Gość: Iwona
IP: *.dynamic.chello.pl
09.11.14, 18:46
Witam Was serdecznie. Podczytuję tu Was trochę, bo też walczę z migreną od ponad 20 lat. Odkąd biorę cinie lub frimig już się tak nie męczę jak kiedyś. Ale trzeba mieć receptę i tu się zaczynają schody. Zawsze dostawałam maksymalnie 2 opakowania, więcej lekarz nie chce wypisywać. Dlaczego? Nie wiem, chyba, żeby pacjent sobie nie zaszkodził. Tak jakbyśmy łykali tabletki dla fantazji. Ok, co 2 miesiące więc proszę o receptę. Ale wyobraźcie sobie, że panie w aptece nie chcą wydawać opakowań po 6 tabletek, tylko za każdym razem dają te po 2 tabletki, tak, że muszę się wykłócać (co i tak rzadko coś daje). Proszę lekarza, żeby pisał na recepcie ilość tabletek, ale on tego nie robi (ze względu na kolejki do lekarzy, recepty wypisują po godzinach i odbiera się następnego dnia, więc nie mam wpływu na to co napisze, choć mówię o tym przy wizycie). Coraz bardziej mnie to denerwuje. Ostatnio znów miałam taką sytuację, baba w aptece uparła się, że mi nie wyda 6 tabletek. A wykupić musiałam, bo już mi się kończyły. Więc wzięłam te mniejsze opakowania, ale wiadomo, że to na długo nie starczyło. Po jakimś czasie więc idę znów po receptę i co słyszę? Że za często biorę recepty, za dużo biorę leków i mam iść następnym razem do neurologa. Na recepcie wypisał mi tylko 1 opakowanie. I odniosłam wrażenie, że więcej mi recept na da. Szlag mnie trafił. Przecież w mojej karcie jest informacja od neurologa, w której jest wszystko co trzeba. Od czasu do czasu chodzę do neurologa, ale żeby czekać 2 miesiące tylko po receptę?
Mam pytanie do Was, czy macie też problemy w aptece? Czy są jakieś przepisy, które mówią, że należy wydać najmniejsze opakowanie, jeśli lekarz nie określi na recepcie ilości tabletek?
pozdrawiam