nonomne
07.07.11, 09:32
Do tej pory myślałam, że generalnie szkoły z +/- pierwszej "rankingowej" dwudziestki są na zbliżonym poziomie. Chyba jednak nie miałam racji.
Przeglądając info z tegorocznego kseonu zauważyłam, że 9 szkół (publicznych) zdecydowanie odstaje od reszty pod względem a) wyników z egzaminu b) liczby olimpijczyków.
Co najmniej 10 (z wyjątkiem nowaka - ale mała szkoła) olimpijczyków i ŚREDNI wynik egzaminu co najmniej 80 pkt miały w tym roku (w nawiasie liczba laureatów): batory (30), poniatówka (z wyjątkiem klasy hum.) (25), hoffmanowa (22), staszic (70 [sic!]), władek (20), czacki (47), koper (33), witkacy (15) i nowak. (Średnią pow. 80 pkt miał jeszcze domeyko).
Co ciekawe, inne szkoły z tej pierwszej "20-tki" prawie w ogóle nie przyciągnęły laureatów (jak np. kochanowski, który miał ogółem 865 kandydatów w tym roku).
Rozumiem zatem, że te 9 szkół przyciąga najzdolniejszą młodzież. Nie rozumiem, dlaczego tak się dzieje. Jakieś pomysły?