igor_uk
25.05.10, 17:42
Niestety,nic nie trwa wiecznie,wszystko ma swoj poczatek i wszystko ma swoj
koniec.Przychodzi koniec i na forum "Katastrofa w Smoleńsku". Chyba juz nic
nowego nie dowiemy sie.Napewno nie uslyszymy na tasmach z czarnych
skrzynek-"siadaj dziadu",napewno nie dowiemy sie co powiedzial w ostatniej
rozmowie Jarek bratu.Napewno nie zobaczymy rozstrzelanych przez ubijaj sjuda
czlonkow zalogi.Napewno nie dowiemy sie,co w ostatniej sekundzie pomyslal
L.Kaczynski i co krzyknal z przerazeniem Protasiuk.A co wiemy napewno? To ze
zaloga byla niedoswiadczona,nieprzeskolona.To ze kancelaria prezydenta zrobila
wszystko,zeby tak ta wycieczka skonczyla sie.Oprocz tego dowiedzili sie my,ze
najwyzsze dowodstwo wojskowe w Polsce okazalo sie nie asertywne (pozwolili
zapakowac sie wszysci do samolotu,zeby sluzyc za godne tlo).Oprocz tego
dowiedzieli sie my,ze ciemnota w Polsce nie zginela,ze rozne zuzki,zlociutki i
inne latajace mendy uwierza we wszystko,tylko nie w prawde.Jak komu,a mnie
zal,ze konczy sie forum.Poznalem tu sporo ciekawych ludzi,spendzilem wiele
godzin przyjemnie .I na koniec, moim zdaniem ,najbardziej wiaregodna wersja
tego,co sie zdazylo w Smolensku 10.04.2010. Samolot TU-154M z Prezydentem RP
na pokladzie wylecial z opoznieniem na powtorne (?!) uroczystosci w Katyniu. Wylot
byl przygotowany byle jak.Zaloga sklejona w ostatniej chwile. Pierwszy pilot
nigdy w tej roli nie ladowal w Smolensku (kilka dni wczesniej ,jak byl w
Smolensku,lecial tam jako drugi pilot).Zaloga dostala, z duzym wyprzedzeniem,
informacje o zlych warunkach pogodowych na docelowym lotnisku.Przed samym
ladowaniem zalogdze zaproponowano odleciec na zapasowe lotnisko,ostatecznie
dostali warunkowa zgode na ladowanie (to znaczy powinni byli zejsc do
wysokosci decyzyjnej i jak nie zobacza ziemi powinni zaniechac ladowania).W
miedzyczasie Lech Kaczynski odbyl rozmowe z bratem.O co pytal brata i co ten
mu powiedzial,nie wiem,a spekulowac nie bede-nie w tym watku.Przed samym
ladowaniem ,zaloga byla w duzym stresie,czy to pod wplywem naciskow (ktore
niewatpliwie byli),czy to pod wplywem braku minimalnej widocznosci,jak by to
nie bylo,ten stress ich i zabil.