mama-ola
06.10.10, 08:17
Wiem, że dla wielu z Was odkrywcze to nie będzie :) Chodzi o wodę, żeby w siebie wlewać. Jestem już na IV fazie, więc zaczęłam jeść różne takie, biały chleb, masło, ciastka, nie będę wymieniać, żeby nie denerwować. No i tak jakoś pół kilo przyszło, potem kilogram, w końcu koło dwóch. Pomyślałam sobie, że takiej wagi, jak osiągnęłam na końcu diety, to już nigdy nie zobaczę. No chyba że wrócę na II fazę...
No ale na II nie wróciłam. Za to zaczęłam w siebie wlewać wodę, jak tylko mi się przypomniało, to dwa kubki naraz, a wieczorem to już w ogóle - koło litra-półtora przed spaniem. I przed każdym posiłkiem kubek wody i po posiłku. I waga jak zaczarowana zaczęła maleć i w ciągu kilku dni dwóch kilogramów z powrotem nie ma! Wygląda na to, że nie zawiniło białe pieczywo czy masło, tylko to, że nie piłam.
Tak więc - lejcie w gardła, ile wlezie :) Choćby się na Was w pracy mieli dziwnie patrzeć (jak na mnie), wiecie, wpadam do kuchni, nalewam kubek, wypijam duszkiem, potem drugi kubek, znów duszkiem (bo mi się spieszy, roboty kupa), a oni mają miny na temat: "ciekawe po czym ją tak suszy?..." :)