Dodaj do ulubionych

lece LOTem do Polski, przesiadka w Chicago...

09.10.04, 23:00
Kochani! za 4 dni lece do kraju:))czy ktos z Was lecial kiedykolwiek naszymi
krajowymi liniami na dodoatek z malym dzieckiem? jak jest na lotnisku w
Chicago? mam tam przesiadke, poradzcie, pozdrawiam
Obserwuj wątek
    • aniutek Re: lece LOTem do Polski, przesiadka w Chicago... 09.10.04, 23:07
      nic sie nie martw, bedzie dobrze :)
      zajma sie Toba uwazniej niz innymi, sa dwie szkoly - wpuszcza pierwsza do samolotu albo ostatnia,
      abys nie musiala sie przepychac etc ktos z obslugi pomoze. ja lecialam wiele razy LOTem i nie lotem z
      synem, teraz szykuje sie powoli do wjazdu z coreczka , zawsze wszystko bylo OK, obsluga mila i
      pomocna. miej dla dziecka zabawki, cos co zajmie go, cos do picia i chrupania, w miare mozliwosci
      zostaw sobie wolne rece -tzn minimalny bagaz podreczny.
      pozdrawiam i tak po cichutku zazdroszcze ....
      • whateverka Re: lece LOTem do Polski, przesiadka w Chicago... 09.10.04, 23:26
        dziekuje Aniu:)))
        wlasnie ogladalam zdjecia Twojej Susie:)))przesliczna, Kamil tez zachwycony,
        ze taka sliczna panna rosnie:)))pozdrawiam i sciskam Wiolka
    • alex113 Re: lece LOTem do Polski, przesiadka w Chicago... 09.10.04, 23:57
      Lotnisko w Chicago, kojazy mi sie z koszmarem mojej ostatniej podrozy.
      Ladowalam na terminalu #1 i zeby sie dostac na #5 zajmowalo 40 minut. Moj
      samolot krajowy nie mogl wyladowac na czas, bo z powodu burzy i wyladowan,
      zawieszono ladowania. Jak juz wyladowalam i dobieglam do LOTu to polski samolot
      tez odlecial.
      Panienka z okienka ze skwaszona mina odprawila mnie z kwitkiem, slowami "to
      pani jutro poleci" i zapytana co mam zrobic ze soba i z dzieckiem (2.5 roku)
      przez nastepne 24 godz, wzruszyla ramionami i stwierdzila ze ja to nic nie
      obchodzi, bo LOT lata na czas :-((( Nie dala mi tez biletu na nastepny dzien,
      bo juz zdazyla wylaczyc komputer i zlapac za torbe by isc do domu.
      Zdesperowana pobieglam po pomoc do okienka United, w ktorym to pani sprawdzila
      w komputerze ze LOT juz mial wszystkie miejsca do W-wy wysprzedane na nastepne
      3 dni. Zalamana zaczelam sie zastanawiac czy kombinowac z innymi liniami, czy
      olac wyprawe do ojczyzny i wrocic do domu. W koncu nastepnego dnia lecialam do
      W-wy z przesiadka w Krakowie. Ale ta durna cipe z okienka, ktorej sie nie
      chcialo udzielic mi informacji, przeklinam do dzis za nieprzespana noc i
      zszargane nerwy. Normalnie jakby byla z filmu "Mis". Teraz to mi sie nawet
      smieszne wydaje, ale wtedy nie bylo. Przeciaz wystarczylo, by gdyby mi dala
      bilet na ten lot przez Krakow, udzielila informacji o lokalnych hotelach i
      chociaz raz sie usmiechnela, by oslodzic sytuacje. W zamian bylo tylko
      przyslowiowe "CZEGO... ?????"

      Kolezanka miala podobna sytuacje lecac z trzema corkami (najmlodsza 6 miesiecy)
      Kilkakrotnie wydzwaniala potwierdzajac rezerwacje. Po przylocie do Chicago
      dowiedziala sie ze sprzedali za duzo biletow i nie ma dla nich miejsc !!!!!
      Na szczescie miala krewnych, ktorzy ja przenocowali, ale nie zmienia to
      zniesmaczenia.
      Obiecalam sobie ze w zyciu nie polece LOTem.


      Sorry, nie bylo moim zamiarem zeby cie nastraszyc, ale na wszelki wypadek
      spakuj swoj podreczny bagaz tak by miec przy sobie wszelkie niezbedniki i karte
      telefoniczna, bo z LOTem nigdy nie wiadomo.
      • aniutek Re: lece LOTem do Polski, przesiadka w Chicago... 10.10.04, 00:47
        Alex.... toz to koszmar jakis, sadzic ich trzeba!!!!!
        afere na 4 fajery zrobic i tyle!!!!
        ja zawsze wylatuje z NYC wiec przyjemnosc przesiadania sie omija mnie, choc kilkakrotnie lecialam z
        przesiadkami w Helsinkach, amsterdamie czy londynie i zawsze bylo blyskawicznie i bez najmniejszego
        problemu. Panienki w locie jakie sa kazdy widzi, sadzilam ,ze na widok dziecka lagodnieja - tak zawsze
        bylo w moim przypadku. Syn wielokrotnie latal tez sam, roznymi liniami, lotem tez i zawsze wszystko
        bylo OK. Pech jakis masz albo ja szczesciara?
      • aniutek Re: lece LOTem do Polski, przesiadka w Chicago... 10.10.04, 00:49
        alex113 napisała:

        > Panienka z okienka ze skwaszona mina odprawila mnie z kwitkiem, slowami "to
        > pani jutro poleci" i zapytana co mam zrobic ze soba i z dzieckiem (2.5 roku)
        > przez nastepne 24 godz, wzruszyla ramionami i stwierdzila ze ja to nic nie
        > obchodzi, bo LOT lata na czas :-((( Nie dala mi tez biletu na nastepny dzien,
        > bo juz zdazyla wylaczyc komputer i zlapac za torbe by isc do domu.

        ja nie odeszlabym juz od niej, musialaby mi pomoc!!!!! wlaczyc kompa, zrobic co trzeba albo... w ryja ;)
        • dziewiec Re: lece LOTem do Polski, przesiadka w Chicago... 10.10.04, 00:59
          Rzeczywiscie jakis koszmar z tym Lotem w Chicago. Mam to szczescie, ze nie musze sie w Stanach
          przesiadac, ale kiedys lecialam przez Detroit i przesiadka tez byla straszna. Nie mieli zadnego pokoju
          do przewijania dziecka, a jedyny stolik do przewijania jaki udalo mi sie znalezc byl w przejsciu do
          damskiej ubikacji i do tego pod wentylatorem czy jakims innym urzadzeniem nadmuchujacym zimne
          powietrze. Nie wiem czy LOT ma takie przyczepiane do sciany lozeczka dla niemowlat, bo chyba zadna
          amerykanska linia nie ma. United na pewno nie ma, bo to pamietam z Detroit. Zawsze latam Lufthansa i
          oni sa naprawde super, a gdyby byly klopoty z polaczeniami, rodzice z malymi dziecmi sa zawsze
          obslugiwani poza kolejnoscia.
        • alex113 Re: lece LOTem do Polski, przesiadka w Chicago... 10.10.04, 01:02
          aniutek napisała:
          > ja nie odeszlabym juz od niej, musialaby mi pomoc!!!!! wlaczyc kompa, zrobic
          co trzeba albo... w ryja ;)

          He he he, wiesz ja bylam tak zdezorientowana cala ta sytacja ze nie bardzo
          zareagowalam. W sumie ja i sporo innych osob (bo wszystkie samoloty mialy
          problem z opoznionym ladowaniem) A teraz po takim doswiadczeniu to jestem
          madrzejsza :-)))
          • whateverka Re: lece LOTem do Polski, przesiadka w Chicago... 10.10.04, 01:51
            o Boze!!!naprawde mam pietra! wybralam LOT, zeby miec tylko jedna przesiadke,
            lece z Nowego Orleanu! a Kamil ma 6 miesiecy! mam nadzieje, ze samolot sie nie
            opozni, czekam w Chicago 7 godzin!!!i az tak strasznie nie bedzie!!!
            • dziewiec Re: lece LOTem do Polski, przesiadka w Chicago... 10.10.04, 03:20
              bardzo lubie NOwy Orlean... Pewnie wiesz, ale napisze - zeby dawac malemu cos do picia przy starcie,
              a szczegolnie w czasie ladowania. Jak bedzie przelykac, to nie beda go bolaly uszy. Ja zawsze karmilam
              piersia, i pomimo ze stuardessy straszyly, ze jak maly sie przestraszy ryku silnikow to moze ugryzc,
              jakos nigdy nie ugryzl.
              • whateverka Re: lece LOTem do Polski, przesiadka w Chicago... 10.10.04, 04:10
                :))) wiem, wiem ze trzeba podac pic, z ta piersia to dobry pomysl bo maly nie
                chce mi nic pic z butli, ucze go na ta okazje i nic, a czy maluch nie musi byc
                przypiety do matki pasami podczes startu i ladowania? troszke sie tego bolu
                uszek obawiam, ale jak tylko bedzie mozna to podam cycusia, najwyzej ugryzie,
                nie pierwszy nie ostatni raz:))))
                • edytkus Re: How much is your child worth? 10.10.04, 06:40
                  whateverka napisała:

                  > czy maluch nie musi byc
                  > przypiety do matki pasami podczes startu i ladowania?

                  NIE NIE NIE!!! W razie problemow Ty dziecko zabijesz albo dziecko wyleci przez caly samolot z
                  ogromna sila i zabije sie "samo" a nawet kogos po drodze!!! Dlatego (ze wzgledow bezpieczenstwa) w
                  liniach amerykanskich nie ma pasow ani kolysek dla dzieci. Maluch powinien caly czas byc w foteliku
                  samochodowym (pod warunkiem ze fotelik ma atest zatwierdzajacy jego uzytkownosc w czasie lotu).
                  www.mommyguide.com/modules.php?op=modload&name=News&file=article&sid=94
                  www.hotelfun4kids.com/travelnews/air-rail/safekidsair.htm
                  www.cbsnews.com/stories/2004/08/24/earlyshow/living/ConsumerWatch/main638098.shtml
                  forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=566&w=15235371&v=2&s=0
                  • whateverka Re: How much is your child worth? 10.10.04, 16:25
                    gdy rezerwowalam bilety pytalam wlasnie o fotelik powiedziali mi z enie wolno
                    zabierac na poklad, bo nie ma dla niego miejsca!a nie wyobrazam sobie trzymac
                    okolo 12 kg na kolanach przez cala droge!po drugie takiego fotelika nie ma jak
                    przymocowac i dziecko jest przypiete do matki specjalnymi pasami!!
                    ja chyba nie lece, kurde wszedzie mowia co nnego, na dodoatek obudzialam sie z
                    temperatura i bolem gardla:((
                    • dziewiec Re: How much is your child worth? 10.10.04, 17:49
                      moj fotelik sie po prostu w siedzenie United nie zmiescil, chociaz ma atest itd. A jakby rzeczywiscie w
                      trakcie lotu mialy nastapic powazne probblemy, to wtedy nikt nie doleci, jako ze przezywalnosc w
                      katastrofach lotniczych jest raczej mala. A zwyczajne turbulencje dzidzius przesypia smacznie w
                      kolysce zapiety pasami z gory.
                      • cmok_wawelski Re: How much is your child worth? 10.10.04, 18:24
                        Dziewczyny wydaje mi się - a nawet jestem przekonany - że po prostu SIEJECIE
                        PANIKĘ. Mamy 21 wiek. Okręt Titanic z tymi wszystkimi dziećmi i sierotkami
                        zatonął blisko 100 lat temu - daleko stąd. "How much is your child WORTH?" Co
                        to ma znaczyć? Czy to Charles Lindbergh będzie wiózł tę biedną mamusię z
                        dzidziusiem w nieznane? C'mon - zachować spokój na pokładzie forum uprasza się!

                        Jedyne realne NIEDOGODNOŚĆ to ciśnienie a raczej jego zmiany i typowe w
                        PLL "Lot of troubles" zapakowanie po brzegi (a mimo to się im nie opłaca).
                        Dawanie dziecku pić pomaga, bo przełyka wtedy ślinę ale jak wiadomo dziecko nie
                        zawsze chce pić - szczególnie kiedy reaguje płaczem na nieznany ucisk w uszach.
                        Znajoma Stewa (nie z PLL) ma na to sposób p/t "Mickey Mouse": Dwa kubeczki w
                        jakich linie serwują kawę czy herbatę na dno wciśnięte 2 mokre - parujące
                        serwetki jakie podają do mycia rąk i twarzy i oba kubeczki przyłozone do uszu
                        dziecka. Ciepła para z serwetek powoduje odetkanie się kanalików słuchowych i
                        ulgo choć na początku dizecko buntuje się jeszcze bardziej z powodu kolejnego
                        niznanego zjawiska.
                        Powodzenia i zachowania spokoju. To TYLKO przelot samolotem a nie jazda
                        motocyklem.
                        • cmok_wawelski Mała uwaga techniczna. 10.10.04, 18:35
                          "Lot" ma mało sprzętu i jest on "starszawy" ,rezerw brak - czyli opóźnienia to
                          rzecz zasadniczo normalna i nierzadka. Brak troski o pasażerów jest typowy dla
                          wynajętej przez "Lot" obsługi naziemnej przy i po odprawie (z pracownikami "Lot-
                          u" zetkniecie się dopiero na pokładzie bo poza kierownikiem odprawy nie
                          prowadzi nikt z "Lot-u").

                          Sam samolot który odlatuje z USA do PL - godzinę wcześniej z PL przyleciał a
                          odprawa do odlotu zaczyna się często zanim jeszcze wyląduje. Problem czasemw
                          tym że jeśli wczoraj z Newarku na Okęcie odleciał wczoraj z 5 godzinnym
                          opóźnieniem, godzinę nadrobił (tam - leci z wiatrem), z Warszawy do Chicago
                          będzie spóźniony 4, to właśnie 4 będzie spóźniony dzisiaj z Chicago do Warszawy
                          i znowy nadrobi godzinę, to w Warszawie klapnie jutro spóźniony juz tylko 2,
                          dzięki czemu tego samego dnia klapnie na pasie lotniska JFK prawie o czasie.
                          Itd.
                          • whateverka Re: Mała uwaga techniczna. 10.10.04, 20:52
                            dziekuje cmoku..;-))
                            mam jeszcze pytanko:) otoz mam jeszcze jeden problem z tym Lotem:(przy
                            rezerwacji miejsc okazalo sie ze nie ma juz wolnych siedzen tych dla matek z
                            malymi dziecmi, przy kolysce, oki z NO do Chicago to tylko 2,5 godziny Maly na
                            rekach moze wytrzyma, albo ja:0 ale z Chicago do Wawki to troche jest juz
                            godzin, gdy zapytalam pani przy rezerwacji czy mi takie miejsce sie nalezy to
                            odpowiedziala ze to zalezy ile jest takich matek z dziecmi, i ze jak beda wolne
                            miejsca a siedzi tam osoba ;inna:, to moze sie ktos z emna zamieni!!! mam sie z
                            nimi klocic??!!
                            • lolyta Re: Mała uwaga techniczna. 10.10.04, 21:47
                              Dziecko do 2 roku zycia placi za bilet chyba jakies 20% ceny i nie nalezy mu sie
                              wlasne siedzenie.
                              Ale: moja agentka robila nam rezerwacje typu miejsce A i C, wtedy byla mala
                              szansa, ze ktos akurat wykupi to"B" - i mielismy to srodkowe dla malego.
                            • cmok_wawelski Re: Mała uwaga techniczna. 10.10.04, 22:13
                              Z nikim się nie kłóć. Ważne jest żebyś była do lotowskiej odprawy wystarczająco
                              wcześnie (nawet i 3 godziny przed) żebyś mogła ominąć główną falę zadymy 220
                              polskich "uszlachetnionych" pobytem w U$A ludzi + odprowadzający. Wtedy, na
                              spokojnie panie z f-my odprawiającej będą miały szansę potraktować Cię po
                              ludzku.
                              Pułapka czeka Cię byc może gdzie indziej. Czy lot do ORD i WAW masz na jednym
                              bilecie czy są to dwa odzielne przeloty? Tzn czy po doleceniu do Chicago musisz
                              sama wytargać bagaż i zatargać go do odprawy PLL czy możesz na pierwszym
                              lotnisku od razu nadać kufry do WAW i skupić się na sobie i dziecku?
                              • ewal25 Re: Mała uwaga techniczna. 12.10.04, 22:52
                                Hmm, tak czasami sobie przelece i zobacze kto i co pisze. Zastanawiam sie co
                                Ty, Cmoku, robisz na co dzien, ze tyle czasu spedzasz na odpisywanie. Jak Ci
                                sie udaje zarabiac na zycie:-)Smiac mi sie chce, doslownie co trzeci post to
                                Twoja odpowiedz.
                                "Uszlachetnieni"? Hmm, bardzo ironicznie sie czasami wypowiadasz? Przykre, ale
                                prawdziwe. Do Polski nie rzadko leca NIE TYLKO Polacy!!!
    • hannamay Re: lece LOTem do Polski, przesiadka w Chicago... 11.10.04, 00:50

      osobiscie bardzo nie lubie zmieniac lini lotniczych na teryt. usa. zdazylo mi
      sie to dwa razy tylko i obiecalam sobie ze juz nigdy wiecej. W zadnym przypadku
      nie zgodzono sie na odeslanie bezposrednie bagazy do Warszawy czy Krakowa (lot
      krajowy z San francisco-Chicago, i miedzynarodowy chicago-warszawa) i musialam
      sie denerwowac sporo czy zdaze odebrac bagaz i po raz kolejny przejsc odprawe.
      Tak bylo w Chicago dwa lata temu, zdazylam na ten samolot jakims cudem.

      Mam nadzieje, ze nie bedziesz musiala przechodzic podwojnej odprawy i
      bezstresowo dolecisz do Polski. Milej podrozy!

      _hannamay_
      • whateverka Re: lece LOTem do Polski, przesiadka w Chicago... 11.10.04, 01:44
        wykupiony mam bilet w locie na cala trase, wiec mam nadzieje ze nie bede
        musiala dwa razy nadawac bagazu, zapytam jeszcze gdy bede dzwonila potwierdzic
        rezerwacje i podpytam na lotnisku w Nowym Orleanie, dziekuje za wszystkie porady
        jak sie Wam cos przypomni to piszcie:)) pozdrawiam
        • i.p.freely Re: lece LOTem do Polski, przesiadka w Chicago... 11.10.04, 21:50
          Cmok napisal:
          >Pułapka czeka Cię byc może gdzie indziej. Czy lot do ORD i WAW masz na jednym
          >bilecie czy są to dwa odzielne przeloty? Tzn czy po doleceniu do Chicago
          >musisz
          >sama wytargać bagaż i zatargać go do odprawy PLL czy możesz na pierwszym
          >lotnisku od razu nadać kufry do WAW i skupić się na sobie i dziecku?

          Pare lat wlasnie tak zrobilam, tzn. nadalam bagaz w St.Louis, bagaz dolecial do
          W-wy dopiero po dziesieciu dniach, cztery dni przed naszym powrotem do USA!!!!
          Co sie okazalo? Moj bagaz siedzial sobie w Chicago, spokojnie czekajac na
          kolejny lot LOT-u, he he he. Po tym doswiadczeniu LOT zostal skreslony z naszej
          listy przewoznikow, he he he.
          • lolyta Re: lece LOTem do Polski, przesiadka w Chicago... 11.10.04, 22:02
            A nam zgubili (wsrod wielu innych rzeczy, znaczy dowiezli pozniej) fotelik dla
            dziecka. szczescie ze kolega co nas wiozl z lotniska mial ze soba swoj. Ale nie
            w tym rzecz, ja sie tak zastanawiam nad tym, co bodajze Edytkus napisala, o tym
            obowiazku przypinaniu dzieci do fotelikow - a jak to kurwa zrobic skoro dzieciak
            nie ma swojego siedzenia? jeszcze gdyby w samolotach byly takie rurki do
            trzymania jak w autobusach, to rodzic moglby spedzic droge na stojaco, miazdzony
            wozkiem z duti fri, ale jako ze miejsc stojacych w samolocie nie ma to ja nie
            bardzo to widze.
            • edytkus Re: lece LOTem do Polski, przesiadka w Chicago... 12.10.04, 03:28
              lolyta napisała:

              >Ale nie
              > w tym rzecz, ja sie tak zastanawiam nad tym, co bodajze Edytkus napisala, o tym
              > obowiazku przypinaniu dzieci do fotelikow - a jak to kurwa zrobic skoro dziecia
              > k
              > nie ma swojego siedzenia?

              Lolyta, zanim zaczniesz sie kulturalnie wyrazac poczytaj dokladnie info w linkach ktore podalam.
              Np."The Associated Press carried a story recently stating that the American Academy of Pediatrics (AAP)
              wants the federal government to order airlines to end the long-standing policy of allowing children
              under age 2 to sit on their parents' laps, especially during takeoffs, landings and turbulence." Stad bylo
              m.in. moje pytanie "how much is your child worth?" bo dla mnie moje dziecko jest bezcenne i na pewno
              wykupilabym dla niej dodatkowe siedzenie nie tylko po to aby moc zamontowac fotelik. Wtedy i
              dziecko mialoby wygode i ja, a w razie turbulencji zarowno maluch jak i wspolpasazerowie byliby
              bezpieczniejsi. No i nie musialabym sie martwic ze fotelik zginie, nie mowiac juz o mozliwosci wziecia
              dodatkowego bagazu. Nie rozumiem ludzi ktorzy decyduja sie na dzieci a potem na nie skapia kasy.
              Ciekawe czy uzywalybyscie fotelika w aucie gdyby nie bylo takiego wymogu (w NJ do 8 roku zycia)?!
              • lolyta Re: lece LOTem do Polski, przesiadka w Chicago... 12.10.04, 04:00
                > Ciekawe czy uzywalybyscie fotelika w aucie gdyby nie bylo takiego wymogu (w NJ
                > do 8 roku zycia)?!

                Nie, no skad. Przewozilibysmy je w bagazniku, a co myslalas?

                >Nie rozumiem ludzi ktorzy decyduja sie na dzieci a potem n
                > a nie skapia kasy.

                he, pewnei jeszcze nie raz bedziesz miec w zyciu do czynienia z rzeczami,
                ktorych nie rozumiesz. Bywa.
                • edytkus Re: lece LOTem do Polski, przesiadka w Chicago... 12.10.04, 04:20
                  lolyta napisała:

                  >>
                  > >Nie rozumiem ludzi ktorzy decyduja sie na dzieci a potem n
                  > > a nie skapia kasy.
                  >
                  > he, pewnei jeszcze nie raz bedziesz miec w zyciu do czynienia z rzeczami,
                  > ktorych nie rozumiesz. Bywa.
                  >

                  Chyba masz racje... najlepiej to widac na twoim przykladzie :(
          • cmok_wawelski To wcale nie musiała byc wina biednego LOT-u he,he 11.10.04, 22:31
            Kowal ukradł - cygana powiesili.

            Linia (pod)klasy "Lot" nie ma swojego serwisu bagażowego na lotniskach
            amerykańskich. Ma mechanika, który z latarką ogląda to co ma oglądać podczas
            gdy wynajęta ekipa sprzątająca zamiata i odkurza samolot, który jeszcze nie
            zdążył ostygnąć po przylocie z PL i który za godzinę później pełen nowych
            pasażerów i ich bagaży. Inni leją te 80 ton nafty (jet fuel A), jeszcze inni
            wkłądają kontenery z bagażem a jeszcze inni napełniają wielkiego ptaka innymi
            życiowymi płynami. Potem wchodzi załoga, która przyleciała poprzednim rejsem,
            panie "gwiazdy" pstrykają guziczkami ekspresów do kawy a panowie lotnicy w
            kokpicie czym innym.
            Twój bagaż z St. Luis czy skadś nie został przez kogoś zupełnie niezwiązanego z
            PLL dołożony (lub nie) do kontenera bagażowego i wszystko. I najmniejsza w
            tym "Lot"-u wina.
            • i.p.freely Re: To wcale nie musiała byc wina biednego LOT-u 12.10.04, 00:07
              cmok napisal:
              >Twój bagaż z St. Luis czy skadś nie został przez kogoś zupełnie niezwiązanego
              >z PLL dołożony (lub nie) do kontenera bagażowego i wszystko. I najmniejsza w
              >tym "Lot"-u wina.

              He he he, zrobilismy raban zarowno w Delcie jak i w Locie. Zgadnij kto nam
              pomogl w wyekspedjowaniu bagazu z Chicago? Zapewniam cie, ze nie LOT.
              Delta, bez chwili zwloki, podala nam "tracking number" walizek i stanowisko
              gdzie sie znajduja. LOT jakos nie mogl sie na to zdobyc a poddany konfrontacji
              probowal nas tylko zmywac wyswiechtanym "moze jutro", he he he.


        • hannamay Re: lece LOTem do Polski, przesiadka w Chicago... 12.10.04, 01:07
          daj znac jak z tymi bagazami. sama jestem bardzo ciekawa czy cos sie zmienilo od
          tamtej pory. wiesz ja tez mialam wykupiony jeden bilet w tej samej lini
          lotniczej jednak za kazdym razem tlumaczyli sie ze z krajowego lotu nie moga
          przerzucic bagazy na miedzynarodowy i dlatego trzeba raz jeszcze odstac swoje. W
          drodze powrotnej bylo podobnie - musialam odebrac bagaze w chicago w zwiazku z
          tym ze byl to miedzynarodowy lot i przerzucic je na sfo jako krajowy. pomieszane
          to strasznie. lotnisko w chicago tez samo w sobie nieposkladane bardzo - trzeba
          sie sporo nachodzic, potem pociagiem podjechac troche i potem znowu pochodzic
          troche. Mam nadzieje, ze twoj lot jest bardziej poskladany niz moj tamten
          pierwszy i ostatni :)

          Wiesz, kiedy powrocisz lub kiedy bedziesz miala mozliwosc wystukania troche, daj
          znac jak przeszla podroz. Ja jeszcze z malenstwem w brzuszku, ale w okolicach
          lata planujemy odwiedzic rodzinke w Polsce ( jesli wszystko bedzie dobrze) i
          bede bardzo ciekawa twoich doswiadczen. Bede wowczas wdzieczna za kazda drobna
          rade/porade.

          Powodzenia i jak najbardziej wygodnej i przyjemnej podrozy!

          _hannamay_
          • lolyta Re: lece LOTem do Polski, przesiadka w Chicago... 12.10.04, 01:22
            Nie wiem jak stad do Europy, ale w druga strone (czyli z Europy tutaj) bylo
            zawsze tak samo: jesli lecisz z miedzyladowaniem np. w Paryzu, to bagaze sa w
            Polsce nadawane od razu do USA. Ale jesli Twoj lot to
            Warszawa-Paryz-Chicago-Boston (czyli przesiadasz sie na terenie USA) to na tym
            pierwszym lotnisku (czyli Chicago) zawsze bagaz wywalaja i go targasz. Nie ma tu
            znaczenia linia lotnicza tylko odprawa celna. Bo ten nastepny lot to juz jest
            domestic flight.
    • bluedream Lot i dziecko 12.10.04, 18:56
      Przygladam sie Waszej dyskusji i tyle jest roznych opinii tyle roznych
      pogladow,a wiec i ja zabiore zdanie.Latalam LOT-em wielokrotnie , gdyz
      mieszkajac w NYC bylo to dla mnie najwygodniejsze polaczenie.Pierwszy raz
      odbylam podroz z 10 miesieczna corka ,pozniej juz z dwojka naprawde malych
      dzieci-syn 10 m-cy , corka ponad 2 lata i jeszcze wieeele razy ...nie moge
      narzekac.Bylam wpuszczana pierwsza , mialam do pomocy stewardese- od odprawy
      bagazowej do miejsc siedzacych(zarowno z USA , jak i Polski) i nigdy nie mialam
      fotelika ze soba.Nic sie nie martw wszystko bedzie w porzadku a zachowania
      swojego dziecka nie przewidzisz .Mnie czesto pomagali inni pasazerowie i
      naprawde nie jest zle-zobaczysz.A odnosnie pomyslu o zakupie oddzielnego biletu
      z miejscem dla dziecka (100 %-cena jak dla doroslego ) to dlaczego nie lepiej
      wynajac prywatnego samolotu lub nie podrozowac klasa bizness ?Mnie nie byloby
      wtedy stac na bilet dla mnie i dwojki dzieci(koszt trzech pelnych biletow- 2000
      $,czy wiecej ), gdy za dziecko do 2lat placisz 25%ceny biletu , a za drugie
      75%.No chyba , ze mam do czynienia z ludzmi nie liczacymi sie z pieniedzmi(?!).
      • edytkus Re: Lot i dziecko 12.10.04, 19:09
        bluedream napisała:

        > A odnosnie pomyslu o zakupie oddzielnego biletu
        >
        > z miejscem dla dziecka (100 %-cena jak dla doroslego )

        Bilety dzieciece nie kosztuja 100%, nawet przy oddzielnym miejscu siedzacym.
        • lolyta Re: Lot i dziecko 12.10.04, 19:14
          75% plus oplaty lotniskowe, przy dwojce dzieci to jednak jest spora kasa. No,
          ale jak juz nam tu wyjasnilas, jesli kogos nie stac, to nie powinien myslec o
          dzieciach.
          • lolyta Aha, no i :) 12.10.04, 19:16
            mama plus dwulatek plus niemowlak plus fotelik dla dwulatka plus fotelik dla
            niemowlaka plus bagaz podreczny w ktorym musi byc zapas pieluch dla niemowlaka
            hehehe Edytkus chcialabym Cie zobaczyc z takim bagazem.
            • lolyta ups, bym zapomniala 12.10.04, 19:19
              > mama plus dwulatek plus niemowlak plus fotelik dla dwulatka plus fotelik dla
              > niemowlaka plus bagaz podreczny w ktorym musi byc zapas pieluch dla niemowlaka
              plus wozek-parasolka dla niemowlaka oczywiscie, bo on zazwyczaj idzie do
              samolotu do schowka wiec targa sie go ze soba przez lotnisko.
              Proponuje ta trase z tym bagazem pokonac raz na Okeciu - lotnisko malutkie, ale
              pamietam ze byl tam taki kawalek ktory trzeba bylo zaliczyc normalnymi schodami.
              • aniutek Re: ups, bym zapomniala 12.10.04, 19:53
                hehehe te schody na okeciu to jakis strrraaaaszny madrala wymyslil, nawet jak sie jest solo ale z
                podrecznym niezle sie mozna uchachac....
                nie mysla o starszych osobach o rodzinach z dzieciaskami....
            • edytkus Re: Aha, no i :) 12.10.04, 20:04
              lolyta napisała:

              >
              > hehehe Edytkus chcialabym Cie zobaczyc z takim bagazem.

              He he, biorac pod uwage ze moje dziecko wlasnie ma dwa lata a ja w ciazy nie jestem (i przynajmniej
              na razie nie planuje) taki scenariusz jest nierealny.
              • lolyta Re: Aha, no i :) 12.10.04, 20:08
                Mozesz sobie sprobowac wyobrazic. A moze nie mozesz?
                • cmok_wawelski Mogiem ale nie chcem :) :) 12.10.04, 20:26
                  lolyta napisała:

                  > Mozesz sobie sprobowac wyobrazic. A moze nie mozesz?
                  >

                  Tylko co ja się tu wtryniam między sałatę a pomidorka?
                  No chyba tak dla zasady zamieszania.

                  Tak czy owak nie ma problemu. Może tylko taki, że jak się leci "economy"
                  linią "economy" to trzeba być gotowym na niewygody niestety.
                  I jeszcze że jesteśmy dziwnym narodem a lot dziwną linią. 5 samolotów do
                  obsługi 12 mln. "Polonii" 40 mln. kraju. Najmłodszy z tych samolotów ma 15 lat,
                  lataja nabite po brzegi a mimo to firmie się nie opłaca i co i rusz mówi się w
                  PLL o "zamknięciu Atlantyków". Jak tak kiedyś Amerykanie zniosą Polakom
                  wreszcie te wizy (nieprędko) to PLL z tego powodu prawdopodobnie zbankrutuje bo
                  jak wiadomo - aktualnie dopłaca do każdego pasażera.
                  • cmok_wawelski Można też zapytać Panie Stewy i Panów Stefanów 13.10.04, 01:46
                    ...czyli bezpośrednio u źródeł
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka