Dodaj do ulubionych

BOOM na korepetycje

IP: *.dynamic.chello.pl 30.11.12, 12:25
Moje dziecię chodzi do gimnazjum, do I klasy. Klasa 32 osoby.
Tygodniowy plan lekcji jest taki: 1 fizyka, 1 geografia, 1 chemia, 1 biologia.
Na lekcji nauczyciel musi: sprawdzić listę, odpytać z ostatniego tematu lub zrobić kartkówkę i w końcu pozostaje te parę minut na poprowadzenie tematu. Mniej błyskotliwe jednostki wracają z pustką w głowie, a w domu: "Mamo ratuj!".

Ja, jako zapracowany rodzic, wysłałam swoje dziecię na dodatkowy angielski + klasyczne "korki" z jednego ścisłego przedmiotu. Na szczęście dziecię, w domu ma wsparcie w pozostałych ścisłych przedmiotach.

Pytałam rodziców z klasy córki czy też opłacają dodatkowe lekcje i okazuje się, że to jest norma. Nauczyciel od "korków" córki mówi, że w tym roku taki urodzaj , że codziennie minimum 4 lekcje udziela.

Jak uważacie, czy dzieciaki przychodzą do gimnazjum co raz gorzej przygotowane? Czy te programy są co raz gorsze? Czy to jest jakiś trend, żeby nauczanie przenieść po za szkołę, a w szkole tylko odpytywać i testować?

Obserwuj wątek
    • Gość: menodo Re: BOOM na korepetycje IP: *.adsl.inetia.pl 30.11.12, 13:54
      "Na lekcji nauczyciel musi: sprawdzić listę, odpytać z ostatniego tematu lub zro
      > bić kartkówkę i w końcu pozostaje te parę minut na poprowadzenie tematu. Mniej
      > błyskotliwe jednostki wracają z pustką w głowie, a w domu: "Mamo ratuj!".

      Moim zdaniem wielu rodziców zbyt pochopnie podejmuje decyzję o korepetycjach.
      Nie słyszałam, aby normą były dodatkowe lekcje już w pierwszej klasie gimnazjum. Rozumiem - język obcy, ale inne przedmioty?
      Może lepiej zainteresować problemem wychowawcę/nauczyciela przedmiotu/dyrekcję?
      Nie chce mi się wierzyć, że na poprowadzenie właściwej lekcji nauczycielowi zostaje tylko kilka minut. Na pewno nie jest to norma.
      • Gość: learning-to-fly Re: BOOM na korepetycje IP: *.uni.lodz.pl 30.11.12, 17:06
        Hmm...zastanawia mnie jedno: co w takim wypadku będzie z tą klasą w liceach? Korki/kursy ze wszystkiego?
        Po pierwsze, nie wierzę, żeby nauczycielowi większość czasu zajmował "wstęp" do lekcji.
        Po drugie, zamiast od razu lecieć na korki może lepiej pomóc dziecku nauczyć się uczyć? (umiejętność bardzo ułatwiająca funkcjonowanie na wyższych stopniach edukacji)
        • Gość: Mama Re: BOOM na korepetycje IP: *.dynamic.chello.pl 30.11.12, 19:03
          może lepiej pomóc dziecku nauczyć się uczyć? (umiejętność bardzo ułatwiająca funkcjonowanie na wyższych stopniach edukacji)

          W 100% zgadzam się z tą opinią.
          Wielka prośba o podpowiedź jak pomóc dziecku nauczyć się uczyć.

          Zdaję sobie sprawę, że korki to trochę moje wygodnictwo, ale..
          Praca na pełnym etacie, który wraz z dojazdami zabiera mi ponad 9 godz. dziennie, do tego zakupy, gotowanie, pozostałe prace domowe, że jak mam się wczytać w podręcznik i przypomnieć sobie to czego uczyłam się blisko 30 lat temu, to wykpiłam się korkami.
          • Gość: learning-to-fly Re: BOOM na korepetycje IP: *.uni.lodz.pl 30.11.12, 21:51
            Zaczynając od podstaw, czy córka w ogóle jest przyzwyczajona do samodzielnej nauki? Do tego, że nad czymś trzeba posiedzieć, popróbować, czasem sprawdzić nowe słowo w słowniku, czasem poszukać informacji w innej książce, czy od zawsze ktoś z nią odrabiał, podsuwał rozwiązania, a korepetycje są formą zastępczą dla poświęcenia czasu na naukę (znaczy prace domową zrobimy z korepetytorem i mam luz?)
          • Gość: menodo Re: BOOM na korepetycje IP: *.adsl.inetia.pl 30.11.12, 22:14
            Tobie wygodnie, dziecku wygodnie, korepetytorowi wygodnie...

            Nie rozumiem tylko, po co wymyślać jakieś forumowe fakty, że jest jakiś BOOM na korepetycje w pierwszej klasie gimnazjum.
            Nie wiem, jak można nauczyć gimnazjalistę, aby uczył się sam, ale wiem, że na pewno nie pomaga mu w tym świadomość, że przecież zawsze można wziąć korepetycje.
          • joa66 Re: BOOM na korepetycje 01.12.12, 11:05
            Chyba należy zacząć od pozwolenia na samodzielną naukę, żeby w ogóle określić, gdzie (i czy w ogóle) nastolatek popełnia błędy: zła organizacja dnia? zła organizacja nauki? nieumiejętność korzystania z .... google ? Braki z podstawówki? Można by wymieniać w nieskończoność..

            Jak można mówic o metodzie na coś jeżeli nie wiadomo na co....
    • jakw Re: BOOM na korepetycje 02.12.12, 11:01
      Ale właściwie z czego te dzieci mają być źle przygotowane po podstawówce, skoro wszystkie wymienione przez ciebie przedmioty zaczynają się w I klasie gimnazjum? Owszem, miały przedmiot zwany przyrodą, na której ćwiczyły pewnie głównie geografię z biologią, ze śladowymi udziałami fizyki i chemii. Większy problem jest chyba taki, że dzieci nie wiedzą jak się uczyć. Np. nie wpadną na to, żeby do kartkówki z geografii poobrabiać mapę konturową, a do klasówki z fizyki należy zrobić trochę zadań, a biologię czy słówka należy zakuć, a "przecież pani nic nie mówiła, żeby się nauczyć". A jeśli nauczyciel na lekcji ledwie liźnie temat i całą pracę związaną ze zrozumieniem zagadnienia muszą uczniowie wykonać w domu (sami, z pomocą rodziców lub korepetytora) , jeśli lekcja odbywa się na zasadzie: 45 minut wytracania czasu, a potem "przeczytajcie lekcję x, a na następnej lekcji to sprawdzę" to należy interweniować.
      • Gość: Mama Re: BOOM na korepetycje IP: *.dynamic.chello.pl 02.12.12, 14:49
        Problem z pewnością składa się z wielu czynników:
        - dziecko nie potrafi się uczyć
        - z przeskoczyło do dużej klasy ( bo w podstawówce było tylko 18 uczniów w klasie , teraz jest 32 i jak nauczyciel chciałby odpowiedzieć na pytanie każdej osoby to brakuje czasu)
        - w gimnazjum nauczyciel korzysta nie tylko z podręcznika, lecz również z innych źródeł i jak się ktoś wyłączył na lekcji to potem ciężko w domu nadrobić.

        Ale zaskoczył mnie również dziwnie ułożony program.
        Dlaczego w I klasie jest TYLKO 1 godz na NOWE przedmioty takie jak: chemia, fizyka, geografia, biologia. Ponoć w drugiej klasie niektóre z tych przedmiotów będą w wymiarze 2 godz.

        Natomiast dlaczego korepetycje, a nie zgłębianie wiedzy z rodzicem, bo wstyd się przyznać, ale jeśli mam studentowi zapłacić 25zł/godz, a wiadomo że dziecko obcej osoby słucha uważniej niż mnie, to mi się nie chce uczyć fizyki po raz kolejny.

        Historię, angielski, nawet biologię to chętnie sobie przypomnę, ale do fizyki i chemii to już mi się wracać nie chce.
        • jakw Re: BOOM na korepetycje 03.12.12, 17:37
          Co do liczby godzin to chyba jest tak, że musi być np 5 godzin jakiegoś przedmiotu zrobione w cyklu nauczania - co może oznaczać, że np. w I klasie jest 1 , a w II i III - po 2 tygodniowo. A inna szkoła pewnie może przyjąć, że w I klasie są 2 godziny tego przedmiotu, w II - 1, a w III- znowu 2. Więc to może być po prostu "indywidualna" kwestia szkoły (choć głowy za to nie dam).
    • Gość: Mama Re: BOOM na korepetycje IP: *.dynamic.chello.pl 02.12.12, 15:06
      Sprawdziłam, że z godnie z nową reformą, wprowadzoną w 2009 roku
      geografia, biologia, fizyka, chemia jest wykładana 4 godz. z zajęć w trzyletnim cyklu nauczania.

      Czy 4 godz. w trzyletnim cyklu nauczania wystarczają przeciętnemu uczniowi opanować w dobrym stopniu materiał? Tzn. nie tylko zaliczyć na najbliższą klasówkę, tylko faktycznie ten materiał umieć?
      • hankam Re: BOOM na korepetycje 02.12.12, 15:56
        Uważam, że jet to bardzo mało.
        Powinno być 5-6 godzin - z każdego z tych przedmiotów. I to raczej w systemie 2+2+1, niż innym. Główna część materiału w dwóch pierwszych klasach, w trzeciej scalenie materiału i powtórka przed egzaminem.
        Pomogłoby wyprowadzenie religii ze szkół z powrotem tam, gdzie jej miejsce i ograniczenie WOS do jednej godziny w jednej klasie.
        • agatka_s Re: BOOM na korepetycje 02.12.12, 17:31
          hankam napisała:

          > Uważam, że jet to bardzo mało.
          > Powinno być 5-6 godzin - z każdego z tych przedmiotów. I to raczej w systemie 2
          > +2+1, niż innym. Główna część materiału w dwóch pierwszych klasach, w trzeciej
          > scalenie materiału i powtórka przed egzaminem.
          > Pomogłoby wyprowadzenie religii ze szkół z powrotem tam, gdzie jej miejsce i og
          > raniczenie WOS do jednej godziny w jednej klasie.


          Hmmm WOS wydaje mi się czasem najsensowniejszym przedmiotem uczonym w szkole, można się przynajmniej dowiedziec (tak przynajmniej było w gimnazjum u mojego syna) jak brac kredyt i co to znaczy kredyt 0%, po co jest rachunek w banku, albo jak odwołac się w Sądzie, czy napisac petycje itp. Moim zdaniem to duuuużo istotniejsze umiejętnosci w życiu niż np wiedza o tym w jaki sposób rozmnaża się pantofelek i do czego słuzy mitochondrium (a służy do czegokolwiek ???). Akurat WOSu to bym dodała, albo wprowadziła dodatkową edukacje finansową i jeszcze edukacje seksualną (ze szczególnym naciskiem na prawa człowieka w tym względzie, w tym prawa reprodukcyjne i dotyczące zdrowia seksualnego z prawdziwego zdarzenia). No ale to takie sobie rozważania teoretyczne.
          • menodo Re: BOOM na korepetycje 03.12.12, 09:48
            Zgadzam się, że wos jest bardzo ważnym przedmiotem. Uczy - jak być być świadomym swoich praw obywatelem, także - konsumentem.
            Pod warunkiem - że jest dobrze prowadzony, a z tym jest problem i z tego co słyszałam dla większości uczniów wos to nuda i wkuwanie definicji. Moje dzieci akurat miały szczęście do nauczycieli tego przedmiotu i pamiętam, że na etapie gimnazjum zaskakiwały mnie mnie swoją wiedzą na tematy ekonomiczne, polityczne czy prawne - wyniesioną ze szkoły.

            Natomiast nie zwiększałabym liczby godzin przedmiotów przyrodniczych. Dla chętnych powinno być natomiast więcej kółek zainteresowań - i tam mogą sobie dzieci analizować, co ma w środku wodorek, tlenek czy tam pantofelek.
          • 3e3 Re: BOOM na korepetycje 03.12.12, 13:48
            Moze rozmnazanie pantofelka nie jest niezbędne, ale rozumienie jak dzialaja prawa przyrody wydaje mi sie istotne. Mitochondria to "elektrownie komorki", maja wlasny material genetyczny dziedziczony tylko w linii żeńskiej i jest troche chorob genetycznych zwiazanych z ich blednym funkcjonowaniem:))
            Wywalilabym ze szkoly religie...2 h w liceum to jest jakies kuriozum.
            • agatka_s Re: BOOM na korepetycje 03.12.12, 13:59
              Ale na religie nie ma obowiązku chodzic, z czego młodzież licealna bardzo skwapliwie korzysta, przynajmniej w klasie mojego syna.

              Z całym szacunkiem dla miłosników biologii, ja z biologii NIE PAMIĘTAM NICZEGO, i jakoś żyje. Inaczej jest z wiedzą z geografii, historii, nawet chemii i fizyce z której byłam GŁĄBEM, które przydają mi się w życiu codziennym, ale akurat biologia wydaje mi się kompletnie nieprzydatna na codzień (nie interesuja mnie roslinki, nie mam zwierzątek), poza tym biologia dla kogoś kogo ona nie interesuje jest typowym kuciem, bo tu nic z niczego nie wynika, nie da rady pokombinowac inteligencją, jak np w matematyce, fizyce czy chemii, trzeba tylko wykuc i zapomniec.
              Ale tak w ogóle to mówimy o gimnazjum, czyli kiedyś to była podstawówka. 7-8 klasa. Nie sądze abyśmy my mieli w tym okresie więcej tych przedmiotów, to dopiero LO potem te przedmioty pogłebiało, podstawówka to był tylko taki leciutki wstęp, więc ja bym nie przesadzała.

              A co do meritum wątku, to zgadzam się z dziewczynami. To nie o to chodzi aby młodemu człowiekowi, szczególnie na tym etapie, wtłoczyc do głowy maximum wiedzy, najlepiej przy pomocy metody tuczenia gęsi za pomocą korepetytora, ale żeby dziecko posiadło umiejętnosc uczenia się SAMODZIELNEGO. Wiedze zapomni, a umiejętnosc radzenia sobie pozostanie.
              • 3e3 Re: BOOM na korepetycje 03.12.12, 14:29
                Zupelnie sie z Toba nie zgadzam, w biologii jedno wynika z drugiego i w dodatku czesto laczy sie z chemia i fizyka. W zyciu codziennym przydaloby sie wiedziec jak funkcjonuje cialo czlowieka, czyli miec pojecie o fizjologii bo potem ludzie zadaja lekarzowi takie pytanie, ze pletwy opadaja:)

                Jak zwykle jest to kwestia zainteresowan i niestety nauczyciela, ktory zaciekawi lub wrecz przeciwnie.
                Zas wracajac do watku glownego u mojego dziecka w naprawde dobrym gimnazjum polowa klasy miala korki z chemii, bo Pani byla niereformowalna i obrazala sie na rodzicow...
                • agatka_s Re: BOOM na korepetycje 03.12.12, 17:55
                  3e3 napisała:

                  > Zupelnie sie z Toba nie zgadzam, w biologii jedno wynika z drugiego i w dodatku
                  > czesto laczy sie z chemia i fizyka. W zyciu codziennym przydaloby sie wiedziec
                  > jak funkcjonuje cialo czlowieka, czyli miec pojecie o fizjologii bo potem ludz
                  > ie zadaja lekarzowi takie pytanie, ze pletwy opadaja:)
                  >
                  Tu się akurat z Tobą zgodze. Wiedza o człowieku, o tym jak jest zbudowany, o chorobach, o profilaktyce itp itd, nawet o genetyce w takim najprostszym ujeciu-to bardzo potrzebne i ważne (przy czym o tym można sporo się nauczyc też poza szkołą). To mógłby byc nawet osobny przedmiot, może połączony z edukacją seksualną, bo zdrowie seksualne jest częscią ogolnego zdrowia. Ale nadal się upieram, że wiedza co to nibynóżka albo inny protozoa i jak się toto odzywia tudzież wydala jest kompletnie zbędna.

                  Raz w życiu przepytywałam syna bo prosił, i była to własnie biologia w 1szej klasie gimnazjum. Poprostu horror-równie dobrze mógłby się na pamięc uczyc wierszy po chińsku-tak samo interesujace i tak samo przydatne-czysta pamięciówka, mase jakiś abstrakcyjnych nazw, nijak do skojarzenia z czymkolwiek co się zna z życia. Po tym przepytaniupo pierwsze powiedziała NEVER AGAIN !!! a mój syn dostał ode mnie zezwolenie że ma byc ciut lepiej niż jedynka i wystarczy, z czego skwapliwie korzystał jadac cały czas na trójach ;-)

                  Myśle że z tymi korepetycjami to kwestia priorytetów, jeśli rodzicowi zależy na ocenach i świętym spokoju od nauczyciela, to korepetycje to dadzą, natomiast jesli na tym aby dziecko uczyło się uczyc, zdobywac umięjętnosci na przyszłosc, to korepetycje (poza jakimiś naprawde incydentalnymi sytuacjami, np po długiej nieobecnosci, chorobie, wagarach itp) są gwożdziem do trumny naprawde przydatnego w życiu wykształcenia. Moim zdaniem korepetycje robia więcej zła niż dobra. Już bym wolała aby mój syn został na drugi rok, ale aby sam sobie poradził, sam odniósł sukces, a nie żeby ktoś (ja+korepetytor) wtłoczył mu wszystko do łba (wtłoczył, bo taki delikwent to mało kiedy te korepetycje traktuje jako pomoc, zazwyczaj jako działania opresyjne i pewna "przemoc" np w postaci szlabanu itp jest niezbędna). No ale to moje zdanie. Niemniej ja zjawiska masowych korepetycji nie zauważyłam, wśród gimnazjalistów i licealistów których ja znam tego zjawiska zwyczajnie nie ma. Inna rzecz że nikt nie robi tragedii z czwórki czy trójki, nawet jedynki na nikim nie robia wrażenia....
                • jakw Re: BOOM na korepetycje 03.12.12, 17:57
                  3e3 napisała:
                  > W zyciu codziennym przydaloby sie wiedziec
                  > jak funkcjonuje cialo czlowieka, czyli miec pojecie o fizjologii bo potem ludz
                  > ie zadaja lekarzowi takie pytanie, ze pletwy opadaja:)
                  Jak pamiętam z biologii to było tam dużo rzeczy typu : układ kostny krokodyla , serce żaby czy rozmnażanie się roślin okrytonasiennych lub nagozalążkowych. Wiedzy z tego już oczywiście nie pamiętam, a z roślinami w realu to mam problem z odróżnieniem. Zasadniczo odróżniam rośliny lisciaste od iglastych...
              • jakw Re: BOOM na korepetycje 03.12.12, 17:51
                Ja z biologii też chyba mało co pamiętam. Owszem, słowa typu mitochondria nie są mi całkiem obce, ale jakbym miała coś na ten temat powiedzieć to raczej nie dałabym rady. Z chemii także pamiętam niemal nic. Na szczęście panna chemię rozumie, a w razie potrzeby to tata jako były piroman służy pomocą. Z fizyki też mało co pamiętam - chociaż byłam w mat-fizie. Z tym, że gdy dziewczę kiedyś czegoś z tej fizyki nie rozumiało, to za pomocą podręcznika w miarę szybko udało mi się wiedzę odświeżyć i nawet zadanie rozwiązać ;-). Wiedzy z geografii i historii nie liczę, bo mapy zawsze lubiłam, a historia jak najbardziej pozostaje w kręgu moich zainteresowań. Myślę, że nie ma co zakładać, że w gimnazjum człowiek ma się nauczyć wszystkiego co możliwe z tych przedmiotów przyrodniczych - to mało realne nawet gdyby miał tego wszystkiego po 2 godziny przez 3 lata. Moim zdaniem raczej ma się zorientować, który przedmiot mu pasuje, a który nie.
              • hankam Re: BOOM na korepetycje 04.12.12, 22:32
                > Z całym szacunkiem dla miłosników biologii, ja z biologii NIE PAMIĘTAM NICZEGO,
                > i jakoś żyje. Inaczej jest z wiedzą z geografii, historii, nawet chemii i fiz
                > yce z której byłam GŁĄBEM, które przydają mi się w życiu codziennym, ale akurat
                > biologia wydaje mi się kompletnie nieprzydatna na codzień (nie interesuja mnie
                > roslinki, nie mam zwierzątek), poza tym biologia dla kogoś kogo ona nie intere
                > suje jest typowym kuciem, bo tu nic z niczego nie wynika, nie da rady pokombino
                > wac inteligencją, jak np w matematyce, fizyce czy chemii, trzeba tylko wykuc i
                > zapomniec.
                > Ale tak w ogóle to mówimy o gimnazjum, czyli kiedyś to była podstawówka. 7-8 k
                > lasa. Nie sądze abyśmy my mieli w tym okresie więcej tych przedmiotów, to dopi
                > ero LO potem te przedmioty pogłebiało, podstawówka to był tylko taki leciutki w
                > stęp, więc ja bym nie przesadzała.


                W połowie lat siedemdziesiątych w późnej podstawówce były po dwie godziny biologii, fizyki i chemii. I geografii też.
                Za to dwie godziny rosyjskiego i mało gdzie dodatkowy język.
                W tej chwili przybyło języków i religii, doba się nie wydłużyła, trzeba było coś uciąć, obcięto godziny przeznaczone na przedmioty przyrodnicze.
                Moim zdaniem niesłusznie.
                Rozwinięte gospodarki inwestują w nowe technologie, kiedyś podstawy nauk przyrodniczych trzeba wyłożyć, choćby po to, żeby było co na etapie liceum rozwijać. I dobrze byłoby, żeby kiedys te podstawy zostały wyłożone, bo w liceum według nowego programu można się już geografii, fizyki, chemii i biologii w ogóle nie uczyć. Więc kiedy?

                > Z całym szacunkiem dla miłosników biologii, ja z biologii NIE PAMIĘTAM NICZEGO,
                > i jakoś żyje. Inaczej jest z wiedzą z geografii, historii, nawet chemii i fiz
                > yce z której byłam GŁĄBEM, które przydają mi się w życiu codziennym, ale akurat
                > biologia wydaje mi się kompletnie nieprzydatna na codzień (nie interesuja mnie
                > roslinki, nie mam zwierzątek), poza tym biologia dla kogoś kogo ona nie intere
                > suje jest typowym kuciem, bo tu nic z niczego nie wynika, nie da rady pokombino
                > wac inteligencją, jak np w matematyce, fizyce czy chemii, trzeba tylko wykuc i
                > zapomniec.


                To szkoda, że Ci się wydaje, że nie przydaje się do niczego. Bo żyjemy w technologicznym świecie. Co sądzisz o GMO? Należysz do ludzi, którzy boją się jeść niektóre rzeczy, bo są w nich GENY?
                A gdybyś była politykiem i miała decydować o wykorzystaniu w terapii komórek macierzystych, to wiedziałabyś o co chodzi?

                Zawsze coś kogoś nie interesuje. Ja nie cierpiałam geografii i historii, nigdy nie miałam nauczyciela, który zdołałby mnie tym zainteresować, jednak nie neguję potrzeby wykładania tych przedmiotów w szkole.

                Napisałabym o WOSie, ale miałam tak cięzki dzień, że nie dam rady, nawet chyba piszę umiarkowanie składnie, więc lepiej dam spokój.
                • hankam Re: BOOM na korepetycje 04.12.12, 22:46
                  A, i jeszcze jedno.Piszę, że godzin powinno być więcej, bo - według moich doświadczeń, godzin jest za mało w stosunku do programu. W rezultacie wszystko przerabia się po łebkach i wszystko wydaje się trudne.
                  • joa66 Re: BOOM na korepetycje 04.12.12, 23:19
                    A ja myślę, że gdzieś musi być błąd w programie nauczania biologii.

                    Mój syn się zniechęcił do niej ... w szkole ()chociaż nauczyciela bardzo lubił. I mimo że ma raczej humanistyczne zacięcie, lubił i lubi ciekawe lekcje z matematyki, fizyki i chemii i potrafi się nawet nimi ekscytować.

                    A biologia - zasypia nad nią ..jeżeli się uczy to tuż przed klasówką, żeby nie zapomnieć.

                    • hankam Re: BOOM na korepetycje 05.12.12, 08:28
                      Nie mam bladego pojęcia o programie nauczania biologii.
                      MOja córka kocha matematyczkę, ale nie cierpi matematyki.
                      Moim zdaniem jednak szkoła mnoży przedmioty, a na każdy jest coraz mniej godzin.
                      Pamiętam swoją licealną fizykę - dla mnie to był przedmiot równie obszerny, jak chemia (byłam w biologiczno - chemicznej klasie), a godzin miałam dwa razy mniej. Co z tego, że niektóe tematy mnie zaciekawił, jeśli nigdy nie nauczylam się rozwiązywać zadań - to wymaga czasu i praktyki. W rezultacie zawsze z fizyki kulałam. dobrze pamietam tylko te tematy, z których pisałam refaraty (taki miałam sposób, aby uniknąć systematycznej nauki).
                • agatka_s Re: BOOM na korepetycje 05.12.12, 10:50
                  Ja nie neguje przydatnosci biologii jako takiej ;-)

                  Mówie poprostu o swoich subiektywnych wrażeniach. W moim życiu biologia która jest uczona, tak jak jest (a jak zauważyłam pytajac syna, niewiele tu się zmieniło od tzw "moich czasów) nie przydaje sie KOMPLETNIE.

                  Mnie osobiscie przydają się wszystkie inne przedmioty-języki-wiadomo, pracuje w językach obcych całe życie, matematyka, moja praca to finanse, więc to jasne, ale tez w tzw normalnymzyciu, procenty, potęgi (m2), działania typu dodawanie i mnozenie i inne takie bardzo, bardzo są obecne. Język polski, sztuka-to fundament mojej kultury, nazwiska, epoki, jakieś pojęcia z teorii sztuki, kultury, obce nzawy itp przewijają się non stop, tak samo z historią-coś trzeba wiedziec aby np rozumiec niektóre dyskusje w telewizji, gdzie dyskutanci np kłóca się o Piłsudskiego i Dmowskiego..., nawet zasady gramatyki, które katowałam na egzamin na japonistyke, teraz procentują (mimo że to też pamięciówka była).... Geografia-to oczywiste, potrzebne do podróży, do rozumienia co dzieje się ciut dalej poza czubkiem mojego nosa. Fizyka, której nie znosiłam, to chocby nazwy jednostek typu Wat, Dżul, kalorie, jakieś podstawy typu grawitacja, ciśnienie, naczynia połączone, przyśpieszenie-to przydaje się na codzień. Chemia z której byłam dobra, ale teraz już nie bardzo pomiętam, to chocby nazwy pierwiastków, rzeczy typu białka i węglowodany (kto się odchudza ten wie o czym mówie), alkohole, podstawowe reakcje chemiczne, tzw stany skupienia, dyfuzja, to też jest na codzień obecne. No a biologia ? Nic a nic z tych mitochondriów i innych głupot mi się nie przydaje. NIC Nie pamiętam ani jednej sytuacji aby wiedza z lekcji biologii była użyta. Ale podkreśle raz jeszcze to moje subiektywne wrażenie.

                  Mówisz o GMO. Po pierwsze dla mnie kwestia GMO, o której mówi się dziś, jest bardziej sprawą prawa. I to mnie dużo bardziej fascynuje-stanowienie prawa. Bo całe zamieszanie nie dotyczy samego GMO, jako takiego tylko pewnego triku prawnego, który pozwoli ominac prawo Unii, więc mnie to bardziej interesuje od tej strony. Na temat samego GMO, można przeczytac mase artykułów, jedne są takie, inne zupełnie inne. Nie ma jednej prawfy obiektywnej, choc oczywiscie są pewne fakty obiektywne, i to akurat można sobie przeczyatc w internecie bez problemu. Ja nie potrafie tego (wojny między zwolennikami i przeciwnikami) ocenic, i nawet gdybym była najbardziej pilną uczennicą na biologii nie umiałabym. Ja akurat prywatnie uważam że nie ma się czego bac, ale to na pewno nie na podstawie lekcji biologii tak uważam, bardziej na podstawie tzw "życiowego doświadczenia". Politycy, nie mogą się znac na wszystkim i powinni miec od tego speców (tych co lubili biologie w szkole i uważaja że wiedza o mitochondrium jest niezbędna do szczęśliwego funkcjonowania). Decyzje są podejmowane w komisjach sejmowych, a tam są ludzie którzy "coś tam, coś tam wiedzą". Poza tym to GMO, jest dobrym przykładem tego jak człowiek wykorzystuje to ze umie się uczyc. W moich czasach nikt o GMO nie słyszał (no może poza amerykańskimi naukowcami), a na pewno nikt o tym w szkole nie uczył. Podobnie o milionie innych rzeczy o których wraz z postępem świata dopiero teraz się dowiadujemy. No i jakoś trzeba sobie z tym radzic mimo ze nikt nas nie uczył tego w szkole. Tak jest np z wiedzą medyczną. Nikt mnie nie uczył o chorobach, o profilaktyce, nikt mnie nie uczył o tym co się dzieje z organizmem kobiety jak jest w ciąży itp, a jakoś trzeba to było sobie przyswoic jak przychodzi co do czego. Dla mnie osobiście np w temacie zdrowia dużo bardziej przydają się seriale medyczne, które namiętnie uwielbiam (oczywiscie nie jestem blondynką i umiem odróznic fikcje serialową od tzw "prawdziwego życia") niż cała biologia uczona ileś tam lat....

                  Natomiast co do tej biologii jako takiej, to zgadzam się z joa, tu jest cos nie tak ze sposobem uczenia. Mój syn ma teraz w LO lekcje z panią która prowadzi odpowiednik biologii (bo to się tam jakoś inaczej nazywa) w klasie IB i przemyca metody i zakres z tamtego programu do ich klasy. No i to jest KOMPLETNIE INNA BAJKA. Mój syn nawet tę biologie teraz lubi, odkad ma np projekt do zrobienia o wpływie dopingujacych substancji na organizm człowieka (projekt który robia w grupie i wymaga naprawde sporego wysiłku intelektualnego, ale np oznacza też nakręcenie filmu, zrobienie ankiet i takie tam różne fajne rzeczy), albo analize artykułów naukowych na temat badań nad DNA czy właśnie GMO, w sensie przeciwstawiania sobie różnych hipotez. To jest ciekawe, no ale te mitochondria i inne miliony nazw na pamięc....sorry to jest beznadziejne i niepotrzebne w przyszłym zyciu.
                  • Gość: menodo Re: BOOM na korepetycje IP: *.adsl.inetia.pl 05.12.12, 13:00
                    Całkowicie się zgadzam. Sama nienawidziłam lekcji biologii, a pań od biologii w szczególności.
                    Przekrój poprzeczny liścia - po co to? Biologia kojarzy mi się mi się z kuciem jakiejś systematyki; żadnej tam myśli nie było, żadnego wnioskowania, rozwiązywania problemów.
                    I to się nie zmieniło, bo moje dzieci narzekały na to samo.

                    Nie uważam, że wszystko to, czego się uczymy w szkole musi być "przydatne w życiu" - niektóre przedmioty po prostu rozwijają umysł; co ćwiczy tak beznadziejnie nauczana biologia - nie wiem, może pamięć? Szkoda że tylko tyle i przy okazji niszczy ciekawość poznawczą u dzieci.
                    Pamiętam, jakim debilem się czułam - kiedy moja córka zaczynała zadawać mi pytania "a dlaczego", a jak to się nazywa, a skąd się wzięły....I dopiero, kiedy sama zaczęłam się douczać, przekonałam się, jak fascynującą dziedziną może być biologia.
                    Przez kilka lat chodziłam z córką na wykłady z okazji festiwalu nauki - ojejku, szkoda że jestem taka stara, mogłabym badać zagadnienia odporności organizmu ludzkiego :(

                    Pod koniec podstawówki, czasie pobytu w szpitalu moja córka zainteresowała się medycyną - kazała sobie nawet kupić podręczniki na temat ortopedii :D

                    No i bum. W gimnazjum, po kilku pierwszych w życiu lekcjach z biologii córka powiedziała - mama, ja nie mogę wytrzymać z nudów na tych lekcjach. Lekcje polegały na tym, że pani czytała na lekcji podręcznik, a na następnych zajęciach robiła z tego kartkówkę...
                    Wykuć się wykuła oczywiście, dla osób z dobrą pamięcią to nie jest nieogarnialny kosmos, ale niestety - lekcje biologii stały się znienawidzonym przedmiotem dla mojego dziecka :(

                    W liceum córka przyjaźniła się z biolchemami, często rozmawiałam z tymi dzieciakami i co zauważyłam. Otóż - przyszli lekarze, weterynarze czy przyrodnicy również twierdzili, że biologia nauczana w szkole to straszna nuda i bezrefleksyjne kucie na pamięć. W większości nie lubili tego przedmiotu, tyle że ich rodzice aż tak łatwo im nie odpuścili ...Dwoje przyjaciół mojej córki jest na medycynie - oboje twierdzą, że na studiach nikt od nich nie wymaga myślenia:(
                    Zaczynam rozumieć, dlaczego tak trudno znaleźć kompetentnego lekarza.


                • agatka_s Re: BOOM na korepetycje 05.12.12, 11:27
                  I jeszcze jedno, co do religii i języków.

                  Ja na religie chodziłąm aż do matury 2 razy w tygodniu, tyle że do salki katechetycznej. Przez całą podstawówke i 3 klasy LO, chodziłam też na angielski, też 2 razy w tygodniu, a w klasie maturalnej dodatkowo chodziłam na nauke rosyjskiego, aby zdac egzamin na UW z 2 języków obcych. Czasowo to było słabe, bo trzeba było dojśc, dojechac autobusem, a nawet 3 autobusami jak pamiętam w przypadku rosyjskiego.... Nie byłam jakimś wyjątkiem, większosc dzieci, których rodzice dbali o edukacje realizowało języki dodatkowo, a religia była chyba tak samo powszechna jak teraz.

                  Mój syn to wszystko ma w szkole (a w LO z religii zrezygnował, co dało mu ciut wolnego czasu). No poza dadatkowymi konwersacjami z drugiego obcego języka, które teraz załatwia poza szkołą. Nie sądze aby czas nas pokolenia lat 70 i obecnych dzieci poświęcany na nauke jakoś drastycznie się różnił. Różni tylko organizacja, i to że taeraz są non-stop testy. Tego nie było za moich czasów w takiej skali.
                • jakw Re: BOOM na korepetycje 05.12.12, 16:26
                  hankam napisała:
                  > W połowie lat siedemdziesiątych w późnej podstawówce były po dwie godziny biolo
                  > gii, fizyki i chemii. I geografii też.
                  (...)
                  > I dobrze byłoby, żeby kiedys te podstawy zostały wyłożone, bo w liceum według n
                  > owego programu można się już geografii, fizyki, chemii i biologii w ogóle nie u
                  > czyć. Więc kiedy?
                  W tej chwili w I klasie każdej szkoły pogimnazjalnej wszystkie te przedmioty są jako kontynuacja programu z gimnazjum. Czyli nauka tych przedmiotów trwa 4 lata. To nie tak mało, nawet jeśli jest to 1 godzina. Nieuczyć się ich można dopiero w II i III klasie.
            • Gość: menodo Re: BOOM na korepetycje IP: *.adsl.inetia.pl 03.12.12, 15:03
              3e3 napisała:

              > Mozże rozmnażanie pantofelka nie jest niezbędne, ale rozumienie jak dzialaja pra
              > wa przyrody wydaje mi sie istotne."

              Ale w gimnazjum jest o tym dużo, jestem za tym, aby nie było więcej - w sensie obowiązkowych godzin.

              Natomiast religia nie jest obowiązkowa - więc nie rozumiem, o co chodzi.
              • 3e3 Re: BOOM na korepetycje 04.12.12, 17:45
                Religia nie jest obowiazkowa, ale niestety, przynajmniej u mojego dziecka, nie jest tez realizowana na pierwszej lub ostatniej lekcji wiec powstaja malo wygodne okienka.
    • Gość: Lidia Re: BOOM na korepetycje IP: *.scansafe.net 04.12.12, 16:31
      Nasza sytuacja: syn II klasa gim. Ma zdiagnozowaną dysleksję inne trudności w uczeniu się.
      Jest chętny do nauki, ale nauka nie przychodzi mu łątwo.
      Prze całą I klasę chodził na lekcje wyrównwcze, choć szkoła zapewniła tylko z trzech przedmiotów i dodatkowo na płatną reedukację 100zł/godz (Warszawa).
      W tym roku nadal chodzi na wyrónawcze, ale panią reedukator zamieniliśmy na studenta, który omawia z synem materiał szkolny. Nie chodzi o to, żeby student rozwiązał zadania za syna, ale żeby przeprowadził z synem doświadczenia z fizyki. Przerobił z różnych zbiorów zadań odpowiedni materiał itp. Syn bez skrępowania może pytać o wiele rzeczy, o które wstydził się zapytać na lekcji, bo przecież dawno powinien to wiedzieć. Ta sama cena za 1godz. reedukacji u Pani profesor i 4-5 godz. pomocy u studenta. Widzimy dużą poprawę. Same plusy: nauczyciele go chwalą, stał się aktywny na lekcjach i zapał do wiedzy się pojawił.
      Nie dopytywałam się czy koledzy syna korzystają z korepetycji. Wiem, że duża grupa chodzi na dodatkowy angielski, klasa językowa, 4 godz. angielskiego tygodniowo, a mimo to rodzice zapisują na dodatkowy lekcje. Też się spotkałam z opinią, że 1 godz. biologii to jest ok., ale 4 godz. angielskiego to za mało.
      Ja nie będę walczyć o zmianę programu, a pomoc zapewnię synowi taką jaka jest jemu potrzebna.
      • Gość: learning-to-fly Re: BOOM na korepetycje IP: *.uni.lodz.pl 05.12.12, 21:01
        Ale to zupełnie inna sprawa moim zdaniem. Jak syn ma zdiagnozowane problemy, to mało prawdopodobne, żeby szkoła mu skutecznie pomogła. Fajnie, ze chłopak chce się uczyć i że pomoc daje rezultaty. Ale zupełnie inną kwestą jest dziecko z dysfunkcjami, a czym innym zdrowy nastolatek ciągnięty za uszy korepetycjami, których nawet nie wiadomo czy potrzebuje. I jeszcze twierdzenie, że to konieczność, norma i w ogóle warunek niezbędny edukacji gimnazjalnej.
        • tinywee Re: BOOM na korepetycje 10.12.12, 00:16
          Wydaje mi się, że rozrzut przedmiotów, jaki my znamy ze szkoły, był całkiem rozwojowy, bo wymagał i rozumienia (np. fizyka) i zapamiętywania (np. biologia) albo jednego i drugiego (łacina :). Zwłaszcza pamięć jest dla mnie jak mięsień, który trzeba trenować - o co niełatwo w dobie wujka gugla i wiki.

          Co do medycyny, to wydaje się, że ktoś, kto na bardzo wysokie noty (maturalne) opanował takie przedmioty jak fizyka, chemia i biologia będzie w stanie przyswoić bardzo wiele informacji - bo to jest chyba podstawowa część studiów medycznych, opanować, pamięciowo i ze zrozumieniem, mnóstwo materiału?

          "...Dwoje przyjaciół mojej córki jest na medycynie - oboje twierdzą, że na studiach nikt od nich nie wymaga myślenia:( "
          Dokładnie to samo powiedział znajomy Amerykanin, na medycynie po studiach na wymagającej politechnice - bułka z masłem, tu się trzeba tylko nauczyć (w sensie nie trzeba myśleć).

          • 3e3 Re: BOOM na korepetycje 10.12.12, 13:22
            Smiem twierdzic, ze nie myslacy lekarz, podobnie jak nie myslacy inzynier to tragedia dla pacjentow, uzytkownikow drog, domow, urzadzen itp. Ktos kto studowal kierunki humanistyczne chyba jednak nie wie o czym mowi.
          • Gość: menodo Re: BOOM na korepetycje IP: *.adsl.inetia.pl 10.12.12, 14:52
            > Co do medycyny, to wydaje się, że ktoś, kto na bardzo wysokie noty (maturalne)
            > opanował takie przedmioty jak fizyka, chemia i biologia będzie w stanie przyswo
            > ić bardzo wiele informacji - bo to jest chyba podstawowa część studiów medyczny
            > ch, opanować, pamięciowo i ze zrozumieniem, mnóstwo materiału? "

            Pamięciowo tak, ale czy ze zrozumieniem - nie wiem, czy wszyscy. Większość lekarzy to zwykłe kujony - tak mówią zresztą sami lekarze :)
            Poza tym bez przesady z tymi wielkimi wymaganiami na medycynę. Biologia i chemia na poziomie rozszerzonym z wynikiem ok. 80 proc. to nie jest kosmos. Zwłaszcza że gros kandydatów na WUM, przynajmniej tych z Warszawy, to absolwenci nie tylko renomowanych liceów, ale i renomowanych drogich kursów, reklamujących się hasłem: "tylko dla orłów!" :D
            Dlatego dziwi mnie, że progi na medycynę są stosunkowo niskie, bo kiedyś wydawało mi się że to jest jakieś wow.
            A fizyka wymagana jest na poziomie podstawowym, nie ma premii za rozszerzenie. W dodatku od przyszłego roku zamiast fizyki będzie można wybierać podstawową matematykę, z której nie mieć 100 proc. jest powodem do wstydu w przypadku biolchemów.


            No i nie zapominaj, że medycynę na WUM można studiować także "wieczorowo" - z tej opcji (chyba 36 tys. zł rocznie) korzystają bogate dzieciaki, o których nie można nawet powiedzieć, że są kujonami, chyba że maturę na 40 proc. (konkretny przypadek) zdaje bardzo niezdolny, ale za to pracowity uczeń.
            • marina2 Re: BOOM na korepetycje 10.12.12, 16:22
              80% z obu przedmiotow biol i chem to za mało na medycynę.o pewności dostania się możesz mówic od poziomu 85%.
              rozszerzenie z fizyki stopniowo jest wypierane ,ale jeszcze w tym roku Szczecin sobie życzył R.
              wiem ,że Wawa i Wrocław od paru lat bierze podstawę.Matematyka na Jagillonce i w Olsztynie jest od 3-4 lat.
              Prawdą jest,że medycyna to kucie na pamięć i tylko od dobrej woli/pasji studenta ,który w swoim czasie wolnym poza stricte naukowym poszuka jakiejś literatury pozaszkolnej i zacznie bawić się w łączenie faktów.Chyba ,że zastrzegam od 3 roku jest inaczej.Moje dziecko kowali na medycynie jak wściekły dzięcioł , a ja patrząc na to zastanawiam się co to zaiste za dziwny kierunek-sama nie raz nie dwa odbijałam sie od stuporu lekarza,który rzeczy oczywistych nie kojarzył.Jednocześnie zdolność zapakowania się wiedzą jest imponująca.
              Możliwe,że błędem jest odsuwanie fizyki jako przemiotu kwalifikujacego do przyjecia na studia.Fizyka i kojarzenie idą w parze.
    • Gość: licealistka Re: BOOM na korepetycje IP: *.adsl.inetia.pl 18.12.14, 17:31
      jak chodziłam do gimnazjum, to miałam i wspaniałych i okropnych nauczycieli. generalnie 2 lata chemii miałam w plecy, w 3 klasie zmienili mi nauczyciela i wszystko nadrobiłam. egzaminy gimnazjalne napisałam dość dobrze, lecz nie zadowoliły mnie zbytnio, ponieważ jestem krytyczna wobec siebie. od dwóch lat jestem w jednym z wrocławskich liceów i proszę mi uwierzyć, jestem na profilu biologiczno-chemiczno-fizycznym, profilu z przedmiotami, którymi nienawidziłam w gimnazjum. proszę córce zadać pytanie co chciałaby robić w życiu, bo wiem, że nawet najmniejsze jej marzenie może ją zmobilizować do pracy i jeżeli zdecyduje się na pójście do liceum, musi się liczyć z faktem, że tak jak w gimnazjum będzie wielu rzeczy uczyć się sama. dzisiejsze szkolne podręczniki są na prawdę beznadziejne, są strasznie okrojone, źle napisane, źle wytłumaczone zagadnienia. będąc w 2 klasie liceum już udzielam młodszym znajomym korepetycji i z tego co wiem, osiągają bardzo dobre oceny dzięki mnie :) uważam, że korepetycje nie zawsze są dobrym rozwiązaniem, lepiej jest gdy osoba trochę starsza od Pani córki będzie jej pomagać. korepetytorzy często uczą ogólnikowo, nie wiedząc o podstawie programowej.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka