Gość: zawiadowca
IP: *.gprs.plus.pl
17.04.09, 22:06
Na tym forum zamieściłem artykuł z Rzeczpospolitej. Został usunięty.
Ciekawe dlaczego? Ponawiam temat.
Historia umowy na 400 mln
Izabela Kacprzak 08-04-2009, ostatnia aktualizacja 08-04-2009 03:50
Skandal w Zabrzu: wiceprezes Kompanii Węglowej bawił się na urodzinach szefa
firmy, z którą negocjował kontrakt. Wkrótce zawarła ona nową umowę na bardzo
korzystnych warunkach
źródło: Rzeczpospolita
26 stycznia Włodzimierz Mikoda, wiceprezes Kompanii Węglowej, pojawił się w
restauracji Zabrzański Gościniec. Okazją były urodziny właściciela lokalu
Zbigniewa Pucka, wieloletniego kontrahenta Kompanii. Dzień później o szóstej
rano firma Pucka szantażem wymogła na Kompanii nowy kontrakt wart 440 mln zł –
ustaliła „Rz”.
Stosunki Kompanii z firmą PTK Holding, której prezesem jest Pucek, od stycznia
były napięte. PTK obsługiwała na zlecenie węglowego koncernu bocznice kolejowe
dla ośmiu kopalń i zażądała 30-procentowej podwyżki w nowym kontrakcie na 2009 r.
Z tego powodu 23 stycznia zarząd Kompanii podjął uchwałę, że podpisze z PTK
umowę tylko na jeden rok.
Jednak trzy dni po urodzinowej imprezie w Zabrzańskim Gościńcu wszystko się
zmieniło. Nowa uchwała zarządu wydłużyła umowę dla PTK z roku do czterech lat.
Lukratywny kontrakt (Kompania zdecydowała się na zamówienie z wolnej ręki)
opiewa na 109 mln zł rocznie, a PTK wynegocjował sobie m.in. 30-dniowy termin
płatności oraz pokrycie przez Kompanię kosztów remontu głównych bocznic
(dodatkowe 800 tys. zł miesięcznie).
Były szef rady nadzorczej Kompanii Węglowej Edward Nowak ocenia te warunki
jako korzystne dla PTK. – Np. umowy mają w Kompanii średnio dwumiesięczny
termin płatności, a rzeczywiste spłaty sięgają nawet 180 dni – mówi.
Sam Mikoda tłumaczy podpisanie tego kontraktu szantażem: – 27 stycznia PTK
Holding o
szóstej rano poinformował nas, że w trybie natychmiastowym wstrzymuje obsługę
bocznic, bo świadczy usługi bez stosownej umowy. To dla kopalń sytuacja
niezwykle groźna. Z dnia na dzień zostalibyśmy bez obsługi, więc zaprosiliśmy
przedstawicieli PTK Holding do negocjacji. W efekcie zawarliśmy umowę na
cztery lata.
Zapewnia, że nie ma związku między kontraktem z PTK a jego wizytą na
urodzinach prezesa Pucka. – Pan Pucek 25 stycznia ma urodziny, przyjechałem
złożyć mu życzenia. Nie widzę związku z kontraktem i moją wizytą. Złożyłem
życzenia i wyszedłem – tłumaczy Mikoda.
Bogusław Ziętek, szef górniczego związku Sierpień ’80, twierdzi jednak, że
obecność członka zarządu na urodzinach biznesmena jest karygodna. – To sprawa
dla CBA i ABW – ocenia.
Hojny kontrakt z PTK Kompania podpisała, choć w ubiegłym roku miała 37 mln zł
straty, a resort gospodarki nie godzi się na podwyżki dla górników. – To są
właśnie standardy Kompanii Węglowej. Od dłuższego czasu dochodzą do nas
informacje o zawyżaniu kontraktów dla spółek zewnętrznych – twierdzi Ziętek.
– Nie prowadziłem negocjacji sam. Byłem członkiem komisji – broni się
wiceprezes Kompanii Węglowej.
Włodzimierz Mikoda mieszka w Zabrzu, przed objęciem stanowiska w Kompanii był
prezesem Miejskiego Ośrodka Sportu i Rekreacji. Wiceprezesem największej w
Polsce firmy węglowej został dzięki wsparciu przyjaciela Eugeniusza
Postolskiego, wiceministra ds. górnictwa z rekomendacji PSL (Postolski,
znajomy wicepremiera Waldemara Pawlaka, odszedł ze stanowiska niespełna rok
temu, oficjalnie na własną prośbę).
W marcu Ministerstwo Gospodarki poleciło skontrolować umowę z PTK Holding, ale
nie dopatrzyło się złamania procedur. Kontrakt z PTK Holding na polecenie
zarządu Kompanii będzie badał UOKiK pod kątem stosowania praktyk
ograniczających konkurencję. Jest podejrzenie, że być może doszło do zmowy
firm mogących wykonać to zlecenie taniej. Z 13 firm, które zaproszono do
składania ofert na obsługę bocznic, zgłosiła się tylko PTK Holding i
konsorcjum Maczki Bór.