Dodaj do ulubionych

Przyjmowanie tekstów

20.02.06, 12:24
Co sądzicie o braku możliwości przesyłania ofert drogą mejlową?
Niektóre wydawnictwa wyraźnie dają do zrozumienia, że na mejle nie
odpowiadają - może to dziwić bo wszak to jedna z dróg (najszybsza) kontaktu
ale słowo się rzekło i z takimi nie gadam. Niezmiernie zdziwił więc mnie list
z informacją odwydawniczą coby nie przesyłać im propozycji drogą mejlową bo
zatyka im się skrzynka. Profesjonaliści czy leniuszki?
Obserwuj wątek
    • donatta Re: Przyjmowanie tekstów 20.02.06, 12:42
      Dla mnie, to po prostu brak dobrej woli. Nie zdarzyło się jeszcze, żebym
      musiała odsyłać tekst tradycyjną pocztą (choć miałam przypadek, kiedy oprócz
      załącznika w mailu, wydawnictwo zażyczyło sobie tekstu na płytce/dyskietce).
      Skoro nawet wielkie wydawnictwa, w których przepływ maili jest na pewno
      ogromny, potrafią współpracować z tłumaczem/autorem wyłacznie drogą mailową,
      oznacza to, że po prostu trzeba chcieć.
      • artur666 Dobra wole trzeba obudzic. 20.02.06, 12:50
        > Dla mnie, to po prostu brak dobrej woli.

        Odpowiedzialas sobie na pytanie.
        Jesli sobie nie zycza, to dlaczego chcesz ich koniecznie zawalac mailami?
        Najpierw zadzwon i sie moze spytaj czy wogole sa zainteresowani, jesli beda
        zaiteresowani, to napewno nie beda mieli nic przeciwko przyslaniu materialu
        mailem, tylko musza (!) okazac zainteresowanie.
    • skajstop Re: Przyjmowanie tekstów 20.02.06, 12:51
      Jestem w szoku. To chyba jakieś dinozaury. Teraz już chyba wszyscy korzystają z
      internetowej komunikacji :)

      Możesz choć w przybliżeniu powiedzieć, co to za firma? Tak, żeby można ją było
      omijać?
      • pastelova Re: Przyjmowanie tekstów 20.02.06, 13:21
        z mojej wiedzy wynika, że i Znak i Prósz, chcą wydruki komp.
        chyba trudno omijać takie "dinozaury" :-), jedne z lepszych zresztą na rynku.
        • czepialska Re: Przyjmowanie tekstów 20.02.06, 13:28
          Wyduków życzy sobie także "Media rodzina" no i z tego co pamiętam "Rebis".
      • artur666 Tak to jest z amatorami bez doswiadczenia. 20.02.06, 13:36
        Wielu mysli, ze kupic koputer, i pluc mailami na lewo i prawo to juz oznacza
        byc na czasie i trzeba miec powodzenie. To zalosne a nie na czasie!

        > Jestem w szoku.
        ..........Ja tez jestem w szoku, tylko twoj szok to tylko wynik braku
        znajomosci sprawy. :(

        To chyba jakieś dinozaury.
        ..........chyba jednak nie, lib tak, bo nic sobie nie robia z malej myszki. :)

        Teraz już chyba wszyscy korzystają z internetowej komunikacji.
        ..........i wlasnie w tym lezy problem, ze wielu sobie za duzo od tego oczekuje
        .
        > Możesz choć w przybliżeniu powiedzieć, co to za firma? Tak, żeby można ją było
        > omijać?
        ..........hehe, nie rob prosze z siebie taka gwiazde, bo szybko mozesz spasc na
        ziemie. :)
        Milego dnia.
        • ajtra Re: Tak to jest z amatorami bez doswiadczenia. 20.02.06, 14:08
          Do artur666
          Rozumiem, że te wszystkie błędy, które popełniłeś, pisząc odpowiedź dla
          skajstopa, wynikają z Twojej wrodzonej skromności, i zapobiegliwości cobyśmy
          sobie nie pomyśleli, jaki to z Ciebie mądrala i chwalipięta? ;)
        • skajstop Re: Tak to jest z amatorami bez doswiadczenia. 20.02.06, 14:13
          artur666 napisał:

          > Wielu mysli, ze kupic koputer, i pluc mailami na lewo i prawo to juz oznacza
          > byc na czasie i trzeba miec powodzenie. To zalosne a nie na czasie!

          Trafna konstatacja. Tyle tylko, że nie wiem, dlaczego adresujesz ją do mnie?
          Niby Twoje prawo... tylko że rozmawiamy o współpracy z wydawnictwami via
          internet, a nie o "byciu na czasie" ;-D To nie krytyka konsumpcjonizmu, drogi
          arturze666. Nie ten wątek, a nawet chyba nie to forum :)

          > > Jestem w szoku.
          > ..........Ja tez jestem w szoku, tylko twoj szok to tylko wynik braku
          > znajomosci sprawy. :(

          Zdanie ślicznie skonstruowane :)
          Rozumiem, że dobrze mnie znasz i wiesz co myślę. Wyobraź sobie, że sporo
          wydawców jednak załatwia wszystkie sprawy z autorami czy tłumaczami drogą
          mailową. Wielu wydawców ma nawet na swoich stronach prośby, aby wysyłać próbki w
          ten sposób. O dalszej współpracy to całkiem szkoda dyskutować, bo zwykle autor
          czy tłumacz siedzą w jednym mieście, a wydawca w innym :)

          > To chyba jakieś dinozaury.
          > ..........chyba jednak nie, lib tak, bo nic sobie nie robia z malej myszki. :)

          A jest tu jakaś treść poza złośliwością? Zrobiłem Ci coś, czy tak sobie przy
          kawie chcesz po mnie pojeździć?

          > Teraz już chyba wszyscy korzystają z internetowej komunikacji.

          > ..........i wlasnie w tym lezy problem, ze wielu sobie za duzo od tego
          > oczekuje.

          No fajnie. Wygłosiłeś ogólną, bardzo mądrą refleksję. A sprowadzisz ją do
          poziomu konkretu? :)

          > > Możesz choć w przybliżeniu powiedzieć, co to za firma? Tak, żeby można ją
          > było omijać?
          > ..........hehe, nie rob prosze z siebie taka gwiazde, bo szybko mozesz spasc
          > na ziemie. :)

          Kawa chyba nie pomogła :) za życzenia dziękuję (nie ma to, jak Polak dowalający
          drugiemu Polakowi, cóż za ludzka rzecz, prawda?), ale gwiazdą się nie czuję,
          więc i nie mam skąd spadać.

          Nadal uważam, że coraz więcej wydawców propozycje przyjmuje drogą mailową, a we
          współpracy nad książka przyjętą jest to jeszcze bardziej powszechne.

          > Milego dnia.

          Wzajemnie :)
          • artur666 Re: Tak to jest z amatorami bez doswiadczenia. 20.02.06, 15:38
            Jezdze raczej przy kawie. Bo jak inaczej.
            Zrozum, naprawde, ja tez kilka lat temu (bo sie juz odzwyczailem) mialem
            nadzieje, ze jak pojde na ilosc, to dostane przynajmniej 5% odpowiedzi. Ladna
            teoria marketingowa, tez sie jej uczylem...tylko ona nie daje efektu. To teoria
            juz stara.
            Nowa teoria jest jednak ta stara....deptanie i pucowanie klamek, przypadek lub
            dobry uklad. I nic nie ma tu wspolnego z mailingami na setki az skrzynke
            rozsadzi.
            Nie jestem madrala, mylisz "madralstwo" z doswiadczeniem. Wydaje mnie sie, ze
            to jak w zyciu, kazdy musi sprobowac aby dojsc do tego samego wniosku. Paradoks
            no nie? hehe, A niby mozna bylo na skroty...bo niby technika pozwala. Bzdura.
            Zycze ci powodzenia.
            • skajstop Re: Tak to jest z amatorami bez doswiadczenia. 20.02.06, 15:52
              Arturze, ja pisałem o współpracy via internet, bo przy paru swoich książkach
              tego doświadczyłem :) Naprawdę nie idę na ilość ;-D

              A poza tym przypisałeś mi tezy z posta Ajtry :)
        • donatta Arturze, o szatańskiej końcówce ;) 20.02.06, 14:30
          Napisałam kilka książek, przetłumaczyłam drugie tyle, współtworzyłam też kilka
          słowników. Z wyjątkiem jednego cacusu z dyskietką, wszystkie gotowe teksty i
          pliki odsyłałam drogą mailową. Propozycje własne także wysyłam mailem. Nie
          zdarzyło się jeszcze, żeby ktokolwiek robił w związku z tym jakieś trudności.

          Co więcej - może się tu niektórym narażę taką teorią - uważam, że w dobie
          powszechności komputerów i Internetu, komunikacja mailowa jest najlepszym i
          najszybszym sposobem relacji na drodze autor/tłumacz - wydawnictwo.
          Poczcie Polskiej mówię - precz!
          • artur666 Re: Arturze, o szatańskiej końcówce ;) 20.02.06, 15:30
            Tak, ladnie, na prawde. Ale to tak wyglada z Twojej:
            Niestety nie uwzgledniasz, ze jest druga strona medalu.
            Mowie niestety z wlasnego doswiadczenia znajomosci tych dwoch stron.
            Z jednej strony ciagle tez staram sie o dalsze kontakty, tez z wydawnictwami.
            Z drugiej strony dostaje maile od roznych "chetnych". Maile przychodza nawet z
            Rumunii. Wiele spamu. Myslisz, ze na kazdy mail powinieniem odpisywac? A kto to
            przerobi? Moze powinienem zatrudnic ladna sekretarke, ze super kwalifikacjami
            za wielkie pieniadze? Fajny pomysl! :)
            Teraz odpowiem tobie jak to po kilkunastu latach u mnie funkcjonuje.
            Jesli szukam wydawnictwa to po znalezieniu ich numeru telefonu, poprostu
            dzwonie i rozmawiam z osoba kompetentna, od niej wiem czy zaiteresowanie jest,
            czy mozna sobie dac spokoj, a pozniej jesli zaiteresowanie jest wysylam poczta,
            e-mailem, daje link na swoje strony....i tak kroczek po kroczku do celu. No i
            juz funkcjonuje ponad 10 lat.
            W princie wspolpracowalem przy ponad...juz sam nie wiem...150-200 ksiazkach i
            nigdy nie udalo sie zalapac wydawnictwa na akcje mailingowa i gdy czytam o
            roznych idealnych wyobrazeniach musze sie tylko pod nosem usmiechac. Czasem cos
            napisze.
            • donatta Re: Arturze, o szatańskiej końcówce ;) 20.02.06, 16:04
              artur666 napisał:

              > Tak, ladnie, na prawde. Ale to tak wyglada z Twojej:
              > Niestety nie uwzgledniasz, ze jest druga strona medalu.
              > Mowie niestety z wlasnego doswiadczenia znajomosci tych dwoch stron.
              > Z jednej strony ciagle tez staram sie o dalsze kontakty, tez z wydawnictwami.
              > Z drugiej strony dostaje maile od roznych "chetnych". Maile przychodza nawet
              z
              > Rumunii. Wiele spamu. Myslisz, ze na kazdy mail powinieniem odpisywac? A kto
              to
              >
              > przerobi?

              Teza całego tego wątku opiera się na nie tym, czy wydawnictwa odpowiadają
              autorom/tłumaczom, tylko czy akceptują maile. A to pewna różnica.

              Moze powinienem zatrudnic ladna sekretarke, ze super kwalifikacjami
              > za wielkie pieniadze? Fajny pomysl! :)

              No, widzę, że przypadł Ci do gustu, skoro podkreślasz jej urodę:-) Nie
              zapomnij, że nogi powinna mieć do nieba ...

              > Teraz odpowiem tobie jak to po kilkunastu latach u mnie funkcjonuje.
              > Jesli szukam wydawnictwa to po znalezieniu ich numeru telefonu, poprostu
              > dzwonie i rozmawiam z osoba kompetentna, od niej wiem czy zaiteresowanie
              jest,
              > czy mozna sobie dac spokoj, a pozniej jesli zaiteresowanie jest wysylam
              poczta,
              >
              > e-mailem,

              Coś Ci powiem, postawiłam się właśnie w sytuacji tego wydawcy, o którym
              piszesz. I wyobraziłam sobie dwie skrajne opcje: Moja - czyli wysyłam maila z
              ofertą swojej książki. I Twoja - najpierw nękasz wydawnictwo telefonami, potem
              jeszcze wysyłasz tradycyjną pocztą, a na końcu - mailem.
              Będę się upierać, że moja jest lepsza. Wystarczy tylko klik myszką i mój mail
              ląduje w koszu (zakładając, że wydawnictwo nie jest zainteresowane). Biedna
              redakcja musi natomiast uporać się z Twoimi telefonami, wrzucić Twój wydruk do
              niszczarki i jeszcze poklikać myszką. Ciekawe, co wolą ...

              daje link na swoje strony....i tak kroczek po kroczku do celu. No i
              > juz funkcjonuje ponad 10 lat.

              Pracuję w tej "branży" trochę krócej niż Ty - bo zaledwie 7 lat. Kontakt
              mailowy sprawdza się znakomicie. Ba, nie tylko ja składam oferty wydawnictwom w
              ten sposób, również mnie tak samo odnajdują z propozycjami. Jak oni mogą tak mi
              zaśmiecać skrzynkę?

              > W princie wspolpracowalem przy ponad...juz sam nie wiem...150-200 ksiazkach i
              > nigdy nie udalo sie zalapac wydawnictwa na akcje mailingowa i gdy czytam o
              > roznych idealnych wyobrazeniach musze sie tylko pod nosem usmiechac. Czasem
              cos
              >
              > napisze.

              Zauważyłam. Zwykle obok tematu.

    • autumna Re: Przyjmowanie tekstów 20.02.06, 14:50
      > Co sądzicie o braku możliwości przesyłania ofert drogą mejlową?

      Jest dla mnie zrozumiałe, że wydawnictwo prosi o wydruk całego tekstu. Dokładne przeczytanie kilkuset stron tekstu na monitorze jest naprawdę męczące, a do wydawnictw przychodzi tego dużo. Nie pojmuję natomiast braku wytycznych dla autorów na stronach internetowych (a zaoszczędziłoby to pracy i ta nieszczęsna skrzynka by sie nie zapychała...). Czy tak trudno zamieścic kilka zdań, np. że na e-maila mozna przysyłać tylko streszczenie i krótki fragment, a wybrani autorzy zostana poproszeni o wydruk całości tekstu?
      • pastelova Re: Przyjmowanie tekstów 21.02.06, 10:22
        jest też tak, że w wydruku proszą tylko o reprezentatywne fragmenty prozy/albo
        co tam piszecie.
        jeśli im się spodobają, całość można słać mailem.
        tak uczyniłam. wydawnictwo samo sobie wydrukowało książeczkę.
        bez najmniejszych problemów :-)
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka