Dodaj do ulubionych

Fryzjerzy w USA. 85 $ i unhappy.

25.04.05, 03:30

Tak sie zastanawiam jakie macie doswiadczenia z fryzjerami w USA? Ja
ostatnio bylam w Polsce i w koncu wrocilam z pieknie zrobionym balajazem ale
niestety przyszedl czas zeby zrobic odrosty i wlasnie siedze niezadowolona.

Jestem szatynka w Polsce moja fryzjerka zrobila mi pasemka w dwoch kolorach
rudy braz i bardzo jasny blond w zimnej tonacji taki jaki wlasnie mi pasuje-
wygladalam super az do dzisiaj . Poszlam zrobic odrosty , ktore niestety
wyszly juz w odcieniu zlotym. Wczesniej chodzilam do kilku fryzjerow i tez
jakos nie udawalo im sie uzykac nie zlotego blondu wiec pofarbowalam wlosy na
moj naturalny kolor, ktory nie za bardzo mi pasuje jest za ciemny i mnie
postarza ale wolalam taki niz zolto zloty blond.
Wiec tak to pisze troche zeby sie wyzalic i troche zeby dowiedziec sie jakie
Wy mieliscie doswiadczenia z fryzjerami a moze jest tutaj jakas szatynka,
ktora nosi pasemka i jest zadowlona z fryzjera?
Obserwuj wątek
    • tradycja1 Re: Fryzjerzy w USA. 85 $ i unhappy. 25.04.05, 04:43
      Przez lata chodzilam do jednej fryzjerki , rozne chece mi robila z wlosami a
      jak zaczelam robic pasemka to co raz robila to gorzej.
      Po latach znala juz mnie i moje wlosy i zamiast robic to coraz lepiej, szlo jej
      gorzej, bardziej mechanicznie i bylam niezadowolona.
      Zmienilam fryzjera i teraz widze jak babeczka skacze kolo mnie ;) w walce o
      stalego klienta, po jednym wlosie niemal bedzie wybierac ;) sprawdza, doradza,
      SLUCHA.
      Salon sredniej klasy zaznaczam, nie jakis teatr fryzur czy inne snobowo .
      • martyna14 Re: Fryzjerzy w USA. 85 $ i unhappy. 25.04.05, 04:50
        tradycja1 napisała:

        > Przez lata chodzilam do jednej fryzjerki , rozne chece mi robila z wlosami a
        > jak zaczelam robic pasemka to co raz robila to gorzej.
        > Po latach znala juz mnie i moje wlosy i zamiast robic to coraz lepiej, szlo
        jej
        >
        > gorzej, bardziej mechanicznie i bylam niezadowolona.
        > Zmienilam fryzjera i teraz widze jak babeczka skacze kolo mnie ;) w walce o
        > stalego klienta, po jednym wlosie niemal bedzie wybierac ;) sprawdza,
        doradza,
        > SLUCHA.
        > Salon sredniej klasy zaznaczam, nie jakis teatr fryzur czy inne snobowo .

        Ja w Poslce mam fryzjerke , krora jest super tania i w dodatku przychodzi do
        domu a po tym jak mi zrobila balejaz wszyscy mnie zaczepiali i pytali sie gdzie
        chodze do fryzjera. a TY GDZIE mieszkasz i jesli w NYC to moze podaj namiary na
        ten salon. Czy robisz jasne pasemka? i jaki masz naturalny kolor wlosow?
        • tradycja1 Re: Fryzjerzy w USA. 85 $ i unhappy. 25.04.05, 05:23
          W Polsce to sie lubie strzyc, ale jakos paprac juz nie bo jak jade do Polski to
          na max miesiac to zawsze przed wylotem robie wlosy to juz tam nie mam
          potrzeby, podetne tylko jak chodze sie uczesac , bo znowu moje wlosy nie moga
          sie przyzwyczaic do wody w Polsce i musze myc i czesac u fryzjera :(

          Jestem z Chicago wiec namiarow nie daje na fryzjera.
          Jestem szatynka a robie jasne pasemka ,jasny blond czasami co trzecia folie
          prosze o cieply braz by sie nie rozjasnic za bardzo.
      • aniutek Re: Fryzjerzy w USA. 85 $ i unhappy. 25.04.05, 04:50
        ja po latach poszukiwan strzyge sie w takamichi hair a jesli farbuje ( mialam balejage, pasemka i rozne
        kolory) to w vidal sasoon. boje sie zlych fryzjerow jak ognia, chociaz wlosow mam mase i latwo sie
        ukladaja nie raz juz tutaj zrobili ze mnie stara kornacka a ja pankowa jeszcze nie tak dawno bylam
        hehehehe :)
        /teraz wrocilam do naturalnego swego koloru i szatynka jestem/
        • martyna14 Re: Fryzjerzy w USA. 85 $ i unhappy. 25.04.05, 05:08
          aniutek napisała:

          > ja po latach poszukiwan strzyge sie w takamichi hair a jesli farbuje ( mialam
          b
          > alejage, pasemka i rozne
          > kolory) to w vidal sasoon. boje sie zlych fryzjerow jak ognia, chociaz wlosow
          m
          > am mase i latwo sie
          > ukladaja nie raz juz tutaj zrobili ze mnie stara kornacka a ja pankowa
          jeszcze
          > nie tak dawno bylam


          To trzeba bylo od razu poprosic o irokez hihi Ja tez bylam pankowa ale to
          bylo juz o God z 15 lat temu. Widze, ze chyba specjalnie bede musiala
          przyjechac do NYC do fryzjera ale co tam kilka razy do roku nie zaszkodzi.I
          pewnie na takie farbowanie to z 200 $ pojdzie. Teraz mi sie przypomnialo ja
          mialam dobrego koloryste kiedys na Brooklynie ale wtedy mialam taki
          miodowo/rudy blond a nie jasny.
    • aniutek Re: Fryzjerzy w USA. 85 $ i unhappy. 25.04.05, 04:56
      podaje namiar na takamichi hair, 35 great jones /przeniesli sie z 1st street/, 7th floor tel
      212 420 7979, ja lubie Melisse, ma kobieta oko :)
      ciecie $70, trwa rowna godzine
      • martyna14 Re: Fryzjerzy w USA. 85 $ i unhappy. 25.04.05, 05:01

        Anutku dzieki za namiary. Mam jeszccze pytanie czy farbowalas tam wlosy lub
        robilas jasne pasemka? I jaki kolor Ci wychodzil bo ja obecnie mam zlotego
        koloru odrosty a mialy byc w zimnym/ jasnym blondzie i chcialabym sie tego
        pozbyc.
    • edytkus Re: Fryzjerzy w USA. 85 $ i unhappy. 25.04.05, 07:13
      ja dla odmiany nigdy nie mialam dobrze wlosow obciet ych, pomalowanych ani ulozonych w Polsce a
      salonow odwiedzilam calkiem sporo. Ostatnim razem bylam u Szymanskiego w Warszawie, zaplacilam
      od groma i ciut ciut (nie powiem skakano i nadskakiwano, a jak przypadkiem sie okazalo ze
      cudzoziemka ;) to niemal na kolanach sie czolgano :O ) i co? na drugi dzien musialam tam wracac bo
      wbrew zapewnieniom czarnego odcienia nie dalo sie w dwie godziny odbarwic i z jasnych pasemek
      mialam ledwo widoczne czerwone, a obciac obcial by mi lepiej fryzjer mego meza ;) I oczywiscie! jak
      sie okazalo ze jestem z USA (naprawde zupelnie przypadkiem) musialam wysluchac komentarzy jak
      beznadziejne sa salony VS tutaj :O i tutejszy fryzjerzy. A moim zdaniem tutaj jest tak ze do uzyskania
      satysfakcjonujacej fryzury trzeba zaplacic albo kilkaset albo kilkanascie dol. i nic po srodku ;)) W
      dodatku trzeba znalezc sobie fryzjera bo to co cieszy inncyh moze nie podobac sie innym. Siostra
      znajomej skonczyla prestizowa szkole fryzjerska tutaj i owa znajoma ma zawsze swietnie zrobione
      wlosy, a mnie ta dziewczyna uczesala jak wrone :( Teraz odwiedzam malutki wloski salonik w Jersey
      City i jak dotad bylam zadowolona, ale po ostatniej przygodzie w Polsce maluje zawsze sama (z
      ciemnych na ciemne ;)) chociaz ostatnio coraz rzadziej. Tak wiec nie pozostaje mi nic innego jak
      zyczyc powodzenia i wytrwalosic w szukaniu odpoweidniego salonu :) Swoja droga to ciekawe,
      dziewczynyz UK tez narzekaly ze tam nie ma dobrych fryzjerow ;)
    • marekatlanta71 Re: Fryzjerzy w USA. 85 $ i unhappy. 25.04.05, 13:19
      Moja zona narzeka na tutejszych fryzjerow ile mozna. Dotychczas jedyny porzadny
      fryzjer jakiego udalo nam sie znalezc to salon Vidal Sassoon'a, ceny dosc
      bolesne ale chyba sie oplaca.

      Ja strzyge sie sam :)
      • roza2004 Re: Fryzjerzy w USA. 85 $ i unhappy. 25.04.05, 18:58
        Hello Marek,ciekawe to co napisales "Ja strzyge sie sam ".Ciekawe jak Ty to
        robisz ??
        Pozdrawiam
        • jaga_nj Re: Fryzjerzy w USA. 85 $ i unhappy. 25.04.05, 20:35
          Ja fryzjerow zdradzam nagminnie, potrafie zaczepic kogos na ulicy i zapytac
          gdzie sie czesze. Ostatnio znalazlam calkiem dobrego, robie pasemka i cieniuje
          wlosy, nawet niezle wychodzi i jestem zadowolona. Wlasnie pojutrze sie
          wybieram. W VS bylam raz i bylam bardzo niezadowolona. A meza strzyge sama i
          powiedzial ze robie to bardzo dobrze, ale sama sobie wlosow nie obetne;)
        • marekatlanta71 Re: Fryzjerzy w USA. 85 $ i unhappy. 25.04.05, 21:56
          Bardzo prosto - biore maszynke do strzyzenia i jade rowno po glowie - 1/2" to
          rozsadna dlugosc nie wymagajaca czesania i suszenia rano. A zeby nie bylo
          balaganu kupuje taka plastikowa mate do malowania a nastepnie ja wywalam z
          wlosami. Cala czynnosc to jakies 15 minut ze sprzataniem...
          • sociopata Re: Fryzjerzy w USA. 85 $ i unhappy. 04.05.05, 06:31
            Tez tak sie zachowywalem na poczatku jak przebywalem z ludzmi z Polski ale raz
            dwa zmardrzalem. Teraz place $15 i daje $5 napiwku a fryzurka warta $150.
            Skladalem jej juz wielokrotne oferty malzenstwa (jej kolezankom tez) ale cwana
            babka i woli swoje w gotowce teraz.
            • roza2004 Re: Fryzjerzy w USA. 85 $ i unhappy. 04.05.05, 20:24
              Hello socjopata ! A dopiero w linku o rozwodach napisales ze nie kupujesz
              browaru ,wystarczy ci tylko piwo? Brak mi tu kosekwencji,[skladsz propozycje
              matrymonialne swojej fryzjerce ??] Wiec jak to z toba jest naprawde ??
              • edytkus Re: Fryzjerzy w USA. 85 $ i unhappy. 04.05.05, 22:40
                roza2004 napisała:

                > [skladsz propozycje
                > matrymonialne swojej fryzjerce ??

                Gorzej jak fryzjerka sklada propozycje klientowi ;O Moj maz MUSIAL zmienic salon ;)))
                • sociopata Re: Fryzjerzy w USA. 85 $ i unhappy. 10.05.05, 03:41
                  mozna prosic o adres do tej napalonej fryzjerki?

                  PS Rozyczko, napiwek to nie to samo co podpiwek a juz na pewno nie to co
                  prawdziwe PYWO. Milo mi ze sledzisz moje zycie. Jak chcesz mi zlozyc propozycje
                  to tylko przez pozycje, hehehehe
                  • edytkus Re: Fryzjerzy w USA. 85 $ i unhappy. 10.05.05, 03:56
                    sociopata napisał:

                    > mozna prosic o adres do tej napalonej fryzjerki?

                    nie ma adresu, nie ma telefonu, no chyba ze maz ma gdzies kopie ktorej jeszcze nie znalazlam ;)
    • artremi You get what you paid for 11.07.05, 18:30
      Nie mozna porownywac cen w PL i USA. Wiadomo ze za te same pieniadze usluga w
      PL powinna byc na lepszym poziomie.

      Do USA przyjezdzaja najlepsi fryzjerzy z Europy. Co prawda kosztuja wiecej niz
      $85. Ja raz bylam w Chicago u fajnego Francuza, ale obciecie kosztowalo $200
      plus napiwek, wiec byl to lekki szok dla mnie. Ale obcial super.

      Moje $0.02

      Ewa

      martyna14 napisała:

      >
      > Tak sie zastanawiam jakie macie doswiadczenia z fryzjerami w USA? Ja
      > ostatnio bylam w Polsce i w koncu wrocilam z pieknie zrobionym balajazem ale
      > niestety przyszedl czas zeby zrobic odrosty i wlasnie siedze niezadowolona.
      >
      > Jestem szatynka w Polsce moja fryzjerka zrobila mi pasemka w dwoch kolorach
      > rudy braz i bardzo jasny blond w zimnej tonacji taki jaki wlasnie mi pasuje-
      > wygladalam super az do dzisiaj . Poszlam zrobic odrosty , ktore niestety
      > wyszly juz w odcieniu zlotym. Wczesniej chodzilam do kilku fryzjerow i tez
      > jakos nie udawalo im sie uzykac nie zlotego blondu wiec pofarbowalam wlosy na
      > moj naturalny kolor, ktory nie za bardzo mi pasuje jest za ciemny i mnie
      > postarza ale wolalam taki niz zolto zloty blond.
      > Wiec tak to pisze troche zeby sie wyzalic i troche zeby dowiedziec sie jakie
      > Wy mieliscie doswiadczenia z fryzjerami a moze jest tutaj jakas szatynka,
      > ktora nosi pasemka i jest zadowlona z fryzjera?
    • triskell Re: Fryzjerzy w USA. 85 $ i unhappy. 11.07.05, 23:02
      Ja do fryzjerów chodzę rzadko, prawie wcale. Niemniej półtora roku temu doszłam
      do wniosku, że na swój własny ślub chcę mieć doklejone fioletowe pasemka. I też
      byłam dość unhappy. Wyglądały dobrze, ale już po paru tygodniach zaczęły się
      odklejać (pomimo zapewnień fryzjerki, że będą się trzymać kilka miesięcy). Były
      znacznie mniej trwałe i ogólnie gorsze jakościowo, niż jakiekolwiek, które
      miałam wcześniej doklejane w Polsce.

      Poza takimi pasemkowymi ekstrawagancjami (bardzo rzadko) sama farbuję swoje
      włosy. Żadnemu fryzjerowi nie pozwolę też ich ostrzyc, od kiedy kilkanaście lat
      temu (jeszcze w Polsce) wyszłam z salonu z fryzurą, którą można było określić
      tylko jednym słowem: dupostatek (z tyłu jak d. a z przodu jak dziób statku).

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka