24.02.09, 20:22
Co mogą zrobić rodzice aby pomóc dziecku odkryć w jakim kierunku iść
powinno ? Co zrobić jeśli dziecko ma zainteresowania w bardzo
różnych kierunkach i uczy się dobrze z kilku przedmiotów (tylko de
facto z jednego gorzej bo go nie lubi) ?

Sama jako licealistka miałam ten problem że byłam ze wszystkiego
niezła, ale typowe zestawy np matematyka-fizyka, polski-historia to
nie było dokładnie to, nikt mi wtedy nie pomógł, a chyba szkoda,
może od razu podjęłabym lepszą decyzję bez zmieniania
nietrafionych "osobowościowo" studiów.

Czy dziecko musi samo to odkryć czy rodzice mogą coś zrobić aby
pomóc mu się ukierunkować ?
Obserwuj wątek
    • joa66 Re: Profil 24.02.09, 20:43
      Moim zdaniem nie jest najwazniejsze z jakich przedmiotów dziecko
      jest dobre i świetnie sobie radzi, ale to co robi w czasie wolnym, o
      czym czyta "dobrowolnie", nie na klasówkę czy olimpiadę, z jakiego
      przedmiotu pogłebia wiedzę bez względu na to czy uczy go fajna pani
      A czy głupi pan B.

      To jest już jakaś wskazówka.

      Wydaje mi się, że dzisiaj jest większa swoboda w wyborze profilu.
      Kiedyś był ten klasyczny podział na klasy humanistyczne, mat-fiz.
      czy biol.-chem. Teraz może byc np. klasa z rozszerzonym programem z
      historii i matematyki, są licea (chyba Witkacy) gdzie nie ma
      podziału na profile tylko uczen indywidualnie wybiera 2-3
      przedmioty, ktorych chce uczyc się na poziomie rozszerzonym.
      • algaria Re: Profil 24.02.09, 21:49
        Niestety tylko Witkacy w Wawie.
        Kiedyś w liceach była klasa ogólna i miała najlepiej bo wybierało się z jakiego
        przedmiotu zdaje się maturę - matmy, biologii czy historii teraz nie ma klas
        ogólnych (po za wspomnianym Witkacym)Mój jest świetny z geografii (wiadomości
        wychodzące z ponad program)j.polski, biologia, chemia, j. angielski, wf (to jego
        kultowy przedmiot - wybiera się na AWF po liceum (przynajmniej teraz tak
        mówi))ale ciężko mu idzie z matematyką. Stawiamy na profil przyrodniczy,
        europejski i humanistyczny ewentualnie biologiczno - chemiczny.
        Syn wybiera się na rekonesans po liceach które wybrał i zobaczymy co mu "wpadnie
        w oko"
        • joa66 Re: Profil 24.02.09, 22:42
          Zastanawiam się jeszcze nad tym co to znaczy "ukierunkować" i jak
          miałoby to praktycznie wyglądać..

          Rozumiem, że mamy przed sobą nastolatka, który nie ma żadnych
          sprecyzowanych zainteresowań. Czy mamy go bacznie obswerwować i
          starać się odkryć co mogłoby go zainteresowac, czy wybieramy
          mu "słuszne", z naszego punktu widzenia, zainteresowania?

          Chyba tak się nie da..

          Mnie ciekawi tez inna rzecz..kiedy nastolatek już wybierze szkołę i
          profil , to czy faktycznie przedmiotów na poziomie rozszerzonym uczą
          najlepsi nauczyciele z danej szkoły, czy wszystko odbywa się pod
          dyktando planu lekcji.
          • agatka_s Re: Profil 25.02.09, 08:25
            joa66 napisała:

            > Zastanawiam się jeszcze nad tym co to znaczy "ukierunkować" i jak
            > miałoby to praktycznie wyglądać..

            zauważ że ja używam formy "się ukierunkować" a nie "ukierunkować",
            to "się" jest jak "prawie" co robi dużą różnice.


            >
            > Rozumiem, że mamy przed sobą nastolatka, który nie ma żadnych
            > sprecyzowanych zainteresowań.

            Absolutnie, nie. Mamy przed sobą nastolatka o ogromnych
            zainteresowaniach tyle że kompletnie nie pokrywających się z
            klasycznymi zainteresowaniami szkolnymi. Mamy nastolatka uczącego
            się wszystkiego w miarę na takim samym bardzo dobrym poziomie,
            pracowitego i systematycznego, ale który de facto traktuje szkołe
            jako konieczność (żeby nie powiedzieć "zło konieczne"). Prawdziwe
            zainteresowania i pasje ze szkołą nie mają absolutnie nic wspólnego.


            Czy mamy go bacznie obswerwować i
            > starać się odkryć co mogłoby go zainteresowac, czy wybieramy
            > mu "słuszne", z naszego punktu widzenia, zainteresowania?

            Ja nie mam "słusznych" zainteresowań, a co więcej moje dziecko ma
            bardzo jasno sprecyzowane zainteresowania tylko jak wspomniałam
            kompletnie nie szkolne, ja nie mam co obserwować bo ja wiem jakie to
            są zainteresowania tylko to nijak nie przekłada się na wybór profilu
            dalszej edukacji. Pewnie normalnie by mnie to kompletnie nie
            ruszało, że mam wszechstronnie wyedukowane dziecko, które swoje
            pasje realizuje w dziedzinach poza szkolnych. Ale jak widzę że
            system jest tak skonstruowany że mój syn (dziś 1-klasista) będzie
            musiał wybierać jakie przedmioty wybierze jako te uczone w szerszym
            zakresie już za 2 lata (a ewentualna pomyłka może skutkować źle,
            dużo poważniej niż za moich czasów gdy nikt od 15-16 latków nie
            wymagał podejmowania aż tak brzemiennych w skutkach decyzji), to mi
            go trochę żal (bo pamiętam siebie jak się tak motałam od ściany do
            ściany). I to mnie martwi, jak to dziecko ma samo taką decyzję
            podjąć ?, jak mu pomóc "się ukierunkować" ?


            > Chyba tak się nie da..
            >
            > Mnie ciekawi tez inna rzecz..kiedy nastolatek już wybierze szkołę
            i
            > profil , to czy faktycznie przedmiotów na poziomie rozszerzonym
            uczą
            > najlepsi nauczyciele z danej szkoły, czy wszystko odbywa się pod
            > dyktando planu lekcji.

            nie chcę się mądrzyć, ale wydaje mi się że szkoły mają jakąś tam
            nieformalną specjalizację-wiadomo że liceum X jest bardziej
            ukierunkowane na mat-fiz (politechnika), a inne na SGH (geografia,
            matematyka), jeszcze inna na języki. to chyba jakoś tak trzeba się
            kierować, jeśli wybierze się klasę humanistyczną w liceum które jest
            znane z tego że razej specjalizuje sie w przedmiotach
            humanistycznych to zwiększa się szanse jeśli wybrało się taki
            właśnie dalszy profil. Ja w każdym razie póki co, tak to rozumiem.
            Może się myle ? To pewnie mogą potwierdzić lub zaprzeczyć rodzice
            licealistów.



            • joa66 Re: Profil 25.02.09, 09:20
              W dalszym ciągu nie wyobrażam sobie jak można, praktycznie, pomóc
              ukierunkować się. Nawet gdybym postanowiła, że chcę pomóc swojemu
              dziecku, nie bardzo wiedziałabym jak to zrobić.

              Moim zdaniem jedyne co można zrobić to ostrzec przed ewidentnymi
              pomyłkami (np. moja starsza chciała iść do liceum medycznego, bo
              chciała być lekarzem. śmiesznie to brzmi, ale to rodzice musieli jej
              uświadomić, że jest trochę pewniejsza droga do zawdodu lekarza:) )

              A co do specjalizacji szkół..mam bardzo mieszane uczucia. Ja byłam w
              klasie humanistycznej i miałam najgorszą polonistkę w całej szkole
              (chyba zresztą tej samej, którą Ty kończyłaś). Tak wyszło.

              Poza tym..my podejmowaliśmy wybory dotyczące profilu w wieku 15 lat,
              teraz robią to szesnastolatki, nie sądzę, że ryzyko pomyłki jest
              teraz większe niż kiedyś. Nie wiem jak to wygląda teraz, ale
              za "moich czasów" można było zmienić profil klasy w trakcie nauki w
              liceum.
              • joa66 wiem 25.02.09, 09:25
                Już wiem. Gdyby mój gimnazjalista nie miał zielonego pojęcia jaki
                profil wybrać, radziłabym klasę językową o bardzo wysokim poziomie
                nauczania co najmniej dwóch języków obcych. Bez względu na to co
                będzie chciał studiować w przyszłości, doskonała znajomość dwóch
                języków obych to skarb.. w każdej dziedzinie.
                • klemens.strozynski Re: wiem 25.02.09, 15:58
                  joa66 napisała:

                  > radziłabym klasę językową o bardzo wysokim poziomie nauczania co
                  najmniej dwóch języków obcych.

                  Nie wiem, czy najlepszy pomysł. Król Michał Korybut Wisniowiecki
                  mówił płynnie w sześciu językach, ale, jak twierdzi Paweł
                  Jasienica, w żadnym nie miał nic interesujacego do powiedzenia…
              • agatka_s Re: Profil 25.02.09, 09:33
                No ja właśnie się pytam czy można jakoś pomóc, i jeśli tak, to jak.
                Głównie jest to pytanie do Pana eksperta.

                Kończyłaś szkołę na Wiktorskiej ? Jeśli tak to za moich czasów była
                to szkoła uważana raczej za matematyczną niż humanistyczną
                (aczkolwiek był tam słynny na całą Polske profesor Gugulski).

                No na wybór nauczyciela to już nie mamy wpływu, bo nawet załóżmy że
                dokonamy takich nadludzkich starań że ustalimy kto będzie polonistą
                naszego dziecka (choć to przecież nierealne !!!), to jaka jest
                gwarancja że ta cudowna osoba nie zajdzie w ciąże albo nie postanowi
                wyjecjhać na misję do Hondurasu po tygodniu uczenia naszej pociechy
                i nie trafi nam się w zamian ktoś o zupełnie innych przymiotach.

                Takiich gwarancji nikt nam nie da że trafi się dobry nauczyciel.
                Należy tylko zakładac że jeśli szkoła ma jakiś poziom od lat to nie
                trafi się nam nagle jakiś totalny kiks.

                U mojego syna w szkole jest taki ciut przypadek, tzn ja nie wiem czy
                polonista jest dobry, ale ma pewne specyficzne metody nauczania.
                Rodzicom udało się porozumieć i zaprezentowaliśmy wspólnby front,
                prosząc Pana profesora aby zechciał rozważyć zmianę podejścia.
                Zobaczymy czy to coś da, ale myślę że jeśli rodzice którzy znają się
                od pół roku umieją się porozumieć i reprezentują wspólny front to
                powinno to choć trochę takiemu nauczycielowi dać do myślenia (mamy
                też poparce wychowawczyni). Ja sobie myśle że w szkole mozna sporo
                załatwić tyle że współpracą a nie pójściem na przysłowiowe "noże".

                • joa66 Re: Profil 25.02.09, 10:11
                  Tak, na Wiktorskiej.



                  • marina2 Re: Profil 25.02.09, 11:26
                    my dzieciom pomagamy w taki sposób,ze jeśli chcą coś
                    przeczytać,zwiedzić,dotknąć posmakować,wymyślają zajęcia pozaszkolne
                    podążamy za nimi.udostępniamy,pokazujemy możliwości.Syn 6klasa jest
                    humanistą,ma zdolności językowe.Jeśli mówi chcę się uczyć
                    rosyjskiego-ma,mówi chcę chińskiego -ma,chce pojechać do muzeum w
                    Londynie -ma.Chciał porozmawiać z profesorem z uniwerku /historykiem/
                    z sąsiedniego miasta umożliwiliśmy mu przez znajomych z tegoż
                    uniwerku.
                    Podążamy za dziećmi.Dla mnie jest to pomoc w wyborze.Nie wierzę,żeby
                    nauczył się chińskiego;))ale jak chce spróbować nie blokuję.Pomysły
                    przychodzą po drodze mimochodem.Jak dziecko ma możliwości i próbuje w
                    końcu wybierze.Taka jest nasza recepta;))W końcu poczuje ,że chce w
                    coś wejść.
                    • joa66 Re: Profil 25.02.09, 12:16
                      Zgadzam się i robię podobnie, nawet organizując "niemożliwe" np.
                      wizytę w Parlamencie Europejskim w Brukseli, mimo, że jest tam
                      rygorystycznie przestrzegana zasada, że młodzieży poniżej 14 roku
                      życia nie wpuszczają, a syn akurat interesuje się hisotrią i
                      polityką i chciał zobaczyć to miejsce a 14 lat jeszcze nie ma (13,5)

                      Ale nie jest to uniwersalna rada, bo nie każdy rodzic ma możliwość
                      podążania za dzieckiem na każdy przejaw zainteresowania czymkolwiek,
                      nie każdy też uważa to za słuszne.

                      To czego warto uczyć młodych, to , moim zdaniem, żeby nie bali się
                      przyznać do błędu i potrafili zmienić decyzję (profil) i
                      jednocześnie nie zmieniali pomysłu na życie co 5 minut pod wpływem
                      impulsu.
                      • klemens.strozynski To niekoniecznie idealne rozwiązanie 25.02.09, 16:13
                        joa66 napisała:

                        > Zgadzam się i robię podobnie,

                        Być może Wasze dzieci, osiągnąwszy dorosłość, zgłoszą wobec Was
                        takie pretensje, jakie zgłosiły moje wobec mnie i moje żony - że im
                        wszystko ulatwialiśmy, wyreczaliśmy, umożliwialiśmy, przez to
                        utrudniliśmy im osiągnięcie samodzielności.

                        Pomijam kwestię, w jakim stopniu mogłem dzieciom pozostawić
                        trudności do samodzielnego przezwyciężenia. Ale każda strategia
                        wychowawcza ma swoje zalety i wady. Wszystko coś kosztuje.

                        Być może w dzisiejszych czasach trzeba bardzo ostro znie podchodzić
                        do zapewniania dzieciom wszystkiego, czego chcą? (nawet jeśli to
                        pożyteczne i wartościowe?). To, co zdobyte samodzielne, inaczej się
                        ceni, niz darowane.
                        • verdana Re: To niekoniecznie idealne rozwiązanie 25.02.09, 16:22
                          I tu się całkowicie zgodzę. Dziecko, ktore dostaje wszystko co chce
                          (nawet nie w formie materialnej), nie tylko "rozwija się" , ale i
                          nie wie, ze trzeba na wiele rzeczy czekac, ze nie wszystko jest w
                          zasiegu reki. Widze teraz trochę takich doroslych dzieci, dla
                          ktorych doroslość jest szokiem. Musza wystarczyć własne, bardzo
                          niewielkie pieniadze, trzeba pracować, rozrywek jest znacznie mniej.
                          Doroslość, zamiast być atrakcyjna staje się wygnaniem z raju.
                          Widze paru takich dorosłych, ktorzy miotaja sie, chcąc pozostać
                          dziecmi.
                          • joa66 Re: To niekoniecznie idealne rozwiązanie 25.02.09, 17:57
                            Pisze tylko w swoim imieniu, nie wiem jak wygląda sytuacja u
                            kolezanki. Moje dziecko nie dostaje wszystkiego, na co ma ochotę, bo:

                            -nie mam takich możliwości
                            -nie stać mnie
                            -nie uważam danej sprawy za "słuszną" (np. osobisty TV w pokoju)

                            A więc mój syn umie czekac i umie rezygnować. Nie mówiąc o tym, że
                            ma minimalne wymagania (prawdę mówiąc ..żadne). I trochę przejął
                            nasze zwyczaje, czyli wydajemy pieniądze na podróże,
                            zainteresowania, a komputer mamy z czasów Mieszka I :) Marzy o
                            laptopie , to sobie zbiera chyba od dwóch lat.

                            Na ogół mogę "pomagać" w sytuacji kiedy syn jest czyms
                            zainteresowany i nie widzę powodu do tego, żeby tego nie robić. Byc
                            może to błąd, nie wiem, na razie nie widzę złych skutków.
                            • marina2 Re: To niekoniecznie idealne rozwiązanie 26.02.09, 00:53

                              "Być może w dzisiejszych czasach trzeba bardzo ostro znie podchodzić
                              do zapewniania dzieciom wszystkiego, czego chcą? (nawet jeśli to
                              pożyteczne i wartościowe?). To, co zdobyte samodzielne, inaczej się
                              ceni, niz darowane."
                              zgadzam się z tym zdaniem.nasze dzieci "stety";) nie mają absolutnie
                              wszystkiego.nie trzymamy ich pod kloszem.faktem jest,że lubią
                              poznawać i uczyć się,a my to "podlewamy".


                          • klemens.strozynski bardzo ładnie powiedziane 27.02.09, 19:51
                            verdana napisała:

                            > Widze paru takich dorosłych, ktorzy miotaja sie, chcąc pozostać
                            dziecmi.

                            podoba mi się to sformułowanie.
            • marina2 Re: Profil 25.02.09, 09:24
              W nawiązaniu do pierwszego postu.Najstarsze dziecko ma już za sobą
              egzamin gimnazjalny i jest w liceum profil biol-chem-fiz.
              Była ogólnie dobra ze wszystkiego.Świetnie zna historię,dużo
              czyta,języki obce dość dobrze opanowane.
              Nie chciała iść do klasy mat-info,bo takie u nas są ,a nie mat-fiz w
              starym wydaniu.Nie chciała iść do humanistycznej klasy,bo nie lubi
              pisać wypracowań z polskiego;)) pisze krótko rzeczowo,a tu różnie
              bywa z oceną takowego;P
              Jej pasje :jazda konna,harcerstwo.Poza tym ma zdolności manualne w
              stylu przykręć ,przywierć,poskładaj w sumie takie bardziej
              mechaniczne.
              Rozważaliśmy pozostawienie jej w liceum kontynuacją gimnazjum,gdzie o
              profilu decyduje się przez swobodny wybór przedmiotów.
              I stało się tak,że troszkę przed półroczem 3gim córka miała drobny
              zabieg chirurgiczny.No tak dziecko wcześniej nie chorowało,w szpitalu
              nie bywało...Zabieg wykonywał nasz kolega ,którego znała oczywiście
              wcześniej,ale towarzysko.Cala ta oprawa szpitalna...nie wiem co
              dokładnie tak zadziałało,ale decyzję podjęła bardzo szybko.Teraz jak
              kolega chirurg przychodzi ma przechlapane;))
              Nam pomógł przypadek.Czy decyzji dziecko nie zmieni nie wiem.
              Jak jej pomogliśmy wybrać? Całe życie uczyliśmy wybierania.Jak
              dziecko chciało coś zobaczyć umożliwialiśmy.Podobnie jak realizację
              jej pasji.Takie wybory jak mi się zdaje rodzą się po drodze.

        • Gość: dede Re: Profil IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.03.09, 22:08
          Jesteś pewna, że znasz wszystkie licea w Wwie i tylko jeden Witkacy
          pozwala na indywidualne wybory. Bo ja w i e m , że jest takich
          liceów więcej.
    • izzo Re: Profil 05.03.09, 21:27
      Cóż, ja mam w zasadzie ten problem z głowy, bo mój syn już w gimnazjum jest
      poniekąd sprofilowany (klasa mat-inf, którą sam z premedytacją wybrał), ale
      problem jest dość istotny, zwłaszcza w obliczu szykujących się zmian w edukacji,
      które chce nam zaserwować MEN (w liceum w profilach humanistycznych tylko
      "przyroda" zamiast fizyki, chemii i biologii, co praktycznie wyklucza określone
      kierunki studiów bez dodatkowej potężnej samodzielnej pracy ucznia po wyborze
      profilu. To jest właśnie problem z dzieciakami z wysokimi średnimi i żadnymi
      pasjami - są dobre ze wszystkiego i nie wiedzą, czego chcą. A decydować o tym,
      czego chcą w dorosłym życiu, musza w zasadzie już w wieku 15-16 lat.
      • agatka_s Re: Profil 05.03.09, 22:35
        izzo napisała:

        To jest właśnie problem z dzieciakami z wysokimi średnimi i żadnymi
        > pasjami - są dobre ze wszystkiego i nie wiedzą, czego chcą. A
        decydować o tym,
        > czego chcą w dorosłym życiu, musza w zasadzie już w wieku 15-16
        lat.


        Sprostowanie: Moje dziecko ma wysoka srednia i wielka pasje (ktorej
        poswieca kazda wolna chwile), tylko ze to sa pasje nijak mieszczaca
        sie w szkole. Jego pasja to F1, nie w sensie kibicowania (choc to
        tez) ale w sensie zdobywania maksimum wiedzy na ten temat-od wiedzy
        technicznej (wie absolutnie wszystko o aspektach technicznych
        bolidow, silnikow , wszystkich materialow uywanych i jak to
        przeklada sie potem na normalna motoryzacje), przez historie wyscigw
        (zna ja lepiej niz historie Polski), przez specyfikacje wszystkich
        torow, przez przepisy ktore rzadza tym sportem, przez kwestie
        finansowe rzadzace tym sportem(np zna kazdego sponsora kazdej z
        druzyn), az po biografie kierowcow (czyta wszystko co jest dostepne
        na rynku i po polsku i angielsku) i aspekty medyczne (bo F1 to sport
        gdzie kwestie wydolnosci organizmu sa bardzo wazne).

        Druga pasja to jezdzenie po duych miastach (jakos aglomeracje go
        interesuja szczegolnie te gdzie sa fajne samochody !!!), zwiedzanie.
        Trzecia to pisanie powiesci (kazda na bazie Gwiezdnych wojen albo
        Jamesa Bonda, ktorej sam jest bohaterem).

        Gdyby moje dziecko mialo decydowac dzis to BARDZO DOKLADNIE WIE KIM
        CHCE BYC- ma dwa wybory gdzie idzie jak w maslo-inzynier w teamie
        ktorejs druzyny F1, albo dziennikarz sportowy, stacji Polsat
        jezdzacy na wyscigi.

        No i co zrobic z takimi zainteresowaniami ? Na jaka to klase ?.
        • joa66 Re: Profil 05.03.09, 23:23
          .. klasa z wykładowym angielskim;)
        • Gość: modonia Re: Profil IP: *.ighz.pl 06.03.09, 09:38
          Ja zaproponowałabym profil mat-fiz. Historię czy bilogię, nawet
          chemię będzie w razie czego łatwiej poszezyć samemu lub w ostatniej
          klasie zapisać się na jekieś kursy. Literaturę może czytać sam.
          Matematyka, Fizyka jest nie do nadrobienia. Wiem co mówię na
          przykładzie syna. Muszę zaznaczyć, że szedł jeszcze starym trybem
          tzn egzaminy wstępne na studia. Dostał się na wieczorowe prawo
          (historia, elementy geografii, wos). Nie powiodło mu się na 1 roku.
          Zmienił zupełnie kierunek (za moją radą). Zdawał na SGGW na
          biologię. Jest obecnie na 4 roku. Przygotowywał sie pod kierunkiem
          mojej mamy (biologa) - uczył się wszystkiego prawie od podstaw.
          Przacował po kilkanaście godzin dziennie przez 2,5 miesiąca (tyle
          miał czasu od momentu kiedy wiedział że będzie skreślony z listy
          studentów do terminu egzaminu wstępnego). Zdał bardzo dobrze. Sadzę,
          że z matematyką czy fizyką byłoby to nie możliwe. Jeżeli chodzi o
          klasy językowe, to szkoda czasu. Certyfikaty można robić ucząc się
          nie koniecznie w LO. Zresztą nawet na studiach humanistycznych jest
          statystyka matematyczna (służy do opracowawania wyników badań i
          interpretacji).
        • jakw Re: Profil 15.03.09, 10:45
          Do pisania powieści czy opowiadań bądź do bycia dziennikarzem nie są
          potrzebne studia z filologii polskiej - St. Lem był z wykształcenia
          bodaj lekarzem :-). A ukończenie Politechniki nie powinno
          przeszkadzać w zostaniu dziennikarzem sportowym z dokładną wiedzą na
          temat silników F1. Imho coś w rodzaju mat-fizu nie będzie głupim
          pomysłem w waszym przypadku.
    • izzo Re: Profil 06.03.09, 08:35
      Czyli twoje dziecko nie jest tym, o którym mówiłam. Ma pasje. Myślę, że do końca
      gimnazjum nieco mu się wyklaruje, czy chce iść w stronę "techniczną" czy
      "opisową" swojej pasji. Nie do końca, ale nieco na pewno.W zasadzie przy takiej
      interdyscyplinarne pasji nie ma większego znaczenia, gdzie dziecko pójdzie, bo i
      tak będzie samo zgłębiało wszystko, co mu jest potrzebne, niezależnie od szkoły.
      • izzo Re: Profil 06.03.09, 08:36
        Przepraszam, nie w tym miejscu - to odnosiło się do postu agatki_s
      • agatka_s Re: Profil 06.03.09, 08:51
        izzo napisała:

        > Czyli twoje dziecko nie jest tym, o którym mówiłam. Ma pasje.
        Myślę, że do końc
        > a
        > gimnazjum nieco mu się wyklaruje, czy chce iść w
        stronę "techniczną" czy
        > "opisową" swojej pasji. Nie do końca, ale nieco na pewno.W
        zasadzie przy takiej
        > interdyscyplinarne pasji nie ma większego znaczenia, gdzie dziecko
        pójdzie, bo
        > i
        > tak będzie samo zgłębiało wszystko, co mu jest potrzebne,
        niezależnie od szkoły
        > .
        >


        No więc ja napisałam że tak "w ogóle" to ja mam to w nosie.
        Ale....Będzie kiedyś zdawał na studia (to wie na 100%), a na te
        studia ma szanse się dostać tylko i wyłącznie jeśli wynik matur (na
        poziomie rozszerzonym) będzie dobry, a te przedmioty ktore maja byc
        rozszerzone ma wybrac de facto za 2 lata. To jest mój dylemat.
        Tylko i wyłącznie taki techniczny, strategiczny.

        Ja wybierałam studia pod kątem "zdawalności" przeze mnie egzaminu
        wstępnego, i nie był to dobry wybór (zmieniłam studia po 1 roku).
        Synowi chciałabym pomóc, aby jego wybór był lepszy niż mój.

        Co do języków. Syn już jest w gimnazjum z wykładowym angielskim
        (tzw gim dwujęzyczne)-to jest fajne, i napewno bardzo dużo daje pod
        katem języka, ale język to tylko narzędzie a nie cel sam w sobie.
        Nie ma na 100% temperamentu na studia filologiczne (wiem bo ja
        właśnie rok byłam na filologii i to dla osób z tak aktywnym
        usposobieniem jak ja, albo mój syn jakaś mogiła).

        Tak serio to na dzień dzisiejszy syn mówi o Politechnice, albo SGH
        (a bo zapomniałam napisać że on się też bardzo interesuje finansami,
        chodzi nawet na zajęcia na SGH-Akademia Młodego Ekonomisty), albo
        jakimś kierunku "inżynieryjnym" na UW typu chemia itp.

        Ja myślałam że są jakieś badania które można zrobić aby u dziecka
        takie predyspozycje zdiagnozować. Ale rozumiem że nic takiego nie
        ma, skoro pan ekspert nic nie podpowiada.
        • klemens.strozynski Diagnozowanie predyspozycji 06.03.09, 21:36
          agatka_s napisała:

          > Ja myślałam że są jakieś badania które można zrobić aby u dziecka
          takie predyspozycje zdiagnozować. Ale rozumiem że nic takiego nie
          ma, skoro pan ekspert nic nie podpowiada.

          Predyspozycje do dalszej nauki można diagnozować. Standardowo
          robiło się to w wypadku klas dwujęzycznych - wtedy uczniowie pisali
          testy "predyspozycyjne".

          Ale, po pierwsze, diagnozowanie predyspozycji to decyzja rodziców
          (i ich pieniądze, nie takie małe - takich badań nie robi się na
          koszt podatnika). Po drugie - psycholog czy specjalista od
          poradnictwa zawodowego wskaze, jakie dziecko ma predyspozycje, lecz
          nie zawsze to ułatwia wybór dalszej szkoly. Do oprócz predyspozycji
          jeszcze sa inne uwarunkowania, chocby aspiracje, zaionteresowania,
          interes finansowy, tradycje rodzinne i wiele innych...
          • to-wlasnie-ja Re: Diagnozowanie predyspozycji 06.03.09, 22:03
            Dziwne, bo moj syn mial w szkole spotkanie ze specj. z poradni zawodowej , ktory ocenial predyspozycje mlodziezy pod katem wybrania szkoly i przyszlego zawodu. To spotkanie bylo bezplatne, wczesniej rowniez zorganizowalam mu taka wizyte bezposrednio w poradni, nie wiedzac, ze szkola tez zorganizuje. Za nic nie placilam.
            • klemens.strozynski Re: Diagnozowanie predyspozycji 06.03.09, 22:50
              Tak, istnieje poradnictwo zawodowe i ono jest bezpłatne. Jest to na
              pewno bardziej profesjonalne spojrzenie na dziecko, niż moga to
              zrobić rodzice i znajomi. Ale to trochę tak, jak z wizytą u
              dentysty - prywatną i na NFZ, nikogo nie urażając.
              To miałem na myśli, pisząc, że POGŁĘBIONEGO BADANIA
              PSYCHOLOGICZNEGO w zakresie predyspozycji nie należy się spodziewac
              za darmo.

              Te badania, o których pani pisze, pozwalają uniknąć wyraźnych
              błędów w decyzji o przyszłości dziecka - i tyle. I też warto z nich
              skorzystać. Ale pamiętając, że wielu informacji nie niosą.
        • verdana Re: Profil 08.03.09, 12:47
          Są. Tyle, ze nic nie daja, tak naprawdę. Bo uzdolnienia a
          zainteresowania to moga być dwie zupełnie różne rzeczy. Co z tego,
          że po badaniach wyjdzie Twojemu synowi, że jest np. uzdolniony
          jezykowo i powinien zostać tlumaczem, skoro on tym tlumaczem zostac
          nie chce? Akurat wydaje mi się, ze przyszły zawód może wybrac tylko
          sam delikwent, a nie obiektywne badanie.
          Mnie w tescie predyspozycji wydszło, o ile pamiętam , ze mogę robić
          wszystko, co nie ma związku z matematyką, poniewaz nie mam do niej
          cienia zdolności. Po miesiący zostałam laureatka olimpiady
          matematycznej - od tego czasu może cos sie w testach zmienilo, ale
          moja nieufność pozostała.
    • modonia Re: Profil 06.03.09, 09:46
      Biorąc pod uwagę możliwości pracy po studiach to zdecydowanie
      zaproponowałabym profil mat-fiz. Historię czy bilogię, nawet
      chemię będzie w razie czego łatwiej poszezyć samemu lub w ostatniej
      klasie zapisać się na jekieś kursy. Literaturę może czytać sam.
      Matematyka, Fizyka jest nie do nadrobienia. Wiem co mówię na
      przykładzie syna. Muszę zaznaczyć, że szedł jeszcze starym trybem
      tzn egzaminy wstępne na studia. Dostał się na wieczorowe prawo
      (historia, elementy geografii, wos). Nie powiodło mu się na 1 roku.
      Zmienił zupełnie kierunek (za moją radą). Zdawał na SGGW na
      biologię. Jest obecnie na 4 roku. Przygotowywał sie pod kierunkiem
      mojej mamy (biologa) - uczył się wszystkiego prawie od podstaw.
      Przacował po kilkanaście godzin dziennie przez 2,5 miesiąca (tyle
      miał czasu od momentu kiedy wiedział że będzie skreślony z listy
      studentów do terminu egzaminu wstępnego). Zdał bardzo dobrze. Sadzę,
      że z matematyką czy fizyką byłoby to nie możliwe. Jeżeli chodzi o
      klasy językowe, to szkoda czasu. Certyfikaty można robić ucząc się
      nie koniecznie w LO. Zresztą nawet na studiach humanistycznych jest
      statystyka matematyczna (służy do opracowawania wyników badań i
      interpretacji). A jeszce jeden przykład. Może nie tak bardzo znana
      aktorka teatru Polskiego w Warszawie Ewa Domańska zdawała do szkoły
      aktorskiej po klasie mat.-fiz.
      • klemens.strozynski Przykład własnego dziecka to niedobry przykład 06.03.09, 21:43
        modonia napisała:

        > Matematyka, Fizyka jest nie do nadrobienia. Wiem co mówię na
        przykładzie syna.

        Należy unikać opierania się na przykładach własnych dzieci albo
        znajomych podczas DORADZANIA INNYM. To są przykłady nietypowe, dla
        nas wydają sie właściwe dlatego tylko, ze je dobrze znamy. Ale
        prawda statystyczna może być zupełnie inna.

        Taakie przykłady dzieci własnych i znajomych (studia przypadku)
        mogą pomóc w zrozumieniu niektórych zjawisk, ale <b>wniosków nie
        wolno uogólniać.</b>
        • ratyzbona Re: Przykład własnego dziecka to niedobry przykła 07.03.09, 00:41
          Ileż to ja się w życiu nasłuchałam że lepiej iść na profil mat-fiz niż
          humanistyczny. Taki pogląd zawsze jest lansowany przez rodziców i doradców.
          Problem polega na tym że pewnych rzeczy nie da się przeskoczyć. Jeśli nie jest
          się zainteresowany przedmiotami ścisłymi to święty boże nie pomoże - i tak nie
          będzie się z tego dobrym. Moim zdaniem największy problem z profilem klas w
          Polsce jest to że nie uwzględniają kilku potrzebnych kombinacji jak np.
          historia- matematyka dla zainteresowanych gospodarką czy biologia - polski dla
          przyszlych psychologów. dzielenie młodzieży na trzy kategorie zdolności zawsze
          wydawało mi się zbyt płytkim podziałem
          • joa66 Re: Przykład własnego dziecka to niedobry przykła 07.03.09, 09:20
            Zdarzają sie takie klasy, np. w Cervantesie jest profil - historia
            plus matematyka. Na pewno nie jest to ogólny trend, ale w duzych
            miastach warto poszukać:)
            • mankencja Re: Przykład własnego dziecka to niedobry przykła 08.03.09, 15:24
              > Zdarzają sie takie klasy, np. w Cervantesie jest profil - historia
              > plus matematyka. Na pewno nie jest to ogólny trend, ale w duzych
              > miastach warto poszukać:)

              nie tylko w dużych. mój kuzyn kończył klasę hist-mat w LO w Stalowej
              Woli
          • izzo Re: Przykład własnego dziecka to niedobry przykła 07.03.09, 16:11
            Oczywiście, że istniejące profile są błędnie skonstruowane. Bardziej logiczny
            byłby nabór do szkoły jako takiej i wybór przedmiotów na różnym poziomie w
            trakcie edukacji niezależnie od początkowych zainteresowań ucznia. Bo nawet
            jeśli w gimnazjum ktoś wykazywał pewne zainteresowanie historią czy matematyką
            lub pewne przedmioty szły mu lepiej, nie znaczy to, że będzie chciał z nimi
            wiązać swoje przyszłe życie zawodowe. Trzeba jednak przyznać, że o ile nikt nie
            chce jakoś redukować godzin z przedmiotów humanistycznych w profilach
            niehumanistycznych, to bardzo chętnie ogranicza się poziom nauczania przemiotów
            ścisłych. Co za tym idzie - łatwiej jest chyba komuś po mat-fiz czy bol-chem
            pójść na kietunki humanistyczne niż odwrotnie. A już pomysł zastąpienia trzech
            przedmiotów jednym - tzw. przyrodą - w LO jest moim zdaniem nieporozumieniem.
            • verdana Re: Przykład własnego dziecka to niedobry przykła 07.03.09, 22:02
              Sa na szczęście licea bez profilów - moja córka skonczyła takie.
              Wybierało się dowolnie przedmioty, z ktorych były dodatkowo godziny -
              w ukladzie dowolnym (prócz językow...).
              • joa66 może komus się przyda 08.03.09, 10:09
                forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=541&w=92335574
                • joa66 profil a matura 08.03.09, 10:32
                  Tak się zastanawiam. Jakie szanse na nadrobienie przedmiotu na
                  poziomie podstawowym, tak aby zdac maturę na poziomie rozszerzonym,
                  ma uczeń, który ma z niego najwyższą ocenę (5/6) , i czy faktycznie
                  ma mniejsze szanse niż uczeń z klasy o programie rozszerzonym z
                  oceną słabą (np.2)
                  • verdana Re: profil a matura 08.03.09, 12:26
                    Szczerze? Tak od serca?
                    Trzecia licealna wystarczy aby nauczyć sie kazdego przedmiotu na
                    dowolnym poziomie od zera - za wyjątkiem języków i matematyki. Pod
                    warunkiem, ze nauczyciele w szkole są na tyle rozsądni, by ci,
                    ktorzy uczą przedmiotow, z ktorych uczeń nie będzie zdawać odpuszczą
                    i nie będa wymagali perfekcyjnej znajomosci własnego przedmiotu.
                    Oczywiscie, korepetycje, szczególnie z przedmiotów ścislych, moga
                    okazać się potrzebne. Ale historii, geografii, WOS-u można się
                    nauczyć samemu.
                    Tak naprawdę, uczniowie bardzo niewiele pamiętaja z poprzednich lat,
                    szczególnie tam, gdzie obecna nauka nie jest prostym rozszerzeniem
                    tego, czego dotychczas sie uczyli - jak matematyka np.
              • izzo Re: Przykład własnego dziecka to niedobry przykła 08.03.09, 22:04
                > Sa na szczęście licea bez profilów

                Niestety nie w każdym mieście. Rozumiem, że w takiej Warszawie oferta jest
                znacznie szersza i przynajmniej teoretycznie można dostosować wybór szkoły do
                potrzeb/zainteresowań konkretnego dziecka (nie mówię o dostaniu się czy kwestii
                logistyki). Gdzie indziej jest to dużo mniej prawdopodobne.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka