w5w7
13.10.05, 00:08
Tak sie zastanawiam od rana (w PL), po przeczytaniu wątku michala, jak to
jest, jak czlowiek laduje w Chicago i nie ma tam zupelnie nikogo? :( Bo
przeciez często tak bywa chyba, to co sie pisze we wnioskach wizowych i gada
na lotnisku, to w sporej części typowe wodolejstwo.
Jak sie znależc w nowej rzeczywistości? Ma ktos z Was takie przezycia za soba?