Dodaj do ulubionych

Nauka w wakacje

20.04.09, 09:27
Co sądzicie na temat nauki w wakacje? Mam na myśli głównie języki
obce, ale nie tylko, np. nadrabianie zaległości, ćwiczenie testów,
itp. I nie całe wakacje i nie intensywnie.

Nie ukrywam, że chciałabym wysłać syna do szkoły językowej
zagranicę. Syn lekko protestuje, bo "wakacje nie są od nauki".

I ma rację. Z tym, że czuję, że łatwo mogłabym go przekonać. Tylko
nie wiem czy powinnam.
Obserwuj wątek
    • agatka_s Re: Nauka w wakacje 20.04.09, 10:03
      joa66 napisała:

      > Co sądzicie na temat nauki w wakacje?


      Bardzo źle sądzimy. Wakacje są od odpoczynku i już. Moim zdaniem
      fajne i wielostronne wakacje (różne bodźce, różne miejsca, różne
      formy, zupełnie różne rodzaje przeżyc i doznań) mają dużo wiekszy
      wpływ na późniejszą naukę niż jakiś obóz językowy z przymusu.
      Dobrze wypoczęte i zrelaksowane dziecko (odpoczynek jest wtedy kiedy
      nad dzieckiem nie wisi żaden "miecz Demoklesa" w postaci zadanych
      cwiczeń itp), później lepiej chłonie wiedze i więcej się nauczy. To
      jest kwesta fizjologii i higieny psychicznej.

      Poza tym moim zdaniem taki ścisły podział na czas wakacji, czas
      nauki, czas odpoczynku (nawet w ciągu dnia) bardzo sprzyja nauce,
      sprzyja dobrej organizacji, mobilizacji itp. Takie pomieszanie z
      poplataniem i ciągłe uczenie się po 12 h dziennie i po 12 miesiąców
      w roku de facto demobilizuje, i zniechęca. Moje dziecko zawsze
      szybko się uczyło, bo wiedziało że im szybciej i lepiej się nauczy
      tym więcej odpoczynku i czasu na swoje sprawy bedzie.

      Jeśli już koniecznie "uczyć" dziecko języków obcych w czasie
      wakacyjnym to poprostu wyjechać za granicę i motywować go do
      używania języka (ja np jak jedziemy gdzieś na narty, czy gdzieś to
      zawsze wysyłam syna na zakupy, albo w barze każe mu kupować kawe,
      albo pytać o internet w hotelu itp, niby bo jestem zmęczona, ale tak
      naprawde żeby załatwiał wszystko po angielsku albo niemiecku). No
      ale to nie nauka !!!! (Swoją drogą jeszcze do zeszłego roku
      twierdziłam że mój syn nie zna niemieckiego, bo nie potrafił mi piwa
      zamówić, w tym roku już zdał mój "lingwistyczny" test !!!)
      • joa66 Re: Nauka w wakacje 20.04.09, 10:23
        Nie mam na myśli nauki 12 godzin dziennie w czasie całych wakacji,
        tylko 2 tygodniowy pobyt ( 3 godziny dziennie zajęć, reszta to czas
        na rozrywkę).

        Oczywiście zgadzam się , że język można ćwiczyć inaczej. Dwa lata
        temu wysłałam syna na półkolonie filmowe w Irlandii dla tambylców i
        dobrze sobie radził z angielskojęzycznymi rówieśnikami.

        Zgadazm się z Tobą w kwestii wakacji tylko..mój syn ma co prawda 40
        godzin zajęć tygodniowo, ale nie ma żadnych innych zajęć
        dodatkowych, nie spędza dużo czasu nad lekcjami, weekendy ma
        całkowicie wolne, osiąga bardzo dobre wyniki w nauce.

        Tak sobie rozważam...zwłaszcza, że syn , kiedy go pytam, tylko lekko
        protestuje.. i podejrzewam, że co najmniej 50% jego protestu
        jest "dla zasady".

        Oczywiście nie mówię tu o zmuszaniu (nawet w białych rękawiczkach),
        tylko o przekonaniu.
        • agatka_s Re: Nauka w wakacje 20.04.09, 10:33
          joa66 napisała:

          > Nie mam na myśli nauki 12 godzin dziennie w czasie całych wakacji,
          > tylko 2 tygodniowy pobyt ( 3 godziny dziennie zajęć, reszta to
          czas
          > na rozrywkę).


          wiesz jak ktoś wyjeżdzą na wakacje i tylko jest "pod komórką" dla
          szefa, to nawet to nie są wakacje.... (co dopiero jak czekają go
          jakieś lekcje, nawet w formie zabawy, ale jednak lekcje)


          >
          > Oczywiście zgadzam się , że język można ćwiczyć inaczej. Dwa lata
          > temu wysłałam syna na półkolonie filmowe w Irlandii dla tambylców
          i
          > dobrze sobie radził z angielskojęzycznymi rówieśnikami.


          A był zadowolony z takich wakacji ? Jeśli tak to powtórz coś
          takiego. Mój syn chyba by nie był, jeszcze nie.


          >
          > Zgadazm się z Tobą w kwestii wakacji tylko..mój syn ma co prawda
          40
          > godzin zajęć tygodniowo, ale nie ma żadnych innych zajęć
          > dodatkowych, nie spędza dużo czasu nad lekcjami, weekendy ma
          > całkowicie wolne, osiąga bardzo dobre wyniki w nauce.


          Kobieto !!! To ciesz się. Niech dziecko szaleje na rowerze, niech
          się bawi póki może. Zobacz co się dzieje już w 3 klasie, dzieciaki
          piszą rozpaczliwe maile do telewizji, że już mają dosyć nauki do 3 w
          nocy. Mój syn ma 36 h tygodniowo i zajęcia tylko "przyjemnościowe"-
          śpiewa w chórze i chodzi raz na tydzień na LEKCJE (nomen omen !!!!)
          tenisa. I moim zdaniem to jest zdrowe i wystarczające, w szkole i
          pracując w domu uczy się absolutnie wystarczająco, więcej nie musi
          (nawet jeśli wszyscy wkoło chodzą na tysiace zajęć, my jesteśmy na
          to kompletnie odporni, lepiej pojeżdzić sobie na rowerze albo na
          rolkach)

          >
          > Tak sobie rozważam...zwłaszcza, że syn , kiedy go pytam, tylko
          lekko
          > protestuje.. i podejrzewam, że co najmniej 50% jego protestu
          > jest "dla zasady".
          >
          > Oczywiście nie mówię tu o zmuszaniu (nawet w białych
          rękawiczkach),
          > tylko o przekonaniu.



          ALe po co ? Żeby uspokoić swoje sumienie, bo może on za mało
          haruje, bo inni więcej. Po co ? uczy się dobrze, sporo umie, to po
          co ? Cieszcie się tym co jest i tyle. W końcu nie ważne ile kto
          się uczy, ważne ile kto się nauczy.
          • joa66 Re: Nauka w wakacje 20.04.09, 11:19
            nie po to, żeby uspokoić sumienie:) i nie marzę o tym, żeby syn
            dogonił w harówce rówieśników;)

            Ale dlatego, że wiem na czym polega nauka języka obcego, żeby ten
            język umieć (mam tu na myśli swobodną, poprawną i ładną w formie
            rozmowę a nie dogadanie się) I wiem, że nic nie dzieje się z dnia na
            dzień.

            Uważam , że jest to bardzo ważne, ale nie ważniejsze niż np. zdrowie.
            Dlatego pytam o zdanie:)
            • agatka_s Re: Nauka w wakacje 20.04.09, 11:46
              Apropos wyjazdów żeby się uczyć to mi się przypomniała taka
              anegdotyczna wręcz moja własna historia:
              Moja mama, kiedy ja byłam na studiach (20 lat temu to było...)
              koniecznie chciała mnie wysłać na "saksy", bo wszyscy (czytaj dzieci
              jej znajomych) jeździli, zeby się uczyć JĘZYKA i coś jeszcze
              zarabiali sobie. Tak się uparła że mnie wysłała (bo poprostu
              wszystko mi zorganizowała i nie było innej opcji, choc ja byłam
              bardzo na nie). Mieszkałam u jej znajomych Polaków, bardzo zresztą
              zamożnej rodziny-rozmawialiśmy oczywiście tylko po polsku, która mi
              załatwiła pracę w knajpie....ale u Araba, którego angielski polegał
              tylko na gestach, co mam zmyć, i jak się pośpieszyć. Koleżanki z
              pracy ze mną nie rozmawiały bo ja byłam taka nie wiadomo skąd
              (zresztą teraz to może dobrze że nie rozmawiały bo bym się jakiegoś
              potwornego slangu pewnie nauczyła, bo te knajpiane panienki raczej
              BBC English nie rozmawiały ;-). Przetrwałam tydzień !!!! Stałam
              przy zmywaku i wyrzucałam łyzeczki do kosza (z zemsty !!!) nucąc pod
              nosem :jeszcze Polska nie zginęła"-tyle mojego !!!

              Nigdy nie byłam na żadnych obozach językowych, de facto języka
              uczyłam się w Polsce (sporo się uczyłam bo egzamin zdawałam na
              filologie orientalną, a tam był wysoki poziom 2 języków), potem na 3
              roku studiów (ale już innych, bo ja zmieniłam) poszłam do pracy w
              firmie międzynarodowej i okazało się że ja za cholere nic nie
              rozumiem, bo ten język mówiony i to na dodatek i amerykański i np
              szkocki albo irlandzki to są takie "zwierzęta" co ni w ząb, ale po
              pół roku zwykłej pracy, już normalnie rozmawiałam, a po 2 latach to
              już było prawie poziom native (w kwestiach zawodowych byłam bardziej
              swobodna po angielsku niż polsku). Moim zdaniem zwykły żywy kontakt
              jest 10000 razy ważniejszy niż wszystkie kursy, obozy językowe,
              wkuwanie słówek itp. Choć to też trzeba robić, bo te jakieś
              podstawy muszą być.



              Mój syn ma np już 3 wymianę z kolegami z innych krajów (oczywiscie
              uczących się angielskiego) był w Rumunii, Włoszech a teraz jedzie do
              Francji-każda taka wymiana to 2 tygodnie (bo tydzień on jedzie, a
              potem kolega jest tydzień u nas) nieustannego rozmawiania po
              angielsku. Tyle że to nie zakłoca wakacji, to jest w trakcie roku
              szkolnego, jest w ramach szkoły i nie wymaga żadnego dodatkowego
              uczenia się. To mi się bardzo podoba.



              No i jego fascynacja F1-on się tyle uczy angielskiego przez to że
              cały czas śledzi w internecie wszystko po angielsku. To jest
              oczywiście specyficzny język, ale jednak żywy i prawdziwy. Ja
              jestem zachwycona-sama zresztą się troche szkole bo nie bardzo
              wszysko kapuje ;-)
    • tukata Re: Nauka w wakacje 20.04.09, 10:55
      Moja córka była na takim obozie językowym za granicą trzy tygodnie.
      Nie chciała jechać, musieliśmy się nieżle nagadać, żeby ją choć
      trochę przekonać. Oczywiście obóz był urozmaicony, poza nauką (8
      godzin dziennie), mnóstwo atrakcji, wycieczek itp., program
      generalnie bogaty. Pierwsze trzy - cztery dni były trudne,tylko
      jedna osoba z Polski. Na koniec nie chciała wracac, krokodyle łzy,
      zakochana w Londynie. To były jej jedne z lepszych wakacji.
      Najchętniej jeżdziłaby co roku, tylko już my się nie zgadzamy.
      • joa66 Re: Nauka w wakacje 20.04.09, 11:10
        8 godzin dziennie to bardzo dużo. Czy Twoja córka traktowała to jako
        wakacje, wypoczynek, czy jako kolejne lekcje (nawet fajne, ale
        jednak lekcje)?
        • claratrueba Re: Nauka w wakacje 20.04.09, 11:40
          Swojego na obóz językowy wyślę za rok- tak ustaliliśmy. Nie po protestach, tylko
          zasięgnięciu języka, że większość uczestników jest starsza- pow. 15, a on
          dopiero 14.
          Natomiast moi uczniowie jak jeden mąż są zachwyceni obozami, na których byli.
          Atmosfera na zajęciach luźna, zupełnie "nieszkolna", wspólne wypady z wychowawcą
          lub bez. Zwiedzanie. Ale przede wszystkim kosmopolityczna atmosfera- takie
          "wszyscy młodzi ludzie są braćmi". Nie było żadnego, który nie chciałby pojechać
          jeszcze raz. A jak najwiekszego lenia i abnegata zapytałam "Jak to, przecież nie
          lubisz sie uczyć?" to mi powiedział "tak to nawet ja lubię".
          • mlllll Re: Nauka w wakacje 20.04.09, 12:24
            są kursy i dla młodszych uczniów, jeśli tylko to magiczne 15 lat ma być barierą
            przejrzyj oferty jeszcze raz

            na pierwszy kurs pojechałam mając 10 lat i wspominam jak najlepiej, ale jasne
            jest, że im młodszy uczeń tym więcej szczegółów trzeba dograć/sprawdzić.

            i chyba im młodszy tym lepiej. z czterech kursów z trzech języków najbardziej
            beztrosko i właśnie jako wakacje, a nie naukę wspominam te najwcześniejsze
            • claratrueba Re: Nauka w wakacje 20.04.09, 14:11
              Nie do końca rzecz w wieku. Rzecz w jego znajomości w stos. do wieku. Ofertę
              znam dość dobrze, opinie samych uczestników też. Mój syn posługuje się językiem
              dość swobodnie, matura podstawowa wywołuje u niego szczere rozbawienie.
              Kwalifikacja przypisałaby go do grupy z przewagą znacznie starszych
              uczestników-17 letnich. I największą wiedzę jaką by zdobył to znajomość pubów.
              Doskonale pamiętam co robiło się na obozach w tym wieku.
              • mlllll Re: Nauka w wakacje 20.04.09, 16:23
                to moze lepszym pomyslem bylby wyjazd na kurs jezyka, ktory zna mniej? bo
                rzeczywiscie z takich kursow najbardziej korzysta sie w okolicach poziomu
                sredniozaawansowanego, a przez trzy tygodnie nikt z c1 nie osiagnie c2

                a co do tych pubow. z tymi znajomymi w jakims jezyku bedzie rozmawial- wiec tez
                bedzie korzystal. a to, ze pewnie dzieki temu zaspi raz czy dwa i na zajecia nie
                pojdzie wcale... coz, wszakże to sa wakacje, co nie?
    • tukata Re: Nauka w wakacje 20.04.09, 12:49
      lekcje były bardzo urozmaicone, to nie tylko siedzenie w ławkach, to
      np. wspólne oglądanie filmu i poźniejsza dyskusja o nim. Dla
      dziecka , które jest śmiałe, nie boi sie mówienia po angielsku,
      wiedząc, że robi błędy, nie boi się poprawiania przez
      nauczyciela,nie boi się zadawania pytań i uczestniczenia w
      zajęciach, jest otwarte na nowe znajomości, to taki wyjazd jest
      fantastyczną sprawą. Moją córkę przeraża konwersacja po angielsku,
      najchętniej schowałaby się do mysiej dziury i tam przesiedziała.
      Dlatego efekty językowe w tym przypadku były niewspółmierne do
      kosztów. Natomiast sam wyjazd był dla niej i dla nas sprawdzianem
      samodzielności i odpowiedzialności.
      • joa66 Re: Nauka w wakacje 20.04.09, 13:18
        To mnie właśnie najbardziej interesuje - jak odbierają takie wyjazdy
        dzieciaki-czy są to dla nich wakacje czy dodatkowa nauka.

        Zdaję sobie sprawę , że taki kurs nie załatwia sprawy nauki języka
        obcego, z wielu powodów. Jest jednak jednym z elementów nauki,
        kolejnym doświadczeniem językowym, poza TV, netem, czy lekturą w
        danym języku. Nie chciałabym jednak fundować młodemu kolejnych
        lekcji. Wiem jak to wygląda organizacyjnie, ciekawi mnie stosunek
        dzieci do tego.

        p.s. jak akurat piszę o nauce języków, ale słyszałam, że niektóre
        dzieci spędzają wakacje nadrabiając zaległości, przygotowując się do
        olimpiad, itd
        • agatka_s Re: Nauka w wakacje 20.04.09, 13:44
          wiesz ja w zeszłym miesiącu zaczęłam chodzić w ramach tzw
          Uniwersytetu Otwartego UW na zajęcia z kultury i z języka
          włoskiego. Chodzę dla przyjemności, z własnej nieprzymuszonej woli
          za moje własne ciężko zarobione pieniądze i nie dla jakichkolwiek
          przyczyn, ot takie hobby.

          Mamy 3 bite godziny zajęć (z krótką przerwą na siusiu), i choć są
          one prowadzone w formie "lekkiej i przyjemnej" (dużo zwykłych
          codziennych dialogów, filmy, komiksy, dużo o kulturze włoskiej,
          minimum gramatyki itp) ja po tych trzech godzinach czuje się tak
          wypruta, że marze tylko o prysznicu i spaniu....

          Gdybym miała zafundować takie wakacje dziecku, bardzo bym się nad
          tym zastanowiła.
          • verdana Re: Nauka w wakacje 20.04.09, 20:14
            Nie widze nic zlego w dwu, góra trzytygodniowym kursie językowym
            (raczej dwu...), pod warunkiem jednak, ze bedzie on na poczatku, a
            nie pod koniec wakacji. I że nie jest akurat tak, ze dziecko
            najbardziej ze wszystkiego na świecie nienawidzi obozów albo nauki
            języka.
            Tyle, że obozy za granica sa poza moimi mozliwosciami finansowymi
            (dla starszych, powyzej 16 lat sa już tańsze). A te w Polsce. Cóż ja
            byłam, byl mój starszy syn i wrocilismy bez wiekszych zdobyczy
            intelektualnych.
            Dla mnie był to niezwykle stresujący obóz, ale dlatego, ze
            przypadkowo przydzielono mnie do zbyt zaawansowanej grupy.
            • joa66 Re: Nauka w wakacje 20.04.09, 20:44
              Nie mam złudzeń co do ewentualnych rewelacyjnych bezpośrednich
              efektów tak krótkiego wyjazdu. Wierzę jednak, że mimo wszystko dużo
              się zyskuje pod względem językowym (zwłaszcza kiedy w szkole nie ma
              corocznych szkolnych wymian). Np. w przypadku córki znajomej była
              to..motywacja.

              Fajnie, że jednak młodzi ludzie mają dobre wspomnienia z takich
              wyjazdów.

              p.s. co do ceny - większośc kursów zagranicznych jest droga głównie
              z powodu zakwaterowania. Jeśli ta częśc wydatku odpada (znajomi,
              którzy przyjmą dziecko) nie jest jeszcze tak tragicznie.

              • verdana Re: Nauka w wakacje 20.04.09, 21:50
                Idealne w ogóle jest wyslanie do rodziny, o ile rodzina nie mowi po
                polsku. Mnie wystarczyły dwa tygodnie.
    • tukata Re: Nauka w wakacje 21.04.09, 09:11
      Jeśli chodzi o mieszkanie u rodziny , to mam spore wątpliwości czy
      jest to najlepszy wybór. Chyba, że jest to znajoma angielska
      rodzina. Wiele dzieci mi znanych trafiało fatalnie, rodziny miłe i
      tylko tyle - dawały spanie i jedzenie. Dla nich jest to forma
      zarabiania pieniędzy, oni nie mają w umowie przebywania z dziecmi, w
      skrajnym przypadku dziecko siedziało całe popołudnie - po zajeciach
      w domu, bo opiekunowie nie byli zbyt rozmowni , nie mówiąc już żeby
      zaproponowali coś do zwiedzania. Chyba, że dziecko jest samodzielne
      i samo sobie zorganizuje czas popołudniowy. Małego dziecka w zyciu
      nie puściłabym do rodziny. Moja córka dlaczego była zadowolona, mimo
      że angielskiego nie lubi? Bo właśnie mieszkała w campusie,
      przebywała cały dzień z rówieśnikami,czas był zorganizowany do 22
      (zajęcia do wyboru),uczyła się funkcjonowania w grupie
      międzynarodowej,poznawała obyczaje, nawiązywała przyjaźnie,
      plotkowała z dziewczynami do póznej nocy w pokoju - właśnie taka
      forma obozu sprawiła, że potraktowała ten wyjazd jak fantastyczne
      wakacje, a nie szkołę.
      • joa66 Re: Nauka w wakacje 21.04.09, 18:17
        Z tego co słyszałam to faktycznie rodziny przyjmujące uczniów szkół
        jężykowych, są delikatnie mówiąc ..różne. Nie mówiać o tym, że to
        też koszt.

        Ja akurat miałam na myśli znajomych nie znających języka polskiego.
        Ale to i tak kwestia przyszłego roku.


        • menodo Re: Nauka w wakacje 21.04.09, 19:31
          Nie wysylaj dziecka do brytyjskich "wiesniakow".
          Ale jesli masz fajnych znajomych - jak najbardziej!
          • joa66 Re: Nauka w wakacje 21.04.09, 20:01
            Moi znajomi nie są wieśniakami...mam nadzieję;):D

            Ale kto to może wiedzieć do końca?

            Mam jednak nadzieję, że ewentualne wakacje u profesora i dziekana
            brytyjskiego uniwersytetu (nauki humanistyczne) nie zepsują mu
            zbytnio akcentu;)
            • menodo Re: Nauka w wakacje 21.04.09, 22:30
              Ja bym pojechala:)
              Ale dla niektorych dzieci to oczywiste, ze przebywaja wsrod wyksztalconych ludzi
              i jest im obojetne, czy to profesor z Anglii czy skads tam...Wazne zeby byli
              fajnymi ludzmi.
              • joa66 Re: Nauka w wakacje 22.04.09, 07:22
                Problem mojego syna polega na tym, że ma kontakt z wieloma
                interesującymi ludźmi..w języku polskim.

                Jego angielski nie jest na tyle dobry (i pewnie długo nie będzie),
                żeby rozmawiać całkowicie swobodnie na tematy, które go interesują,
                na poziomie, który jest dla niego dostępny w języku polskim.

                Dlatego też pobyt tam ( albo u innej podobnej rodziny w Irlandii)
                nie jest dla nie go aż taka atrakcją, niestety.

                Ale myślę jak to wszystko zorganizować, żeby nie był też męczarnią.
                Bo to jednak wakacje.
                • mejdejka Re: Nauka w wakacje 26.06.09, 12:27

                  Nauka wakacyjna to wspaniały sposób na poznanie siebie i zdobycie
                  nowej wiedzy, umiejętności i kompetencji. Na szczególną uwagę
                  zasługują kursy internetowe, które są tanie i wygodne.

                  Zapraszam Was na 2 kursy internetowe: POZNAJ SIEBIE I WYBIERZ ZAWÓD,
                  oraz na WAKACJE Z JĘZYKIEM NIEMIECKIM.
                  Szczegóły na:
                  - www.ekademia.pl/kurs/PoznajSiebie
                  - www.ekademia.pl/kurs/WakacjeZNiemieckim
                  • verdana Re: Nauka w wakacje 26.06.09, 16:24
                    I wspaniały sposob na to, by dziecko po pracy w wakacje wrocilo we
                    wrzesniu do szkoly - nie mając juz sil na naukę.
    • Gość: kursant Re: Nauka w wakacje IP: *.internetdsl.tpnet.pl 27.06.09, 15:09
      Jak ktoś nie uczył się w koku szkolny - gamoń , to niech się uczy w wakacje:)
      • Gość: kursant Re: Nauka w wakacje IP: *.internetdsl.tpnet.pl 27.06.09, 15:11
        to był żarcik
    • Gość: Piotrek Re: Nauka w wakacje IP: *.chello.pl 20.08.09, 12:09
      Myślę, że fajnie jakby taki zagraniczny kurs był połączony z jakimiś atrakcjami,
      np. miesiąc nauki, a miesiąc zwiedzania Pozdrawiam
      Piotrek
      ----------------------------------
      www.korkodyl.eu

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka