mercuria34
07.08.09, 17:11
Wczoraj wrocilam zmeczona po calym dniu latania, wojek mi zmarl.
Tak sie zlozylo,ze nie mialam kasy na benzyne (nie mialam czasu
jechac na poczte zeby wybrac z mojego konta)a swiatelko juz mi
zaczelo migac ze sie konczy.Powiedzialam ze nie mam kasy i musze na
poczte pojechac wybrac...no to on z wielka lacha, ze musi mi chyba
cos zostawic..po czym wyciagnal 10 i 20 euro i pyta co che,a ja
mowie ze jak juz mi daje to niech da 20 a on,ze nie ze 10 musi mi
jednak wystarczyc.Tak mi zawsze wszystko wydzielal. Wiecie jak mi
sie przykro zrobilo? A moze nie powinno mi bac przykro moze powinnam
sie cieszyc ze chociaz mi to 10 euro dal? Juz jestesmy prawie 5 lat
razem i ciagle sie takie sytuacje zdazaja...