Dodaj do ulubionych

Internet na emigracji

21.06.05, 00:36
Jak czesto siadacie do komputera? Ja kilka razy dziennie (5- 7)
I na jak dlugo ? Ja jednorazow2o na jakies 15 min najdluzej moze 30 min.
Obserwuj wątek
    • evek Re: Internet na emigracji 21.06.05, 01:18
      ja siedze w pracy non stop... to juz w domu mi sie nie chce - poza tym i tak nie mam kompa w
      domu bo wiem jak by sie to skonczylo... zamiast snu... szkoda nawet myslec!
      ale widze ze co innego jest popularne jesli chodzi o neta na emigracji... podrywanie panienek i
      wyznawanie im wielkiej milosci... szkoda slow :O|
      • and_rzej Hej, Evuniu, jak, jak? 21.06.05, 05:00
        Podpowiedz jak i gdzie te, ze tak powiem panienki...I to nie gdzies tam w
        Polsce tylko tu w Ciupagowie, jak to niektorzy nazywaja.
        • evek Re: Hej, Evuniu, jak, jak? 21.06.05, 19:00
          gdzie znajdziesz panienki w Chicago to ja nie wiem.

          ale znam taki sposob:

          wchodzisz sobie na czata - na onet, przewaznie i robisz tam wrazenie na jakiejs na przyklad
          20-latce z pod krakowskiej wsi...

          potem dzwonisz do niej po kilka godzin w nocy z komorki - nie uzywajac zadnych kart, bo po co
          - jestes w ameryce a tu pieniadze leza na ulicy przeciez...
          w tym czasie nie placisz na przyklad rachunkow... ale przeciez jestes zakochany a ona tak
          slodko glupia...

          potem szukasz gdzie jej kupic bilet, bo ona nawet nie wie gdzie sie spytac.

          potem meczysz jakas dobra dusze - na przyklad przyjaciolke lub przyjaciela - dobrze zeby byl
          od dluzszego czasu i nie raz ci w zyciu pomogl! a meczysz zeby wize dla panny zalatwil, bo
          przeciez turystycznej je nie dadza...

          potem zamiast zaplacic balans za wspolna z przyjacielem/przyjaciolka karte kredytowa to
          wysylasz pieniadze pannie na bilet.

          ona wprawdzie beczy ze nie chce leciec do USA, ale co tam. zmusisz ja...

          potem ona przylatuje. a! jesli mieszkasz z przyjacielem/przyjaciolka to najlepiej ja/jego wyrzuc
          dzien przed przylotem panny. po co ma ci ktos przeszkadzac... i absolutnie nie pomagaj w
          przeprowadzce rzeczy

          potem panna przylatuje. nie zna angielskiego wiec nie bardzo ma co robic. ale ma dobre papiery
          - bo steroryzowales przyjaciela/przyjaciolke, pamietasz?!

          potem znow nie placisz nic bo trza panne urzadzic. najlepiej w IKEI, bo musi miec wygodnie.
          przeciez do USA przyjechala. pozycz jeszcze aparat od kolegi, bo panna musi zdjecia do domu
          poslac, zeby sie kolezankom pochwalic.

          potem bedzie tak - panna posiedzi u ciebie kilka miesiecy. nie licz na to, ze nauczy sie
          angielskiego... zarobi jakies grosze.

          a tobie pozostaje hmmm.... najlepiej sprawdzona przyjaciolk/przyjaciel, bo nadchodzi kiedys taki
          dzien kiedy wszyscy upomna sie o naleznosc ze swoich rachunkow... a zartow nie ma...

          a potem...
          cdn.
          • evek Re: Hej, Evuniu, jak, jak? 21.06.05, 19:09
            zapomnialam dodac, ze telefon an ktory nadzwonisz i rachunku nie zaplacisz to najlepiej, zeby
            mial dwie linie - ta druga zeby nalezala do przyjaciela/przyjaciolki. jemu/jej tez wylacza... a co
            sobie dzwonic bedzie kiedy ty nie mozesz...

            tym prostym sposobem przetestujesz prawdziwa przyjazn - GWARANTUJE CI. nawet jesli
            panny miec w finale nie bedziesz to TEST masz gwarantowany i jest szansa, ze
            przyjaciela/przyjaciolke miec bedziesz... zawsze to cos noe nie? do nastepnej wizyty na
            czacie...
            • mika_1 Re: Hej, Evuniu, jak, jak? 21.06.05, 21:34
              Ty jakieś strasznie traumatyczne przezycia miałaś. Ale to nie znaczy, że każdy
              się tak zachowuje. Wybierając z rozwagą znajomych - można mieć całkiem
              przyjemne doswiadczenia.
              Ja nie narzekam, dziękuje.
              • evek Re: Hej, Evuniu, jak, jak? 21.06.05, 22:23
                a kto narzeka???
                ja zamowienia na takie historie nie skladalam. ale skoro sie wydarzylo to przynajmniej mam
                pomysl na scenariusz. "z zycia"
                i tyle
                • marxx Re: Hej, Evuniu, jak, jak? 21.06.05, 23:25
                  Chcialbym uprzejnie dodac do tego scenariusza dalsza czesc!

                  Pobyt w usa....panna ta niewychodzi z sypialenki w bejzmencie poniewaz gosciu
                  wmawia jej ze na zewnatrz tocza sie walki gangow...juz piaty rok!
                  Panna ma polvision dwa razy dziennie, Express do czytania raz w tygodniu, i
                  codziennie mielone :)
                  A gosciu ma "dziewczyne" o ktorej tak marzyl od 1989r czyli od przyjazdu do
                  szikago

                  m
      • marxx Re: Internet na emigracji 21.06.05, 14:36
        Czesc!
        Evek ale jesli dobrze sobie przypominam , skladalas sobie komp z jakims duuzym
        monitorem!?

        A co do randkowania przez internet to fakt, ale na szczescie nikt nikogo nie
        zmusza co ma wstukiwac przez klawiature.
        Ale dla mnie ogolne czaty (tam gdzie jest kilka obcych osob) sa przerazajace.
        Kiedys wpadlem bo szukalem informacji (czat tematyczny) a teksty zastalem
        sexualne , i to dosc mocne.

        Ale internet to tak gigantyczne zjawisko ze dla kazdego jest miejsce!!!!!
        • evek Re: Internet na emigracji 21.06.05, 18:46
          dobrze pamietasz marxx, ale ten komp zostal u mojego przyjaciela/"przyjaciela" jak sie wtedy
          wyprowadzilam...
          to juz przeszlosc...

          teraz to w zasadzie tylko iMac albo nic ;O) mysle sobie nad tym... ;O)
          • marxx Re: Internet na emigracji 22.06.05, 01:16
            :((( trza bylo zabrac!
            komputer a nie przyjaciela/"przyjaciela"
            • marxx Re: Internet na emigracji 22.06.05, 15:41
              Nie ma komputera na emigracji:(

              Komputer sluzy tylko do czatowania na randkowych stronach, albo do czatowania
              na forach.

              m
            • evek Re: Internet na emigracji 23.06.05, 00:16
              e tam...zostawilam jednego i drugiego i spokojnie zyje. a komp - rzecz nabyta. raz jest raz nie
              ma ;O)
              • marxx Re: Internet na emigracji 24.06.05, 01:13
                Ciekawie byloby spotykac sie co rusz z innymi bogatymi babkami ktore robilyby
                oszalamiajace prezenty! To w czerwcu na dzien dziecka Hummer 1, na 4 lipca
                Porshe 911, na Mikolaja Harley a pod choinke Honda Gold Wing, zlote ozdoby,
                pierscienie, wycieczki, zegarki za 50tys $ , stosy plyt ......
                No i jesli juz widac ze dziewczynie koncza sie pomysly na
                prezenty ,..powiedziec , PAPA!
                I do nastepnej bogatej!
                AAAAle fajoskie byloby zycie!!!

                m
      • and_rzej Zara, zara...jeden taki Didi polecal 24.06.05, 05:06
        Pisal, ze te spuszczone z domkow sa najlepsze. Dlaczego ja jestem taki leniwy i
        do Didi mi sie nie kce..??

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka