damakier1
02.06.10, 10:47
Tak sobie słucham o tym, jak dziwacznie przebiegała końcówka lotu
Tupolewa, jak sprzeczne są zachowania załogi w stosunku do
padających słów i komend, a z drugiej strony słyszę opinie o
Błasiku - jaki był z niego hojrak i raptus, jakie miał wybujałe
ambicje w stosunku do niewielkich umięjetności. I prześladuje mnie
myśl,że w ostatnich chwilach lotu, kiedy załoga wahała się, co robić
i była juz najbliższa decyzji o rezygnacji z lądowania, Błasik z
jakimś ja wam pokażę i sam wyląduję! po prostu przejął stery.
Nieprawdopodobne? Tak nieprawdopodobne, że aż możliwe!