Dodaj do ulubionych

Mija rok...

25.03.11, 08:44
Nie mam pretensji do diety i dr Dukana. Ot, zwyczajnie ta dieta nie jest dla mnie.
Najpierw 10 kg spadało 6 miesięcy 6!!, to chyba rekord. Potem już byłam tak zmęczona, że nie miałam ani sił ani motywacji na pilnowanie 3 fazy. Ale nie jem pieczywa i mącznych produktów do dziś, nie jem też ziemniaków. Moje posiłki to nabiał, mięso i warzywa.
Ale organizm mnie przechytrzył i zaczęłam czuć potrzebę słodyczy. I tak od kęsa do kęsa zaczęłam podjadać czekolady :-(
7 kwietnia minie rok i jestem w punkcie wyjścia :-(
Jeszcze nigdy w życiu nie przytyłam tak szybko po schudnięciu. Zawsze zrzucając 15-20 kg, przybierałam ponad 5 lat!
Teraz wystarczyło 6 miesięcy.
Dlaczego? Bo całą dietę jadłam gdy byłam głodna, zgodnie z zaleceniami Dukana. Mój żołądek się nie skurczył i dlatego ten kłopot.

Czas podjąć jeszcze to ostatnie wyzwanie w życiu i znowu jeść 1000 cal dziennie oraz włączyć ćwiczenia. Innej rady nie widzę.
Wszystkim życzę powodzenia i wytrwałości.
Obserwuj wątek
    • ven.to Re: Mija rok... 25.03.11, 09:01
      :(
      szkoda tego czasu zainwestowanego w II :( D.D to program bardzo restrykcyjny dla organizmu, zmieniający na długi czas procesy zachodzące w organizmie. Brak stopniowej zmiany procesów metabolicznych (brak III f) powoduje jojo w tempie błyskawicznym, szybszym niż po dietach niskokalorycznych. Dukan o tym uprzedzał.

      życzę powodzenia w walkę dalej.

      Przemyśl to jeszcze - może zamiast kolejnej radykalnej diety (1000 kcal) zmień sposób odżywiania na dobre?
      Ogranicz się do jakości a ilośc się do tego powinna dopasowac.
      No i obowiązkowo - odbudowa mięśni i aktywnośc fizyczna.

      tzrymam kciuki
      • pietnacha40 Re: Mija rok... 25.03.11, 09:53
        dieta 1000 kal niczego nie zmieni. Byłam i wróciłam . Godna polecenia jest dieta MM . Albo tak jak powyżej - zdrowie + bilans . MM o tyle dobra,że masz jasne zasady ,których musisz się trzymać .No i można tam czekoladę :)
        • faustine Re: Mija rok... 25.03.11, 10:18
          Twój post jest jasnym ostrzeżeniem dla wszystkich rozpoczynających - dieta musi byc przeprowadzona do końca , a słodycze niestety trzeba ograniczac:(
          Nie ma lekko ,jeśli chce się byc lekkim ;)
          Pozdrawiam i życzę dużo siły do dalszej walki.
    • marita_ie Re: Mija rok... 30.03.11, 00:04
      jestem dokładnie w takiej samej sytuacji.tez zaczelam 7 kwietnia i tez wrocilam do punktu wyjscia - prawie ;/ pretensje mam do siebie,bo nie dokończyłam diety -ale tez nie przerwałam drastycznie.nie jem slodyczy,chleba,ziemniakow i makaronow.po trochu winię tabletki antykoncepcyjne....eehhh szkoda sie uzalac nad soba.
    • madzioreck Re: Mija rok... 30.03.11, 01:19
      > Czas podjąć jeszcze to ostatnie wyzwanie w życiu i znowu jeść 1000 cal dziennie
      > oraz włączyć ćwiczenia. Innej rady nie widzę.

      Kochana, no szkoda, że tak wyszło, ale nie rób tego, ja Cię proszę, bo tym 1000 kcal napytasz sobie jeszcze większej biedy i rozwalisz do reszty metabolizm :( Takie wynalazki doprowadziły rzesze ludzi od niewielkiej nadwagi do otyłości - przemyśl to jeszcze, poczytaj, popytaj, cokolwiek innego, jest MM, jest Pape, jakiś mądry dietetyk, ruch - ale nie 1000kcal. Wpisz się na moje offtopy w wątku dr. Pape, napisz maila do Pierwszejlitery, coś Ci doradzi.
      Jakakolwiek decyzję podejmiesz - życzę powodzenia, wytrwałości i uzyskania wymarzonej wagi :)
      • ganbaja Re: Mija rok... 31.03.11, 19:36
        Zapisałam się na siłownię. Zaczynam od następnego tygodnia. Dwa razy na tydzień będę ćwiczyć.
        Do tego zmodyfikowałam dietę. Rano nabiał. Potem owoc. Na obiad mięso, warzywa i węgle. Muszą być inaczej dopada mnie obsesyjna potrzeba zjedzenia słodkiego (moja zguba). A jak zjem chleb, makaron itp to na słodkie nie ma ochoty. Na kolację jogurt, owoce.
        Zobaczymy. Jakoś wytrzymam boleści po węglach.
        Dam znać za jakiś czas.
        • bella_6 Re: Mija rok... 31.03.11, 20:09

          ganbaja napisała:

          > Zapisałam się na siłownię. Zaczynam od następnego tygodnia. Dwa razy na tydzień
          > będę ćwiczyć.
          > Do tego zmodyfikowałam dietę.
          Sory ze sie wtracam,ale to blad,i to duzy.
          Rano nabiał.

          Nabial trzeba jesc wieczorem nie rano.
          Owoce rano najlepiej przed sniadaniem jagodowe bo trzymaja niski poziom glikemiczny.
          Potem owoc.
          To ok,chodz niekyorym nie slurzy lacznie bialka i wegli.
          Na obiad mięso, warzywa
          > i węgle. Muszą być inaczej dopada mnie obsesyjna potrzeba zjedzenia słodkiego (
          > moja zguba). A jak zjem chleb, makaron itp to na słodkie nie ma ochoty.

          Na kola
          > cję jogurt, owoce.
          > Zobaczymy. Jakoś wytrzymam boleści po węglach.
          Kolacja bialkowa jak juz wyzej pisalam,bo wieczorem juz tak szybko nie spalamy i cuier w owocach nie ma kiedy spalic,a rano da energie,i czas na spalenie cukrow w ciagu dnia.

          Nie jestem zadnym ekseprtem ,ale wiele czytalam na temat diety i rozmaialam z dietetykiem i to sa porady od niecgo, rano musza byc wegle bo daja energie. A owoce fermetuja prze to zjedzone po objedzie uposledza trawienie innych pokarmow.
          Rano na pusty zoladek ,ze 30 minut przed snaidaniem.

          Dziewczyny nie maja racji krtytkujac diete 1000 kalori ,ja kiedys schudklam na niej 18 kg i przez kilka lat trzymalam sie w normie,nie przytylam chodz jadlam slodycze bialy chleb,normalne objady.tylko nie jadlam po 19 ,oczywiscie nie ilosciach hurtowych i codziennie ,ale trzymajc sie okolo 2000 kalori dziennie, i do ciazy nie przytylam.W samej ciazy przytylam 15 kg i PO ciazy szybko wrocilam do wagi sprzed ciazy,ale juz nastepna ciaza byla zabojcza i przytylam nie tylko w czasie ciazy ,ale po niej.
          Wiec to dobra dieta tylko mozna sobie ulatwic zycie, przestrzegajac kodeksy glikemicznego i nie bedziesz miala napadow glodu.
          pozdrawiam. powodzenia.
          • ganbaja Re: Mija rok... 01.04.11, 08:09
            Problem z jedzeniem rano węgli jest następujący: jestem po nich wzdęta jak balon, mam wrażenie, ze wypełnia mnie powietrze i potem już cały dzień pragnę te pustkę czymś zapełnić więc jem. Błędne koło.

            Druga sprawa, 1000 kalorii.....stosowałam ją 2 razy i dwa razy schudłam po 20 kg. Wage utrzymywałam kilka lat aż urodziłam i zaczęłam karmić piersią. 2 lata karmienia i 15 kg do przodu :-/, taka moja uroda.

            Słodycze nigdy nie były moim problemem. Mogły sobie leżeć i nie gadały do mnie. Tylko kilka godzin przed okresem napadał mnie głód na słodkie. Zjadałam wtedy tabliczkę czekolady i po problemie do następnego miesiąca.
            A na Dukanie czekolady i lody gadają do mnie, ciśnienie jest tak potworne, że nie umiem się temu oprzeć. Dostaję normalnie ADHD.
            Dla mnie to całkiem nowe doświadczenie.

            A co do jedzenia nabiału na kolację...ja generalnie od niepamiętnych czasów nie jadam kolacji. Nie czuję potrzeby i głodu. Rano też nie, wstaje o 5.50, o 7 wypijam kawę a nabiał jem o 10.30.

            Pewnych rzeczy się nie da zmienić, należy dietę tak skonstruować by się dobrze wpasowała w cykl dobowy.
            Ale skoro udało mi się zrezygnować z chleba powszedniego to może coś jeszcze namieszam :-)
            • lucjola Re: Mija rok... 01.04.11, 17:01
              A może psycholog lub samomotywacja by Ci się przydała ? Pamiętam okres w swoim życiu, kiedy wmówiłam sobie, że zielone ogórki to najsłodsza rzecz na świecie.
              • ganbaja Re: Mija rok... 02.04.11, 14:42
                W takim razie każdej z nas odchudzającej się przydałby się psycholog bo nie akceptujemy siebie w takiej postaci :-)
    • aga_piet Re: Mija rok... 30.03.11, 08:59
      Przykro mi, że Ci się nie udało :(
      U mnie również 7 kwietnia minie rok. Jestem innym człowiekiem - szczęśliwszym na pewno, o 22 kg. Czego i Tobie życzę.
      A porażki - jedyne co, to mogą posłużyć za przestrogę dla tych, co przerywają dietę. Szkoda tych straconych kilogramów.
      • malosia06 Re: Mija rok... 30.03.11, 12:45
        Ja też jestem przykładem pozytywnym. Rok minął w połowie marca. Przybyły 2 kg ze zgubionych 12, co kładę na karb powrotu wody do tkanek. Sylwetka nadal świetna, i wciąż zdziwienie spotkanych po jakimś czasie osób.
        Można. A nie przestrzegałam tak specjalnie zaleceń III fazy. Natomiast ruch był u mnie zawsze, nawet kiedy było mnie 12 kg więcej.
    • yaga7 Re: Mija rok... 31.03.11, 20:02
      Mnie się wydaje, że to nie jest dieta dla osób lubiących słodkości i lubiących podjadać. Między innymi dlatego ja nigdy się nie decydowałam na pełnego Dukana, bo z góry wiedziałam, że bez słodkiego czy piwa paru miesięcy nie przetrwam. (to moje zdanie ofkors ;))

      Radziłabym Ci faktycznie Pape + ćwiczenia. I kontrolowane spożycie słodyczy, o ile to one Cię gubią. Ja wiem, że nigdy nie zrezygnuję ze swoich słabości w postaci piwa czy słodyczy albo przekąsek, ale wiem, że nie muszę ich jeść tak często, jak chcę. I uważam, że dla zdrowia i organizmu lepiej sobie w kontrolowany sposób zjeść ciastko, a potem zrobić dzień białkowy, niż codziennie mało podjadać na zasadzie a taki mały kawałek to mi nie zaszkodzi.

      Powodzenia :) :)
      • kasienka.body Re: Mija rok... 01.04.11, 21:15
        > Mnie się wydaje, że to nie jest dieta dla osób lubiących słodkości i lubiących
        > podjadać.

        O, a ja mam wręcz odwrotne obserwacje :D Kocham słodycze i podjadanie również.
        Na Dukanie wreszcie odżyłam, w końcu mogę jeść słodkości bez ograniczeń (no prawie ;) ) i jeść kiedy chcę. Dla mnie jest to dieta idealna ;)
        • pietnacha40 Re: Mija rok... 02.04.11, 16:57
          Tylko,że przyjdzie koniec diety,a Twoje nawyki pozostaną . Postrzeganie diety Dukana od strony "zajadam się słodyczami i chudnę " prowadzi jedynie do schudnięcia i szybkiego powrotu wagi .Przez to ,że dieta trwa dosyć długo i posiada fazę utrwalania,jest świetnym sposobem na zmianę złych przyzwyczajeń i właśnie takich nawyków jak podjadanie i opychanie się słodkim . Ty ją traktujesz instrumentalnie : schudnąć byle jak byle szybko i bezboleśnie, nie myśląc o tym ,co będzie po diecie . Takie wątki powinny być przestrogą i impulsem do zastanowienia się nad swoimi błędami .Jest tutaj możliwość uczenia się na błędach innych ,warto je wykorzystać dla własnego dobra .
          • ganbaja Re: Mija rok... 02.04.11, 19:02
            Właśnie jedzenie kiedy chcę i ile chcę doprowadziły do tego, że po zniechęceniu, zmęczeniu dietą natychmiast, zanim się człek obejrzy wazy więcej niż przed rozpoczęciem diety.
            Nigdy nie złapałam takiego jojo jak tym razem a nie jedną dietę mam za sobą.
            Piszę to ku przestrodze a nie by kogokolwiek zniechęcać. Jest to świetna dieta dla cierpliwych, wytrwałych i konsekwentnych.

          • kasienka.body Re: Mija rok... 02.04.11, 20:10
            Ty ją traktujesz instrumen
            > talnie : schudnąć byle jak byle szybko i bezboleśnie, nie myśląc o tym ,co będ
            > zie po diecie .


            Bardzo przepraszam - a gdzie to wyczytałaś w moich postach?
            Jestem dużą dziewczynką i umiem się sama pilnować :)
            Nie opycham się 24 godziny na dobę dukanowym żarciem, stosuję dietę z głową, przygotowałam się do niej dobrze.

            > Tylko,że przyjdzie koniec diety,a Twoje nawyki pozostaną

            To już mój problem czy nawyki pozostaną czy nie. Zresztą po jednym poście nie wiesz jakie mam nawyki i jak jem :)




            • pietnacha40 Re: Mija rok... 03.04.11, 10:54
              Tutaj ? Kocham słodycze i podjadanie również.
              Na Dukanie wreszcie odżyłam, w końcu mogę jeść słodkości bez ograniczeń (no prawie ) i jeść kiedy chcę. Dla mnie jest to dieta idealna

              Ale oczywiście - jesteś duża ,zmieniłaś na pewno nawyki i wiesz co robisz ,a ja Cię nie znam.
              • kasienka.body Re: Mija rok... 03.04.11, 11:20
                na szczęście nie muszę się Tobie tłumaczyć ;)
                • pietnacha40 Re: Mija rok... 03.04.11, 15:16
                  Nikt tego nie oczekiwał - nie do tego służy forum .
        • yaga7 Re: Mija rok... 04.04.11, 08:32
          Jeżeli tolerujesz słodzik, możesz jeść słodkości, fakt.

          Dopóki słodzik jadłam raz na jakiś czas, na zmianę z cukrem, było ok. Ale jak się przerzuciłam na słodzik w tabletkach, w płynie, codziennie, parę razy dziennie, okazało się, że jednak nie toleruję go dobrze i po prostu źle wpływał na mój refluks. Po odstawieniu słodzika wszystko wróciło do normy (nic innego nie zmieniałam), więc wiem, że to było z tym związane.
    • pietnacha40 Ganbaja 03.04.11, 15:50
      Też całą dietę jadłam,jak byłam głodna i to całkiem sporo . Białko jest bardzie syte ,więc może się wydawać ,że jesz sporo,ale w sumie to raczej mniej . Przykładowo jajecznica potrafi mnie przetrzymać do południa ,a już bułka z masłem i dżemem nie za bardzo .Myślę,że głównym problemem są słodycze, a nie żołądek i Dukan. Do czasu aż się nie uporasz z problemem słodkiego,szkoda czasu i zdrowia na jakiekolwiek diety .Będzie Ci coraz trudniej chudnąć,rozregulujesz metabolizm . Utrzymanie wagi,to jest dużo cięższa sprawa niż jej zgubienie .
      No i na koniec - nie jesteś sama :)
      kobieta.gazeta.pl/kobieta/1,107881,9319709,Lily_Allen_,,ga,,20.html
      • ganbaja Re: Ganbaja 03.04.11, 18:04

        Napisałam chyba kilka razy, ze to właśnie z powodu Dukana mam teraz problem ze słodyczami:-(
        Odstawienie węgli spowodowało parcie na słodycze, a dukanowe mi przez gardło nie przechodzą.
        Piszę to wszystko nie po to by kogoś zniechęcać do diety, ale by przestrzec jakie mogą być skutki.
        • pietnacha40 Re: Ganbaja 03.04.11, 18:58
          Bardzo dobrze,że piszesz .Może ktoś skorzysta .Jednego nie rozumiem .Tego powiązania Dukana ze słodkim . To chyba zależy .Ja wprawdzie nigdy nie przepadałam za słodkim,a po Dukanie padły ostatnie barykady - cukier do herbaty,zwykłe jogurty i soki w kartonach,nawet niektóre owoce .Za słodko mi . Może powodem jest nie Dukan (tak do końca) ,tylko to co na nim jadłaś . Piszesz,że jadłaś jak byłaś głodna - bez ograniczeń .Co jadłaś ? Ja zjadałam dodatkową miskę gulaszu wołowego czy michę serka z szynką i papryką . Kiedyś tu kogoś zadziwiłam ilością :D Może właśnie chodzi o to,o czym pisałam wyżej ? Lubiące słodycze dziewczyny nie widzą potrzeby zmian nawyku podjadania słodyczy ? Odchudzają się jedząc słodkie,po diecie wpadają w stare tory .Parę razy już o tym pisałam ,zawsze odpowiedzią było - będę jadłą dukanowe .Jak się okazuje,po diecie ,te dukanowe słodycze już tak nie smakują . Przykro mi,że tak u Ciebie wyszło . Jesteś kolejną przestrogą,że nie tak łatwo po diecie,że warto w czasie jej trwania pomyśleć o dalszym ciągu .
          • ganbaja Re: Ganbaja 03.04.11, 19:11
            Przed Dukanem nie ciągnęło mnie do słodkiego za to gubił mnie chleb powszedni, makarony, pierogi, pyzy :-(
            Na Dukanie stało się coś czego pragnęłam czyli chleb poszedł sobie w siną dal wraz z resztą mącznych rzeczy.
            Jadłam sery białe, jogurty i ogromne ilości mięsa i warzyw.
            Jedyna słodka rzecz to cola light i gumy orbit, ale to słodzik a nie cukier.
            Ale jakieś 5 miesięcy po rozpoczęciu diety zaczęłam podjadać najpierw lody (upalne lato), po jakimś dłuższym czasie czekolady. To dla mnie całkiem nowe doświadczenie bo w moim ponad 40 letnim życiu nie miałam problemu ze słodyczami. Mogły w sumie nie istnieć. Kawy nie słodzę, herbat nie pijam.
            Ewidentnie odstawienie węgli spowodowało zapotrzebowanie na cukier. Organizm mnie zwyczajnie przechytrzył.
            Przytyłam to co straciłam, a nawet więcej nie jedząc nadal nic mącznego, ziemniaków itp.
            • madzioreck Re: Ganbaja 03.04.11, 19:16
              > Ewidentnie odstawienie węgli spowodowało zapotrzebowanie na cukier. Organizm mn
              > ie zwyczajnie przechytrzył.

              Niestety może się i tak zdarzyć, ja nie raz pisałam, że, przynajmniej na tej diecie, mogą stracić na znaczeniu nasze gusta kulinarne, a organizm domaga się tego, co sam uzna za stosowne. Wcześniej dostawał węgle złożone, a jak i tych zabrakło, to zaczął wołać o cukier. Ja też miałam takie okresy, choć fakt, że krótkie i niezbyt męczące, kiedy czekolada śniła mi się po nocach, a ja też nie jestem specjalną miłośniczką słodyczy.
              • pietnacha40 Re: Ganbaja 03.04.11, 19:35
                Czyli co odchudzaczka,to inna historia . U mnie jedynie wywaliło resztę tolerowanego wcześniej cukru ,nie dodało niczego . Z drugiej strony,moje nawyki żywieniowe zmieniały się od lat,po każdej diecie coś dobrego zostało . Póki co ,po Dukanie nie przybyło,a to już dwa lata . Nie powiem,nie bez walki :D
                • madzioreck Re: Ganbaja 03.04.11, 19:39
                  pietnacha40 napisała:

                  > Czyli co odchudzaczka,to inna historia

                  Zgadza się :) U mnie wystąpiło i to, o czym pisałam (tyle, że jak zaznaczyłam były to krótkie epizody, a nie stała tendencja - nie ulegałam, więc może po prostu nie rozhuśtałam sobie insuliny) i to, o czym piszesz Ty - ja też obecnie nie toleruję takiego poziomu słodkości, jak przed dietą - i ta zmiana nastąpiła już po krótkim czasie na II fazie, a odkryłam ją, kiedy pani w sieciowej kawiarni nie dosłyszała, ze latte ma być bez cukru (czy czym oni tam słodzą) i posłodziła standardowo. Ja plułam, mąż miał dwie kawy;) A przed dietą zawsze piłam taką kawę w tej kawiarni i było dobrze :)
                  • ven.to Re: Ganbaja 03.04.11, 20:17

                    wiecie co? mi się wydaje że różne kryzysy przechodzimy i to jak je rozwiążemy zależy tylko od nas. Jedzenie nieregularne, w złym trybie (typu - brak kolacji np), w diecie ubogiej czy w kalorie czy jak dukan w składniki - powoduje tendencje do wilczego apetytu.
                    Czy to chwilowe czy też nam się utrwali i jaki konstrukt poznawczy sobie do tego założymy - to też zależy od nas.
                    Tu jest problem nie zmian smaku tylko przerwanej diety.
                    Dukan to taki program na który jeżeli się decydujesz na maxa - pisał o tym wyraźnie dukan.
                    Jeśli się podejmujesz to wiesz że odpowiedzialnośc za pewne jojo po przerwaniu diety jest na tobie. I na nic innego jak własną determinację, motywację, wytrwałośc itp. do tego by utrzymywac dietę.
                    Szukanie winnych w "przechytrym" organizmie jest bez sensu. Lepiej przyznac się do klęski i podjąc trwałe wyzwanie. Szukac wyjścia, innej drogi - tak jak robisz, w innej, sensownej diecie, w ruchu itp.
                    Jedno tylko chyba warto wiedziec - jeżeli decydujesz się na dietę to już na taką z której zasadami jesteś w stanie życ na zawsze.
    • yassa Re: Mija rok... 03.04.11, 21:46
      Przeczytałam Wasze wpisy... i się wystraszyłam. Poważnie. Znalazłam obraz siebie w poście (chyba Piętnachy?) - jem wg zaleceń dukana, czyli wtedy, kiedy mam ochotę, codziennie wcinam słodycze Dukanowe - wynika z tego, że nie zmieniłam nawyków, i że czeka mnie jojo!!! Normalnie się załamałam, tyle roboty na nic?!?!?!?!?! Do doooooooooooopppyyyyyyyy!!!!!!
      Poradźciej, jak w takim razie mam teraz już przystąpić do zmiany nawyków - wyznaczyć sobie posiłki (śniadanie, II śiadanie, obiad, podwieczorek, kolacja) - czyli nie jeść gdy mi się zachce, a trzymać się stałych godzin? I odstawić słodycze dukanowe, aby odzwyczaić się od słodkiego smaku? Niby to oczywiste... ale jakoś tego nie przestrzegam.
      Czy jeszcze coś robić? Nie chcę znów utyć i to w tempie ekspresowym!!! Zeby nie było - zamierzam przeprowadzić III fazę bez grzechów, cholernie się jej boję, no ale jak czytałam to normalne.
      Pokierujcie mną, plisssssssssssssssssssss................
      • madzioreck Re: Mija rok... 03.04.11, 22:24
        Znalazłam obraz siebi
        > e w poście (chyba Piętnachy?) - jem wg zaleceń dukana, czyli wtedy, kiedy mam o
        > chotę, codziennie wcinam słodycze Dukanowe - wynika z tego, że nie zmieniłam na
        > wyków, i że czeka mnie jojo!!! Normalnie się załamałam, tyle roboty na nic?!?!?
        > !?!?! Do doooooooooooopppyyyyyyyy!!!!!!

        Bo widzisz, to jest właśnie pewna... pułapka Dukana. Dla skuteczności odchudzania nie ma znaczenia, że wypijesz 3 litry coli dziennie. Nie ma znaczenia, że jesz na przykład co godzinę i sporo, do tego codziennie słodkości. Chudniesz, bo jesz to, co dozwolone i fajnie. Natomiast ma znaczenie dla dalszych losów projektu "odchudzanie" fakt, że nie wykorzystujesz okresu II fazy, aby pewne rzeczy zmienić. A, nie oszukujmy się, do końca życia nie będziesz wcinać tylko dukanowych przysmaków, choć pewnie kilka ulubionych będziesz jeść nadal. I o ile pochłoniecie dowolnie dużej kolacji dukanowej nie zaszkodzi odchudzaniu, o tyle w przypadku niedukanowej - nie ujdzie płazem. I jeśli teraz nie nauczysz się jeść prawidłowo, to po II czy III fazie może powstać problem braku kontroli nad jedzeniem i apetytem. Będzie tym trudniej, że białko jednak nie podkręca apetytu tak, jak węglowodany, a kiedy będziesz już jeść węglowodany, może się okazać, że będziesz ciągle głodna, zaczniesz sobie folgować "normalnym" jedzeniem i jo-jo jak w banku.

        Czyli, żeby nie siać tylko pesymizmu - nie do dooopy, tylko skoro zaczęłaś nad tym myśleć - masz jeszcze czas na zmiany. Piecz i jedz ciasto raz w tygodniu, nie chodzi o to, żeby się pozbawiać wszelkiej przyjemności, ale żeby nad tym panować; nie musisz jeść o dokładnie wyznaczonych godzinach, ale ustal sobie te 3 czy 5 posiłków dziennie i się ich trzymaj, bez podjadania, podgryzania pomiędzy nimi. Jedz, aby się najeść, ale nie napchać. Trzymam kciuki, żeby się to udało :)
        • pietnacha40 Re: Mija rok... 03.04.11, 23:09
          poczytaj o prawidłowym odżywianiu i postaraj się to wprowadzać.Na razie według zasad Dukana,ale jak najbardziej się da . Syte śniadania to podstawa.Bogate,obfite,duże.Nie pół serka i trzy plastry szynki,jak to często się czyta. Ja jadłam sporo na diecie,ale to było 5 posiłków - trzy dosyć obfite,dwa jako przegryzki .Białko jest syte,więc nie byłam głodna . Często jest tak,że ograniczane są ilościowo posiłki . A póżniej jest się głodnym . 5 posiłków ,licząc od 6 rano ,to całkiem sporo i wystarczająco często . Można colę ,można słodzik,powstają niesamowite ilości przepisów na słodkie . Desery ,słodycze,coś co jest głównym powodem tycia,nadal króluje. A powinno być eliminowane .Nie powinno być głównym tematem dnia pt. co dzisiaj słodkiego ? Dukanowską pułapką jest zapewnienie,że po trzeciej fazie można już wszystko i normalnie . Pułapką dlatego,że mało kto się zastanawia co to właściwie jest to "wszystko i normalnie" . Niestety,tak nie będzie . Przy takich ciągotach do słodyczy,już na III fazie zaczną się problemy. Jak jesz,a właściwie,jak jecie te słodycze ? Czy to jest jeden z posiłków,czy po prostu są przegryzką pomiędzy ? Jeśli posiłek,to ile razy dziennie ? Pamiętać trzeba,że wszystko co jemy w ciągu dnia,to posiłek.Obojętnie jaka by nie była objętość .
          • drogadodomu Re: Mija rok... 04.04.11, 09:00
            Czytam z zaciekawieniem co napisałyście i chciałam dodać swoje 3 grosze.
            Jednym z moich pierwszych wniosków po przeczytaniu książki było, ze wszystko ładnie, pięknie ale cała ta dieta nie wyjdzie mi wcale jeżeli nie będę się pilnować po przejściu do 3 i 4 fazy. Nie ważne jest jak szybko i spektakularnie schudnę ale co z tą chudością zrobię potem. Ze dwa tygodnie zbierałam się z podjęciem decyzji o odchudzaniu. Z jednej strony bałam się, że jak przekroczę 90 kg to już na zawsze pozostanę grubą Dorotką, z drugiej bałam się, że zostanę dietetyczną męczennicą jak moja koleżanka, co raz to inna dieta, tabletki, odżywki i zestawy ubrań na każdą wagę i pogodę. Nadal boję się co z tego wyjdzie, ale podjęła decyzje, że nie mogę ciągle przyjemnie tyć sobie po troszku. Mam nadzieję, że przestawię swój organizm na tryb zdrowego odżywiania. Jakimś cudem, choć zawsze byłam ogromnym łasuchem nie czuję teraz szczególnego parcia na słodkie. Szczęśliwie smak słodziku mnie odrzuca, za colą nigdy nie przepadałam teraz piję niewielki ilości pepsi max. Raczej stawiam na naturalną słodycz np papryki, owsianki z otrąb czy nawet mleka 0,5%. Zmienił mi się smak i oby tak pozostało.
            Wiem, że nie będę mogła wrócić do starych nawyków i jeść co chcę i kiedy chcę. Czy mi się uda? Nie wiem, spróbuję. Ze względu na pracę zmianową ciągle jem późnym wieczorem. Staram się, żeby to był jogurt, serek biały ale jem.
            I jeszcze jedno spotkałam się z takim podejściem do diety: czytam o 1 fazie i ją stosuję, schudłam/schudłem, działa no to poczytam o 2 fazie, no chudnę, pożycz mi znowu tą książkę, on chyba zwariował, żebym ja całe życie na diecie była.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka