Dodaj do ulubionych

london -=- one more time

12.11.05, 15:02
przez przypadek znalazlem ta stronke, dosc ciekawy artkul, latwiej przeczytac
wiec kopiuje to tutaj:

zrodlo: ashtray.ownlog.com/04,2005,archiwum.html

"Jestem w Polsce i sa to moje pierwsze slowa, ktore tu pisze. Oddaje czesc
Papiezowi, bo czuje , ze jednoczy mnie to i rowniez bardziej laczy z narodem.
Moze nie wydaje sie to do mnie podobne ale zawsze bylam patriotka, i czuje
wielki smutek, ze musze wracac tam, gdzie Polak Polakowi wilkiem.
Jeszcze ponad tydzien temu , siedzialam w mieszkaniu na Hounslow ulica Spring
Grove Road, niby spelnienie marzen , a tak naprawde coraz wieksza tesknota i
zycie z dnia na dzien. Nie kazdy tak ma. 26/03 w Londynie padal deszcz i
pomyslalam, ze jest podobnie jak wtedy, gdy mialam posac mature. Czulam
zlosc, ze nie ma łąki, lasow, pola i przestrzeni, ze tego tam nie ma. Tam,
gdzie po 40 min spedzonych w metrze dojezdzam do City, czyli centrum miasta
diabla. Moge tez wybrac linie proiwadzaca na polnoc poludnie czy wschod , z
czego wynika , ze znajduje sie na zachodzie. Nie umiem tez zapasc sie pod
ziemie , albo zrobic tak, zeby wszystko bylo tak jak ja chce. Nie czuje
bliskosciznajomych, wszystko na rowni pochylej, wszystko jest za szklem,
zdobywane z trudem. Czasem odrobina zachwytu. Ale czesciej wrazenie
obowiazku. Poczucie wiecznej wdziecznosci, ubogosci, slaniania sie przed
swiatem. Uczucie nienaleznosci, robienie wszystkiego na fair, w porzadku.
Stagnacja czyli tzw. nicnierobienie z braku laku, checi, zmeczenia,
przepracowania, wyzszych sil i celow. Argumenty, ze sie nie oplaca, nie
chce , za daleko, bola nogi, nie ma sensu , pada deszcz. Ostro zarabiana i
ostro wydawana kasa na maly double room w hindusowie uderza mnie bolesnie w
mozg i szarpie nerwy. Poczucie sie nie jak u siebiejest niedowyleczenia ,
mozna sie oklamywac do konca zycia , tlumaczyc sobie bliskosc z tamtym
narodem, robic residenta i zapominac o kraju. Pewnie , ze mozna . Domy sa
rozne. Przejsciowe, z przymusu, z zaistnialej gdzies tam sytuacji zawilej ,
jak kosmos. Zdarza sie , ze nie ma sie ochoty dzielic prywatnoscxi z kims
tam. Gotowac u kogos w kuchni i caly czas z kims innym sie zaprzyjazniac. Ale
to jest nieuniknione. U Hindusa, Turka, czy innego kupca z dalekiego wschodu
Polacy zaopatruja sie w polska zywnosc : golabki, pulpeciki, chleb , kiebase,
przyprawy , slodycze, pierogi, sledzie. Wszystko jest pod reka, i to moze
zbliza ichj tak bardzo do kraju a zarazem oddala jeszcze bardziej. Tak
wlasnie lacza sie kultury. Zacoifane Indie, ktore w rzeczywiustosci robia sie
potego gospodarcza i taka sama Polska kojarzona caly czas z komuna i
wschodem, zeby sie nie oklamywac. wyzebralam paczke fajek od Marty , bo nie
oplaca mi sie kupowac wagonu za 22Ł skoro jade po swietach do Polski. Co za
roznica czy kupie od niej czy od Araba za 2,50 Marlboro w miekkim opakowaniu.
Moge tez kupic tabake i rizzle i skrecac . Jeden chuj jedno gowno. Jedno
wielkie zapotrzebowanie. Jedno wielkie nowoczesne sredniowiecze i handel
wymienny. TAk, w Londynie szerzy sie dealerstwo. Polacy , Litwini , Ukraincy,
masa imigrantow. Kochane fajki sa na zawolanie, nie wiadomo kto jak i co.
Wiadomo, ze sa na telefon, z dostawa dop domu, pelna kultura ile chcesz i
jakie chcesz. W Polish delicatessen u hindusow i prywatnie. JAk sie potoczy
dalej ta jebana pileczka z napisem Londyn. Do przodu, w dola moze fiknie i
podskoczy. Moze chuj ja strzeli i wpadnie do Tamizy. TAk tam jest,. Wies nie
tanczy i nie spiewa. I nie ma przebacz. Nikt tam nie jest jaki jest. Chca
sobie zrobic mala ojczyzne w piekle. W piekle , gdzie wszystko jest mozliwe,
dostepny luksus za tygodniowa pensje. Kupuja samochod za 300 Ł i jest cacy.
PO jaki chuj maja wracac do ojczyzny, skoro ich tak bolesnie skrzywdzila,
postawila na przegranej z gory pozycji , oszukala, olala, do czego maja
wracac, kto ich uratuje. Tam wszystcy maja ich w dupie. Rzad , prezydent sejm
i senat, kosciol i cala ojczyzna. W obcym kraju nikt ich nie zna nie rozumie
mowy polskiej, nikt niczego nie wymaga , podatki placi sie latwiej , nie ma
komornikow , sady to abstrakcja, sluzba zdrowia rozdaje leki za darmo. W
ogole emigracja jet the best , kazdy powinien sporobowac . Po co kisisc sie w
Polsce. Mysla se jakis pojeb to musi byc, ktoryu narzeka na Anglie, siedzi w
domu i oglada parlament, widzi bezmiar biedy , patologii i godzi sie na to.
Naplyw globalizmu, kapitalizmu, 4 rozbior polski, tandeta w sklepach,
korupcja i zdrada narodu. Okazuje sie , ze najwiekszych patriotow juz nie ma,
spierdolili za morze . W polsce nie ma juz Bolka i Lolka, Jacka i Agatki,
Pana Tik Taka, Nie ma sentymentu wsrod rodakow w Uk . TEraz mozemy ich
wszystkich pocalowac. Moga nam powiedziec Kiss MAj as Polish man in Uk
Dazenie do poddanstwa obcej krolowej, placenie podatkow w Inland Revenue .
Niedzielne wypady do Hyde Parku i rozwijanie poziomu kultury w British Museum
lub w POSKU. Podnoszenie standardu zyciowego przez kupno domu w systemie
mortgage i wykupienie polowy sklepu Argos i Currys celem nabycia calego
sprzetu AGD RTV . Trzeba tez sie zabezpieczyc formalnie mam tu na mysli NIN
CIS NHS GP Home Office i reszte tych papierkowych dupereli . oczywiscie konto
w banku. Co nie stanowi zadnego problemu. Do wyboru do koloru lub co lepiej
brzmi: Barclays, HSBC Halifax, Abbey , Nat West, Nationwide many many more.
Credi , debit visa electron card. Kazdy moze ja miec, robi wtedy zakupy w
safeway Tesco lub w 100 innych sieciach supermarketow placi plastikiem i
glowa do gory . Sieci kafejek , Starbucksy, Nero , Bakers Ovn, McDonald's ,
KFC Burger Kingi Superdrug, Boots. Wszystko jest tanie , na wszystko cie
stac, i nie glodujesz. Jeszcze sie ubrac, zeby potem odwiedzic bidulow
rodakow w Polsce, ktorzy odkladaja grosz na jakies tam Big Stary i wtedy im
kopara opada. Jeszcze wyslac dziecko do angielskiej szkloly to jest szczyt
zadomowienia w Londynie. Wtedy synek chlonie English jak gabka i nie wie , w
ktorym roku byl Chrzest Polski . Wieczorem mozna skoczyc do Youngsa na muzyke
na zywo i duza ilosc Whisky Ginu piwa, polskie wieczory gromadza polonie
tysiacami, nie inaczej polskie dyskoteki , kluby . Dla mlodszych Fabric ,
Ministry of Sound , morze tablet i fety . Wszystko full wypas,pole postion ,
gra i buczy. Zeby jeszcze ladnie wygladac mozna wczesniej odwiedzic warehousy
z ubraniami Primark TK MAX , H&M i te lepsze , zaplacic Ł40 za torbe ubran i
wtedy juz chulaj dusza piekla nie ma. Polacy zapominaja o wrodzonej
ksenofobii widzac Murzyna Hindusa Japonczyka. Przeciez my wszyscy i tak po
jednych pieniadzach > Harujesz znaczy masz, znaczy jestes. Speed under
controll.Masz stargane nerwy , niewyspane oczy, ale czujesz , ze zyjesz. I
tak jest fajnie . Bo jest full wypas i jazda bez trzymanki na maxa.CZujesz
sie europejczykiem w obcym kraju , ktory i tak jest juz jakby twoim krajem,
wiec what the problem is?? Zapominasz o dniu Matki, wiezach krwii ,
urodzinach siostry imieninach babci. I dziwi sie i dziwi i nadziwc nie
moze ,z e mamy tak zajebiscie a w Polsce nadal chujnia z grzybnia .

JA nikomu takich zawilosci nie zamierzam tlumaczyc. Ja na to sram. I jestem
zmeczona. Polak polakowi nierowny moge dodac, irytacja moja moze jest na
wyrost, ale zachwyt i wycieczka krajoznawcza to co innego niz zaawansowane
wynarodowienie .
Kochana Polsko dzieki za wszystko!!!"

--
cv_
Obserwuj wątek
    • marxx Re: london -=- one more time 12.11.05, 17:42
      ten tekst pewno moglby byc napisany przez Polaka ktory byl w
      Chicago...wystarczy tylko zmienic kilka nazw , zastosowac przelicznik z funtow
      na $.
      Tylko jedna sprawa, zeby kazdy zdawal sobie z tego sprawe, to pelne frustracji
      spojrzenie na polonijne zycie w Londynie jest pradziwe ale tylo poprzez
      doswiadczenia osoby ktora to napisala. Wystarczyloby aby "kazac" osobie ktora
      jest pozywtywnie nastawiona do zycia doswiadczenia londynskie i wyszloby to
      wszystko duzo bardziej rozowo
      • macko74 Re: london -=- one more time 12.11.05, 22:50
        NIezly post, troszke przekoloryzowany, ale oddaje to co wiekszosc czuje na emigracji, a moze sie myle....???
        Pozdrowka.
        Macko.
        • w5w7 Re: london -=- one more time 12.11.05, 22:58
          A ja mysle marxx (chociaz nie wiem, co naprawdę znaczy emigracja, w sensie
          przezyc), mysle, że bardzo wielu emigrantów ma przynajmniej kilka takich dni,
          kiedy mysli dokladnie tak, jak to zostało opisane. To cholernie autentyczne
          slowa.
          • marxx Re: london -=- one more time 13.11.05, 00:34
            tak...ja tez to wiem...ale problem zaczyna sie wtedy nie kiedy czlowiek tak
            mysli tylko wtedy kiedy to trwa za dlugo

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka