 Ja jeszcze wiedzę inny problem, dotyczący dzieci, które nigdy nie wybierałay żadnej szkoły (ale nie tylko ich). I tak na przykład mój syn. Rankingu mu nie pokaże, bo to zło. Idzie sobie na targi. O! Jest liceum im. Milewicza, tego Milewicza. Stoja młodzi ludzi i kadra; mówią mu: przyjdź do nas, jest super. Dają mu ulotkę. Wow. Jest klasa dyplomatyczna. Pewnie specjalizuje się w naukach politycznych i pokrewnych! Super. Kochani Rodzice. Wybrałem szkołę. Jako kochające matka, ceniąca niezaleznośc syna, szanuje wybór syna i nic nie mówię, bo niechcący mogłabym na niego wpłynąć. Historia może troche przesadzaona, ale czy niemożliwa? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: menodo Re: I jak tam - ktoś był wczoraj? IP: *.adsl.inetia.pl 12.03.10, 11:03 "Jest liceum im. Milewicza, tego Milewicza. Stoja młodzi ludzi i kadra; mówią mu: przyjdź do nas, jest super. Dają mu ulotkę. Wow. Jest klasa dyplomatyczna. Pewnie specjalizuje się w naukach politycznych i pokrewnych! Super. Kochani Rodzice. Wybrałem szkołę." Na Milewicza moja corka by sie zalapala, bo by ja ci chlopcy z klasy strzelecko-wojskowej odstraszyli, ale gdyby spotkala tam np. Cary'ego Granta - to kto wie:) Niemniej, juz na poczatku 3 klasy, przegladajac informator z kolezanka, wybrala sobie rozne fajne klasy w roznych fajnych liceach. Jakies takie filmowe, dziennikarskie, edytorskie, lingwistyczne - super. Najfajniejsze byly te, do ktorych z palcem w nosie moglaby sie dostac, nawet z troja z matematyki,ktora w takich klasach nie jest punktowana. Tylko ze kiedy pokazalam jej - jakie sa wyniki matury w tych szkolach i ile osob z danej szkoly/klasy lingwistycznej dostalo sie chocby na filologie bialoruska i tak dalej ....wrocila do pomyslu technikum fryzjerskiego; przynajmniej daje piekny zawod. Tak wiem, zmanipulowalam swoje dziecko, odebralam mu szanse na kariere fimowa, a zwlaszcza dziennikarska. Co wiecej - wymusilam na nim koncowa 4 z matmy oraz wiele innych rzeczy niezbednych szczurowi do zajecia odpowiedniej pozycji na mecie. Odpowiedz Link Zgłoś
kkokos Re: I jak tam - ktoś był wczoraj? 12.03.10, 08:25 Gość portalu: agatka_s napisał(a): > A ja kompletnie nie rozumiem jak postawiono problem. > > Co jest złego w tym, że dziecko słucha rad rodzica, korzysta z jego > pomocy, doświadczenia, ba nawet bierze pod uwagę preferencje > rodzica ? a ja nie widzę, by ktoś tak postawił problem. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: menodo Re: I jak tam - ktoś był wczoraj? IP: *.adsl.inetia.pl 12.03.10, 09:26 kkokos napisała: "a ja nie widzę, by ktoś tak postawił problem." Nie,no bylo o tym. W duzym skrocie - ze matki,ktore interesuja sie szkolami dla dzieci (i w ogole ich zyciem) w gruncie rzeczy nie robia tego dla nich tylko dla siebie, a jesli dzieci zgadzaja sie z tym, co matce sie podoba, to nie dlatego, ze matki trafily w ich potrzeby rozwojowe, tylko ze dzieci mniej lub bardziej swiadomie podchwycily oczekiwania matek i zgadzaja sie je spelniac,bo sa psychologicznie zmanipulowane i juz od niemowlectwa realizuja rodzicielskie scenariusze. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: znikopmek Re: I jak tam - ktoś był wczoraj? IP: *.icm.edu.pl 17.03.10, 14:26 > Jedyne nasze dyskusje to tylko Bednarska - jedyne liceum, o którym > syn słyszał rok czy dwa lata temu i chyba uważał to za oczywiste , > że tam pójdzie bo to podobno "super szkoła" Wolne żarty "bednarska" jest na 40 miejscu w Warszawie spadek o 22 miejsca w stosunku do miejsca zajmowanego w rankingu Perspektyw z roku 2009. Buda wynosi się z budynku i leci w rankingach na pysk. Wróblowi do sztabmucha - "Miałeś Chamie Złoty Róg" Nie czuję Schadenfreude ale po wyborze małego Księcia Chałturników na dyrektora ta buda była skończona. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: menodo Re: I jak tam - ktoś był wczoraj? IP: *.adsl.inetia.pl 17.03.10, 23:08 znikopmek napisał(a): > > Jedyne nasze dyskusje to tylko Bednarska - jedyne liceum, o którym > > syn słyszał rok czy dwa lata temu i chyba uważał to za oczywiste , > > że tam pójdzie bo to podobno "super szkoła" > Wolne żarty "bednarska" jest na 40 miejscu w Warszawie > spadek o 22 miejsca w stosunku do miejsca zajmowanego w rankingu Perspektyw z > roku 2009. Buda wynosi się z budynku i leci w rankingach na pysk. Wróblowi do > sztabmucha - "Miałeś Chamie Złoty Róg" > Nie czuję Schadenfreude ale po wyborze małego Księcia Chałturników na dyrektora > ta buda była skończona." Jezu, nie przyjeli Cie na Bednarska? Wyleciales w czasie "afery moczowej"? Wroblel jak wrobel, co on mogl, jak musial przyjmowac tlumy totalnie zblazowanych dzieciakow z rozrastajacej sie Raszynskiej,ktorym nie chcialo sie uczyc? Wielka fanka jego nie jestem, ale bez przesady z ta pogarda. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: znikomek Re: I jak tam - ktoś był wczoraj? IP: *.icm.edu.pl 19.03.10, 08:02 Wprost przeciwnie dostałem się i to bez punktów za pochodzenie ;) Afera moczowa? Obudź się "Śpiąca Królewno" Gandzia w tej budzie była jest i będzie - dilerka też. Wpadnij kiedys na Bednarską w poniedziałek i spójż prawdzie w czerwone oczki" ;D Leczenie "problemu" moczem chyba nie wyszło ;D Co Wróbel mógł? Sporo. Wylać z budy kilku gogów za "aferki z dzieciakami" i nie przyjmować bydła. W końcu kto tu rządzi? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: menodo Re: I jak tam - ktoś był wczoraj? IP: *.adsl.inetia.pl 19.03.10, 16:19 > Obudź się "Śpiąca Królewno" > Gandzia w tej budzie była jest i będzie - dilerka też. Wpadnij kiedys na > Bednarską w poniedziałek i spójż prawdzie w czerwone oczki" ;D Leczenie > "problemu" moczem chyba nie wyszło ;D > Co Wróbel mógł? Sporo. Wylać z budy kilku gogów za "aferki z dzieciakami" i nie > przyjmować bydła. W końcu kto tu rządzi? Krolewna dla Ciebie byc nie chce, podejrzewam, ze jestem w wieku Twojej Mamy. Czerwone oczy to problem wielu szkol.Aferki z dzieciakami - tu pelna zgoda; dla wszelich pan Robinson najlepszym miejscem pracy powinna byc dyspozytornia dla kierowcow tirow, a nie renomowane licea. Odpowiedz Link Zgłoś
myszmusia Re: I jak tam - ktoś był wczoraj? 18.03.10, 05:34 juz dwa lata temu (hm.. teraz to prawie trzy) jak córka dostała sie do gimnazjum tamtego - zrezygnowała juz po wynikach- mój i jej wniosek - przerost formy nad treścia. To juz nie ta szkoła co była kiedys. Odpowiedz Link Zgłoś
joa66 Re: I jak tam - ktoś był wczoraj? 18.03.10, 06:38 Ja mam wrażenie, że już nikt nie panuje nad tym co się dzieje ze szkołą. Wielka szkoda, bo dużo, duzo dobrego słyszałam o jej nauczycielach. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: menodo Re: I jak tam - ktoś był wczoraj? IP: *.adsl.inetia.pl 18.03.10, 10:17 joa66 napisała: > Ja mam wrażenie, że już nikt nie panuje nad tym co się dzieje ze > szkołą. Wielka szkoda, bo dużo, duzo dobrego słyszałam o jej > nauczycielach." Bo to w wielu przypadkach SA swietni nauczyciele, tyle ze od lat nie maja wplywu na selekcje kandydatow,ktorzy przychodza na Bednarska. Oni nie potrafia uczyc mlodych ludzi, ktorym nie chce sie uczyc, z rodzin,w ktorych wyksztalcenienie nie jest zadna wartoscia. Ta szkola w swoich zalozeniach miala stwarzac komfortowe warunki rozwoju uczniom wybitnym, zmotywowanym, ktorzy nie potrzebuja, aby ktos ich nauczal,kontrolowal, sprawdzal czego nauczyli sie z poniedzialku na czwartek. Moj syn swietnie sie w tej szkole odnalazl, wykorzystal do maksimum wszystko,co mu oferowala. Swietnie zdal mature i dostal sie na 5 "najbardziej obleganych" kierunkow na UW,studiuje na dwoch,teraz jest na zagranicznym stypendium. Ale kiedy wspomina swoje liceum,mowi ze najciekawsze zajecia,na jakich ostatnio byl - mial w swojej szkole. Natomiast swojej corki nie poslalam na Bednarska. Balabym sie, ze sie tam zagubi; owszem,rozwinie swoje pasje,ale o jej wyniki na maturze bardzo bym sie obawiala. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: znikomek Re: I jak tam - ktoś był wczoraj? IP: *.icm.edu.pl 19.03.10, 15:16 I jeszcze dorzucę Tobie swoje 3/100 złotówki piszesz: joa66 napisała: > Ja mam wrażenie, że już nikt nie panuje nad tym co się dzieje ze > szkołą. Wielka szkoda, bo dużo, duzo dobrego słyszałam o jej > nauczycielach." Bo to w wielu przypadkach SA swietni nauczyciele, tyle ze od lat nie maja wplywu na selekcje kandydatow,ktorzy przychodza na Bednarska. >Oni nie potrafia uczyc mlodych ludzi, ktorym nie chce sie uczyc, z rodzin,w ktorych wyksztalcenienie nie jest zadna wartoscia. Ta szkola w swoich zalozeniach miala stwarzac komfortowe warunki rozwoju uczniom wybitnym, zmotywowanym, ktorzy nie potrzebuja, aby ktos ich nauczal,kontrolowal, sprawdzal czego nauczyli sie z poniedzialku na czwartek< Podkreślenie moje: znikomek No to przypomnij sobie jak uczyli na "Bednarskiej" Wanda Ł.(Matematyczka) Piotr G.(Fizyk) Dorota F.(Biolog) Piotr L.(Chemik) Adam S.(Fizyk) Tom K. (Anglista) Piotr L. (Historyk) przecie to są lub byli nauczyciele przez wielkie N. Wielu z nich Wróbel po prostu dyletancko nie doceniał. W konsekwencji rozstali się z "Bednarską". Są dyrektorami liceum, nauczycielami lub pracują na renomowanych wydziałach Politechniki Warszawskiej. Nikt nigdy nie był na "Bednartskliej" tak ciepło wspominany przez Uczniów jak Tom kilku Piotrów czy Adam. Więc nie pisz do diaska że to ludzie którzy nie potrafią uczyc bo to zwyczajne kłamstwo i ci zwyczajnie obrażasz. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: menodo Re: I jak tam - ktoś był wczoraj? IP: *.adsl.inetia.pl 19.03.10, 15:41 Więc nie pisz do diask > a > że to ludzie którzy nie potrafią uczyc bo to zwyczajne kłamstwo i ci zwyczajnie" Czy ja cos takiego napisalam? "Potrowi L." - mam nadzieje ze mowimy o slynnym bednarskim historyku - moj syn zawdziecza cala swoja pozniejsza edukacje. Nie wiedzialam,ze Dorota F. rozstala sie z bednarska - byla przeciez wicedyroktorka, zreszta nie nie przepadalam za nia. Sorry, ale dlugo mozna by gadac o przyczynach kleski Bednarskiej, ale jezyk, ktory proponujesz, jest dla mnie troche krepujacy:) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: znikomek Zgoda w ocenie powagi sytuacji.... IP: *.icm.edu.pl 22.03.10, 10:51 Wygląda to gorzej niż myślisz. Zbulwersowani Rodzice byli u Wróbla i ..... nic. Facet uznał że nie ma co robic zadymy bo to nie służy budzie Miss Robinson jest Wychowawcą nowej klasy (sic!) i nadal pracuje na B. Czy teraz rozumiesz powody BEZGRANICZNEJ pogardy dla HIPOKRYTY? Odpowiedz Link Zgłoś
agatka_s Re: Zgoda w ocenie powagi sytuacji.... 22.03.10, 11:13 Gość portalu: znikomek napisał(a): > Wygląda to gorzej niż myślisz. Zbulwersowani Rodzice byli u Wróbla i ..... nic. > Facet uznał że nie ma co robic zadymy bo to nie służy budzie > Miss Robinson jest Wychowawcą nowej klasy (sic!) i nadal pracuje na B. > Czy teraz rozumiesz powody BEZGRANICZNEJ pogardy dla HIPOKRYTY? Czując się wręcz zobligowana przez menodo do zajęcia stanowiska: Chciałam zapytać: czy Wy rozmawiacie o molestowaniu uczniów przez nauczycielkę ? Jeśli tak to chyba to jest sprawa dla prokuratury, policji i to zarówno jeśli chodzi o sam fakt, oraz jeśli to prawda co pan/pani znikomek twierdzi brak reakcji Dyrekcji. Gdybym ja o czymś takim wiedziała i miała pewność że jest to wysoce prawdobodobna wiedza (nie że jedna pani drugiej pani, tylko np gdyby powiedziało mi o tym moje dziecko) to bym to zgłosiła na policję Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: menodo Re: Zgoda w ocenie powagi sytuacji.... IP: *.adsl.inetia.pl 22.03.10, 11:54 znikomek napisał(a): > Wygląda to gorzej niż myślisz. Zbulwersowani Rodzice byli u Wróbla i ..... nic. > Facet uznał że nie ma co robic zadymy bo to nie służy budzie > Miss Robinson jest Wychowawcą nowej klasy (sic!) i nadal pracuje na B. > Czy teraz rozumiesz powody BEZGRANICZNEJ pogardy dla HIPOKRYTY? " Tak. Rozumiem i znam sprawe. I tez odczuwam pogarde. Ale okreslienie "maly ksiaze chalturnikow" nijak sie do tej sprawy nie ma. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: menodo Re: Zgoda w ocenie powagi sytuacji.... IP: *.adsl.inetia.pl 22.03.10, 12:11 > Czując się wręcz zobligowana przez menodo do zajęcia stanowiska: > > Chciałam zapytać: czy Wy rozmawiacie o molestowaniu uczniów przez > nauczycielkę ? Jeśli tak to chyba to jest sprawa dla prokuratury, > policji i to zarówno jeśli chodzi o sam fakt, oraz jeśli to > prawda co pan/pani znikomek twierdzi brak reakcji Dyrekcji. > Gdybym ja o czymś takim wiedziała i miała pewność że jest to wysoce > prawdobodobna wiedza (nie że jedna pani drugiej pani, tylko np gdyby > powiedziało mi o tym moje dziecko) to bym to zgłosiła na policję" Dobra, ale teraz juz znikomek powiedzial, o co chodzi, a ja go zaczynam rozumiec, bo wiem,o co chodzi, aczkolwiek okreslenie "maly ksiaze chalturnikow" do tego problemu ma sie nijak. Nie chodzi o "molestowanie" - bo z tego paragrafu prokuratura moze sie sie zajac problemem osoby w kazdym wieku. Tu poszlo o "cos wiecej", a ze uczen mial wiecej niz 15 lat,prokuratura nie ma nic do tego. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: menodo Re: Zgoda w ocenie powagi sytuacji.... IP: *.adsl.inetia.pl 22.03.10, 11:58 "Miss Robinson jest Wychowawcą nowej klasy (sic!) i nadal pracuje na B. " To jest MRS. Robinson, czyli osoba zamezna, w dodatku...kurcze, powstrzymam sie. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: menodo Re: I jak tam - ktoś był wczoraj? IP: *.ip.netia.com.pl 09.03.10, 21:14 p.s. gdyby chciał spełenić moje oczekiwania stałby już w kolejce do klasy dwujęzycznej w Żmichowskiej;) i o tym wie. Gdyby moja corka chciala spelnic moje oczekiwania siedzialaby teraz w czackim w biolchemie... Jeszcze mam nadzieje, ze uda mi sie wywrzec na nia presje, aby studiowala prawo. Ale szanse sa marne, niestety, w tej relacji slabsza osobowoscia jestem niestety dla ja:)) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: menodo Re: I jak tam - ktoś był wczoraj? IP: *.ip.netia.com.pl 07.03.10, 13:43 kkokos napisala: nie wiedziałam, że przy technikum lotniczym jest też liceum, którego uczniowie robią licencję pilota :)" Nie wiem, czy masz na mysli zespol szkol na Gladkiej (Okecie)? Na temat technikum nie wypowiem sie, bo nic o nim nie wiem. Natomiast liceum - strzez sie tych miejsc!!!! Z mojej okolicy normalne dzieci, ktore maja malo punktow ida do normalnych szkol i ucza sie zawodu - a ich rodzice modla sie, by nie trafily na Gladka. A z ta licencja pilota to nie wiem - to chyba jakis marketingowy chwyt, a dla mnie joke:) Rownie dobrze mozna by powiedziec, ze o studia na Harvardzie mozna sie ubiegac po Gladkiej. Bo mozna przeciez. (caly czas mowie o liceum, bo o technikum nic nie wiem, moze jest dobra szkola) Odpowiedz Link Zgłoś
kkokos Re: I jak tam - ktoś był wczoraj? 07.03.10, 14:43 dzięki, menodo, ale przez myśl mi nie przeszło, by posyłać tam dziecko :) odnotowałam po prostu jako ciekawostkę, przeglądając stertę ulotek, którą nam wręczono - bo przejrzałam wszystkie, jako że ciekawa jestem z natury. nie mam pod ręką tej ulotki, zajrzałam na ich stronę, bo kołacze mi się coś, że to licencja na jakieś małe samoloty rekreacyjne (jeśli w ogóle jest taka kategoria) - ale na stronie nie ma o tym słowa, z tym że w ogóle jakoś mało aktualna jest. mam nadzieję, że z technikum nie jest tak źle, w końcu wszyscy, rzadziej czy częściej, latamy :) a z innych ulotek na przykład dowiedziałam się, że w liceum Kazimierza Wielkiego można "nabyć niecodzienne umiejętności: kurs wychowawcy kolonijnego, pierwszej pomocy, zakładania własnej firmy, chodzenia w szpilkach, tańca hinduskiego i innych". to zresztą jedyna ulotka, na której widziałam wprost napisane "u nas nie ma wyścigu szczurów" (a usłyszałam to chyba ze dwa razy w innych szkołach) aha, na kilku ulotkach zastosowano ten cudny chwyt ze zdjęciami naszych najsławniejszych absolwentów: na pewno ma dla mnie ogromne znaczenie, ze do danej szkoły chodziła bożena dykiel, hanna gronkiewicz-walc, "agnieszka górniakowska, prezenterka telewizyjna" (jej twarz jest mi doskonale nieznana) czy enigmatycznie wspomniani "muzycy z zespołu perfect"... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: menodo Re: I jak tam - ktoś był wczoraj? IP: *.ip.netia.com.pl 08.03.10, 10:40 kkokos napisala: > a z innych ulotek na przykład dowiedziałam się, że w liceum Kazimierza Wielkieg > o > można "nabyć niecodzienne umiejętności: kurs wychowawcy kolonijnego, pierwszej > pomocy, zakładania własnej firmy, chodzenia w szpilkach, tańca > hinduskiego i innych". to zresztą jedyna ulotka, na której widziałam wprost > napisane "u nas nie ma wyścigu szczurów" (a usłyszałam to chyba ze dwa razy w > innych szkołach)" No uroczy jest ten marketing edukacyjny. Weszlam wczoraj na strone liceum im. Waldemara Milewicza. I szok - pierwsze, co rzucilo mi sie w oczy to informacja, ze Doda jest w ciazy. Serio - ten news wyskoczyl z baneru, nie pamietam reklamy czego. Moze Faktu? Ale na stronie szkoly jest tez reklama volvo...W porownaniu z siermiezna witryna liceum mojego dziecka - w Milewiczu od razu widac, ze jest to szkola z wielka klasa. No i profile klas, doprawdy wyszukane z duzym lansem.. Oczywiscie dziennikarski, zwazywszy na nazwisko patrona (hanba!!!), dyplomatyczny, public relations oraz strzelecko- wojskowy. (mowie z pamieci, dokladne nazwy moglam przekrecic). Co to jest???? Nibylandia? Bo to juz nie jest marketing, to jest chamska dezinformacja. Ja rozumiem, ze szkoly z okolicy setnego miejsca w rankingu walcza o przetrwanie, ale takie chwyty? Odpowiedz Link Zgłoś
kmir Re: I jak tam - ktoś był wczoraj? 08.03.10, 12:39 Gość portalu: menodo napisał(a): > No i profile klas, (...) Zwracam uwagę, że z formalnego punktu widzenia profile klas nie istnieją. Klasa jest charakteryzowana przez przedmioty realizowane w zakresie rozszerzonym oraz języki obce (np IA z rozszerzonym językiem polskim i historią oraz językami angielskim i niemieckim). Sam fakt tworzenia nazw profili jest już chwytem marketingowym :) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: menodo Re: I jak tam - ktoś był wczoraj? IP: *.ip.netia.com.pl 08.03.10, 14:58 > Zwracam uwagę, że z formalnego punktu widzenia profile klas nie > istnieją. Klasa jest charakteryzowana przez przedmioty realizowane w > zakresie rozszerzonym oraz języki obce (np IA z rozszerzonym > językiem polskim i historią oraz językami angielskim i niemieckim). > Sam fakt tworzenia nazw profili jest już chwytem marketingowym :)" Ale chyba przyzna Pan racje, ze jest roznica pomiedzy marketingiem w postaci nazwy profilu "spolecznym" (z podaniem rozszerzonych przedmiotow- np.historia, matymatyka, geografia) lub "kulturowym" - ze wskazaniem na realnie istniejacy program rozszerzonych przedmiotow - jezyk polski, lacina, filozofia, wiedza o kulturze, a nazwaniem prolilu - dyplomatycznym, dziennikarskim, public relations, a strzelecko-wojskowym zwlaszcza:) Moj "ulubiony" jest jednak ten dyplomatyczny:) Odpowiedz Link Zgłoś
kmir Re: I jak tam - ktoś był wczoraj? 08.03.10, 16:06 > Moj "ulubiony" jest jednak ten dyplomatyczny:) Kilka lat temu widziałem profil lingwistyczno-turystyczny :) - ale dyplomatyczny rzeczywiście lepiej brzmi. Odpowiedz Link Zgłoś
kkokos Re: I jak tam - ktoś był wczoraj? 08.03.10, 16:18 myślę, że profil "uniwersytecki" też brzmi co najmniej dumnie. wszak w innym miastach są licea akademickie, to prawie to samo, prawda? aż można się pomylić! profil uniwersytecki ma konopczyński przy technikum elektrycznym, a rozszerzone przedmioty to historia, wos, geografia. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: menodo Re: I jak tam - ktoś był wczoraj? IP: *.ip.netia.com.pl 08.03.10, 18:34 > profil uniwersytecki ma konopczyński przy technikum elektrycznym, a rozszerzone > przedmioty to historia, wos, geografia. Jak rozumiem, chodzi tu o przyjecie kandydatow na prawo/stosunki miedzynarodowe/ europeistyke i jaki tam jeszcze lans. To syf dla mnie i wielka nieuczciwosc wobec potecjalnych kandydatow. Ale w ofercie warszwskich szkol widze inne jeszcze wady. Moge podac przyklad swojej corki. Inteligentna dziewczynka z tzw. dobrego domu, z tradycjami pradziadkow zamordowanych tam i owdzie, oczywiscie wyksztalconych tam, gdzie wypadaloby byc wyksztalconym od zawsze. No, ale moja corka interesuje sztuka, a konkretnie moda i filmem, W dodatku wszystkiego szybko jest sie w stanie nauczyc, stopnie naprawde nigdy nie byly dla niej problemem. Ale przegladalysmy oferte szkol, ktore odpowiadalyby jej zainteresowaniom, np. technikum fryzjersko-odziezowego, okazalo sie, ze corka ,gdy obejrzala zdjecia ze studniowki w tej szkole, jakos tak po tych fotografiach - uznala, ze moglaby nie znalec tam kolezanki dla siebie... Dlaczego nie ma wiecej takich szkol, natomiast sa LO z klasami o profilu dyplomacja? Jestem pewna, ze w Warszawie mozna by zgromadzic sporo fajnych dzieciakow, ktore sa madre, fajne,tworcze i wcale nie musza miec 170 punktow, aby sie poczuc jak "miedzy swoimi". Odpowiedz Link Zgłoś
kmir Re: I jak tam - ktoś był wczoraj? 08.03.10, 20:48 > No, ale moja corka interesuje sztuka, a konkretnie moda i filmem, > W dodatku wszystkiego szybko jest sie w stanie nauczyc, stopnie > naprawde nigdy nie byly dla niej problemem. Proponuję zacząć od pytania dotyczącego kierunku studiów, a następnie wynikającego z tego "zestawu" egzaminów maturalnych. I te przedmioty powinny być realizowane w wybranej klasie w zakresie rozszerzonym. A to czy klasa będzie się nazywała "kuturowa" czy "filmowa" czy też "arystyczna" to moim zdaniem nie ma znaczenia. Wydaje mi się, że odpowiednią klasą będzie tak z rozszerzonym programem wiedzy o kulturze i języka polskiego - ważny jest także dobór języków obcych. Proszę nie zapominać o progu punktowym do danej klasy. Ważne jest, aby ten próg nie był zbyt wysoki, bo wtedy kandydatka się nie dostanie. Ale ważne jest także , aby próg nie był zbyt niski bo wtedy duża część potencjalnych uczniów tej klasy będzie zaniżać poziom i "nie nadawać się na koleżankę" o czym już była mowa... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: menodo Re: I jak tam - ktoś był wczoraj? IP: *.ip.netia.com.pl 08.03.10, 21:27 kmir napisał: Proponuję zacząć od pytania dotyczącego kierunku studiów, a następnie wynikającego z tego "zestawu" egzaminów maturalnych. I te przedmioty powinny być realizowane w wybranej klasie w zakresie rozszerzonym. A to czy klasa będzie się nazywała "kuturowa" czy "filmowa" czy też "arystyczna" to moim zdaniem nie ma znaczenia." Dziekuje bardzo za zainteresowanie. Glowilam sie nad tym problemem caly ubiegly rok. Jak mowilam, moja corka, jesli tylko jej na czyms zalezalo, nigdy nie miala wiekszego problemu ze zdobyciem niezbednych jej punktow do czegokolwiek. Obecnie chodzi do bardzo dobrego liceum, blisko Mokotowskiej zreszta:) Niemniej, nadal uwazam, ze oferta edukacyjna dla uzdolnionej mlodziezy w Warszawie jest uboga. Odpowiedz Link Zgłoś
tukata Re: Salon Edukacyjny Perspektyw -licea 09.03.10, 09:29 Moja córka była w sobotę z koleżanką i takie są jej(ich) wnioski: Hoffmanowa - szkoła, która miała być szkolą ewentualnie pierwszego wyboru (wymiennie z Czackim) odpada, bo dziewczynki z tej szkoły umiały wymienić tylko profile i nie miały nic więcej do powiedzenia, córka stwierdziła, że jeśli wszyscy uczniowie są tacy drętwi, to szkoła jest nie dla niej. Największe wrażenie zrobił na niej Jeziorański. Była absolutnie wniebowzięta, aż zadzwoniła do mnie, żeby mnie poinformować, że właśnie wybrała szkołę. No cóż, ja tej szkoły w ogóle nie brałam pod uwagę z powodów, o których tu można było poczytać. Następna szkoła, która jej sie podobała, to Fredro. Po powrocie do domu, uświadomiłam jej, że poziom w tej szkole jest co najmniej słaby, w związku z tym ona nie jest na naszej liście zainteresowań.Nie obyło się bez dyskusji. Następna szkoła, która była wg niej jako taka to Dąbrowski. U mnie gdzieś tam w okolicach szkoły trzeciego wyboru. Przystanęła przy Zamoyskim - uff, pomyślałam -jest szansa na może sensowny wybór. Nie było Czackiego i Staszica, a to miały być szkoły pierwszego wyboru dla nich, z jednej strony dobrze, a z drugiej ...może też by sie okazało, że uczniowie nie tacy - to i szkoły beznadziejne. Podsumowując, dobrze, że jeszcze mamy rok do wyboru szkoły, bo czeka nas ciężka praca, nad doprecyzowaniem oczekiwań. Zaczynamy od czwartku w Hoffmanowej. Odpowiedz Link Zgłoś
kmir Re: Salon Edukacyjny Perspektyw -licea 09.03.10, 12:36 tukata napisała: > Największe wrażenie zrobił na niej > Jeziorański. Była absolutnie wniebowzięta, aż zadzwoniła do mnie, > żeby mnie poinformować, że właśnie wybrała szkołę. To bardzo miłe co Pani pisze - szczególnie, że nie było żadnej selekcji uczniów do obsługi naszego stoiska (w praktyce cały rocznik klas I przewinął się przez dyżury), a jedyną moją wskazówką dla pełniących dyżury w stoisku było: "mówcie prawdę". > No cóż, ja tej > szkoły w ogóle nie brałam pod uwagę z powodów, o których tu można > było poczytać. Zapraszam na zebranie informacyjne 16 marca o godz. 17.30 (ul. Mokotowska 16/20) - nieczego Pani nie ryzykuje :) Odpowiedz Link Zgłoś
agatka_s Re: Salon Edukacyjny Perspektyw -licea 09.03.10, 12:53 kmir napisał: > > > Zapraszam na zebranie informacyjne 16 marca o godz. 17.30 (ul. > Mokotowska 16/20) - nieczego Pani nie ryzykuje :) > Ja byłam w zeszłym roku i szkoła zrobiła na mnie bardzo dobre wrażenie, tak samo jak aktywność Pana Dyrektora na naszym forum (choć nie zawsze jest łatwo ;-)) Tylko czemu te warunki lokalowe (np brak sali gimnastycznej dla młodego chłopca uzależnionego od sportu to wielki minus) takie straszne ??? Czy szkoła , która rok w rok odnosi takie sukcesy nie zasługuje na jakiś budynek z prawdziwego zdarzenia ? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: menodo Re: Salon Edukacyjny Perspektyw -licea IP: *.ip.netia.com.pl 09.03.10, 13:30 "Tylko czemu te warunki lokalowe (np brak sali gimnastycznej dla młodego chłopca uzależnionego od sportu to wielki minus) takie straszne ??? Czy szkoła , która rok w rok odnosi takie sukcesy nie zasługuje na jakiś budynek z prawdziwego zdarzenia ?" Mnie to tez bulwersuje, takze w odniesieniu do Czackiego mozna by miec podobne zapytanie, nie mowiac juz o siedzacej od lat na walizkach Hoffmanowej. Odpowiedz Link Zgłoś
joa66 Re: Salon Edukacyjny Perspektyw -licea 09.03.10, 12:55 A ja mam pytanie do Pana Dyrektora (albo nauczyciela angielskiego z jego szkoły) Być może na jakimś etapie mojego rozumowania się mylę, ale proszę o wyjaśnienie. Podobno matura rozszerzona z języka obcego to mniej więcej poziom B2 Na stronie szkoły jest informacja , że prawie wszyscy uczniowie zdają egzaminy na poziomie C1, niektórzy C2. Dlaczego wiąc wynik matur to tylko 92%? Wiem że to dużo w porównaniu do innych szkół i w ogóle dużo jak na maturę, jednak od ludzi na poziomie C1/C2 oczekiwałabym co najmniej 95-98 procent. Z czego to wynika? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: menodo Re: Salon Edukacyjny Perspektyw -licea IP: *.ip.netia.com.pl 09.03.10, 13:23 "Dlaczego wiąc wynik matur to tylko 92%? Wiem że to dużo w porównaniu do innych szkół i w ogóle dużo jak na maturę, jednak od ludzi na poziomie C1/C2 oczekiwałabym co najmniej 95-98 procent." Joa, chyba przesadzasz. W Jezioranskim matura rozszerzona z angielskiego poszla najlepiej w Warszawie, lepiej niz w Batorym i w Koperniku, ktory ma wylacznie klasy dwujezyczne a kandydaci przechodza dwuczesciowy egzamin. Jesli 60 pare osob (czyli pewnie cala szkola) napisalo mature rozszerzona ze srednim wynikiem 92 proc. to jest wynik rewelacyjny. Odpowiedz Link Zgłoś
joa66 Re: Salon Edukacyjny Perspektyw -licea 09.03.10, 13:33 Nie przesadzam, bo nie wymagam, tylko próbuję zrozumieć fenomen matur (tutaj akurat językowych). Zastanawiam się nad ich konstrukcją np. czy polecenia są dwuznaczne, czy są teksty wymagające specjalistycznego słownictwa a nie tylko ogólnego. itp. A może to nieprawda, że matury są na poziomie B2? Może są na wyższym? Dlatego sugerowałam , że może anglista lepiej odpowie na te pytania. To nie jest zarzut wobec szkoły , raczej próba zrozumienia co naprawdę oznacza 90% matury rozszerzonej (a naprawdę nie podejrzewam, że informacje o zdanych egzaminach CAE i CPE są z palca wyssane) Jest to dla mnie ciekawe , bo wybierając jakąkolwiek szkołę chciałabym wiedzieć co się kryje za wynikami matur językowych. Odpowiedz Link Zgłoś
kmir Re: Salon Edukacyjny Perspektyw -licea 09.03.10, 13:25 joa66 napisała: > Dlaczego więc wynik matur to tylko 92%? Wiem że to dużo w porównaniu > do innych szkół i w ogóle dużo jak na maturę, jednak od ludzi na > poziomie C1/C2 oczekiwałabym co najmniej 95-98 procent. Zacznę może od napisania, że będąc nauczycielem chemii (z doktoratem) nie podjąłbym się zdania matury z chemii na 100% nawet z pomocą dowolnych pomocy (książki, notatki itp). Podobnego zdania jest większość moich nauczycieli i są tym bardziej przekonani o tym im bardziej humanistyczny jest przedmiot. Problem leży w kluczu, a czasami także w sformułowaniu pytania. Jak Pani zapewne wie w mojej szkole na poziomie każdego rocznika są trzy grupy z języka angielskiego: najwyższa, średnia i najniższa - podział następuje na początku września w klasie I po przeprowadzeniu testu rozpoziomowującego). Wyniki matury 2009 z języka angielskiego (poziom rozszerzony): średnia ogólnoszkolna (66 zdających): 91,62% w tym w grupie najwyższej (23 zdająch): 95,96% w grupie średniej (23 zdających): 92,57% w grupie najniższej (20 zdających): 85,55% (średnia warszawska: 77,67%) Odpowiedz Link Zgłoś
joa66 Re: Salon Edukacyjny Perspektyw -licea 09.03.10, 13:38 Dziękuję za informacje. Mnie jednak bardziej interesuje relacja pomiędzy maturą rozszerzoną (o której nie mam pojęcia) a egzaminami typu FCE, CAE, CPE, o których mam pojęcie. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: menodo Re: Salon Edukacyjny Perspektyw -licea IP: *.ip.netia.com.pl 09.03.10, 13:51 Sama probowalam zglebic te relacje i wyszlo mi na to, ze ciezko to wszystko porownac. Moj syn zdal mature rozszerzona z angielskiego na 94 proc. nie wiem czy byla wtedy juz ( 5 lat temu) stworzona obecnie obowiazujaca europejska klasyfikacja kompetencji jezykowych. Chyba rok temu wyczytalam gdzies, ze obecnie to jest B2. Ale to troche dziwne. Bo rok temu moj syn poszedl z marszu (bez zadnych kursow po maturze) na egzamin potrzebny mu wyjazdu na stypendium i zdal go na poziomie...B2. Nawet sie troche zmartwil, ze sie w tym angielsku nie rozwinal czy co...Ale jest teraz w Belgii i nie uslyszalam, aby mial jakies problemy z jezykiem - a wszystkie zajecia ma angielsku. Odpowiedz Link Zgłoś
agatka_s Re: Salon Edukacyjny Perspektyw -licea 09.03.10, 13:58 joa66 napisała: > Dziękuję za informacje. > > Mnie jednak bardziej interesuje relacja pomiędzy maturą rozszerzoną > (o której nie mam pojęcia) a egzaminami typu FCE, CAE, CPE, o > których mam pojęcie. > To są kompletnie inne egzaminy, moim zdaniem nijak nieporównywalne, bo jest kompletnie inna konstrukcja !!! Popatrz sobie na matury z angilskiego, one są naprawde banalne dla osoby która tego angielskiego się uczy długo i porządnie. Żeby znowu nie było że się chwale, ale to taki przykład obrazujący mój syn (jak kogoś denerwuje to uczeń X) zrobił kilka matur rozszerzonych z angielskiego i dostaje tak około 90% z rozszerzonej, a 93-95% z podstawowej. Z testu Mocka (jeśli znasz FCE egzamin to wiesz o co chodzi) miał 75% zdajsie, w każdym razie dostał rekomendację szkoły do zdawania FCE, ale np z Use of Eng miał tylko 65% (na krawędzi), gdy z listening 96%. W szkole z angielskiego ma leeeedwo 4, a z próbnego egzaminu gim z angielskiego z zeszłego roku miał 98% (większośc klasy i tak miała 100%). Matura i egzaminy szkolne są są banalne (bo tak są napisane), nie odważyłabym się powiedzieć że ktoś kto zdaje (czyli ma conajmniej 30%) taką maturę jest na pozimie B2 czy na poziomie zdania FCE. Te górne procenty tak. Odpowiedz Link Zgłoś
joa66 Re: Salon Edukacyjny Perspektyw -licea 09.03.10, 14:18 Czyli absolutnie nie da się tego porównać nawet w tym samym systemie szkolnictwa skoro uczeń X mniej wiącej w tym samym czasie ma 98 procent z egzaminu gimnazjalnego i 90 % z rozszerzonej matury. Odpowiedz Link Zgłoś
agatka_s Re: Salon Edukacyjny Perspektyw -licea 09.03.10, 14:31 joa66 napisała: > Czyli absolutnie nie da się tego porównać nawet w tym samym systemie > szkolnictwa skoro uczeń X mniej wiącej w tym samym czasie ma 98 > procent z egzaminu gimnazjalnego i 90 % z rozszerzonej matury. Nie rozumiem ? No jednak matura rozszerzona jest ciut trudniejsza od egzaminu gimnazjalnego, i to widać. Jeszcze dla wyjaśnienia egzamin gim pisali bez części pisanej, bo tak mają być te egzaminy przeprowadzane-goły test. 1 błąd zrobił z jakiegoś zaćmienia. Matura rozszerzona jest jednak ciut trudniejsza, składa się przynajmniej z jakiś części (choć ciut nawiązujacych do FCE). Aha no i te % które "uczeń X" otrzymał to też orientacyjnie bo np pisanie sprawdzałam ja, tak jak mi się wydawało, a listening był bez słuchania....to taka zabawa w ramach nauki do egzaminu. Ale tendencje są myślę zachowane. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: menodo Re: Salon Edukacyjny Perspektyw -licea IP: *.ip.netia.com.pl 09.03.10, 14:40 "Czyli absolutnie nie da się tego porównać nawet w tym samym systemie szkolnictwa skoro uczeń X mniej wiącej w tym samym czasie ma 98 procent z egzaminu gimnazjalnego i 90 % z rozszerzonej matury." Chyba sie nie da. Czyli jak chcesz miec dobra mature - cwicz testy do matury, jak chcesz swietnie zdac CPE - cwicz do CPE a jak co innego jeszcze - to co innego. Odpowiedz Link Zgłoś
izzo Re: Salon Edukacyjny Perspektyw -licea 09.03.10, 14:49 Nie da się porównać, bo 98% z testu gimnazjalnego z angielskiego miał nawet mój syn, który jest w II klasie gim i wcale nie w klasie dwujęzycznej, a zaledwie w zaawansowanej grupie swojej klasy. Na dodatek nigdy w życiu nie chodził na żadne kursy angielskiego. Matury nie rozwiązywał. Testy sa tez nieporównywalne, bo każdy test typu FCE itp obejmuje zarówno część ustna, jak i pisemną, natomiast rozumiem, że matura rozszerzona z angielskiego to chyba tylko część pisemna? Czy razem z ustną? Bo z pisemnej to jest mniejsza sztuka uzyskać bardzo dobry wynik dla kogoś, kto nie mówi dużo w tym języku. Mnie tez zdawało się, że osoby posiadające certyfikaty powinny z palcem w nosie uzyskać 100% albo bardzo blisko z matury, ale jak widać sytuacja jest podobna jak w przypadku reszty matur - drobne niuanse i niewstrzelenie się w intencje autorów pytań potrafia odjąć te magiczne kilka procent. Odpowiedz Link Zgłoś
agatka_s Re: Salon Edukacyjny Perspektyw -licea 09.03.10, 15:00 No i w egzaminach jest jeszcze czynnik emocji. Może tak by,ć że ktoś bardzo dobry zwyczajnie się zdenerwuje i coś pokręci. Myślę że spokojnie może tak być ze ktoś kto w domu pisze cały czas na 100%, nagle podczas egzaminu coś tam pokręci. Kiedyś takim zdenerwowanym na egzaminie pomagali nauczyciele np pokazując bład w obliczeniach typu 2+2=5, teraz nie ma zmiłuj...(i dobrze oczywiście). Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Kanak Re: Salon Edukacyjny Perspektyw -licea IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.03.10, 09:59 Chciałabym zapytać odnośnie matematyki w Jeziorańskim. Byłam na zebraniu informacyjnym 2 lata temu i odniosłam wrażenie, że uczniowie klas pierwszych piszą we wrześniu test, na podstawie którego są kwalifikowani do grupy realizującej poziom rozszerzony lub podstawowy. Biorąc pod uwagę raczej słabą matematykę jaką syn ma w gimnazjum przypuszczalnie nie trafi do tej rozszerzonej grupy. I co wtedy z planami dostania się na uczelnie, gdzie jest wymagana matematyka R ? W innych liceach wszyscy uczniowie w klasach o profilu matematycznym realizują ten przedmiot w zakresie rozszerzonym nawet jeżeli ledwo zaliczają na 2. Proszę o rozwianie moich wątpliwości. Odpowiedz Link Zgłoś
tukata Re: Salon Edukacyjny Perspektyw -licea 09.03.10, 14:04 > Zapraszam na zebranie informacyjne 16 marca o godz. 17.30 (ul. > Mokotowska 16/20) - nieczego Pani nie ryzykuje :) Dziękuję za zaproszenie. Wybieramy się. Być może moje poglądy jakie miałam o tej szkole ulegną diametralnej zmianie. Bo tak naprawdę swoją wiedzę opieram na tym co do tej pory przeczytałam i usłyszałam. Moje obawy co do wyboru tej szkoły są związane z tym, że moja córka jest bardzo dobrą uczennicą, ale nie jest typem kujona i nie chce uczestniczyć w wyścigu szczurów. Najchętniej uczyłaby się tylko tego co akurat ja interesuje. W związku z tym nie chcę, żeby była w szkole, która wywiera presję bycia naj ze wszystkiego. Zobaczymy. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: menodo Re: Salon Edukacyjny Perspektyw -licea IP: *.ip.netia.com.pl 09.03.10, 14:30 tukata napisala: "moja córka jest bardzo dobrą uczennicą, ale nie jest typem kujona i nie chce uczestniczyć w wyścigu szczurów. Najchętniej uczyłaby się tylko tego co akurat ja interesuje. W związku z tym nie chcę, żeby była w szkole, która wywiera presję bycia naj ze wszystkiego. " Ja bym chciala zrozumiec, co maja na mysli osoby, ktore mowia ze w jakichs liceach jest "wyscig szczurow" albo ze w innych go nie ma. Bo o ile jestem w stanie wyobrazic sobie, na czym to moze polegac w gimnazjach, gdzie walczy sie (czasem z innymi) o najlepsze stopnie albo o przychylnosc nauczyciela, co moze wyzwalac rozne wredne zachowania - to w liceum??? Przeciez oceny nie maja zadnego znaczenia dla wyniku matury, wiec gdzie, po co i co scigaja sie te szczury i na czym polegaja obrazenia, ktore sobie zadaja? Ja tego nie rozumiem, moim zdaniem te pochodza z czasow, kiedy mature zdawalo sie w szkole - i rzeczywiscie tzw. najlepsi uczniowie mieli najlepsze wyniki na maturze, niekoniecznie jednak na egzaminach studiach. Owszem, w jednej szkole moze byc milo, w innej mniej,z roznych powodow - ale ja pytam o ten wyscig szczurow... Odpowiedz Link Zgłoś
agatka_s Re: Salon Edukacyjny Perspektyw -licea 09.03.10, 14:33 Gość portalu: menodo napisał(a): > tukata napisala: > "moja córka jest bardzo dobrą uczennicą, ale nie jest typem kujona i > nie chce uczestniczyć w wyścigu szczurów. Najchętniej uczyłaby się > tylko tego co akurat ja interesuje. W związku z tym nie chcę, żeby > była w szkole, która wywiera presję bycia naj ze wszystkiego. " > > Ja bym chciala zrozumiec, co maja na mysli osoby, ktore mowia ze w jakichs > liceach jest "wyscig szczurow" albo ze w innych go nie ma. > > Bo o ile jestem w stanie wyobrazic sobie, na czym to moze polegac w gimnazjach, > gdzie walczy sie (czasem z innymi) o najlepsze stopnie albo o przychylnosc > nauczyciela, co moze wyzwalac rozne wredne zachowania - to w liceum??? Przeciez > oceny nie maja zadnego znaczenia dla wyniku matury, wiec gdzie, po co i co > scigaja sie te szczury i na czym polegaja obrazenia, ktore sobie zadaja? > > Ja tego nie rozumiem, moim zdaniem te pochodza z czasow, kiedy mature zdawalo > sie w szkole - i rzeczywiscie tzw. najlepsi uczniowie mieli najlepsze wyniki na > maturze, niekoniecznie jednak na egzaminach studiach. > Owszem, w jednej szkole moze byc milo, w innej mniej,z roznych powodow - ale ja > pytam o ten wyscig szczurow... > > O to bardzo ciekawe...czyli oceny w liceum de facto "na pietruszke" ? To nowe dla mnie spostrzeżenie. Ale cenne. Odpowiedz Link Zgłoś
joa66 Re: Salon Edukacyjny Perspektyw -licea 09.03.10, 14:50 Tylko zgaduję, bo na zdrowy rozum widzę sprawę jak menodo. Może wyścig szczurów jest też elementem "pozycji" towarzyskiej w klasie? Może nie chodzi o piątki, tylko o to, żeby nauczyciel od tumanów nie wyzywał (np przy ukochanym koldze, czy koleżance). Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: menodo Re: Salon Edukacyjny Perspektyw -licea IP: *.ip.netia.com.pl 09.03.10, 15:36 > Może wyścig szczurów jest też elementem "pozycji" towarzyskiej w > klasie? > > Może nie chodzi o piątki, tylko o to, żeby nauczyciel od tumanów nie > wyzywał (np przy ukochanym koldze, czy koleżance)." Na pewno jest tak, ze uczniowie wybitni w czyms w dobrych szkolach maja szanse na zdobycie wysokiej "pozycji towarzyskiej", ale co w tym zlego? Chyba nie na tym polega wyscig szczurow - tak jak ja go rozumiem. Odpowiedz Link Zgłoś
joa66 Re: Salon Edukacyjny Perspektyw -licea 09.03.10, 15:45 Miałam na myśli tych, którzy nie dają sobie rady. Może są odrzucani przez kolegów?? Nie wiem. Próbuję zgadywać. Logicznie rzecz biorąc - nie wiem na czym może polegać wyścig szczurów w liceum. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: menodo Re: Salon Edukacyjny Perspektyw -licea IP: *.ip.netia.com.pl 09.03.10, 16:20 joa66 napisała: > Miałam na myśli tych, którzy nie dają sobie rady. Może są odrzucani > przez kolegów??" Na zasadzie zagryzania przez grupe "najslabszego w stadzie"? Nie slyszalam. I nadal upieram sie, ze "wyscig szczurow" to zjawisko specyficzne dla warunkow gimnazjalnych. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: learning-to-fly Re: Salon Edukacyjny Perspektyw -licea IP: 95.108.50.* 09.03.10, 16:37 >I nadal upieram sie, ze "wyscig szczurow" to zjawisko specyficzne > dla warunkow gimnazjalnych. W klasie koleżanki osobie, która była chora nie pożyczano notatek, nie mówiono o zapowiedzianych sprawdzianach, ewentualnie "mylono" daty czy zakres materiału. Takie numery były nagminne, chyba, że ktoś miał BARDZO bliskiego przyjeciela; nowa matura, dobra szkoła, prawie dorośli ludzie. Nie, to nie jest zjawisko tylko gimnazjalne. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: menodo Re: Salon Edukacyjny Perspektyw -licea IP: *.ip.netia.com.pl 09.03.10, 17:51 W klasie koleżanki osobie, która była chora nie pożyczano notatek, nie mówiono o zapowiedzianych sprawdzianach, ewentualnie "mylono" daty czy zakres materiału. Takie numery były nagminne, chyba, że ktoś miał BARDZO bliskiego przyjeciela; nowa matura, dobra szkoła, prawie dorośli ludzie. Nie, to nie jest zjawisko tylko gimnazjalne. " Moja corka miala tak w gimnazjum, zreszta bardzo slabym. Koszmar! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: menodo Re: Salon Edukacyjny Perspektyw -licea IP: *.ip.netia.com.pl 09.03.10, 15:14 "O to bardzo ciekawe...czyli oceny w liceum de facto "na pietruszke" ? To nowe dla mnie spostrzeżenie. Ale cenne." Nie wiem czy na pietruszke. Sa dzieci, dla ktorych stopnie,srednie, swiadectwa z paskiem zawsze beda wazne. Ale w liceum niewiele z tego wynika. Nie widze tu pola do rywalizacji miedzy uczniami - na ktorym mialaby scigac sie te legendarne szczury, gryzc miedzy soba, nokautowac i doprowadzac do samobojstwa. Moje dziecko w ogole ma malo tak zwanych ocen - z wiodacych przedmiotow sa to glownie punkty, procenty. Sa jasne kryteria wyliczania oceny koncowej. Nie ma czegos takiego jak stopnie za plakaty czy wydrukowane z wikipedii referaty, co przynajmniej w gimnazjum dziecka wzbudzalo wiele kontrowersji, bo dzieci rywalizowaly miedzy soba o koncowe oceny i to doprowadzalo do wielu ich niefajnych zachowan. Ale w liceum naprawde nie ma takiego pola do rywalizacji, dlatego nie rozumiem, o co z tym wyscigiem szczurow chodzi. Odpowiedz Link Zgłoś
verdana Re: Salon Edukacyjny Perspektyw -licea 09.03.10, 16:28 Ja chodziłam do liceum, gdzie był "wyscig szczurów". Wtedy mialo to co prawda znaczenie, ale teraz stopnie też mają - chocby dlatego, ze spora część rodzicow porownuje oceny i robi pieklo, jak się nie jest w pierwszej trójce. Znam. Polega to na tym, ze osoby najslabsze sa odrzucane towarzystko. A zwracam uwagę, ze osoby najslabsze w bardzo dobrych liceach to doskonali uczniowie, ktorzy gdzie indziej byliby pewnie świetni. Trzeba się wiec liczyć z tym, ze ktos i w klasie samych geniuszy jest najslabszy. Poza tym (a nie dotyczy to wcale szkól doskonałych), nauczyciele podkreczja atmosfere "Gdyby nie Kowalski, to bylibysmy najlepsza klasa", "Gdyby nie Agnieszka, to wygralibysmy ten konkurs". Rekord pobuila nauczycieka mojej corki w podstawowce, nakrecając najlepsze uczennice przeciw sobie (zobacz, Agatka napisala lepiej, nie wstyd ci? Co Twoja mama powie?) i wzywając na środek najslabszych uczniow mowiac "Staś sie nie uczy, nie chcemy Stasia. Dzieci powiedzcie "Nie będziemy sie baiić ze Stasiem". Córka, ktora oświadczyla, ze lubi Stasia i bedzie sie z nim bawic, nie miala potem łatwego życie. W liceach bywa tak samo, tylko nieco bardziej kulturalnie. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: menodo Re: Salon Edukacyjny Perspektyw -licea IP: *.ip.netia.com.pl 09.03.10, 17:34 Moja corka doswiadczyla wielu patologii o ktorych piszesz - w podstawowce i gimnazjum. Tam nauczyciel jest panem zycia i smierci ucznia a system naboru do gimnazjum/liceum rzeczywiscie sprzyja wszystkim tym patologiom. Natomiast w liceach OBECNIE moze byc ciezko, latwo, fajnie lub niefajnie, ciekawie lub nudno - ale nowa matura spowodowala, ze zniknely "systemowe" przyczyny wyscigu szczurow, ktory i ja swietnie pamietam ze swojego liceum. A ze rodzice maja chore ambicje? Zawsze mieli i beda mieli zawsze. Opowiadal mi kolega, ze w liceum syna (Lelewelu) matki na wywiadowkach byly swietnie zorientowane w tym, co bylo przerobione a co nie i dlaczego Jas dostal 3 plus a Kasia 4-. Tylko ze ja jestem przekonana, ze sytuacja emocjonalna ani w ogole zyciowa mojego dziecka nie zalezy juz od czyichs chorych ambicji albo fochow nauczyciela. Gry i rywalizacje miedzy ludzmi byly i beda zawsze, najslabsi maja najslabiej, ale - wiem ze sie powtarzam- nowa matura zlikwidowala zewnetrzne przyczyny rywalizacji o stopnie. Wiec jesli licealisci ze soba rywalizuja to dlatego, ze sami sie w tym nakrecaja. Mozesz te gre podjac, ale jesli nie chcesz, nic ci za niska srednia grozi. Widze to na przykladzie swojej corki, ktora z gimnazjum wyszla w stanie totalnego upodlenia, a przez dwa tygodnie letnich wakacji zachowywala sie jak czlowiek w ciezkiej depresji. Taraz chodzi do liceum z pierwszej 5. i owszem narzeka, ze jest ciezko i ze musi sie duzo uczyc, i ze tamto lub owamto - ale o przemocy, chamstwie albo niemilych zachowaniach uczniow czy nauczycieli nie slyszalam. Stopnie jak stopnie, srednia jak srednia, nawet nie wiem, czy ja sobie policzyla. Jej zycie towarzyskie bardzo sie rozwinelo, nie sadze, aby dobierala sobie przyjaciol wg sredniej ich ocen; to chyba jakis zart z tym ostracyzmem wobec slabych uczniow w najlepszych szkolach? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: learning-to-fly Re: Salon Edukacyjny Perspektyw -licea IP: 95.108.50.* 09.03.10, 16:31 Tego chyba nikt nie rozumie, może oprócz rodziców, dla których 4 jest końcem świata, chorobliwie ambitnych dzieciaków, które zawsze były najlepsze, a teraz nie są, więc muszą znowu takie być, za wszelką cenę i nauczycieli, dla których taka klasa to marzenie, bo "się uczą". Wszystkie 3 modele występują dosyć licznie, niestety. Odpowiedz Link Zgłoś
verdana Re: Salon Edukacyjny Perspektyw -licea 09.03.10, 18:43 Menodo, piszesz o normalnych dzieciach normalnych rodziców. Niestety, nie wszyscy sa normalni - i rywalizacja nie jest spowodowana tym, ze można lepiej czy gorzej wypaść na maturze. Chodzi bowiem o to, by zawsze być najlepszym - weź też pod uwage, ze dla 16 latka trzy lata to wieczość. Oni nie rywalizuje jeszcze o przyjęcie na studia, tylko o bycie lepszym od innych. No i rodzice - sama znam matkę, ktora nie mogla zrozumieć, ze nie znam zawodow rodziców mojego licealisty , bo "przeciez Twoj syn niczego się nie nauczy od dziecka ślusarza" - nie chodzilo tu bynajmniej o zle zachowanie dziecka ślusarza, tylko o to, ze przecież "takie dziecko' nie moze być intelektualnie rowne dziecku profesora. Cózs, nie jest równe, jest sporo lepsze, o czym poinformowalam. Ale dla niej jest wazne, aby jej dzieci zadawaly się tylko z najlepszymi uczniami. Z dobrych domów. Odpowiedz Link Zgłoś
joa66 Re: Salon Edukacyjny Perspektyw -licea 09.03.10, 19:03 Ale czy to nie zalezy jednak od rodziców? I tacy rodzice w KAŻDEJ szkole potrafią podsycać ten wyścig szczurów? Zastanawiam sie tak teoretycznie. Ja swojemu dziecko powtarzam, że 3 klasa gimnazjummoże byc ciężka, ale tak ciężkiej sytaucji już nie powinien mieć (przynajmniej teoretycznie) w czasie swojej edukacji. Mówię mu, ze w liceum, będzie sie uczyć przedmiotów, które go interesują, a z reszty ma nie mieć większych kłopotów (ma zdawać z klasy do klasy) i tyle. Jednoczesnie mówię, ze w liceum (każdym) może być trudniej o dobre stopnie. Jak takie dziecko może stać się ofiarą wyścigu szczurów??? To naprawdę byłąby chora sytuacja gdyby licealiści interesowali się średnią klasy tak bardzo, żeby być nieprzyjemnymi dla tych, którzy tę średnią zaniżają. Odpowiedz Link Zgłoś
kmir Re: Salon Edukacyjny Perspektyw -licea 09.03.10, 19:10 joa66 napisała: > Ale czy to nie zalezy jednak od rodziców? I tacy rodzice w KAŻDEJ > szkole potrafią podsycać ten wyścig szczurów? Oczywiście najtrudniej jest z rodzicami uczniów. Rozmowy typu: Dlaczego syn ma trójkę z tego przedmiotu - zawsze miał piątki - jak się może poprawić. Pytam: a po co, czy będzie ten przedmiot zdawał na maturze? itd) > To naprawdę byłąby chora sytuacja gdyby licealiści interesowali się > średnią klasy tak bardzo, żeby być nieprzyjemnymi dla tych, którzy > tę średnią zaniżają. Dla uspokojenia podam, że w LXVII LO nie liczymy średniej poszczególnych klas, także dlatego, że większość zajęć jest w grupach międzyklasowych :) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: genny Re: Salon Edukacyjny Perspektyw -licea IP: 217.11.129.* 10.03.10, 07:32 Nie znam liceum w Warszawie (co nie znaczy oczywiście, że nie ma takiego), w którym byłoby tzw współzawodnictwo międzyklasowe. Toż to horror, co opowiadacie! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: menodo Re: Salon Edukacyjny Perspektyw -licea IP: *.ip.netia.com.pl 09.03.10, 21:05 menodo: > Mówię mu, ze w liceum, będzie sie uczyć przedmiotów, które go > interesują, a z reszty ma nie mieć większych kłopotów (ma zdawać z > klasy do klasy) i tyle. Jednoczesnie mówię, ze w liceum (każdym) > może być trudniej o dobre stopnie. > > Jak takie dziecko może stać się ofiarą wyścigu szczurów??? Nie wiem, teoretycznie moze sie sam nakrecac:) Ale dzieci, ktore przechodza ze szkol spolecznych (czesto tez po prywatnych przedszkolach) do publicznych liceow czekaja inne "niespodzianki". Akurat znam sporo takich przypadkow. Dla niektorych - to szok, ktory konczy sie powrotem do trybu edukacji niepublicznej. Ale znam tez dzieci, ktore swietnie sie odnajduja w tej "odmiennej rzeczywistosci", szybko zalapuja nowe zasady gry i odbywa sie to bez bolu. Odpowiedz Link Zgłoś
joa66 Re: Salon Edukacyjny Perspektyw -licea 10.03.10, 06:57 "do publicznych liceow czekaja inne "niespodzianki"." Tez się czasem nad tym zastanawiam (chociaz u nas przynajmniej przedszkole było państwowe ;) ). Z takich bardzo powierzchownych rzeczy mój syn może sie przerazić akademiami, uroczystościami, przemówieniami, itp. On nigdy czegoś takiego nie doświadczył. Oczyma wyobraźni już widzę, ze jestem wzywana do szkoły za jakś niefortunny komentarz. To nie jest tak jak niektórzy sobie wyobrażają, że w szkoąłch społecznych jest sielanka i piątki za uśmiech rodzica. Nie jest też tak, że wszyscy nauczyciele sa idealni (moja kolezanka była zbulwersowana kiedy się dowiedziała, że nauczyciel w szkołe społecznej użył mocno (!!!!) nieparlamentarnego słowa do ucznia, mimo, że nauczyciel zareagował tak kiedy uczeń wypowiedział się po chamsku na temat matki koleżanki- "jak tak można , w szkole społecznej?") Wymagania też są różne w zależności od nauczyciela, czasami absurdalnie wysokie. Na pewno nauczyciele są atrakcyjni intelektualnie. Nie wiem..zobaczymy jak to będzie. Na razie straszę młodego akademiami, żeby się przyzwyczajał.;) I dlatego tak sobie obserwuje Witkacego, bo podobno "nasi" , któryz tam trafili, świetnie się tam czują. Kiedys spotkałam córkę znajomej, "naszą" absolwentkę, któa potem była w Koperniku albo Modrzewskim, nie pamiętam. Zapytałam ją o jej liceum: "Bardzo fajnie jest, ale tak jak w X to już nigdzie nie będzie" Odpowiedz Link Zgłoś
joa66 Re: Salon Edukacyjny Perspektyw -licea 10.03.10, 06:59 ""jak tak można , w szkole społecznej?") " dla wyjaśnienie - to słowa mojej kolezanki, a nie nauczyciela do ucznia;) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: menodo Re: Salon Edukacyjny Perspektyw -licea IP: *.adsl.inetia.pl 10.03.10, 11:42 joa napisala: "Z takich bardzo powierzchownych rzeczy mój syn może sie przerazić akademiami, uroczystościami, przemówieniami, itp. On nigdy czegoś takiego nie doświadczył. Oczyma wyobraźni już widzę, ze jestem wzywana do szkoły za jakś niefortunny komentarz. " A wiesz,ze na Bednarskiej tez za czasow mojego syna byly akademie i przemowienia? (i pewnie nadal sa) I to jakie!!!! Zwlaszcza 11 listopada byl niezwykle hucznie obchodzony. W podstawowce mojej corki, do ktorej tylko 2 lata (V i VI klasa) chodzila zdarzaly sie uroczystosci szkolne, ktore nawet dla mnie (bo mam uraz z dziecinstwa w komunie) robily wstrzasajace wrazenie. Dobre "akademie" nie sa zle. Zwlaszcza w szkolach o dlugich tradycjach, gdzie na takich uroczystosciach pojawiaja sie np absolwenci '39; tam, gdzie jest duzo utalentowanej artystycznie mlodziezy i nauczycieli, ktorzy historie kochaja, nawet jesli ucza fizyki. I to jest moim zdaniem przewaga "starych" szkol nad "mlodymi". Co do "niespodzianek" to mam na mysli przede wszystkim chyba troche inne relacje nauczyciel-uczen w szkolach panstwowych i prywatnych. Ogolnie rzecz biorac -wiekszy dystans. Ja juz pamijam to, ze w panstwowych raczej nie wychodzi sie na fajke z uczniem, ze do nauczyciela nie mowi sie po imieniu a za romans z uczniem/ uczennica nauczyciel(ka) wylatuje z pracy (i wtedy- znam przyklad - trafia do szkoly spolecznej:))) Zauwazylam tez - zadziwienia egzekwowaniem zwyczajnej kindersztuby. Co wypada, a czego nie wypada. Albo - stosunek do nieobecnosci, zwlaszcza na nudnych i do niczego niepotrzebnych lekcjach. Na zasadzie - dlaczego musze chodzic na te lekcje, wolalbym zaliczyc ten przedmiot pod koniec semestru. No,jest tego troche... Tylko sie zastanawiam -dlaczego sa dzieci, ktore pochadzac z tych samych szkol (np.raszynska)latwo zalapuja nowe zasady, a sa takie - ktore juz po miesiacu szukaja szkoly prywatnej. Przy czym od razu mowie - nie chodzi mi o akceptowanie terroru, przemocy czy jakichs chorych widzimisie poszczegolnych nauczycieli - ale o przestrzeganie wypracowywanego latami regulaminu szkoly i zasad,ktore obowiazuja takze w normalnym doroslym swiecie, ale ktore niewatpliwie - no ba!- ograniczaja wolnosc...A mowimy juz nie o malych dzieciach, tylko o ludziach, ktorzy za 3 lata beda sie musieli mierzyc z doroslym swiatem, w ktorym mama juz niewiele moze... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: menodo Re: Salon Edukacyjny Perspektyw -licea IP: *.ip.netia.com.pl 09.03.10, 20:34 verdana napisala: "Niestety, nie wszyscy sa normalni - i rywalizacja nie jest spowodowana tym, ze można lepiej czy gorzej wypaść na maturze. Chodzi bowiem o to, by zawsze być najlepszym - weź też pod uwage, ze dla 16 latka trzy lata to wieczość. Oni nie rywalizuje jeszcze o przyjęcie na studia, tylko o bycie lepszym od innych." Zgoda, ale dlaczego Ty uwazasz, ze te wszystkie patologie zgromadzily sie akurat w najlepszych liceach? Glupie matki, wredne dziewczyny, zli nauczyciele i chorobliwie ambitni dyrektorzy moga sie zdarzyc zarowno w liceum 1 jak i 101. Dlatego tzreba dobrze znac swoje dziecko i starannie przygladac sie szkolom ktore wybiera. Na pewno dla dziecka bardzo wrazliwego, na przyklad nieodpornego na porazki, jednoczesnie bardzo ambitnego, ale niestety niewybitnego i do tego malo pracowitego - szkola z pierwszej 10. moze byc pasmem frustracji. Nie dlatego, ze pracuja tam jacys wyjatkowo podli ludzie. Ale dlatego na pzryklad, ze nie kazdy dobrze znosi sytuacje, kiedy stawiane mu sa bardzo wysokie wymagania. I w dodatku - kiedy zdaje sobie sprawe, ze juz nie jest gimnazjalnym geniuszem, bo takich jak on albo bardziej wybitnych ma 30 w klasie. Jesli do tego ma tzw. glupia matke - ktorej zalezy, aby mial swiadectwo z paskiem - jego zycie zamienia sie w pieklo. B yc moze szkoly wysokoprogowe rzeczywiscie roznia sie tym, w jaki sposob pomagaja uczniom znosic te obiektywnie trudna sytuacje zwiazana z utrata statusu gimnazjalnego geniusza? Nie wiem jak jest w innych szkolach, jak by sie w nich czula moja corka, natomiast tam gdzie jest - teoretycznie rzecz biorac - liczba szczurow i poziom ich frustracji/agresji powinny wolac o pomste do nieba. Tylko ze z moim dzieckiem jest wszystko OK, a w porownaniu z tym co przeszla w rzeczywiscie podlym gimnazjum - wszystkie obecne frustracje to pikus. Wiec moim zdaniem to nie jest tak, ze im wyzszy prog, im wyzsza pozycja szkoly w rankingu - tym gorzej dla dziecka:) Odpowiedz Link Zgłoś
verdana Re: Salon Edukacyjny Perspektyw -licea 09.03.10, 20:48 Wcale tak nie uwazam i nawet o tym pisalam, gdybys uwaznie czytała. Taka patologia moze być w niemal kazdej szkole - może poza najgorszymi. Z tym, ze rodzice będą "nakrecać" dzieci raczej tylko w szkolach najlepszych. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: menodo Re: Salon Edukacyjny Perspektyw -licea IP: *.ip.netia.com.pl 09.03.10, 21:29 verdana: Wcale tak nie uwazam i nawet o tym pisalam, gdybys uwaznie czytała. Taka patologia moze być w niemal kazdej szkole - może poza najgorszymi. Z tym, ze rodzice będą "nakrecać" dzieci raczej tylko w szkolach najlepszych. to sorry, ale zaczelo sie od wyscigu szczurow w szkolach z czolowki, wiec tak to zrozumialam. Co do nakrecania dzieci przez rodzicow. Akurat w gimnazjum mojego dziecka najbardziej agresywne byly mamy dzieci 4/5 - ktore niestety dla swoich mam wcale nie trafily tam gdzie mamy chcialy. Miedzy innymi z powodu takich "cwanych szczurow" jak moje dziecko albo jej koledzy z klasy - finalistow i laureatow konkursow. Smiem nawet twierdzic, ze to wlasnie w tych "srednich" ogolniakach, aspirujacych do najlepszych, jest nie za fajna atmosfera. Odpowiedz Link Zgłoś
lodewijk Re: Salon Edukacyjny Perspektyw -licea 09.03.10, 21:46 Gdyby na to spojrzeć szerzej - wyścig dzieci zawsze ma przyczynę w rodzicach i ich ambicjach.Nikt bardziej niż rodzice nie wpływaja na dziecko swoimi uwagami typu: dlaczego nie masz szóstki/piątki, skoro taki X ją ma? Czy jestes głupszy od niej/niego? I owszem, sporo jest takich zachowań wśród dzieci 4/5, ale sporo tez u dzieci niewybitnych, które dostały się do bardzo dobrych liceów wcale nie dzięki byciu finalistą/laureatem konkursów, a właśnie dzięki wysokiej średniej i dla których wysoka średnia ze wszystkiego było dotąd jedyną znaną i dostępną dla nich drogą edukacji - wysoka średnia w podstawówce -> elitarne gimnazjum, gdzie trzeba utrzymac wysoką średnią, żeby się dostać do elitarnego liceum. Im jest trudno przestawić się na system indywidualnej ścieżki edukacyjnej i oni sa motorem rywalizacji w liceach. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: menodo Re: Salon Edukacyjny Perspektyw -licea IP: *.ip.netia.com.pl 09.03.10, 22:39 lodewijk napisał: > I owszem, sporo jest takich zachowań wśród dzieci 4/5, ale sporo tez u dzieci > niewybitnych, które dostały się do bardzo dobrych liceów wcale nie dzięki byciu > finalistą/laureatem konkursów, a właśnie dzięki wysokiej średniej i dla których > wysoka średnia ze wszystkiego było dotąd jedyną znaną i dostępną dla nich drogą > edukacji - wysoka średnia w podstawówce -> elitarne gimnazjum, gdzie trzeba > utrzymac wysoką średnią, żeby się dostać do elitarnego liceum. Im jest trudno > przestawić się na system indywidualnej ścieżki edukacyjnej i oni sa motorem > rywalizacji w liceach." Ale rywalizacji o co? O czerwony pasek? O srednia 5,8? Moim zdaniem w najlepszych liceach zjawisko sredniej jesli istnieje - stanowi jakis margines; swiadectwo z paskiem to mroczny przedmiot pozadania jakichs hobbystow chyba. Wiekszosc idzie wlasnie systemem indywidualnej sciezki edukacyjnej - zakuwa do matury, a reszte lepiej juz gorzej - po prostu zalicza. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: learning-to-fly Re: Salon Edukacyjny Perspektyw -licea IP: 95.108.50.* 09.03.10, 23:00 Ale zrozum, że Ty to rozumiesz, ale nie każdy. Dziecku, które całą szkołę podstawową czy gimnazjum było uczone, że jedzie na wakacje w nagrodę ZA OCENY, a nie za to, że ciężko pracowało i jest dobrym dzieckiem, bo ma świetne OCENY i te oceny się tak od kilku/kilkunasty lat jak mantra przewijają w domu/u cioci/babci, to ciężko jest się przestawić na bycie "słabym z przedmiotu x", nawet jeśli poziom "słabego" zapewnia wymarzone studia. Nie wspominając o chociażby milczącej presji rodziców, 16-latek nie jest, wbrew pozorom, tak dojrzały, żeby to sobie olać. Zresztą żyjąc w kulcie ocen, pasków i nagród dzieciak nie wie, co go interesuje, bo jest przyzwyczajony do nauki absolutnie wszystkiego. I mamy przepis na sfrustrowanego szczura licealnego ;) (zdarza się takich kilku czy kilkunastu w jednej klasie i cudny wyścig się robi) Odpowiedz Link Zgłoś
joa66 Re: Salon Edukacyjny Perspektyw -licea 09.03.10, 23:21 Ale co rodzicowi daje czerwony pasek w liceum??? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: learning-to-fly Re: Salon Edukacyjny Perspektyw -licea IP: 95.108.50.* 10.03.10, 00:17 >Ale co rodzicowi daje czerwony pasek w liceum??? Satysfakcję, leczenie dzieckiem własnych kompleksów? Nie wiem, w każdym razie moja sąsiadka ma takie wybitne dzieci i kto się pojawia w zasięgu wzroku, tan się o tym dowiaduje. Syn na studiach same szóstki miał, co do jednej, nie wiem jakim cudem, ale wg niej miał, Nobel będzie jak nic :) A że sie w dobrym LO nie da mieć samych 5, to nie chodzi o to, co się da, a co nie, tylko czego się oczekuje. A oczekiwania są albo bardziej realne, albo mniej, albo całkiem z kapelusza. Odpowiedz Link Zgłoś
lodewijk Re: Salon Edukacyjny Perspektyw -licea 10.03.10, 08:16 Ależ tu nie chodzi o ten nieszczęsny pasek, ale o zawiść i przekonanie, że JEGO dziecko powinno byc najlepsze, bo zawsze było najlepsze. To, że Ty, ja czy pare tu osób tak nie myślimy, nie znaczy to, że nie ma takich w szkołach. Są, wystarczy się rozejrzeć. I nie chodzi tu o osoby z "wyżebranymi" paskami, ale o osoby, które nie mają innych osiągnięć poza średnią i egzaminem gimnazjalnym - one musza byc bardzo dobre ze wszystkiego, żeby dostać się dalej. I rodzice często sa tak przyzwyczajeni do tego, że ich dziecko nie schodziło nigdy poniżej 5-6, ze nie potrafią odpuścić dziecku w liceum (bo co, ty jestes po szkole X, a taki Y po byle jakim gimnazjum ma byc od ciebie lepszy?). Odpowiedz Link Zgłoś
agatka_s Re: Salon Edukacyjny Perspektyw -licea 10.03.10, 08:45 lodewijk napisał: > Ależ tu nie chodzi o ten nieszczęsny pasek, ale o zawiść i przekonanie, że JEGO > dziecko powinno byc najlepsze, bo zawsze było najlepsze. To, że Ty, ja czy pare > tu osób tak nie myślimy, nie znaczy to, że nie ma takich w szkołach. Są, > wystarczy się rozejrzeć. > I nie chodzi tu o osoby z "wyżebranymi" paskami, ale o osoby, które nie mają > innych osiągnięć poza średnią i egzaminem gimnazjalnym - one musza byc bardzo > dobre ze wszystkiego, żeby dostać się dalej. I rodzice często sa tak > przyzwyczajeni do tego, że ich dziecko nie schodziło nigdy poniżej 5-6, ze nie > potrafią odpuścić dziecku w liceum (bo co, ty jestes po szkole X, a taki Y po > byle jakim gimnazjum ma byc od ciebie lepszy?). Szczerze powiem nigdy nie spotkałam się z takim podejsciem rodziców (a mam doświadczenie w różnych szkołach i klasach i publicznych i społecznych). Poza tym myśląc racjonalnie to średnia jako element który o czymkolwiek decyduje to mit. W rekrutacji do liceum średnia to mało istotny element (różnica między średnią 3 a 5 to TYLKO 2 punkty), de facto decyduje EGZAMIN 100 pkt(sprawdzany zewnętrznie) i stopie z czterech poza polskim który jest zawsze WYBRANYCH przedmiotów. Gdyby iść tą logiką jaką prezentujecie czyli NA CZYM ZALEŻY RODZICOM, to bardziej jest prawdopodobne że słabe dzieciaki które chcą dostać się do dobrych szkół byłyby nakłaniane przez rodziców aby poprostu uczyć się TYLKO czterech przedmiotów a resztę olewać. Na szczęście niekt orzy rodzice patrzą na naukę trochę bardziej długoterminowo i zależy im na wykształcniu dzieci a nie tylko na zdawaniu z jednej szkoły do drugiej. Gimnazjum mojego dziecka jako ze jest przy liceum ma takie samo zjawisko jak w liceum-przychodzą SAMI prymusi, i w pierwszej klasie lekki szok-jedynki, dwóje, tóje....po pierwszym semestrze sprawa zaczyna się ciut normować (ale nie ma raczej powrotu do SAMYCH piatek) i dzieciaki dosyć szybko zaczynają się specjalizować, bo przy wysokich wymaganiach to jest poprostu fizycnie niemożliwe aby uczyć się wszystkiego tak samo intensywnie. Ale to ma dobrą też "społecznie" stronę bo szybko sie okazuje że A jest super z matematyki, a B z biologii-dalej każdy moze być dobry, tylko ze już z określonych przedmiotów. Nie ma zawiści (jeszcze się wczoraj podpytałam syna, powiedział ze owszem jak ktoś zazwyczaj dostający szóstke dostanie nagle jedynke to sobie przez chwile z niego żartują, ale to chyba nie jest zawiść). Wiem że są też przedmioy gzie wszyscy mają w mairę równo problemy-tu jest raczej solidarność "uciśnionych" (teraz tak było z matematyką bo im się pani zmieniła i piłuje jak diabli, znowu same jedynki) Jak dzieci są mądre to rodzice i tak nie mają nic do gadania. Pisałam już tutaj, że w naszej klasie mieliśmy jako rodzice trochę pretensji do nauczyciela od polskiego, nawet go wezwalismy "na dywanik" (tylko ze u nas sprawy załatwiamy jako klasa, na zebraniach), który jedynki stawia hurtowo (fakt że potem jakoś wszyscy sie z tych jedynek wyciagają), a nasze dzieci i tak wybrały go najlepszym nauczycielem...Rodzice już raczej nie psioczą więcej, chyba też dorastają.... Odpowiedz Link Zgłoś
agatka_s Re: Salon Edukacyjny Perspektyw -licea 10.03.10, 09:14 agatka_s napisała: > lodewijk napisał: > > > > > I nie chodzi tu o osoby z "wyżebranymi" paskami, ale o osoby, > które nie mają > > innych osiągnięć poza średnią i egzaminem gimnazjalnym - one musza > byc bardzo > > dobre ze wszystkiego, żeby dostać się dalej. A tak swoją drogą nie podoba mi się to deprecjonowanie i lekceważenie dzieci z czerwonymi paskami i dobrze zdanym egzaminem. Bardzo mi się to nie podoba. Nie wiem czemu akurat mamy uważać że ktoś mający "inne osiągnięcia" (swoją drogą jakie ?) ma być OK, a ktoś kto dobrze napisze egzamin i ma dobre oceny jest be. Tak nie wolno. Dzieci z osiągnięciami każdymi (nawet w grze na grzebieniu) należy chwalić i wspierać, a nie ściągać w dół takimi komentarzmi i takimi opiniami. Są dzieci które bardzo pracują na te swoje czerwone paski (czasem nawet rodzice są zaangażowani, ale to chyba lepiej ze są zaangażowani niż mieliby swoje dzieci olewać) i poprostu nie wolno tak lekceważąco się o tym wypowiadać. Ja mam ogromny szacunek dla tych właśnie którym nie przychodzi to bardzo łatwo, ale którzy staraja się i jakieś swoje, na miarę swoich możliwości sukcesy odnoszą. Odpowiedz Link Zgłoś
lodewijk Re: Salon Edukacyjny Perspektyw -licea 11.03.10, 09:07 Nie rozumiem, gdzie, w którym miejscu dopuściłem się deprecjonowania dzieci z bardzo dobrymi wynikami w nauce? Chyba nadinterpretujesz. Domyslam się, że Twoje dziecko jest własnie bardzo dobre i bez innych osiągnięć i dlatego tak to do siebie bierzesz. Mówiąc na myśli inne osiągnięcia miałem na mysli konkursy i olimpiady przedmiotowe. Dzieci, które osiagaja sukcesy w konkursach i olimpiadach wiedzą po prostu wczesniej niz inne, że to jest dziedzina, w której sa mocne, a bedąc laureatem czy finalistą moga sobie pozwolić na "odpuszczenie" sobie nieco innych przedmiotów, które ich az tak bardzo nie interesują jak wybrana dziedzina. Odpuścić nie za bardzo oczywiście, ale na tyle, by nie czuć na sobie presji bardzo dobrych ocen ze wszystkiego. I tylko to miałem na myśli. Dzieci, które nie mają na tyle zdolności/sprecyzowanych zainteresowań naukowych niestety chcąc się dostać do bardzo dobrego gimnazjum/liceum muszą większej liczbie przedmiotów poświęcić więcej uwagi, bo to bardzo dobrze zdany egzamin/oceny sa jedynym gwarantem ich powodzenia w dostaniu sie do wybranej szkoły. Tymczasem dziecko, będące laureatem, wcześniej widzi swoją drogę i jest mniej podatne na presję bardzo dobrych ocen. I tyle, nie ma w tym żadnego deprecjonowania uczniów bardzo dobrych ze wszystkiego czy z paskiem. jak ktoś się czuje urażony, to chyba tylko z powodu własnych kompleksów? Przewrażliwienia? Nie mam pojęcia. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: agatka_s Re: Salon Edukacyjny Perspektyw -licea IP: *.aster.pl 11.03.10, 09:32 u mojego syna w 2 klasie gim, na 60 osób (2 klasy) jest jeden chłopiec który ma zagwarantowane miejsce w dowolnym licum (ba on nawet ma już zagwarantowane miejsce na dowolnej uczelni bo ma tytuł laureata Olimiady Liceum, który uzyskał w pierwszej klasie gimnazjum). Niestety i on musi się nadal uczyć wszystkiego, a nawet z tego co wiem od jego mamy jest nawet bardziej dociskany z tych innych przedmiotów poza matematyką, żeby mu się w głowie nie poprzewracało i nie gwiazdorzył. Reszta czyli 59 osób na 60, niestety nadal musi się uczyć i to jak pokazały wyniki egzaminu próbnego MOCNO, żeby w ogóle o jakiś szkołach myśleć (niestety próbny egzamin poszedł zaskakujaco kiepsko, mam tylko nadzieję że to taki prysznic, na 1,5 roku przed tym finalnym egzaminem). O konkursach i olimpidach (w sensie że uzyskało jakiś tytuł) dziecko zazwyczaj (chyba że jest absolutnym talentem jak cytowany tu chłopiec i udaje sie to już w 2 czy 3 klasie) dowiaduje się pod koniec 3 klasy, myślę że stawianie na to (czyli że będzie się mieć miejsce bez egzaminów i bez ocen z 4 przedmiotów) już na początku jest ciut ryzykowne, tym bardziej że jak pokazują wyniki z zeszłego roku takich osób w całym woj mazowieckim było: 133 w części mat- przyr i 70 w części hum (czyli 0,2% i 0,1% populacji). No a poza tym to naprawde głupie uczyć się jeszcze w gimnazjum tylku kilku przedmiotów, jakaś podstawowa wiedza ogólna jednak w życiu się przydaje. Finaliści konkursów mają max 14 punktów, niestety bez punktów z egzaminu, tudzież bez punktów z 4 przedmiotów, choćby nie wiem jak byli swietni raczej mogą liczyć na niewiele-14 punktów pomaga, ale nie decyduje. Radzę wieć jednak zmotywować dziecko do nauki w miarę równomiernej (no chyba że to jest przypadek tego 0,2/0,1% populacji który jak widać czasem w przyrodzie występuje, choć też jak ma madrych nauczycieli i rodziców nadal się uczy). Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: filga Re: Salon Edukacyjny Perspektyw -licea IP: 217.11.129.* 11.03.10, 12:31 "u mojego syna w 2 klasie gim, na 60 osób (2 klasy) jest jeden chłopiec który ma zagwarantowane miejsce w dowolnym licum (ba on nawet ma już zagwarantowane miejsce na dowolnej uczelni bo ma tytuł laureata Olimiady Liceum, który uzyskał w pierwszej klasie gimnazjum). " Chyba troszkę przesadziłaś, Agatko. Nie ma takiej olimpiady, której tytuł laureata gwarantuje miejsce w każdej uczelni. W liceum tak. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: menodo Re: Salon Edukacyjny Perspektyw -licea IP: *.adsl.inetia.pl 11.03.10, 12:42 "Nie ma takiej olimpiady, której tytuł laureata gwarantuje miejsce w każdej uczelni. W liceum tak. " jak nie ma, jak jest. Gimnazjalisci maja prawo startowac w olimpiadach dla szkol ponadgimnazjalnych. W dodatku startuja, a czasami nawet je wygrywaja. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: filga Re: Salon Edukacyjny Perspektyw -licea IP: 217.11.129.* 11.03.10, 14:54 Nie zrozumiałyśmy się. Wiem, że może startować. Ba, może nawet wygrać. Ale żadna olimpiada (poza ekonomiczną) nie da przywileju studiowania na SGH. To tak przykładowo. A ta sama ekonomiczna nie da mu ineksu np. na lingwistykę. Dla tego napisałam. że nie ma olimpiady, która daje wstęp na dowolną uczelnię. Odpowiedz Link Zgłoś
agatka_s Re: Salon Edukacyjny Perspektyw -licea 11.03.10, 15:27 Gość portalu: filga napisał(a): > Nie zrozumiałyśmy się. Wiem, że może startować. Ba, może nawet > wygrać. Ale żadna olimpiada (poza ekonomiczną) nie da przywileju > studiowania na SGH. To tak przykładowo. A ta sama ekonomiczna nie da > mu ineksu np. na lingwistykę. Dla tego napisałam. że nie ma > olimpiady, która daje wstęp na dowolną uczelnię. Szczerze, nie mam pojęcia na jakich zasadach tytuły Laureata Olimpiady pozwalją dostać się na uczelnie i na które konkretnie (jeszcze 5 lat do matury dzięki Bogu ;-), poprostu mój syn kiedyś przyszedł i powiedział "wiesz że Ł. może teraz studiować na jakiej chce uczelni, bo został laureatem olimpiady licealnej". To olimpiada z matematyki gwarantuje wstęp na jakie uczelnie konkretnie ? Tylko na PW ? a na UW na matematykę już nie ? albo na chemię ? A na SGH ? tam chyba są też "kierunki" (tak wiem że jest system boloński) typu statystyka, ekonometria finanse ? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: filga Re: Salon Edukacyjny Perspektyw -licea IP: 217.11.129.* 11.03.10, 15:56 Nie ma jednakowych rozwiązań. Każdy wydział jest w pewien sposób autonomiczny i określa, jakie dyplomy honoruje. A to implikuje informacje, jakich udzielają Olimpiady, gdzie można studiować z ich tytułem laureata. Czasami jest śmiesznie. Nie sprawdziłam tego osobiście, ale uczniowie upierają się, że to prawda. Z tytułem laureata Olimpiady "Losy Polaków na Wschodzie ..." dostaje się indeks na fizykę!. Już nie wiem, PW czy UW, ale to chyba w tym momencie bez znaczenia. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: menodo Re: Salon Edukacyjny Perspektyw -licea IP: *.adsl.inetia.pl 11.03.10, 18:44 filga napisał(a): Z tytułem laureata Olimpiady "Losy Polaków na Wschodzie ..." dostaje się indeks na fizykę!. Już nie wiem, PW czy UW, ale to chyba w tym momencie bez znaczenia. " A to mi sie bardzo podoba. (Podobno nawet po Olimpiadzie Artystycznie mozna studiowac kierunki scisle na UW.) Przeciez ktos, kto zechce skorzystac z tego przywileju raczej jest w tej fizyce mocny, a historia to jego hobby. To tez sposob na pzryciagniecie mlodziezy, ktora ma ponadpoprzecietna umiejetnosc przyswajania wiedzy, niewazne z jakiej dziedziny. Odpowiedz Link Zgłoś
lodewijk Re: Salon Edukacyjny Perspektyw -licea 18.03.10, 08:30 > Nie sprawdziłam tego > osobiście, ale uczniowie upierają się, że to prawda. Z tytułem > laureata Olimpiady "Losy Polaków na Wschodzie ..." dostaje się > indeks na fizykę!. laureaci i finaliści następujących olimpiad przedmiotowych szczebla centralnego: · Astronomicznej, · Biologicznej, · Chemicznej, · Fizycznej, · Informatycznej, · Matematycznej, 2) laureaci pozostałych olimpiad przedmiotowych i tematycznych szczebla centralnego Ja tylko jeszcze raz powiem, że moja wczesniejsza wypowiedź nie miała na celu dyskredytowania uczniów bez osiągnięć w konkursach, ale stwierdzenie, że oni mogą sobie bardziej "odpuścić" resztę przedmiotów, to chyba jasne? Odpowiedz Link Zgłoś
lodewijk Re: Salon Edukacyjny Perspektyw -licea 18.03.10, 08:32 Przepraszam, ucięło mi kawałek post - to wyżej to z regulaminu rekrutacji na fizykę na UW. Laureat każdej Olimpiady ma tam max punktów rekrutacyjnych. Ale już na chemię np. nie :) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: menodo Re: Salon Edukacyjny Perspektyw -licea IP: *.adsl.inetia.pl 18.03.10, 09:05 lodewijk napisał: > > Nie sprawdziłam tego > > osobiście, ale uczniowie upierają się, że to prawda. Z tytułem > > laureata Olimpiady "Losy Polaków na Wschodzie ..." dostaje się > > indeks na fizykę!." O tym juz bylo w ktoryms z watkow. I ja nie widze w tym nic zlego. Przeciez ktos kto taka olimpiade wygra ma tez indeks na wiele innych kierunkow, obleganych i "prestizowych". I jesli decyduje sie na "niszowa" fizyke to dlatego ze w tej fizyce czuje sie mocny, i tak by sie na nia dostal, a historia to jego hobby. A nawet jesli sobie nie poradzi - to po roku pojdzie sobie na prawo albo na stosunki miedzynarodowe, albo na historie,dalej zglebiac losy Polakow... Po prostu wiadomo od lat, ze olimpijczycy to ludzie o poznaprzecietnych zdolnosciach i cechach osobowosci i warto ich miec w swoich szkolach. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Hawa Re: Salon Edukacyjny Perspektyw -licea IP: *.147.140.199.nat.umts.dynamic.eranet.pl 21.03.10, 23:11 A nieprawda. Gwarantowane miejsce w SGH ma troje laureatów Olimpiady Ekonomicznej i pięcioro Olimpiady Przedsiębiorczości. www.sgh.waw.pl/ksztalcenie/rekrutacja/licencjat/zasady/ Odpowiedz Link Zgłoś
agatka_s Re: Salon Edukacyjny Perspektyw -licea 11.03.10, 12:46 Gość portalu: filga napisał(a): > > > "u mojego syna w 2 klasie gim, na 60 osób (2 klasy) jest jeden > chłopiec który ma zagwarantowane miejsce w dowolnym licum (ba on > nawet ma już zagwarantowane miejsce na dowolnej uczelni bo ma tytuł > laureata Olimiady Liceum, który uzyskał w pierwszej klasie > gimnazjum). " > Chyba troszkę przesadziłaś, Agatko. Nie ma takiej olimpiady, której > tytuł laureata gwarantuje miejsce w każdej uczelni. W liceum tak. No właśnie napisałam, ten chłopiec już w 1 kl gimnazjum startował (obok Konkursu mat gimnazjalnego z którego też jest laureatem) w Olimpiadzie dla Liceum (moze to wynika z tgo że nasze gim jest przy liceum i było to możliwe ?) i zdobył tytuł Laureata. Dostał propozycję aby zrobił całe gimnazjum w 2 lata, ale się nie zgodzili (rozumiem wspólnie z rodzicami), chłopiec uczy się normalnie tak samo jak inni koledzy z klasy. Są też inne podejscia. Inny kolega o którym już pisałam tez (z klasy obok), jest bardzo dobry z informatyki, jak rozumiem od mamy na jakimś międzynarodowym poziomie (swoją drogą nie ma konkursu informatycznego ? bo z tego co iem nie ma póki co żadnego tytułu, miał wszystkie możliwe w podstawówce), odmawiał prowadzenia zeszytu z informatyki, za co dostawał kiepskie oceny. Jego mama uważa ze nauczyciel jest głupi, bo syn nie powinien jeśli ma taką ponadprzecietną wiedzę być zmuszanym do takiej samej nauki jak inne dzieci. Co kraj to obyczaj.... Swoją drogą mieć takie nieprzeciętne dziecko musi być diabelnie cięzko. Mówie bardzo uczciwie, ja nie chciałabym mieć w domu takiej "gwiazdy" , która np już w 1 klasie gimnazjum ma wstęp na dowolną uczelnię i jest z matematyki na poziomie uniwersyteckim, a jednoczesnie musi wkuwać cykl zywieniowy tasiemca i przeżywać pierwsze nastoletnie problemy np pryszcze, albo zakochanie...., obawiam się że mogłabym nie dać sobie rady. Naprawde łatwo takie dziecko zmarnować i chylę czoła przed rodzicami którzy mimo wszystko w tak obiektywnie trudnej psychologicznie sytuacji wychowują fajnych młodych ludzi. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: menodo Re: Salon Edukacyjny Perspektyw -licea IP: *.adsl.inetia.pl 11.03.10, 13:30 agatka_s: "Inny kolega o którym już pisałam tez (z klasy obok), jest bardzo dobry z informatyki, jak rozumiem od mamy na jakimś międzynarodowym poziomie (swoją drogą nie ma konkursu informatycznego ? bo z tego co iem nie ma póki co żadnego tytułu, miał wszystkie możliwe w podstawówce), odmawiał prowadzenia zeszytu z informatyki, za co dostawał kiepskie oceny. Jego mama uważa ze nauczyciel jest głupi, bo syn nie powinien jeśli ma taką ponadprzecietną wiedzę być zmuszanym do takiej samej nauki jak inne dzieci. " Ja tez uwazam, ze ten nauczyciel jest glupi. Gdyby zainteresowal sie talentem tego dzieciaka i probowal go rozwijac - chlopiec by mu pietnascie zeszytow na lekcje przynosil i jeszcze szlaczki rysowal. W wiekszosci gimnazjow informatyka jest na bardzo niskim poziomie, a nauczyciele to wuefisci albo panowie od zetpetow po kursach. Moja corka, ktorej ten niski poziom akurat w ogole nie przeszkadzal:) opowiadala, ze kilku chlopcow z jej klasy nie wyrabialo z nudow na tej informatyce, bo to byli jacys szaleni linuksowcy a pan nie byl zadnym partnerem dla nich do rozmowy merytorycznej. Tylko ten pan akurat byl fajny - pozwalal tym chlopcom przynosic wlasne laptopy i robic na nich co tam chcieli. Natomiast reszta klasy,glownie dziewczynki grzecznie notowala - jaka pojemnosc ma dyskietka (serio) a jak im sie udalo wszystkiego pieknie wykuc,dostawala piatki. Szostki mieli tylko ci bez zeszytow. Mozna? Mozna. Odpowiedz Link Zgłoś
agatka_s Re: Salon Edukacyjny Perspektyw -licea 11.03.10, 13:45 Mnie się wydaje, że lekcje są dla wszystkich niezależnie od tego czego nauczyli się poza szkołą i jaki mają potencjał i skoro to nauczyciel ustala reguły co jest wymagane do uzyskania oceny bdb na jego lekcjach (a na każdym przedmiocie uczniowie dostają bardzo jasną rozpiskę), to ustala dla wszystkich (np wymaga prowadzenia zeszytu),i należy tych reguł przestrzegać, albo ponosić konsekwencje że się nie stosuje do reguł. Kropka. Są sposoby na to jeśli dziecko wybiega ponad program-np istnieje tzw ITS (chłopiec od matematyki tak ma) i wtedy jest traktowany inaczej (ale też pisze klasówki i prowadzi zeszyt i robi prace domowe jak inni, ma poprostu dodatkowe lekcje tylko z nauczycielem face-to- face). W Reytanie informatyka nie jest na niskim poziomie, natomiast bardzo dużą wagę przywiązuje sie do reguł i do tego aby wszyscy je przestrzegali tak samo. Może wynika to z tego ze tu każdy jakaś tam gwiazda i gdyby tak każdemu dać prawo do innych reguł wynikających ze z czegos tam ma ponadprzeciętną wiedzę to chyba nauczyciele poprostu nie byliby w stanie uczyć. Ale tak jak napisałam co kraj to obyczaj, jedni rodzce myślą o swoich gwiazdach tak, inni inaczej. A najprościej nie mieć gwiazdy tylko w miarę zdolne dziecko. Tyle problemów odpada.... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: menodo Re: Salon Edukacyjny Perspektyw -licea IP: *.adsl.inetia.pl 11.03.10, 14:32 Gdybym ja byla nauczycielem i miala jakies niezwykle dziecko w klasie,ktore w dodatku sprawia jakies problemy wychowawcze - a tak sie wlasnie u informatykow bardzo czesto - to bym zrezygnowala ze swojego nauczycielskiego ego i zaczela glowkowac jak tego dzieciaka nie zmarnowac. Jaki by genialny ten informatyk z Reytana, kariery u Billa Gatesa raczej nie zrobi, ale to co moze zrobic to nie szkodzic innym, przede wszystkim nie wymagac zeszytow na informatyce - po cholere zeszyt na informatyce? A,pewnie tam komendy zapisuja do programow, ktorych juz nikt nie uzywa. Ja jestem zwolenniczka regul i zasad w szkole,ale jestem w stanie wyobrazic sobie sytuacje - kiedy ich rygorystyczne przestrzeganie nie ma sensu. Uzdolnieni informatycy to typy szczegolne. Opowiadal mi znajomy chlopiec ze Staszica - ze nawet tam stanowia osobna kaste uczniow, a ich dziwactwom nikt sie dziwi i nikt nie wymaga aby byli "normalni". Pracowalam kiedys w duzej korporacji,gdzie bzdurnych regulaminow bylo ojejku jejku. Ale dzial informatyczny olewal je totalnie i nic im za to nie bylo, bo wszyscy wiedzieli, informatycy sa niezarzadzalni po prostu i trzeba poswiecic dla nich np. zasade schludnego stroju i niejedzenia przy biurku albo nieprzychodzenia z psem. Tylko w takich warunkach mogli pracowac a pracowali swietnie. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: agatka_s Re: Salon Edukacyjny Perspektyw -licea IP: *.aster.pl 11.03.10, 14:43 menodo, ale to jest szkoła-gimnazjum (szkoła OGÓLNOKSZTAŁCĄCA I OBOWIĄZKOWA) i mówimy o 14-latkach, a nie o licealistach (ludziach niemal pełnoletnich) realizujacych bardzo specjalistyczny AUTORSKI program nauki Informatyki w Staszicu (są to zapaleńcy z całej Polski zresztą), ani tym bardziej ludziach dorosłych pracujących w korporacji która im na to pozwala (w odróznieniu do szkoły, która swoim uczniom na to nie pozwala i mówi o tym wyraźnie) . Tak rozumując, to taki 14 latek moze uznać że nie tylko nie musi prowadzić zeszytu, nie musi w ogóle przychodzić na lekcje (no bo przeciez i tak wie więcej niż nauczyciel), w sumie w ogóle nie musi chodzić do szkoły bo i tak kiedyś będzie się wyłącznie zajmował informatyką i będzie "It nerd" , po co mu te wszystkie bzdury w stylu "cykl żywieniowy tasiemca" czy "romantyzm włoski".... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: menodo Re: Salon Edukacyjny Perspektyw -licea IP: *.adsl.inetia.pl 11.03.10, 15:06 > "Tak rozumując, to taki 14 latek moze uznać że nie tylko nie musi > prowadzić zeszytu, nie musi w ogóle przychodzić na lekcje (no bo > przeciez i tak wie więcej niż nauczyciel), w sumie w ogóle nie musi > chodzić do szkoły bo i tak kiedyś będzie się wyłącznie zajmował > informatyką i będzie "It nerd" , po co mu te wszystkie bzdury w > stylu "cykl żywieniowy tasiemca" czy "romantyzm włoski"...." Programy szkolne i regulaminy dostosowane sa do dzieci przecietnych. Jesli zdarza sie dziecko ponizej tej normy - to mamy mnostwo poradni, psychologow, pedagowgow, douczanki, zajecia wyrownawczych , grupy wsparcia i co tam jeszcze. Ten ma dysleksje - pomozmy mu, tamten adhd - no coz, musi gryzc w noge nauczycielke, taka jego uroda. ALE kiedy zdarzy sie w szkole dziecko znacznie- znacznie powyzej przecietnej wtedy nie wiadomo co z nim zrobic. Najlepiej zeby siedzial cicho i nie zadawal glupich pytan. Jesli cicho nie siedzi i nie stosuje sie do regul - stosujemy srodki przymusu. Obnizamy zachowanie, za brak zeszytu jedynka, za glupi komentarz wzywamy matke ze ma zle wychowanego, rozpieszconego bachora - i niech cos z nim zrobi. Nikogo w Polsce nie obchodza zdolne dzieci, bo dzieci maja byc przede wszystkim grzeczne, a poza tym nie wychylac sie ponad przecietnosc - po tego nie lubia ani nauczyciele, ani inne dzieci, a rodzice tych innych dzizeci przede wszystkim. Tymczasem - nie cierpimy w Polsce na nadmiar noblistow, gdzies czytalam jak nedzna mamy liczbe patentow; jakos nie garna sie do nas tlumy erasmusow na wymiany studenckie - i tak jest tez w sztuce, a nawet w sporcie. Mowie o tym dlatego, ze znam wiele historii takich dzieci, a jedno takie - akurat wybitne w sporcie - w najblizszej rodzinie; siedzi sam w Kanadzie. To sa bardzo - bardzo smutne historie i dlatego zwyczajnie wkurza mnie kiedy slysze o kolejnych podobnych przypadkach. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: agatka_s Re: Salon Edukacyjny Perspektyw -licea IP: *.aster.pl 11.03.10, 15:19 ale to jest zupełnie inna kwestia. Ja też uważam, że dzieci wybitne powinny mieć szansę na inne traktowanie, na tworzenie dla nich innych możliwości (ba nawet jestem za tworzeniem specjalnych szkół dla tych najwybitniejszych, od dawna o tym pisze), tylko że to powinno zostać uzgodnione, powinien być ustalony jakiś program dla takiego dziecka, powinna być o tym poinformowana reszta społeczności klasowej, powinni sie na to zgodzić rodzice i SAM ZAINTERESOWANY, bo od nich wszystkich w takich indywidualnych tokach nauki przecież też bardzo wiele zależy. Natomiast za niedopuszczalne uważam że to uczeń sam będzie regulował jakie zasady mają go obowiązywać, nawet choćby nie wiem jak był zdolny i jak nie wyjatkowy. Póki co to nauczyciel odpowiada za jego edukację i to nauczyciel ustala zasady. Ten zeszyt to był zeszły rok, pierwsza klasa gimnazjum. Nauczyciel nie zna dzieci, nawet gdyby miał dobrą wolę nie moze na poczatku żadnego ucznia traktować inaczej i pozwalać na łamanie zasad. Potem jeśli odkrywa , że dziecko rzeczywiscie jest wybitne moze z jakąś ofertą dla takiego dziecka wyjść, ale tak jak napisałam na to musi być zgoda wszystkich, a nie jako anarchiczne zachowanie 14-latka przekonanego o swojej madrości. Mądry rodzic moim zdaniem na taka anarchię nie powinien pozwolić, choć nie oznacza że nie może się starać powalczyć o to aby dla jego dziecka stworzyć indyidualne warunki. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: filga Re: Salon Edukacyjny Perspektyw -licea IP: 217.11.129.* 11.03.10, 16:00 Nie uogólniaj, Menodo, dobrze? Bywa tak, jak piszesz, ale bywa i zupełnie inaczej. Są szkoły, które cenią talenty, różnego rodzaju, nie tylko intelektualne. Tylko z drugiej strony, w dyskusji wcześniejszej udział w konkursach, a zwłaszcza olimpiadach był mocno, hm,powiedzmy krytykowany. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: agatka_s Re: Salon Edukacyjny Perspektyw -licea IP: *.aster.pl 11.03.10, 16:18 Ja osobiscie podziwiam uczniów którzy mają tytuły finalistów i laureatów, bo myślę że to zawsze (nawet jak ktoś ma talent od Boga) wymaga i pracy i nerwów i determinacji (chociażby bo trzeba na te konkursy się stawiać, a nie każdemu się chce). Ja tylko jestem przeciwna temu aby przeciwstawiać sobie laureatów tym, którzy mają czerwone paski (już abstrahując że zazwyczaj tacy olimpijczycy te paski też mają). Tak nie wolno, bo to jest dopiero tworzenie wyścigu szczurów. Każde dziecko jest inne, jedno już szybko odkrywa w czym jest dobre, a inne do końca nie wie. Jeśli dziecko wie, to jest to naprawde ogromne szzęście, ale są takie dzieci które naprawde jakoś nie czuja się ukierunkowane długo. Jako matka dziecka typu "alfa i romea" do momentu kiedy poszedł do gimnazjum i się "ukierunkował" wiem jakie to cięzkie jak dziecko tak "skacze" od sasa do lasa. Z drugiej strony jak widzę dziecko które jest tak strasznie ukierunkowane w jedną stronę, to też rozumiemże to łatwe nie jest. Ja poprostu nie wartościowałabym co jest lepsze, cenniejsze piatki od góry do dołu, czy tytuł finalisty w jakimś konkretnym przedmiocie. Należy docenić i jedno i drugie bo na obie rzeczy uczniowie pracują (nawet jeśli to "tylko" olimpiada z wiedzy o biblii, tak tu wyśmiewana). Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: filga Re: Salon Edukacyjny Perspektyw -licea IP: 217.11.129.* 11.03.10, 16:35 Ano właśnie. Każdy ma inne zainteresowania, inne możliwości, nie tylko intelektualne. Cenię sukces w każdej dziedzinie. Zawsze chwalę i podkreślam znaczenie. Także te paski, choć z niejakim trudem. Wszak w liceum jednak dążyć chyba trzeba do pewnej specjalizacji. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: menodo Re: Salon Edukacyjny Perspektyw -licea IP: *.adsl.inetia.pl 11.03.10, 18:28 filga napisał(a): > Nie uogólniaj, Menodo, dobrze? Bywa tak, jak piszesz, ale bywa i > zupełnie inaczej. Są szkoły, które cenią talenty, różnego rodzaju, > nie tylko intelektualne. Tylko z drugiej strony, w dyskusji > wcześniejszej udział w konkursach, a zwłaszcza olimpiadach był > mocno, hm,powiedzmy krytykowany." Ja mowie o systemie edukacyjnym a nie o tym, czy jakies szkoly sa, czy ich nie ma. I ze w ramach tego systemu wybitnie zdolne dziecko ma gorzej niz wybitnie niezdolne dziecko. A juz nie daj boze jak to wybitnie zdolne dziecko jest biedne, ma niewyksztaconych rodzicow i mieszka daleko od szosy. Wtedy to nawet jesli wygra jakis konkurs i dostanie w nagrode pare zlotych - rodzice straca prawo do zasilku z pomocy spolecznej. Ale nawet jesli mieszka w Warszawie czy innym duzym miescie - za sukcesami dzieci, stoja nie szkoly, ale przede wszystkim rodzice. Moja corka po finale konkursu w gimnazjum sama przyznala, ze glupio jej wobec zdolniejszego kolegi, ktory wczesniej odpadl - bo nie mogl liczyc jak ona na "korepetycje" od rodzicow, a nauczycielka w szkole nie poswiecila nawet godziny na dodatkowe z nimi zajecia. I znow - wiem, ze sa szkoly, w ktorych pracuje sie z uzdolniona mlodzieza. Ale ja pytam - dlaczego z uzdolniona mlodzieza nie pracuje sie KAZDEJ szkole - gdzie tylko trafi jakies ponadprzecietnie uzdolnione dziecko. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: filga Re: Salon Edukacyjny Perspektyw -licea IP: 217.11.129.* 12.03.10, 07:07 A, jeśli o systemie to zgoda. Może coś drgnęło, ale daleko jeszcze systemowi do dobrych rozwiązań. Odczytałam Twój post jako krytykę szkół. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: agatka_s I apropos Staszica IP: *.aster.pl 11.03.10, 14:53 tam ogromny nacisk kładzie się na język polski, własnie SPECJALNIE i z pełną premedytacją, ponieważ to szkoła dla ścisłowców i różnych matematycznych i IT "zboczeńców" to własnie CELOWO przykłada się wagę do polskiego żeby nie wypuszczać inwalidów intelektualnych, którzy poza Ctrl-V itp nic nie wiedzą.... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: menodo Re: I apropos Staszica IP: *.adsl.inetia.pl 11.03.10, 15:17 Ja nie mowie o rozwoju intelektualnym. Wlasnie z tego Staszic slynie, ze ma metody pracy z wybitnymi indywidualnosciami, ktorych mozgi pracuja inaczej niz zwyczajnie zdolnych dzieci i dlatego trzeba docierac do nich w inny sposob. Pojecie inwalidztwa intelektualnego, podobnie jak normy zdrowia psychicznego, jest zreszta bardzo wzgledne i o tym tez trzeba pamietac kiedy sie ma do czynienia z dzieckiem w jakiejs dziedzinie ponadprzecietnym. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: agatka_s Re: I apropos Staszica IP: *.aster.pl 11.03.10, 15:20 inwalidztwo intelektualne moze rzeczywiscie nienajtrafniejsze określenie, to może "ograniczone horyzonty" ? Odpowiedz Link Zgłoś
lodewijk Re: Salon Edukacyjny Perspektyw -licea 22.03.10, 08:32 agatka_s napisała: > "u mojego syna w 2 klasie gim, na 60 osób (2 klasy) jest jeden > chłopiec który ma zagwarantowane miejsce w dowolnym licum (ba on > nawet ma już zagwarantowane miejsce na dowolnej uczelni bo ma tytuł > laureata Olimiady Liceum, który uzyskał w pierwszej klasie > gimnazjum). " Akurat wiem, o kogo chodzi i pomyliły Ci się olimpiady. Owszem, to była Olimpiada Matematyczna, ale Gimnazjalistów. Ma znacznie wyższa rangę niż konkurs kuratoryjny, ale nie jest to jeszcze właściwa Olimpiada Matematyczna (dla licealistów). Co w niczym nie umniejsza talentu tego chłopca, tak dla ścisłości dodaję. Odpowiedz Link Zgłoś
agatka_s Re: Salon Edukacyjny Perspektyw -licea 22.03.10, 08:57 lodewijk napisał: > agatka_s napisała: > > "u mojego syna w 2 klasie gim, na 60 osób (2 klasy) jest jeden > > chłopiec który ma zagwarantowane miejsce w dowolnym licum (ba on > > nawet ma już zagwarantowane miejsce na dowolnej uczelni bo ma > tytuł > > laureata Olimiady Liceum, który uzyskał w pierwszej klasie > > gimnazjum). " > > Akurat wiem, o kogo chodzi i pomyliły Ci się olimpiady. Owszem, to była > Olimpiada Matematyczna, ale Gimnazjalistów. Ma znacznie wyższa rangę niż konkur > s > kuratoryjny, ale nie jest to jeszcze właściwa Olimpiada Matematyczna (dla > licealistów). Co w niczym nie umniejsza talentu tego chłopca, tak dla ścisłości > dodaję. Ale to nie o to chodzi jaką olimpiade, to jest zupełnie bez znaczenia (ja powtarzam to co mi mówi syn, a on to słyszy w klasie, nie weryfikuje tego jakoś dogłębnie bo aż tak mnie to nie interesuje), mi chodziło o to, że takich olimpijczyków czy konkursowiczów-finalistów (14 pkt), laureatów (50 pkt) jest bardzo mało. Na całe województwo mazowieckie to są PROMILE. Na 60 osób w szkole syna w drugiej klasie są w tej chwili 2 osoby (3%) (bo w zeszłym tygodniu dodatkowo jedna osoba przeszła do finału konkursu WOS, wiec są już 2, jedna ma 50+14 Pkt, druga 14 pkt). Czyli tych co sobie mogą odpuścić jak ty to piszesz (przy czym dla mnie te 14 pkt, to jest wciąż za mało żeby sobie naprawde odpuścić, bardzo łatwo te 14 pkt można stracić na egzaminie) są ilosci śladowe. Może w 3 klasie będzie ich więcej, ale ewentualnie dowiedzą się o tym w marcu, kwietniu (czyli trochę późno). Tak jak napisałam liczyć na to, że będzie tytuł w konkursie i się z tego powodu nie przykładać do egzaminu czy ocen to poprostu lekkomyślność (poza tymi nielicznymi talentami, którym udaje się to już w 1szej czy 2giej klasie, ale akurat te "nasze" konkretne talenty przykładają się i to jak, do wszystkich przedmiotów !!!). Już nie mówiąc o tym, że nauka naprawde nie powinna być "pod" rekrutację do liceum (może trochę być "ukierunkowana" w 3 klasie, ale nie przez 3 lata). Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: menodo Re: Salon Edukacyjny Perspektyw -licea IP: 81.219.155.* 10.03.10, 10:26 "I nie chodzi tu o osoby z "wyżebranymi" paskami, ale o osoby, które nie mają innych osiągnięć poza średnią i egzaminem gimnazjalnym - one musza byc bardzo dobre ze wszystkiego, żeby dostać się dalej. I rodzice często sa tak przyzwyczajeni do tego, że ich dziecko nie schodziło nigdy poniżej 5-6, ze nie potrafią odpuścić dziecku w liceum (bo co, ty jestes po szkole X, a taki Y po byle jakim gimnazjum ma byc od ciebie lepszy?). " Rozumiem, ale ja takiego zjawiska w liceum mojej corki nie znam. Nie dlatego,ze wszystkomi mi sie super- podoba albo ze moje dziecko kocha kazdego ucznia w swojej szkole. Po prostu nie ma rywalizacji o stopnie. Wierze, ze nie ma jej takze np. w Jezioranskim i w innych liceach, gdzie priorytetem sa wyniki matury na najwyzszym poziomie w Polsce. A wiem co mowie,bo znam zjawiska o ktorym Ty i Verdana piszecie- moje dziecko doswiadczylo ich bardzo bolesnie w gimnazjow, gdzie obowiazywala zasada "dziel i rzadz", a czesc rodzicow i dzieci swietnie sie odnalazla w tym piekle. Nie mam tak rozowego obrazu rzeczywistosci gimnazjalnej jak Agatka, bo mam inne doswiadczenia i pamietam, co sie dzialo w otoczeniu mojej corki, kiedy w 3 klasie nagle zaczela odnosic sukcesy w konkursach. Nie pogardzam dziecmi z "wyzebranymi paskami i piatkami", pogardzam rodzicami,ktorzy popychaja je do niefajnych zachowan wobec kolegow, ktorym sie powiodlo tam,gdzie im nie. Dlatego po raz setny tu powtarzam - wyscig szczurow to specyfika gimnazjow (wierze agatce ze nie wszystkich w zamian za danie wiary mnie) ,gdzie obowiazuje rozdzielnosc wysoko pozadanych dobr wedlug bardzo niejasnych regul. (A jak ktos chce sie czegos wiecej dowiedziec jak jest w wysokoprogowym liceum i co jest specyfika takich szkol -chetnie odpowiem na privie z tym ze nie mam gazetowego maila, wiec prosze tu dac znak, to sie odezwe:) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: learning-to-fly Re: Salon Edukacyjny Perspektyw -licea IP: 95.108.50.* 10.03.10, 12:52 Nie wszystkie wysokoprogowe licea są takie fajne, jak Twojej córki, tak samo jak nie wszystkie doprowadzają do nerwicy. Ta sytuacja, która opisałam wcześniej była w klasie, do której najtrudniej się było dostać w liceum ze ścisłej czołówki w Warszawie. Jak się dowiedziałam, że ludzie wybierają studia zupełnie niezgodne z profilem klasy nie dlatego, że zmieniły im się zainteresowania, tylko dlatego, że są bardziej prestiżowe, to przyznam, ręce mi odpadły...Z racji mieszkania w bursie napatrzyłam się na ludzi i z najlepszych i ze słabszych szkół i uwierz, są szkoły chore niezależnie od wysokości progu. Ciesz się, że córka dobrze trafiła :) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: menodo Re: Salon Edukacyjny Perspektyw -licea IP: *.adsl.inetia.pl 10.03.10, 13:39 "Nie wszystkie wysokoprogowe licea są takie fajne, jak Twojej córki, tak samo jak nie wszystkie doprowadzają do nerwicy." Nie jestem pewna, czy okreslenie "fajne" dobrze opisuje szkole mojej corki. Dla mnie - fajnie, to jest na wakacjach:) Ewentualnie fajnie mial moj syn w spolecznym liceum, ktory - gdy nie odpowiadaly mu nudne lekcje, pytal czy moze liczyc na koncowe 2 w zamian za nieprzychodzenie na lekcje, bo w tym czasie wolalby zajac sie czyms fajniejszym/ciekawszym:) Tak fajnie moja corka w swojej szkole nie ma na pewno. Mimo to - lubi swoja szkole, podziwia i szanuje swoich nauczycieli,jest pod wielkim wrazeniem czesci kolezanek/kolegow ktorzy maja "kosmiczne mozgi", ale najwazniejsze jest chyba jej wenewtrzne poczucie, ze ci potwornie wymagajacy nauczyciele w gruncie rzeczy sa ludzmi,ktorzy w ogromnej wiekszosci bardzo kochaja swoja prace i sa dumni z zawodu, ktory wykonuja. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: --- Re: Salon Edukacyjny Perspektyw -licea IP: 95.108.50.* 10.03.10, 13:54 Ok, różnie można podchodzić do słowa "fajne". Dla mnie szkoła, która wymaga, a jednocześnie uczniowie czują się w niej dobrze/lubią ją jest fajna. Odpowiedz Link Zgłoś
verdana Re: Salon Edukacyjny Perspektyw -licea 10.03.10, 14:57 Niewątpliwie fajne jest gimnazjum mojego syna, ktore on lubi(choc narzeka), mimo, ze jest wymagające, a on nie jest dobrym uczniem. W ktorym uczniowie zostają po lekcjach do 17 na kółkach, niczym nie premiowanych, a po kółkach zamawiają pizzę, bo nie chce im się wracać do domu. I to nazywam "fajnym", mimo, ze to nie wakacje. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: menodo Re: Salon Edukacyjny Perspektyw -licea IP: *.adsl.inetia.pl 10.03.10, 15:41 verdana napisała: > Niewątpliwie fajne jest gimnazjum mojego syna, ktore on lubi(choc > narzeka), mimo, ze jest wymagające, a on nie jest dobrym uczniem. W > ktorym uczniowie zostają po lekcjach do 17 na kółkach, niczym nie > premiowanych, a po kółkach zamawiają pizzę, bo nie chce im się > wracać do domu. > I to nazywam "fajnym", mimo, ze to nie wakacje." W ponurym, niskoprogowym gimnazjum mojej corki - takie rzeczy, tylko w erze:) Natomiast w liceum - jak najbardziej "szczurzym" - zdarzalo nam sie odbierac corke w okolicach polnocy, totalnie rozzalona, ze za wczesnie, bo inni jeszcze pracuja ....Chodzi o szkolny festiwal teatralny, za ktory nie dostaje sie zadnych punktow na maturze a i szkola nie zyskuje na tym w rankingu...A byc moze -wszyscy na tym traca wg. "szczurzego" pojmowania tego, co sie w zyciu oplaca. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: learning-to-fly Re: Salon Edukacyjny Perspektyw -licea IP: 95.108.50.* 10.03.10, 15:33 za dużo forów, za dużo nicków, przepraszam :) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: menodo Re: Salon Edukacyjny Perspektyw -licea IP: 81.219.155.* 10.03.10, 00:02 "Zresztą żyjąc w kulcie ocen, pasków i nagród dzieciak nie wie, co go i > nteresuje, bo jest przyzwyczajony do nauki absolutnie wszystkiego. > I mamy przepis na sfrustrowanego szczura licealnego ;) (zdarza się takich kilku > czy kilkunastu w jednej klasie i cudny wyścig się robi)" Tak, jak rozumiem ten mechanizm, taki wyscig byl w gimnazjum mojej corki. Tylko ze do pierwszej piatki czy nawet dziesiatki ogolniakow z jej klasy wcale nie trafily te zastraszane dzieci z wyzebranymi piatkami, po prostu zabraklo im punktow. A nawet gdyby trafily, to w liceum mojego dziecka - i tak jest pewnie w innych wysokoprogowych szkolach - nacisk na przedmioty profilowe jest tak ogromny a wymagania tak wysokie, ze na inne przedmioty naprawde nie starcza sily i czasu. Oczywiscie sa tez "ludzie renesnasu", ale to sa raczej wybitne jednostki a nie typy zwyklych kujonow. Odpowiedz Link Zgłoś
kmir Re: Salon Edukacyjny Perspektyw -licea 09.03.10, 19:14 Gość portalu: menodo napisał(a): > Ale w liceum naprawde nie ma takiego pola do rywalizacji, dlatego nie rozumiem, > o co z tym wyscigiem szczurow chodzi. Czasami myślę, że wyścig szczurów to zarzut stawiany szkołom z czołówki rankingu przez środowiska uzcniów i rodziców powiązane ze szkołami z dalszych miejsc. Odpowiedz Link Zgłoś
joa66 Hawa 09.03.10, 19:36 A ja chciałbym, żeby na temat wyścigu szczurów napisała bywająca tu czasami hawa - wydaje się być uczciwą w osądzie osobą i ma doświadczenie chyba z niejednej szkoły. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Hawa Re: Hawa IP: *.147.240.162.nat.umts.dynamic.eranet.pl 21.03.10, 22:55 Na temat wyścigu szczurów wiem niewiele. Chodziłam do szkół z mało prestiżowej, dolnej części rankingu, w których ludzie raczej nie przejmowali się stopniami. Kiedy bardzo chciałam zmienić liceum, to systematycznie pracowałam i byłam zawsze przygotowana. Popularności mi to bynajmniej nie przysporzyło. Moi koledzy i koleżanki z liceów z wysokimi progami punktowymi mówią raczej o przeciwnym do wyścigu szczurów zjawisku - tzn. "udajemy, że się nie uczymy, bo prawdziwi z nas luzacy". W liceum od stopni już nic nie zależy, a wpływ rodziców na dzieci i ich motywacje maleje. Dlatego w ogarnięte żądzą sukcesu, gotowe na wszystko nastoletnie roboty po prostu nie wierzę. Do tzw. elitarnych szkół zniechęca mnie co innego. Najwięcej o wyścigu szczurów słyszałam od koleżanki mojej mamy, która opowiadała nieprzyjemne historie z elitarnej, prywatnej podstawówki swojego dziecka. Niszczenie cudzej pracy (np. oblewanie farbą plakatów), donoszenie, wyzywanie słabszych dzieci od debili. Wśród rodziców panowała fatalna, pełna zawiści atmosfera i ustawiczna licytacja na zajęcia dodatkowe i dziecięce talenty. Jeżeli chodzi o wyższe szczeble edukacji, to ponure legendy krążą o SGH (notatki robione na zielono, żeby nie dało się skserować), ale mam wątpliwości, czy to prawda. Najwięcej nie dobrego o "szczurach z esgiehu" usłyszałam bowiem od doktora z konkurencyjnego wobec "handlówki" wydziału UW. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Hawa Re: Hawa IP: *.147.140.199.nat.umts.dynamic.eranet.pl 21.03.10, 23:01 Szkoda, że nie ma możliwości edycji postów. Powinno być: <Najwięcej niedobrego o "szczurach z esgiehu" usłyszałam bowiem od doktora z konkurencyjnego wobec "handlówki" wydziału UW.> Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: menodo Re: Hawa IP: *.adsl.inetia.pl 22.03.10, 09:14 "Jeżeli chodzi o wyższe szczeble edukacji, to ponure legendy krążą o SGH (notatki robione na zielono, żeby nie dało się skserować), ale mam wątpliwości, czy to prawda. Najwięcej nie dobrego o "szczurach z esgiehu" usłyszałam bowiem od doktora z konkurencyjnego wobec "handlówki" wydziału UW." A ja od studentow SGH i prawa UW - z tym, ze akurat to zjawisko nie dotyczy akurat absolwentow warszawskich "elitarnych" ogolniakow, ale ich gotowych na podboj stolicy kolegow z innych czesci kraju. Inny przyklad - chowanie "deficytowych" podrecznikow prawa w Buw-ie miedzy innymi ksiazkami...Potrzeba matka wynalazkow. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Hawa Re: Hawa IP: *.146.176.156.nat.umts.dynamic.eranet.pl 23.03.10, 08:16 Aż mnie zatkało. O tych podręcznikach nie słyszałam, prawo to dla mnie kierunek z kategorii 'po moim trupie" i nikogo nie wypytywałam. Przykre, naprawdę. Tylko po co ludzie tak robią? Walka o te głodowe stypendia? Przecież pracodawcy raczej nie biorą pod uwagę lokaty, z jaką skończyło się studia? Oświećcie mnie, jeśli się mylę. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: menodo Re: Hawa IP: *.adsl.inetia.pl 23.03.10, 08:46 Niektorzy pewnie biora. Srednia ma tez znaczenie w ubieganiu o niektore zagraniczne stypendia. Zawsze tez pozostaje mila satysfakcja,ze innym jest gorzej:) Odpowiedz Link Zgłoś
kmir Re: Salon Edukacyjny Perspektyw -licea 09.03.10, 19:04 tukata napisała: > Dziękuję za zaproszenie. Wybieramy się. Być może moje poglądy jakie > miałam o tej szkole ulegną diametralnej zmianie. Bo tak naprawdę > swoją wiedzę opieram na tym co do tej pory przeczytałam i > usłyszałam. Moje obawy co do wyboru tej szkoły są związane z tym, że > moja córka jest bardzo dobrą uczennicą, ale nie jest typem kujona i > nie chce uczestniczyć w wyścigu szczurów. Moim zdaniem warto zdefiniować pojęcie "wyścig szczurów". Według mnie to jest rodzaj wyścigu, w którym nie jest istotny uzyskany wynik, a jedynie fakt, że innych udało się pokonać (nawet jeżeli metody walki nie są fair). Takiego "wyścigu" na Mokotowskiej nie ma :) Drugi częsty zarzut to szkoła dla kujonów. Według mnie kujon to uczeń, który się uczy (raczej KUJE) dla ocen, a nie dla wiedzy. W liceum to nie ma sensu. Staramy się przekonać uczniów do tego, aby się specjalizować w kilku wybranych przedmiotach - które realizuje się na poziomie rozszerzonym, a z pozostałych osiągnąć niewiele ponad minimum. Oczywiście jeżeli komuś z tych innych przedmiotów nauka idzie łatwo i ma dobre oceny to OK, ale to nie jest powszechnym celem. Warto jednak wspomnieć, że zakres tego minimum, które każdy musi opanować z każdego przedmiotu określa szkoła (program nauczania), a nie uczniowie. > Najchętniej uczyłaby się > tylko tego co akurat ja interesuje. Wszyscy uczniowie muszą sobie zdawać sprawę z faktu, że szkoła jest ogólnokształcąca i kończy się maturą. Od 2010 r matematyka jest na maturze obowiązkowa i wszyscy muszą się jej uczyć co najmniej na poziomie podstawowym - także ci, których matematyka nie interesuje. > W związku z tym nie chcę, żeby > była w szkole, która wywiera presję bycia naj ze wszystkiego. :) Pod koniec sierpnia organizujemy tradycyjny obóz integracyjny, podczas którego staramy się przekonać uczniów do tego, że trzeba umieć dokonywać wyborów, także tego czego warto się uczyć. Odpowiedz Link Zgłoś
tukata Re: Salon Edukacyjny Perspektyw -licea 10.03.10, 22:22 Moim zdaniem warto zdefiniować pojęcie "wyścig szczurów". Według > mnie to jest rodzaj wyścigu, w którym nie jest istotny uzyskany > wynik, a jedynie fakt, że innych udało się pokonać (nawet jeżeli > metody walki nie są fair). Takiego "wyścigu" na Mokotowskiej nie > ma : > Drugi częsty zarzut to szkoła dla kujonów. Według mnie kujon to > uczeń, który się uczy (raczej KUJE) dla ocen, a nie dla wiedzy. W > liceum to nie ma sensu. Staramy się przekonać uczniów do tego, aby > się specjalizować w kilku wybranych przedmiotach - które realizuje > się na poziomie rozszerzonym, a z pozostałych osiągnąć niewiele > ponad minimum. Oczywiście jeżeli komuś z tych innych przedmiotów > nauka idzie łatwo i ma dobre oceny to OK, ale to nie jest > powszechnym celem. Mojej córki kompletnie nie interesują cudze oceny, dla niej samej stopnie mają znaczenie drugorzędne. Liczy się dla niej to czego się nauczyła i wiem, że do przedmiotów, które lubi i ją interesują jest przygotowana na maksa, bo sprawia jej to przyjemność, dlatego tak bardzo ją denerwuje system rekrutacji do liceum. Warto jednak wspomnieć, że zakres tego minimum, > które każdy musi opanować z każdego przedmiotu określa szkoła > (program nauczania), a nie uczniowie. to jest oczywiste, ale mówię jej, że chemię, której dziś nie znosi będzie mogła zaliczyć na trójkę. Ale, żeby mieć trójkę nie będzie musiała zasuwać na dodatkowych lekcjach. Bo wystarczy przyzwoite minimum. > > Wszyscy uczniowie muszą sobie zdawać sprawę z faktu, że szkoła jest > ogólnokształcąca i kończy się maturą. Od 2010 r matematyka jest na > maturze obowiązkowa i wszyscy muszą się jej uczyć co najmniej na > poziomie podstawowym - także ci, których matematyka nie interesuje. Bardzo sie cieszę, że matematyka jest obowiązkowa, bo powinna byc, na szczęście moje dziecko matmę lubi i jest z niej dobre. > > :) > Pod koniec sierpnia organizujemy tradycyjny obóz integracyjny, > podczas którego staramy się przekonać uczniów do tego, że trzeba > umieć dokonywać wyborów, także tego czego warto się uczyć. Ten pomysł bardzo jej się spodoba.... Tak naprawdę, to zależy mi(nam), żeby atmosfera była dobra, życzliwi nauczyciele, szanujący uczniów. Żeby umieli rozwijać w dzieciach pasje, żeby nie tępili indywidualności. Żeby rywalizacja między uczniami była zdrowa,żeby cieszyli się ze wzajemnych sukcesów, żeby nie było presji ocen. A jeszcze jak przy tym wszystkim jest dobry poziom -to super. Odpowiedz Link Zgłoś