Dodaj do ulubionych

Podpisanie umowy

21.01.11, 14:44
Witajcie :)
Spotkałam się z dziwną praktyką. Dziwną w mojej ocenie. Czy umowa z wydawnictwem zawsze podpisywana jest w taki sposób, że najpierw podpisuje autor a potem czeka nie wiadomo jak długo, aż umowa zostanie podpisana przez wydawcę?
Oczywiście nie spodziewałam się podpisywania umowy przy uroczystej kolacji ;) ale taki sposób podpisu wydaje mi się trochę wykorzystywaniem sytuacji Wydawcy. Autor niby już sprzedał prawa do książki, ale nie ma "papierka" potwierdzającego zakup.
Pozdrawiam
Obserwuj wątek
    • mutant12 Re: Podpisanie umowy 21.01.11, 16:01
      Problem w tym, że jeśli podpisywanie odbywa się drogą korespondencyjną, to któraś ze stron musi ten podpis złożyć jako pierwsza. Ja częściej spotykam się z sytuacją odwrotną, tj. przysyłają mi umowę podpisaną już przez prezeza, ale bywa też - w jednym z wydawnictw - inaczej. Raz miałam z tego powodu stres, bo już podpisałam, a tu pani dzwoni, żebym się nie zabierała do roboty, nim prezes nie podpisze, bo pojawiły się jakieś wątpliwości, czy będziemy to robić. Wyjaśniało się to jakieś dwa tygodnie, a ja nerwowa, bo w końcu złożyłam swój podpis i zobowiązałam się na konkretny termin książkę przetłumaczyć, a tu czas ucieka. Potem dostałam sygnał, że jednak robimy i że wszelkie ewentualne spóźnienia wydawca bierze na siebie, ale jakby był wredny, to mógłby żądać dotrzymania widniejącego w umowie terminu. Wtedy sobie obiecywałam, że nigdy więcej nie złożę podpisu przed podpisem prezesa, ale potem nie chciało mi się walczyć i dalej tak robię. To kwestia zaufania, bo jednak ten wydawca okazał się go godny, ale jeśli nie znasz jeszcze wydawcy i nie wiesz, czy można mu ufać, może porusz z nim tę kwestię i powiedz, że wolałabyś nie podpisywać umowy przed złożeniem podpisu przez wydawcę. Zesztą zawsze tak jest bezpieczniej, bo a nuż prezes się zmieni i ten drugi będzie mniej godny zaufania.
      • makawka Re: Podpisanie umowy 21.01.11, 16:36

        W jednym dużym i znanym - mój podpis, a dopiero potem umowa podpisana przez prezesa, w drugim - równie znanym i dużym - odwrotnie. Myślę,że nie ma reguły. Trochę się bałam, kiedy wysyłałam umowę podpisaną tylko przez siebie, ale w końcu doszłam do wniosku, że jeśli wszędzie będę węszyć podstęp i chęć oszukania mnie, wpadnę w paranoję.
      • kurakulturalna Re: Podpisanie umowy 23.01.11, 19:50
        No zaraz, ale czy nie jest tak, że umowa jest ważna dopiero wtedy, kiedy zostanie podpisana przez OBIE strony? Więc nie ma znaczenia, w jakiej kolejności się ją podpisuje? Jeśli autor/tłumacz podpisuje pierwszy i nie może się doczekać odesłania swojego egzemplarza z podpisem wydawcy, no to chyba można uprzejmie dać znać, że nie zaczniemy pracy bez podpisanej umowy w ręku? Opóźnienie wynikające z opieszałości prezesa to już problem wydawnictwa.
        • mutant12 @kurakulturalna 24.01.11, 09:56
          Oczywiście masz rację, natomiast dość trudno byłoby mi udowodnić w sądzie, że dostałam pocztą podpisaną umowę np. 30 września, a nie 30 sierpnia. Ok, jest stempel na znaczku (nie zawsze widoczny), ale przecież w tej kopercie mogli mi przysłać cokolwiek, niekoniecznie tę właśnie umowę. Data widniejąca w umowie jest zwykle datą jej sporządzenia, czyli jest wcześniejsza od obu podpisów. Choć może remedium na opisane tu problemy byłoby poproszenie wydawcy, by nie wpisywał daty od razu, tylko zrobił to "z ręki" dopiero w momencie podpisywania przez ostatnią ze stron.
          • kurakulturalna Re: @kurakulturalna 24.01.11, 10:25
            Jeśli mimo przypominania się nie możesz się doczekać swojego egzemplarza podpisanej umowy i zawiadomisz wydawnictwo listem poleconym, że bez umowy nie zaczynasz pracy/nie złożysz tekstu i nie bierzesz odpowiedzialności za spóźnienie, i zachowasz kopię listu oraz dowód nadania, to chyba masz dowód dla sądu. Pewnie wystarczyłby nawet mail z potwierdzeniem odbioru. A wydawca, gdyby zdecydował się na proces, też musiałby udowodnić, kiedy dostarczył Ci Twój egzemplarz umowy. Ale w ten sposób dochodzimy do jakiejś paranoi, w której obie strony od początku współpracy gromadzą na siebie haki :) Moim zdaniem kwestia kolejności podpisywania zazwyczaj nie jest problemem. A poza tym z wydawcą, do którego nie możesz mieć minimum zaufania, chyba nie warto współpracować.
            • mutant12 Re: @kurakulturalna 24.01.11, 12:50
              Zgadzam się. Ale mimo wszystko niepokój był. Pomysł z zawiadomieniem wydawcy listem poleconym, że oczekuję na dostarczenie podpisanej umowy, zapamiętam, bo może się kiedyś przydać. W tym konkretnym przypadku wydawca uprzedziił mnie telefonicznie, żebym nie zaczynała pracy, bo wynikły jakieś wątpliwości co to tego, czy w ogóle będziemy realizować tę umowę, więc wysyłanie mu takiego listu byłoby nieco dziwne, natomiast złożony przeze mnie podpis na umowie, którą odesłałam, pozostawał dla mnie źródłem niepokoju. Może dlatego, że wcześniej przez pewien czas współpracowałam z wydawcą, który absolutnie nie był godzien zaufania.
      • mamkajulci Re: Podpisanie umowy 24.01.11, 19:22
        Dokładnie o tym myślałam. A nuż prezes będzie się jeszcze zastanawiał trzy tygodnie, albo zmieni zdanie, a ja podpisując jego umowę nie mogę sprzedać praw do książki drugiemu, także zainteresowanemu wydawnictwu.
    • skajstop Treść się liczy :) 21.01.11, 22:35
      Ja podpisywałem w obu kolejnościach. To nie ma wielkiego znaczenia, poza wyjątkami. Natomiast ma znaczenie, co jest w umowie :)
      • mamkajulci Re: Treść się liczy :) 24.01.11, 19:20
        Oczywiście, treść to podstawa. Treść jest mi znana i po poprawkach zaakceptowana. Wydaje mi się, że takie wysyłkowe podpisywanie umowy (czyli rozciągnięcie jej w czasie) może ale oczywiście nie musi być przyczyną problemów. Ktoś wspomniał o zaufaniu. To ważne. Ale gdy rozpoczyna się współpracę to co? dać zaufanie na krechę? ;)
        Oczywiście, przy kolejnym razie nie będę upierdliwa ... ale teraz, lepiej dmuchać na zimne ...

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka