Dodaj do ulubionych

Bylam u Aniutka!

31.10.03, 15:21
A wiec kochani forumowicze zdaje swoje sprawozdanie z wczorajszej wizyty w
kafejce u Aniutka, na ktora sie wybralam z moja dobra forumowa kolezanka
Aneta.
Po pierwsze, to nie jest typowa restauracja, tylko urocza kafejka gdzie
mozna kupic kawke, kanapeczki, zupe ale nic z wiekszych dan takich jak na
przyklad nasz slynny schabowy z ziemniakami :-)
Bardzo podoba mi sie wystroj tego miejsca, widac ze wlascicielka wlozyla w
to duzo serca, jest bardzo przytulnie, dobre miejsce na brunch, czy na lekki
posilek po pracy..
I jedzenie, naprawde pyszne..Takich panini nie jadlam jeszcze w NY..zrobiony
na pysznym chlebie, z wykwintnymi dodatkami. Mam takie porownanie, bo czesto
zamawiam sobie panini z tutejszych deli kolo moich pracy (to teraz zrobilo
sie b.modne w tym miescie) wiec widze jaka kolosalna roznica.
A wiec, chetnie tam wroce, tym bardziej ze juz wkrotce bede mogla wypic
kieliszek wina do jedzonka..
Jedyny minus to lokalizacja, troche na uboczu, ale wydaje mi sie ze jak juz
zdobedzie swoja klientele to pozniej to nie bedzie mialo takiego znaczenia.
No i jeszcze Ania mi obiecala ze postara sie o jakis polski akcent bo raczej
narazie to bardziej mi przypomina francuska kafejke niz polska...wiec
trzymam ja za slowo :-))
Obserwuj wątek
    • malexa Re: Bylam u Aniutka! 31.10.03, 15:31
      Super sprawozdanie Bozenko!
      Dzieki, wybiore sie tam wkrotce... ach ten czas ciagle za malo.
      Pozdr.
      Malexa

    • malexa Re: Bylam u Aniutka! 31.10.03, 15:35
      A zupki jakie?
      • bozena73 Re: Bylam u Aniutka! 31.10.03, 15:38
        Z zupek to jadlam barszczyk ukrainski (pycha) i jeszcze byla zupa dnia - zupa
        rybna. Ale jej nie probowalam...
      • aneta05 Re: Bylam u Aniutka! 31.10.03, 15:41
        Hej
        Bylam wczoraj z Bozenka u Aniutka i podpisuje sie pod recenzja Bozenki. Lokal
        bardzo przytulny, mozna sobie fajnie pogadac przy czyms lekkim do jedzenia a
        jak dojdzie winko to bedzie fantastycznie. Moja kanapka z francuskim pasztetem
        i salatka byla wysmienita. Co do zup to Aniutek serwowal rybna i barszcz,
        osobiscie nie jadlam bo nie przepadam za zupami ale Bozence barszcz bardzo
        smakowal. Na pewno jeszcze sie tam wybiore.
        • antymona Re: Bylam u Aniutka! 03.11.03, 03:36
          Jakie byly ceny?
          • aniutek Re: Bylam u Aniutka! 03.11.03, 03:38
            antymona napisała:

            > Jakie byly ceny?

            heheheheheheheheh
            chcesz to wysle Ci menu :)
          • bozena73 Re: Bylam u Aniutka! 03.11.03, 15:49
            Ceny sa umiarkowane, szczegolnie biorac pod uwage wysoka jakosc jedzenia..
            A wybierasz sie tam?
            Moze zrobimy tam nasze forumowe spotkanie?? :-))
            • antymona Aniutek i Bozenka 03.11.03, 16:38
              Aniutku, jak mozesz to przyslij menu na skrzynke. Bozenko, nie jestem pewna
              czy 'przystepne ceny' oznaczaja dla ciebie to samo co dla mnie. Ja mianowicie
              przygotowuje wlasne lunche do pracy, gotuje prawie wylacznie w domu i jak wies
              pieke wlasny chleb. Wlasciwie to masz prawo powiedziec ze prowadze zalosny styl
              zycia w USA. Moje konta maja sie natomiast coraz lepiej mimo niskich stop %-
              wych.

              Pytam z ciekawosci, bo obawiam sie ze cena jest ok $10 za lunch i do tego
              trzeba dac $1.50 podatku. Czy sie duzo pomylilam? Pytam bo jestem praktyczna i
              jestem nastawiona na oszczedzanie w USA a nie wydawanie. Chce wiedziec ile mi
              sie udalo dzis zaoszczedzic.

              Za $11.50 to ja moge utrzymac sie niezle przez kilka dni i jestem bardzo
              zdrowa. Przepraszam jezeli was rozsmieszam czy powoduje, ze zaczynacie nade mna
              plakac. Po prostu uwazam, ze stwierdzenie 'przystepne ceny' jest dowodem
              nowomowy w kraju gdzie taka jest na porzadku dziennym szczegolnie w mediach.
              (jak musisz zapytac to nie mozesz sobie na to pozwolic, tak? Nieprawda, moge
              sobie pozwolic na wiele rzeczy gdybym chciala. Moglabym nawet zalozyc
              restauracje gdybym miala odwage Aniuka. Ale nie mam bo widze czarno.

              PS Dzis mam klopsik wlasnej roboty z warzywkami, salate w dressingu z orzeszkow
              arachidowych, dwa owocki, kromke chleba upieczonego z pomyslu Astygmatyka
              a 'ulepszonego przeze mnie' z maslem z polskiego sklepu (wijskie!!!) z serem
              (dzieki za typ :), troche orzeszkow na snacki i wszyscy faceci w biurze kreca
              sie kolo mnie jak pszczoly kolo ula. Nawet ci ktorzy notorycznie jedza na
              zwenatrz maja nietegie miny. Panie sa notorycznie ciekawe i pytaja o recepty
              ktorych nigdy nie stosuja. Pozdrawiam :)
              • bozena73 Re: Aniutek i Bozenka 03.11.03, 16:58
                Antymona-
                Doskonale rozumiem Twoj punkt widzenia, ja chcialabym chociaz w jakiejs malej
                czesci miec takie zaparcie do oszczedzania jak Ty. W sumie probowalam
                przynosic lunch do pracy, udalo mi sie dwa razy i za drugim razem wyrzucilam
                kanapke bo zamarzylo mi sie aby zjesc cos goracego, wiec zrezygnowalam z tego
                pomyslu i codziennie kupuje lunche na zewnatrz, a co piatek ide do restauracji
                na sushi.
                Codziennie wydaje na lunch okolo 6-7 dolarow, w piatki okolo ponad $10.
                Wiem ze moglabym taniej to wszystko zorganizowac ale po prostu nie chce mi sie
                zmuszac, lubie pojsc z ludzmi na lunch, kupic to co w tej chwili mam ochote a
                potem pojsc na dobra kawke..To jest ta przyjemnosc ktorej nie chce sobie
                odmawiac. A oszczedzac probuje na innych rzeczach, i jakos narazie udaje mi
                sie ten moj plan.
                A co do Aniutka, ceny sa umiarkowane a jedzonko dobre. Nie sa zawyzone na
                nowojorskie warunki, no i przeciez kazdego pracujacego czlowieka w tym miescie
                stac od czasu do czasu wyjsc i zjesc dobre panini za 8 dolarow no nie?
                Ale to kazdego indywidualna sprawa i kazdy ma prawo wyboru.
                Wiem ze w tym miescie ludzie uwielbiaja jesc w restauracjach i dlatego
                restauracja z dobrym jedzeniem zawsze bedzie odwiedzana.
                I jeszcze jedno, moj tata robi podobnie jak Ty, wstaje o 6tej rano i gotuje
                sobie lunch, nie cierpi kanapek wiec zawsze rano sobie cos przyrzadza. On
                kocha gotowac i w sumie nie lubi wydawac pieniazkow wiec ta opcja jest dla
                niego idealna.
                Ja niestety, poszlam w calkiem innym kierunku :-))
                PS. Ale chlebka Twojego bym chetnie sprobowala :-))
                • monie_pl Re: Aniutek i Bozenka 03.11.03, 17:03
                  I ostatnim zdaniem ze swojego postu Bozenka wprosila sie na chlebek do
                  Antymony.... :-)
                  Monia

                  p.S. Tez bym to zrobila, bo jeszcze nie zebralam sie do pieczenia, a troche mi
                  daleko z Zachodniewo wybrzeza :-(
              • monie_pl Re: Aniutek i Bozenka 03.11.03, 17:08
                Antymona

                Robie podobnie, bo jednak wychodzi to taniej i lepiej mozna kontrolowac
                kalorie, a tez robie tak jak lubie, a nie tak jak podaja. W Polce takie
                podejscie ejst normalne i choc jestem tu juz ponad 4 miesiac (czas leci taks
                zybko!) to jednak w dalszym ciagu mam wrazenie,z e bardzoczesto jadamy na
                zewnatrz, chco Mike twierdzi, ze rzadko, bo gotuje i on woli moje od
                restauracyjnego. Wychodzimy raz w tygodniu, zebym nie czula sie jak w
                kieracie, a tez od czasu do czasu Mike cos upitrasi. Wychodzi taniej, a tez
                mam okazje opprobowac tych rzpepisow telewizyjnych.
                Nie dziwie sie, ze twoj lunch wzbudza tyle zachwytu, bo pomimo, ze jestem po
                sniadaniu tez czytalam z cieknaca slinka. A swoja droga to zastanawiam sie na
                ile najstarszy sposob swiata dziala na Amerykanow (ja swojego
                juz "wytresowalam" jak psa PAwlowa - jego stwierdzneie - bo jak przychodzi to
                sie pyta co na obiado-kolacje).

                Monia
                • malexa Re: Aniutek i Bozenka 03.11.03, 17:28
                  Dziewczyny,
                  Nie mowcie mi, ze traktujecie post Antymony powaznie..
                  :))))
                  Pzdr.
                  Malexa

                  • zyta2003 Re: Traktuje post Antymony powaznie 03.11.03, 20:18
                    jak chce sobie przygotowywac lunche i kazde inne jedzenie to jej sprawa.
                    Natomiast jedzenie w restauracji to nie tylko jedzenie o czym zapomniala
                    Antymona przeliczjac koszt posilku domowego i restauracyjnego.
                    • staua ja tez 03.11.03, 21:05
                      Malexa, myslisz, ze to dowcip? Moim zdaniem brzmi bardzo realistycznie. Ja
                      tez, jak mam czas, gotuje sama, moj maz lubi bardziej domowe jedzenie (sam nie
                      umie gotowac, dlatego mnie tez nie zmusza, gotuje, jak chce) i ja tez wole
                      (niekoniecznie ze wzgledu na koszty, lubie organic, i wtedy wiem, co jest w
                      srodku potrawy). W restauracji zjesc lubie, ale jakos odkad tu jestesmy
                      (dopiero pol roku) tak czesto chodzilismy, ze na rocznice slubu zjedlismy w
                      domu, bo restauracje nam spowszednialy. Dlatego teraz sie ograniczamy. Dla
                      mnie tez milo jest, jak pojde do eleganckiej restauracji, zeby uczcic jakas
                      okazje. A kiedy indziej jem poza domem, jak musze. Wyjazd, brak czasu.
                      Powiedzmy, 50%. Chcialabym rzadziej. Do pieczenia chleba moze sie nie posuwam,
                      ale tylko dlatego, ze nie uwazam sie za rewelacyjna kucharke, troche umiem
                      zrobic, ale chleb? Niekoniecznie. Jakbym byla wieksza amatorka kucharzenia, to
                      pewnie jadlabym caly czas w domu, tak, jak pisze antymona.
                      • kly Polska samowystarczalnosc. 03.11.03, 21:24

                        Witajcie,
                        Po pieczeniu chleba i ciaglym krzataniu sie w kuchni rozwazcie
                        szycie sobie bielizny. Stad tylko krok do produkcji wlasnego obuwia.
                        Pozdrowienia.
                      • malexa ja nie 03.11.03, 21:33
                        Nie mam nic przeciwko gotowaniu w domu, pieczeniu chleba, sama bym to chetnie
                        robila gdybym lubila spedzac czas w kuchni. Chyle czola tym, ktorzy to czynia.
                        Wyczulam jakas ironie w poscie antymony, w zwiazku z czym weszlam na wyszukiwarke,
                        i po przejezeniu innych postow jej autorstwa, zwatpilam w ich wiarygodnosc.
                        To tyle gwoli wyjasnienia.. ale byc moze sie myle.
                        A wracajac do wyrobow domowych... doceniam ich wyzszosc na gotowcami i polproduktami i
                        i jestem pelna podziwu dla domowych kucharzy.
                        Pozdr.
                        Malexa

                        staua napisała:

                        > Malexa, myslisz, ze to dowcip? Moim zdaniem brzmi bardzo realistycznie. Ja
                        > tez, jak mam czas, gotuje sama, moj maz lubi bardziej domowe jedzenie (sam nie
                        > umie gotowac, dlatego mnie tez nie zmusza, gotuje, jak chce) i ja tez wole
                        > (niekoniecznie ze wzgledu na koszty, lubie organic, i wtedy wiem, co jest w
                        > srodku potrawy). W restauracji zjesc lubie, ale jakos odkad tu jestesmy
                        > (dopiero pol roku) tak czesto chodzilismy, ze na rocznice slubu zjedlismy w
                        > domu, bo restauracje nam spowszednialy. Dlatego teraz sie ograniczamy. Dla
                        > mnie tez milo jest, jak pojde do eleganckiej restauracji, zeby uczcic jakas
                        > okazje. A kiedy indziej jem poza domem, jak musze. Wyjazd, brak czasu.
                        > Powiedzmy, 50%. Chcialabym rzadziej. Do pieczenia chleba moze sie nie posuwam,
                        > ale tylko dlatego, ze nie uwazam sie za rewelacyjna kucharke, troche umiem
                        > zrobic, ale chleb? Niekoniecznie. Jakbym byla wieksza amatorka kucharzenia, to
                        > pewnie jadlabym caly czas w domu, tak, jak pisze antymona.
                        • antymona Re: ja nie 03.11.03, 22:32
                          czesc dziewczyny! Napisalam to co robie z jedzeniem troszke zeby sie pochwalic
                          a troszke zeby osmielic nowicjuszki w USA ze mozna jednak tak jak w starym
                          kraju. Polska przezyla rozbiory dlaczego? Bo babcia ugotowala garnek zupy dla
                          wszystkich, wszyscy przezyli i pokonczyli rozne szkoly... wlasnie taka rade
                          wynioslam ze starego kraju. Stac mnie wlasciwie na wszystko a jednak szyje
                          wlasne sukienki. Niestety butow nie potrafie z robic ale raz na jakis czas
                          robie sobie np wycieczke do Brazylii i przywoze torbe kamieni tak zeby kazdy
                          mial cos fajnego na swieta a ja stos butow na dluzszy czas. Brazyliskie buciki
                          to jest !

                          Namawiam was goroaco do wyprobowania przepisu Astygmatyka. Sama jeszcze sie do
                          tego prepisu nie zabralam bo jestem troche zastraszona jak te sztywna
                          temperature 90 stopni utzymac przez dobe. ALe, jak chcecie zaskoczyc kogos w
                          swoim otoczeniu, czego nie radze bo gusta maja wszyscy inne, taki chleb jak ja
                          podalam czyli bezdrozdzowy, to jest naprawde sensacja. Dodam, ze najlepiej to
                          go jesc na drugi dzien jak pisal Astygmatyk i wtedy mozna go sobie pokroic i
                          nadmiar zamrozic w lodowce...

                          Nie, nie jest to zart. Uzywam bardzo duzo 'slow cooker'. Ostatnio zrobulam
                          fasolke po bretonsku taka ze jest to niemozliwe kipic. Przepis: poszatkowac
                          cebule (nozem na kawalki), duza puszke sosu pomidorowego (70 centow), pol
                          paczki fasolki ( w tanim sklepie), zadnego tam moczenia przed gotowaniem.
                          Calosc na LOW i po 4 - 5 godzinach to co wychodzi to jest po prostu obled. Za
                          duzo? Fajnie, reszte sie pakije do sloiczka i do zamrazarki..

                          pozdrwaiam i zachecam so gotowania jak i zrobienia wlasnego chlebka. Polecam
                          tez wyroby w polskich sklepach bo maja tam wyroby takie jakich nie ma nawet w
                          Polsce, np ser twardy (z Francji) za $4.89, czy tez ser bialy (z polskiej OSM)
                          i reszta surowcow do gotowania. Maja tez fantastyczne ogorki i wspaniala
                          kapuste kiszona. Ceny? Duzo tansze od amerykanskich no i po prostu sa.
                          Pzdrawaim was, a szczegolnie te ktore juz zaczely przynosic ze soba lunche :)

                          Ja tez chodzilam na lunche ale zauwazylam ze jest to czesto dsyc trudna
                          sytuacja... Ja tych swinstw po prostu nie jadam i nie lubie byc robiona w
                          balona i chwalic cos co jest niejadalne, np pizza do ktorej zapomniano dac
                          rurke do ssania sosu miszanka jakiegos sera plynnego...

                          Acha, najlepsza pizza? Di Giorno w sklepie spozywczym, vegetarian i dokladam
                          pomidory i papryke (pociete0. Nikt nie wierzy ze to kupna ($4.96 za duza plus
                          warzywka).
                          • malexa Re: ja nie 03.11.03, 22:39
                            forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=150&w=8540256&a=8570353
                            Twoja wypowiedz na Forum Mezczyzna.
                            Wypisz wymaluj... klon Marthy Stewart.
                            Pozdr.
                            Malexa
                            • antymona naprawde, nie szkoda ci czasu, malexa? 04.11.03, 01:12
                              jak poszukasz wiecej, do czego cie zachecam, to znajdziesz lepsze kawalki, a
                              jezeli nie znahdziesz, to nie znaczy ze ich nie ma. To znaczy tylko ze jeszcze
                              ich nie napisalam. Najwazniejsze chyba ze ja nie zasmiecam forum Bozenki w
                              sposob jaki ty to czynisz. Czy myslisz ze mnie przeszkodzi to w gotowaniu
                              lunchu na jutro? Przyjemnego grzebania sie w watkach forumowych i oczywiscie
                              nie potepiam cie za to bo przeciez kazdy ma hobby jakie chce miec. Co do mojego
                              komentarza na forum 'mezczyzna' to nie uwazasz ze napisalam prawde? Powtorzylam
                              zaslyszane opinie kolegow i prawde powiedziawszy sama sie tego boje.

                              • malexa Antymono 04.11.03, 15:23
                                Nie, nie szkoda, bo ubawialam sie setnie, czytajac Twoje posty na forum Polek
                                Bardzo zabawne, poczucia humoru nie moge Ci odmowic.
                                :))))
                                Malexa
                            • aniutek Re: ja nie 04.11.03, 05:06
                              malexa napisała:

                              > forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=150&w=8540256&a=8570353
                              > Twoja wypowiedz na Forum Mezczyzna.
                              > Wypisz wymaluj... klon Marthy Stewart.
                              > Pozdr.
                              > Malexa

                              hehehehehe
                              placze ze smiechu, heheheheh
                              ale nuuumerrrrrrr
                              kolko rozancowe az patelnie dzwonia hehehehhehe
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka