Dodaj do ulubionych

NWA - Nakladem Wlasnym Autora

02.12.03, 15:55
Gdy slysze o wydawaniu czegos nakladem wlasnym autora, to nieodmiennie
kojarzy mi sie to z rozdzialem 39 w "Wahadle Foucault" o Wydawnictwie
Manunzio ;o)

Czy ktos moglby napisac, jak to wyglada naprawde ?
Obserwuj wątek
    • millefiori Re: NWA - Nakladem Wlasnym Autora 02.12.03, 17:31
      Przylaczam sie do prosby Baloo. Moze glupio pytam: czy trzeba zalozyc
      wydawnictwo wlasne (np. Efemeryda), a co za tym, czy raczej przedtem idzie -
      dzialalnosc gospodarcza???

      Dygam z Zagubienia,
      Millefiori
      • hajota Re: NWA - Nakladem Wlasnym Autora 02.12.03, 19:12
        Nie wydaje mi się, żeby trzeba było mieć wydawnictwo (o rany, kalambur wyszedł)
        i działalność. Przecież możesz zlecić wydrukowanie dowolnej drukarni. Niedawno
        na grupie usenetowej pl.rec.ksiazki reklamował się ktoś spod adresu
        ksiazki@upi.pl - usługi poligraficzne.
        Nie wiem tylko, jak to jest wtedy z uzyskaniem ISBN.
        Z doświadczeń kolegi, który wydaje czasopismo naukowe (ale ma działalność)
        wiem, że najgorszym problemem jest dystrybucja.
        • millefiori Re: NWA - Nakladem Wlasnym Autora 02.12.03, 20:10
          Hajota ma racje, bedzie klopot z ISBN

          www.isbn.org/standards/home/isbn/help.asp
          • marianeq Re: NWA - Nakladem Wlasnym Autora 03.12.03, 00:39
            Z ISBN nie ma problemów. Zwracasz się do BN'ki www.bn.org.pl i od razu
            dostajesz 10 numerów. Nie pytają sie tam o działalność itp. rzeczy, więc można
            zarejestrować się na swoje imię i nazwisko (co uczyniłem).
            PA!wel
            • millefiori Re: NWA - Nakladem Wlasnym Autora - ISBN 03.12.03, 09:31
              marianeq napisał:

              > Z ISBN nie ma problemów. Zwracasz się do BN'ki www.bn.org.pl i od razu
              > dostajesz 10 numerów. Nie pytają sie tam o działalność itp. rzeczy, więc
              można
              > zarejestrować się na swoje imię i nazwisko (co uczyniłem).
              > PA!wel

              Dzieki za wyjasnienie, Pa!wle. Bez Twej rady rozbilabym sie o sformulowania
              wystepujace w tekscie angielskim i polskim:
              Wydawnictwo, (ktorym nie jestem) i Wydawca, (ktorym nie jestem i przynajmniej
              na razie nie czuje).
              Czyli: czy to oznacza, ze w Polsce KAZDA osoba powyzej 18 r.ż. (niezaleznie od
              tego, czy prowadzi zarejestrowana dzialalnosc wydawnicza, czy nie) moze dostac
              ISBN, BEZ podawania tytulu publikacji, "na niewidziane"?

              Serdecznosci,
              Millefiori
              • baloo1 Re: NWA - Nakladem Wlasnym Autora - ISBN 03.12.03, 10:01
                Raz zanosilem takie podanie do BN. Musial byc jednak autor (lub redakor serii),
                tytul dziela (albo serii) i krotki opis. Wydawca mial byc akurat pewien
                Szanowny Instytut uniwersytecki, wiec tez podalismy go jako wydawce (choc
                wydaje mi sie, ze wlasnie Instytuty uniwersyteckie nie mogly prowadzic
                dzialalnosci gospodarczej).

                Aha, dostalismy od razu kilka tych ISBN-ow, na zapas (bo to miala byc seria
                wydawnicza, albo czasopismo, juz nie pamietam, jak to zaklasyfikowano).

                Nie pamietam tylko, czy bylo to proste podanie, czy jakis formularz. Ale chyba
                podanie.

                pozdrawiam

                B.
              • marianeq Re: NWA - Nakladem Wlasnym Autora - ISBN 03.12.03, 10:51
                BN nie pyta czy jesteś firmą, czy książkę już napisałeś, czy dopiero o niej
                myślisz. Używane jest określenie "wydawca", a więc jest to określenie bardzo
                nieprezycyjne w dodatku jest dopisek: "Pismo powinno być podpisane, a w
                przypadku firm wydawniczych, również opatrzone pieczęcią." (
                www.bn.org.pl/ISBN_info.htm ).

                Moje podanie wyglądało mniej więcej tak:

                Zwracam się z uprzejmą prośbą o przydzielenie puli numerów ISBN.
                Poniżej podaję pełne dane wg wymogów podanych na stronie internetowej
                Biblioteki Narodowej.

                Nazwa:
                Adres:
                Adres korespondencyjny:
                Telefon:
                e-mail:
                www:
                Szacunkowa liczba tytułów (rocznie):

                Po kilku dniach dostałem pulę 10 numerów ISBN oraz druk zgłoszenia publikacji
                (nieobowiązkowy) - co to będzie wydawane, ile stron, który numer itp. dane
                potrzebne BNce do rejestracji wydawnictw "w druku". Dołączona była również
                instrukcja stosowania ISBN - wyciąg z odpowiedniej normy Polskiego Komintetu
                Normalizacyjnego, oraz przypomnienie o egzemplarzu obowiązkowym dla BN.

                Jak więc sami widzicie - różnice w wydawaniu numeru ISBN między różnymi krajami
                są ogromne. W Polsce nie ma opłat, ścisłych rejestracji i innych obostrzeń tak
                wiec powinniśmy się cieszyć :)

                Pozdry,
                PA!wel

                millefiori napisała:

                > Dzieki za wyjasnienie, Pa!wle. Bez Twej rady rozbilabym sie o sformulowania
                > wystepujace w tekscie angielskim i polskim:
                > Wydawnictwo, (ktorym nie jestem) i Wydawca, (ktorym nie jestem i przynajmniej
                > na razie nie czuje).
                > Czyli: czy to oznacza, ze w Polsce KAZDA osoba powyzej 18 r.ż. (niezaleznie
                od
                > tego, czy prowadzi zarejestrowana dzialalnosc wydawnicza, czy nie) moze
                dostac
                > ISBN, BEZ podawania tytulu publikacji, "na niewidziane"?
                >
                > Serdecznosci,
                > Millefiori
      • szwedzka Re: NWA - Nakladem Wlasnym Autora 02.12.03, 22:38
        millefiori napisała:
        > Przylaczam sie do prosby Baloo. Moze glupio pytam: czy trzeba zalozyc
        > wydawnictwo wlasne (np. Efemeryda), a co za tym, czy raczej przedtem idzie -
        > dzialalnosc gospodarcza???

        Żeby wydrukować sobie książkę, nie trzeba działalności. Niestety, żeby ją
        sprzedawać, już tak. Taka polska chora rzeczywistość, że nie można po prostu
        zapłacić podatku, tylko trzeba od razu całą masę haraczy (czytaj: ZUS), które z
        góry czynią całe przedsięwzięcie nieopłacalnym.

        Natomiast z ISBN nie ma najmniejszego problemu, pisze się do Biblioteki
        Narodowej i ISBN się dostanie.

        Paweł
        • millefiori Re: NWA - Nakladem Wlasnym Autora - etap 1 03.12.03, 10:55
          szwedzka napisał:

          > Żeby wydrukować sobie książkę, nie trzeba działalności. Niestety, żeby ją
          > sprzedawać, już tak. Taka polska chora rzeczywistość, że nie można po prostu
          > zapłacić podatku, tylko trzeba od razu całą masę haraczy (czytaj: ZUS),
          które z
          >
          > góry czynią całe przedsięwzięcie nieopłacalnym.
          >
          > Natomiast z ISBN nie ma najmniejszego problemu, pisze się do Biblioteki
          > Narodowej i ISBN się dostanie.

          czyli, jak rozumiem, latwosc z uzyskaniem ISBN jest ostatnim jasnym punktem po
          drodze? A dalej same schody????

          Zabieram sie za uporzadkowanie dotychczasowych danych.
          1. Autor ma tekst /ktory wlasnie napisal, albo wyciagnal z szuflady odrzucony
          niegdys maszynopis i go odkurzyl, odswiezyl, wprowadzil do komputera; albo
          bierze tekst opublikowanej ksiazki, ktorej wydawca juz nie chce drukowac, z
          przyczyn roznych
          i "wymówil" autorowi dalsza wspolprace w tej dziedzinie/
          2. Chce go opublikowac:
          tu ma 2 opcje
          1. Idzie do wydawcy i ofiarowuje sie wydac ksiazke na wlasny koszt w zamian za
          co wydawca ... wlasnie, co robi wydawca ??? czy wylacznie uzycza nazwy
          wydawnictwa, firmujacej WNA ksiazke? Czy moze ma jeszcze jakies inne
          obowiazki? Czy zarabia na tej ksiazce?
          2. Wydaje wlasnym nakladem:
          - przeprowadza kalkulacja kosztow
          - jesli nie jest w stanie poradzic sobie z okladka i ilustracjami - szuka
          grafika
          - wystepuje o przydzial ISBN (BN)
          - zastrzega prawa autorskie (zaiks, notariusz)
          - rozpisuje konkurs ofert drukarni (liczna egzemplarzy, papier, kolor,
          ilustracje, oprawa)
          - drukarnia drukuje, introligatornia oprawia,
          - na razie autor-wydawca poniosi koszty.
          Teraz wypadaloby otrzymac, poza satysfakcja wynikla z opublikowania,
          przynajmniej zwrot poniesionych kosztow.
          Tu zaczyna sie etap II - problem DYSTRYBUCJI.
          Za duzo i zbyt chaotycznych pytan klebi mi sie na ten temat.
          • szwedzka Re: NWA - Nakladem Wlasnym Autora - etap 1 03.12.03, 12:46
            millefiori napisała:
            > 1. Autor ma tekst
            > 2. Chce go opublikowac:
            > tu ma 2 opcje
            > 1. Idzie do wydawcy i ofiarowuje sie wydac ksiazke na wlasny koszt w zamian
            za
            > co wydawca ... wlasnie, co robi wydawca ??? czy wylacznie uzycza nazwy
            > wydawnictwa, firmujacej WNA ksiazke? Czy moze ma jeszcze jakies inne
            > obowiazki? Czy zarabia na tej ksiazce?

            Są wydawnictwa, które sprzedają taką usługę, jak wydanie książki, ale ich
            narzut jest horrendalny, wyraźnie żerują na tym, że autor zaaferowany swoim
            dziełem nie orientuje się, że koszt druku wcale nie musi być niebotyczny. Inne
            wydawnictwa włączają taką książkę do własnej oferty i wydają ją niejako sami,
            tyle że autor ponosi koszty.

            > 2. Wydaje wlasnym nakladem:
            > - przeprowadza kalkulacja kosztow
            > - jesli nie jest w stanie poradzic sobie z okladka i ilustracjami - szuka
            > grafika
            > - wystepuje o przydzial ISBN (BN)
            > - zastrzega prawa autorskie (zaiks, notariusz)

            Moim zdaniem, zbędna i niepotrzebna ostrożność. Tekst jest chroniony prawem
            autorskim z samego tytułu, że autor go napisał i nie trzeba tego w żaden sposób
            poświadczać. W opublikowanej książce wyraźnie jest powiedziane, kto jest
            autorem. Wcześniej z tekstem styka się tyle osób, że świadków na potwierdzenie
            autorstwa nie zabraknie. Gdyby nawet jakieś wydawnictwo chciało tekst ukraść,
            ale praktycznie to się nie zdarza. Nie warta skórka za wyprawkę. Autorom płaci
            się takie grosze, że oszczędność żadna, a ryzyko przegrania procesu i płacenia
            odszkodowań duże.

            Paweł
            • millefiori Re: NWA - Nakladem Wlasnym Autora - etap 1 04.12.03, 10:53
              szwedzka napisał:


              > > - zastrzega prawa autorskie (zaiks, notariusz)
              >
              > Moim zdaniem, zbędna i niepotrzebna ostrożność. Tekst jest chroniony prawem
              > autorskim z samego tytułu, że autor go napisał i nie trzeba tego w żaden
              sposób
              >
              > poświadczać. W opublikowanej książce wyraźnie jest powiedziane, kto jest
              > autorem. Wcześniej z tekstem styka się tyle osób, że świadków na
              potwierdzenie
              > autorstwa nie zabraknie. Gdyby nawet jakieś wydawnictwo chciało tekst
              ukraść,
              > ale praktycznie to się nie zdarza. Nie warta skórka za wyprawkę. Autorom
              płaci
              > się takie grosze, że oszczędność żadna, a ryzyko przegrania procesu i
              płacenia
              > odszkodowań duże.
              >
              > Paweł

              Chodzi mi o zastrzezenie przed publikacja. Na przyklad, gdy autor juz
              pochodzil od drzwi do drzwi i np. zostawil po drodze tekst dziela do recenzji
              (ktorej nigdy nie dostal). Az tu nagle ukazuje sie ksiazka zadziwiajaco
              zblizona trescia, podpisana innym nazwiskiem.
          • emka_1 drobne uwagi 03.12.03, 14:11
            głupie pytanie: czy wydanie ksiązki ma służyć wyłącznie satysfakcji autora, czy
            też może autor liczy na przyziemny zarobek? nie miliony, ale choć mały plus po
            stronie 'ma'?

            jeśli autor jest zwolennikiem zarobienia na własnej twórczości powinien po
            odkurzeniu swojego dzieła wykonać szereg z pozoru niepotrzebnych czynności -
            czyli rozpocząć proces wydawniczy od działań marketingowych:( przykre, ale
            ksiązka to produkt podlegający prawom rynku. do tego nie jest to dobro z gatunku
            FMCG.
            po pierwsze powinien zacząć od zrobienia 'deski'(badanie gabinetowe:), co
            teoretycznie w dobie sieciowej nie powinno sprawić większych kłopotów, o ile
            dysponuje się choć minimalnym zasobem wiedzy.
            znając otoczenie, popyt, ceny etc. musi bezlitośnie (a to bardzo bolesne)
            określić swoje dzieło - jego silne i słabe strony oraz miejsce na rynku.
            trzeba także pomyślec o czytelniku - do kogo ksiązka jest skierowana, bo od
            tego zależy sposób dystrybucji, tak informacji o ksiązce, jak i dystrybuowania
            samej ksiązki oraz strona wizualna książki. wiara że zamiast tego wystarczy
            założyć witrynę internetową jest jednak nieuzasadniona. bez marketingu i reklamy
            (właściwej) będzie to sprzedaż przypadkowa, a nie o to chodzi.

            zgromadziwszy wiedzę 'handlową', w tym ZAKRES CEN MOZLIWYCH DO UZYSKANIA za
            egzemplarz, można zająć się kształtem ksiązki czyli pracami okołodrukarnianymi.

            także na tym etapie autor powinien myśleć o odbiorcy, nie tylko o własnym
            dziecięciu-książce. dlatego powinien zadbać o projekt typograficzny, nie
            poprzestając jedynie na wrzuceniu tekstu w komputer. wydaje sie to nieistotne,
            ale układ strony, czcionka (i cała masa innych drobiazgów) mają wpływ na odbiór
            dzieła. z punktu widzenia autora pozamerytoryczny :)
            to samo dotyczy okładki czyli opakowania. oczywiście istnieje cały szereg ksiąg
            i książek, które kupuje się przez rozum, ale są i takie, które kupuje sie oczami
            i nie mam tu na myśli harlequinów :)
            warto poświęcić nieco uwagi wyglądowi ksiązki. koszty nie sa zbyt wielkie, a
            zawsze jeszcze można uzyskać darmową reklamę, gdy książka wygra np. jakiś
            konkurs edytorski np. na targach.

            jeśli autor liczy się z pieniędzmi, lepiej wcześniej znać ceny druku (i
            pozostałe stałe techniczne) zanim przystąpi się do projektowanie, czy też
            zlecania projektu - lepiej wykorzystać ograniczenia niż później z bólem
            rezygnować ze zbyt drogich elementów.

            należy pamietać, ze oprócz kosztów projektowo-drukarskich będą potrzebne jakieś
            pieniądze na promocję ksiązki, logistykę etc. samo się nie sprzeda 'tak jak
            grzmi samo i samo się błyska'. kontakty z 'kanałami' trzeba nawiązać przed
            przystąpieniem do druku 'dzieła właściwego'.

            to wszystko, rzecz jasna, ogólniki , bo wszystko zależy od konkretnej ksiązki i
            jej potencjalnych odbiorców. niestety gotowej recepty nie ma, chyba, ze od razu
            autor przewiduje sprzedaż swojej ksiązki w taniej jatce, albo w hipermarkecie
            (na kilogramy) :(

            czego nikomu z forumowiczów nie życzę (choć b.lubię kupować w tanich jatkach)







            • millefiori Re: drobne uwagi 04.12.03, 11:09
              emka_1 napisała:

              > głupie pytanie: czy wydanie ksiązki ma służyć wyłącznie satysfakcji autora,
              cz
              > y
              > też może autor liczy na przyziemny zarobek? nie miliony, ale choć mały plus
              po
              > stronie 'ma'?

              Bardzo optymistycznie sugerowalam zwrot kosztow wlasnych, w tym rowniez wklad
              pracy autora.
              >
              > jeśli autor jest zwolennikiem zarobienia na własnej twórczości powinien po
              > odkurzeniu swojego dzieła wykonać szereg z pozoru niepotrzebnych czynności -
              > czyli rozpocząć proces wydawniczy od działań marketingowych:( przykre, ale
              > ksiązka to produkt podlegający prawom rynku. do tego nie jest to dobro z
              gatunk
              > u
              > FMCG.
              > po pierwsze powinien zacząć od zrobienia 'deski'(badanie gabinetowe:), co
              > teoretycznie w dobie sieciowej nie powinno sprawić większych kłopotów, o ile
              > dysponuje się choć minimalnym zasobem wiedzy.
              > znając otoczenie, popyt, ceny etc. musi bezlitośnie (a to bardzo bolesne)
              > określić swoje dzieło - jego silne i słabe strony oraz miejsce na rynku.

              Przewąchalam. Zalamalam sie w cichosci ducha. I jak mam sie nie utwierdzac w
              przekonaniu o braku zapotrzebowania spolecznego?

              > trzeba także pomyślec o czytelniku - do kogo ksiązka jest skierowana,

              Wąski zakres tematyczny bo to 2 monografie.

              bo od
              > tego zależy sposób dystrybucji, tak informacji o ksiązce, jak i
              dystrybuowania
              > samej ksiązki oraz strona wizualna książki. wiara że zamiast tego wystarczy
              > założyć witrynę internetową jest jednak nieuzasadniona. bez marketingu i
              reklam
              > y
              > (właściwej) będzie to sprzedaż przypadkowa, a nie o to chodzi.
              >
              Zgadzam sie w calej rozciaglosci.

              > zgromadziwszy wiedzę 'handlową', w tym ZAKRES CEN MOZLIWYCH DO UZYSKANIA za
              > egzemplarz, można zająć się kształtem ksiązki czyli pracami
              okołodrukarnianymi.
              >
              > także na tym etapie autor powinien myśleć o odbiorcy, nie tylko o własnym
              > dziecięciu-książce. dlatego powinien zadbać o projekt typograficzny, nie
              > poprzestając jedynie na wrzuceniu tekstu w komputer. wydaje sie to
              nieistotne,
              > ale układ strony, czcionka (i cała masa innych drobiazgów) mają wpływ na
              odbiór
              > dzieła. z punktu widzenia autora pozamerytoryczny :)

              To juz zalezy od autora. na zasadzie nie czyn drugiemu co tobie niemile i
              przeszkadzajace w smakowaniu dziela.
              > to samo dotyczy okładki czyli opakowania. oczywiście istnieje cały szereg
              ksiąg
              > i książek, które kupuje się przez rozum, ale są i takie, które kupuje sie
              oczam
              > i
              > i nie mam tu na myśli harlequinów :)
              Tez tak mysle :)!
              > warto poświęcić nieco uwagi wyglądowi ksiązki. koszty nie sa zbyt wielkie, a
              > zawsze jeszcze można uzyskać darmową reklamę, gdy książka wygra np. jakiś
              > konkurs edytorski np. na targach.
              >
              > jeśli autor liczy się z pieniędzmi, lepiej wcześniej znać ceny druku (i
              > pozostałe stałe techniczne) zanim przystąpi się do projektowanie, czy też
              > zlecania projektu - lepiej wykorzystać ograniczenia niż później z bólem
              > rezygnować ze zbyt drogich elementów.
              >
              > należy pamietać, ze oprócz kosztów projektowo-drukarskich będą potrzebne
              jakieś
              > pieniądze na promocję ksiązki, logistykę etc. samo się nie sprzeda 'tak jak
              > grzmi samo i samo się błyska'. kontakty z 'kanałami' trzeba nawiązać przed
              > przystąpieniem do druku 'dzieła właściwego'.
              >
              > to wszystko, rzecz jasna, ogólniki , bo wszystko zależy od konkretnej
              ksiązki
              > i
              > jej potencjalnych odbiorców. niestety gotowej recepty nie ma, chyba, ze od
              razu
              > autor przewiduje sprzedaż swojej ksiązki w taniej jatce, albo w hipermarkecie
              > (na kilogramy) :(
              >
              > czego nikomu z forumowiczów nie życzę (choć b.lubię kupować w tanich jatkach)
              >
              >
              W tanich jatkach tez mozna lezec w dobrym towarzystwie, ale nie po to wydaje
              sie ksiazki, zeby zalegaly.
              >
              >
              >
              >
              • emka_1 Re: drobne uwagi 04.12.03, 13:18
                millefiori napisała:


                >
                > Bardzo optymistycznie sugerowalam zwrot kosztow wlasnych, w tym rowniez wklad
                > pracy autora.

                bardzo rozsądne podejście do kalkulacji.

                > Przewąchalam. Zalamalam sie w cichosci ducha. I jak mam sie nie utwierdzac w
                > przekonaniu o braku zapotrzebowania spolecznego?
                >

                >
                > Wąski zakres tematyczny bo to 2 monografie.

                'brzydki chłopiec mruknął-właśnie' - czy aby starannie 'swata' zrobiłaś? :)
                jest konkurencja w tej dziedzinie? czym wyróżnia się twoja monografia? dajesz
                czytelnikowi więcej niż inni? może inaczej? czy to ma istotne znaczenie dla
                odbiorcy? skoro wąski temat, to i wąska grupa odbiorców- łatwiej ich potrzeby
                określić.
                >

                >
                > To juz zalezy od autora. na zasadzie nie czyn drugiemu co tobie niemile i
                > przeszkadzajace w smakowaniu dziela.

                smakowanie to jedno, a walory użytkowe to drugie. oczywiście, to ma bardzo rózne
                znaczenie w zależności od rodzaju ksiązki, ale drobny przykład - były sobie trzy
                historie polski - czworaczki (merytorycznie najlepsze), topolski( prawie równie
                dobry) i benon miśkiewicz . ten ostatni najgorszy (i merytorycznie,i stylowo),
                ale wydanie tego ostatniego posiadało niezaprzeczalne ułatwienie - mianowicie na
                marginesy wyrzucone były daty i krótkie notki. czytało sie czworaczki, ale
                miśkiewicz pozostawał ulubioną książka podręczną. gdyby czworaczki miały
                podobny układ, prawdopodobnie nikt, poza studentami autora, po miśkiewicza by
                nie sięgnął.

                warto pamiętac jak ksiązka będzie służyć czytelnikowi - czy to powieść do
                przeczytania jednym tchem, czy tez skarbnica wiedzy, do kórej wrać się będzie
                wielokrotnie w poszukiwaniu konkretnego ustępu:)


                > W tanich jatkach tez mozna lezec w dobrym towarzystwie, ale nie po to wydaje
                > sie ksiazki, zeby zalegaly.

                tak jest, najlepiej mieć dobre towarzystwo na półce w domu czytelnika, a jedyna
                dobra śmierć ksiązki, to śmierć przez zaczytanie :)))

                czego książkom wydanym przez forumowiczów życzę.

            • szwedzka Re: drobne uwagi 05.12.03, 20:29
              emka_1 napisała:
              > trzeba także pomyślec o czytelniku - do kogo ksiązka jest skierowana, bo od
              > tego zależy sposób dystrybucji, tak informacji o ksiązce, jak i dystrybuowania
              > samej ksiązki oraz strona wizualna książki. wiara że zamiast tego wystarczy
              > założyć witrynę internetową jest jednak nieuzasadniona. bez marketingu i
              reklam
              > y
              > (właściwej) będzie to sprzedaż przypadkowa, a nie o to chodzi.

              Dopatruję się tu polemiki z moją wypowiedzią, choć z tezą, której nie
              postawiłem. Oczywiście, że z informacją o książce trzeba dotrzeć do odbiorców.
              Tyle że strona internetowa umożliwia autorowi sprzedaż. Przy klasycznym modelu
              dystrybucji nawet jeśli autor swą książkę rozreklamuje (mam na myśli właśnie
              dotarcie z informacją do grupy docelowej, a nie szum medialny na całą Polskę),
              to i tak jej nie sprzeda, bo i jak. Hurtownik od niego nie weźmie, a jak weźmie
              to nie wiadomo czy zapłaci, a jak autor sam będzie jeździł po księgarniach, to
              jest to wysoki koszt, bez gwarancji, że ktoś z grupy docelowej do tej księgarni
              wejdzie, o tę książkę zapyta lub znajdzie upchniętą gdzieś w kącie regału. Że
              nie jest to problem wydumany, wiedzą ci, którzy nie ograniczają się do książek
              z pierwszych stron gazet czy nie biorą tego, co akurat leży w księgarni.
              Osobiście wiem o co najmniej kilku współcześnie wydanych książkach z literatury
              szwedzkiej, których - mimo stawania na głowie - nie mogę nabyć (i dziwić się,
              że wydawnictwo padło, jeśli nawet osoba zainteresowana nie jest w stanie kupić
              książki). Ostatnio odkryłem - co zakrawa na anegdotę - dwa nowe przekłady
              Strindberga w... Bibliotece Królewskiej w Sztokholmie. W Polsce tych książek
              nie ma, nikt nie słyszał ani o wydawnictwie ani o tłumaczu. Ot, pełna
              konspiracja.

              Paweł
              • emka_1 Re: drobne uwagi 06.12.03, 01:57
                >
                > Dopatruję się tu polemiki z moją wypowiedzią, choć z tezą, której nie
                > postawiłem.

                to mnie zaskoczyłeś. nie polemizowałam z twoją wypowiedzią, nawet taka myśl nie
                powstała mi w głowie. co zas tyczy tezy, której nie postawiłeś, pojawia się
                często w różnych artykułach prasowych, na ogół tekstach sponsorowanych przez
                księgarnie internetowe i może wywoływac mylne wrażenie, że sieć jest cudownym
                lekarstwem na każdy kłopot i do niej się odnosiłam.

                jak zrozumiałam millefiori założyła to forum w celu wymiany doświadczeń i
                informacji, więc nie wydaje mi się właściwym miejscem do prowadzenia sporów czy
                polemik.
                jednak w celu wyjaśnienia nieporozumienia pozwolę sobie uściślić -
                to co pisałam nie odnosi się w najmniejszym stopniu do twoich doświadczeń,
                ponieważ znalazłeś się w innej sytuacji niż 'teoretyczny autor wydający własnym
                nakładem'.ten jeszcze nie posiada paczek z książkami, które musi sprzedać.
                jeszcze nie zainwestował swoich pieniędzy, ma więc czas aby zadbać o usunięcie
                możliwie największej liczby przeszkód, jakie się pojawiają na drodze dystrybucji
                książki czyli najpierw zapewnić jej możliwie najlepszą, najszerszą dystrybucję,
                wykorzystując wszystkie dostępne kanały, a dopiero potem zlecać druk dzieła.

                czy w związku z tym powinien zawierzyć wyłacznie (własnej czy księgarnianej)
                sprzedaży via internet?

                nie radziłabym od razu oddawać pola. nie powinno się ominąć pracy wydawcy, a ta
                obejmuje również tzw. dział zbytu.

                czy to jest trudne i kłopotliwe? tak, ale nie znaczy, że skazane na
                niepowodzenie, o ile się pamięta, że budżet wydania wymaga czegoś więcej niż
                pokrycie kosztów druku i oprawy.

                dobrze też pamiętać, że inaczej powinien wyglądać cały ogólnie to nazwijmy
                marketing powieści kryminalnej, romansu, a inaczej monografii skierowanej do
                wąskiej grupy specjalistów.

                to, co piszę wynika z mojej wiedzy i doświadczeń zawodowych, nie ujmując ci
                niczego, są innego gatunku, bo oprócz projektowania graficznego, nadzoru
                autorskiego etc. mam całkiem spore doświadczenie w reklamie i marketingu. btw.
                szukaniem współwydawcy, pozyskiwaniem środków na książkę (nie swoją:) też się
                zajmowałam.

                przepraszam wszystkich autorów, za przyziemne podejście, ale książka jest
                towarem, który podlega prawom i mechanizmom rynku.

                zgadza się, ze wiele wydawnictw zachowuje się nieprofesjonalnie, zupełnie jakby
                im nie zależało na sprzedaży książek. niektóre z własnej głupoty padają. ale to
                wcale nie oznacza, że tak być powinno, czy musi być. autor wydający książkę
                własnym nakładem powinien dla własnego dobra ustrzec się wszelkich błędów
                popełnianych przez wydawnictwa 'nieprofesjonalne'.


                pzdr
                emka
    • monie_pl Re: NWA - Nakladem Wlasnym Autora 02.12.03, 18:09
      Nie wiem jak wyglada NWA i przylaczam sie do prosby o opisanie swoich
      doswiadczen.
      Z drugiej strony tak sobie mysle, ze wole poczekac na UE kiedy bede mogla
      zalozyc firme poza granicami kraju i nie bedzie mnie zjadal ZUS itp. Moze sie
      myle, ale tak bardzo mi sie marzy, zeby tego ZUSu nie placic.
      Monia
    • baloo1 Re: NWA - Nakladem Wlasnym Autora 02.12.03, 22:13
      Hmm, gdy sie zalozy swoje wydawnictwo, to juz nie jest NWA, tylko normalny (?)
      biznes wydawniczy ;o)

      Chodzilo mi o desperatow, ktorzy przychodza do istniejacych wydawnictw i godza
      sie na sfinansowanie wydania swojej tworczosci z wlasnej kieszeni (casus
      Manunzio ;D)
      • isanda Re: NWA - Nakladem Wlasnym Autora 03.12.03, 00:10
        tu, na tym forum byl juz taki watek "Jak wydac ksiazke" zainicjony przez
        elsgro. Wlasnie tam, zachecona przez ciebie, baloo opisalam swoje przygody z
        pierwsza ksiazka wydana przez wydawnictwo i z moja druga ksiazka NWA. No wiec
        nie bede sie powtarzac. Powiem tylko tyle, ze zniechecona nieco wspolpraca z
        wydawnictwem (dodruki i tlumaczenie bez mojego pozwolenia, a nawet bez
        powiadomienia mnie o tym) postanowilam tym razem zrobic to sama. Zaczelam od
        konca:
        1. sadaz rynku, znalezienia potencjalnych czytelnikow (akurat nie bylo z tym
        problemu bo to moi klienci), tak wiec problem dystrybucji mnie tak bardzo nie
        trapi
        2. ciezkie rozterki na temat tytulu - moze wam sie to wyda glupie, ale
        ustalenie tytulu bylo trudniejsze niz zaplanowanie dystrybycji (dzieki za
        konsultacje, droga millefiori!)
        3. namietne studiowanie waszych postow - dzieki ci baloo, kiciorze, erwuemie,
        monie, emko, hajoto i oczywiscie jeszcze raz millefiori za wszystkie rady,
        komentarze, ostrzezenia, podpowiedzi, cenne linki itd
        4. wyslalam listy do paru drukarni, zeby dowiedziec sie ile sobie zazycza za:
        80 stron, 2000 egzemplarzy, format A-5, laminatowana okladka, mat, 4 kolory,
        papier 200gr, tekst 2 kolory na papierze 120gr, wiazanie doskonale,
        12 ilustracji (karykaturki w charakterze przerywnikow)
        5. obecnie jestem na etapie rozmow z ilustratorami (rowniez skorzystalam z
        waszych rad na tym forum)
        Acha, i jeszcze jedno, wzielam sobie do serca rade millefiori i zlozylam swoja
        prace w zapieczetowanej kopercie u notariuszy, zeby sie zabezpieczyc przed
        ewentualnymi podkradaczami pomyslu.
        Robie to wszystko po raz pierwszy i wyznaje, ze jest to trudniejsze niz mi sie
        na poczatku zdawalo. Jesli sie po jakims czasie przestane sie odzywac na
        waszym forum, bedzie to oznaczalo, ze wyskoczylam z 10 pietra na skutek
        ostatecznego zalamania nerwowego. Choc mam nadzieje, ze to nie nastapi i
        wszystko sie uda. Nie beda rozpaczac jesli pomina mnie przy rozdawaniu
        nagrody Nobla. Caly tez proces NWA sprawia mi juz teraz wiele satysfakcji -
        no i ta wspaniala wolnosc, nikt mi sie nie wtraca, nie musze czekac na
        laskawe spojrzenie wszechmocnego wydawcy.
        • baloo1 Re: NWA - Nakladem Wlasnym Autora 03.12.03, 09:50
          Dzieki Isando.

          Po prostu chyba nie doczytalem uwaznie tamtego watku, bo utkwila mi w pamieci
          glownie Twoja dzaialnosc jako wydawcy, a nie jako ofiary NWA obcego wydawnictwa.

          Lece zatem doczytywac.
          • baloo1 Re: NWA - Nakladem Wlasnym Autora 03.12.03, 09:55
            I jeszcze jedno :

            Ani mi sie waz wyskakiwac. Najlepiej odreagowac opisujac tutaj swoje pierepalki
            (mysle, ze w razie potrzeby Millefiori udzieli Ci nawet dyspensy na uzywanie
            slow uwazanych powszechnie za wulgarne ;oD). Tym bardziej, ze masz tu wierne
            grono kibicow.
        • millefiori Re: NWA - Nakladem Wlasnym Autora 03.12.03, 10:28
          Isando, dziekuje za opis Twej drogi do publikacji NWA i za wszystkie mile
          slowa pod adresem Forum Nie zalamuj sie, kazdy las sie kiedys konczy, a Ty juz
          przeslas spory kawal drogi, wiec masz blizej niz dalej i nie poddawaj sie!
          Rozterki, problemy, zale i radosci wpisuj na forum.

          Serdecznosci nieustajace,
          Millefiori
      • hajota Re: NWA - Nakladem Wlasnym Autora 03.12.03, 01:00
        baloo1 napisał:

        > Hmm, gdy sie zalozy swoje wydawnictwo, to juz nie jest NWA, tylko normalny (?)
        > biznes wydawniczy ;o)
        >
        > Chodzilo mi o desperatow, ktorzy przychodza do istniejacych wydawnictw i
        godza
        > sie na sfinansowanie wydania swojej tworczosci z wlasnej kieszeni (casus
        > Manunzio ;D)

        Myślę, że wcale nietrudno znaleźć takie wydawnictwo, zwłaszcza wśród tych
        mniejszych.
        • baloo1 Re: NWA - Nakladem Wlasnym Autora 03.12.03, 09:52
          No mysle, ze chetnych do dojenia Autorow musi byc Legion ;o)
          Ciekaw jestem procedur - czy sa tak drastyczne, jak je opisuje Eco.
          • millefiori Re: NWA - Nakladem Wlasnym Autora 03.12.03, 11:26


            Liste wszystkich wydawcow w Polsce znajdziesz tutaj:

            ciok.pl/wydawcy.php?szukaj=y
            Ponad 10.000, ale uwaga, jak zaczniesz czytac, to szybko sie zorientujesz, ze
            tak naprawde jest ok. 4000 wydawcow wydawnictwowych. Wiele instytucji, firm i
            osob prowadzacych dzialalnosc gospodarcza wpisalo sobie dzialalnosc wydawnicza
            na wszelki wypadek, lub ich DW ogranicza sie do publikacji folderow, gazetki
            info itp.
            • baloo1 Re: NWA - Nakladem Wlasnym Autora 03.12.03, 11:38
              Dzieki , znam te strone jeszcze z czasow (w lecie tego roku) , kiedy probowalem
              przypomniec soie nazwe tego "swojego" wydawnictwa, ktore tak bardzo chcialo
              mnie pokochac ;o)
              Czy dobrze zrozumialem, ze masz w Cioku wykupiony abonament na korzystanie z
              ich danych ?
              • millefiori Re: NWA - Nakladem Wlasnym Autora 03.12.03, 13:44
                Nie mam. Do nazwy mozesz sie dostac zawsze, a potem Gugle na nos i hajda do
                sprawdzania, kto i co zacz.
                • baloo1 Re: NWA - Nakladem Wlasnym Autora 03.12.03, 23:35
                  Tak tez czynie od "zawsze" ;o)
                  Dlatego sie zdziwilem, ze ktos oprocz firm moglby chciec placic za dostep do
                  tej strony ;o)
            • marianeq Re: NWA - Nakladem Wlasnym Autora 04.12.03, 00:54
              Z tego co się orientuję CIOK upadł/upada, więc te bazy od dłuższego czasu są
              nieaktualne. Dodatkowe informacje można uzyskać w bazach BN'ki dot. wydanych
              ISBNów (mak.bn.org.pl/cgi-bin/makwww.exe?BM=9).
              Każdy ISBN składa się z 4 części: pierwsza część to kod kraju, następna numer
              wydawcy w systemie, kolejna to numer książki w puli przyznanych numerów, i
              ostatnia cyfra to suma kontrolna. Z ISBN można się ciakwych rzeczy
              dowiedzieć... :)

              Jeżeli ktoś chciałby dowiedzieć się konkretnych rzeczy dot. finansów jakiegoś
              przedsiębiorstwa wydawniczego lub księgarskiego to polecam Bibliotekę Analiz
              (www.rynek-ksiazki.pl/) - tam za analizę finansową - taki "wywiad
              gospodarczy" już się płaci - ale nigdy nie korzystałem więc nie wiem czy dane
              są ok. czy też takie sobie.

              PA!wel
              • isanda Re: NWA - Nakladem Wlasnym Autora 06.12.03, 13:47
                emka napisala:
                >to, co piszę wynika z mojej wiedzy i doświadczeń zawodowych, nie ujmując ci
                niczego, są innego gatunku, bo oprócz projektowania graficznego, nadzoru
                autorskiego etc. mam całkiem spore doświadczenie w reklamie i marketingu. btw.
                szukaniem współwydawcy, pozyskiwaniem środków na książkę (nie swoją:) też się
                zajmowałam.

                przepraszam wszystkich autorów, za przyziemne podejście, ale książka jest
                towarem, który podlega prawom i mechanizmom rynku.

                zgadza się, ze wiele wydawnictw zachowuje się nieprofesjonalnie, zupełnie jakby
                im nie zależało na sprzedaży książek. niektóre z własnej głupoty padają. ale to
                wcale nie oznacza, że tak być powinno, czy musi być. autor wydający książkę
                własnym nakładem powinien dla własnego dobra ustrzec się wszelkich błędów
                popełnianych przez wydawnictwa 'nieprofesjonalne'.

                Bardzo mnie interesuja szczegolnie te bledy popelniane przez nieprofesjonalne
                wydawnictwa. Moze by zechciala nam cos wiecej o tym powiedziec, ostrzec
                potencjalnych autorow, ktorzy chca byc wydawcami swoich dziel. Czy jest moze
                jakies 10 przykazan, ktorych nalezaloby przestrzegac, zeby uniknac fatalnych
                bledow?
                • emka_1 Re: NWA - Nakladem Wlasnym Autora 06.12.03, 19:47
                  isanda napisała:

                  > Bardzo mnie interesuja szczegolnie te bledy popelniane przez nieprofesjonalne
                  > wydawnictwa. Moze by zechciala nam cos wiecej o tym powiedziec, ostrzec
                  > potencjalnych autorow, ktorzy chca byc wydawcami swoich dziel. Czy jest moze
                  > jakies 10 przykazan, ktorych nalezaloby przestrzegac, zeby uniknac fatalnych
                  > bledow?

                  większość postów na tym forum opisuje błędy wydawnictw i brak profesjonalizmu:)
                  począwszy od niezbyt uczciwego traktowania autora do rzucenia wydanej ksiązki na
                  głeboke wody rynku bez jakiejkolwiek asekuracji i wsparcia. nie ma sensu
                  dublować wątków, bo mechanizmy o jakich wspomina millefiori czy szwedzka (oraz
                  pozostali forumowicze) są typowe. zmieniać się mogą jedynie nazwy wydawnictw.

                  jeśli chcesz rad, bo nie nazwałabym tego przykazaniami (od tego są biblie
                  marketingu, w tym także edytorskiego:):

                  1.wydając ksiązkę trzeba liczyć się, że przyjdzie z autora przekształcić się w
                  wydawcę , podejmując wszystkie jego obowiązki, i wszystkie te obowiązki wykonać
                  sumiennie i dobrze. podkreślam wszystkie i dobrze. począwszy od badania rynku na
                  zapewnieniu kanałow dystrybucyjnych skończywszy.

                  na pytanie czy jest w stanie temu podołać, autor-wydawca musi sobie odpowiedzieć
                  sam. tym bardziej, że przekształcenie wymaga zmiany sposobu myślenia o książce.
                  to, co ważne dla autora, czyli wartość umownie nazwijmy to 'literacka' nie jest
                  najważniejszą i jedyną wartością dla wydawcy -liczy się sprzedany nakład i zysk
                  z tego tytułu osiągnięty.
                  jaki ten zysk ma byc, zalezy od wydawcy, czy wystarcza mu zwrot kosztów, czy
                  potrzebuje czegoś więcej.

                  2.autor zanim zostanie wydawcą musi sie poważnie zastanowić nad budżetem
                  wydania, czyli miec pewność, że będzie go stać na wydanie dzieła, to znaczy, że
                  żadne koszty pojawiające się w trakcie procesu wydawniczego go nie zaskoczą.

                  3.optymalizując koszty (jako wydawca) nie pokusi się o pozorne oczczędności
                  polegające np.na opuszczczeniu jakiegoś istotnego elementu technologicznego.

                  i to w zasadzie wszystko.

                  zresztą zamiast zajmować się tym czego się robić niepowinno, lepiej uwagę
                  poświęcić temu, co się zrobić powinno. o tym znajdziesz we wcześniejszych
                  postach (nie tylko moich).

                  pozdrawiam i życzę powodzenia.
                  emka
                  • isanda Re: Dekalog NWA 07.12.03, 15:05
                    mimo wszystko napisalam sobie troche dla podsumowania i troche dla zabawy swoj
                    DEKALOG WNA:


                    1.Pamietaj, ze to ty jestes panem i tworca swego dziela, wiec nie pozwol,
                    aby wydawca wtracal ci sie zbytnio w tresc i forme radzac ci, co sie
                    lepiej sprzedaje i dlaczego
                    2.Nie oddawaj zbyt wielu poklonow roznym bogom na rynku wydawniczym, bo im
                    nizej sie klaniasz tym bardziej cie wykorzystuja. Szanuj sie bardzo. To ty
                    jestes tym, ktory wybiera najlepsza oferte (co nie znaczy najtansza)
                    3.Przysiegnij sobie samemu, ze wydasz swoja ksiazke. To nie desperacja, lecz
                    determinacja jest matka sukcesu.
                    4.Pracuj nad swoja ksiazka w piatek, swiatek i w niedziele, sprawdzaj,
                    poprawiaj, nie zaniedbaj zadnego szczegolu, wycinaj, ulepszaj, haruj i oraj
                    jak dziki osiol bez wytchnienia, pelen natchnienia
                    5.Szanuj ojca i matke tego forum, czytaj pilnie wszystkie posty, sluchaj, co
                    ci tu radza i przed czym cie ostrzegaja, a bedziesz Polakiem madrym przed
                    szkoda
                    6.Nie zabijaj swego talentu i szansy oszczedzajac na korektorach, papierze i
                    szacie graficznej twego dziela itp. Nie pozwol tez innym zamordowac twojego
                    pomyslu przez tak zwane podcinanie ci skrzydel, krakanie, zniechecanie, ze
                    niby na co to komu. Wszak masz juz swoje rozeznanie rynku po jego
                    uprzedniej wnikliwej analizie, prawda? A poza tym bez ryzyka nie ma fizyka,
                    ani tymbardziej WNA.
                    7.nie sprzedawaj sie zbyt tanio
                    8.nie kradnij cudzych pomyslow, cytatow i madrosci, ale tez nie pozwol, zeby
                    inni cie okradali, unikaj nieuczciwych wydawcow (dowiesz sie o ich
                    sztuczkach tu na tym forum), zabezpiecz pilnie swoje prawa autorskie i
                    pamietaj, ze stzezonego Pan Bog strzeze
                    9.nie boj sie falszywego swiadectwa o twoim dziele ze strony przyszlych
                    krytykow, to nie krytycy maja cie polubic, ale czytelnicy, postaraj sie wiec
                    napisac ksiazke taka, jaka sam chcialbys przeczytac
                    10.nie pozadaj slawy i sukcesu bliznich twoich, ktorzy podostawali literackie
                    nagrody Nobla, zdobyli niesmiertelna slawe i mase pieniedzy. Moze sie
                    zdarzyc, ze akurat nie zbijesz majatku na swojej pierwszej ksiazce. WNA
                    kosztuje, fiskus czyha, posrednicy tez chca wyrwac swoje, no wiec moze
                    trzeba sie cieszyc przede wszystkim tym , ze ksiazki nasze trafia pod
                    jakies strzechy zapewniwszy nam przy okazji chocby skromny kawalek chleba
                    na dobry poczatek.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka