baloo1 02.12.03, 15:55 Gdy slysze o wydawaniu czegos nakladem wlasnym autora, to nieodmiennie kojarzy mi sie to z rozdzialem 39 w "Wahadle Foucault" o Wydawnictwie Manunzio ;o) Czy ktos moglby napisac, jak to wyglada naprawde ? Odpowiedz Link Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
millefiori Re: NWA - Nakladem Wlasnym Autora 02.12.03, 17:31 Przylaczam sie do prosby Baloo. Moze glupio pytam: czy trzeba zalozyc wydawnictwo wlasne (np. Efemeryda), a co za tym, czy raczej przedtem idzie - dzialalnosc gospodarcza??? Dygam z Zagubienia, Millefiori Odpowiedz Link
hajota Re: NWA - Nakladem Wlasnym Autora 02.12.03, 19:12 Nie wydaje mi się, żeby trzeba było mieć wydawnictwo (o rany, kalambur wyszedł) i działalność. Przecież możesz zlecić wydrukowanie dowolnej drukarni. Niedawno na grupie usenetowej pl.rec.ksiazki reklamował się ktoś spod adresu ksiazki@upi.pl - usługi poligraficzne. Nie wiem tylko, jak to jest wtedy z uzyskaniem ISBN. Z doświadczeń kolegi, który wydaje czasopismo naukowe (ale ma działalność) wiem, że najgorszym problemem jest dystrybucja. Odpowiedz Link
millefiori Re: NWA - Nakladem Wlasnym Autora 02.12.03, 20:10 Hajota ma racje, bedzie klopot z ISBN www.isbn.org/standards/home/isbn/help.asp Odpowiedz Link
marianeq Re: NWA - Nakladem Wlasnym Autora 03.12.03, 00:39 Z ISBN nie ma problemów. Zwracasz się do BN'ki www.bn.org.pl i od razu dostajesz 10 numerów. Nie pytają sie tam o działalność itp. rzeczy, więc można zarejestrować się na swoje imię i nazwisko (co uczyniłem). PA!wel Odpowiedz Link
millefiori Re: NWA - Nakladem Wlasnym Autora - ISBN 03.12.03, 09:31 marianeq napisał: > Z ISBN nie ma problemów. Zwracasz się do BN'ki www.bn.org.pl i od razu > dostajesz 10 numerów. Nie pytają sie tam o działalność itp. rzeczy, więc można > zarejestrować się na swoje imię i nazwisko (co uczyniłem). > PA!wel Dzieki za wyjasnienie, Pa!wle. Bez Twej rady rozbilabym sie o sformulowania wystepujace w tekscie angielskim i polskim: Wydawnictwo, (ktorym nie jestem) i Wydawca, (ktorym nie jestem i przynajmniej na razie nie czuje). Czyli: czy to oznacza, ze w Polsce KAZDA osoba powyzej 18 r.ż. (niezaleznie od tego, czy prowadzi zarejestrowana dzialalnosc wydawnicza, czy nie) moze dostac ISBN, BEZ podawania tytulu publikacji, "na niewidziane"? Serdecznosci, Millefiori Odpowiedz Link
baloo1 Re: NWA - Nakladem Wlasnym Autora - ISBN 03.12.03, 10:01 Raz zanosilem takie podanie do BN. Musial byc jednak autor (lub redakor serii), tytul dziela (albo serii) i krotki opis. Wydawca mial byc akurat pewien Szanowny Instytut uniwersytecki, wiec tez podalismy go jako wydawce (choc wydaje mi sie, ze wlasnie Instytuty uniwersyteckie nie mogly prowadzic dzialalnosci gospodarczej). Aha, dostalismy od razu kilka tych ISBN-ow, na zapas (bo to miala byc seria wydawnicza, albo czasopismo, juz nie pamietam, jak to zaklasyfikowano). Nie pamietam tylko, czy bylo to proste podanie, czy jakis formularz. Ale chyba podanie. pozdrawiam B. Odpowiedz Link
marianeq Re: NWA - Nakladem Wlasnym Autora - ISBN 03.12.03, 10:51 BN nie pyta czy jesteś firmą, czy książkę już napisałeś, czy dopiero o niej myślisz. Używane jest określenie "wydawca", a więc jest to określenie bardzo nieprezycyjne w dodatku jest dopisek: "Pismo powinno być podpisane, a w przypadku firm wydawniczych, również opatrzone pieczęcią." ( www.bn.org.pl/ISBN_info.htm ). Moje podanie wyglądało mniej więcej tak: Zwracam się z uprzejmą prośbą o przydzielenie puli numerów ISBN. Poniżej podaję pełne dane wg wymogów podanych na stronie internetowej Biblioteki Narodowej. Nazwa: Adres: Adres korespondencyjny: Telefon: e-mail: www: Szacunkowa liczba tytułów (rocznie): Po kilku dniach dostałem pulę 10 numerów ISBN oraz druk zgłoszenia publikacji (nieobowiązkowy) - co to będzie wydawane, ile stron, który numer itp. dane potrzebne BNce do rejestracji wydawnictw "w druku". Dołączona była również instrukcja stosowania ISBN - wyciąg z odpowiedniej normy Polskiego Komintetu Normalizacyjnego, oraz przypomnienie o egzemplarzu obowiązkowym dla BN. Jak więc sami widzicie - różnice w wydawaniu numeru ISBN między różnymi krajami są ogromne. W Polsce nie ma opłat, ścisłych rejestracji i innych obostrzeń tak wiec powinniśmy się cieszyć :) Pozdry, PA!wel millefiori napisała: > Dzieki za wyjasnienie, Pa!wle. Bez Twej rady rozbilabym sie o sformulowania > wystepujace w tekscie angielskim i polskim: > Wydawnictwo, (ktorym nie jestem) i Wydawca, (ktorym nie jestem i przynajmniej > na razie nie czuje). > Czyli: czy to oznacza, ze w Polsce KAZDA osoba powyzej 18 r.ż. (niezaleznie od > tego, czy prowadzi zarejestrowana dzialalnosc wydawnicza, czy nie) moze dostac > ISBN, BEZ podawania tytulu publikacji, "na niewidziane"? > > Serdecznosci, > Millefiori Odpowiedz Link
szwedzka Re: NWA - Nakladem Wlasnym Autora 02.12.03, 22:38 millefiori napisała: > Przylaczam sie do prosby Baloo. Moze glupio pytam: czy trzeba zalozyc > wydawnictwo wlasne (np. Efemeryda), a co za tym, czy raczej przedtem idzie - > dzialalnosc gospodarcza??? Żeby wydrukować sobie książkę, nie trzeba działalności. Niestety, żeby ją sprzedawać, już tak. Taka polska chora rzeczywistość, że nie można po prostu zapłacić podatku, tylko trzeba od razu całą masę haraczy (czytaj: ZUS), które z góry czynią całe przedsięwzięcie nieopłacalnym. Natomiast z ISBN nie ma najmniejszego problemu, pisze się do Biblioteki Narodowej i ISBN się dostanie. Paweł Odpowiedz Link
millefiori Re: NWA - Nakladem Wlasnym Autora - etap 1 03.12.03, 10:55 szwedzka napisał: > Żeby wydrukować sobie książkę, nie trzeba działalności. Niestety, żeby ją > sprzedawać, już tak. Taka polska chora rzeczywistość, że nie można po prostu > zapłacić podatku, tylko trzeba od razu całą masę haraczy (czytaj: ZUS), które z > > góry czynią całe przedsięwzięcie nieopłacalnym. > > Natomiast z ISBN nie ma najmniejszego problemu, pisze się do Biblioteki > Narodowej i ISBN się dostanie. czyli, jak rozumiem, latwosc z uzyskaniem ISBN jest ostatnim jasnym punktem po drodze? A dalej same schody???? Zabieram sie za uporzadkowanie dotychczasowych danych. 1. Autor ma tekst /ktory wlasnie napisal, albo wyciagnal z szuflady odrzucony niegdys maszynopis i go odkurzyl, odswiezyl, wprowadzil do komputera; albo bierze tekst opublikowanej ksiazki, ktorej wydawca juz nie chce drukowac, z przyczyn roznych i "wymówil" autorowi dalsza wspolprace w tej dziedzinie/ 2. Chce go opublikowac: tu ma 2 opcje 1. Idzie do wydawcy i ofiarowuje sie wydac ksiazke na wlasny koszt w zamian za co wydawca ... wlasnie, co robi wydawca ??? czy wylacznie uzycza nazwy wydawnictwa, firmujacej WNA ksiazke? Czy moze ma jeszcze jakies inne obowiazki? Czy zarabia na tej ksiazce? 2. Wydaje wlasnym nakladem: - przeprowadza kalkulacja kosztow - jesli nie jest w stanie poradzic sobie z okladka i ilustracjami - szuka grafika - wystepuje o przydzial ISBN (BN) - zastrzega prawa autorskie (zaiks, notariusz) - rozpisuje konkurs ofert drukarni (liczna egzemplarzy, papier, kolor, ilustracje, oprawa) - drukarnia drukuje, introligatornia oprawia, - na razie autor-wydawca poniosi koszty. Teraz wypadaloby otrzymac, poza satysfakcja wynikla z opublikowania, przynajmniej zwrot poniesionych kosztow. Tu zaczyna sie etap II - problem DYSTRYBUCJI. Za duzo i zbyt chaotycznych pytan klebi mi sie na ten temat. Odpowiedz Link
szwedzka Re: NWA - Nakladem Wlasnym Autora - etap 1 03.12.03, 12:46 millefiori napisała: > 1. Autor ma tekst > 2. Chce go opublikowac: > tu ma 2 opcje > 1. Idzie do wydawcy i ofiarowuje sie wydac ksiazke na wlasny koszt w zamian za > co wydawca ... wlasnie, co robi wydawca ??? czy wylacznie uzycza nazwy > wydawnictwa, firmujacej WNA ksiazke? Czy moze ma jeszcze jakies inne > obowiazki? Czy zarabia na tej ksiazce? Są wydawnictwa, które sprzedają taką usługę, jak wydanie książki, ale ich narzut jest horrendalny, wyraźnie żerują na tym, że autor zaaferowany swoim dziełem nie orientuje się, że koszt druku wcale nie musi być niebotyczny. Inne wydawnictwa włączają taką książkę do własnej oferty i wydają ją niejako sami, tyle że autor ponosi koszty. > 2. Wydaje wlasnym nakladem: > - przeprowadza kalkulacja kosztow > - jesli nie jest w stanie poradzic sobie z okladka i ilustracjami - szuka > grafika > - wystepuje o przydzial ISBN (BN) > - zastrzega prawa autorskie (zaiks, notariusz) Moim zdaniem, zbędna i niepotrzebna ostrożność. Tekst jest chroniony prawem autorskim z samego tytułu, że autor go napisał i nie trzeba tego w żaden sposób poświadczać. W opublikowanej książce wyraźnie jest powiedziane, kto jest autorem. Wcześniej z tekstem styka się tyle osób, że świadków na potwierdzenie autorstwa nie zabraknie. Gdyby nawet jakieś wydawnictwo chciało tekst ukraść, ale praktycznie to się nie zdarza. Nie warta skórka za wyprawkę. Autorom płaci się takie grosze, że oszczędność żadna, a ryzyko przegrania procesu i płacenia odszkodowań duże. Paweł Odpowiedz Link
millefiori Re: NWA - Nakladem Wlasnym Autora - etap 1 04.12.03, 10:53 szwedzka napisał: > > - zastrzega prawa autorskie (zaiks, notariusz) > > Moim zdaniem, zbędna i niepotrzebna ostrożność. Tekst jest chroniony prawem > autorskim z samego tytułu, że autor go napisał i nie trzeba tego w żaden sposób > > poświadczać. W opublikowanej książce wyraźnie jest powiedziane, kto jest > autorem. Wcześniej z tekstem styka się tyle osób, że świadków na potwierdzenie > autorstwa nie zabraknie. Gdyby nawet jakieś wydawnictwo chciało tekst ukraść, > ale praktycznie to się nie zdarza. Nie warta skórka za wyprawkę. Autorom płaci > się takie grosze, że oszczędność żadna, a ryzyko przegrania procesu i płacenia > odszkodowań duże. > > Paweł Chodzi mi o zastrzezenie przed publikacja. Na przyklad, gdy autor juz pochodzil od drzwi do drzwi i np. zostawil po drodze tekst dziela do recenzji (ktorej nigdy nie dostal). Az tu nagle ukazuje sie ksiazka zadziwiajaco zblizona trescia, podpisana innym nazwiskiem. Odpowiedz Link
emka_1 drobne uwagi 03.12.03, 14:11 głupie pytanie: czy wydanie ksiązki ma służyć wyłącznie satysfakcji autora, czy też może autor liczy na przyziemny zarobek? nie miliony, ale choć mały plus po stronie 'ma'? jeśli autor jest zwolennikiem zarobienia na własnej twórczości powinien po odkurzeniu swojego dzieła wykonać szereg z pozoru niepotrzebnych czynności - czyli rozpocząć proces wydawniczy od działań marketingowych:( przykre, ale ksiązka to produkt podlegający prawom rynku. do tego nie jest to dobro z gatunku FMCG. po pierwsze powinien zacząć od zrobienia 'deski'(badanie gabinetowe:), co teoretycznie w dobie sieciowej nie powinno sprawić większych kłopotów, o ile dysponuje się choć minimalnym zasobem wiedzy. znając otoczenie, popyt, ceny etc. musi bezlitośnie (a to bardzo bolesne) określić swoje dzieło - jego silne i słabe strony oraz miejsce na rynku. trzeba także pomyślec o czytelniku - do kogo ksiązka jest skierowana, bo od tego zależy sposób dystrybucji, tak informacji o ksiązce, jak i dystrybuowania samej ksiązki oraz strona wizualna książki. wiara że zamiast tego wystarczy założyć witrynę internetową jest jednak nieuzasadniona. bez marketingu i reklamy (właściwej) będzie to sprzedaż przypadkowa, a nie o to chodzi. zgromadziwszy wiedzę 'handlową', w tym ZAKRES CEN MOZLIWYCH DO UZYSKANIA za egzemplarz, można zająć się kształtem ksiązki czyli pracami okołodrukarnianymi. także na tym etapie autor powinien myśleć o odbiorcy, nie tylko o własnym dziecięciu-książce. dlatego powinien zadbać o projekt typograficzny, nie poprzestając jedynie na wrzuceniu tekstu w komputer. wydaje sie to nieistotne, ale układ strony, czcionka (i cała masa innych drobiazgów) mają wpływ na odbiór dzieła. z punktu widzenia autora pozamerytoryczny :) to samo dotyczy okładki czyli opakowania. oczywiście istnieje cały szereg ksiąg i książek, które kupuje się przez rozum, ale są i takie, które kupuje sie oczami i nie mam tu na myśli harlequinów :) warto poświęcić nieco uwagi wyglądowi ksiązki. koszty nie sa zbyt wielkie, a zawsze jeszcze można uzyskać darmową reklamę, gdy książka wygra np. jakiś konkurs edytorski np. na targach. jeśli autor liczy się z pieniędzmi, lepiej wcześniej znać ceny druku (i pozostałe stałe techniczne) zanim przystąpi się do projektowanie, czy też zlecania projektu - lepiej wykorzystać ograniczenia niż później z bólem rezygnować ze zbyt drogich elementów. należy pamietać, ze oprócz kosztów projektowo-drukarskich będą potrzebne jakieś pieniądze na promocję ksiązki, logistykę etc. samo się nie sprzeda 'tak jak grzmi samo i samo się błyska'. kontakty z 'kanałami' trzeba nawiązać przed przystąpieniem do druku 'dzieła właściwego'. to wszystko, rzecz jasna, ogólniki , bo wszystko zależy od konkretnej ksiązki i jej potencjalnych odbiorców. niestety gotowej recepty nie ma, chyba, ze od razu autor przewiduje sprzedaż swojej ksiązki w taniej jatce, albo w hipermarkecie (na kilogramy) :( czego nikomu z forumowiczów nie życzę (choć b.lubię kupować w tanich jatkach) Odpowiedz Link
millefiori Re: drobne uwagi 04.12.03, 11:09 emka_1 napisała: > głupie pytanie: czy wydanie ksiązki ma służyć wyłącznie satysfakcji autora, cz > y > też może autor liczy na przyziemny zarobek? nie miliony, ale choć mały plus po > stronie 'ma'? Bardzo optymistycznie sugerowalam zwrot kosztow wlasnych, w tym rowniez wklad pracy autora. > > jeśli autor jest zwolennikiem zarobienia na własnej twórczości powinien po > odkurzeniu swojego dzieła wykonać szereg z pozoru niepotrzebnych czynności - > czyli rozpocząć proces wydawniczy od działań marketingowych:( przykre, ale > ksiązka to produkt podlegający prawom rynku. do tego nie jest to dobro z gatunk > u > FMCG. > po pierwsze powinien zacząć od zrobienia 'deski'(badanie gabinetowe:), co > teoretycznie w dobie sieciowej nie powinno sprawić większych kłopotów, o ile > dysponuje się choć minimalnym zasobem wiedzy. > znając otoczenie, popyt, ceny etc. musi bezlitośnie (a to bardzo bolesne) > określić swoje dzieło - jego silne i słabe strony oraz miejsce na rynku. Przewąchalam. Zalamalam sie w cichosci ducha. I jak mam sie nie utwierdzac w przekonaniu o braku zapotrzebowania spolecznego? > trzeba także pomyślec o czytelniku - do kogo ksiązka jest skierowana, Wąski zakres tematyczny bo to 2 monografie. bo od > tego zależy sposób dystrybucji, tak informacji o ksiązce, jak i dystrybuowania > samej ksiązki oraz strona wizualna książki. wiara że zamiast tego wystarczy > założyć witrynę internetową jest jednak nieuzasadniona. bez marketingu i reklam > y > (właściwej) będzie to sprzedaż przypadkowa, a nie o to chodzi. > Zgadzam sie w calej rozciaglosci. > zgromadziwszy wiedzę 'handlową', w tym ZAKRES CEN MOZLIWYCH DO UZYSKANIA za > egzemplarz, można zająć się kształtem ksiązki czyli pracami okołodrukarnianymi. > > także na tym etapie autor powinien myśleć o odbiorcy, nie tylko o własnym > dziecięciu-książce. dlatego powinien zadbać o projekt typograficzny, nie > poprzestając jedynie na wrzuceniu tekstu w komputer. wydaje sie to nieistotne, > ale układ strony, czcionka (i cała masa innych drobiazgów) mają wpływ na odbiór > dzieła. z punktu widzenia autora pozamerytoryczny :) To juz zalezy od autora. na zasadzie nie czyn drugiemu co tobie niemile i przeszkadzajace w smakowaniu dziela. > to samo dotyczy okładki czyli opakowania. oczywiście istnieje cały szereg ksiąg > i książek, które kupuje się przez rozum, ale są i takie, które kupuje sie oczam > i > i nie mam tu na myśli harlequinów :) Tez tak mysle :)! > warto poświęcić nieco uwagi wyglądowi ksiązki. koszty nie sa zbyt wielkie, a > zawsze jeszcze można uzyskać darmową reklamę, gdy książka wygra np. jakiś > konkurs edytorski np. na targach. > > jeśli autor liczy się z pieniędzmi, lepiej wcześniej znać ceny druku (i > pozostałe stałe techniczne) zanim przystąpi się do projektowanie, czy też > zlecania projektu - lepiej wykorzystać ograniczenia niż później z bólem > rezygnować ze zbyt drogich elementów. > > należy pamietać, ze oprócz kosztów projektowo-drukarskich będą potrzebne jakieś > pieniądze na promocję ksiązki, logistykę etc. samo się nie sprzeda 'tak jak > grzmi samo i samo się błyska'. kontakty z 'kanałami' trzeba nawiązać przed > przystąpieniem do druku 'dzieła właściwego'. > > to wszystko, rzecz jasna, ogólniki , bo wszystko zależy od konkretnej ksiązki > i > jej potencjalnych odbiorców. niestety gotowej recepty nie ma, chyba, ze od razu > autor przewiduje sprzedaż swojej ksiązki w taniej jatce, albo w hipermarkecie > (na kilogramy) :( > > czego nikomu z forumowiczów nie życzę (choć b.lubię kupować w tanich jatkach) > > W tanich jatkach tez mozna lezec w dobrym towarzystwie, ale nie po to wydaje sie ksiazki, zeby zalegaly. > > > > Odpowiedz Link
emka_1 Re: drobne uwagi 04.12.03, 13:18 millefiori napisała: > > Bardzo optymistycznie sugerowalam zwrot kosztow wlasnych, w tym rowniez wklad > pracy autora. bardzo rozsądne podejście do kalkulacji. > Przewąchalam. Zalamalam sie w cichosci ducha. I jak mam sie nie utwierdzac w > przekonaniu o braku zapotrzebowania spolecznego? > > > Wąski zakres tematyczny bo to 2 monografie. 'brzydki chłopiec mruknął-właśnie' - czy aby starannie 'swata' zrobiłaś? :) jest konkurencja w tej dziedzinie? czym wyróżnia się twoja monografia? dajesz czytelnikowi więcej niż inni? może inaczej? czy to ma istotne znaczenie dla odbiorcy? skoro wąski temat, to i wąska grupa odbiorców- łatwiej ich potrzeby określić. > > > To juz zalezy od autora. na zasadzie nie czyn drugiemu co tobie niemile i > przeszkadzajace w smakowaniu dziela. smakowanie to jedno, a walory użytkowe to drugie. oczywiście, to ma bardzo rózne znaczenie w zależności od rodzaju ksiązki, ale drobny przykład - były sobie trzy historie polski - czworaczki (merytorycznie najlepsze), topolski( prawie równie dobry) i benon miśkiewicz . ten ostatni najgorszy (i merytorycznie,i stylowo), ale wydanie tego ostatniego posiadało niezaprzeczalne ułatwienie - mianowicie na marginesy wyrzucone były daty i krótkie notki. czytało sie czworaczki, ale miśkiewicz pozostawał ulubioną książka podręczną. gdyby czworaczki miały podobny układ, prawdopodobnie nikt, poza studentami autora, po miśkiewicza by nie sięgnął. warto pamiętac jak ksiązka będzie służyć czytelnikowi - czy to powieść do przeczytania jednym tchem, czy tez skarbnica wiedzy, do kórej wrać się będzie wielokrotnie w poszukiwaniu konkretnego ustępu:) > W tanich jatkach tez mozna lezec w dobrym towarzystwie, ale nie po to wydaje > sie ksiazki, zeby zalegaly. tak jest, najlepiej mieć dobre towarzystwo na półce w domu czytelnika, a jedyna dobra śmierć ksiązki, to śmierć przez zaczytanie :))) czego książkom wydanym przez forumowiczów życzę. Odpowiedz Link
szwedzka Re: drobne uwagi 05.12.03, 20:29 emka_1 napisała: > trzeba także pomyślec o czytelniku - do kogo ksiązka jest skierowana, bo od > tego zależy sposób dystrybucji, tak informacji o ksiązce, jak i dystrybuowania > samej ksiązki oraz strona wizualna książki. wiara że zamiast tego wystarczy > założyć witrynę internetową jest jednak nieuzasadniona. bez marketingu i reklam > y > (właściwej) będzie to sprzedaż przypadkowa, a nie o to chodzi. Dopatruję się tu polemiki z moją wypowiedzią, choć z tezą, której nie postawiłem. Oczywiście, że z informacją o książce trzeba dotrzeć do odbiorców. Tyle że strona internetowa umożliwia autorowi sprzedaż. Przy klasycznym modelu dystrybucji nawet jeśli autor swą książkę rozreklamuje (mam na myśli właśnie dotarcie z informacją do grupy docelowej, a nie szum medialny na całą Polskę), to i tak jej nie sprzeda, bo i jak. Hurtownik od niego nie weźmie, a jak weźmie to nie wiadomo czy zapłaci, a jak autor sam będzie jeździł po księgarniach, to jest to wysoki koszt, bez gwarancji, że ktoś z grupy docelowej do tej księgarni wejdzie, o tę książkę zapyta lub znajdzie upchniętą gdzieś w kącie regału. Że nie jest to problem wydumany, wiedzą ci, którzy nie ograniczają się do książek z pierwszych stron gazet czy nie biorą tego, co akurat leży w księgarni. Osobiście wiem o co najmniej kilku współcześnie wydanych książkach z literatury szwedzkiej, których - mimo stawania na głowie - nie mogę nabyć (i dziwić się, że wydawnictwo padło, jeśli nawet osoba zainteresowana nie jest w stanie kupić książki). Ostatnio odkryłem - co zakrawa na anegdotę - dwa nowe przekłady Strindberga w... Bibliotece Królewskiej w Sztokholmie. W Polsce tych książek nie ma, nikt nie słyszał ani o wydawnictwie ani o tłumaczu. Ot, pełna konspiracja. Paweł Odpowiedz Link
emka_1 Re: drobne uwagi 06.12.03, 01:57 > > Dopatruję się tu polemiki z moją wypowiedzią, choć z tezą, której nie > postawiłem. to mnie zaskoczyłeś. nie polemizowałam z twoją wypowiedzią, nawet taka myśl nie powstała mi w głowie. co zas tyczy tezy, której nie postawiłeś, pojawia się często w różnych artykułach prasowych, na ogół tekstach sponsorowanych przez księgarnie internetowe i może wywoływac mylne wrażenie, że sieć jest cudownym lekarstwem na każdy kłopot i do niej się odnosiłam. jak zrozumiałam millefiori założyła to forum w celu wymiany doświadczeń i informacji, więc nie wydaje mi się właściwym miejscem do prowadzenia sporów czy polemik. jednak w celu wyjaśnienia nieporozumienia pozwolę sobie uściślić - to co pisałam nie odnosi się w najmniejszym stopniu do twoich doświadczeń, ponieważ znalazłeś się w innej sytuacji niż 'teoretyczny autor wydający własnym nakładem'.ten jeszcze nie posiada paczek z książkami, które musi sprzedać. jeszcze nie zainwestował swoich pieniędzy, ma więc czas aby zadbać o usunięcie możliwie największej liczby przeszkód, jakie się pojawiają na drodze dystrybucji książki czyli najpierw zapewnić jej możliwie najlepszą, najszerszą dystrybucję, wykorzystując wszystkie dostępne kanały, a dopiero potem zlecać druk dzieła. czy w związku z tym powinien zawierzyć wyłacznie (własnej czy księgarnianej) sprzedaży via internet? nie radziłabym od razu oddawać pola. nie powinno się ominąć pracy wydawcy, a ta obejmuje również tzw. dział zbytu. czy to jest trudne i kłopotliwe? tak, ale nie znaczy, że skazane na niepowodzenie, o ile się pamięta, że budżet wydania wymaga czegoś więcej niż pokrycie kosztów druku i oprawy. dobrze też pamiętać, że inaczej powinien wyglądać cały ogólnie to nazwijmy marketing powieści kryminalnej, romansu, a inaczej monografii skierowanej do wąskiej grupy specjalistów. to, co piszę wynika z mojej wiedzy i doświadczeń zawodowych, nie ujmując ci niczego, są innego gatunku, bo oprócz projektowania graficznego, nadzoru autorskiego etc. mam całkiem spore doświadczenie w reklamie i marketingu. btw. szukaniem współwydawcy, pozyskiwaniem środków na książkę (nie swoją:) też się zajmowałam. przepraszam wszystkich autorów, za przyziemne podejście, ale książka jest towarem, który podlega prawom i mechanizmom rynku. zgadza się, ze wiele wydawnictw zachowuje się nieprofesjonalnie, zupełnie jakby im nie zależało na sprzedaży książek. niektóre z własnej głupoty padają. ale to wcale nie oznacza, że tak być powinno, czy musi być. autor wydający książkę własnym nakładem powinien dla własnego dobra ustrzec się wszelkich błędów popełnianych przez wydawnictwa 'nieprofesjonalne'. pzdr emka Odpowiedz Link
monie_pl Re: NWA - Nakladem Wlasnym Autora 02.12.03, 18:09 Nie wiem jak wyglada NWA i przylaczam sie do prosby o opisanie swoich doswiadczen. Z drugiej strony tak sobie mysle, ze wole poczekac na UE kiedy bede mogla zalozyc firme poza granicami kraju i nie bedzie mnie zjadal ZUS itp. Moze sie myle, ale tak bardzo mi sie marzy, zeby tego ZUSu nie placic. Monia Odpowiedz Link
baloo1 Re: NWA - Nakladem Wlasnym Autora 02.12.03, 22:13 Hmm, gdy sie zalozy swoje wydawnictwo, to juz nie jest NWA, tylko normalny (?) biznes wydawniczy ;o) Chodzilo mi o desperatow, ktorzy przychodza do istniejacych wydawnictw i godza sie na sfinansowanie wydania swojej tworczosci z wlasnej kieszeni (casus Manunzio ;D) Odpowiedz Link
isanda Re: NWA - Nakladem Wlasnym Autora 03.12.03, 00:10 tu, na tym forum byl juz taki watek "Jak wydac ksiazke" zainicjony przez elsgro. Wlasnie tam, zachecona przez ciebie, baloo opisalam swoje przygody z pierwsza ksiazka wydana przez wydawnictwo i z moja druga ksiazka NWA. No wiec nie bede sie powtarzac. Powiem tylko tyle, ze zniechecona nieco wspolpraca z wydawnictwem (dodruki i tlumaczenie bez mojego pozwolenia, a nawet bez powiadomienia mnie o tym) postanowilam tym razem zrobic to sama. Zaczelam od konca: 1. sadaz rynku, znalezienia potencjalnych czytelnikow (akurat nie bylo z tym problemu bo to moi klienci), tak wiec problem dystrybucji mnie tak bardzo nie trapi 2. ciezkie rozterki na temat tytulu - moze wam sie to wyda glupie, ale ustalenie tytulu bylo trudniejsze niz zaplanowanie dystrybycji (dzieki za konsultacje, droga millefiori!) 3. namietne studiowanie waszych postow - dzieki ci baloo, kiciorze, erwuemie, monie, emko, hajoto i oczywiscie jeszcze raz millefiori za wszystkie rady, komentarze, ostrzezenia, podpowiedzi, cenne linki itd 4. wyslalam listy do paru drukarni, zeby dowiedziec sie ile sobie zazycza za: 80 stron, 2000 egzemplarzy, format A-5, laminatowana okladka, mat, 4 kolory, papier 200gr, tekst 2 kolory na papierze 120gr, wiazanie doskonale, 12 ilustracji (karykaturki w charakterze przerywnikow) 5. obecnie jestem na etapie rozmow z ilustratorami (rowniez skorzystalam z waszych rad na tym forum) Acha, i jeszcze jedno, wzielam sobie do serca rade millefiori i zlozylam swoja prace w zapieczetowanej kopercie u notariuszy, zeby sie zabezpieczyc przed ewentualnymi podkradaczami pomyslu. Robie to wszystko po raz pierwszy i wyznaje, ze jest to trudniejsze niz mi sie na poczatku zdawalo. Jesli sie po jakims czasie przestane sie odzywac na waszym forum, bedzie to oznaczalo, ze wyskoczylam z 10 pietra na skutek ostatecznego zalamania nerwowego. Choc mam nadzieje, ze to nie nastapi i wszystko sie uda. Nie beda rozpaczac jesli pomina mnie przy rozdawaniu nagrody Nobla. Caly tez proces NWA sprawia mi juz teraz wiele satysfakcji - no i ta wspaniala wolnosc, nikt mi sie nie wtraca, nie musze czekac na laskawe spojrzenie wszechmocnego wydawcy. Odpowiedz Link
baloo1 Re: NWA - Nakladem Wlasnym Autora 03.12.03, 09:50 Dzieki Isando. Po prostu chyba nie doczytalem uwaznie tamtego watku, bo utkwila mi w pamieci glownie Twoja dzaialnosc jako wydawcy, a nie jako ofiary NWA obcego wydawnictwa. Lece zatem doczytywac. Odpowiedz Link
baloo1 Re: NWA - Nakladem Wlasnym Autora 03.12.03, 09:55 I jeszcze jedno : Ani mi sie waz wyskakiwac. Najlepiej odreagowac opisujac tutaj swoje pierepalki (mysle, ze w razie potrzeby Millefiori udzieli Ci nawet dyspensy na uzywanie slow uwazanych powszechnie za wulgarne ;oD). Tym bardziej, ze masz tu wierne grono kibicow. Odpowiedz Link
millefiori Re: NWA - Nakladem Wlasnym Autora 03.12.03, 10:28 Isando, dziekuje za opis Twej drogi do publikacji NWA i za wszystkie mile slowa pod adresem Forum Nie zalamuj sie, kazdy las sie kiedys konczy, a Ty juz przeslas spory kawal drogi, wiec masz blizej niz dalej i nie poddawaj sie! Rozterki, problemy, zale i radosci wpisuj na forum. Serdecznosci nieustajace, Millefiori Odpowiedz Link
hajota Re: NWA - Nakladem Wlasnym Autora 03.12.03, 01:00 baloo1 napisał: > Hmm, gdy sie zalozy swoje wydawnictwo, to juz nie jest NWA, tylko normalny (?) > biznes wydawniczy ;o) > > Chodzilo mi o desperatow, ktorzy przychodza do istniejacych wydawnictw i godza > sie na sfinansowanie wydania swojej tworczosci z wlasnej kieszeni (casus > Manunzio ;D) Myślę, że wcale nietrudno znaleźć takie wydawnictwo, zwłaszcza wśród tych mniejszych. Odpowiedz Link
baloo1 Re: NWA - Nakladem Wlasnym Autora 03.12.03, 09:52 No mysle, ze chetnych do dojenia Autorow musi byc Legion ;o) Ciekaw jestem procedur - czy sa tak drastyczne, jak je opisuje Eco. Odpowiedz Link
millefiori Re: NWA - Nakladem Wlasnym Autora 03.12.03, 11:26 Liste wszystkich wydawcow w Polsce znajdziesz tutaj: ciok.pl/wydawcy.php?szukaj=y Ponad 10.000, ale uwaga, jak zaczniesz czytac, to szybko sie zorientujesz, ze tak naprawde jest ok. 4000 wydawcow wydawnictwowych. Wiele instytucji, firm i osob prowadzacych dzialalnosc gospodarcza wpisalo sobie dzialalnosc wydawnicza na wszelki wypadek, lub ich DW ogranicza sie do publikacji folderow, gazetki info itp. Odpowiedz Link
baloo1 Re: NWA - Nakladem Wlasnym Autora 03.12.03, 11:38 Dzieki , znam te strone jeszcze z czasow (w lecie tego roku) , kiedy probowalem przypomniec soie nazwe tego "swojego" wydawnictwa, ktore tak bardzo chcialo mnie pokochac ;o) Czy dobrze zrozumialem, ze masz w Cioku wykupiony abonament na korzystanie z ich danych ? Odpowiedz Link
millefiori Re: NWA - Nakladem Wlasnym Autora 03.12.03, 13:44 Nie mam. Do nazwy mozesz sie dostac zawsze, a potem Gugle na nos i hajda do sprawdzania, kto i co zacz. Odpowiedz Link
baloo1 Re: NWA - Nakladem Wlasnym Autora 03.12.03, 23:35 Tak tez czynie od "zawsze" ;o) Dlatego sie zdziwilem, ze ktos oprocz firm moglby chciec placic za dostep do tej strony ;o) Odpowiedz Link
marianeq Re: NWA - Nakladem Wlasnym Autora 04.12.03, 00:54 Z tego co się orientuję CIOK upadł/upada, więc te bazy od dłuższego czasu są nieaktualne. Dodatkowe informacje można uzyskać w bazach BN'ki dot. wydanych ISBNów (mak.bn.org.pl/cgi-bin/makwww.exe?BM=9). Każdy ISBN składa się z 4 części: pierwsza część to kod kraju, następna numer wydawcy w systemie, kolejna to numer książki w puli przyznanych numerów, i ostatnia cyfra to suma kontrolna. Z ISBN można się ciakwych rzeczy dowiedzieć... :) Jeżeli ktoś chciałby dowiedzieć się konkretnych rzeczy dot. finansów jakiegoś przedsiębiorstwa wydawniczego lub księgarskiego to polecam Bibliotekę Analiz (www.rynek-ksiazki.pl/) - tam za analizę finansową - taki "wywiad gospodarczy" już się płaci - ale nigdy nie korzystałem więc nie wiem czy dane są ok. czy też takie sobie. PA!wel Odpowiedz Link
isanda Re: NWA - Nakladem Wlasnym Autora 06.12.03, 13:47 emka napisala: >to, co piszę wynika z mojej wiedzy i doświadczeń zawodowych, nie ujmując ci niczego, są innego gatunku, bo oprócz projektowania graficznego, nadzoru autorskiego etc. mam całkiem spore doświadczenie w reklamie i marketingu. btw. szukaniem współwydawcy, pozyskiwaniem środków na książkę (nie swoją:) też się zajmowałam. przepraszam wszystkich autorów, za przyziemne podejście, ale książka jest towarem, który podlega prawom i mechanizmom rynku. zgadza się, ze wiele wydawnictw zachowuje się nieprofesjonalnie, zupełnie jakby im nie zależało na sprzedaży książek. niektóre z własnej głupoty padają. ale to wcale nie oznacza, że tak być powinno, czy musi być. autor wydający książkę własnym nakładem powinien dla własnego dobra ustrzec się wszelkich błędów popełnianych przez wydawnictwa 'nieprofesjonalne'. Bardzo mnie interesuja szczegolnie te bledy popelniane przez nieprofesjonalne wydawnictwa. Moze by zechciala nam cos wiecej o tym powiedziec, ostrzec potencjalnych autorow, ktorzy chca byc wydawcami swoich dziel. Czy jest moze jakies 10 przykazan, ktorych nalezaloby przestrzegac, zeby uniknac fatalnych bledow? Odpowiedz Link
emka_1 Re: NWA - Nakladem Wlasnym Autora 06.12.03, 19:47 isanda napisała: > Bardzo mnie interesuja szczegolnie te bledy popelniane przez nieprofesjonalne > wydawnictwa. Moze by zechciala nam cos wiecej o tym powiedziec, ostrzec > potencjalnych autorow, ktorzy chca byc wydawcami swoich dziel. Czy jest moze > jakies 10 przykazan, ktorych nalezaloby przestrzegac, zeby uniknac fatalnych > bledow? większość postów na tym forum opisuje błędy wydawnictw i brak profesjonalizmu:) począwszy od niezbyt uczciwego traktowania autora do rzucenia wydanej ksiązki na głeboke wody rynku bez jakiejkolwiek asekuracji i wsparcia. nie ma sensu dublować wątków, bo mechanizmy o jakich wspomina millefiori czy szwedzka (oraz pozostali forumowicze) są typowe. zmieniać się mogą jedynie nazwy wydawnictw. jeśli chcesz rad, bo nie nazwałabym tego przykazaniami (od tego są biblie marketingu, w tym także edytorskiego:): 1.wydając ksiązkę trzeba liczyć się, że przyjdzie z autora przekształcić się w wydawcę , podejmując wszystkie jego obowiązki, i wszystkie te obowiązki wykonać sumiennie i dobrze. podkreślam wszystkie i dobrze. począwszy od badania rynku na zapewnieniu kanałow dystrybucyjnych skończywszy. na pytanie czy jest w stanie temu podołać, autor-wydawca musi sobie odpowiedzieć sam. tym bardziej, że przekształcenie wymaga zmiany sposobu myślenia o książce. to, co ważne dla autora, czyli wartość umownie nazwijmy to 'literacka' nie jest najważniejszą i jedyną wartością dla wydawcy -liczy się sprzedany nakład i zysk z tego tytułu osiągnięty. jaki ten zysk ma byc, zalezy od wydawcy, czy wystarcza mu zwrot kosztów, czy potrzebuje czegoś więcej. 2.autor zanim zostanie wydawcą musi sie poważnie zastanowić nad budżetem wydania, czyli miec pewność, że będzie go stać na wydanie dzieła, to znaczy, że żadne koszty pojawiające się w trakcie procesu wydawniczego go nie zaskoczą. 3.optymalizując koszty (jako wydawca) nie pokusi się o pozorne oczczędności polegające np.na opuszczczeniu jakiegoś istotnego elementu technologicznego. i to w zasadzie wszystko. zresztą zamiast zajmować się tym czego się robić niepowinno, lepiej uwagę poświęcić temu, co się zrobić powinno. o tym znajdziesz we wcześniejszych postach (nie tylko moich). pozdrawiam i życzę powodzenia. emka Odpowiedz Link
isanda Re: Dekalog NWA 07.12.03, 15:05 mimo wszystko napisalam sobie troche dla podsumowania i troche dla zabawy swoj DEKALOG WNA: 1.Pamietaj, ze to ty jestes panem i tworca swego dziela, wiec nie pozwol, aby wydawca wtracal ci sie zbytnio w tresc i forme radzac ci, co sie lepiej sprzedaje i dlaczego 2.Nie oddawaj zbyt wielu poklonow roznym bogom na rynku wydawniczym, bo im nizej sie klaniasz tym bardziej cie wykorzystuja. Szanuj sie bardzo. To ty jestes tym, ktory wybiera najlepsza oferte (co nie znaczy najtansza) 3.Przysiegnij sobie samemu, ze wydasz swoja ksiazke. To nie desperacja, lecz determinacja jest matka sukcesu. 4.Pracuj nad swoja ksiazka w piatek, swiatek i w niedziele, sprawdzaj, poprawiaj, nie zaniedbaj zadnego szczegolu, wycinaj, ulepszaj, haruj i oraj jak dziki osiol bez wytchnienia, pelen natchnienia 5.Szanuj ojca i matke tego forum, czytaj pilnie wszystkie posty, sluchaj, co ci tu radza i przed czym cie ostrzegaja, a bedziesz Polakiem madrym przed szkoda 6.Nie zabijaj swego talentu i szansy oszczedzajac na korektorach, papierze i szacie graficznej twego dziela itp. Nie pozwol tez innym zamordowac twojego pomyslu przez tak zwane podcinanie ci skrzydel, krakanie, zniechecanie, ze niby na co to komu. Wszak masz juz swoje rozeznanie rynku po jego uprzedniej wnikliwej analizie, prawda? A poza tym bez ryzyka nie ma fizyka, ani tymbardziej WNA. 7.nie sprzedawaj sie zbyt tanio 8.nie kradnij cudzych pomyslow, cytatow i madrosci, ale tez nie pozwol, zeby inni cie okradali, unikaj nieuczciwych wydawcow (dowiesz sie o ich sztuczkach tu na tym forum), zabezpiecz pilnie swoje prawa autorskie i pamietaj, ze stzezonego Pan Bog strzeze 9.nie boj sie falszywego swiadectwa o twoim dziele ze strony przyszlych krytykow, to nie krytycy maja cie polubic, ale czytelnicy, postaraj sie wiec napisac ksiazke taka, jaka sam chcialbys przeczytac 10.nie pozadaj slawy i sukcesu bliznich twoich, ktorzy podostawali literackie nagrody Nobla, zdobyli niesmiertelna slawe i mase pieniedzy. Moze sie zdarzyc, ze akurat nie zbijesz majatku na swojej pierwszej ksiazce. WNA kosztuje, fiskus czyha, posrednicy tez chca wyrwac swoje, no wiec moze trzeba sie cieszyc przede wszystkim tym , ze ksiazki nasze trafia pod jakies strzechy zapewniwszy nam przy okazji chocby skromny kawalek chleba na dobry poczatek. Odpowiedz Link