Gość: Realista. IP: *.zabrze.sdi.tpnet.pl 12.04.03, 09:04 Ile jeszcze hipermarketów w Zabrzu? 1. Na terenie Huty Zabrze Platon - GEANT 2. Na przeciwko Hotelu IBIS 3. Skrzyżowanie Wolności i Rymera 4. ul. Hagera %. ul. Roosevelta Gdzie jeszcze? Odpowiedz Link Zgłoś Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
Gość: Stanisław Sidor Re: Ile jeszcze hipermarketów w Zabrzu? IP: *.clan.pl 12.04.03, 18:07 Póki co, tyle. A o co chodzi? Nie chce Pan hipermarketów? Przecież Panu nie podoba się handel w naszym wykonaniu. St.S. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: shopestate Re: Ile jeszcze hipermarketów w Zabrzu? IP: *.gliwice.sdi.tpnet.pl 13.04.03, 06:07 Jasne, ze sie nie podoba...komunizm sie juz skonczyl...i sytuacja "kupiec- pan...klient-petent" Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Stanisław Sidor Re: Ile jeszcze hipermarketów w Zabrzu? IP: *.clan.pl 13.04.03, 08:41 Gość portalu: shopestate napisał(a): > Jasne, ze sie nie podoba...komunizm sie juz skonczyl...i sytuacja "kupiec- > pan...klient-petent" Tak jest - komunizm się skończył. Na przełomie lat 80. i 90. cały handel zabrzański znalazł się w rękach prywatnych. A teraz z wielką pasją dobijamy polski kapitalizm. Już ponad 50% obrotów przejęły wielkie monopole, a po zrealizowaniu wszystkich inwestycji hipermarketowych w Zabrzu udział prywatnego handlu będzie marginalny. Wtedy klient "shopestate" będzie wielkim panem - bez obsługi i bez pieniędzy. Samo jego pojawienie się w hipermarkecie będzie elektryzować uniżenie usłużnych i pokornych kreatorów krainy szczęśliwości polskich klientów. To jest wielka mądrość - PRECZ Z POLSKIM PRYWATNYM HANDLEM! Wolny rynek na śmietnik historii! Niech rośnie i rozkwita bezrobocie! St.S. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: shopestate ...obiektywnie IP: *.gliwice.sdi.tpnet.pl 13.04.03, 23:16 To aqrat jest populistyczna propaganda - trudno sie przyznac do wlasnych bledow, a raczej do oczywistej i weryfikowalnej sytuacji (kupiec-pan...klient- petent). Z reszta, prawda jest taka, ze to klienci zadecyduja o wszystkim, w koncu to oni maja wolny wybor. I jeszcze zupelnie na marginesie...dlaczego tzw. "zwykli kupcy" zamykaja sklepy juz o 18?...a nie handluja do 20? Poza tym...kupcy zawsze beda uprawiac populistyczna propagande, bo np: w sytuacji gdyby ow hipermarket stawiala rdzennie polska firma z Zabrza...krytyka bylaby dokladnie taka sama (wtedy wkroczyly by argumenty, ze to "...Zydzi, masoni i cyklisci") - to poprostu nalatwiejszy i najbardziej prymitywny sposob "walki o swoje interesy"...bo o wiele trudniej jest zaczac od siebie:...od poprawy obslugi...zwiekszenia estetyki sklepu...wydluzenia czasu pracy, a bezpardonowo krytykowac zawsze mozna - to nie wymaga "pracy nad soba samym". Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: kebabz ...do przemyslenia IP: *.gliwice.sdi.tpnet.pl 14.04.03, 01:38 "Drobni przedsiębiorcy z całego świata, od Laosu po Grecję, ściągają do Polski i biorą się za biznes, który nie wychodzi Polakom. Liczą zyski, jakie ma dać wkrótce bogaty rynek UE. Walid El-Kreidly zjawił się w Polsce na początku lat 90. Miał tylko jedno marzenie - nie zamienić się w sopel lodu. Dzisiaj jest współwłaścicielem czterech warszawskich lodziarni: przy ul. Hożej, w Galerii Mokotów, w centrum Park Wola i Carrefour Wileńska. Każdemu Libańczykowi, który przyjeżdża do Polski, powtarza jedno: - Gdyby nie to piekielne zimno, to bym tak ciężko nie pracował. Tutaj po prostu inaczej się nie da. Wystarczy przejść się po ulicach większych polskich miast, żeby zobaczyć, jak wiele sklepów, restauracji i barów prowadzą dziś drobni przedsiębiorcy z Turcji, Libanu, Armenii, Laosu, Algierii. Nie wielkie koncerny, ale małe rodzinne firmy. Z badań GUS-u wynika, że w ponad 12 tys. małych firm, które należą do cudzoziemskich biznesmenów, pracuje 30 tys. osób. Przywiezione przez nich do Polski pieniądze stanowią już 14 proc. (11 mld zł) wszystkich inwestycji zagranicznych. Biznesmeni z obcymi paszportami widzą to, czego nie mogą dostrzec nasi drobni przedsiębiorcy - Polska to dziś świetne miejsce do robienia pieniędzy. Ten ponad 38-milionowy rynek konsumentów w przyszłym roku stanie się częścią bogatej Unii Europejskiej. Oznacza to, że znikną cła, pojawią się zachodni klienci, wzrośnie popyt, a tym samym zwiększą się zyski małych i średnich firm. Dlatego nie zważając na wysokie podatki, koszty pracy i ciągle zmieniające się przepisy, drobni zagraniczni inwestorzy otwierają u nas sklepy, restauracje, hurtownie, firmy budowlane. A nawet jeśli bankrutują, nie ustawiają się w kolejce po zasiłek dla bezrobotnych, tylko szukają nowych nisz na rynku i zaczynają wszystko od początku. Dzięki temu ich przedsiębiorstwa rozwijają się, zatrudniają nowych ludzi i odprowadzają do budżetu podatki. - Gdyby nie ich mrówcza praca, koło zamachowe polskiej gospodarki kręciłoby się znacznie wolniej - przyznaje Bohdan Wyżnikiewicz, wiceprezes Instytutu Badań nad Gospodarką Rynkową. Pavlos Aktypis przyjechał do Polski 5 lat temu robić biznes, bo wierzy, że u nas powtórzy się to, co w Grecji 20 lat temu, gdy wstąpiła do Unii. Ludzie zaczną więcej zarabiać i więcej kupować. - W Grecji przegapiłem tę okazję, bo nie zainwestowałem w porę - mówi Pavlos. - Dziś nie powtórzę tego błędu. Dlatego zostawił w Atenach żonę, dwoje dzieci i małą fabrykę futer. Zarejestrował firmę Zante i założył hurtownię dodatków galanteryjnych, czyli pasków, torebek, ozdobnych szali, chustek, rękawiczek. Sprowadzał je m.in. z Dalekiego Wschodu i sprzedawał do sklepów. Szybko doszedł do wniosku, że zyski detalistów są dwa, a nawet trzy razy większe niż jego. Zacisnął pasa i otworzył w stolicy własny sklep Accessorino. Opłaciło się. Dziś firma Zante (hurtownia i sklep) ma prawie dwa razy większe obroty niż prowadzona przez żonę spółka futrzarska w Grecji. Pavlos myśli już o kolejnych sklepach i z pokorą znosi rozłąkę z rodziną. - W Grecji już prawie wszystko jest - mówi. - A tu, gdzie się człowiek nie obejrzy, jakaś luka na rynku. Można wszystko sprzedać. Żeby tylko ludzie mieli więcej pieniędzy, byłoby jak w raju. Pavlos ma nadzieję, że ten szczęśliwy dzień nadejdzie, gdy staniemy się częścią Unii. Zagraniczni biznesmeni wiedzą, że potencjał polskiego rynku wykorzystany jest w połowie. Przeciętny Polak tylko pięć razy w roku jada w restauracji, kupuje dwie pary butów rocznie. - W Unii, mimo recesji, wydatki na odzież, buty czy restauracje są 10 razy większe niż w Polsce - mówi Wiesław Łagodziński z GUS- u. - Gdy wejdziemy do UE, te różnice zaczną się zmniejszać. Dlatego na inwestycje w Polsce zdecydowała się libańska rodzinna firma Patchi, która produkuje i sprzedaje słodycze oraz ekskluzywne opakowania do cukierków. Czekoladki Patchi nie są tanie - za niewielkie pudełko pralinek trzeba zapłacić ok. 20-30 zł. Właściciele sklepu zdecydowali się jednak na inwestycję, bo liczą, że już wkrótce Polacy będą skłonni więcej wydać na luksusowe łakocie. Nie bez znaczenia był też fakt, że na naszym rynku nie ma jeszcze dużej konkurencji, a koszty najmu lokali, ich urządzenia i pensji pracowników są trzy razy niższe niż w Unii. - A i zyski są średnio o 20-30 proc. większe niż w Libanie czy UE - przyznaje Joe Eid z firmy Patchi. Wie jednak, że nie zawsze tak będzie. Dlatego libańska firma zamierza kuć żelazo póki gorące i jeszcze w tym roku otworzyć dwa następne sklepy, a w przyszłym - trzeci. To oznacza, że zatrudnienie w firmie wzrośnie z 12 do ok. 20 osób. - To się im opłaca, bo przy takich zyskach na zwrot poniesionych nakładów w Polsce będą musieli czekać góra pół roku - twierdzi Jan Macieja z Instytutu Nauk Ekonomicznych PAN. - W Bejrucie musieliby czekać co najmniej rok. Żeby otworzyć swój sklep ze słodyczami w stołecznej Promenadzie, Patchi wyłożył 100 tys. zł. W rodzinnym kraju potrzebowałby o 40 proc. więcej, a w Unii - trzy razy tyle. - Polska jest jednym z niewielu miejsc na świecie, gdzie bez wielkich pieniędzy można jeszcze rozkręcić przyzwoity biznes - mówi Bohdan Wyżnikiewicz. Dlatego orientalni biznesmeni wolą zainwestować u nas i poczekać, aż konsumencki unijny raj przyjdzie do nich. Taką taktykę przyjął Turek Fevzi Mentes. Na razie otworzył bar Amulet, ale już myśli o nowych inwestycjach. - W Polsce w dalszym ciągu jest 10 razy mniej narodowych restauracji niż w USA i Unii - przekonuje. Według CAL Company Assistance, firmy monitorującej rynek, w Polsce działa 88 tys. knajp. Do końca 2005 r. ich liczba ma się podwoić. U nas na jedną restaurację przypada 900 osób - trzy razy więcej niż w Niemczech." Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Zocha Re: ...do przemyslenia IP: *.katowice.cvx.ppp.tpnet.pl 14.04.03, 12:44 Mili moi ważne jest popieranie swojego, ale szanowni kupcy niestety przyszły dla nas nie najleprze czasy trzeba ruszyć głową pomóc sobie samemu trochę inwencji, ciekawszej oferty a napewno klienci po dobry towar przyjdą do nas. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ciekawy Re: ...do przemyslenia IP: *.zabrze.sdi.tpnet.pl 14.04.03, 14:00 gdzie byl ten artykul Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Kupczyna marny! Re: Ile jeszcze hipermarketów w Zabrzu? IP: *.zabrze.sdi.tpnet.pl 15.04.03, 02:45 Kebabz. podziwiasz tych obcokrajowców, którzy inwestują w Polsce, to nie przypadek że żaden z nich nie jest z UE, bo Polska będąc w Uni upomniała by się gdyby taki obywatel naciągnął Kołodke - inaczej mówiąc nie zapłaciłby należnych państwu polskiemu podatków, obcokrajowiec jak mu się pod nogami zacznie palić to pojedzie na Białoruś robić szwindle (bo lubi mieszkać na obczyżnie ?) nie tak całkiem ! W swoim kraju też musi być uczciwy - a to znaczy mniej konkurencyjny! PONIAŁ? Teraz też będziesz powtarzał o tych lepszych kupcach z importu? Kase fiskalną zostawi Kołodce a komornik ją złomuje bo kasy sprzedać się nie da! Z POW. J.W. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: sarin wzabrzu jest za mało wszystkiego IP: gwsp:* / 192.168.1.* 15.04.03, 12:46 Jak zwykle karzdy ma troche racji-no i dobrze bo ten który chodź troche myśli poskłada sobie ta układanke i wyciagnie wnioski Ale zostawiając handel troszke na boku i skupiajac sie na pubach irestauracjach i mauch knajpkach z jedzonkiem wniosek jest prosty po pierwsze knajpi z kebabami i troszke orientalnym jedzeniem robia niezły interes chodź by dlatego ze ludzia przejadły sie hot-dog-i i hamburgery nawet pizza powoli odchodzi do lamusa więdz nie dziwmy sie ze turkom interes sie kręci.Po drógie jeśli chodzi o restauracje to najlepiej przedą te które za przystępną cene podaja obfite i dobre obiady -a jeśli jeszcze obsługa jest miła to interes kwitnie jeśli zaś chodzi o pub-y to w Zabrzu wciaz jest żle z prostych przyczyn po pierwsze własciciele nie wychodż na przeciw oczekiwać klientów tzn prawie wszystkie knajpki sa na jedno kopyto i dominowane przez klientele w dresch przy której mało kto sie dobrze czuje po drugie prawie wszystkie knajpi są tak ulokowqne ze koncesje maja tylko do godiny 24 co powouje ze cała "imprezka kończy sie w momecie kiedy tak naprawe powinna sie zacząc -w Zabrzyu wciaz brakuje klubów -powtarzam klubów a nie małych obskurnych spelunek -jak by nie patrzec jeśli chcemy wyjśc w sobote lub piatek i gdieś potanczyc to jesteśmy skazani albo na wycieczke do gliwic albo na uliczke ktura ma w sumie ograniczone mozliwości myśle ze w Zabrzu i nie tylko jeśli ktoś chciał by naprawde zarabiać pieniaze na jakimś lokalu to wpierw powinien pojechac np do krakowa i zobaczyc co tam sie dzieje i gdzie ludzie sie najchetniej bawia a potem na wzór tmtejszych lubów otwozyc swą dziaalnośc w abrzu-jestem w stanie dać sobie odciac rączke ze bez problemowo w zabrzu mogły by działać 3 kluby kazdy z inną muzyka a co sobota były by pełne młodzieży - najleprzym przykładem jest zanzibar w chorowie który idealnie trafia w potrzeby klienta -moze po czesci dlatego ze włascicielem jest mody człowiek który wie co jest grane!!! Odpowiedz Link Zgłoś
byk5 Re: wzabrzu jest za mało wszystkiego 15.04.03, 13:41 zgadzam się z sarinem ale dlaczego chcecie rozstrzygać w CO ma inwestować właściciel?,jak?,gdzie? jego kasa,jego ryzyko,jego plan.......no tu to jest jeszcze plan zagosp.przestrz i prawna "droga przez mękę".Każdy kto próbuje "coś zrobić" w tym gąszczu socprawa niespójności i urzędniczej łachy traci przedsiębiorczość i entuzjazm a to dopiero początek.......Wielu poważnych inwestorów rezygnuje......wybierają inne miejsca,kraje......aaaaaaaa szkoda słów PS Jadę do brata do USA,to wiadomość dla tych pieprzonych socjałów co chca mnie z forum wyciepnać!Jak nie pogonicie sovieticusów z ZPP i w każdym przedsiębiorcy będziecie widzieć złodzieja,wyzyskiwacza i przestepcę,to sie tylko w niemożności zagadacie i wpedzicie w jeszcze większa nędzę Odpowiedz Link Zgłoś