Gość: marczupitulajtis
IP: *.dynamic.gprs.plus.pl
01.09.10, 22:27
Chuligani zepsuli święto Rydułtów
Jacek Bombor Dziennik Zachodni
Dzisiaj 00:12:00
Skandal po zakończeniu Dni Rydułtów, które odbyły się w miniony
weekend! W niedzielę około godz. 22, po koncercie wieńczącym imprezę,
na którym wystąpiła gwiazda muzyki dance - Danzel - w okolicach
stadionu grasowała grupa 30 chuliganów, która na oczach mieszkańców
pobiła młodego mężczyznę. Ludzie wychodzący z imprezy relacjonują
nam, że musieli z dziećmi i całymi rodzinami mijać pijanych młokosów
i uciekać do samochodów.
- Chuligani zajmowali chodnik i prawą połowę jezdni ulicy Bema, szli
od strony Raciborskiej. Auta jadące od strony rynku musiały się
zatrzymać. Ludzie wychodzący ze stadionu nie reagowali, tylko
uciekali z dziećmi do samochodów. Bali się o swoje bezpieczeństwo i
zdrowie - relacjonuje nam Mieczysław, jeden z mieszkańców (dane
personalne do wiadomości redakcji).
Mężczyzna wracał z imprezy z żoną, która została uderzona butelką.
- Na szczęście nic mi się nie stało. Ale tam powinni być policjanci,
by pilnować wychodzących mieszkańców - mówi pani Anna.
- Wziąłem telefon od żony i zadzwoniłem na 997 - powiedział nam
Mieczysław. - Zgłosiłem zajście. Jednak odbierający informację
stwierdził, że ma inne, ważniejsze sprawy. Trochę mnie nerwy poniosły
i nawrzucałem mu, że policjanci są chyba tylko do wypisywania
mandatów, a jeśli chodzi o bezpieczeństwo obywateli, to ich nie ma.
Wszystko odbyło się błyskawicznie, po kilku minutach grupa wyrostków
rozbiegła się, zabierając ze sobą zakrwawionego młodego mężczyznę.
- Bawiłem się na imprezie przez dwa dni. Było naprawdę fajnie,
szkoda, że taki incydent miał tam miejsce - stwierdził Mieczysław.
Tylko podczas niedzielnej imprezy bawiło się kilka tysięcy
mieszkańców, a przez weekend mogło się ich przewinąć nawet 15
tysięcy.
- Na stadionie pracowało 22 wynajętych ochroniarzy. Sądzimy, że było
ich tylu, ilu trzeba. Trudno jednak upilnować tłumy wychodzące z
imprezy - mówi Krzysztof Jędrośka, sekretarz Urzędu Miasta w
Rydułtowach.
Komisarz Krzysztof Żołądek z wodzisławskiej komendy informuje, że
imprezę "obstawiały" dwa patrole policji, a także dwa patrole straży
miejskiej. W komendzie odebrano sygnał od mieszkańca o całym
zdarzeniu.
- Zgłoszenie odebraliśmy o godz. 22.03. Nie zbagatelizowaliśmy
sprawy. Wysłaliśmy natomiast patrol, ale akurat był w innym punkcie
miasta. Gdy policjanci przyjechali na miejsce, w okolicach stadionu
był już spokój . Tego dnia nie zgłosił się do nas żaden pobity
mężczyzna - mówi Krzysztof Żołądek.
Nieoficjalnie stróże prawa przyznają, że być może mieszkańcy
natrafili na pijane grupki pseudokibiców, wracających z Wielkich
Derbów Śląska, a więc meczu Górnika Zabrze i Ruchu Chorzów.
- Traf chciał, że w tym miejscu nie było patrolu. Nie możemy być
wszędzie - mówią policjanci.
W Zabrzu był spokój to musieli się odreagować w Rydułtowach. W
Świętochłowicach tłuką się co tydzień.