Dodaj do ulubionych

Fahrenheit 9/11

22.05.04, 20:34

Mickaela Moore otrzymal glowna nagrode Zlota palme na festiwalu filmowym w
Cannes ( Fr.)

gratulacje
Obserwuj wątek
    • aniutek Re: Fahrenheit 9/11 22.05.04, 21:55
      ciekawe czy i jak bedziemy mogli ten film zobaczyc w Stanach. chyba juz ustawie sie w kolejce :)
      widzialam wiekszosc filmow tego czlowieka, jest irytujacy (on jako osoba) ale moze tylko w taki sposob
      udaje mu sie poruszac i publikowac tak kontrowersyjne tematy. choc nie zawsze sie z niom zgadzam
      daze go wielkim szacunkiem za odwage i za to, ze mu sie po prostu chce. ma facet guts!!!
      • cmok_wawelski Wiadomość o kolejnym sukcesie Amerykanów... 23.05.04, 01:15
        ...na arenie międzynarodowej (w Europie, w Cannes) dotarła właśnie do naszego
        ukochanego Prez-a, który zareagował
        entuzjastcznie.
    • brutt Re: Fahrenheit 9/11 23.05.04, 04:34
      W Stanach, film ten bedzie mozna zobaczyc dopiero po wyborach. Powaznie.
      • ertes Re: Fahrenheit 9/11 23.05.04, 04:46
        MOney is money.
        Miramax wykupi go od Disney i bedzie na 4 lipca w kinach.
    • ertes Re: Fahrenheit 9/11 23.05.04, 20:34
      www.cbc.ca/story/arts/national/news/2004/05/21/Arts/moore20040521.html
      www.mooreexposed.com/
      • cmok_wawelski Re: Fahrenheit 9/11 23.05.04, 21:36
        Nie widział ale skrytykował.
        Jego film miał premierę tego samego dnia ale nie dostał nagrody.

        Faktycznie "obiektywna krytyka"...

        Jean-Luc Godard, the legendary French director who helped to launch the New
        Wave movement in the 1960s, had harsh words for Moore this week. Godard's
        latest film, Notre Musique, premiered on Monday, the same day as Fahrenheit
        9/11. Later in the week, Godard lashed out at Moore at a press conference,
        calling him "halfway intelligent."

        Godard, who hadn't seen Fahrenheit 9/11, compared it unfavourably to the work
        of American documentarian Frederick Wiseman. "It's like two different worlds,"
        Godard said.
        • chlopaczek1 Re: Fahrenheit 9/11 24.05.04, 15:20
          dla wszystkich podniecajacych sie tym filmem, no coz po obejzeniu go stwierdzam
          ze to chala,
          z moora smieje sie producenci i aktorzy w CA (i nie tylko), a wy sie
          podniecacie tym cymbalem, to populista ktory rzuca hasla, nic wiecej

          jesli ktos chce obejzec film, mozna go sciagnac z internetu
          program e-donkey albo e-mule i mozna to sciagac i ogladac z komputera lub
          podlaczyc komputer do tv i macie domowe kino,

          eu sie tym zachwyca bo to przeciw usa, nigdzie na swiecie nie mialby taki
          dzieciol jak moore mozliwosci nakrecenia takiego knota bo wewnatrz krajowe
          sluzby nauczylyby go rozumu
          jakos nikt nie kreci filmow o biedzie i braku asymilacji arabow we francji a to
          jest powazny problem
          jakos nikt nie kreci filmow o powiazaniach mafijnych "wladcow" wloch, czy
          aferach chiraca nad ktorym wisi pare wyrokow,
          jakos nikt nie kreci filmow o zbroniach francuzow w algirlii, jakos nikt nie
          pokazuje niemieckich neo- atakujacych turkow, zbrodnie ludobujstwa w afryce,
          afery korupcyjne w ONZ, itd
          na swiecie kreci i pokazuje sie to co sie sprzedaje, a to jest rok wyborow w
          usa wiec kazdy brud sie sprzedaje, a poniewaz bush nie daje sie wodzic za nos
          jak glupek clinton wiec jest na niego nagonka
          tylko cwierc-intelicenci typu cwok moga sie takimi bzdurami zachwycac

          pewnie nastepny film ktory bylby dla cwoka dobry to byloby akcja promocyjna
          polciezarowek dieslowkich, i eliminowanie wszystkich SUV, bo za duzo pala, az
          reka swedzi aby dowalic takim naprawiaczom swiata
          • zyta2003 Re: Fahrenheit 9/11 30.05.04, 07:05
            A tak to o co ci chodzi. bo nie rozumiem. Uwazasz, ze jest lepiej i po
            europejsku (czyli kulturalniej), ze sami nie kreca tam filmow o powiazaniach
            mafijnych prezydenta Wloch itd.?? nie watpie, ze jest to film przedwyborczy a
            aplauz 20- minutowy wzbudzil przede wszystkim z powodu tego, ze caly swiat
            nienawidzi Ameryki i jego uosobienie - Busha
          • aniutek Re: Fahrenheit 9/11 30.05.04, 19:31
            czy moglbys dokladnie wyjasnic jak i skad sciagnac ten film??
            probowalam Twoje wskazowki wprowadzic w zycie ale bez powodzenia, nie znam sie na tym a
            baaardzo chcialabym film zobaczyc.
            :)
            anka
            • yawokim Re: Fahrenheit 9/11 30.05.04, 23:04
              musisz wejsc na slsk.org /albo slsk.com/ albo emule.com i zainstalowac sobie w
              komputerze, ale jak masz slaby transfer to daruj sobie- bedzie sie sciagalo
              dniami, podejrzewam, ze piraty juz na jakichs bazarach chodza, albo w
              chinatown /slyszalem, ze to centra handlu nielegalami w usa/
              • aniutek Re: Fahrenheit 9/11 30.05.04, 23:07
                yawokim napisał:

                > musisz wejsc na slsk.org /albo slsk.com/ albo emule.com i zainstalowac sobie w
                > komputerze, ale jak masz slaby transfer to daruj sobie- bedzie sie sciagalo
                > dniami, podejrzewam, ze piraty juz na jakichs bazarach chodza, albo w
                > chinatown /slyszalem, ze to centra handlu nielegalami w usa/

                hhmmm transfer mam dobry- szybki bo kabel, ale klikam z maca wiec moze dlatego problem, sprobuje
                od syna z PC ta.
                po zainstalowoaniu emule co dalej??? tu nie lapie??
                dzieki bardzo za pomoc :)
                • yawokim Re: Fahrenheit 9/11 30.05.04, 23:53
                  na tych stronach jest wszystko wyjasnione, jak zainstalujesz to wpisujesz w
                  wyszukiwanie tytul filmu i sciagasz

                  a twoj syn to czasem jakiegos p2p nie ma juz zainstalowanego?

                  ja jeszcze tego filmu nie widzialem w sieci ale moze w ameryce gdzies tam sie
                  pojawil


                  watpie zeby reszta go tez widziala, pewnie i tak zdania by nie zmienili po
                  zobaczeniu ;]

                  mnie osobiscie sie nie podoba jego publicystyka/tworczosc, troche naciagane sa
                  jego tezy / no chyba, ze jest tak rzeczywiscie , ze kanada a usa to jak niebo i
                  ziemia jezeli chodzi o bezpieczenstwo i spoleczenstwo /jak to pokazal w bowling
                  for.../
                  • aniutek Re: Fahrenheit 9/11 31.05.04, 06:52
                    OKi doki :)
                    sciagnelam na PC co trzeba a nawet wiecej i kicha, sa jakies wywiady z MM, reklamowki spoty z
                    wreczania nagrod ale samego filmu niet, sprawdze jeszcze jutro rano moze cos sie wykluje.
                    jak pisalam i ja mam o nim mieszane wrazenie ale daze szacunkiem za to co robi i strasznei ejstem
                    ciekawa nowego filmu.
                    'za pomoc raz jeszcze wielkie dzieki ::)))
                    • cmok_wawelski Sprzedaż... 02.06.04, 14:28
                      www.msnbc.msn.com/id/5115126/
                      Tak czy owak: Prez. is going down with the boo
                      • cmok_wawelski Re: Sprzedaż... 02.06.04, 18:35
                        Tylko dlaczego Disney nie chciał zarobic na nowej wersji Pinokia ?
                      • aniutek Re: Sprzedaż... 03.06.04, 02:01
                        ::)))
                        no to juz szukam babysiter na 25 czerwca
                        • chlopaczek1 Re: Sprzedaż... 07.06.04, 13:59
                          hmm.. dla tych ktorzy sciagaja filmy z e-donkey i e-mule, film nadal tam jest
                          mozna go sciagnac, (sorry ze wczesniej nie moglem odpisac ale niestety podroze,
                          podroze, eh)

                          a co do filmu wpadla mi recenzja z wprosta (ktory lubie czytac)
                          idiota moore porownywany jest do najwspanialszych tworcow propagandy
                          komunistycznej/faszystwoskiej, manipulujacy faktami i obrazami, nazywaja sie
                          oni lewicowymi idiotami

                          link ponizej

                          www.wprost.pl/ar/?O=60921&C=57
                          • chlopaczek1 Re: Sprzedaż... 07.06.04, 18:09
                            a tu troche wiecej opinii na temat tego gniota
                            no wiec nie ma sie co przejmowac ludzie zaczynaja to widziec w odpowiednim
                            swietle, mam nadzieje ze matol bedzie czytal recenzje o swoje pracy, ale kto to
                            wie, to typ goscia ktory malo rozumie

                            link ponizej
                            http://serwisy.gazeta.pl/kultura/1,34169,2116983.html
                            Gazeta.pl ) Kultura ) Informacje Poniedziałek, 7 czerwca 2004

                            Powrót propagandy

                            Rewolucyjne propagandowe kino sprzed 80 lat - ?Pancernik Potiomkin? Siergieja
                            Eisensteina?
                            Michael Moore nie chce uchodzić za obiektywnego, jego bronią jest
                            kontrowersyjność

                            Tadeusz Sobolewski 06-06-2004, ostatnia aktualizacja 06-06-2004 19:41

                            Ferment świata znajduje ciekawe odbicie w filmach dokumentalnych Michaela
                            Moore'a i Erika Gandiniego. Czy nowi dokumentaliści uprawiają propagandę? Warto
                            się powstrzymać ze zbyt surową oceną tego kina

                            Charakterystyczne, że reklama zwraca się dziś często do przechodnia, parodiując
                            dawne rewolucyjne plakaty. Zamiast obiecywać świetlaną przyszłość, wzywać do
                            czynu, potępiać wroga klasowego - jak w czasach ideologii - rewolucjonista z
                            plakatu wzywa do zakupów. One są teraz iluzją szczęścia.

                            Konsumpcja stała się nową ideologią - mówią zagorzali krytycy obecnej
                            cywilizacji, anty- i alterglobaliści. Nowa propaganda wciska przechodniowi
                            wizję szczęścia, której on wcale nie potrzebuje. Antyglobaliści twierdzą, że
                            spirala konsumpcji prowadzi donikąd - niszczy środowisko, nie poprawia bytu
                            ubogiej części świata i demoralizuje bogatą. Rezultatem tego antykonsumpcyjnego
                            fermentu są radykalne filmy dokumentalne, które zaczynają trafiać również do
                            Polski.

                            O tym, że są rozumiane i akceptowane, świadczy powodzenie filmu Erika
                            Gandiniego "Nadprodukcja. Terror konsumpcji" na niedawno zakończonym
                            warszawskim przeglądzie Warsaw Doc Review. Dla Michaela Moore'a, twórcy
                            narodzonego Złotą Palmą w Cannes "Fahrenheit 9/11", przeciwnikiem groźniejszym
                            niż terroryzm i fundamentalizm są wielkie korporacje. To one - przekonuje w
                            swoim filmie - są odpowiedzialne za wojnę w Iraku.

                            Wyraziściej!

                            Niedawno na festiwalu w Krakowie Albert Maysles, klasyk amerykańskiego direct
                            cinema - szlachetnej, przezroczystej odmiany dokumentu, pozwalającej
                            rzeczywistości przemawiać samej - odżegnał się od tego rodzaju propagandy.
                            Warto jednak powstrzymać się przed zbyt surową oceną tego kina. Pokutuje w nas
                            wyniesiony z czasów komunizmu uraz do myślenia rewolucyjnego i odgórnej
                            propagandy, która była jawnym, sterowanym oszustwem. Tymczasem propaganda
                            zawarta w tych filmach oszustwem nie jest - stoi za nią niepokój, który szuka
                            dla siebie wyrazu. Nowy dokument wyraża się językiem gwałtownym. Jest to język
                            propagandy i reklamy użyty przeciw reklamie (jak w przypadku Gandiniego) i
                            przeciw propagandzie (w przypadku Moore'a). Realizatorzy tych filmów stosują
                            komentarz, którego unikali jak ognia dokumentaliści lat 60. i 70. Nie boją się
                            krzyczeć, bo wiedzą, że i tak nie przekrzyczą mediów. Nie boją się
                            wyrazistości, świadomego uproszczenia, ponieważ jest ono powszechną tendencją.
                            Prowadzą widza za rękę, mając świadomość, że w rzeczywistości jest on również
                            manipulowany, tyle że w inny, subtelniejszy, podprogowy sposób.

                            Nawiedzony Moore

                            Obowiązujący w mediach obiektywizm, niepozwalający na wyrażanie zbyt
                            radykalnych poglądów, nie jest w cenie u autorów tych dokumentów. Michael Moore
                            nie chce uchodzić za kogoś obiektywnego, jego bronią jest kontrowersyjność. W
                            baseballowym kaszkiecie na głowie, wystylizowany na prostego człowieka z
                            Michigan, którym zresztą jest, wkracza z kamerą do zakłamanego świata polityki,
                            korporacji i skorumpowanych mediów, żeby zrobić porządek. Oto bohater nowego
                            dokumentu - człowiek spoza systemu odczuwający nienormalność świata.

                            Swoje filmy nazywa "komediami dokumentalnymi". Pierwszą nakręcił w 1989 r.
                            Nazywała się "Roger i ja" i miała podtytuł: "Jak korporacja General Motors
                            niszczy Flint w stanie Michigan". Roger to imię szefa korporacji, którego Moore
                            przez trzy lata prześladował z kamerą za to, że w jego rodzinnym miasteczku
                            masowo zwalniał ludzi z zakładów. Teraz Moore prześladuje prezydenta Busha za
                            to, że doprowadził do wojny w Iraku.

                            Jego argumentacja przypomina wywody George'a Sorosa z książki "Bańka
                            amerykańskiej supremacji" (że 11 września był tylko pretekstem do inwazji na
                            Irak; że planowano ją od dawna, a jej przyczyny są ekonomiczne). W postawie
                            nawiedzonego Moore'a jest coś ujmującego i przykuwającego. Jego zawrotna
                            popularność to funkcja naszego nierozumienia świata i nieufności do mediów.

                            Antygona czy Kreon?

                            O tym, jak zawodny jest obiektywizm mediów i jak nieprzejrzysta staje się dziś
                            rzeczywistość dla przeciętnego odbiorcy mediów usiłującego zrozumieć, kto ma
                            rację w rozdzierających świat konfliktach, świadczy przykład palestyńskiego
                            Jeninu. W kwietniu 2002 r. do obozu uchodźców będącego gniazdem organizacji
                            terrorystycznych - Hamasu, Fatahu i Islamskiego Dżihadu - wdarły się w odwecie
                            izraelskie oddziały wojskowe. Reporterom światowych mediów pozwolono przyglądać
                            się tej akcji. Poszły w świat obrazy miażdżonych czołgami domów i newsy
                            o "izraelskiej masakrze w Jeninie". Arabskie telewizje donosiły o setkach,
                            jeśli nie tysiącach cywilnych ofiar, kobiet, dzieci. Jednak wkrótce
                            dowiedziono, że w Jeninie odbyła się regularna walka, podczas której terroryści
                            posługiwali się ludnością cywilną jako żywymi tarczami. Poległo 52
                            Palestyńczyków, w tym większość terrorystów, i 30 żołnierzy izraelskich. Akcja
                            w Jeninie była uzasadniona - pisał komentator "Gazety". Jednak propagandową
                            wojnę, która rozegrała się później w światowych mediach, jak zwykle wygrał
                            Arafat. W tej wojnie biorą też udział filmy dokumentalne. Wszystkie mają
                            znamiona obiektywizmu. Pierwszy nakręcił Gil Mezuman, izraelski żołnierz, który
                            stracił w ataku na Jenin 13 kolegów. Drugi, zrealizowany przez Palestyńczyka
                            Muhammada Bacriego, był oskarżeniem izraelskiej armii i wywołał protesty rodzin
                            poległych żołnierzy. Trzeci film, Nizara Hassana, był pochwałą palestyńskiego
                            oporu. W czwartym filmie - najciekawszym, najbardziej złożonym, zrealizowanym
                            we Francji - Pierre Rehov precyzyjnie analizuje medialną manipulację wokół
                            Jeninu. Film oglądaliśmy w Warszawie podczas festiwalu filmowego Żydowskie
                            Motywy. Telewizja Arte nie dopuściła do jego emisji - wybrała film prezentujący
                            racje strony palestyńskiej. Tragizm sytuacji - zarówno Izraela, jak i
                            Palestyny - jest zbyt trudny do pojęcia dla światowej opinii. Ludzie chcą
                            dzisiaj szybko dowiedzieć się z telewizora, kto miał rację - Antygona czy Kreon.

                            Antyreklama

                            "Nie staraj się być realistyczny ani neutralny!" - głosi w manifeście nowego
                            dokumentu Gandini. Gdyby ktoś znienacka trafił na jego film w telewizji, w
                            pierwszej chwili mógłby pomyśleć, że włączył kanał reklamowy, ofertę zakupów.
                            Oto scena, której nie powstydziłby się młody Piwowski: rzecznik wytwórni lalek
                            erotycznych, podpuszczony przez filmowców, beznamiętnie udziela wywiadu na tle
                            nagich żeńskich i męskich eksponatów, które przesuwają się w tle jak zwierzęce
                            tusze w rzeźni. Rzecznik nie zdaje sobie sprawy, że scena z jego udziałem
                            będzie mówić o złowrogiej potędze rynku, który spełniając ludzkie marzenia,
                            zarazem je likwiduje.

                            Pseudoreklamowe ujęcia zderzone ze scenami walk ulicznych w Genui podczas
                            manifestacji alterglobalistów kojarzą się z rewolucyjnym kinem sprzed 80
                            lat: "Strajkiem", "Pancernikiem Potiomkinem" Eisensteina, z sekwencją masakry
                            na schodach odeskich. Oczywiście, Gandini nie wierzy w XX-wieczne krwawe
                            rewolucje - daje tego dowód, włączając do filmu sceny z Kuby, świata bez rynku,
                            gdzie ludzie marzą o McDonaldzie.

                            Dla "Gazety" Erik Gandini

                            Włoski dokumentalista mieszkający w Szwecj

                            Nie jestem pustelnikiem, ale nigdy nie znosiłem supermarketów. Ile razy tam
                            wchodzę, skacze mi ciśnienie, czuję się rozproszony
                            • chlopaczek1 Re: Sprzedaż... cd opinii na temat filmu 07.06.04, 18:10
                              cd
                              Antyreklama

                              "Nie staraj się być realistyczny ani neutralny!" - głosi w manifeście nowego
                              dokumentu Gandini. Gdyby ktoś znienacka trafił na jego film w telewizji, w
                              pierwszej chwili mógłby pomyśleć, że włączył kanał reklamowy, ofertę zakupów.
                              Oto scena, której nie powstydziłby się młody Piwowski: rzecznik wytwórni lalek
                              erotycznych, podpuszczony przez filmowców, beznamiętnie udziela wywiadu na tle
                              nagich żeńskich i męskich eksponatów, które przesuwają się w tle jak zwierzęce
                              tusze w rzeźni. Rzecznik nie zdaje sobie sprawy, że scena z jego udziałem
                              będzie mówić o złowrogiej potędze rynku, który spełniając ludzkie marzenia,
                              zarazem je likwiduje.

                              Pseudoreklamowe ujęcia zderzone ze scenami walk ulicznych w Genui podczas
                              manifestacji alterglobalistów kojarzą się z rewolucyjnym kinem sprzed 80
                              lat: "Strajkiem", "Pancernikiem Potiomkinem" Eisensteina, z sekwencją masakry
                              na schodach odeskich. Oczywiście, Gandini nie wierzy w XX-wieczne krwawe
                              rewolucje - daje tego dowód, włączając do filmu sceny z Kuby, świata bez rynku,
                              gdzie ludzie marzą o McDonaldzie.

                              Dla "Gazety" Erik Gandini

                              Włoski dokumentalista mieszkający w Szwecj

                              Nie jestem pustelnikiem, ale nigdy nie znosiłem supermarketów. Ile razy tam
                              wchodzę, skacze mi ciśnienie, czuję się rozproszony i pusty. Przez lata
                              myślałem, że coś ze mną nie tak. Z czasem zrozumiałem, że poczucie wyobcowania
                              w społeczeństwie konsumpcyjnym jest nieuniknione. Myślę, że gniew wobec
                              konsumeryzmu jest czymś zdrowym. Jeżeli będziemy go w sobie podtrzymywać, może
                              się to przyczynić do uratowania świata. W "Nadprodukcji..." chciałem odtworzyć
                              proces emocjonalny, który zachęca ludzi do konsumpcji. Piękne, radosne obrazy
                              mówią mi: kup tę rzecz, ona cię uszczęśliwi - ale ja nie czuję się od tego
                              szczęśliwszy. Używam estetyki reklamy, aby powiedzieć coś odwrotnego. Moja
                              polska przyjaciółka mieszkająca w Szwecji mówi, że to jej przypomina dawną
                              antyzachodnią propagandę. Mój gniew wynika jednak z tego, że większość życia
                              spędziłem w kraju tak bardzo turbokapitalistycznym, hipermaterialistycznym i
                              paranoidalnym, jakim są Włochy. Mój główny wróg to nuda kina społecznego,
                              politycznego, humanistycznego. Nie mogę patrzeć, jak o najważniejszych sprawach
                              tego świata opowiada się w drętwo, bez narracyjnego nerwu, a najwyższej
                              artystycznej pomysłowości i profesjonalizmu używa się do tego, żeby sprzedać
                              szampon.



Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka