Dodaj do ulubionych

Jestem do dupy...:(

05.05.05, 17:12
Miałam się opisać... ale nie nawet nie mam siły..:( Idę się położyć i płakać
tylko tyle potrafię.

Ps.Pozdrawiam i zazdroszczę Wam siły i optymizmu.
Obserwuj wątek
    • nacht_vogel Re: Jestem do dupy...:( 05.05.05, 17:26
      <przytul> Wiesz, każda z nas ma takie myśli.. Niektóre nawet codziennie tak
      mają. Wypłacz się, to pomaga. A najlepiej wyrzuć wszystko z siebie na tym
      forum, bo tu nikt Cię nie zna i nikt Cię z góry nie ocenia. Ja narazie mam
      szczęśliwy okres, ale też boję się co będzie dalej. To w dół to w górę,
      huśtawka nastrojów, tak to bywa w życiu. Pamiętaj, że możesz liczyć na nasze
      zrozumienie, czasem ktoś Cię opierdzieli, że tak gadać nie można i to g..
      prawda, ale taki porządny kop w dupę czasem dobrze robi!:P
      Trzymaj się :*
      • villete Re: Jestem do dupy...:( 05.05.05, 19:52
        Dziękuję za odpowiedź:) Mam cholennego doła dzisiaj...
    • tatiana8 Re: Jestem do dupy...:( 06.05.05, 10:18
      Mam takie myśli codziennie ostatnio. :(
      Ostatnio w długi weekend prawie cały czas przesiedziałam w domu, mąż chciał
      mnie wyciągać na spacery, ale w końcu sam szedł. Doszło już do tego, że wstydzę
      się z nim chodzić w świetle słonecznym. Muszę coś zrobić z baczkami, zrobiły
      się ciemne i widoczne, i on to zauważył.
      Nigdy nie zapomnę tego zdziwionego wzroku, akurat gotowałam obiad i miałam
      włosy związane. Tak strasznie chciałabym być normalna. :((
      • baska20 Re: Jestem do dupy...:( 06.05.05, 22:48
        Hejka
        Dla mnie baczki są największą zmorą. I to właśnie z ich powodu wiecznie mam
        doła, ponieważ resztę ciała można jakoś zakryć(spodnie w lecie, ale cóż :-( juz
        nie mam siły golić czy depilować).
        Moje baczki są okropne, w sumie sama ich nie zauważałam, dopóki jeden kumpel
        nie powidział mi, że "mam baki jak facet".
        Zaczęłam wyrywać przed studniówką, a potem to już koszmar, masakra (ciemniejsze
        grubsze i coraz więcej).
        Aż wkońcu zdecydowałam sie na laser, byłam juz 2 razy, ale specjalnych efektów
        nie widać (juz wcześniej byłam poinformowana że bedzie ich napewno wiecej niz
        3, ciekawe czy mi kasy wystarcze na ten trzeci, a codopiero kolejne.
        Tak sie wstydze tych baków że od czasu studniówki nie wyszłam "do ludzi w
        spiętych włosach. Non-stop rozpuszczone (a podobno ładnie wyglądam w spiętych :-
        ().
        Na szczescie mam kochającego chłopaka który podtrzymuje mnie na duchu i mówi
        ze mu to wcale nie przeszkadza.

        PS. Ukrywam baki juz od 3 lat, cały czas rozpuszczone włosy, oj mam dość, nawet
        na wesela czy tym podobne bale nie spinam włosów w koki jak moje koleżanki :-(

        Buziaczki

        Bacha
        • nacht_vogel Re: Jestem do dupy...:( 07.05.05, 12:16
          Kurde mam ten sam problem..:( Mój chłopak często gada, ze chciałby mnie
          zobaczyć z zwiazaymi włosami, ja się ciaglę opieram i wykręcam. Kurde nie
          powiem mu przeciez po tyg bycia ze soba o co chodzi...;(
          • anullka1990 Re: Jestem do dupy...:( 07.05.05, 18:33
            ja tez prawie caly czas przez to cholerstwo chodze w rozpuszczonych, chociaz
            czasami sie przełamuje i robie kitkę. i wyszyscy wtedy mówia ze jest mi bardzo
            ladnie...(ciekawe czy szczerze). w ogole to tez nie moge na siebie patrzec i
            jestem do dupy... przez te kompleksy stałam sie taka jakas dziwna. jak ktos ze
            mna rozmawia to gadam od rzeczy...cały czas mysle o tym ze jestem taka okropna.
            prawie caly czas wyjmuję takie malutkie lustereczko i patrze czy to wszystko
            widać. niektórzy mogą sobie pomyśleć że jestem próżna! oprócz tych włosów mam
            też inne hm... niedoskonałości... tragedia!!......... pozdrawiam was wszystkie!
            trzymajcie sie jakoś! paaaaaa
            • mika261 Re: Jestem do dupy...:( 07.05.05, 18:41
              anullka z tym lusterkiem to trafiłas-ja tez nosze cały czas przy sobie i zaglądam gdy jest okazja..mały paradoks bo nienawidzę na siebie patrzec ale musze zeby to wszystko kontrolowac na bierząco..
              • anullka1990 Re: Jestem do dupy...:( 07.05.05, 18:59
                heh...a mi to już czasami glupio tak ciagle patrzeć w te lustro szczególnie w
                szkole i wtedy pytam sie koleżanek czy pójdą ze mna do kibelka..wchodze do
                kabiny i zamiast załatwić tam to co sie zwykle w takich miejscach robi :)
                wyjmuje lusterko i patrze i patrzeee. to taka moja mania. ja tak samo nie lubie
                na siebie patrzeć, strasznie to głupie prawda???
                • sylwiaaga Re: Jestem do dupy...:( 07.05.05, 19:24
                  hej !!!
                  a ja robie dokladnie to samo .
                  Zreszta ostatnio znow lapie mnie jakas depresja , ja chyba tez jestem do dupy :
                  (:(:( boje sie sama siebie , coraz bardziej nie mam ochoty na zycie , ale
                  bardzo chce zyc , to tak jakby byly we mie dwie osoby 1 mowi ze z h...... nie
                  da se zyc - jestes beznadziejna , brzydka jak mozesz na siebie patrzec , i ta 2
                  ktora chce byc szczesliwa , chce cieszyc sie zyciem kazda dana chwila , czasem
                  jej sie to udaje , ale ostatnio ta 1 ma wiecej sily duzo wiecej i tego sie
                  bardzo boje , bo co bedzie jak ona wygra :(
                  a ja z kazdym dniem bardziej nie moge na siebie patrzec :(:(:(:(
                  pozdrawiam
                  papa
                  • mjos Re: Jestem do dupy...:( 08.05.05, 01:55
                    i ja do lusterka przyrosłam:(-powiedzcie czemu właśnie my?tlyu jest afcetów
                    którzy by chcieli a nie mogą...a my mamy ;(
                    • morando bez lusterka 08.05.05, 10:59
                      tak sie wlasnie zastanawiam, skad u mnie w miare dobry nastroj i dochodze do
                      wniosku, ze moze po czesci z faktu rzadkiego spogladania w lusterko? Nie bylam i
                      nie jestem atrakcyjna, nie jestem tez z natury optymistka, ale pracuje nad soba.
                      Nikt i nic wam nie pomoze jezeli same nie zaczniecie tej walki, pierwszy krok
                      nalezy do was inni dolaczaja pozniej.

                      Czy jestescie gotowe zrobic cos prostego a poprawiajacego samopoczucie? Tyle
                      mozecie sobie podarowac : odlozcie lusterka - was maeczy jakas mania
                      przesladowcza, to wrecz natrectwo, same siebie wpedzacie w dolujacy nastroj.
                      Wasze postrzeganie siebie przenosi sie na odbior przez otoczenie i tak powstaje
                      bledne kolo. Dlaczego nie walczycie o to zeby zyc normalnie, z choroba ale
                      normalnie. Same sobie wyrzadzacie wieksza szkode niz otoczenie wam (to jest
                      pewne uogolnienie, bo oczywiscie zdarzaja sie niemile incydenty ale nawet
                      "zdrowi" nie sa wolni od przykrych komentarzy z jakis tam powodow. Kazdy trafia
                      na kogos niezyczliwego, na prymitywa ktorego chamstwo poraza...)
                      Nie skupiajcie sie tak na wygladzie zewnatrznym - a dokladnie na swoich
                      niedostatkach, bo to dosc plytkie - czyz nie macie za zle tym ktorzy osadzaja
                      wlasnie wedlug powierzchownosci? Nie zrozumcie mnie zle, dbac o siebie nalezy!
                      Ja tez bym chciala byc nawet nie tyle ladna co po prostu normalna - jestem jedna
                      z was i mam wiele innych wad i problemow.
                      Ludzie sie do mnie usmiechaja bo odwzajemniaja moj usmiech - to naprawde dziala!
                      pozdrawiam
                      • maja.a Re: bez lusterka 08.05.05, 11:33
                        Witam,
                        I ja to znam, zaczęło sie kilka lat temu..i skończyły sie modne krótkie
                        fryzurki ( teraz mam już włosy o długosci 70 cm-bo nawet do fryzjera zaczęłam
                        wstydzić się chodzić), w ciągu 2 lat moja sylwetka wygięła się w łuk bo
                        przecież trzeba coś robić (nieustannie nachylać się)żeby włosy zasloniły mi
                        twarz;). Pewnego dznia powiedziałam koniec i postanowiłam skorzystać z
                        publicznej opieki zdrowotnej...ale Pani doktor powiedziała że ona nic
                        niepokojącego nie widzi (nie widziała nawet tego że jedyną częścia ciała gdzie
                        ja nie mam mniej lub bardziej widocznego "meszku" jest wew strona dłoni, a w
                        słońcu wyglądałam jakby biła odemnie aura;)Wybrałam się więc do prywatnej
                        kliniki...zrobiono mi szczegółowe badania, zbadano przyczynę i zaczęło się
                        leczenie...długotrwałe niestety bo trwa już dwa lata (z półroczną przerwą)ale
                        skuteczne, twarz wygląda lepiej, wloski są słabsze i czysta cera przede
                        wszystkim a i już nie jestem cała mokra przy temp 20 st (bo i z tym miałam
                        problem). Zachęcam wszystkie Panie które jeszcze nie spróbowały. Nie jest to aż
                        tak kosztowne jakby mogło się wydawać, wymaga tylko troche konsekwencji. Głowa
                        do góry wszyscy mają kompleksy i wszyscy uważają że są one najgorsze na
                        świecie. Powodzenia;-)
                        • iva1976 Re: bez lusterka 08.05.05, 12:31
                          Witaj... Jestem na tym forum raczej stałą bywalczynią, ale nie włączam się z
                          regóły w dyskusje, bo brak mi trochę odwagi. Twoja wiadomość szczególnie mnie
                          zainteresowała, bo czytając to co napisałaś miałam wrażenie jakbym to była ja,
                          chociaż nie do końca, bo niestety kilka razy zaczynałam leczenie, ale nigdy
                          lekarze nie potrafili zdiagnozować pochodzenia mojego problemu. Wszystkie
                          hormony, ktore badałam mam w normie...a tych okropnych włochów z miesiąca na
                          miesiąc coraz więcej :(
                          Mam do Ciebie w związku z tym pytanie - jaką u Ciebie wykryto przyczynę
                          hirsutyzmu i jakie bierzesz leki? No i jeszcze jedno - jakie leki spowodowały,
                          że już tak się nie pocisz???? Mój problem jest identyczny i min. z tego też
                          powodu nie nawidzę lata, bo "pływam we własnym sosie", a na twarzy mam
                          wiecznie "kropelki". Z niecierpliwością czekam na Twoją odpowiedz.....
                          • maja.a Re: bez lusterka 08.05.05, 17:44
                            Jezeli chodzi o diagnozę to najpierw zbadał mnie ginekolog żeby wykluczyć
                            choroby jajników, potem miałam badania hormonów...i co sie okazało....wybacz
                            mój mało medyczny jezyk...badano mi testosteron i progesteron; testosteron był
                            w normie, jeżeli chodzi o progesteron (to było badanie o nazwie 17 OH, bo
                            podobno są jakieś różnice w badaniach progesteronu)podwyższony poziom tego
                            hormonu sam w sobie nie jest przyczyną ale świadczy o podwyższonym poziomie
                            innych hormonów, które to z kolei są odpowiedzialne za to okropne owłosienie.
                            Jeżeli chodzi o samo leczenie to zdecydowałam się na łagodniejsza kurację (tak
                            mnie poinformowano) i jest to verospiron. Warunkiem jest reguralne zażywanie
                            (przerwa powoduje że cebulki są znowu odżywiane i wlosy rooosną), z ciażą też
                            można się pożegnać i organizm źle toleruje alkohol;-)ale warto.
                            • medzi1 Re: do maja.a 08.05.05, 18:12
                              mam pytanie czy ten verospiron ci pomogl tzn. zachamowal rosniecie włosów,
                              musze poczytac o tym leku
                              • czarodziejka24 Re: tu włosy wypadaja a tam rosną 08.05.05, 20:32
                                Jakby tego wszystkiego było mało, jak wygląda dziewczyna prawie łysa na głowie i obrąśnieta gdzie inndziej. Szlak mnie trafia bo włosy mi z głowy garściami wychodzą już prawie od roku nic nie pomaga, żadne odżywki, jakies tabletki na włosy nic, Lecą i już po kąpieli, przy czesaniu garsciami i to mnie załamuje bo zawsze miałam gęste długie włosy a niedługo to ............. :( Jezu niech ktoś coś wymyśli na ten cholerny Hirutyzm bo mam ochote krzyczeć wrzeszczeć ...:(((
                                • rozaza Re: tu włosy wypadaja a tam rosną 03.06.06, 12:21
                                  mam ten sam problem włosów na głowie już mam naprawdę b.mało specyfiki od
                                  dermatologa nic nie dają mam do tego cholerny łupież, cera tłusta z krostkami :(
                                  nie wiem co mam robić niedługo wyłysieję a na ciele zarosnę jak małpa...
    • villete Re: Jestem do dupy...:( 14.05.05, 14:31
      Dół Dół .....
      • kaczryka Re: Jestem do dupy...:( 20.01.06, 23:36
        ja już postanowiłam-nie podjęłam się leczenia,skoro ma nie być efektów (moje
        włosy są długie,ale jasne,chociażplecy to hmm),ale powiedziano,że nie ma sensu-
        większych rezultatów nie będzie.bo jakby ciemne były to jeszcze,a tak...
        no,ale badałam jedynie tsh i testosteron,więc gówno wiem czy coś nie tak (nie
        daj Bóg),jakkolwiek jedno widzę wyjście-albo mi jakiś laser pomoże,albo...rip.
    • bdur Re: Jestem do dupy...:( 28.01.06, 22:38
      Dziewczyny!!
      Od jakiegoś czasu czytam niektóre posty na tym forum.Żadko się odzywam bo w
      zasadzie nie wiem co mam napisać.Mam bardzo duży problem jeżeli chodzi o
      hirsutyzm.Jest mi z tym źle.Ciągle się tym załamuje.Oprucz tego mam nadwage co
      mnie dobija jeszcze bardziej.Chociaż od kilku lat staram się z tym wszystkim
      walczyć to niestety żadnych większych efektów nie widze.Najgorszy jest fakt,że
      jestem z tym wszystkim sama.Wszystko to powoduje,że w rezultacie nie mogę
      realizować swoich marzeń i nie mogę robić tego co jest moją pasją.Jest to
      spowodowane brakiem jakiejkolwiek samoakceptacji.Nawet gdybym znów spróbowała w
      siebie uwierzyć to napewno ponownie znajdzie sie ktoś,kto powie,że pomimo,że
      mam świetne warunki wokalne,to niestety nic z tego nie będzie bo"Pani nie
      wygląda na wokalistke".Takie komentarze są chyba bardziej bolesne od
      komentarzy "przykro mi ale nie umiesz śpiewać".Świat chyba jest troche
      niesprawiedliwy.
      Mój kolega kiedyś stierdził,że jestem jedyna osobą wśród znajomych,która ma
      depresje przez ponad rok-bez przerwy.
      Ostatnio jest troche lepiej.Nabrałam troche dystansu do tego jak wyglądam i co
      robię.Nie zmienia to faktu,że bywają momenty załamania.Takie jak ten.
      Wygadałam się i troche mi ulżyło.
      Fajnie,że jesteście-chociaż wolałabym żeby tego forum nie było i żeby
      hirsutyzmu nie było ale skoro hirsutyzm jest dobrze,że forum też jest. Ono
      bardzo nam wszystkim pomaga.
      Dzięki wielkie!!
    • agatka555555 Re: Jestem do dupy...:( 01.02.06, 00:09
      Villete! Ostatnimi czasy to i ja rówież mogę sie podpisać pod tytułem Twojego
      topiku :-((((
      • nacht_vogel Re: Jestem do dupy...:( 01.02.06, 18:26
        bdur, nie rezygnuj ze swoich marzeń! Jezeli umiesz dobrze spiewac to zrób
        wszystko aby Ci sie udało. Talent wokalny ma dla wielu ludzi wieksze znaczenie
        niż wygląd wykonawcy.
    • kruszynka86 Re: Jestem do dupy...:( 01.02.06, 20:14
      hej dziewczyny!! mam to sama!! co jakis czas mam dola, czuje sie beznadziejnie,
      nie chce mi sie zyc...tak juz chyba musi byc...beznadzieja.ale co robic??
      • agatka555555 Re: Jestem do dupy...:( 01.02.06, 22:18
        Nie wiem sama co robić...dziś mam znów podły nastrój...ech szkoda gadać...:-((((
    • avril23 Re: Jestem do dupy...:( 31.05.06, 21:23
      ja tez Villete,teraz pewnie juz Ci lepiej,ja lapie dola ilekroc widze gladka
      panienke na ulicy,taka wlochata malpa ze mnie.
      • dogen45 Mam dobre wiadomości. 02.02.08, 19:07
        Amatorów mocno owłosionych kobiet jest co najmniej tyle ile tych kobiet. Inna
        sprawa, że demonstrowanie upodobań zależy od siły osobowości, która w młodym
        wieku bywa niewielka. Więc idzie się za kreowaną opinią ogólną, za modą. A moda
        w kwestii włosów jest prowadzona na smyczy przez koncerny kosmetyczne, które
        łupią kasę większą niż wszystkie w kraju zakłady pogrzebowe. Bo umiera się raz a
        kłaki rosną stale.
        Owłosienie jest oznaką dojrzałości i temperamentu. Określa pewne
        ciekawsze miejsca. Dotyk naturalnego jest znacznie przyjemniejszy
        niż miejsca wygolonego, depilacja jest nietrwała i przynosi efekty
        podobne jak napalm w wietnamie. Poza tym nawet najdokładniejsze
        wygolenie daje po paru godzinach efekt odrastania. I to jest
        dopiero odrzucające. Jedne nie wiedzą jak się włosów pozbyć a drudzy szukają
        dostępu do prawdziwych kobiet.
        • devika82 Re: Mam dobre wiadomości. 03.02.08, 16:41
          Dooogen :)))
          Jak milo CIe czytac :)

          Pozdrawiam :)
    • mimi9916 Re: Jestem do dupy...:( 03.06.06, 19:25
      Dziewczyny mam pytanie!brałam yasmine i Diane ale kilka osób mnie ostrzega przez
      ich zażywaniem...Mam troce nadmiernego owłosienia (meszek na twrzy włosy na
      rekach i brzuchu i meszek na ciele) boje sie ze jak przestane brac leki to włosy
      zaczna rosnac szybciej... Czy tak moze sie stac?bo ja na razie nie wiem czy to
      hirsutyzm???mam problemy z hormonami ,pcos...czy to poczatki hirsutyzmu??? Pomózcie
      • sunflower3 Re: Jestem do dupy...:( 07.08.06, 17:07
        Właśnie jestem do dupy :(:(:(...Wakacje sa a ja nie umiem sie tym cieszyc,
        wydaje mi sie ze to juz nie sa dolki, bo coraz czesciej poprostu mam juz
        wszystkiego dosyc
        • asioolka1 Re: Jestem do dupy...:( 20.09.06, 16:31
          Dziewczyny, wiem co to znaczy.Mam ten sam problem.Gdybym na bezludną wyspe miała
          wziąć 3 rzeczy, dwie z nich to napewno byłoby lusterko i pęseta.
    • maadziaa_555 Re: Jestem do dupy...:( 04.11.06, 23:08
      Spróbuj się opisać, spróbuj to z siebie wyrzucić, zalej łzami kalwiaturę, ale
      napisz to! To pomaga, my Cie zrozumiemy, jesteśmy takie jak Ty, nie powiemy, że
      są na świecie dużo większe problemy, że przesadzasz albo coś w tym stylu (kazda
      z nas słyszała takie teksty po 1000 razy). Wiem, że nie jest łatwo, nie chcę
      pisać żadnych banałów, że będzie dobrze, główka w górę, z tym da się żyć. Życ
      się da, ale czasem jest ciężko, czasem są całe przepłakane dnie... i to
      poczucie bazradności, że nie możemy się zmienić, chociaż tak bardzo, tak bardzo
      tego chcemy... W takich chwilach zaglądaj tu i pisz, jesteśmy z Tobą, jesteśmy
      silne, będąc razem...
      • igunia17 Re: Jestem do dupy...:( 26.11.06, 16:13
        Witam Was! Jestem tu po raz pierwszy i cieszę się, że wkońcu się odważyłam.
        Widzę ze nie jestem sama z tym problemem. Rozmawiając z ludźmi ciągle wydaje mi
        się, że dziwnie na mnie patrzą. Dotychczas myślałam, że jakoś uda mi się z tym
        żyć, ale teraz wszystko się zmieniło. Poznałam świetnego chłopaka... i tu jest
        problem. Wstydzę się swojego owłosienia. Boję się mu o tym powiedzieć, bo może
        mnie nie zrozumieć. Ostatnio ciągle o tym myślę i czasem jestem nieznośna.
        Bardzo denerwuję się, gdy on chce dotknąć mojej twarzy. Proszę napiszcie, czy
        Wy też macie takie problemy i jak je rozwiązujecie. pozdrawiam:.-(
    • basiula1984 Re: Jestem do dupy...:( 29.05.07, 11:42
      Mam dość :((( Normalnie mam ochotę się pociąć. Wziąźć żyletkę i pociąć tą swoją
      okropną owłosioną gębę!!!! :(((((((((( I te łapy które pomimo woskowania muszę
      glić depilatorem co drugi dzień :((( Ja chcę być normalna..Za co mnie Boże tak
      ukarałeś?? :(((((((((( Nienawidzę siebie...nienawidzę ;((((
    • zakompleksiona2 Re: Jestem do dupy...:( 08.06.07, 23:37
      laski:) wiem cos o tym bo sama padłam ofiara tej beznadziejnej przypaści... ale
      nauczyłam się z tym żyć choć ciągle spotykam sie z komentarzami niezbyt miłego
      otoczenia to i tak się tym nie przejmuje bo: NIKT NIE JEST DOSKONAŁY!! choc
      czasem mam ochote powyrywac to cale dziadostwo z siebie jak patrze na wszystkie
      inne panienki ktorym nawet wlos pod pacha nie wyrosnie!!! ale te własy to nic
      bo one jeszcze wrastaja mi pod skore!!! dosłownie siara sie rozebrac... do tej
      pory myyslalam ze to tylko mnie tak pokarało ale widze ze nie jestem jedyna i
      licze tez na jakies wsparcie z waszej strony... to czasem jest lepsze niz
      maszynka do golenia albo depilator:) ale mówie wam główki do góry i nie łamcie
      się tym co naj mniej istotne! wygląd to nie wszstko!!! aha... wy tez macie
      krecone włosy na głowie???
      • zuzka_wuwua Re: Jestem do dupy...:( 09.06.07, 20:50
        ja chcialabym mieć kręcone ale niestety niet:P:P

        ech, najgorsze jest to, że ja nawet z przyjaciółką na TEN temat nie porozmawiam. za bardzo się tego wstydzę. mogę powiedzieć jej o wszystkim, opisać wszystko, ale tego tematu nie ruszam:(
        ale od czasu, gdy przez chwilę pewien ktoś wcale się mnie nie brzydził, mimo że miałam jedną łydkę niedokładnie ogoloną i krostki od depilacji, jakoś mniej się przejmuję;) pewnie, lepiej byłoby mieć idealnie gładkie ciało, zero cellulitu itp itd, ale... jemu nie przeszkadzało, może i komuś na dłużej nie będzie przeszkadzać:)
        chociaż mi pewnie będzie zawsze przeszkadzać, bo mam wysoko rozwinięte poczucie estetyki no i włosy mnie denerwują:/
        trzymajcie się cieplutko:*
        • loris26 Re: Jestem do dupy...:( 26.06.07, 19:52
          Zaczęłam mieć problem z hirsutyzmem po ciąży.Oprócz tego łysieję.mam celulit i
          ogólnie czuję się bezwartościowa.Czasem nie chce mi się już żyć a czasem czuję
          się jak siedemdziesięcioletnia staruszka którą nie spotka w życiu już nic
          dobrego i czeka już tylko na śmierć
    • wiola08 Re: Jestem do dupy...:( 27.01.08, 12:45
      Dziewczyny! Czytając Wasze wypowiedzi to dopiero można podupaść na
      duchu... Ja też mam ten koszmarny "problem", ale on nigdy nie
      wpływał na moje myślenie o swojej osobie jako całości. Taka jedna
      rzecz ma decydować o całym życiu? Ja po prostu o tym nie myślę zbyt
      dużo, bo mam inne ważniejsze rzeczy na głowie. Oczywiście staram się
      robić co mogę i nie ma to w pełni zadowalających rezultatów, ale
      żeby właśnie to miało rujnować całe życie? Jestem jaka jestem,
      przecież to nie moja wina. Ale gdy czytam Wasze wypowiedzi, to w
      mojej głowie pojawia się myśl, że może jednak coś ze mną jest nie
      tak...
      Zresztą podobnie jest w przypadku wymiarów, rozmiarów i wagi;) Nie
      lubię gdy ktoś mi "wmawia", że powinnam czuć się za gruba, brzydka,
      gorsza.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka