Dodaj do ulubionych

to ja Justyna

07.12.11, 23:40
Witam,bałam się i cały czas się boje,mówić o moim związku,mogę mówić o podróżach,bo podróżuję ale sama.A jestem mężatką już 18 lat,miałam 17 lat jak urodziłam i wyszłam za mąż,ale ale ale i tu jest problem mam męża cichy spokojny domator i bardzo dobrze zarabia,jest mi z tym dobrze.Ale między nami nic nie ma zresztą nigdy nie było,a ja jestem szalona,już nie wiem siedzę bo jest mi wygodnie dobrze ,ale co z miłością kiedy to przeżyje,te motylki w brzuchu,a jak to mi się trafi to wtedy co zostawie to wygodne życie?to wszystko jest takie skomplikowane,ale tak naprawdę ja jestem sama taka sama
Obserwuj wątek
    • ewa.zeromska Re: to ja Justyna 08.12.11, 16:40
      A czy ty wiesz, czego chcesz? Czy bierzesz odpowiedzialność za swoją rodzinę?
      Jeśli jest ci nudno i letnio, to porozmawiaj o tym z mężem. Może jemu też jest nudno?
      Jesteście ciągle młodzi, tyle możecie zmienić, poprawić, wpuścić nowego ducha do waszego małżeństwa, tylko dlaczego nic nie robicie?
      Proponuje rozmowy, wspólne szukanie nowych celów i więcej prawdziwego zainteresowania sobą nawzajem. Wasze kontakty stały się powierzchowne. Czy wiesz, o czym marzy twój mąż, czy on wie, jakie są twoje marzenia?
      O tym zupełnie zapomnieliście, nie chce się wam, a szkoda!
      • antygona1.2 Re: to ja Justyna 09.12.11, 10:20
        Witam,dziękuję pani Ewo za odpowiedz,dała mi do myślenia ale tylko w jednej sprawie,(moje dzieci)bo to żeby rozmawiać no i cała reszta związana z związkiem była na mojej głowie gdybym ja się nie starała i była inna kobietą z innym charakterem to on dawno byłby sam tylko tak jestem wychowana,małżeństwo najważniejsze.to ja całe życie jeżdziłam z chłopcami na mecze,on nawet nie wiedział gdzie bo nigdy się nie zapytał ani mnie ani chłopców,ja wiem jakie on ma marzenia on o moich też wie ale ja sama powiedziałam sam by się też nie zapytał bo to głupoty tak twierdzi mój mąż jak chciałam gdzieś wyjść nie mówie o znajomych bo u nich nie byliśmy nigdy,mąż ich nie ma ja mam swoich,mówie o Sylwestrze to miesiąc na przód musiałam go prosić żeby poszedł to w sumie byłam może z 5 razy potem koniec,na wyjazdy tez prosze żeby z nami gdzies pojechał,nigdy w życiu on nie ma czasu na głupoty,ja rozmawiam,ja co roku wyprawiam kolację na Walentynki chociasz nic nie dostaje,ja mu kupuje prezenty na urodziny na gwiazdke ale ja tez od niego nic nie dostaje,twierdzi że mam dość przez cały rok,kiedyś go postraszyłam że się wyprowadze,to mi powiedział że prosze bardzo jak będę miała gdzieś lepiej,i tak to wygląda teraz odpusciłam,już mi się nie chce,ale jemu to pasuje wreszcie przestałam zawracać mu du....... pierdołami a mój mąż najlepiej lubi wrócić z pracy obiadek do pokoju przed telewizor,dobrze zjeść,i do wieczora gapić się w ekran,a broń boże coś wymyśle już ma humor popsuty
        • Gość: julie Re: to ja Justyna IP: 81.59.216.* 09.12.11, 10:34
          To chyba jedynym wyjsciem jest rzeczywiscie wyprowadzka - moze wtedy sie obudzi i zacznie walczyc o Ciebie. Niektorzy niestety musza dopiero cos utracic, zeby to docenic. Jezeli nic nie zrobi, no to bedziesz miala jak na dloni - jemu nie zalezy..
    • Gość: koki Re: to ja Justyna IP: *.play-internet.pl 09.12.11, 23:10
      Twój mąż jest domatorem. Nie dziw się, że nie lubi nigdzie wychodzić. Po co mu Sylwester poza domem, jak nie czuje takiej potrzeby? Po co mu wyjazd tam gdzie będzie pełno ludzi, zamieszanie, dużo się dzieje. On tego nie chce. Odpoczywa i najlepiej czuje się w domu. W spokoju, powiedziałabym świętym.
      Nie dobraliście się charakterami. Ale to nie znaczy, że Ty musisz robić to samo. Jego zostaw w spokoju. Ewentualnie jeżeli chcesz gdzieś go wyciągnąć, to zaproponuj wyjazd tam, gdzie jest mało ludzi (np. mało znana miejscowość turystyczna), lub do kina, na kryminalny czy inny "męski" film.
      Rozumiem, że Ci się nudzi. Ale masz znajomych, lubisz podróżować. I dobrze, bardzo dobrze. Rób to, co sprawia Ci przyjemność. Znajdź nowe hobby, zajmij się sobą. Naprawdę, nie musisz wciągać w to męża. A jeżeli już chcesz coś z nim zrobić, to niech to będzie to, co on lubi. Oprócz tego, co napisałam wcześniej, np. wspólny spacer. Domatorzy lubią spacery.
      Motylki są fajne, fakt. Ale odlatują, a później ludzie albo się rozstają, albo godzą na to co Ty masz teraz. Nuda jest w większości związków. To normalne. Niewiele jest związków, gdzie są wspólne pasje i zainteresowania. Ja takich nie znam. Dookoła nuda. Ale to nie jest powód by przekreślać związek.
    • wladcza.wania Re: to ja Justyna 09.12.11, 23:24
      Nie wiem czy pogadanie z mężem coś pomoże. Ludzie zmieniają się z wiekiem i zmieniają się ich potrzeby.Jak ja uświadomiłam sobie,że on jest za spokojny a ja się nudzę to zdradziłam.. fakt,że było między nami już źle ale fakt jest faktem. Rób to co czujesz, jak kochasz to może jakoś to poskładasz.
      • antygona1.2 Re: to ja Justyna 10.12.11, 22:24
        witam cieplutko,bardzo dziękuję zawsze myślałam że przesadzam że powinnam dziękowac Bogu że mam dobrze bo pochodze z biednej rodziny,i połowe tak juz połowe mojego życia podporządkowałam synom i mężowi oni i dziś mnie wykorzystują ale tak ich przyzwyczaiłam ,ale tak jak napisała mi Pani wcześniej powinnam zacząć robić coś dla siebie i nie wciągać w to męża i zaczełam powoli, ale zaczełam chociasz z początku miałam wyrzuty teraz już nie mam,na wakacje wyjeżdzam a nawet teraz w lipcu polecę sama z koleżanką bo chłopacy juz nie chcą(17.19 lat)i mam gdzieś co powie mąż,chociasz jak każdej kobiecie brakuje mi żeby mnie przytulił coś powiedział,on nigdy mi nie powiedział że mnie kocha,że jestem ładna,nigdy nic,ale teraz już się przyzwyczaiłam,chociasz nie wiem chyba zrobie coś głupiego(zdradze)bo przeciesz nie odejdę mam synów,kocham ich bardziej niż siebie samą,dlatego będe zawsze z moim mężem,ale troche mi lepiej mam z kim pogadac,ten internet to jednak dobra rzecz,bo z koleżankami nie mogę bo dla nich jest dziwne przeciesz mam takiego dobrego męża co ja chcę,prędzej na mnie by wsiadły,a tu mogę się wygadać i jeszcze czytam takie mądre rady bardzo dziękuję
        • Gość: P-1 Re: to ja Justyna IP: *.bielskobiala.vectranet.pl 11.12.11, 18:21
          Widzisz bardzo ważne jest.aby po poczotkowym ,zauroczeńiu,motylkach mieć jakieś wspolne zainteresowania.Ja jestem w zwiozku 35 lat i nadal Kocham swojom żone,mamy wspólne zainteresowania,stale cos w żyćiu chcemy zrobic , zmienic.i tak myśle że te pary któresom dla śiebie kumplami majom wieksze szanse na przetrwanie.I jeszcze jedna ważna żecz dużo z sobom rozmawiamy na wszystkie tematy,niema tak zwanych tematów o których sie nie rozmawia,szczeze i uczćiwie.A wiesz mi było w żyćiu naszym rożnie.Zycie to nie bajka, cześciej pod górke niż z górki.
          • antygona1.2 Re: to ja Justyna 14.12.11, 10:02
            no witam tylko nigdy nie było zauroczenia,motylków w brzuchu,wspólnych zainteresowań,znaliśmy się mało,no ale jak to małolaty,ciążą i no jak to wtedy było trza się żenić,i tak żyjemy obok siebie mężowi to odpowiada,ale mi zaczeło przeszkadzać ja chciałabym coś przeżyć,zaszaleć trochę
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka