Dodaj do ulubionych

Zaczynam...mam słabą wolę ale chcę spóbować

26.05.14, 14:43
W grudniu zaczęłam chodzić do dietetyczki. W trzy tygodnie 2 kg mniej było. Do końca lutego stałam. Ale znów słodycze. To one mnie gubią. Dzisiaj prawie w sukienkę się nie zmieściłam:)
Więc spróbuję od nowa zacząć zdrowo jeść. Narazie nie będę się ważyć. Zrobię to za dwa tygodnie bo się załamię.
Chcę zdawać wam relację z jedzonka aby się pilnować a więc dzisiaj:
Śniadanie - koktajl z mleka sojowego z truskawkami i bananem (1 szklanka)
2 śniadanie - pomarańcza z orzechem
obiad - sałatka z sałaty lodowej z gotowanym kurczakiem i sosem z oliwy z oliwek, cytryny i czosnku.
Nie wiem jeszcze do na dwa posiłki do końca dnia ale napewno jakąś sałatkę zrobię albo gotowane warzywka z mięsem lub rybą. I przekąska....może łuskany słonecznik bo wg. mojej pani dietetyk mogę jeść w umiarkowanych ilościach.

Dziewczyny pomagajmy sobie. Potrzebuję dopingu i wsparcia.
Obserwuj wątek
    • ew00 Re: Zaczynam...mam słabą wolę ale chcę spóbować 26.05.14, 17:30
      Dobra :-) Trzymam kciuki i czekam na kolejne relacje.
      Trochę dziwi mnie ten banan w diecie, ale może się nie znam :-)
    • agnieszka_bialek Re: Zaczynam...mam słabą wolę ale chcę spóbować 26.05.14, 19:24
      Witam,

      Łatwiej będzie wytrwać jeśli w diecie znajdą się węglowodany - oczywiście tylko te zdrowe, złożone. Na śniadanie i obiad. Kolacja może składać się tylko z sałatki i białka.
      Prawdopodobnie wraca Pani do słodyczy, ponieważ organizm potrzebuje cukru i się domaga. Biały cukier i słodycze, białe pieczywo należy wyrzucić z diety.
      Zastąpić dobrymi cukrami - chleb żytni, razowy, ryż, kasze.
      Tak będzie równie efektywnie, a wytrwa Pani na pewno dłużej :)

      Pozdrawiam i trzymam kciuki :)
      • koralka32 Re: Zaczynam...mam słabą wolę ale chcę spóbować 27.05.14, 10:55
        Białego pieczywa nie jem albo bardzo sporadycznie (ok. raz w miesiącu ). Przy diecie w grudniu jadłam pieczywo ciemne raz lub dwa razy w tygodniu po dwie kromki. Przy tym dużo warzyw i 5 posiłków w diecie. Pani dietetyk do której chodziłam twierdziła, ze wracam do słodyczy bo potrzebuję tłuszczy (oczywiście najpierw zrobiła wywiad jakie słodycze mnie pociągają).
        Generalnie rano nie ma problemu bo piję koktajle (różne opcje ale zawsze z połówką banana i mlekiem sojowym lub ryżowym lub wodą do tego siemię lniane lub orzechy lub płatki owsiane). W pracy też ok. zawsze na drugie śniadanie mieszanka orzechów i migdałów z owocem. Później sałatka zazwyczaj bo jest mi najwygodniej do pracy zabrać.
        Problem pojawia się po powrocie do domu. Ok. 17 mam czwarty posiłek. Zazwyczaj mięso z sałatką/warzywami. I od razu po posiłku kręci mnie do słodyczy i to jest największy problem. Sięgam wówczas po słodycze. Ostatnio zaczęłam zamiast nich podjadać słonecznik łuskany.
        Staram się z tym walczyć ale marnie mi idzie.
        • margonik Re: Zaczynam...mam słabą wolę ale chcę spóbować 30.05.14, 09:30
          > Problem pojawia się po powrocie do domu. Ok. 17 mam czwarty posiłek. Zazwyczaj
          > mięso z sałatką/warzywami. I od razu po posiłku kręci mnie do słodyczy i to je
          > st największy problem. Sięgam wówczas po słodycze. Ostatnio zaczęłam zamiast nich
          > podjadać słonecznik łuskany.

          Najlepiej wywal wszystkie słodycze z domu. Nie będziesz miała, to nie będziesz podjadać. Chyba, że jesteś tak zdesperowana, że jesteś gotowa wyjść po batona z domu do sklepu?
          Może spróbuj chrom łykać - on ogranicza chęć na słodycze. Poza tym teraz jest sezon truskawkowy. Truskawki nie tłuczą, bo mają mało kalorii i dużo wody. Mogą zastąpić słodkie. Jeśli musisz je posłodzić, to możesz jakimś słodzikiem lub ksylitolem (cukrem brzozowym), ale myślę, że najlepiej nie słodzić, albo słodzić b. mało, aby się odzwyczajać od słodkiego smaku.
        • agnieszka_bialek Re: Zaczynam...mam słabą wolę ale chcę spóbować 30.05.14, 22:11
          Organizm domaga się paliwa - cukru.
          Jeśli nie dostarcza Pani węglowodanów w odpowiedniej ilości przez dłuższy czas pojawia się chęć na słodycze, bo nasz mózg jest tak urządzony, że domaga się szybkiego zastrzyku energii, jeśli ma go za mało.
          Proponuję dobre cukry - węglowodany złożone.
          Żytnie pieczywo, ryż, kasze.
          Do śniadania - płatki owsiane, jaglane, żytnie lub dobrej jakości chleb. Do obiadu - ryż pełnoziarnisty, kasze, ziemniaki.
          Kolacja może być bez.
          Na pewno taka ilość nie zaszkodzi - waga będzie spadać, a ochota na słodkie przekąski mniejsza.

          Pozdrawiam
          • Gość: ola64k Re: Zaczynam...mam słabą wolę ale chcę spóbować IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.06.14, 22:55
            ja miałam to samo o 17 szukanie słodyczy-endokrynolog wytłumaczyła mi żeby "obiad podzielić na dwie porcje i zjeść w odstępie godziny albo dwóch -poskutkowało nie mam ciągot na słodkie,dziś po 1,5 roku ważę 20 kilo mniej i ĆWICZĘ 0,5 GODZINY DZIENNIE .Powodzenia,wszystko si ę zmieniło na lepsze czego Ci również życzę.
        • Gość: maria_curia Re: Zaczynam...mam słabą wolę ale chcę spóbować IP: *.play-internet.pl 08.06.14, 16:41
          To marnie. Mam to samo. nie mogę bez słodyczy żyć.

          Dlatego w czasach, gdy się odchudzałam (teraz karmię piersią i chudnę, zresztą, nadczynność tarczycy załatwiła mi schudnięcie po ciąży do upragnionej wagi :D, 'niestety' ;) już zaleczona, więc poziostało mi się pilnować), po prostu robiłam sobie codziennie przed pracą bieg półgodzinny, taki trucht, niezbyt szybki. mimo prowadzenia "biurowego" życia (wiadomo - co chwilę ktoś idzie po pączki i pyta kto chce, a potem, nawet jeśli ktoś nie cchce, częstuje, a co drugi dzień ktoś ma imieniny... masakra), schudłam kilkanaście kilogramów (jakieś piętnaście, nie pamiętam dokładnie) w pół roku - mimo że słodycze po obiedzie w pracy podjadałam oczywiście, chociaż starałam się po prostu jeść je w niewielkich ilościach - czyli np. dwa ciastka zamiast paczki lub dwa cukierki zamiast kilograma na raz...
          no i daktyle zaczelam jeść, jabłka też świetnie u mnie działały 'zamiast" słodyczy. słodkie, czewone, wielkie jabłka :)
        • Gość: bebata Re: Zaczynam...mam słabą wolę ale chcę spóbować IP: 78.9.157.* 08.06.14, 19:41
          Na ciągotki do słodyczy pomaga mi morwa biała, jako herbatka lub w tabletkach, stabilizuje mi poziom cukru i nie ciągnie mnie do słodyczy. Może warto spróbować? Od września 2012 schudłam przy pomocy dietetyka ponad 20 kilogramów, miałam dobrze rozpisaną dietę, teraz nie mam problemu ze słodyczami, bo się po prostu odzwyczaiłam, co nie znaczy, że ich w ogóle nie jem, przy okazji spotkań rodzinnych "wciągnę" kawałek ciasta, ale następnego dnia mnie nie kusi, co uważam za mój sukces :) cieszę się życiem i lubię teraz siebie, warto próbować zawsze byle rozsądnie, bez głupich, drakońskich diet. Życzę powodzenia, pozdrawiam :)
        • Gość: wątpiąca Re: Zaczynam...mam słabą wolę ale chcę spóbować IP: 109.255.183.* 10.06.14, 19:57
          wątpię, czy apetyt na słodycze da się zastąpić razowym chlebem albo ryzem
          • Gość: basia Re: Zaczynam...mam słabą wolę ale chcę spóbować IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.06.14, 13:58
            Ja jem węgle złożone, razowy chleb, etc i ...jakoś dziwnie przestało mnie ciågnąć do słodyczy, częstuję się 1 sztuką np kostką czekolady od dzieci i...odkładam sobie na potem czyli chybana nigdy :-)
    • koralka32 Re: Zaczynam...mam słabą wolę ale chcę spóbować 27.05.14, 11:08
      Relacja z wczorajszego popołudnia:
      4 posiłek mrożonka warzywna z kurczakiem na parze (mała porcja)
      5 posiłek - i tutaj niestety poległam bo goście przybyli a więc: dwie kiełbaski swojej roboty na gorąco i 1 kromka chleba ciemnego własnej roboty ze smalcem i pół kromki z powidłami śliwkowymi.

      Dodam jeszcze, że od niedzieli zaczęłam biegać wg planu treningowego wydrukowanego z internetu. Na razie to przedszkole bo 14 min na przemian bieganie i marsz. Ale z biegiem czasu będę biegać więcej.
      Dziękuję za dotychczasowe odpowiedzi pomagają mi ogromnie.
      Wg ostatniego ważenia ważyłam 61,5. Teraz boję się wejść na wagę bo na pewno jest więcej. Myślę, że 63-64 kg.
      Chciałabym zejść do wagi 56 kg.

      Pozdrawiam

      • ew00 Re: Zaczynam...mam słabą wolę ale chcę spóbować 27.05.14, 14:13
        > Wg ostatniego ważenia ważyłam 61,5. Teraz boję się wejść na wagę bo na pewno je
        > st więcej. Myślę, że 63-64 kg.
        > Chciałabym zejść do wagi 56 kg.

        A, to Ty szczupła jesteś, żadna tam nadwaga, po prostu chcesz super wyglądać. Ja ważę podobnie, chcę schudnąć jeszcze 4 kg. Ale się zawzięłam i trzymam się ściśle planu. Akurat na mojej diecie zachcianki znikają, przynajmniej u mnie.
        • koralka32 Re: Zaczynam...mam słabą wolę ale chcę spóbować 28.05.14, 10:42
          A jaką masz dietę? Możesz podzielić się szczegółami?
          Jeśli nie tutaj to maila może?
          Pozdrawiam
          • ew00 Re: Zaczynam...mam słabą wolę ale chcę spóbować 28.05.14, 13:07
            koralka32 napisała:

            > A jaką masz dietę? Możesz podzielić się szczegółami?
            > Jeśli nie tutaj to maila może?
            > Pozdrawiam

            Akurat to nie tajemnica - w mojej sygnaturce jest link :-)
        • Gość: Marta Re: Zaczynam...mam słabą wolę ale chcę spóbować IP: *.adsl.inetia.pl 09.06.14, 14:34
          Pytanie podstawowe - ile masz wzrostu? Bo taka waga przy 1,50 jest jakąs tam nadwagą, przy 1,70 jest wagą w normie, przy 1,76 bylaby wrecz niedowagą :)
      • margonik Re: Zaczynam...mam słabą wolę ale chcę spóbować 30.05.14, 09:38
        Koralka,
        ja rozumiem, że przy gościach łatwo polec, ale zmiłuj się - nie aż tak! :-)

        > dwie kiełbaski swojej roboty na gorąco i 1 kromka chleba ciemnego własnej roboty
        > ze smalcem

        Na noc chleb ze smalcem i to po 2 kiełbaskach? Jak lubisz i musisz, to na śniadanie sobie zjedz, ale nie przed snem. Mogłaś sobie twarożkiem posmarować, albo obłożyć szynką - tak, aby na chlebie było białko, a nie tłuszcz.

        A poza tym, jak tak lubisz słodycze, to może ciemną czekoladę byś podjadała? W rozsądnej ilości jest zdrowa i nie tłuczy.
    • Gość: miami Re: Zaczynam...mam słabą wolę ale chcę spóbować IP: *.adsl.inetia.pl 27.05.14, 12:53
      polecam ten spalacz:

      www.dso.pl/vpx-meltdown-120-kap-p-4944.html

      super efekty
    • ew00 Re: Zaczynam...mam słabą wolę ale chcę spóbować 29.05.14, 11:46
      Jak kiedyś miałam parcie na słodkie, to stosowałam chrom w tabletkach. Działa gdzieś tak po tygodniu, dwóch - przechodzi apetyt na słodycze.
    • koralka32 Re: Zaczynam...mam słabą wolę ale chcę spóbować 29.05.14, 13:06
      Wczoraj,
      śniadanie - warzywa na patelnię z mrożonki (z ryżem)
      II śniadanie - jabłko z garścią mieszanych orzechów i migdałów
      podwieczorek - sałatka z mix. sałat , jajkiem, wędzoną piersią indyka, papryką i czerwoną cebulką
      obiad - odrobina ziemniaków gotowanych, ryba (niestety z patelni bo mąż robił) i mizeria
      kolacja - frytki przeze mnie robione

      Zamieniłam podwieczorek z obiadem bo było mi wygodniej w pracy wziąć pojemnik i na zimno...ale...znowu poległam wieczorem (frytki i ryba smażona).
      Pocieszam się tym, że słodyczy nie jadłam, nie podjadałam między posiłkami. I co ważne jedzonko w mniej więcej odstępach 3 godzinnych.
      • ew00 Re: Zaczynam...mam słabą wolę ale chcę spóbować 29.05.14, 13:52
        Ryba smażona nie jest zła, gorzej z frytkami. Może spróbuj jeść więcej warzyw (np. gotowane brokuły, młoda kapusta), bo domyślam się, że byłaś po prostu głodna.
      • Gość: Ola Re: Zaczynam...mam słabą wolę ale chcę spóbować IP: *.szczecin.mm.pl 30.05.14, 08:26
        Jesz zdecydowanie za dużo węglowodanów. Nie twierdzę, że zupełnie musisz je odstawić ,ale frytki, ziemniaki i ryż w ciągu jednego dnia to nie jest dobry pomysł. Jeżeli do osiągnięcia idealnej wagi brakuje Ci tylko paru kilogramów to polecałabym jedzenie większej ilości białka i spożywanie węglowodanów złożonych typu brązowy ryż raz dziennie. No i odpowiednio dużo sportu.
        • urszulakazmierczak Re: Zaczynam...mam słabą wolę ale chcę spóbować 30.05.14, 13:07
          Dzięki, wiem że przesadziłam.
          Myślę, że z każdym dniem będę lepiej się odżywała.Ponadto dla mnie nie podjadanie żadnych słodkości jest ogromnym wyzwaniem. Jeśli jem tych 5 posiłków co trzy godziny to ochota na nie troszkę mniejsza.
          Mam nadzieję, że wytrwam.
          Zaczęłam biegać. Narazie mało ale z każdym tygodniem mam nadzieję wydłużać.
          Dzięki za rady
      • margonik Re: Zaczynam...mam słabą wolę ale chcę spóbować 30.05.14, 09:45
        Zamiast frytek polecam wziąć ziemniaki w łupinkach, pokroić na mniejsze kawałeczki, posypać przyprawami i zapiec ziemniaki w piekarniku bez tłuszczu. Pieczone w łupinkach nie są wcale złe. Frytki natomiast, szczególnie kupne, to syf ostatni. Już nie mówię o tych z fast foodów, które sie robią na oleju nie zmienianym tygodniami, ale te mrożone też nie są dobre. To wcale nie są pokrojone ziemniaki, tylko pulpa ziemniakowa, którą formuje się we frytki i nasącza tłuszczem - i to tłuszczem kiepskiej jakości.
        Takie połączenie tłuszczu nasyconego i węglowodanów o wysokim indeksie glikemicznym jest najgorsze dla figury - i w dodatku jest dwa razy gorsze, jeśli spożywane przed snem.
        • Gość: gość Re: Zaczynam...mam słabą wolę ale chcę spóbować IP: *.dynamic.chello.pl 01.06.14, 16:17
          > To wcale nie są pokrojone ziemni
          > aki, tylko pulpa ziemniakowa, którą formuje się we frytki i nasącza tłuszczem -
          > i to tłuszczem kiepskiej jakości.

          Widziałaś kiedykolwiek produkcję frytek, np. McCain?
          • margonik Re: Zaczynam...mam słabą wolę ale chcę spóbować 02.06.14, 01:29
            Może McCain robi z ziemniaków, ale są też takie, które się robi z mączki ziemniaczanej.
        • koralka32 Re: Zaczynam...mam słabą wolę ale chcę spóbować 02.06.14, 09:48
          Dziękuję za pomysł z ziemniakami z piekarnika.
          Co do frytek to nie jem kupowanych. Robię sama z ziemniaków i do osobistej frytownicy wrzucam:))
          Dzieciaki okrzyknęły takie frytki najlepszymi na świecie:) robię sama bo mam dziecko z nadwrażliwością pokarmową na gluten i wszystkie inne białka w zbożach...a kupne frytki są posypywane pszenicą by ładnie się rumieniły.
          Problemem tez u nas jest też taki, że ani ja ani moje jedno dziecię nie możemy jeść mleka krowiego i jego przetworów. Znacznie więc mam uszczuploną dietę bo np. sera białego nie mogę a bardzo lubię.
          • Gość: Sara S. Re: Zaczynam...mam słabą wolę ale chcę spóbować IP: 91.210.241.* 12.06.14, 11:52
            Polecam twaróg i sery kozie lub owcze, np. ser Manchego lub Pecorino. Są w sklepach, a twaróg i mleko także można dostać na ryneczkach. Przynajmniej na tym pobliskim u mnie. :)))

            I ludzie, nie zachwalajcie tzw. produktów light. Kosztem tłuszczu (zdrowszego) dodają cukier. Nawet płatki Fitness czy inne "zdrowe" to ilość cukru aż strach.
    • piq ja stosuję dietę wypatrzoną na... 29.05.14, 23:33
      ...BBC Knowledge, gdzie pokazywano badania nad odżywianiem i pewien lekarz testował je na sobie. Moja dieta ma na celu zwłaszcza poprawę wyników krwi, które nie poddają się ani pastylkom, ani tzw. dietom zdrowym. Ale przy okazji gubię kilogramy, i to szybko.

      Sprawa jest prosta: poszczę we wtorki i w piątki. Post polega na ograniczeniu się do 500 kalorii w te dni w dowolnej formie. Tabele kaloryczności są w internecie. W pozostałe dni mogę jeść co chcę i ile chcę o dowolnej porze.

      To łatwe, zwłaszcza poszczenie w dni, kiedy ma się sporo zajęć, nie stanowi problemu. Ja na przykład jem te 500 kalorii wieczorem, inni jedzą rano, bo nie mogą bez śniadania. Ale efekt jest świetny, błyskawiczny i poprawia wyniki krwi - i glukozy, i LDL, i trójglicerydów.
    • quba Re: Zaczynam...mam słabą wolę ale chcę spóbować 31.05.14, 22:42
      a ja bym Ci radziła, zamiast tego,koktajlu na śniadanie :
      bułeczkę (małą) razową, albo kromkę razowego chleba, cieunuisieńko posmarowaną masłem, na to liść sałaty, plaster chudej wędliny, pomidor, jakieś rzodkiewki, a najlepiej zrobić sobie sałatkę, dużo warzyw, kropla oleju, troszkę cytryny, zioła

      po 2 godzinach podobnie, tylko, że zamiast wędliny na przykład plaster sera białego, albo ryby
      wędzonej, bądź odrobina pasztetu, czy jajko
      i znowu warzywa - papryka surowa, albo ogórek zielony, kawałek cebuli, no co tam lubisz,

      Na obiad filiżanka zupy (samo rzadkie)
      do tego gotowane mięso, znowu warzywa, dużo warzyw, zarówno ugotowanych, jak i surowych, niewielka porcja ziemniaków (1 średni) albo łyżka kaszy, czy ryżu.

      Na podwieczorek jakiś owoc, jaki lubisz, ale ograniczaj winogrona i banany. (Jeśli banan to 1/2 sztuki, a winogron nie więcej niż 10 sztuk, ja zalecałabym nawet tylko 6).

      Kolacja podobna do śniadania, tylko tym razem coś, czego nie było na śniadanie, na przykład kromka tegoż chleba razowego z masłem, plaster wędliny, lub sera, płat śledzia, albo jakaś inna rzecz, zawierająca białko, oczywiście warzyw jak najwięcej.
      Jeśli masz cukrzycę, przed snem koniecznie musisz również zjeść kanapkę z pełnoziarnistego pieczywa, jednak w przypadku wspomnianej choroby idź koniecznie do lekarza dietetyka.
      Pozdrawiam.
      • koralka32 Re: Zaczynam...mam słabą wolę ale chcę spóbować 02.06.14, 09:51
        quba wydrukowałam twoje rady.
        Obawiam się jednak takiej ilości pieczywa.
        Zdarzało mi się jeść trzy razy dziennie pieczywo i to białe ale w okresie kiedy ważyłam 53 kg.
        Teraz mam wrażenie, że będę tyła.
        Możesz napisać coś więcej o takim odżywaniu?
        • quba Re: Zaczynam...mam słabą wolę ale chcę spóbować 06.06.14, 16:30
          Koralko, ale co chcesz więcej wiedzieć o tej diecie?
          Ja się tak odżywiam oo stycznia.
          Po pierwszych - trzech tygodniach tej diety schudłam 3.900
          Teraz mniej więcej gubię 0,70 w miesiąc.
          Jednak nie wracam do diety, kiedy jadłam normalnie.
          Ważne, by zjadać te 5 posiłków dziennie (na podwieczorek owoc, ale nie słodki, chociaż i pół banana od czasu do czasu, i 10-12 sztuk winogron (czerwonych, bo zdrowsze na serce) też czasem.
          Nie należy podjadać słodyczy, jeśli już musisz to staraj się rzadko jeść jakieś tam batoniki, zdrowsza jest gorzka czekolada i CHAŁWA, ale wiadomo, z umiarem.
          W zupie cenny jest bulion i warzywa, ale nie kluchy, czy inne zagęszczacze.
          jeśli rodzinie robisz pieczeń, porcję swojej pieczeniu ugotuj, dopraw porządnie ziołami, odrobinką soli i czym tam lubisz.
          Nie kupuj gotowych przypraw typu :do kurczaka, do sałatek, bo tam jest pełno chemii.
          Unikaj SYROPU GLUKOZOWO-FRUKTOZOWEGO, który jest także w niektórych jogurtach naturalnych a i w kabanosach.
          Czytaj składy tego, co kupujesz i produkty z rzeczonym syropem - odstaw.
          To jest bowiem świństwo, które odpowiada za nadmierne tycie, oponkę na brzuchu i na dodatek trudno go spalić (ten tłuszcz na brzuchu).
          Jeśli nie możesz się dużo ruszać - spaceruj, nawet nie musisz zbyt szybko, chodzi o to, byś była aktywniejsza niż dotychczas.
          Teraz jest sezon na truskawki, to możesz zjadać ile się da, byle BEZ DODATKÓW.
          Możesz kupić stewię do słodzenia, to jest ziele 400 razy słodsze od cukru, ale nie szkodzi.
          jedz czasem trochę orzechów włoskich (bez przypraw), także inne orzechy są dobre, ale chodzi o to, by ich nie było zbyt dużo, parę sztuk.
          Tak samo z bakaliami, możesz w zasadzie jeść wszystko, byle z umiarem, no i z wyjątkiem tego w czym jest syrop GF.
          Jedz czasem fasolę, gotowaną z przyprawami typu pieprz czarny, majeranek, odrobinka soli.
          Możesz jeść, jako zapychacz, na początku diety - marchewkę surową, kapustę kiszoną, jajka w ilości PÓŁ sztuki.
          Ale drugie pół możesz zjeść na przykład za 2 godziny.
          Nie wiem co by Ci tu jeszcze dodać.
          Wędliny z indyka raczej, niż wieprzowe, ale zobaczysz, po jakimś czasie Twój żołądek zmniejszy pojemność, nie będziesz w ogóle dużo jadła, to i wieprzowe wędliny wrócą, bowiem 2-3 plasterki nie spowodują przyrostu wagi.
          Chodzi o to w tej diecie, by zmniejszyć podaż energii w stosunku do wydatkowanej.
          No i jeszcze sprawa lodów.
          Wbrew opiniom nie tuczą, bowiem organizm musi zużyć dwa razy tyle energii, niż dostał w lodach, ponieważ najpierw musi je ogrzać.
          Wybieraj jednak owocowe sorbety, niż czekoladowe a kawałkami czekolady, albo ciasteczkowe, raczej takie, które są mrożonym sokiem owocowym, niż wielką bombą kaloryczną.
          Polecam Ci surówkę z marchwi i ananasa.
          Może być też ananas z puszki, 3-4 marchewki zetrzeć na tarce, dodać białego pieprzu i puszkę ananasa razem z sokiem.
          Smaczne bardzo i naprawdę, mimo, że ten sok jest bardzo słodki, zakładam, że zjesz jej naraz 3-4 łyżki, może być bezpieczna.
          Pytaj jeśli coś Cię zainteresuje.
          Uściski!
          quba
          • Gość: magda.magda9 Re: Zaczynam...mam słabą wolę ale chcę spóbować IP: *.internetdsl.tpnet.pl 10.06.14, 14:58
            quba napisał:
            Ważne, by zjadać te 5 posiłków dziennie (na podwieczorek owoc, ale nie słodki, chociaż i pół banana od czasu do czasu, i 10-12 sztuk winogron (czerwonych, bo zdrowsze na serce) też czasem. Nie należy podjadać słodyczy, jeśli już musisz to staraj się rzadko jeść jakieś
            tam batoniki, zdrowsza jest gorzka czekolada i CHAŁWA, ale wiadomo, z umiarem.


            Tym sposobem (wyżej wymienionym) schudłam jakieś 15kg. Moi znajomi myślą, że się głodzę, he he he, a ja jem 5 razy dziennie (bardzo regularnie), a porcje sa takie aby zaspokoić głód a nie się nażreć.
            Dodam jeszcze, że zaczęłam kupować w sklepie zielarskim chałwę dla osób chorych na cukrzycę, a zamiast chipsów wieczorem kroję sobie marchew w ćwiartki i chrupie. Nie pijam popularnych napojów gazowanych, energetyzujących oraz soków. Zawsze spoglądaj ile cukru jest w takim napoju. 5g cukru to około 1 łyżeczka, więc jak na etykiecie jest napisane 25g cukru w 100gramach to około 5 łyżeczek cukru.
    • mamilami Re: Zaczynam...mam słabą wolę ale chcę spóbować 02.06.14, 09:10
      Hmm u mnie gorzej... odchudzam się ciągle ' od poniedzialku'
      • koralka32 Re: Zaczynam...mam słabą wolę ale chcę spóbować 02.06.14, 09:52
        Ja mam problem z silną wolą. Postanowię sobie i po kilku dniach polegam. A fałdki mnie strasznie zaczynają denerwować. Lato za pasem a ja będę musiała poszukać stroju jednoczęściowego na plażę :(
    • koralka32 Weekend za nami 02.06.14, 10:03
      Po waszych radach. W miarę się trzymałam w piątek i sobotę.
      Warzywka, mięsko, orzechy z owocami (głównie truskawki), łuskany słonecznik.

      W niedzielę poległam. Mam kolegę, który piecze chleb. Dostaliśmy bochenek. Zjadłam jedną kanapkę rano do śniadania. Ale był dobry bo ciemny i z ziarnami.
      Na drugie śniadanie truskawki.
      Ponieważ wczoraj był dzień dziecka moje latorośle zażyczyły sobie lody. I pojechaliśmy. Wsunęłam dwie gałki. Pomimo, że z młodszym nie powinniśmy jeść mlecznych wyrobów z okazji tego święta nie miałam serca mu odmówić. Zresztą z dietetyczką ustaliłyśmy, że raz w tygodniu mogę się złamać i próbować mu wprowadzać przetwory mleczne.
      Potem pojechaliśmy na festyn dla dzieci i czekoladki podjadłam bo mąż chciał mi zrobić przyjemność i sprezentował :(
      Kolacja była natomiast super. Zresztą miał być to obiad zamiast czekoladek. Nóżki kurczaka na warzywach. Wszytko zapiekane w piekarniku.
      I tak to zaczynam nowy tydzień mając na uwadze, że zeszły nie najlepiej mi poszedł.
      Ale jestem bogata w wiedzę otrzymaną od was ... więc trzymajcie kciuki.
      • Gość: felisdomestica węglowodany IP: 212.87.16.* 04.06.14, 11:23
        Węgłowodany są potrzebne do życia. Nie możesz wycofać ich z diety całkowicie. A przynajmniej nie ze śniadania. Odchudziłam się piętnaście kilogramów w ciągu czterech i pół miesiaca, mimo że nie wycofałam pieczywa z diety.
        Miałam dozwolone dwie kromki ciemnego pieczywa na śniadanie, z serkiem wiejskim lekkim i łyżeczką niskosłodzonego dżemu. Jadłam, i jem do tej pory chleb z mąki pełnego przemiału i bułki razowe. Podczas odchudzania jadłam też nieco więcej owoców niż zezwalała dieta. Mogę ci polecić truskawki, maliny i borówki amerykańskie, są nietuczące. Na drugie śniadanie czy podwieczorek pochłaniałam pojemniczek 250g z jogurtem 0% lub 1%.
        Nie odniesiesz sukcesu, jeśli bedziesz próbować odzywiać się całkowicie niezgodnie ze swoimi upodobaniami. Lubisz chlebek, to go jedz, tylko o rozsądnej porze (śniadanie) i w rozsądnej ilości. Dodaj sobie do diety jogurt naturalny. To bogate żródło białka i wapnia. Są dostępne jogurty typu greckiego bez tluszczu i zagęszczaczy typu skrobia, na samym mleku, ew. z mlekiem w proszku, mające 50-60 kcal w 100g.
        Jeśli absolutnie nie możesz się powstrzymać przed zjedzeniem czegoś słodkiego, niech to będzie sorbet owocowy, np. Grycana, ma tylko sto kilkanaście kcal w 100g. I raczej zamiast podwieczorku, nie oprócz :-). Lepiej zaplanować spozywanie takich rzeczy, np. w sobotę właśnie taki sorbet na podwieczorek, niż zajadać się nimi kompulsywnie.
        Aha, możesz spróbować chleba ProBody. Zawiera 10 razy mniej węglowodanów niż zwykłe pieczywo i ma niski indeks glikemiczny. Ale uwaga, mimo to jest kaloryczny, więc przesadzać nie można :-).
        Zyczę powodzenia w odchudzaniu. Z doświadczenia wiem, że da się.
        • koralka32 Re: węglowodany 06.06.14, 10:15
          Bardzo ci dziękuje.
          Zdecydowałam, że jem chlebek na śniadanie. Dwie kromeczki. Oczywiście tylko wtedy kiedy będę miała własnej roboty, ciemny z ziarnami. Tek kromeczki są mniejsze niż takie kupowane w sklepie.
          Robię to od wtorku.
          W tym tygodniu trzymałam się ściśle 5 posiłków dziennie i oczywiście węglowodany rano i jeszcze ziemniaczki w zupie na czwarty posiłek ale tutaj ich niewiele. Oczywiście 0 słodyczy i z tego powodu jestem najbardziej dumna.
          Niestety nie mogę wprowadzać jogurtu lub sera białego do mojej diety. Razem z synem cierpimy na nietolerancję mleka krowiego i możemy go maksymalnie jeść raz w tygodniu. Muszę więc szukać innych rozwiązań.
      • Gość: Bonnie Re: Weekend za nami IP: *.dynamic.chello.pl 10.06.14, 18:49
        Przecież Ty wcale nie jesz tłuszczu! A przynajmniej tego dobrego. Nic dziwnego, że ciągle jesteś głodna, a waga nie spada, bo organizm już się najadł węglami, a teraz zauważył - hej, a gdzie ten tłuszcz.... Łosoś na śniadanie albo jajka na twardo i człowiek jest najedzony na cały dzień :)
        Mnie po frytkach zaraz skacze insulina i w dodatku dostaję migreny.
        A co do słodyczy, oczywiście, że możesz, ale malutko. Ja mam taką zasadę, że maksymalnie równowartość cukru jednego batonika dziennie, ale dużo chodzę. I powoli zjeżdżam z tej ilości (zostanę przy niedużej porcji ciemnej czekolady). Poza tym słodycze zawsze z herbatą - która wypełnia żołądek.
    • Gość: ylli Ewolucja nie rewolucja IP: *.dynamic.chello.pl 06.06.14, 11:28
      Poradzę Ci coś z perspektywy osoby która w najgorszym czasie ważyła 89kg, a dzisiaj tylko 1kg dzieli mnie by zobaczyć szóstkę z przodu.

      Nie rób rewolucji. Nie zaczynaj od dzisiaj to będe żyła i jadła zdrowo i dietetycznie. Nie na raz bo to rzucenie się w otchłań. Powoli, stopniowo zmieniaj nawyki. W tym tygodniu np. zrezygnuj z pieczywa na kolację. W przyszłym z drożdzówki rano. Ewolucja i zmienianie detali z tygodnia na tydzień jest dużo lepsze i skuteczniejsze niż tabularaza i od dzisiaj jestem innym człowiekiem.

      A co do ochoty na słodycze to ja mam jeden sposób. W sklepie jestem dużo bardziej stanowczy i odważny. Po prostu nie kupię ;-)

      • Gość: ela Re: Ewolucja nie rewolucja IP: *.breubezpieczenia.pl 06.06.14, 17:03
        W zasadzie jem normalnie (zawsze jadłam dużo warzyw i owoców), ale: zrezygnowała z tłuszczu (łyżka oleju-110 kcal), regularne posiłki, nieco mniejsze, ale spokojnie wytrzymuje 3,5 godziny, mniej owoców, więcej warzyw, rezygnacja z mleka w kawie itp.. No i ćwiczenia- w miesiąc 4 kg mniej. Bez głodowania, a efekty są. Po prostu trzeba przejrzeć gdzie się nabija najwięcej.
    • mlhau Re: Zaczynam...mam słabą wolę ale chcę spóbować 09.06.14, 17:46
      hej. powiem z jakiej metody korzystają kulturyści i wielu odchudzających się: kalkulatorem kalorii wylicz ile powinnaś dziennie spożywać i licz spożywane kalorie codziennie. Jeśli należysz do 99,5% to twój wynik z kalkulatora nie będzie odbiegał znacząco od rzeczywistego zapotrzebowania. nie wiem czy są polskie strony ale z zagranicznych świetna jest rewelacyjny myfitnesspal. jest nawet aplikacja na smartfonie i liczenie kalorii nie jest takie uciążliwe, zwłaszcza po tygodniu jak się zapoznasz z aplikacją. nie wszystko musisz dokładnie ważyć, zwykle wystarczy na oko, tylko trzeba zaokrąglać na naszą 'niekorzyść'. do tego warto dorzucić jakaś aktywność fizyczną chociaż 3 razy w tygodniu po 30 min(ale chodzenie na zakupy się nie liczy), cardio (np. rower w dobrym tempie, 65% tempa spoczynkowego) czy kalistenika (pompki, przysiady interwałami tabata). nie jest to konieczne, ale dla zdrowia i szybszego odchudzania warto. 0,5 kg na tydzień, 2kg na miesiąc to rozsądne tempo odchudzania, chyba, że jesteś faktycznie otyła. pozdrawiam.
      • mlhau Re: Zaczynam...mam słabą wolę ale chcę spóbować 09.06.14, 17:51
        wiele osób mówi, żeby nie jeść 'niezdrowych' słodyczy, lodów etc. a ja ci powiem tak: jak liczysz kalorie i ci się zmieszczasz w bilansie to nie ma sprawy, od czasu do czasu warto. tylko te rzeczy mają sporo kalorii i potem będziesz musiała z czegoś zrezygnować. a żeby przyspieszyć tempo metabolizmu i nie zwariować to po miesiącu, dwóch odchudzania, jak twoja waga nie będzie już tak łatwo spadać to warto zrobić sobie cheat meal, czyli 'oszukiwane danie' - możesz wtedy zjeść nawet 4000tys kalorii, często waga co dziwne następnego dnia jest mniejsza.
        • julia.12341 Re: Zaczynam...mam słabą wolę ale chcę spóbować 11.06.14, 10:59
          Oprócz diety, ważny jest ruch. A jeśli chodzi o słodycze, lody to można sobie pozwolić od czasu do czasu. To nie jest dobre takie ciągłe zakazywanie sobie przyjemności, bo będziesz wiecznie chodzić nieszczęśliwa, że cały czas musisz odmawiać sobie kostki czekolady.
    • fryzinka111 Re: Zaczynam...mam słabą wolę ale chcę spóbować 11.06.14, 12:51
      Musisz się trzymać swoich postanowień. Wiem, że to może być trudny ale nie daj się skusić na różnego rodzaju słodkości. Naprawdę nie warto.
    • Gość: Sara S. Re: Zaczynam...mam słabą wolę ale chcę spóbować IP: 91.210.241.* 12.06.14, 11:44
      Nie piszesz nic o wodzie, a to podstawa przy prawidłowym odżywianiu, bo ona wypłukuje toksyny i złogi z organizmu. Poza tym czasami wydaje nam się, że chce nam się jeść, a w rzeczywistości organizm domaga się picia. Nie wierz w jakieś "2 l dziennie". Zasada - sprawdzona na mnie - pije się szklankę wody 240-250 ml (może być z sokiem z cytryny/limonki) na każde 8 kg wagi ciała (przy 64 kg będzie to więc 8 szklanek). Najlepiej wypić do 19.30. Ważyć się codziennie po wypróżnieniu (rano) - chodzi o sprawdzenie, jak działały na nas produkty, które zjedliśmy dzień wcześniej. Zapisywać wynik (prowadzić dzienniczek). Potem 1-2 szklanki wody z cytryną lub bez, przed śniadaniem. Śniadanie to owoc (np. jabłko, gruszka, jagody) + granola z siemienia.
      Zresztą, za dużo tu wypisywania. Kup książkę Plan - wyeliminuj zdrowe jedzenie, od którego tyjesz.... Dowiesz się wszystkiego. Przy okazji obalisz mity o tzw. zdrowym jedzeniu.
      U mnie zaczęło się od odstawienia pszenicy i produktów glutenowych, soi i innych produktów, które wychładzają tarczycę itd., ale dopiero "Plan" popchnął mnie na drogę rozwiązania, nad którym męczyłam się od dzieciństwa, a zawsze odżywiałam się "zdrowo" w ujęciu konwencjonalnym.
      Zaczyna się od potraw i produktów najmniej reaktywnych (wykaz w książce). Potem codziennie dodaje się jeden składnik i sprawdza się, jak oddziałuje na organizm.
      Naprawdę sprawdzone. 5 m-cy = -15 kg.
      Przeszłam wiele diet, wielu lekarzy (bariatra, endokrynolog, internista itd.) i wiele sposobów odżywiania (Montignac, Dukan, Kwaśniewski, dieta South Beach, dieta paleo, dieta metaboliczna, dieta niskowęglowodanowa, dieta taka i owaka, diety, diety, diety... Preparaty z chromem, z pektyną, z ananasem, fat burnery itp. itd.). Wszystko to opiera się jednak na konwencjonalnym widzeniu "zdrowego odżywiania". Nie bierze się pod uwagę, że każdy z nas ma swoją własną indywidualną równowagę.
      A jeśli zaczniesz się odżywiać prawidłowo - optymalnie dla Twojej wyjątkowej równowagi energetycznej - zobaczysz, że możesz nawet codziennie jeść czekoladę, najlepiej gorzką do 65% (więcej w książce) i nie wpłynie to absolutnie reaktywnie na Twój organizm. Jednak jeśli sięgniesz po słodkie, to dlatego, że tego chcesz, a nie dlatego, że Twój organizm się tego domaga. Poczytaj jeszcze (lub kup książkę o diecie "Ekologii ciała"). Te dwie książki + "Dieta bez pszenicy" W. Davies, od której zaczęła się (jesienią) moja przemiana i życiowa przygoda z dochodzeniem do optymalnej sylwetki, to naprawdę powinna być podstawa zaczynania "zabawy w odżywianie". Dietetycy, sorry, ale stosują konwencjonalne metody i proste myślenie: nie służą Ci węglowodany, bo pewnie jesz te proste. Wprowadź pieczywo pełnoziarniste, kasze, ryż itd. A w przypadku np. glutenu i amylopektyny A pieczywo pełnoziarniste jest dla naszego organizmu jeszcze gorsze (także kasze i ryże).
      Ja już sprawdziłam na sobie, że reaktywnie (negatywnie, m.in. poprzez skok wagi) działa np. łosoś, indyk i... grejpfruty, które wcześniej jadłam na śniadanie.
      Poczytaj też o warzywach kapustnych, typu brokuły, kapusta itd., zawierających goitrogeny (substancje antyodżywcze, schładzające tarczycę). Brokuły, kalafiora czy kapustę gotuj lub gotuj na parze (choć wtedy mniej goitrogenów się ulatnia). Nawet jeśli dotąd nie miałaś problemów z tarczycą. Po co sobie szkodzić? Podobnie z soją. Uważaj, bo ma dużo fitoestrogenów.
      Kurczę. Nie chcę streszczać tych książek. Poczytaj. Bądź mądrzejsza od konwencjonalnych dietetyków i wyrób sobie własne zdanie na temat tego, co Ci szkodzi, a co pomaga.
      I - najważniejsze - w dzienniczku zapisuj wszystko, co zjadłaś, co wypiłaś (i ilości też oraz godzinę, o której to było), nawet sikanie i wypróżnianie. Nie oszukuj, bo jedyną osobą, która będzie oszukana, będziesz Ty sama. Nie szukaj wymówek, ale jeśli odstąpisz do zasad, nie miej do siebie pretensji. Nastawienie psychiczne też jest ważne. Jeśli będziesz jadła różne rzeczy z nastawieniem, że Ci szkodzą, to tak się stanie.
      Pamiętaj, że waga to tylko liczba, symptom, że coś Twojemu organizmowi szkodzi (jeśli idzie do góry) lub działa z korzyścią (jeśli waga spada). Jeśli nie widać różnicy - to, co zjadłaś, stabilizuje wagę, więc trzeba szukać dalej.

      Powodzenia.

    • patysiak Re: Zaczynam...mam słabą wolę ale chcę spóbować 12.06.14, 23:01
      zrobiłam testy pokarmowe i do wyników dietetyczka zrobiła mi program żywienia. nie wierzyłam i nadal się dziwię na jakiej zasadzie to działa ale chudnę. każdego dnia. w ciągu 5 tygodni - 5 kg. to jakies czary mary jest :)
      nie jem: mięsa (jem ryby), nabiału i cukru. nie piję alkoholu, kawy, coli. i działa. nie bywam głodna bo warzywa i kasze jem do woli.
    • dona.flawia Re: Zaczynam...mam słabą wolę ale chcę spóbować 22.06.14, 23:51
      Napisz do mnie na fecebooku Aldona Flawia Terapia i otwórz moją stronę
      www.donaflawia.wix.com/przyjaciolka

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka