Dodaj do ulubionych

Dlaczego tak sie zmieniamy na emigracji?

12.03.04, 20:13
Nie wiem moze ty tylko moje odczucie ale ciezko jest tu, na obczyznie znalezc
grupe fajnych ludzi. Wlasnie przed chwila rozmawialam ze swoja znajoma ktora
od czasu gdy dostala prace u jednej ze slynnych modelek przy sprzataniu jej
apartamentu, w ogole sie zmienila i to na gorsze. Jakby wszystkie rozumy
zjadla, juz nie pojdzie do TJ Maxu tylko do Saksu, bo tam niby sa lepsze
gatunkowo rzeczy i tym tam podobne. Nie mam nic przeciwko sprzatajacym
kobietom, praca jak kazda, ale zeby chociaz byla jakas znaczaca sie osoba w
dobrej firmie to moze jakos bym zrozumiala ze chce ubierac sie w pewnych
sklepach. ALe tak tylko dla szpanu? To przeciez bez sensu. A kiedys taka
fajna z niej babka byla.
To jest tylko jeden przyklad ale tak naprawde to mam garstke znajomych ktorzy
w miare bogacenia sie zmieniaja sie na gorsze. Dlaczego taki wplyw maja na
nas rzeczy materialne? Oczywiscie wiem ze wazne sa, przeciez tu jestesmy po
to aby zbierac szmal ale gdzie sa te prywatki co byly w Polsce, gdzie te
spotkania przy winie do bialego rana?
Poszlam ostatnio na parapetowe do moich znajomych ktorzy wprowadzili sie do
nowego duzego domu. Kazdy oczywiscie cos przyniosl, bo w sumie jakbysmy nie
przyniesli toby nie bylo co jesc ani pic. TYlko warzywka i chipsy.
Gdzie sie podziala ta nasza polska goscinnosc?
Obserwuj wątek
    • vaud Re: Dlaczego tak sie zmieniamy na emigracji? 13.03.04, 02:42
      Nie wszyscy sie zmieniaja na gorsze. Wielu moich znajomych stalo sie
      fajniejszymi ludzmi wlasnie na obczyznie: stali sie bardziej tolerancyjni,
      mniej narzekaja, wiecej sie usmiechaja ( chociaz nie zawsze jest
      spiewajaco),zaczeli doceniac drobiazgi, ktorych przedtem nie dostrzegali.
      Mowie to po 17 latach poza Polska i dotyczy to wiekszosci moich znajomych.:-))
    • bozena73 Re: Dlaczego tak sie zmieniamy na emigracji? 13.03.04, 14:30
      Basiu,
      Troche Cie rozumiem ale nie wydaje mi sie ze to wlasnie emigracja wplywa na
      nasze charaktery. Oczywiscie, materializm i snobizm to sa niestety cechy duzej
      ilosci Polakow, ale pelno jest takich w POlsce. Moze nawet wiecej niz tutaj.
      Ile jest tu takich ludzi ktorzy w pocie czola pracuja aby pomoc dzieciom w
      Polsce czy rodzinie, nie widzac w ogole swiata dookola, a te dzieci nie maja
      zbytniej wdziecznosci gdyz wydaje im sie ze to nim sie nalezy..
      Moze emigracja ksztaltuje nasz charakter na mocniejszy, gdyz kazdy z nas
      przezyl tu niemalo ale na przyklad jak ja pojechalam do Polski to ja czulam ze
      oni sie zmienili, nie ja..
      Ale to tylko moje spostrzezenie..
      A zgadzam sie z Toba na temat tych imprez z chipsami i warzywkami..ostatnio
      wlasnie bylam zaproszona na urodziny. Bylo dokladnie tyle jedzonka ile zesmy
      przyniesli, nie liczac chipsow i coca coli.
      Dzieki Bogu ze zjadlam przed impreza :-)))
      • nor123 Re: Dlaczego tak sie zmieniamy na emigracji? 14.03.04, 22:17
        Droga Basiu.
        Zgadzam sie z Toba w 100%, ze wszyscy zmieniamy sie na emigracji, nie zgadzam
        sie jednak z tym, ze zawsze na gorsze.
        Zycie poza ojczyzna, w obcym kraju, w innej kulturze itd. itp. jest strasznie
        trudne; niestety ja wsrod swoich najblizszych znajomych mam czeste przypadki
        wpadania w depresje, gdyz mimo tego ze maja dobrze platne prace, czesc z nich
        chodzi do szkoly, maja wlasne mieszkania, samochody, to mimo wszystko na
        dluzsza mete to nie jest wazne, gdyz czuja sie okropnie samotni ( zadna z tych
        osob nie ma obecnie partnera), a zblizaja sie do 30 - tki.
        Niestety znalezienie tutaj partnera jest trudne, bo albo sie patrzy na strone
        materialna (praca, mieszkanie, samochod), albo status ( atrakcyjna jest
        oczywiscie osoba z legalnym pobytem).
        Tak wiec ciesze sie ogromnie ze wyszlam za maz jeszcze w Polsce, nie mam
        przynajmniej takiego problemu.
        Depresja mnie jednak nie ominela, stan byl dosc powazny ( praca z
        zamieszkaniem, 2 lata wyciete z zyciorysu), ale juz powoli wracam do rownowagi.
        Wiem, ze podjelam temat z innej strony - na urodzinach z chipsami i baby-
        marchewkami bylam tez nie raz.
        Pozdrawiam goraco
        Jola
        • ellenai nor dobrze napisalas,pozdrawiam n/t:))))))))) 15.03.04, 04:08

        • ambernyc Nor:) 17.03.04, 16:40
          Pieknie to napisalas, moje spostrzezenia sa identyczne.
          Milo Ci wiedziec na tym forum:)

          Pozdrawiam
          Amber
          --------------------
          "The future ain't what it used to be "
          (Yogi Berra)
    • hannamay Re: Dlaczego tak sie zmieniamy na emigracji? 17.03.04, 03:13

      basienkanj1,

      ja sadze ze to fantastycznie ze ludzie sie zmieniaja .. inaczej byloby wrecz
      nudnie .. i pora sie ucieszyc tym ze ktos ma lepsza prace i wieksze zarobki i
      moze sobie pozwolic na odrobine luksusu w kazdej osoby tego slowa znaczeniu ..i
      nie jest wazne ze dana osoba jest sprzataczka .. jej tez tym bardziej sie
      nalezy ta chwila .. czesto jest to jedyna chwila dowartosciowania ..

      mowisz ze "w miare bogacenia zmieniaja ( znajomi) sie na gorsze" .. byc moze ..
      jednak czesciej wydaje mi sie ze to my nie mozemy ich "dobrobytu" po prostu z
      radoscia zaakceptowac?

      w miare czasu w ten czy inny sposob mozna tez rozpoznac kto prawdziwym
      przyjacielem jest .. wowczas nie razi nas zadne zmiany na lepsze/gorsze ..
      zawsze mozna otwarcie pogadac o tym co nas drazni i dowiedziec sie dlaczego jest
      tak czy inaczej i pic wino do bialego rana :)

      - pozdrawiam serdecznie

      hannamay -


    • lolyta Re: Dlaczego tak sie zmieniamy na emigracji? 17.03.04, 17:33
      Czekaj, ja czegos kompletnie w Twoim poscie nie rozumiem. Jak sie ma fakt
      kupowania rzeczy w Saksie do fajnych prywatek? Czy moze chodzi o to ze jak ktos
      sie zaopatruje w saksie to kasy wystarcza mu potem tylko na bejbi marchewki saute?
      I czy jak ktos ma lepsze ciuchy to osrazu przestaje byc fajny? I co to sa te
      zmiany na gorsze, ktore obserwujesz? I czemu masz pretensje ze ludzie zbieraja
      szmal, jesli sama tu jestes z tego samego powodu? I myslisz, ze gdybys byla w
      Polsce, to tam wszyscy by imprezowali do bialego rana? Nie, w ktoryms momencie
      jednak odpornosc nie ta, no i rano trzeba isc do pracy, dziecmi sie zajac itp.
      Rozumiem, ze Twoj post to jakis przejaw nostalgii, ale nie win za to emigracji.
      • jaga_nj Re: Dlaczego tak sie zmieniamy na emigracji? 17.03.04, 19:59
        Zgadzam sie calkowicie z Lolyta. Uczciwie przyznaje, ze lubie piekne rzeczy
        ktore sa przewaznie drogie i nie widze powodu dla ktorego mialabym ich nie miec
        o ile mnie stac. W najmniejszym stopniu nie wplywa to na moje przyjaznie bo
        wychodze z zalozenia ze o pieniadzach sie nie rozmawia. Kazdy ma to co ma i co
        chce miec.Nigdy tez sie nie oburzam gdy ktos poczestuje mnie marchewkami, dla
        mnie zawsze najwazniejsza jest atmosfera. Jeszcze w Polsce mierzila mnie metoda
        zastaw sie a postaw sie, ktora do prawdziwej przyjazni ma sie jak piesc do oka.
        Moze sie myle, ale wydaje mi sie, ze zycie nie polega na jedzeniu. O ile ktos
        serwuje obiad z 12 dan to swietnie, jak nie tez mi to nie sprawi przykrosci.
        Liczy sie wylacznie osobowosc a nie stan posiadania.Pozdrawiam:))))))
    • marekatlanta71 Re: Dlaczego tak sie zmieniamy na emigracji? 17.03.04, 20:55
      Bozenko, jak sie wprowadzisz do nowego domu to napisz co podalas na imprezie. My
      na szczescie kupilismy srednio duzy dom wiec wystarczylo i na alkohole i na
      flaczki (w Publixach mozna kupic pieknie oczyszczony flak) i na bigosik i na
      inne specjaly. Ale znam ludzi ktorzy kupili wielki dom i potem przez pare
      miesiecy bardzo bidowali. A polskie podejscie "zastaw sie ale postaw sie"
      przypomina mi amerykanska metode uzywania kart kredytowych do konca. Trzeba miec
      umiar i lepiej zrobic przyjecie z chipsami niz splacac je przez 30 lat.

      Rzeczy materialne to wazna rzecz - ktorys aktor powiedzial ze "zony wydaja
      wiecej niz mezowie zarabiaja po to by wszyscy mysleli ze mezowie zarabiaja
      wiecej". Jak zyjesz w pewnym srodowisku o albo jezdzisz samochodem podobnej
      klasy jak reszta albo jestes izolowana. Nie przystroisz domu na swieta - jestes
      zydem.

      W Saxie wcale nie sa lepsze gatunkowo rzeczy... Ja uwielbiam TJ i Marshall's
      wlasnie za to ze mozna znalezc rzeczy dobrych projektantow/firm ktore lubie. Ale
      i tak bardziej sie oplaca robic duze zakupy na wyprzedazach w Macy's czy
      Dillard's czy J.C. Penny niz grzebac po TJ i M.

      A prywatki i spotkania do samego rana sa nadal - widocznie masz zle towarzystwo.
      Tyle ze alkohol inny niz w Polsce a i temperatury na zewnatrz pozwalaja na
      znacznie fajniejsze imprezy.
    • alex113 Re: Dlaczego tak sie zmieniamy na emigracji? 17.03.04, 22:24
      basienkanj1 napisała:

      > Poszlam ostatnio na parapetowe do moich znajomych ktorzy wprowadzili sie do
      > nowego duzego domu. Kazdy oczywiscie cos przyniosl, bo w sumie jakbysmy nie
      > przyniesli toby nie bylo co jesc ani pic. TYlko warzywka i chipsy.
      > Gdzie sie podziala ta nasza polska goscinnosc?


      A moze poprostu gospodarze byli zmeczeni ustawianiem mebli i rozpakowywaniem
      kartonow po przeprowadzce i reszte energii postanowili przeznaczyc na
      zabawianie gosci a nie stanie przy garach :-)
      • basienkanj1 Re: Dlaczego tak sie zmieniamy na emigracji? 17.03.04, 23:25
        A ja i tak sie z Wami nie zgodze. Jezeli byli zmeczeni to po co w ogole robic
        party? Do domu zdazyli sie juz wprowadzic od dwoch miesiecy wiec kartony to nie
        wymowka. Jezeli ja robie parapetowe to po prostu przygotowuje sie do tego, tak
        bylam nauczona i chyba wypada czyms tych gosci przyjac. U nas w domu przyznaje
        bylo zastaw sie i postaw sie, i tak lubie. A tu te warzywka na stole troche
        mnie zdziwily. Tymbardziej tez ze finansowo powodzi im sie bardzo dobrze. Ale
        nawet zeby finansowo byloby cienko to przeciez zarcie tanie jest jak barszcz.
        Wystarczy troche kreatywnosci i mozna naprawde przyjac gosci z klasa i za
        niewielka kase.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka