Gość: bezpomysłu
IP: *.c0.msk.pl
03.07.12, 02:32
Cztery lata temu przekonałem się do kosza upominkowego choć nigdy nie byłem zwolennikiem "prezentów bez pomysłu". To były 60 urodziny mojej mamy. Odkąd pamiętam, dobranie dla niej czegokolwiek co by jej sprawiło radość zawsze było na pograniczu cudu, choć teraz już wiem, że nie chodziło o prezenty, a raczej o jej wysokie wymagania wobec mnie przez całe życie. Wracając do koszy: można wybrać coś spośród przygotowanych zestawów, lub stworzyć własną kompozycję, co oczywiście jest dużo droższe. Warunki dostawy są bardzo wymagające - tłumaczą to tym, że w przeszłości wysyłali za pobraniem i często ludzie ich nie odbierali. Ale co tam, zależało mi na różnorodności, żeby chociaż jedna czekoladka/ciasteczko przypadło mamie do gustu i... się udało. W zestawie zamówiłem butelkę wina, którą skonsumowaliśmy w jej urodziny. To był pierwszy raz gdy uniknąłem zrzędzenia i wspominam jej sześćdziesiątkę wyjątkowo miło. Polecam kosze upominkowe wszystkim, którzy nie mają pomysłu.