Dodaj do ulubionych

Pinglish - leksykon ;-)

12.05.06, 19:16
Na fali dyskusji o akcencie - proponuje zalozenie leksykonu polsko-angielskich (albo raczej english-
inspired) slowotworow.
Wiem, ze juz bylo, ale rozrzucone po kilku watkach (apropos 'prodziki' i 'pary' rozlozyly mnie na lopatki
:-))))).
Ja proponuje slawetne 'sidraki'.
Kto da wiecej? ;-)
Obserwuj wątek
    • anima Re: Pinglish - leksykon ;-) 12.05.06, 19:19
      tubajfory
      troki
      karpety
      ...
      • maxima10 Re: Pinglish - leksykon ;-) 22.05.06, 04:15
        sice - przescieradla
    • zapomnialamnicka Re: Pinglish - leksykon ;-) 12.05.06, 19:20
      kurcze zalaczcie tlumaczenie na polski!!!
      • maruda78 Re: Pinglish - leksykon ;-) 12.05.06, 19:26
        'sidraki' - sheetrocks
    • tamsin Re: Pinglish - leksykon ;-) 12.05.06, 19:35
      kornery (rogi)
      boska (szefowa)
      • maxima10 Re: Pinglish - leksykon ;-) 22.05.06, 04:15
        bosowa - szefowa
    • radio_woz Re: Pinglish - leksykon ;-) 12.05.06, 19:37
      Co to jest "prodzik?"

      garbec z kreska nad "c"(garbage)
      ela (alley)
      • maruda78 Re: Pinglish - leksykon ;-) 12.05.06, 19:43
        radio_woz napisała:
        > Co to jest "prodzik?"

        Prodziki=housing projects
        (dzieki Edytkus)
        :-)))))
    • ertes Re: Pinglish - leksykon ;-) 12.05.06, 19:38
      beły - zaslyszane w rejonie Bostomu
      muwowanie - chyba nie trzeba tlumaczyc

      --
      • artremi Re: Pinglish - leksykon ;-) 12.05.06, 19:58
        Dziewczyny, piszcie zawsze polskie odpowiedniki, bo czasami trudno sie domysles.

        Muwowanie = przeprowadzka ?

        bely = ??
        • ertes Re: Pinglish - leksykon ;-) 12.05.06, 20:11
          bills
          • speranzaa Re: Pinglish - leksykon ;-) 13.05.06, 19:39
            na porczy - na werandzie
            poczardzowac - placic za cos
            dostalem turka w szapie ( w zakladach amerykanskich polacy rozmawiaja)-
            dostalem indyka w zakladzie
            dzionkarnia - sklep z uzywana odzieza
            plejty - tablice rejestracyjne

            kiedys czekalam na rejestracje do auta i sekretarka ( polka) z biura gdzi
            ekupilam samochod zadzwonila i mowi, ze juz przyszly plejty i moge odebrac, a
            ja jej zlosliwie na to? a moze pani po polsku powie co mam odebrac? zamotala
            sie calkowicie :))))
    • radio_woz Re: Pinglish - leksykon ;-) 12.05.06, 19:38
      "Wjedz w ele"
      • osemka11 Re: Pinglish - leksykon ;-) 12.05.06, 21:16
        szrympsy, dyspozol (garbage disposal), klozety (closets),
        oraz " wloz talerz do synku" : )
        • lucy58 Re: Pinglish - leksykon ;-) 12.05.06, 21:29
          lara - (ladder ang.- drabina) polscy azbestowcy z Nowego Jorku
          Mam kare na kornerze - czyli zaparkowalem samochod na rogu ulicy.
          Lucy
        • edytkus Re: Pinglish - leksykon ;-) 12.05.06, 21:53
          osemka11 napisała:

          > szrympsy,

          pare lat temu znajoma opowiadala jak serwowala "szrympy" Walesie i dziwila sie ze nie wiedzial co to ;))
          • jaga_nj Re: Pinglish - leksykon ;-) 12.05.06, 21:59
            hony-moja kolezanka do meza
            ide do storu(do sklepu)
            mam ochote na stejka(stek)
    • artremi Re: Pinglish - leksykon ;-) 12.05.06, 22:15
      Na Florydzie polska agentka realnosciowa powiedziala, ze moze mi
      pokazac "piekne domy na biczu", czyli na plazy. :-)
      • magdamajewski Re: Pinglish - leksykon ;-) 12.05.06, 22:35
        margines bulwar (Mc Guinness Blvd, NY Greenpoint - polska dzielnica)
        • maruda78 Re: Pinglish - leksykon ;-) 12.05.06, 22:52
          leze i kwicze! :-D.
          M.


          magdamajewski napisała:

          > margines bulwar (Mc Guinness Blvd, NY Greenpoint - polska dzielnica)
          • aniutek Re: Pinglish - leksykon ;-) 13.05.06, 00:55
            "moi sie paruja" = they went to the party, bylam pewna, ze mowa jest o czyms zupelnie innym ;)
            paint sie braszki nie trzyma- farba nie przylega do pedzla
            dzojzy- mialo oznaczac new jersey :=)
            na jardzie- back yard
            jezdza dzonkiem ( "z" kropka)- "junk"

            wyje.... hehehehehhe
      • lucy58 Re: Pinglish - leksykon ;-) 13.05.06, 03:33
        artremi napisała:

        > Na Florydzie polska agentka realnosciowa powiedziala, ze moze mi
        > pokazac "piekne domy na biczu", czyli na plazy. :-)
        "agentka realnosciowa" - bez komentarza
        Lucy
    • aniutek Re: Pinglish - leksykon ;-) 13.05.06, 01:01
      mam lajsnera na skiefry- scaffold license............
      pokuj na klynsie do wynajecia - pisownia orginalna, L z kreska, czyli pokoj na Queens do wynajecia,
      ogloszenie z tablicy ogl. w banku na greenpoincie
      • maxima10 Re: Pinglish - leksykon ;-) 22.05.06, 04:23
        lajsnes - licencja
    • magda.recruit Re: Pinglish - leksykon ;-) 13.05.06, 01:31
      A to linki do ciekawych dziwolagow jesykowych z watku, ktory kiedys
      zalozylam :) Usmiac sie po pachy mozna!

      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=11918&w=39995858&a=39999103
      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=11918&w=39995858&a=40085142
      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=11918&w=39995858&a=40097186
      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=11918&w=39995858&a=40088524
    • magda.recruit Re: Pinglish - leksykon ;-) 13.05.06, 04:07
      i ja mam jedno slowko:
      sirio - cereal (i nie Cheerios)
      • edytkus Re: Pinglish - leksykon ;-) 13.05.06, 04:41
        magda.recruit napisała:

        > i ja mam jedno slowko:
        > sirio - cereal (i nie Cheerios)

        ja znam wersje "syrio" ;)

        *bejbka (niemowle)
        *princesa (krolewna, zwrot do dziewczynki)
        *kara (samochod)
        *jechac brydzem ("z" z kropka) (jechac mostem)
        *jak sie filujesz? (jak sie czujesz?)
        *chodzic na plejsy (popularne miejsce pracy ;)) - szczerze mowiac zajelo mi lata zeby sie domyslec ze
        to od "places"
      • maxima10 Re: Pinglish - leksykon ;-) 22.05.06, 04:27
        magda.recruit napisała:

        > i ja mam jedno slowko:
        > sirio - cereal (i nie Cheerios)


        A ja mam odpowiednik: syrial
    • marekatlanta71 Re: Pinglish - leksykon ;-) 13.05.06, 04:56
      Czy mi sie wydaje, czy nikt nie rzucil jeszcze slowa "operka"? (od au-pair).
    • radio_woz "miec domki", "siedziec na domku" "sprzedac domki" 13.05.06, 17:52
      To akurat nie pochodzi z angielskiego i nie jestem pewna, co oznacza. Moze mi
      wyjasnicie. "Domek" w zwrotach "ona ma duzo domkow" i "siedzi na domku"
      Widzialam kiedys ogloszenia w chicagowskim Dzienniku Zwiazkowym "odsprzedam
      domki". Jak mozna "odsprzedac domki"? Czy ta osoba wczesniej je kupila?
      • lolyta Re: "miec domki", "siedziec na domku" "sprzedac d 13.05.06, 18:08
        Mam wrazenie ze "siedziec na domkach" to to samo lub cos podobnego do 'siedzenia
        na plejsach".
        A czy kakrocie (cockroaches) i morgieć (mortgage) juz byly?
      • nanuk24 Re: "miec domki", "siedziec na domku" "sprzedac d 13.05.06, 18:17
        miec domki - sprzatam domy, mam swoich klientow
        siedziec na domku - jestem w pracy
        sprzedac domki - sprzedam swoj serwis sprzatajacy
        • radio_woz Re: "miec domki", "siedziec na domku" "sprzedac d 13.05.06, 18:27
          A czy siedzenie na domku nie oznacza przypadkiem zajmowania sie starsza osoba i
          mieszkania z nia?
          "Sprzedac serwis sprzatajacy", co to znaczy? Ktos ma taki biznes i go
          sprzedaje, jak na przyklad dentysta sprzedaje dental practise?
          • nanuk24 Re: "miec domki", "siedziec na domku" "sprzedac d 13.05.06, 19:36
            Siedze na domku moze oznaczac, ze osoba opiekuje sie starszymi osobami, moze
            tez oznaczac, ze mieszka u osoby u ktorej sprzata, czyli housekeeper

            > "Sprzedac serwis sprzatajacy", co to znaczy? Ktos ma taki biznes i go
            > sprzedaje, jak na przyklad dentysta sprzedaje dental practise?

            Tak.
          • speranzaa Re: "miec domki", "siedziec na domku" "sprzedac d 13.05.06, 19:47
            baba nazbierala sobie domkow, tz klientow amerykanskich glownie i sprzata im
            domy , jak ma ich duzo to ma serwis sprzatajacy i zatrudnia dziewczyny , ktore
            te domy sprzataja a ona zbija kase. czasami taka babka wyjezdza do polski i
            chce wtedy ten serwis sprzedac, bo zeby tych klientow nazbierac to tez musisla
            sie napracowac, czasem kilka lat.

            ile Ty jestes w ameryce ,ze nie wiesz co to domki i sprzedac domki?
      • lucy58 Re: "miec domki", "siedziec na domku" "sprzedac d 13.05.06, 18:29
        radio_woz napisała:

        > To akurat nie pochodzi z angielskiego i nie jestem pewna, co oznacza. Moze mi
        > wyjasnicie. "Domek" w zwrotach "ona ma duzo domkow" i "siedzi na domku"
        > Widzialam kiedys ogloszenia w chicagowskim Dzienniku Zwiazkowym "odsprzedam
        > domki". Jak mozna "odsprzedac domki"? Czy ta osoba wczesniej je kupila?
        O Panie!!!!! Widac, ze kolezanka nigdy nie zajmowala sie sprzataniem zydowskich
        domkow. Odsprzedawanie "domkow" oznacza przekazywanie nastepnej polce, za
        odpowiednia oplata, sprzatania domkow. Zwrot"siedzi na domku" oznacza ze ktos
        ma prace z zamieszkaniem. Zwykle tyczy to tzw, housekeeper lub niani do dzieci.
        Babka Polka, dostaje pokoj z lozkiem i z TV, i od rana do nocy musi zasuwac
        jako kucharka, sprzataczka, niania, praczka. Ma z reguly jeden dzien wolny -
        niedziele. Placa jej 200-250 tygodniowo. Jest to w zasadzie dobra posadka dla
        starszych pan, ktore nie maja rodziny w USA. Jesli trafi na dobra rodzine -
        staje sie nieodlacznym czlonkiem - i wybuduje 3 domy dla synow w Polsce.
        Lucy
        • radio_woz Re: "miec domki", "siedziec na domku" "sprzedac d 13.05.06, 18:48
          A ci, co zajmuja sie starszymi osobami, tez "siedza na domku?" Takie siedzenie
          jest chyba oplacalne dwa razy lepiej od niewolniczej pracy niani.
          • speranzaa Re: "miec domki", "siedziec na domku" "sprzedac d 13.05.06, 19:51
            nie sadze, stara baba tak moze ci uprzykrzyc zycie, ze bedizesz miala dosc t
            jednym dniu. najleiej jest z dziecmi na dojazdy, luz blues, basen i kino:)
            adio_woz napisała:


            > A ci, co zajmuja sie starszymi osobami, tez "siedza na domku?" Takie
            siedzenie
            > jest chyba oplacalne dwa razy lepiej od niewolniczej pracy niani.
          • nanuk24 Re: "miec domki", "siedziec na domku" "sprzedac d 13.05.06, 22:16
            Tiaaaa...
            A Ty myslisz, ze dziewczyna ktora zajmuje sie starsza osoba, to siedzi caly
            dzien przy stoliku pije kawke i plotkuje?
            Takie starsze osoby przewaznie sa chore i trzeba je dzwigac, przenosic, myc,
            [podmywac, zmieniac pieluchy sprzatac po nich, gotowac, jezdzic na zakupy etc.
            Pol biedy, jesli taka starsza pani jest zdrowa psychicznie doslownie i w
            przenisni...
    • edytkus Re: Pinglish - leksykon ;-) 13.05.06, 18:45
      gabec ("c" z kreska) - smiecie
    • edytkus Re: Pinglish - leksykon ;-) 13.05.06, 18:48
      dolac dzusu - dolac soku
      kiedys u pewnej polskiej rodziny poprosilam o sok - alez byli zdziwieni


      tak sobie mysle ze w Polsce duzo zwrotow sie przyjelo, np. adidasy, tampaxy, pampersy jako nazwy
      ogolne
      • fridolino Re: Pinglish - leksykon ;-) 13.05.06, 18:57
        ja w czasie rozmowy z mezem: Te pliki znajdziesz na PULPTOPIE (mialam na mysli pulpit - desktop) przejezyczylo mi sie :P
      • jersey.girl Re: Pinglish - leksykon ;-) 13.05.06, 19:11
        Tyle, ze adidasy to akurat nie z angielskiego, tylko od pana Adi Dasslera :).
        Zreszta taka tendencaja do uzywania nazw marek (brand names) jako nazw ogolnych
        jest chyba w kazydm jezyku; w angielskim np. xerox ("I xeroxed it") , Kleenex,
        Post-its etc.

        Swoja droga watek bardzo ciekawy dla mnie, ze wzgledu na moje znikome kontakty z
        Polonia, moze sie kiedys przyda :).
        • blue_jay Re: Pinglish - leksykon ;-) 13.05.06, 22:18
          Moj kolega, ktory gra w pilke nozna notorycznie mowi mysnalem jak mu sie nie
          uda strzelic gola
    • doris-ek Re: Pinglish - leksykon ;-) 14.05.06, 03:45
      Ide sobie ulica (daaaawno temu to bylo) i goral z rusztowania do kolegi na moj "ass-ets" sie wypowiada.
      Wiec mu cos odkrzyknelam.

      A on na to "panienecko my se tak tylko dzolkujemy"
      • doris-ek Re: Pinglish - leksykon ;-) 14.05.06, 03:47
        Moja mama (kobieta dbajaca o czystosc jezykowa i swoja latorosl notorycznie poprawiajaca) krzyknela za
        mne przez okno:

        "Kinga, nie zapomnij ambreli!"
        • edytais Re: Pinglish - leksykon ;-) 15.05.06, 19:29
          Moja prawie 3 letnia corka nie moze sie przekonac do slowa "dziekuje" i
          mowi "Thankuje".
          Kilka lat temu rozsmieszylam swoja mame jak mowilam, ze cos tam do jedzenia
          kupilam i zdrowsze bo bez prezerwatyw.
      • damiri Re: Pinglish - leksykon ;-) 15.05.06, 19:44
        trafik
        majkrolej
        drejna (drain)
        i moje ulubione: "baderowac" czyli zawracac glowe. Slyszalam kiedys w sklepie
        jak matka do syna mowi: nie baderuj mnie teraz! )))
        • edytkus Re: Pinglish - leksykon ;-) 15.05.06, 22:25
          damiri napisała:

          > > Slyszalam kiedys w sklepie
          > jak matka do syna mowi: nie baderuj mnie teraz! )))

          jestes pewna ze nie powiedziala "nie badruj"? ;))

          *solerz=cellar=komorka (w piwnicy)

          co prawda nie z angielskiego ale niektorzy Polacy wychodza na pole, w Polsce nigdy sie z takim
          okresleniem nie spotkalam, w moich stronach wychodzi sie na dwor/podworko/zewnatrz
          • fridolino Re: Pinglish - leksykon ;-) 15.05.06, 22:35
            Na pole chodzi cala poludniowa Polska a zwlaszcza krakusy, BArdzo sie czepiaja jak ktos powie inaczej, wiem bo tam studiowalam przez 5 lat :P
            • tamsin Re: Pinglish - leksykon ;-) 16.05.06, 03:06
              mieszkalam na poludniu Polski, a nikt nigdy na pole nie wychodzil, ale moze
              tylko we Wroclawiu nie chcieli na pole chodzic ;-) Pojechalam na Mazury, i ktos
              tam na pole mnie od razu wysylal :-)
              • artremi pole vs dwor 16.05.06, 03:17
                W W-wie tez sie uzywa slowa dwor.

                Ciekawa jestem, jak na pld Polski mowi sie na pole. Czy "dwor" i "pole" sa
                zastapione tym samym slowem (Outdoors & field) ? Czy jest moze inne slowo
                na "pole"?
                • edytais Re: pole vs dwor 16.05.06, 17:58
                  Mam kuzynow pod Krakowem i wszyscy wychodza na pole. Z mojego dworu oni sie
                  smieja a my (Lubelszczanie) z ich pola :)

          • lucy58 Re: Pinglish - leksykon ;-) 18.05.06, 05:01
            N aoedytkus napisała:

            > damiri napisała:
            >
            > > > Slyszalam kiedys w sklepie
            > > jak matka do syna mowi: nie baderuj mnie teraz! )))
            >
            > jestes pewna ze nie powiedziala "nie badruj"? ;))
            >
            > *solerz=cellar=komorka (w piwnicy)
            >
            > co prawda nie z angielskiego ale niektorzy Polacy wychodza na pole, w Polsce
            ni
            > gdy sie z takim
            > okresleniem nie spotkalam, w moich stronach wychodzi sie na
            dwor/podworko/zewna
            > trz
            Na "pole" wychodzi sie w poludniowej i zachodniej Polsce. W calej reszcie
            uzywa sie "na dwor".
            Lucy
            • lucy58 Re: Pinglish - leksykon ;-) 18.05.06, 05:17
              dodam do leksykonu:
              - pajtowka (piersiowka wodki)
              - ucho - butla Smirnoffa lub innego dziadostwa - znikajace z polek likierni
              (nastepne slowko pinglish) w tempie bkyskawicznym, zwlaszcza w piatki. Butelka
              ma fajny uchwyt. Coby latwiej bylo rozlewac.
              Lucy
              • tamsin Re: Pinglish - leksykon ;-) 18.05.06, 15:22
                lucy58 napisała:
                > - ucho - butla Smirnoffa lub innego dziadostwa - znikajace z polek likierni

                Nigdy nie slyszalam slowa "likiernia", mysle ze tez mozna dodac do leksykonu :-)
          • damiri Re: Pinglish - leksykon ;-) 18.05.06, 14:57
            edytkus napisała:

            > damiri napisała:
            >
            > > > Slyszalam kiedys w sklepie
            > > jak matka do syna mowi: nie baderuj mnie teraz! )))
            >
            > jestes pewna ze nie powiedziala "nie badruj"? ;))
            >
            > *solerz=cellar=komorka (w piwnicy)
            >
            > co prawda nie z angielskiego ale niektorzy Polacy wychodza na pole, w Polsce
            ni
            > gdy sie z takim
            > okresleniem nie spotkalam, w moich stronach wychodzi sie na
            dwor/podworko/zewna
            > trz

            no, akurat wtedy mowila baderuj. Moze istnieje tez forma badruj, kto wie? Musze
            zajrzec do slownika)))

            A u nas sie tylko wychodzi "na pole")))) Cala Galicja tak mowi. Dopoki tu nie
            przyjechalam i nie poznalam ludzi z innych stron Polski, nie wiedzialam, ze
            mozna chodzic "na dwor" (kojarzy mi sie z dworem szlacheckim) czy na zewnatrz
            (jakos tak za technicznie))). Ewentualnie istnieje podworko, choc gdy sie
            mieszkalo w miescie to to podworko bylo pozal sie Boze, ze nie warto go bylo
            nawet tak okreslac))))

            • tamsin Re: Pinglish - leksykon ;-) 18.05.06, 15:26
              pole mi sie kojarzy zdecydowanie z uprawa rolna, a "wyjscie na pole" tylko i
              wylacznie z rolnictwem i uprawami. Dwor jakas jest bardziej w moim uchu
              pasujacy, chociaz rzeczywiscie moze sie kojarzyc z dworem szlacheckim. Czy jest
              w ogole jakas wersja poprawna?
              • jersey.girl Re: Pinglish - leksykon ;-) 18.05.06, 20:06
                Obie wersje sa poprawne :).

                Za SJP PWN: sjp.pwn.pl

                pole n I; lm D. pól

                5. reg. «przestrzeń otaczająca dom; podwórze»
                Iść, wyjść na pole.


                dwór m IV, D. dworu, Ms. dworze; lm M. dwory

                3. «przestrzeń otaczająca dom, podwórze; miejsce pod gołym niebem (tylko w
                wyrażeniach przyimkowych)»
                Ciepło, zimno, wichura, ulewa na dworze.
                Wyjść na dwór.
                Przyjść prosto ze dworu
                ------------------------------------------------

                Wersja "pole" jest regionalizmem, sama pierwszy raz sie z nia spotkalam kilka
                lat temu (ach te krakusy :)). Sama wychodze na dwor, jem kartofle (nie pyry),
                nosze klapki, a nie laczki (to slyszalam na Pomorzu i Mazurach) etc.
                • tamsin Re: Pinglish - leksykon ;-) 18.05.06, 20:17
                  jersey.girl napisał(a):
                  > Wersja "pole" jest regionalizmem, sama pierwszy raz sie z nia spotkalam kilka
                  > lat temu (ach te krakusy :)). Sama wychodze na dwor, jem kartofle (nie pyry),
                  > nosze klapki, a nie laczki (to slyszalam na Pomorzu i Mazurach) etc.

                  No prosze a ja cale zycie jadlam ziemniaki :-) kartofle jadlam na Mazurach, ale
                  nigdy nie jadlam babki ziemniaczanej tylko kartoflak :-)
                  Rowniez w u mnie w domu wystepowal durszak, chociaz cedzak tez gdzies
                  slyszalam ;-)
                  • lucy58 Re: Pinglish - leksykon ;-) 19.05.06, 04:24
                    tamsin napisała:

                    > jersey.girl napisał(a):
                    > > Wersja "pole" jest regionalizmem, sama pierwszy raz sie z nia spotkalam k
                    > ilka
                    > > lat temu (ach te krakusy :)). Sama wychodze na dwor, jem kartofle (nie py
                    > ry),
                    > > nosze klapki, a nie laczki (to slyszalam na Pomorzu i Mazurach) etc.
                    >
                    > No prosze a ja cale zycie jadlam ziemniaki :-) kartofle jadlam na Mazurach,
                    ale
                    >
                    > nigdy nie jadlam babki ziemniaczanej tylko kartoflak :-)
                    > Rowniez w u mnie w domu wystepowal durszak, chociaz cedzak tez gdzies
                    > slyszalam ;-)

                    Ja z kolei nigdy nie jadlam babki ziemniaczanej czy kartoflaka. Nazywa sie to
                    w moim regionie kugiel. (pozostalosci zydowskie).
                    Lucy
                    • tamsin Re: Pinglish - leksykon ;-) 19.05.06, 04:40
                      taki glupi kartoflak, babka ziemniaczana, czy kugiel, ale zjadlabym sobie choc
                      jestem na diecie. Dobrze, ze nie mam w domu ani ziemniakow ani jajek, bo pewnie
                      zaczelabym piec.
                      • lucy58 Re: Pinglish - leksykon ;-) 22.05.06, 02:37
                        tamsin napisała:

                        > taki glupi kartoflak, babka ziemniaczana, czy kugiel, ale zjadlabym sobie
                        choc
                        > jestem na diecie. Dobrze, ze nie mam w domu ani ziemniakow ani jajek, bo
                        pewnie
                        >
                        > zaczelabym piec.

                        W moim regionie do kugla nie dodawalo sie jajek. Tarlo sie ziemniaki, dodawalo
                        pokrajana cebulke i duzo podsmazonego miesa wieprzowego (ogony, zeberka,
                        podgardle). Oczywiscie duzo pieprzu, soli i troche czosnku. Potem sie wsadzalo
                        gar do pieca na jakies dwie godziny. Z reguly kugiel byl robiony w mojej
                        rodzinie zaraz po wigilii. Jak wracalismy zziebnieci z pasterki -czekala na nas
                        misa z goracym kuglem. Czasami mozna kupic na zydowskich polkach duzych
                        supermaketow sproszkowany kugiel. Nigdy nie probowalam, ale mysle, ze dodajac
                        troche podsmazonych kawalkow miesa da mniej wiecej szybka namiastke tego dania.
                        Lucy
                        Lucy
                • speranzaa Re: Pinglish - leksykon ;-) 19.05.06, 03:20
                  Ja slyszalm jak ludzie z poludnia mowia na kapcie - pantofle, na ciasto mowia
                  placek i jeszcze sie klocili ze mna, ze ciasto to surowe, a my z polnocy mowimy
                  ciasto i na surowe i na upieczone.
                  Rzeszow, Tarnow tez chodzi na pole i smieja sie, ze ja wychodze na dwor
                  krolewski.
                  O jeszcze na poludniu z Rzeszowa mowia taki tekst: " to co jest" na znak
                  aprobaty.

                  > Wersja "pole" jest regionalizmem, sama pierwszy raz sie z nia spotkalam kilka
                  > lat temu (ach te krakusy :)). Sama wychodze na dwor, jem kartofle (nie pyry),
                  > nosze klapki, a nie laczki (to slyszalam na Pomorzu i Mazurach) etc.
                  >
                  • edytkus Re: Pinglish - leksykon ;-) 19.05.06, 05:32
                    a na Podlasiu je sie ziemniaki a kartfole sadzi lub piecze ;) Kartoflaka pysznego robi moja Mama, za to
                    kaldunow nie potrafi :( U mnie w domu popularne byly faworki, ktore sa znane nawet w USA pod nazwa
                    "chrusciki" ;)) Na edziecku spotkalam sie pare razy ze komus wyskoczyly chrosty, ja co nawyzej moge
                    miec kroste ;) Inna sprawa to nazywanie intymnych czesci ciala, tam gdzie chodza na pole ludzie
                    uzywaja slow, ktore dla osob wychodzacych na dwor sa wulgaryzmami :O
                    • jersey.girl Re: Pinglish - leksykon ;-) 19.05.06, 05:53
                      Ja jestem z okolic Warszawy i moja mama zawsze robila faworki :). A co to jest
                      kartoflak tudziez babka ziemiaczna to nie mam zielonego pojecia, u mnie w domu z
                      kartofli byly pyzy, placki albo kopytka, wszystko mniam (az mi sie zamarzylo, a
                      mialam sie odchudzac w wakacje...).
                      • edytkus Re: Pinglish - leksykon ;-) 19.05.06, 06:46
                        no zesz musialas o kopytkach napisac? ;))
                      • tamsin Re: Pinglish - leksykon ;-) 19.05.06, 17:02
                        pyzy rowniez uwielbiam :-) aha, u mnie w domu mowilo sie "zrobic kupe", a
                        slyszalam na polnocy "zrobic kope"
                  • damiri Re: Pinglish - leksykon ;-) 19.05.06, 19:24
                    Jako krakuska nie omieszkam dodac, ze zamiast "tak" lubimy mowic "no" - nie
                    jestem pewna czy to typowo krakowskie, ale np. moj maz z Mazur w zyciu o czyms
                    takim nie slyszal. Tak jak ja o "bleszczeniu", "zmrowieniu", "pozbadnieciu" i
                    paru innych cudach z jego rejonu.

                    Az niewiarygodne, ze sie ze soba dogadujemy)))
          • maxima10 Re: Pinglish - leksykon ;-) 22.05.06, 04:37
            komplajujesz - narzekasz
    • triskell Re: Pinglish - leksykon ;-) 19.05.06, 10:18
      Nie mam tu kontaktu z Polonią, topik przeczytałam więc z wypiekami na twarzy (a
      przy okazji ostatnich, kulinarnych postów - ze ślinotokiem ;-P).

      Żadnych Pinglishowych perełek nie dopiszę, za to z polskich regionalizmów
      najwięcej wersji, w zależności od regionu, ma chyba długa
      bułka/weka/baton/angielka/bułka paryska...
      • jersey.girl Re: Pinglish - leksykon ;-) 19.05.06, 22:24
        triskell napisała:

        > Nie mam tu kontaktu z Polonią, topik przeczytałam więc z wypiekami na twarzy (a
        > przy okazji ostatnich, kulinarnych postów - ze ślinotokiem ;-P).
        >
        > Żadnych Pinglishowych perełek nie dopiszę, za to z polskich regionalizmów
        > najwięcej wersji, w zależności od regionu, ma chyba długa
        > bułka/weka/baton/angielka/bułka paryska...

        Zwana w moich okolicach bulka wroclawska :). Pamietam, jak mnie kiedys rodzina w
        Lodzi wyslala po angielke, a ja w panike o co ich chodzi ;).
        • damiri Re: Pinglish - leksykon ;-) 19.05.06, 22:55
          z polskich regionalizmów
          > > najwięcej wersji, w zależności od regionu, ma chyba długa
          > > bułka/weka/baton/angielka/bułka paryska...
          >

          u nas to sie nazywalo bagietka))
          • jersey.girl Re: Pinglish - leksykon ;-) 19.05.06, 23:32
            Gwoli scislosci: bulka wroclawska www.podtelegrafem.pl/produkty/bulkaok11.gif
            bagietka: www.szlenkier.pl/images/bagietka250g.jpg (dluzsza i wezsza)
            • tamsin Re: Pinglish - leksykon ;-) 19.05.06, 23:34
              za moich czasow w Polsce takich luksusow nie bylo, dluzszych, krotszych itp.
              Wysylali mnie po bulke, i juz.
        • triskell Re: Pinglish - leksykon ;-) 20.05.06, 03:21
          jersey.girl napisał(a):
          > > najwięcej wersji, w zależności od regionu, ma chyba długa
          > > bułka/weka/baton/angielka/bułka paryska...
          >
          > Zwana w moich okolicach bulka wroclawska :).

          No właśnie, ale nie we Wrocławiu. We Wrocławiu jest to długa bułka. Jak ktoś mi
          kiedyś w innej części kraju powiedział, że musi do kolacji kupić "weki", to
          myślałam, że o słoiki chodzi, takie z gumką :-P.

          Ogólnie, poza nazwami niektórych produktów, polszczyzna we Wrocławiu jest raczej
          standardowa, ale jest jeden regionalizm, na który zwracają uwagę osoby z innych
          części Polski: "brama" jako określenie klatki schodowej, części bloku
          charakteryzującej się jednym wejściem ("W mojej bramie mieszka kobieta, która...")
        • fridolino Re: Pinglish - leksykon ;-) 21.05.06, 14:52
          a w Radomiu na bulke wroclawska tudziez weke mowi sie gryzka :P
          • bella41 Re: Pinglish - leksykon ;-) 23.05.06, 22:40
            ja dopiero na studiach dowiedzialam sie, ze mowi sie /i pisze/ klamie, a nie
            klame, twardo
            jako ciekawostke dodam, ze ziemniaki to slowo polskie, a kartofle pochodzenia
            niemieckiego
            u mnie dluga bulka to bagietka, a cedzak to sitko, kartoflak jest smaczny, na
            polu chlop robi, no znaczy tak, a ostatnio czytalam na swoim rodzimym forum, ze
            u mnie w miescie/regionie mowi sie niee/co jest prawda/, a w reszcie kraju po
            prostu nie
    • magdamajewski Re: Pinglish - leksykon ;-) 18.06.06, 18:58
      to wypowiedzi naszej "rodzinniej babci" wiekowej kobietki, ktora mimi x lat w
      stanach nigdy nie opanowala angielskiego:)
      1."len ty kome in my kome bak" (jak ty wrocisz to ja pojde do domu to miala na
      mysli)
      2. give me loman seks (w sklepiech chciala kupic kobiece skarpetki)
      • spinelli z rylistejtu: 19.06.06, 04:20
        korner lota (dzialka narozna)
        stejnowane bordy (zabejcowane deski)
        szingle z sidaru (dachowka z cedru)
        dek z pajnu (taras z drzewa sosnowego)
        intrest rejty (trzeba tlumaczyc?)
        morgicz taki wysoki, ze tylko skoczyc do lejku
        salesmenka z rylistejtu
        gaj z insiury
        siedziec na kauczu przy fajerplejsie

        spinelli
        • bogxs Re: z rylistejtu: 17.07.06, 13:53
          wszystko to bardzo ciekawe.

          Ma ktos jeszcze wiecej przykladów??

          pozdrawiam
        • artremi Re: z rylistejtu: 18.07.06, 00:24
          fajne! :-)
          • spinelli z hotelarstwa:) 19.07.06, 19:52
            pokój okupowany(!)

            Spinelli
            --
            Get a life


            Krolowa Roncesvalles
            • tamsin Re: z lotnictwa :-) 19.07.06, 20:14
              Pasazerka: -Czy macie cole w kienach?
              Stewardesa: -W czym?
              Pasazerka: -No w kienach.
              Stewardesa: -Nie, mamy tylko w botelsach.

              Pasazer: -Poprosze drinka.
              Stewardesa: -Jakiego?
              Pasazer: -No drinka!

              Na pytanie "Czego sie Pan/Pani napije..."
              --Poprosze oranz dzus, moze byc jablkowy.
              --Poprosze o sok z piczy.
              --Whisky on the rocks, ale bez lodu.
              • doris-ek Bomba, oplulam monitor! n/t 19.07.06, 22:36

              • artremi Re: z lotnictwa :-) 19.07.06, 22:41
                Wszystkie dowcipy rozumiem, oprocz tego z drinkiem. O jakiego drinka chodzilo
                tej osobie?
                • jaga_nj super! 19.07.06, 23:09
                  Z tymi drinkami to mi sie przypomnialo jak do mojej amerykanskiej kolezanki
                  przyszla polska niania. Bylo to rano a ona sie jej pyta"would you like a
                  drink?"A niania speszona.."noooo ....I don't drink in the morning"

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka