Gość: f-16
IP: *.internetdsl.tpnet.pl
07.11.07, 22:40
Ciężko jest pojąć zwykłemu mieszkancowi Zabrza ogrom geniuszu i
gospodarskiej ręki lokalnych władz miasta.Z artykułu w " Wyborczej "
dowiadujemy się , że miasto Zabrze sprzedało zabytkową więżę
wizytówkę miasta za 409 tyś zł po czym po kilku latach wyraziło
chęć jej odkupienia za 1,6 mln złotych. Widać ,że fachowcy z urzędu
miejskiego fantastycznie troszczą się o wspólny majątek wszystkich
mieszkanców gminy Zabrze.Doskonale wiedzą komu co za ile sprzedać i
od kogo co i kiedy odkupić.
Poniżej ciekawy artykuł red. Malkowskiego
Wieża wodna - zamiast muzeum będą lofty Tomasz Malkowski
Zabytkowa wieża ciśnień przy ulicy Zamoyskiego to symbol Zabrza.
Niestety, przez ostatnie lata niszczała. Miasto zdecydowało się na
jej zakup, chciało przenieść tam muzeum miejskie. Nic z tego nie
będzie. Magistrat ubiegła firma, która w wieży zrobi lofty
O zabrzańskiej wieży wodnej pisaliśmy wielokrotnie. Najczęściej o
tym, że straszy zamiast być wizytówką miasta. To jedyna taka wieża
ciśnień w regionie z mieszkaniami. Ośmioboczny zbiornik stoi 28
metrów nad ziemią na ośmiu olbrzymich ceglanych filarach, pomiędzy
nimi wstawione są kamieniczki. Budowana w latach 1907-1909 wygląda
trochę jak monstrualny pająk.
Niestety, w 2000 roku miasto sprzedało ten zabytek za 409 tys. zł
osobie prywatnej, która na stałe przebywa w Szwajcarii. Inwestor
obiecywał wprowadzić do budynku funkcje kulturalne, ale przez lata
nie kiwnął palcem. W ostatnich latach złomiarze całkowicie rozkradli
stalowe elementy zbiornika, jego resztki rozebrano na wniosek
właściciela. Dopiero po tych zniszczeniach miasto postanowiło
wyegzekwować od niego remont. Za niewywiązywanie się z umowy
zapłacił magistratowi 200 tys. zł kary.
Władze w końcu zdecydowały się niszczejący zabytek odkupić. Rozmowy
były już bardzo zaawansowane. Rada miejska przegłosowała nawet
niezbędne przesunięcia w budżecie - 1,6 mln zł, bo na tyle wycenił
wieżę jej właściciel.
Krzysztof Lewandowski, wiceprezydent Zabrza, uważa, że pozbycie się
przez miasto wieży było błędem, za który płaci się do dziś. - To
tak, jakby Paryż sprzedał wieżę Eiffla. Owszem, wtedy nie było
jeszcze unijnych środków, ale trzeba było poczekać na lepsze czasy.
Dziś za wieżę musimy zapłacić cztery razy tyle - wyjaśnia
Lewandowski.
Miasto miało ambitne plany, chciało budowlę zaadaptować na Muzeum
Miejskie, w miejscu zbiornika miała powstać sala koncertowa. Jednak
teraz to już przeszłość. Nieoczekiwanie wieżę kupiła zabrzańska
firma Siltech. - Nie wiem, dlaczego to przedsiębiorstwo, wiedząc o
naszych przymiarkach, nagle zapałało miłością do wieży. Może
właściciel chciał ją sprzedać drożej, wietrząc lepszy interes.
Faktem jest, że obok pewien deweloper zakupił dużą działkę po
wysokiej jak na Zabrze cenie - tłumaczy wiceprezydent.
Siltech dotychczas słynął z prywatnej kopalni, którą utworzył na
bazie zlikwidowanego zakładu Jadwiga. - Chcemy rozszerzyć naszą
działalność. Planujemy wejść na rynek deweloperski. W wieży zrobimy
mieszkania, i to raczej te z wyższej półki. To idealne miejsce na
lofty, do tych w zbiorniku będzie się wchodzić wprost z windy - mówi
Jan Chojnacki, prezes Siltechu, niegdyś poseł SLD. Nie chce
zdradzić, za ile kupił wieżę. Przyznaje jednak, że dał więcej niż
oferowało miasto.
Siltech chce na wieży zarobić. Wokół planuje wybudować kolejne
budynki mieszkalne. - Zależy mi na zachowaniu śląskiego klimatu.
Nowe obiekty będą nawiązywać do architektury wieży - uspokaja
prezes.
Wiceprezydent Lewandowski nie wyobraża sobie jednak mieszkań w
górnej części wieży. - Tam jest jedna wielka przestrzeń. Trzeba by
tam wstawiać stropy, wybijać w ścianach okna. Budynek jest pod
opieką konserwatorską i nie będzie na to zgody - przekonuje.
Zamiast przenosin Muzeum Miejskie czeka więc remont dotychczasowej
siedziby przy placu Krakowskim, chwilowo zamkniętej z powodu złego
stanu technicznego. Całą sytuacją jest załamany Piotr Hnatyszyn,
dyrektor muzeum. - Żałuję, że nasza palcówka nie przeprowadzi się do
wieży. To byłaby olbrzymia atrakcja dla miasta, jedyne muzeum w
regionie z punktem widokowym. Gdy powstaną tam mieszkania, wieża
będzie dostępna wyłącznie dla bardzo wąskiej grupy ludzi. A to
przecież nasze wspólne dobro - mówi Hnatyszyn.
Ale znawca śląskich wież wodnych Dariusz Walerjański uważa inaczej: -
Mam nadzieję, że wieża przestanie być takim ułomkiem. Ale jej
adaptacja to potężne przedsięwzięcie, pochłonie co najmniej
kilkanaście milionów złotych. Oby znów nie skończyło się na planach.
Bo jeśli tak, to właściciel powinien czym prędzej odsprzedać obiekt
miastu, które ma dobry pomysł. Magistrat bez problemu dostałby na
muzeum środki z Unii Europejskiej.
Prezes Siltechu zapewnia, że wkrótce ruszą prace projektowe przy
wieży. Remont i adaptacja zabytku rozpoczną się wiosną, a zakończą
najwcześniej za trzy lata.