Dodaj do ulubionych

Seks u kobiet

18.01.02, 10:03
Moja zona (28 lat) od dluzszego juz czasu (prawie rok) utrzymuje, ze nie
potrzebuje i nie ma ochoty na seks! Nie lubi gdy ja dotykam w intymne miejsca,
nie chce ze mna o tym rozmawiac, seks dla niej moglby nie istniec.

Czy jest to u kobiety mozliwe?

Bo na moj prosty meski rozumek, wytlumaczyc moge to sobie tylko tym, ze:
1). nie ma ochoty - bo mnie juz nie kocha;
2). nie potrzebuje - bo kocha innego i z nim zaspokaja swoje potrzeby;
3). zdradzila mnie i czuje sie teraz "brudna" - nie potrafi sie przelamac by
spowrotem rozpoczac ze mna wspolzycie.

W rozmowach zapewnia, ze mnie kocha, ze nie ma nikogo innego, ze nigdy mnie nie
zdradzila! Wiec o co tu chodzi - oklamuje mnie, czy naprawde kobieta w tym
wieku moze nie potrzebowac seksu? I czy w takiej sytuacji moje zaspokajanie
potrzeb z inna byloby odebrane przez nia jako zdrada? Bo ja bardzo tego
potrzebuje, a ona zachowuje sie teraz, jak pies ogrodnika...

Kamil
Obserwuj wątek
    • Gość: smyk Re: Seks u kobiet IP: 192.168.0.* 18.01.02, 11:36
      Kamilu !
      Uważam, że masz doprawione rogi !
      Nie znam kobiet które (rozbudzone ) nie lubią tego robić z mężczyzną którego
      naprawde kochają, a co to znaczy żeby nie dawała się dotykać - ciekawe?
      Wyrazy współczucia.
    • nessuna Re: Seks u kobiet 18.01.02, 11:45
      Myslę, ze moj przedmowca, Smyk, sugerujac ze zona robi z Ciebie rogacza,
      niepotrzebnie wprowadza zamieszanie. Wiem tylko, że Twoj przypadek, przypadek
      mężczyzny, którego zona nie przejawia wielkiego zainteresowania seksem, nie
      jest wcale odosobniony. Znam dwa młode małżeństwa, w których zony po prostu nie
      maja ochoty na seks. I one wcale nie zdradzaja swych mezow. To chyba kwestia
      temperamentu. Nie chce jednak mowic o przyczynach tego zjawiska, bo przeciez
      nie jestem specjalista, sama szukam tu porad, ale sugestie Smyka sa - moim
      zdaniem - niesłuszne i szkodliwe.
      • jazmoley Re: Seks u kobiet 18.01.02, 12:03
        Masz 100% rację, zdarzają sie takie przypadki i to wcale nierzadkie, kiedy kobiety nie maja po prostu ochoty na
        seks.Nie ma sensu od razu doszukiwac sie zdrady. Rozni sa ludzie jak i ich temperamenty. Najgorzej to oceniac
        sytuacje kierujac steoretypami.
      • Gość: smyk Re: do nessuna ! IP: 192.168.0.* 18.01.02, 12:04
        nessuna napisał(a):

        > Myslę, ze moj przedmowca, Smyk, sugerujac ze zona robi z Ciebie rogacza,
        > niepotrzebnie wprowadza zamieszanie. Wiem tylko, że Twoj przypadek, przypadek
        > mężczyzny, którego zona nie przejawia wielkiego zainteresowania seksem, nie
        > jest wcale odosobniony. Znam dwa młode małżeństwa, w których zony po prostu nie
        >
        > maja ochoty na seks. I one wcale nie zdradzaja swych mezow. To chyba kwestia
        > temperamentu. Nie chce jednak mowic o przyczynach tego zjawiska, bo przeciez
        > nie jestem specjalista, sama szukam tu porad, ale sugestie Smyka sa - moim
        > zdaniem - niesłuszne i szkodliwe.

        nessuna !

        Co powiesz na to :
        znałem kiedyś dziewczyne która swojemu chłopakowi nigdy nie dała ( on jej kupował
        prezenty, pierścionki itp.)natomiast jego koledzy mieli ją kiedy tylko chcieli,
        później ona z nim zerwała a dóbr nie oddała.Robiła z niego rogacz - analogiczna
        sytuacja.

        • Gość: KR$ Jakie to ma znaczenie? IP: 162.70.83.* 18.01.02, 13:38
          Ten twoj kolego to nie tylko rogacz byl ale i glupek - takim to dobrze. A co do
          tej zonki to proponuje szybki rozwod - co do za kobita co kochac nie chce? To
          nawet mozna oficjalnie podac za przyczyne niewaznosci malzenstwa.
          • Gość: smyk Re: Jakie to ma znaczenie? IP: 192.168.0.* 18.01.02, 13:41
            Gość portalu: KR$ napisał(a):

            > Ten twoj kolego to nie tylko rogacz byl ale i glupek - takim to dobrze. A co do
            >
            > tej zonki to proponuje szybki rozwod - co do za kobita co kochac nie chce? To
            > nawet mozna oficjalnie podac za przyczyne niewaznosci malzenstwa.

            KR$ !

            Popieram !

            • nessuna Re: Jakie to ma znaczenie? 18.01.02, 14:06
              Myślę że autor wątku kocha żonę i chce się kochać właśnie z nią, a nie po
              prostu uprawiać seks z kimkolwiek. Chyba nie planuje rozwodu, bo nie
              zauważyłam, aby o tym wspominał. On tylko chciałby wiedzieć, dlaczego jego
              żona, która deklaruje, że nadal go kocha, nie przejawia takiego zainteresowania
              seksem jak on. Dlaczego tak jest, nie wiem, ale rady w stylu 'chłopie, rozwiedź
              się' albo sugestie, że jest zdradzany przez żonę, są po prostu niedojrzałymi i
              niepoważnymi poradami.
              • Gość: smyk Re: nessuna to ma znaczenie? IP: 192.168.0.* 18.01.02, 14:14
                nessuna napisał(a):

                > Myślę że autor wątku kocha żonę i chce się kochać właśnie z nią, a nie po
                > prostu uprawiać seks z kimkolwiek. Chyba nie planuje rozwodu, bo nie
                > zauważyłam, aby o tym wspominał. On tylko chciałby wiedzieć, dlaczego jego
                > żona, która deklaruje, że nadal go kocha, nie przejawia takiego zainteresowania
                >
                > seksem jak on. Dlaczego tak jest, nie wiem, ale rady w stylu 'chłopie, rozwiedź
                >
                > się' albo sugestie, że jest zdradzany przez żonę, są po prostu niedojrzałymi i
                > niepoważnymi poradami.

                Nessuna !
                A jaką Ty widzisz inną radę !
                Zona swojemu mężowi nie daje, uważasz że to jest zdrowy układ ?
                Jak by to na mnie trafiło - to nie wiem co bym zrobił - chyba udusił.

              • Gość: KR$ Re: Jakie to ma znaczenie? IP: 162.70.83.* 18.01.02, 14:16
                A tam - co z tego, ze on sie z nia chce kochac, jak ona najwyrazniej nie chce
                sie kochac z nim? Co to za milosc? Co to za kobieta? Po prostu albo go
                oklamuje, albo nie sa w stanie razem ze soba zyc. I w jednym i w drugim
                przypadku rozowd jest najlepszym wyjsciem. Smutne, ale prawdziwe.
                • nessuna Re: Jakie to ma znaczenie? 18.01.02, 14:39
                  Myślę, że łatwo dawać takie rady, gdy stoi się z boku i analizuje sytuację z
                  pozycji obserwatora. Tyle że autor wątku jest z żoną związany emocjonalnie. Ja
                  też kiedyś myślałam, że jak mężczyzna nie będzie odpowiadał moim oczekiwaniom,
                  to nie będę sobie zawracała takim osobnikiem głowy. Może takie założenie jest
                  słuszne, niestety jest chyba nie do zrealizowania. Jakiś czas temu byłam
                  zakochana (i chyba nadal jestem) w mężczyźnie, który ma pewne istotne i
                  zauważalne wady, ale oprócz tych wad ma również wspaniałe zalety, którymi mnie
                  właśnie ujął. Te zalety były dla mnie istotniejsze i cenniejsze od wad. A nawet
                  jeśli autor wątku wybierze takie rozwiązanie jak rozwód, to jaką dacie mu
                  gwarancję, że jego następna partnerka po jakimś czasie też nie zniechęci się do
                  seksu. Jedno z małżństw, o którym wspomniałam wcześniej, miało niegdyś bardzo
                  udane (czytaj: wysoka częstotliwość) pożycie seksualne, ale to się zmieniło.
                  Mężczyzna jest niezadowolony z takiego obrotu sprawy, ale nie wyobraża sobie
                  życia z kim innym. Ma do żony pretensje, ale nadal ją kocha i nie zamierza się
                  rozwodzić.
                  • Gość: KR$ Re: Jakie to ma znaczenie? IP: 162.70.83.* 18.01.02, 16:20
                    nessuna napisał(a):

                    > Myślę, że łatwo dawać takie rady, gdy stoi się z boku i analizuje sytuację z
                    > pozycji obserwatora. Tyle że autor wątku jest z żoną związany emocjonalnie. Ja
                    > też kiedyś myślałam, że jak mężczyzna nie będzie odpowiadał moim oczekiwaniom,
                    > to nie będę sobie zawracała takim osobnikiem głowy. Może takie założenie jest
                    > słuszne, niestety jest chyba nie do zrealizowania. Jakiś czas temu byłam
                    > zakochana (i chyba nadal jestem) w mężczyźnie, który ma pewne istotne i
                    > zauważalne wady, ale oprócz tych wad ma również wspaniałe zalety, którymi mnie
                    > właśnie ujął. Te zalety były dla mnie istotniejsze i cenniejsze od wad. A nawet
                    >
                    > jeśli autor wątku wybierze takie rozwiązanie jak rozwód, to jaką dacie mu
                    > gwarancję, że jego następna partnerka po jakimś czasie też nie zniechęci się do
                    >
                    > seksu. Jedno z małżństw, o którym wspomniałam wcześniej, miało niegdyś bardzo
                    > udane (czytaj: wysoka częstotliwość) pożycie seksualne, ale to się zmieniło.
                    > Mężczyzna jest niezadowolony z takiego obrotu sprawy, ale nie wyobraża sobie
                    > życia z kim innym. Ma do żony pretensje, ale nadal ją kocha i nie zamierza się
                    > rozwodzić.

                    Pewno, ze latwo dawac takie rady. Trudniej jest sie wziasc w garsc i zdecydowac
                    czego sie w zyciu chce - i potem isc przez to zycie bez jeczenia. Jak rozmawiam z
                    facetem to mowie do niego wprost - jest ci zle to to zmien! Czy widzialas zebym
                    ja gdzies wpisywal sie na forum i jeczal: moja kobita nie chce mi obciagnac?
                    Miewalem takie i juz ich nie mam. Life's what you make it. Nie wyobrazam sobie
                    abym mogl byc zakochany w kobiecie ktora nie chce ze mna sypiac - to jest
                    uwlaczajace i trzeba nie miec do siebie szacunku, zeby takie cos zaakceptowac.
        • tassman ....szmata 11.02.02, 11:29
          Gość portalu: smyk napisał(a):

          > nessuna napisał(a):
          >
          > > Myslę, ze moj przedmowca, Smyk, sugerujac ze zona robi z Ciebie rogacza,
          > > niepotrzebnie wprowadza zamieszanie. Wiem tylko, że Twoj przypadek, przypa
          > dek
          > > mężczyzny, którego zona nie przejawia wielkiego zainteresowania seksem, ni
          > e
          > > jest wcale odosobniony. Znam dwa młode małżeństwa, w których zony po prost
          > u nie
          > >
          > > maja ochoty na seks. I one wcale nie zdradzaja swych mezow. To chyba kwest
          > ia
          > > temperamentu. Nie chce jednak mowic o przyczynach tego zjawiska, bo przeci
          > ez
          > > nie jestem specjalista, sama szukam tu porad, ale sugestie Smyka sa - moim
          >
          > > zdaniem - niesłuszne i szkodliwe.
          >
          > nessuna !
          >
          > Co powiesz na to :
          > znałem kiedyś dziewczyne która swojemu chłopakowi nigdy nie dała ( on jej kupow
          > ał
          > prezenty, pierścionki itp.)natomiast jego koledzy mieli ją kiedy tylko chcieli,
          > później ona z nim zerwała a dóbr nie oddała.Robiła z niego rogacz - analogiczn
          > a
          > sytuacja.
          >

          **********************
          ej nazywaj rzecz po imieniu kolego. To nie była dziewczyna tylko zwykła
          ....-
          szmata.....A takich teraz na swiecie jest baaaaardzo duzo.

          Tassman:)

          • jamorzeszek Re: ....szmata 11.02.02, 11:59
            Jesli kobieta to szmata, mezczyzna to mop. Wiesz-taka szmata na kiju, lub moze
            raczej kij na szmacie
            Pozdrawiam, orzeszek
    • hans_kloss Seks a uczucie 18.01.02, 14:36
      Witaj,

      Podales troszke za malo informacji by mozna bylo wyciagnac jakiekolwiek wiazace
      wnioski.

      Napisz od jak dawna jestescie malzenstwem i jak wygladalo wasze pozycie na
      przestrzeni tych lat. Jaki byl stosunek twojej zony do seksu, jaki miala
      temperament.

      Nastepnie: czy macie dzieci, czy mieszkacie sami czy np. z tesciowa.

      Oraz co chyba jest najwazniejsze: jaki jest wasz wzajemny kontakt, co o sobie
      myslicie, czy jestescie w stanie wymieniac najintymniejsze informacje, zwierzac
      sie sobie. I na koniec kwestia milosci: jak postrzegasz swoja zone i jakimi
      darzysz ja uczuciami, i jak ona widzi ciebie. Czy odczuwasz dysonans pomiedzy
      tym co mowi a tym co czuje.

      Pozostaje jeszcze kwestia twojej wiernosci.

      Pozdrawiam.
      • Gość: java Re: Seks a uczucie IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 04.02.02, 17:39
        hans_kloss napisał(a):

        > Podales troszke za malo informacji by mozna bylo wyciagnac jakiekolwiek wiazace
        wnioski.

        No tak, ale nie chcialem dyskusji na temat jak do tego doszlo. Nie prosze tez o
        pomoc: Co robic? (raczej na Psychologie bym wtedy napisal). Tutaj oczekiwalem
        jakiegos naukowego wyjasnienia od Seksuologa i zyciowego uswiadomienia od Was czy
        jest to mozliwe, aby kobieta w wieku 28-iu lat nie potrzebowala seksu. Sam dosc
        dlugo w to wierzylem, dopoki nie odkrylem, iz przez caly ten czas zazywala i
        nadal bierze (ukrywajac ten fakt przede mna) Marvelon (bo niby po co?). A ze
        spedza wiele czasu z takim jednym "bliskim przyjacielem" (jak o nim mowi) i
        czesto bywa poza domem (czasami nawet caly week-end) - to dalo mi to troche do
        myslenia... Dla mnie to jest jasne - zdradza mnie, ale nie chcialbym byc zbyt
        subiektywny przy podejmowaniu decyzji, jakie niewatpliwie bede musial podjac.

        Ale gdyby mialo to w czyms pomoc, to juz odpowiadam:

        Jestesmy malzenstwem prawie 4 lata, znamy sie blisko 10. Pozycie bylo cudowne,
        szczegolnie przed slubem. Moglismy sie kochac wszedzie i o kazdej porze. Bardzo
        lubila, gdy ja piescilem, trzy orgazmy to bywalo dla niej za malo. Potem bylo
        coraz rzadziej i coraz krocej, az w koncu sie skonczylo. I juz od dluzszego czasu
        ma jakby wstret do mnie, do mojego zblizenia, do mojego ciala... A poniewaz nie
        ma seksu, to nie ma i dzieci, choc mieszkamy sami. Ja kocham ja tak jak i kiedys
        kochalem, ona mnie podobno tez (tak mowi), zwierzen nie potrzebuje, bo problemow
        nie mam, ona do mnie tez z niczym nie przychodzi - czyli jakby wszysto ok. Tylko
        to, co sie ostatnio dzieje, coraz bardziej przekonuje mnie, iz jestem oklamywany,
        coraz bardziej przestaje jej wierzyc, coraz mniej jej ufam. A co do wiernosci, to
        oczywiscie do grobowej deski, tak slubowalem, tylko ze ostatnio cos mi jest z tym
        coraz ciezej...
        • hans_kloss Seks a uczucie 05.02.02, 14:30
          Witaj,

          Po pierwsze:
          Generalnie moze masz i racje, ze byc moze jestes zdradzany. Ale to nie musi byc
          prawda. Otoz, jak sam napisales straciles z zona kontakt, a dokladniej: wasza
          wiez emocjonalna nie istnieje. Nie jest bowiem prawda, ze nie mamy problemow jak
          twierdzi twoja zona. Zawsze je mamy i te mniejsze, i te wieksze. Dojrzalosc w
          zwiazku polega na dzieleniu sie sprawami istotnymi, ale tez tymi blahymi. Dlatego
          glowne zrodlo twoich klopotow wynika z faktu, ze twoja wybranka nie traktuje
          ciebie jako przyjaciela. Takoz ow przyjaciel moze wlasnie kompensowac ten brak.
          Nie musi od razu dochodzic do aktow nierzadnych. Rozwiazanie - odbudowa wiezi
          psychicznej i emocjonalnej.

          Po drugie:
          Piszesz, ze pomimo udanego, dlugiego zwiazku nie macie dzieci. Otoz i druga
          przyczyna twoich problemow. Pamietaj, ze czas dla kobiety biegnie szybciej. Na
          pewno chcialaby przed 30 cieszyc sie wlasnym potomstwem. W pewnym momencie
          kobiety zaczynaja poszukiwac ojca dla ICH dziecka, czyli reproduktora.
          Prawdopodobnie zostales jak na razie zweryfikowany negatywnie. I tu nie chodzi o
          sama twoja chec posiadania brzdaca, lecz o warunki jakie powinienes spelnic by
          ojcem JEJ dziecka sie stac. Przy spelnieniu wszystkich bedziesz mial status ojca
          WASZYCH dzieci.

          Po trzecie:
          Tabletki antykoncepcyjne zazywane po kryjomu. No nie swiadczy to zbyt dobrze o
          szczerosci i zrozumieniu panujacym w waszym domu. Ich przyjmowanie moze byc
          efektem powyzszych dwu problemow. Jest tez takze i mozliwosc inna. Moze twoja
          wybranka jest powaznie chora, i nie chce cie obciazac tym, abys sie nie martwil.
          Pigulki zas generalnie obnizaja libido, szczegolnie gdy dawka hormonow jest
          nizsza niz stezenie hormonow endogennych sprzed rozpoczecia antykoncepcji.

          Pozdrawiam.
        • barti1 Re: Seks a uczucie 05.02.02, 16:48
          Dla mnie ,stary, to odpowiedziałeś sobie już sam - jeśli ze sobą nie
          rozmawiacie, to co to w ogóle za związek? I jeszcze jedno rzuca się w oczy -
          prawdopodobnie wcale swojej "ukoczanej" od dawna nie znasz...
    • Gość: kobieta Re: Seks u kobiet IP: 172.28.172.* 18.01.02, 16:18
      Jest to zupelnie mozliwe i nie trzeba doszukiwac sie tu zdrady lub braku
      milosci.
      Czy zona bierze moze pigulki antykoncepcyjne lub karmi piersia? Obie te
      sytuacje czeta powoduja dramatyczny spadek libido. Ja bralam pigulki i nie
      tylko nie mialam ochoty na seks, ale nawet zwykle pieszczoty byly dla mnie
      nieprzyjemne. Odstawilam je i wszystko wrocilo do normy.
      Moze to kwestia zaburzen hormonalnych? Zona powinna sie przebadac.
      pozdrawiam,
      kobieta
    • andrzej.depko Re: Seks u kobiet 06.02.02, 00:40
      Trudno oceniać postawę żony na podstawie tak skąpych informacji. Nic nie
      piszesz jak wyglądało Wasze pożycie wcześniej, jaką postawę prezentowała w
      podejściu do seksu, jak wyglądała jej dotychczasowa biografia seksualna, jak
      została wychowana, jakie było podejście do seksu u niej w domu, jak wyglądają
      Wasze relacje poza seksualne.
      U każdego człowieka istnieje specyficzna dla niego hierarchia potrzeb, w tym i
      seksualnych. Potrzeba to stan braku czegoś niezbędnego dla osobowości i jej
      rozwoju. Istnieje liczna kategoria potrzeb umownie dzielonych na biologiczne,
      psychologiczne, duchowo-egzystencjalne. Każda osobowość ma własną sobie
      hierarchię potrzeb, która zresztą jest dość. zmienna – np. w miarę upływu
      wieku, sytuacji. Sfera seksualna wiąże się z różnymi potrzebami np. u kobiet z
      potrzebą bezpieczeństwa, oparcia, miłości, rodzicielstwa.
      Powinieneś pamiętać, że na potrzeby seksualne kobiet uwarunkowane są również
      odebranym wychowaniem. Klimat domu rodzinnego, a szczególnie więź uczuciowa z
      rodzicami o wiele bardziej rzutuje na poziom potrzeb seksualnych kobiet w
      porównaniu z mężczyznami. Stąd np.: nadmierny rygoryzm wychowawczy bardziej
      hamuje rozwój potrzeb seksualnych córek w porównaniu z chłopcami poddanymi
      identycznym oddziaływaniom. Czasami zbytnia natarczywość seksualna mężczyzny w
      początkowym okresie związku może doprowadzić do tego, że wyjściowe potrzeby
      seksualne młodej kobiety zostaną zahamowane lub wręcz nastąpi ich regres.
      Potrzeby seksualne kobiet uwarunkowane są wieloma czynnikami:
      1/ przyczyny biologiczne – to kwestia temperamentu seksualnego sterowanego
      genetycznie. Stąd część kobiet , podobnie jak i mężczyzn, ma wyższy poziom
      potrzeb seksualnych, inne mniejszy lub znikomy . Ważny jest również poziom
      hormonów, a zwłaszcza estrogenów i testosteronu. Kobiety o wyższym poziomie
      testosteronu w surowicy krwi są bardziej pobudliwe seksualnie i szybciej
      reagują na bodźce erotyczne. Kolejny istotny czynnik stanowi faza cyklu
      miesiączkowego. Kobiety odczuwają wzrost potrzeb seksualnych w pierwszej
      połowie cyklu i w okresie owulacji. Mniej natomiast w okresie
      przedmiesiączkowym.
      2/ wiek - u kobiet potrzeby seksualne rozwijają się w miarę upływu wieku i
      ich najwyższy poziom przypada „ po trzydziestce „ i utrzymuje się na dość
      stałym poziomie do przekwitania.
      3/ uwarunkowania wychowawcze – klimat domu rodzinnego, a szczególnie więź
      uczuciowa z rodzicami o wiele bardziej rzutuje na poziom potrzeb seksualnych
      kobiet w porównaniu z mężczyznami.
      4/ biografia seksualna – pierwsze doświadczenia seksualne a więc ich typ,
      forma tych kontaktów, towarzyszące im emocje wpływają na potrzeby i zachowania
      seksualne kobiet. Następstwa wynikają z zarówno z pozytywnych jak i negatywnych
      pierwszych doświadczeń seksualnych. ( mogą to być doświadczenia masturbacyjne,
      zabaw seksualnych z koleżankami,
      molestowania seksualnego w rodzinie, lub kontaktów z ekshibicjonistami itp.).
      5/ samoocena w roli seksualnej –wpływ na nią ma poczucie zewnętrznej
      atrakcyjności kobiety, przejawy adoracji, ocena ze strony partnera.
      6/ motywy pozaseksualne – np. typ radzenia sobie z kłopotami życia
      codziennego , stresami, zadowolenia z życia i ze swoich osiągnięć, bądź ich
      braku.
      7/ osoba partnera – może nasilać lub zmniejszać potrzeby seksualne,
      przesuwać hierarchię ich wartości.
      Konkludując, jeżeli w Waszym związku doszło do sytuacji, że Ona nawet nie chce
      rozmawiać na ten temat powinniście skorzystać z pomocy specjalistycznej.
      Najgorszym rozwiązaniem byłoby zaspokajanie potrzeb poza związkiem.
      Odpowiedzialność za związek przejawia się we wspólnym rozwiązywaniu
      istniejących problemów, a nie poszukiwaniu półśrodków w postaci zdrady. Ona nie
      jest psem ogrodnika , ale kobietą której należy podać rękę, po to by poprawić
      relacje w związku.
    • andrzejw22 Re: Seks u kobiet 09.02.02, 17:01
      java napisał(a):

      > Moja zona (28 lat) od dluzszego juz czasu (prawie rok) utrzymuje, ze nie
      > potrzebuje i nie ma ochoty na seks! >
      > Czy jest to u kobiety mozliwe?

      odpowiadam Ci Java ....... życzliwie :

      zdradza cieibie na pewno i dlatego ni ema ochoty kochac sie z toba ; najgorsza
      prawda jest lepsza od iluzji ........

      wersja B to : odzwycxaiła sie ale to mozliwe tylko o ile wcześniej nie
      prowadziliście intensywnego współzycia .......

      > Bo na moj prosty meski rozumek ( masz całkiem prawidłowy rozumiek ,,,,) juz nie
      kocha;
      > 2). nie potrzebuje - bo kocha innego i z nim zaspokaja swoje potrzeby;
      > 3). zdradzila mnie i czuje sie teraz "brudna" - nie potrafi sie przelamac by
      > spowrotem rozpoczac ze mna wspolzycie.
      >
      skad wysnuwam swoje wnioski ? :

      miałem chyba z 8 młodych mężatek

      a ponadto kobiet powyżej 50 = potem przestałem liczyć ; oczywiscie wraz z tymi z
      agencji ....... tak z wolnej reki ....... około 20 - 30

      zacznij poważnei myłsleć jak tu ją sobą zainteresować = zazdrość ; lub poszukaj
      sobie innej ............ to czasem podkreślam czasem dzieła ; jęsli kocha swego
      kochanka mózesz tylko wziść odwet i czekać

      albo podziekowac = nic na siłe moja rada

      kobiety często odzyskuja rozum gdy inna kobieta zaczyna podbierać im męszczyznę

      i nie licz na zadną litość z jej strony ( jełśi kochanek jest dobry w sexie )

      spróbuj

      powodzenia Andrzej

      • okazja Re: Seks u kobiet 11.02.02, 13:51
        niekoniecznie...oj slabo znasz kobiety...albo i nie znasz ich zupelnie....

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka