09.10.06, 15:51
CZe mam pytanie
Czy trudno jest Zostać prawnikiem w usa ??
Obserwuj wątek
    • aniutek Re: pytanie 09.10.06, 15:57
      tak, trudno
      • macsue Re: pytanie 09.10.06, 20:19
        nie tak strasznie trudno ale jeszcze nie zdawalam bar exam wiec moze jeszcze
        nie wiem o czym mowie...
        • doris-ek Zdecydowanie nie latwo 09.10.06, 21:25
          LSAT nie jest latwy, w szkolach jest po kilkadziesiat osob na jedno miejsce.
          Bar Exam to najtrudniejszy i najbardziej stresujacy test jaki mi przyszlo
          zdawac (3 dni, 18 godzin). Konkurencja do duzych kancelarii prawnych jest
          bardzo cutthroat. A bez paru lat w duzej kancelarii nikt nie zatrudni na
          stanowisko w firmie jako radce, no i trudno isc na swoje. Mozna miec oczywiscie
          prace rzadowa, ale tam slabo placa.

          Najtrudniejsze jednak jest wybicie sie w zawodzie w ciekawej specjalnosci.
          Latwiej byc prawnikiem od PI niz od IP ze tak kryptycznie odpowiem. Z mojej
          ponad 10 letniej praktyki wynika ze zawod przyciaga ludzi zadnych sukcesu i
          kariery.

          Z drugiej strony polecam ten zawod jako interesujacy (przynajmniej moja
          specjalnosc taka mi sie wydaje).
          • macsue Re: Zdecydowanie nie latwo 09.10.06, 22:04
            czesc Doris-Ek, spodziewalam sie ze tu cos naskrobiesz, ja na razie pisze tylko
            z perspektywy studenckiej-jak ktos lubi duzo czytac i sie uczyc to sa to bardzo
            fajne studia ale jak to bedzie pozniej w praktyce z wykonywaniem zawodu to nie
            wiem, oczywiscie LSAT i dostanie sie na studia to dosyc powazne "przeszkody"
            ale ja juz o nich zapomnialam...pozdrawiam
            • doris-ek Re: Zdecydowanie nielatwo 09.10.06, 22:27
              macsue napisała:

              oczywiscie LSAT i dostanie sie na studia to dosyc powazne "przeszkody"
              > ale ja juz o nich zapomnialam...

              Ja wlasnie komus z LSAT-em pomagam i sie ciesze ze to ona a nie ja. Co za test!
              Studia same w sobie fajne to prawda, ale nerwy przed egzaminami mniej fajne. A
              Bar Exam to mi sie sni do dzis. Ostatnio snilo mi sie ze na Bar Exam bylo
              pytanie: "Reformy prawne Kazimierza Wielkiego".
              • macsue Re: Zdecydowanie nielatwo 09.10.06, 22:38
                O Jezu jaki odjazdowy sen! To by dopiero Amerykanie polegli na takim pytaniu!

                Na LSAT najtrudniejsze byly dla mnie gry logiczne, moja kolezanke przygotowywal
                maz inzynier ale i tak nie dostala super wyniku. Ciezko mi bylo bo nie
                chodzilam na zaden kurs przygotowawczy tylko sama robilam te testy-poza tym dla
                Polakow nieprzyzwyczajonych do tego typu standaryzowanych testow to jest troche
                szok.

                Nie strasz mnie egzaminem-czeka mnie juz w lutym na Florydzie. Slyszalam od
                wielu ludzi ze przez dwa miesiace nauka po 10 godzin dziennie-chyba bede
                musiala sie odlaczyc od internetu zeby ta norme wyrobic. A jak Ty sie
                przygotowywalas, chodzials na kurs BARBRI (ja wlasnie jestem w trakcie
                rejestracji bo slysze ze bez tego ani rusz). Znam tez ludzi ktorzy podchodzili
                po 6 razy! Ale znam tez przypadek mojego kolegi Polaka ktory bez zadnego kursu
                sam sie przygotowal i zdal New York Bar ktory podobno do najlatwiejszych nie
                nalezy. Na Florydzie niezdawalnosc to 25%-mam nadzieje ze to tylko ci co sobie
                olali. Pozdrawiam.
        • tamsin Re: pytanie 09.10.06, 23:28
          wlasnie wczoraj lecial znowu "cousin Vinny": dla niego "sixth time was the
          charm" ;-)
    • artremi Re: pytanie 10.10.06, 01:47
      Chyba nie jest bardzo trudno, skoro tylu tu ich jest. :-)

      hmmm11 napisał:

      > CZe mam pytanie
      > Czy trudno jest Zostać prawnikiem w usa ??
    • marekatlanta71 Re: pytanie 10.10.06, 04:06
      Pytanie raczej powinno brzmiec "czy drogo jest zostac prawnikiem w USA?".
      Odpowiedz jest jak ze wszystkim w USA - mozesz zrobic dyplom na uczelni ktora
      nie ma akredytacji i nadal zostac prawnikiem. Bedzie Cie to kosztowalo
      kilkanascie tys. USD + 3 lata, potem bedziesz mogla bronic spraw tylu DUI itp.
      Mozesz tez sprobowac dostac sie na renomowana uczelnie - najpierw spore koszty
      przygotowania sie do egzaminow itp. a potem spore koszty studiow, ale po
      skonczeniu uczelni bedziesz mogla pracowac w wielkich firmach prawniczych i
      zarabiac najpierw krocie a jak (jezeli) zostaniesz partnerem to olbrzymie
      krocie. Wszystko zalezy od tego ile kasy sie zainwestuje i jakie umiejetnosci
      sie ma. Niestety nie ma takich skrotow dla prawnikow, jakie sa dla lekarzy -
      pare egzaminow, trzy-piec lat wyrzeczen i juz mamy ciepla posade.
      • doris-ek Re: pytanie 10.10.06, 05:51
        marekatlanta71 napisał:

        > Niestety nie ma takich skrotow dla prawnikow, jakie sa dla lekarzy -
        > pare egzaminow, trzy-piec lat wyrzeczen i juz mamy ciepla posade.

        No widzisz a ja zawsze myslalam ze lekarze maja gorzej. Studia dluzsze i potem trzeba rezydenture i
        jakis fellowship, bo inaczej to recepty na Viagre przepisujesz. A prawnik to tylko 3 lata i od razu pensje
        dobre (no chyba ze ktos zrobil kurs w nieakredytowanej szkole ale po takiej to na Bar Exam ma sie
        szanse raczej male a na dobra posade zerowe).
        • cyborgus Re: pytanie 10.10.06, 07:50
          no i jeszcze lekarze musza zdac board exams, kazdy za pare tysiaczkow, zanim
          beda mogli otworzyc prywatna praktyke, i byli w stanie dostac ubezpieczenie oc.
          nie jest to wszystko takie proste dla lekarzy:))
          • hmmm11 Re: pytanie 10.10.06, 09:15
            cze
            dziekuje za ciekawe psoty może poza tym pierwszym. interesuje mnie wszytsko co
            jest związane z byciem prawnikiem .Może podam moją sytułacje :
            rozpoczołem studia prawnicze w polsce i na uniwersytecie gdańskim jest szkoła
            prawa amerykańskiego
            (prawo.univ.gda.pl/wydzial/studia/kent/index.html).i pomyślałem iż po
            skończony studiach mógłbym się na owy kierunek wybrać .z tego co się wiem z
            magistra uznają mi na blachor w usa i tu jest kilka pytań czy mógłbym zrobić
            studia master ale w usa?? oraz czy warto tą szkołe wogóle robić ?? i jak z
            póżniejszą pracą ??
            za odpowiedzi bardzo dziękuje !!
            • macsue Re: pytanie 10.10.06, 09:56
              Nie za bardzo zrozumialam, na te studia z prawa amerykanskiego na UG chcesz isc
              po skonczeniu magistra w PL? Bo to chyba sie robi jednoczesnie, za moich czasow
              na UW bylo prawo brytyjskie i to sie robilo jednoczesnie bedac na studiach-
              dodatkowe zajecia i egzaminy.

              Po zrobieniu magistra w PL masz rzeczywiscie odpowiednik amerykanskiego
              bachelors czyli mozesz startowac do szkol na poziomie graduate-prawo etc.

              Czy o to ci chodzilo?

              Pozdrawiam.
            • samo Re: pytanie 10.10.06, 09:58
              hmmm11 napisał:

              > rozpoczołem studia prawnicze

              so.pwn.pl/lista.php?od=99235
              • macsue Re: pytanie 10.10.06, 09:59
                Samo a czemu ty jeszcze nie spisz?
            • doris-ek do Hmmm11 11.10.06, 17:51
              Czy chcesz mieszkac i pracowac w Polsce a amerykanski LLM zdobyc aby polepszyc
              sobie szanse na polskim rynku pracy? Jezeli tak, to jest to dobry plan. Jezeli
              chcesz pracowac w USA to musisz zdobyc stopien JD (Doctor of Jurisprudence) i
              zdac Bar Exam. Czyli konczysz studia (na poziomie Bachelor), zdajesz LSAT,
              konczysz studia doktoranckie prawnicze i zdajesz Bar Exam w stanie w ktorym
              chcesz pracowac jako prawnik. Teoretycznie mozesz zdawac Bar Exam po LLM, ale w
              praktyce to nie wyglada rozowo.

              Jeszcze jeden komentarz. Studia prawnicze w Polsce nie ulatwiaja studiow w
              diametralnie innym systemie prawnym. Trzeba nauczyc sie rozumowac jak
              amerykanski prawnik, a w tym europejskie (z wyjatkiem angielskiego oczywiscie)
              wyksztalcenie troche przeszkadza.
          • doris-ek Re: pytanie 10.10.06, 15:46
            cyborgus napisała:

            > no i jeszcze lekarze musza zdac board exams, kazdy za pare tysiaczkow

            Prawnicy tez sa "board certified". Chwala Bogu nie dla kazdego jest to
            konieczne i nie we wszystkich specjalizacjach takie nawet isntnieja. No i
            dochodza jeszcze "admission to practice" w roznych sadach federalnych i
            stanowych. No i obowiazkowy coroczny CLE. Nie ma letko:o)

            Tu link ktory to wyjasnia.
            www.tbls.org/FAQs/General.asp
          • doris-ek Re: pytanie 10.10.06, 15:46
            cyborgus napisała:

            > no i jeszcze lekarze musza zdac board exams, kazdy za pare tysiaczkow

            Prawnicy tez sa "board certified". Chwala Bogu nie dla kazdego jest to
            konieczne i nie we wszystkich specjalizacjach takie nawet isntnieja. No i
            dochodza jeszcze "admission to practice" w roznych sadach federalnych i
            stanowych. No i obowiazkowy coroczny CLE. Nie ma letko:o)

            Tu link ktory to wyjasnia.
            www.tbls.org/FAQs/General.asp
            • zyta2003 Re: pytanie 11.10.06, 20:26
              We wszystkich zawodach, w ktorych jest licencja wymagane jest w USA odnawianie
              jej poprzez egzamin, czesto dodatkowe nauki.
              Znam prawniczke z Polski, ktora zrobila tu paralegal. Jednak w duzej firmie
              prawniczej (kilkaset osob w kilku oddzialach), w ktorej pracowala, a
              zajmujacej sie real estate szlag ja trafial, ze mniej od nie bystre, pracujace
              wolniej i posiadajace bardzo waski zakres kompetencji dwie prawniczki - jej
              zwierzchniczki (jedna Amerykanka, jedna z..Irlandii), nie tylko, ze lepiej od
              niej zarabiaja, ale wysluguja sie nia itd..., oczywiscie - zawsze jest to
              subiektywne odczucie. A poniewaz mogla porzucic prace na jakis czas - zrobila
              to. Uzupelnienie studiow dla obcokrajowcow w specjalnym programie, jakie
              prowadzi kilka uniwersytetow nowojorskich, potem przygotowanie sie do BAR-u
              zajelo jej dwa lata. Potem przyjela ja ta sama firma, nie zarabia kokosow, tam
              prawnicy nie zarabiaja tych legendarnych sum. Ale jest wazna, albo chociaz
              wazniejsza, nie pracuje dluzej, czasami zaglada w sobote, zarabia na starcie
              35tys. wiecej, wiec warto. Jesli ktos jest w stanie zrobic studia prawnicze w
              Polsce, tak samo jest w stanie w Ameryce. Tu jest latwiej, bo nie ma
              dostawania sie na aplikacje, po ukonczeniu ktorej dopiero mozesz pracowac "w
              zawodzie". Na zadna aplikacje w Polsce czlowiek spoza ukladu (rodziny
              adwokackie, sedziowskie, notariuszow, prokuratorow, radcow i osob
              prominentnych w danym rejonie)nie dostanie sie. Nigdy. Ale to juz historia na
              osobne opowiadanie.
              • 4me1 Re: pytanie 11.10.06, 21:16
                Hmm!Nie bylabym tak pewna,ze jak ktos skonczyl studia prawnicze w Polsce ,to i
                tutaj da sobie rade. Owszem da,ale jesli nie wie ,ze jest wielka roznica miedzy
                studiowaniem tam i tu , to dozna szoku.
                Dwojka moich kuzynow,plus syn mojej mamy przyjaciolki konczylo prawo na UW. ,3-
                4 lata temu. Przez 5 lat studiow pisali 2-3 razy jakies wypracowanka,za to
                mieli pol roku prawo takie ,pol siakie i po tych studiach nie znali zadnego.
                Cala trojka to wyjatkowo zdolne chlopaki, praktycznie bywali tylko na
                wykaldach, bo i na co,jak mozna przed egzaminem pouczyc sie i zdac. Nie pouczyc
                a wkuc,bo stale w Polsce uczy sie ta metoda. Nawet studenci nazwali to
                ZZZ ,czyli zakuj, zdaj,zapomnij.
                Znam mlodego chlopaka, ,ktory skonczyl prawo na UJ, zna super jezyk, zdal tu
                egzamin i dostal do szkoly prawa do Georgetow(w DC).Doznal ciezkiego szoku,ze
                tak sie tu duzo trzeba uczyc, no i pisac niesamowite ilosci. Po roku nauki byl
                wykonczony i nie wiem czy da rade dalej.Powiedzial mi,ze na studiach w Polsce
                oduczyl sie pisania,ale to samo mowili moi kuzyni z Warszawy.
                Jesli wiec ktos pojdzie do lepszej szkoly prawa tu, to musi wiedziec,ze bedzie
                ciezko tyral,zeby zaliczac.
                • zyta2003 Re: pytanie 12.10.06, 00:57
                  W Polsce na wszystkich studiach humanistycznych, a jesli sie da i na innych
                  obowiazuje zasada "trzy razy Zet" - zakuc, zdac, zapomniec. Szok kulturowy, ze
                  tu nalezy sie uczyc przez caly semestr, bo zajecia maja charakter seminaryjny i
                  ciagle trzeba pisac eseje rzeczywiscie moze byc dla wielu bardzo trudny do
                  przejscia. Szok ten jest jednak nie tylko w zwiazku ze studiami prawniczymi.
                  Wiem dobrze jak studiowalo sie prawo w Polsce jeszcze kilkanascie lat temu.
                  Jakos nie wierze, ze kilka lat ostatnich zmienilo ten system - caly semestr
                  gra w karty oraz alkohol, czasem praca - a potem 3xZet. Studia w Polsce
                  potraktowane powaznie daja znacznie szersza wiedze niz tutaj. Po pierwsze -
                  zaden amerykanski prawnik nie zna paremi lacinskich, nie slyszal o prawie
                  rzymskim - im to niepotrzebne, w polskim prawie niezbedne. Na jakikolwiek zwrot
                  lacinski przewracaja oczy, a to nie jest popisywanie sie, to sa kanony ustoju
                  prawniczego, tego precedensowego tez. Nie wiem dokladnie, ale
                  najprawdopodobniej nie ma tez tu chociazby takiego przedmiotu kobyly -
                  historia prawa, a szalenie obszerna procedure trzeba zdawac i tu i tam.
                  Porownywanie programu ze wzgledu na to, ze tu jest prawo precedensowe, a w
                  Polsce kodeksowe - nie ma sensu. I tu i tu student bardzo niewiele umie po
                  studiach, zreszta nie tylko w prawniczym zawodzie.
                  • zyta2003 Re: pytanie 12.10.06, 01:07
                    Oczywiscie, ze studentom z Polski stwarza dodatkowa trudnosc pisanie po
                    angielsku, chyba ze sa ponadprzecietnie utalentowani, znali rownolegle ten
                    jezyk z jezykiem ojczystym, czy chodzili do szkol angielskojezycznych. Uplywa
                    wiele czasu, azeby miec taka latwosc pisania jak amerykanscy koledzy, nawet ci
                    mniej zdolni. Ale nie watpie, ze ten kto bylby czy byl w stanie skonczyc studia
                    prawnicze w Polsce zrobi to samo tu.
                  • doris-ek Zyto czesto sie z Toba zgadzam ale tu sie mylisz 12.10.06, 04:11
                    zyta2003 napisała:

                    > W Polsce na wszystkich studiach humanistycznych, a jesli sie da i na innych
                    > obowiazuje zasada "trzy razy Zet" - zakuc, zdac, zapomniec.

                    Szkola prawa w USA to nie kwestia zapametania regulek, kodeksow i ustaw; tu trzeba nauczyc sie
                    myslec, analizowac i argumentowac obie strony. Dla mojego ojca, polskiego prawnika z ponad 40-
                    letnim stazem sa to pojecia abstrakcyjne. Prawo polskie daje (usiluje dac) odpowiedzi, amerykanskie
                    dodaje pytan. Nie twierdze ze moj ojciec byl zlym prawnikiem (kariere zrobil) ale ze nie poradzilby
                    sobie w zupelnie innym systemie, jego rozumowanie jest linear progressive a nie random scattered
                    czego wymaga prawo oparto na precedensie .

                    Szok kulturowy, ze
                    > tu nalezy sie uczyc przez caly semestr, bo zajecia maja charakter seminaryjny i
                    >
                    > ciagle trzeba pisac eseje rzeczywiscie moze byc dla wielu bardzo trudny do
                    > przejscia. Szok ten jest jednak nie tylko w zwiazku ze studiami prawniczymi.

                    Bardzo sluszna uwaga. Fajnie to przetlumaczylas na polski.


                    > Wiem dobrze jak studiowalo sie prawo w Polsce jeszcze kilkanascie lat temu.
                    > Jakos nie wierze, ze kilka lat ostatnich zmienilo ten system - caly semestr
                    > gra w karty oraz alkohol, czasem praca - a potem 3xZet.

                    Tu znowu masz racje.

                    >Studia w Polsce
                    > potraktowane powaznie daja znacznie szersza wiedze niz tutaj.

                    Studia prawnicze w Polsce potraktowane super powaznie napychaja studenta multum nikomu
                    niepotrzebnej (bo prawo ulega przemianom) i czesto blednej (zbyt duzo politycznie nominowanych
                    profesorow nadal sie trzyma posadki) informacji. Nikt polskich prawnikow nie uczy jak rozumowac i
                    stosowac to czego sie nauczyli w praktyce. W Polsce nie ma przedmiotu "Legal writing" przez co polski
                    magister prawa nie potrafi napisac apelacji, kontraktu czy zwyklego "barking dog letter" (tu nie chce
                    zgadywac jak po polsku).

                    Po pierwsze -
                    > zaden amerykanski prawnik nie zna paremi lacinskich, nie slyszal o prawie
                    > rzymskim - im to niepotrzebne, w polskim prawie niezbedne. Na jakikolwiek zwrot
                    >
                    > lacinski przewracaja oczy, a to nie jest popisywanie sie, to sa kanony ustoju
                    >
                    > prawniczego, tego precedensowego tez.

                    Wiekszosc terminow scisle prawnych jest po lacine lub ma lacinskie korzenie (habeas corpus). OK they
                    butcher the pronounciation but they spell it right:o) Terminologia mojej specjalnosci jest po angielsku
                    (Mother Hubbard clause, ) ale strarozytni Rzymianie nie wydobywali ropy naftowej. (et tu Brute?)

                    Nie wiem dokladnie, ale
                    > najprawdopodobniej nie ma tez tu chociazby takiego przedmiotu kobyly -
                    > historia prawa,

                    Jest an studiach przeddyplomowych na pre-law. Jest tez filozofia prawa. Rozmawiasz z prymuska:o)))

                    a szalenie obszerna procedure trzeba zdawac i tu i tam.

                    Procedure jest inna w kazdym stanie i tu trzeba zdawac na BAR stanowa i federalna wiec akurat podalas
                    bardzo zly przyklad. W USA to jest znacznie bardziej skomplikowane, co jest jasne dla kazdego kto
                    zdaje sobie sprawe z tego ile praw ma oskarzozny w USA.


                    > Porownywanie programu ze wzgledu na to, ze tu jest prawo precedensowe, a w
                    > Polsce kodeksowe - nie ma sensu. I tu i tu student bardzo niewiele umie po
                    > studiach, zreszta nie tylko w prawniczym zawodzie.

                    W Polsce nie ma zadnych podstaw, w USA podstawy sa, trzeba tylko nauczyc sie wprowadzac je w zycie.

                    Moj ojciec czesto dokuczal mi ze nie mam doktoratu z prawa tylko dyplom rzemieslniczy. Dla mnie to
                    komplement.
                    • 4me1 Re: Zyto czesto sie z Toba zgadzam ale tu sie myl 12.10.06, 19:03
                      Tak, wlasnie na tym polega roznica,tu nie wkuwa sie, a ucza tu samodzielnego
                      myslenia. Co do tych lacinskich nazw, to moi znajomi mlodzi "prawnicy" jak im
                      wczoraj via skype o tym mowilam,to rykneli smiechem. Kto to spamieta? A juz o
                      tym,ze po 5 latach studiow zaden nie napisalby "pisemka" jak prawnik,to juz
                      insza inszosc. Jeden juz zdawal na aplikacje chyba ze 2 mies. temu, nie
                      dostal sie,zabraklo mu jedego punktu.Niby juz teraz jest komisja, juz ma nie
                      byc tak,ze dostaja sie tylko znajomi Krolika, ale oni tez sie smieli jak to
                      mowilam.Ja to wyczytalam.
                      Narzeczona mojego brata jest na III roku prawa, w to lata praacowala dla
                      wielkiej i znaje firmy w DC.Placili super, ale juz musiala calkiem samodzielnie
                      cos tam robic. Juz ma umowe na po studiach z pensja na dzien dobry 140tys.
                      Dostala tak dobra ewaluacje. Dziewczyna ma 24 lata.No,ale studia w John Hopkins
                      zaczela jak miala 16lat.
                    • hmmm11 Re: Zyto czesto sie z Toba zgadzam ale tu sie myl 14.10.06, 07:38
                      cze czyli wychodzi że studia prawnicze w us są dla kujonów ?? czy też dla
                      normalnych ludzi ? ?
    • hmmm11 Re: pytanie 11.10.06, 21:59
      macie racje ale kto nieryzykuje ten nie ma !!
      a mam inne pytanie czy jako prawnik będe mógł być od np. prawa immigracyjnego
      czy np. jeszcze rodzinne karne ?
      • doris-ek Re: pytanie 11.10.06, 22:35
        Wolny kraj, specjalizujesz sie w tym co TY chcesz.

        Ale pamietaj ze law school w Ameryce to ciezka praca, konkurencja jest duza.
        Dobrze sie natyralam zeby miec dobre stopnie i dostac dobra prace. Patrzac z
        perspektywy 10 lat od ukonczenia bylo warto.

        Kolezanka Zyty w dwa lata zrobila pewnie LLM a nie JD. JD to trzy lata.

        Pozdrawiam,
        K.
        • macsue roznice 12.10.06, 09:49
          Wlasnie, a propos tych roznic to moge sie wypowiadac bo jestem absolwentka
          prawa na UW i juz za 2 miesiace koncze prawo tutaj (Univeristy of Illinois,
          Urbana-Champiagn, miejsce 27 w rankingach law schools wiec nie Ivy League ale
          zle nie jest).

          Zgadzam sie co do zasady ZZZ w Polsce tylko ze np. wkuwanie prawa cywilnego na
          egzamin zajmuje jakis miesiac-tak zeby wszysto moc przerobic chociazby
          pobieznie wiec to wszystko czego uczylam sie w Polsce wydaje mi sie jednak
          wieksze objetosciowo.
          Tutaj bardzo sporadycznie zdarzaja sie egzaminy pamieciowki (closed book)
          wiekszosc to "open book" czyli przynos sobie na egzamin co tam chcesz, ksiazki,
          notatki-wlasnie dlatego ze to nie sa egzaminy sprawdzajace "recall knowledge"
          tylko wlasnie umiejetnosci dostrzegania problemow prawnych(spotting the
          issues), aplikacji danej zasady prawnej do podanego stanu faktycznego (a
          wymyslaja takie stany faktyczne nafaszerowane roznymi komplikacjami ze mozg sie
          lasuje), analizy problemu, czesto wlasnie przedstawienia argumentow obu stron.
          Profesorowie powtarzaja ze nie chodzi o to zeby na egzaminie "wygrac sprawe"
          dla jednej strony tylko umiec skutecznie argumentowac dla obu. Zgadzam sie co
          do systematycznosci nauki-bez tego ani rusz, nawet majac te wszelkie pomoce
          naukowe na egzamnie bez wiedzy na dany temat nie ma szans na sukces. Poza tym
          ograniczenia czasowe sa takie ze jest to raczej sprint do mety i nie ma czasu
          na szukanie niczego po notatkach.

          Z legal writing to tez prawda, po pierwszym roku studne w stanahc wlasciwie
          umie napisac praktycznie wszystko, az po skomplikowana apelacje. Bardzo czesto
          podkreslana jest to jak wazna jest dla prawnika umiejetnosc pisania. Na koniec
          tych zajec z pisania mielismy oral argument oparty na napisanej wczesniej
          apelacji, taka mini rozprawe w ktorej wyglaszalismy ustnie te nasze glowne
          arguementy z apelacji i oceniali nas lokalni prawnicy grajacy role sedziow. W
          wiekszosci law schools sa do tego specjalne mini sale sadowe-to daje ogromne
          praktyczne doswiadzcenie w ogole niespotykane w Polsce na studiach prawniczych.

          A z lacina to prawda z tym kaleczeniem, ja np nie moge zniesc jak Amerykanie
          wymawiaja "writ of certoriari" (writ of serszoreraj)

          A z praktycznych roznic to pamieatm jak przyszlam pierwszego dnia do
          ameryakanskiej law school i zobaczylam ze duzo ludzi ma ze soba takie mini
          bagaze na koleczkach i nie moglam pojac dlaczeg, zastanwialam sie czy oni
          wszyscy wlasnie prosto z lotniska sa czy co?-okazalo sie ze wszyscy studenci na
          zajeciach maja laptopy (co bylo dla mnie szokiem) i wszyscy tylko na nich
          notuja, i zeby te wszystkie ksiazki(cegly)i laptopa pomiescic to trzeba to
          wozic w bagazu na kolkach. Egzaminy tez pisze sie glownie na laptopach-podobno
          nawet czesc esejowa bar exam mozna tez pisac na komputerze.
          Mnie sie chyba ogolnie te studa "rzemieslnicze" bardziej podobaja.

          Pozdrawiam.
          • macsue Re: roznice 2 12.10.06, 10:39
            jak juz tak sie rozpisalam to dodam jeszcze dwa slowa co do moich doswiadczen:

            jak juz sama nabylam sobie w koncu laptopa zeby sie nie czuc gorsza to okazalo
            sie ze jednak gorsza jestem bo mnie nikt nie uczyl w liceum szybkiego
            bezwzrokowego pisania na klawiaturze a tutejszych studentow tak i oni sa w
            stanie klepac na tych klawiaturach z predkoscia swiatla a ja tak nie umialam-to
            kolejny przyklad tego jak polscy studenci sa "disadvantaged" w stosunku do
            tuejszych

            Doris-Ek: co do dlugosci robienia JD, otoz ABA przyznaje posiadaczom
            zagranicznych dyplomow prawniczych 30 kredytow i tym samym maja oni "advanced
            standing" i moga zrobic JD w 2 a nie 3 lata-oczywiscie w sklad tych 2 lat
            wchodzi obowiazkowe curriculum calego pierwszego roku i jeden dodatkowy
            rok "selectives" .Mnie to akurat nie dotyczy, ja najpierw zrobilam roczny LLM a
            potem 2 letni JD czyli de facto spedzilam 3 lata w law school.
            • doris-ek Re: roznice 2 12.10.06, 15:11
              Na studiach przed lawschool zrobilam kurs komputerowy pisania na maszynie: "Mavis Beakon teaches
              typing". Bez tego rzeczywiscie nie dalabym sobie rady.

              Pytalas sie o BarBri, ja zrobilam inny, ktory jest teraz czescia Barbri (Barbri ich kupilo).

              Ciesze sie ze lubisz swoj rzemioslo:o)
              Trzymam kciuki za Twoj Bar Exam,
              K.
              • hmmm11 Re: roznice 2 12.10.06, 19:08
                dzięki za ciekawe posty !!
                czytam z wielką ciekawością !!
                mam jednak klika pytań znów!!
                chodzi o to czy moge jako prawnik mieć 2-3 specjalności np. karne rodzinne
                immigracyjne czy tylko jedno ?? oraz czy po zdaniu llm moge jeszcze jd ??
                dzięki czekam na inne posty

                p.s. może napiszeci ile dziennie jest godz wykładowych itp...
                • macsue Re: roznice 2 12.10.06, 19:55
                  co do godzin "wykladowych" to wlasnie twoje pytanie zawiera "misconception" co
                  do tutejszych studiow-to nie sa zadne wyklady tylko zajecia jak ktos tu juz
                  okreslil typu seminaryjnego, nie ma tak ze siedzisz i sluchasz tylko musisz
                  uczestniczyc w dyskusji i czesto jestes odpytywany z umiejetnosci analizowania
                  problemu na podstawie przeczytanych materialow (zazwyczaj decyzji
                  precedensowych-raczej malo samej teorii), czesto profesor podaje ci stan
                  faktyczny i pyta jakiej porady bys udzielil w takiej sytuacji-cale zajecia
                  polegaja na takim wlasnie "odpytywaniu", dlatego tak wazne jest przygotowywanie
                  sie do zajec, bez przeczytanego materialu nie ma co przychodzic na zajecia-nie
                  ma sie w ogole racji bytu i zadnego zrozumienia tego co sie dzieje. Musze
                  przyznac ze doslownie 2 czy 3 razy zdarzylo mi sie uslyszec w ciagu ostatnich 3
                  lat od studenta ze nie jest danego dnia przygotowany, normalnie studenci jednak
                  bardzo powaznie podchodza do tych zajec i to sie nie zdarza.

                  Odpowiadajac na twoje pytanie-jest okolo 15 godzin tygodniowo ale musisz tez
                  wziac pod uwage czas na czytanie, codziennie jest do przeczytania ok 60-70
                  stron (srednio z roznych przedmiotow) wiec to tez zajmuje pare godzin dziennie.

                  No i jeszcze te rozne prace domowe pisemne na "legal writing"-do tego trzeba
                  robic duzo research i co tydzien jest jakis assignment do zrobienia-wiec na
                  prawde jest duzo roboty, na moim I roku czulam sie troche jakbym codziennie
                  chodzila do pracy-te zajecia, czytanie, pisanie-to wszystko zajmowalo mi od 9
                  rano do 18 codziennie, potem jeszcze dodatkowe czytanie w domu. Na prawde kupa
                  roboty.

                  Co do specjalizacji-nie ma na studiach zadnego takie wymogu ze trzeba sie jakos
                  okreslic, robisz to co lubisz, wybierasz te przedmioty ktore cie interesuja,
                  mozesz miec i 5 specjalnosci w praktyce ale wazne zeby jednak to co robisz
                  robic dobrze. Domyslam sie ze ciezko jest byc swietnym specjalista od prawa
                  karnego i w tym samym czasie swietnym specjalista od prawa immigracyjnego. Z
                  tego co sie orientuje w praktyce jednak prawnicy amerykanscy trzymaja sie
                  jednej waskiej specjalnosci bo praktyka czyni mistrza.

                  Powodzenia!
                  • welinda Stopien trudnosci bycia prawnikiem. 13.10.06, 05:07
                    Wczoraj (sroda) ogloszono wyniki egzaminow prawniczych w stanie
                    Pennslvania (Pennsylvania Bar Association). Na 2,078 osob zdajacych
                    zdalo 1,579. Egzaminy odbyly sie w lipcu. Zatrudnienie w liczacej sie
                    kancelarii prawnej zalezy od osiagnietych wynikow na egzaminie.
                    Oczywiscie, im lepszy wynik egzaminu tym wieksze szanse zatrudnienia
                    w dobrej firmie.

                    Szansa na otrzymanie dobrej pracy zwieksza sie znacznie jezeli podczas
                    studiow odbywa sie praktyke (internship)w kancelarii prawnej lub w sadzie
                    (clerkship).

                    Gdybys mial ochote rzucic okiem na lokalne stowarzyszenie prawnikow to
                    mozesz to zrobic tutaj www.philadelphia.org Do roku po ukonczeniu
                    prawa oferuja bezplatne czlonkostwo w Young Lawyers Division.
                    Gdybys mial ochote wypic z nimi piwo to najblizsze "happy hour" odbeda
                    sie 18 tego miesiaca w World Cafe Live (www.worldcafelive.com )

                    Pozdrowienia,
                    welinda.
                    • welinda Re: Stopien trudnosci bycia prawnikiem. 13.10.06, 05:18
                      Powinno byc: www.philadelphiabar.org
                      • macsue Re: Stopien trudnosci bycia prawnikiem. 13.10.06, 05:45
                        u mnie na uczelni rekrutuja juz studentow z bardzo wysoka srednia i juz na
                        drugim roku mozna miec oferte stalej pracy i wtedy to jak sie zdalo bar exam
                        juz nie ma zadnego znaczenia
                        • hmmm11 Re: Stopien trudnosci bycia prawnikiem. 13.10.06, 08:11
                          hmmm
                          a jakie wy wybrałyście specjalności oraz w jakich stanach zdajecie bar-y ??
                          oraz ile płacicie z studia ??
                          • doris-ek Re: Stopien trudnosci bycia prawnikiem. 13.10.06, 16:37
                            Bar zdalam w Texasie (bo tu mieszkam i pracuje). Specjalizuje sie w
                            corporate/international/international petroleum transactions. Praktyka obejmuje
                            tez labor/employment, banking, ip i litigation i kilka innych dziedzin (co tam
                            klienci przyniosa). Jestem mimo woli specjalistka od FCPA :o)))))
                        • doris-ek Re: Stopien trudnosci bycia prawnikiem. 13.10.06, 16:34
                          U mnie bylo tak samo. Juz po pierwszym roku mialam dwa wakacyjne clerkships w
                          duzych firmach (pierwsza dziesiatka najwiekszych firm w USA). Nikogo nie
                          interesowaly moje wyniki na BarExam. Oferte pracy dostalam przed zdawaniem
                          examinu, a prace rozpoczelam przed otrzymaniem wynikow.
                          Licza sie stopnie w szkole i inne umiejetnosci (np CPA (corporate/securities),
                          RN (medical malpractice law), PhD (patents), languages (international law)...

                          No i szczescie:o)
                          • hmmm11 Re: Stopien trudnosci bycia prawnikiem. 13.10.06, 17:19
                            hmmm czy tak piszecie wychodzi że macie po kilka jakiś specjalizacji !!
                            • doris-ek Re: Stopien trudnosci bycia prawnikiem. 13.10.06, 18:42
                              Raczej transactional attorney i "podspecjalizacje".
                              • hmmm11 Re: Stopien trudnosci bycia prawnikiem. 14.10.06, 07:53
                                cze czyli wychodzi że te studia są dla kujonów czy też normalnych ludzi ??
                                pozamtym ten llm byłby tylko takim ...."kursem przygotowawczym !! wiem żę ez jd
                                nie ma szans !!
                                czyli JD mażna startowac jak sie ma tytuł master ?? dzieki wielki za ciekawe
                                posty
                        • welinda Re: Stopien trudnosci bycia prawnikiem. 19.10.06, 23:46
                          macsue napisała:

                          "...rekrutuja juz studentow z bardzo wysoka srednia i juz na drugim
                          roku mozna miec oferte stalej pracy i wtedy to jak sie zdalo bar exam
                          juz nie ma zadnego znaczenia ."

                          Sluszna uwaga. Majac konkurencyjna srednia mozna uzyskac bardzo dobra
                          oferte pracy i pozniej nalezy tylko zdac bar exam. Natomiast majac tylko
                          srednia "srednia" nalezy zdac "bar exam" bardzo dobrze aby miec "fighting
                          chance" zatrudnienia w dobrej firmie. Warunek jednak zdania egzaminu jest
                          "sine qua non" aby zostac przyjetym do pracy ( lub utrzymac sie w niej po
                          przyjeciu warunkowym) w jakiejkolwiek firmie prawniczej.
    • chris_warsaw Re: pytanie 19.10.06, 22:54
      Wg mnie łatwiej zostac trudniej sie utrzymac jako dobry prawnik
      Znam to troche z autopsji
      Jestem prawnikiem w Polsce (uniwersytet, aplikacja adwokacka, uprawnienia
      adwokata i radcy prawnego - wykonuje zawod radcy prawnego
      Poza tym LL.M na American University, Washington College of Law w zakresie prawa
      miedzynarodowego handlowego i finansowego (po studiach w Polsce - przed
      aplikacją) Troche praktyki w USA - w kancelariach z dziedziny int MA, IBT,
      triche FTC oraz int taxation + roszczenia reprywatyzacyjne w Polsce oraz
      inwestycje w Polsce. Rok pracowalem - super doswiadczenie, kontakty ale dalo mi
      to w kosc.
      W US konkurencja ogromna, praca ciezka, kasa dobra ale nie ma lekko. Ze wzgledu
      na jezyki (znam tez rosyjski) oraz znajomosc prawa polskiego (w miare na
      biezaco) bylem wtedy dosc cennym nabytkiem. Na pewno studia w US to wielkie
      wyzwanie, mnostwo nauki, wylem i plakalem z bolu przez pierwsze dwa miesiace
      Angielskigo w Polsce uczyłem sie wczesniej 15 lat, wydawalo sie ze mowie i
      pisze swodobnie, takze troche ango-amerykanskiego sie uczylem, mailem zajecia na
      studiach z profesorami ze Stanow i W.Brytanii ale to byly zajecia dla POlakow -
      TOFEL - wersja PBT papierowa oczywiscie (550 pkt, wczesniej CAE - B)
      A tu makabra. Kurde ja nic nie umiem z takiego angielskiego ....
      Probuje robic notatki, zrozumiec na biezaco, aby pisac z sensem a tu rozumialem
      ok 60-70%!Koszmar - nowa terminologia, akcent, tempo. Wykladowcy Amerykanie w
      wiekszkosc , ewentualnie native speakery.
      Wiekszosc studntów z USA ale i z Europy (Niemcy, Finladnia , Szwecja,
      W.Brytania, Wlochy, Belgia), troche z Azji (Chiny, Indie Korea, Singapur,
      Tajlandia).
      Ale pozniej okazalo sie ze Niemcy czy Finowie nawet mniej ode mnie
      rozumieli....Studia polecam w US - daje zupelnie inne myslenie i podejscie niz w
      Polsce - elastyczniejsze, nie takie skostniale kodeksowo.Studia w US daja duzo
      mozliwosci samodzielnego spojrzenia na prawo nie jako zbior przepisow ale jako
      zbior zasad, opatrych o zasady elastyczne, normy ktore nie ulegaja zmianie w
      miiare upływu czasu ale ich tresc moze byc dostosowana do rzeczywistosci i
      danego stanu. Prawo powszechne ma pierwszensto przed stanowionym, w tym
      rozumieniu, że jego tresc jest dynamiczna (overruling precedens) co jest jego
      zaletą ( w Polsce wymaga to zmiany przepisów)
      Chociaz po solidnych studiach w Polsce ze znajomoscia terminologi lacinskiej
      robilem furore wsrod amerykanskich profesorow. Znalem tez lepiej prawo unijne
      (chociaż do byly lata 95-7)
      W Polsce lepiej sie czuje jako prawnik Mimo ze ciezko pracuje, moze za mniejsze
      pieniadze ale i tak dobre (W US mialbym to samo na sumę zer tylko ze w innej
      walucie) to jednak nie wiem czy moglbym pracowac w US. Chociaz pobyt tam i
      doswiaczenie dalo mi wiele

      • hmmm11 Re: pytanie 20.10.06, 08:31
        a co to znaczy te skruty ??
        w kancelariach z dziedziny int MA, IBT,
        > triche FTC
        • chris_warsaw Re: pytanie 29.10.06, 15:33
          miedzynarodowe fucje i przejecia
          miedzynarodowe transakcje handlowe
          Federal Trade Commision- taki amerykanski urzad antymonopolowy i urzad ochrony
          konkurencji
      • jeszcze_dzis Re: pytanie 20.10.06, 19:53
        Chris,
        A mozesz napisac jak latwo Ci bylo znalezc prace w Polsce po pobycie w USA? Czy
        zalatwiles sobie prace jeszcze bedac w USA czy tez juz na miejscu w POlsce? Czy
        pracujesz teraz dla miedzynarodowej kancelarii? Czy po powrocie musiales zrobic
        aplikacje czy to juz bylo zbedne? Z gory dziekuje za informacje.
        • chris_warsaw Re: pytanie 29.10.06, 15:50
          Pobyt USA pomogl mi w znalezieniu prac w Polsce - nie zalatwialem jej sobie w
          USA ale bedac w Polsce (mialem dobre kontakty po pobycie w USA. W zasadzie miale
          m w czym wybierac i do tej pory ma tez sporo ofert.
          Co do pracy pewien czas pracowalem dla miedzynarodowej kancelarii (pierwsza 10 w
          Polsce) ale to nie bylo dla mnie na dluzszy czasu. Nie lubie w sumie molochow -
          jestem zbyt indywidualityczna osobowoscia.
          Jestem wspolnikiem w mniejszej kancelarii polskiej + wlasne kontakty i klienci -
          sporo ze Stanow, takze GB, Australia, Kanada.
          Sprawy handlowe i cywilne. W sumie pracuje sam dla siebie jako wolny strzelec
          w kilku miejscach (kancelaria,trzy firmy, moi klienci)
          Nie rozumiem pytania o aplikacje - byla konieczna jesli chce sie praktykowc w
          Polsce, to bylo konieczne. Same studia w USA bez aplikacji w Polsceza mykają
          droge po pewnym czasie na wyzszy awans, czy zmiany
          Praktykuje w Polsce, nie chcialem zostawac w USA, chociaz jeszcze raz podkreslam
          ogromne zalety poznania troche innego sposobu patrzenia na prawo, jak i
          poznania ameykanskiego systemu prawa jako takiego . Wiem że nie znam go jako
          takiego na tyle dobrze aby byc adwokatem w USA (nie zdalbym raczej egzaminu),
          ale znam wystarczajaco dobrze by w Polsce moc poruszac sie na styku prawa
          polskiego i amerykanskiego.
          • emm1 a jak bylo ze znajomoscia jezyka ang... 25.11.06, 22:35
            ..jak zaczynalyscie studia dziewczyny?Jak radzilyscie sobie z akcentem( jesli
            takowy macie), czy w szkole kiedykolwiek spotkalscie sie z jakimis
            przykrosciami na tym tle?
            Z gory dziekuje za odpowiedzi!
            Pozdrawiam
            • macsue Re: a jak bylo ze znajomoscia jezyka ang... 26.11.06, 20:50
              Czesc Emm, pamietam Cie...

              U mnie zadnych przykrosci, wrecz pochwaly profesorow i zachwyty nad tym jak
              dobrze znam jezyk chociaz oczywiscie akcent mam bo wyjechalam z Polski w wieku
              po 20stce, dlatego rozpoznaja ze jestem skads tam ale nie mialam zadnych
              problemow z porozumieniem sie i z tym zeby ktos mnie rozumial.
              Jedyne co to moze czasem mam wrazenie ze troche wiecej czasu niz native'om
              zajmuje mi przeczytanie specjalistycznego tekstu ze zrozumieniem-ale to takie
              moje osobiste odczucia.
            • chris_warsaw Re: a jak bylo ze znajomoscia jezyka ang... 26.11.06, 21:57
              Nie jestem dziewczyna - ale nie miałem problemów w związku z akcentem czy
              niezbyt płynnym angielskim.
              Mój angielski był troche zbyt brytyjski, dośc poprawny gramatycznie, ale
              słownictwa mi brakowało trochę.
              W sumie brali mnie bardziej za Holendra czy Belga niż Polaka ...
              Przykrości nie było
            • samo Re: a jak bylo ze znajomoscia jezyka ang... 27.11.06, 02:20
              Mnie nigdy nie spotkala zadna przykrosc z powodu mojego akcentu. I rowniez bylo
              bardzo duzo pochwal, ze znam swietnie jezyk mimo krotkiego tutaj pobytu. Wielu
              ludziom wielkim wyczynem wydaja sie przenosiny na inny kontynent i raczej beda
              cie z tego powodu podziwiac niz probowac dokuczac :o) Poza tym jesli studiowalas
              w PL to szybko sie zorientujesz ze tutaj naprawde nie jest trudno i bardzo sie
              trzeba starac zeby oblac. Bez obaw!
              • welinda Polski akcent w Stanach :). 27.11.06, 03:34
                Witaj,

                w Stanach akcent jest bez wiekszego znaczenia. Wiekszosc imigrantow ma
                akcent. Do czternastego roku jest szansa mowienia zupelnie bez akcentu.
                Po tym okresie struny glosowe ostatecznie ksztaltuja sie i przewazajaca
                ilosc tych, ktorych angielski nie jest pierwszym jezykiem mowia z
                wyczuwalnym akcentem. Po pewnym czasie nauczysz sie odrozniac pochodzenie
                etniczne po akcencie. Inny akcent maja Rosjanie, Francuzi, Niemcy
                i inny my, Polacy.

                Amerykanie z sympatia odnosza sie do akcentu. Moga ewentualnie przez
                grzecznosc z zainteresowaniem zapytac o pochodzenie. Nigdy nie mialam
                zadnych nieprzyjemnych sytuacji mowiac z akcentem :).

                Trzeba jednak popracowac nad rozbudowaniem slownictwa i w miare wyrazna
                wymowa w zawodach ktore tego koniecznie wymagaja. Generalnie mowi sie,
                ze czytanie przez rok jednej z dobrze redagowanych gazet (Washington Post,
                Boston Globe, New York Times, Miami Herald, WSJournal itp) przygotowuje
                wystarczajaco do konkursowych egzaminow.

                Pozdrowienia i powodzenia,
                welinda.
              • 4me1 Re: a jak bylo ze znajomoscia jezyka ang... 27.11.06, 05:35
                Czy studiowalas prawo w Polsce? Chyba jednak nie, bo jak mozna porownac studia
                tu i tam i powiedziec,ze tu sa one tak latwe,ze jak ktos studiowal w
                Polsce ,to musi sie postarac,zeby tu oblac.
                • macsue Re: a jak bylo ze znajomoscia jezyka ang... 28.11.06, 06:30
                  Dyskusja co do trudnosci tutejszych studiow prawniczych odbyla sie juz
                  wczesniej w tym samym watku (zobacz wczesniejsze posty). Ja studiowalam i tu i
                  tu i mam troche porownania, rzeczywiscie studia na poziomie undergrad nie
                  naleza do najtrudniejszych (moze to Samo miala na mysli)-sama uczylam tu
                  polskiego studentow undergraduate, koncowy egzamin to byla raczej taka wieksza
                  klasowka-a oceny nizszej niz 4 nie bylo. Ale jednak studia na poziomie graduate
                  to juz troche inna bajka, jak dla mnie "law school" w Stanach to nie jest
                  czysta przyjemnosc, bardzo ciezko jest dostac A (5)a takich wlasnie
                  samych "piatkowiczow" glownie chca zatrudniac. Z kolei zgadzam sie ze oblac sie
                  nie da ale skonczyc studia tutaj na trojach to troche tak jakby "oblac." To
                  odnosi sie do moich doswiadzcen z prawa-nie wiem jak jest gdzie indziej. Mam
                  kolezanke na studiach Ph.D i u nich chyba dostac cos ponizej 5 sie nie da, poza
                  tym oni tych zajec maja co kot naplakal wiec w ogole milo jej sie studiuje (ona
                  specjalizuje sie w literaturze amerykanskiej-tez zastrzegam nie wiem jak jest
                  gdzie indziej). Pozdrawiam!
                • macsue Re: a jak bylo ze znajomoscia jezyka ang... 28.11.06, 06:30
                  Dyskusja co do trudnosci tutejszych studiow prawniczych odbyla sie juz
                  wczesniej w tym samym watku (zobacz wczesniejsze posty). Ja studiowalam i tu i
                  tu i mam troche porownania, rzeczywiscie studia na poziomie undergrad nie
                  naleza do najtrudniejszych (moze to Samo miala na mysli)-sama uczylam tu
                  polskiego studentow undergraduate, koncowy egzamin to byla raczej taka wieksza
                  klasowka-a oceny nizszej niz 4 nie bylo. Ale jednak studia na poziomie graduate
                  to juz troche inna bajka, jak dla mnie "law school" w Stanach to nie jest
                  czysta przyjemnosc, bardzo ciezko jest dostac A (5)a takich wlasnie
                  samych "piatkowiczow" glownie chca zatrudniac. Z kolei zgadzam sie ze oblac sie
                  nie da ale skonczyc studia tutaj na trojach to troche tak jakby "oblac." To
                  odnosi sie do moich doswiadzcen z prawa-nie wiem jak jest gdzie indziej. Mam
                  kolezanke na studiach Ph.D i u nich chyba dostac cos ponizej 5 sie nie da, poza
                  tym oni tych zajec maja co kot naplakal wiec w ogole milo jej sie studiuje (ona
                  specjalizuje sie w literaturze amerykanskiej-tez zastrzegam nie wiem jak jest
                  gdzie indziej). Pozdrawiam!
                • samo Re: a jak bylo ze znajomoscia jezyka ang... 28.11.06, 10:01
                  4me1 napisał:

                  > Czy studiowalas prawo w Polsce? Chyba jednak nie, bo jak mozna porownac studia
                  > tu i tam i powiedziec,ze tu sa one tak latwe,ze jak ktos studiowal w
                  > Polsce ,to musi sie postarac,zeby tu oblac.
                  >

                  Czy ja cokolwiek napisalam o studiach prawniczych??? Pytanie na ktore
                  odpowiadalam bylo o akcencie polskim i ewentualnych problemach z niego
                  wynikajacych. Podtrzymuje opinie o koniecznosci wlozenia sporego wysilku w
                  oblanie studiow- i owszem, chodzi mi o undergrad, chociaz z tego co slysze od
                  znajomych to podobnie jest w grad schools. Prawo i medycyna to sa wyjatki, nie
                  bez powodu tyle sie po nich zarabia, studia to harowka :o)
                  • emm1 Re: a jak bylo ze znajomoscia jezyka ang... 29.11.06, 04:46
                    ja jestem teraz w community college, wybralam major legal studies w glownej
                    mierze po to, by pomogl mi przygotowac sie lepiej do law school.Zobaczymy , co
                    z tego bedzie. Chce zdawac LSAT za rok, wiec jeszcze troche czasu jest. W
                    szkole na razie mam same A,skonczylam prawo w Polsce i przyznaje bez bicia, ze
                    studiuje mi sie tutaj lekko, latwo i przyjemnie, no ale to community college :)
                    Macsue, wlasnie z mysla o Tobie zadalam to pytanie, wiedzialam, ze mi
                    doradzisz.Dziekuje tez wszystkim, ktorzy wyrazili swoja opinie.Pozdrawiam.
                    • macsue Re: a jak bylo ze znajomoscia jezyka ang... 29.11.06, 22:23
                      Emm, pamietaj ze zrobisz law school w 2 lata bo ABA daje ci 30 kredytow
                      advanced standing za zagraniczny dyplom prawniczy, a czemu tak dlugo czekasz z
                      tym pojsciem na prawo? Z drugiej strony napewno ten transkrypt z samymi
                      piatkami bedzie ladnie wygladal na aplikacji do law school ale tak formalnie to
                      ten community college nie jest ci potrzebny-mozesz od razu startowac na prawo
                      po studiach w Polsce. Sorry, nie chce zeby to zabrzmialo ze sie wtracam w twoje
                      plany i mowie ci co masz robic...
                    • macsue Re: a jak bylo ze znajomoscia jezyka ang... 29.11.06, 22:23
                      Emm, pamietaj ze zrobisz law school w 2 lata bo ABA daje ci 30 kredytow
                      advanced standing za zagraniczny dyplom prawniczy, a czemu tak dlugo czekasz z
                      tym pojsciem na prawo? Z drugiej strony napewno ten transkrypt z samymi
                      piatkami bedzie ladnie wygladal na aplikacji do law school ale tak formalnie to
                      ten community college nie jest ci potrzebny-mozesz od razu startowac na prawo
                      po studiach w Polsce. Sorry, nie chce zeby to zabrzmialo ze sie wtracam w twoje
                      plany i mowie ci co masz robic...
                      • emm1 Re: a jak bylo ze znajomoscia jezyka ang... 30.11.06, 17:19
                        szczerze?nie czuje sie jeszcze na silach, zeby zdawac LSAT, a nie chce podejsc
                        do egzaminu i dostac kiepska punktacje.Wole posiedziec w 2-letnim collegu i
                        spokojnie przygotowac sie do egzaminu.Poza tym musze miec listy rekomendacyjne,
                        a nie usmiecha mi sie latanie za moimi polskimi profesorami, wole miec list od
                        amerykanskiego profesora-prawnika.W pierwszym semestrze( ktory wlasnie dobiega
                        konca) mialam general classes, w nastepnym biore 3 klasy profilowane plus jedna
                        general.Nie wiem juz sama.Co mi radzisz?Przygotowac sie juz teraz i jak
                        najszybciej skladac papiery na prawo, a listy rekomendacyjne otrzymac po 2
                        semestrze czyli pod koniec maja?Wiem, ze caly proces aplikacji trwa mniej
                        wiecej rok, dlatego napisalam, ze za 2 lata chce zaczac( w sensie, juz
                        studiowac).Ach te zyciowe rozkminki.
                        Pozdrawiam!
                        • macsue Re: a jak bylo ze znajomoscia jezyka ang... 03.12.06, 06:01
                          Zeby jeszcze dodac do twoich rozterek to ci powiem ze w Twoim przypadku ten
                          LSAT to nie bedzie az taka kluczowa sprawa, z tego co wiem to w przypadku
                          studentow zagranicznych szkoly nie przywiazuja az takiego znaczenia do wyniku
                          LSAT-co nie oznacza ze dobrze miec kiepski wynik ale Ty bedziesz dla szkoly
                          atutem pod innymi wzgledami bo pochodzisz z innego background i beda mogli sie
                          pochwalic ze maja studentow zagranicznych etc. Tak mi kiedys tlumaczyl to ktos
                          z admissions. Nie chce zebys myslala ze mozesz sobie LSAT olac i nie uczyc sie
                          do niego ale w rozpatrywaniu calosciowo twojej aplkacji az tak nie beda
                          przywiazywac wagi do LSAT. Ja uczylam sie do LSAT 5 tygodni i to tak
                          polglebkiem bo w tym samym czasie robilam LLM. Wynik mialam sredni ale uczylam
                          sie sama z tych ksiazek z testami a wiem ze duzo ludzi placi ogromne pieniadze
                          roznym firmom przygotowujacym, np. Kaplan. Oczywiscie jesli chesz zdawac na
                          Harvard lub Yale to tam pewnie przydaloby sie miec super wysoki wynik oprocz
                          wielu innych atutow.
                          Jesli chodzi o aplikowanie to najlepiej aplikowac na jesieni, rok przed
                          rozpoczeciem, czym wczesniej tym lepiej, na gwiazdke juz mozna dostac pozytywna
                          odpowiedz i miec fajne swieta. Co do odkladania aplikacji w czasie to nie wiem
                          co ci radzic-jesli masz zapal do nauki i wiesz ze ci go starczy na lata to
                          chyba nie ma znaczenia (a finansowo ci sie to oplaca-placic za community
                          college a potem jeszcze za law school?), gorzej jakby ci go mialo zabraknac. Ja
                          z perspektywy 5 lat studiow w Polsce i teraz kolejnych 3 lat tutaj (z przerwa
                          pomiedzy) mam juz dosyc bycia studentem. Bardziej chodzi mi o fakt tego ze
                          ciagle nie mam pieniedzy i z roku na rok moje dlugi rosna a nie o to ze nie
                          chce mi sie uczyc bo jesli chodzi o nauke to mam nadzieje ze w tym zawodzie
                          bede sie uczyc cale zycie. Zycze powodzenia w podejmowaniu decyzji.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka