Gość: Adamo
IP: *.lodz.cvx.ppp.tpnet.pl
06.12.01, 18:57
Moja historia jest bardzo przykra. Mam na imię Marcin i jestem tegorocznym
maturzystą jednego z bardziej renomowanych łódzkich liceów. Wraz ze mną do
klasy uczęszcza moja koleżanka, Agnieszka. Od ponad roku jest ona moją obsesją.
Niejednokrotnie dawałem jej do zrozumienia, że chcę być jej facetem. Chodzimy
razem do pubów, przesiaduję u niej w domu. Traktuje mnie jak przyjaciela i
zwierza się z kłopotów, mówi mi o zazdrosnych koleżankach, rodzicach itp. Nigdy
o facetach. Jest niezmiernie atrakcyjną dziewczyną, to nie tylko moja opinia.
Wiem, że nie jest lesbijką, ale nigdy ne miała chłopaka, ja jestem jedynym,
który parę razy ją przytulał, i raz pocałował. Obraziła się na mnie wtedy na
tydzień, musiałem jej obiecać, że nigdy tego nie zrobię.
Nie wiem, czemu taka jest. Nikt jej nie skrzywdził, nie jest jakąś
dewotką... nie widze po prostu powodu, dla którego nie chce mieć chłopaka.
Najbardziej wkurza mnię to, że gdyby się przemogła miałbym u niej 100% szanse.
Podobam się jej. To też wiem, pytałem się koleżanek.
Najgorsze jest to, że stała się dla mnie prawdziwą obsesją. Będę zdawał
na ten sam kierunek co ona, mimo że prawo wcale mnie nie interesuje, zawsze
chciałem studiować ekonomię bądź psychologię. Jednak prawdziwe piekło przeżywam
w sferze intymnej.
Od pierwszej klasy liceum, zawsze gdy się onanizuję, myślę o niej.
Jednak już w drugiej klasie same myśli mi nie wystarczały. Zacząłem to robić
przy zdięciu klasowym, patrząc na nią. Jednak była tam mała i niewyraźna no i
ja i kumple też byliśmy na tym zdięciu. Dlatego poprosiłem ją o fotke. Znaliśmy
się już dobrze wtedy w 1999, więc przez ponad rok masturbowałem się przy jej
portretowym zdięciu.
Moja prawdziwa obsesja na jej punkcie zaczęła się na wiosnę 2000 roku,
gdy byliśmy w trzeciej klasie. Byliśmy na klasowej wycieczce. Miałem nadzieję,
że się do siebie zbliżymy, ale nic z tego. W zamian podsłuchiwałem ją jak
bierze prysznic, czasem słysząc jakiś jęk, gdy leciała zbyt zimna lub gorąca
woda. A pod koniec pobytu wszedłem też do pokoju dziewczyn, w tym ośrodku, i
wyciągnąłem z jej torby znoszone jej majtki. Zabrałem je do ubikacji, wąchałem
i masturbowałem się.
Niedługo potem u niej w domu poprosiłem by mi pokazała swoje zdięcia.
Jedno szczególnie mi się spodobało, na którym jest w kostiumie kąpielowym.
Poprosiłem, by mi je pożyczyła, to ją narysuje. Na szczęście się zgodziła,
rysunek udał mi się dobrze, dałem go jej i oddałem zdięcie, uprzednio je
skanując. Teraz mam je na komputerze, a masturbacja jest bardzo...
realistyczna, gdy patrze na jej krocze, rozpostarte na całym ekranie (zdięcie
zeskanowałem w najwyższej możliwej rozdielczości jest wielkości sporego
plakatu).
Próbowałem nieraz przestać się onanizować, ale wtedy jest jeszcze
gorzej. Mam myśli, żeby ją zgwałcić, dać jej jakiś LSD albo XTC i wykorzystać.
Nieraz mam przecież okazje, gdy jestem sam u niej w domu a jej rodziców niema.
Częstuje mnie herbatą, wystarczy że wyjdzie na chwilę z pokoju i... Ale nie
zrobie tego, bo ją kocham. A ona mnie tylko lubi.
Najgorsze co mogłem zrobiłem w zeszły poniedziałek. W autobusie był
straszny tłok i ścisk. Aga stała przedemną odwrócona do mnie tyłem. Chciała się
obrócić, mieliśmy się przepytywać do sprawdzianu, ale nie było jak. Nie mogłem
się powstrzymać i zaspokoiłem się w autobusie, ocierając się o jej pupę. Od
ponad tygodnia marzę o podobnym ścisku, o tym, że tym razem wyjmę członka i
dotknę nim jej bezpośrednio.
Żadna inna dziewczyna w ogóle mnie nie rusza, choć kilka nawet chciało
ze mną być, ale w sumie to wszyscy wiedzą o tym co czuję do Agnieszki. Nawet
teraz mam nadzieję że ktoś znajomy to przeczyta, może nawet ona, albo jej
ojciec, o którym wiem, że wchodzi na to forum.
Czy ktoś wie, co mam zrobić?