aka21
26.07.12, 08:46
Od poczatku wakacji jestem na IV. Waga się utrzymuje, ale ja żyję w takim ciągłym napięciu, ze zaraz coś zepsuję. Teraz jest wybitnie trudny czas, bo nie gotuję sama i nie zawsze mam to co sama zrobiłabym. Wiem, ze "normalnie" to nie znaczy "po staremu" - jak powtarza Madziorek:) (choć u nas nie było tak źle, bo tłustego nigdy nie lubiłam, ale słodycze były), ale czy z naszego domu - (oboje z mężem jesteśmy na Dukanie) ma już na stałe zniknąć część rzeczy? np. oliwa, majonez, szynka, co z dziczyzną?, masłem, normalnym ciastem od czasu do czasu (nie koniecznie co weekend;)). Boję się joja, schudłam bardzo dużo jak dla mnie - 19 kg, a zamierzałam 12 - (po 12 przeszłam na III i na III poleciała reszta). Tyle, ile teraz ważę nie ważyłam nawet na studiach, a mam już 40 lat i 3 dzieci. Czy to się da utzrymać?
I jeszcze jedno babskie pytanie;) Czy w tym wieku da się jeszcze jakoś podratować piersi po odchudzaniu? Z 65FF poleciałam na 65 D i .... no kto gubił kg wie co się dzieje...