marzannasz
28.03.12, 21:28
Podejrzewam ze takowa ozieblosc posiadam i to rujnuje moj 6-letni zwiazek ( jedyny powazny, przed bylo kilka przygod), mam ponad 30lat, seks moglby dla mnie nie istniec. Na poczatku myslalam ze jak sie poznamy bardziej, dotrzemy, orgazm sie pojawi, ale z czasem to nawet kontakt fizyczny przestal mnie interesowac. Widziam sie z seksuologiem- nie mam wiekszych zachamowac, mam vibrator, kulki, pornole - wszysko mnie nudzi i kompletnie nie interesuje. Jak sie kocham z moim mezczyzna to najczesciej po 2-3 minutach przestaje byc mokra, ale w wiekszosci przypadkow musimy uzywac lubrikantow.Udaje ze seks sprawia mi przyjemnosc, on o tym wie...i wiadomo co to oznacza. Probowalismy na miejsce, na rozne pozycje, z roznymi gadzetami, po alkoholu - ale dla mnie jest najlepiej jak nie mam nic w srodku. On ma do mnie pretensje ze przynajmniej nie probuje cos z tym zrobic, ale jak mozna tesknic za czyms czego sie nigdy nie poczulo, zasmakowalo. Nie wiem jak dlugo jeszcze ten zwiazek przetrwa, ale nie sadze ze w kolejnym ( jesli wogule to mozna brac pod uwage) bedzie lepiej. Zapomnialam dodac ze kiedys sie troche onanizowalam, miala tzw. "spiecie" jak ja to nazywam, teraz czasami jak nie moge zasnoc...kompletnie wygasam.
Pisze bo znowu nam nie wyszlo, i znowu bylo powazna rozmowa...jak mam za nim podozac, rozumiec jego ruchy jak nic nie czuje. Czy jest dla mnie szansa/ratunek, chcialabym cos poczuc nawet nie ze wzgledu na siebie sama ale dla ratowania zwiazku.
Pozdrawiam