tytus41
21.10.10, 11:47
Prowadzę małą firmę, zatrudniam kilka osób. Główny dochód to umowa ryczałtowa na usługi dla dużej firmy. Mam pechowy rok. Od stycznia koszty usługi są o wiele większe od zakładanych i od tych z 2009 roku. Wpadłem w zadłużenie z tytułu nie opłaconych składek w ZUS. Pod koniec sierpnia ZUS wysłał mi pismo z nakazem spłaty zaległości w terminie 7 dni, w przypadku nie zapłacenia odda sprawę do komornika. 1-go września napisałem prośbę o rozłożenie zadłużenia na raty. W odpowiedzi dostałem grubą kopertę z drukami do wypełnienia i dostarczenia różnego rodzaju zaświadczeń. Dobiło mnie to, że na raty można rozłożyć tylko swoje zadłużenie, za pracowników trzeba wpłacić od razu. No to problem. Moje zadłużenie jest stosunkowo małe, więc nie widzę sensu kontynuowania tego procesu. Księgowa doradziła mi, abym zaczął wpłacać ile mogę, to jest szansa że wstrzymają windykację. W październiku wpłaciłem bieżącą składkę + 8800zł zaległych + odsetki. Pozostało mi 45tys + odsetki około 3tys. Do końca roku powinienem dać radę spłacić 20tys nie zwiększając zadłużenia. Czy jest szansa, że ZUS nie naśle na mnie komornika widząc regularne wpłaty i zmniejszanie się zadłużenia? Chciałbym uniknąć windykacji, bo nie będę miał z czego płacić pracownikom i za zakup towaru. Jest jakieś inne wyjście, co radzicie? Podobno z komornikiem skarbowym nie da się dogadać.