14.10.06, 20:25
mam pytanie - jak wasze rodziny reaguja na ataki? Ja boje się strasznie tych
najmocniejszych, jesyem zdana sama na siebie. Mój mąz po prostu wyjeżdża
sobie z domu, bo przecież znów lezę albo znów się skarżę albo znów wymiotuję
albo znów nic nie jestem w stanie zrobić i wszystko mu się wali. Nawet nie
jestem teraz w stanie o tym pisać
Obserwuj wątek
    • mcbeal28 nie obraź się, ale to juz było 14.10.06, 22:31
      Migrena, a bliższe i dalsze otoczenie 10.03.06, 10:36


      nie mniej pozdrawiam;-)
      • mika_1 Re: nie obraź się, ale to juz było 14.10.06, 22:57
        Tutaj:
        forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=12154&w=38202596&a=38234815
        Mój mąż, na szczęście nie ma migren, ale wie, że to bardzo poważna choroba,
        która ścina mnie z nóg na wiele dni i nigdy, nigdy nie powiedział mi czegoś
        złego, nigdy nie był zniecierpliwiony, nigdy nie miał pretensji.
        Znajomi już nie patrzą na migrenę jak na głupią wymówkę, ale czasem mam
        wrażenie, że nie do końca wierzą w to "coś".
        Niestety, najmniej zrozumienia wśród bliskich wykazują moi rodzice. Często
        słyszę to słynne "Idź na spacer, to ci przejdzie"...:/
        No cóż, ale oni nie są ze mną w czasie tych ataków, a wtedy kiedy mieszkałam z
        nimi - nie bywało tak tragicznie, więc po prostu nie do końca wiedzą, jak to
        jest...

        Ale ogólnie mogę powiedzieć, że w tej kwestii mam OK.
        • venus22 Re: nie obraź się, ale to juz było 15.10.06, 04:08
          "" "Idź na spacer, to ci przejdzie"...:/ ""


          To i tak lepsze od poczatkowych rad mojego meza ktory uwazal ze jak sie
          porzadnie przebiegne w czasie ataku to krew zacznie mi szybciej krazyc i
          wszystko- bol, wymioty, slabosc, trzesawka - przejda :)

          Venus
      • olka.l Re: nie obraź się, ale to juz było 15.10.06, 17:36
        dzięki, przeczytam na pewno
    • nessie-jp Re: wsparcie 15.10.06, 13:50
      Przez bardzo wiele lat nie rozumieli, o co robię takie halo. "A ją *znowu* boli
      głowa...". Ojciec miał przynajmniej tyle przyzwoitości, że mówił "Weź proszek i
      połóż się". A siostra młodsza marudziła, narzekała, robiła wyrzuty. Jednak kiedy
      dorosła, zrozumiała i zupełnie zmieniła nastawienie. Teraz moja rodzina wie, że
      jak mnie boli głowa, to trzeba powiedzieć, "Ojej, biedactwo, znowu cię boli
      głowa"... :) Podobnie wychowuję dalszą rodzinę: ciotki, babcie.

      Najgorzej było w szkole, a nawet na studiach
      • chochlikj9 Re: wsparcie 17.10.06, 12:15
        Dla otoczenia to tylko bol glowy.Mama zawsze mowila mi ze ja tez boli glowa,tato
        cierpial ze mna i cierpi do dzis choc sam jest ciezko chory.Mama zrozumiala mnie
        dopiero gdy wzywala pogotowie{dretwienia ciala ,zanik mowy,raptowny spadek
        cisnienia,brak oddechu}w to dopiero uwierzyla.Maz nie przeszkadzal ,zajmowal sie
        domem,nawet zwalnial sie z pracy ale ja widzialam ze tak do konca nie rozumie
        tego bolu.Dzieci do dzisiaj wiedza kiedy bedzie mg i robia wszystko by mi bylo
        lepiej.Byly malutkie jak ja lezalam a one byly zdane na siebie,i tak
        zostalo.Cierpia ze mna a ja martwie sie tylko zeby one tego nie miely.Te stany
        napieciowe corki czuja wczesniej niz ja.Trzeba ich nauczyc bo bolu nie da sie im
        opowiedziec,pozdrawiam:)
    • kitka1977 Re: wsparcie 17.10.06, 14:33
      Hahahaha skąd ja to znam!!!! Tylko słysze od mężą, co znów cię głowa boli??? I
      ty chcesz mieć 2 dziecko??? Przecież ciebie wiecznie cos boli!!! Szkoda słów
      zeby tłumaczyc na czym polega atak migreny ale niech tylko cos mojemu męzowi
      strzyknie to zaraz leżec przez cały dzień trzeba. Oczyzwiście ja z atakami
      migreny musze robic wszytko, pracowac, zajmowac sie domem i 2 dzieci (wliczajac
      meża).
      • kajteczek Re: wsparcie 17.10.06, 14:42
        ten temat był wielokrotnie poruszany - poszukaj na Forum.
        U mnie w domu reakcje podobne, jakie Ty opisujesz, a jeszcze do tego takie
        teksty:
        "Co, znowu cię głowa boli?, No tak, znowu nie będziesz mogła się kochać".
        Cholera człowieka bierze i rozjusza to ogromnie.
        Pozdr.
        Kajteczek
        • olka.l Re: wsparcie 17.10.06, 19:04
          jak Was czytam, jestem w domu; ja mam dokładnie to samo. Pamiętam jak po całym
          dniu bólu, wymiotów, z pulsującą głową zwłoczyłam się z łóżka zrobić dziecku
          kolację. Teraz jest troche lepiej; ale faktem jest też, że takiego duzego ataku
          nie miałam juz od blisko roku. Mój mąz sprawia wrazenie, że zrozumiał, co to
          migrena, ale sądzę,że rozumie to w sytacjach, kiedy leki działają w większym
          lub mniejszym stopniu i jestem w stanie lepiej lub gorzej, ale zawsze
          funkcjonować. Mam nadzieje, że długo jeszcze nie bedzie się musiał sprawdzać.
          Natomiast strasznie wyprowadzają mnie z równowagi uwagi na temat tego, że
          ciagle mnie coś boli. Jest to prawda, ale ja mam b. niski próg odczuwania bólu,
          i to co jest dla innych lekkim podszczypaniem, dla mnie jest mocnym szczypem
          niestety. Co do Twojej uwagi Kajteczku - takie teksty też znam na pamięć i
          nawet juz się nie złoszczę, tylko jest mi cholernie przykro.
          pozdrowienia
          • venus22 Re: wsparcie 17.10.06, 22:01
            >>Jest to prawda, ale ja mam b. niski próg odczuwania bólu<<


            jest to NIEPRAWDA,


            nie daj sobie wmawiac tego 'niskiego progu' - mi tez wmawiali ale na
            szczescie dlugo sobie nie dalam,

            kazdy madrala tak piep**y kto nie ma migren
            (nawet niektorzy lekarze), a kazdy by byl tak samo chory jak ty czy ja czy
            Tereska czy Chochlik czy Donjuan w naszej sytuacji - na migrene nie ma silnych.

            Po pierwsze, cos takiego jak "prog bolu" to bardzo niescisla i nie do zbadania
            rzecz, po drugie migrenicy maja chorobe polegajaca glownie na chronicznym BOLU

            z powodu niewlasciwej reakcji na m.inn. stymulanty - bodzce (np na zapach,
            dzwiek, hormony) - co wcale nie swiadczy o obnizonynm progu bolu tylko na
            przyklad w przypadku kiedy komus "normalnemu" buchnie w nos jakis smrod (np
            smoly) to osoba ta (bez migreny) jakos sobie z tym poradzi a my zaraz
            dostaniemy ataku ktory polozy nas do lozka bo mamy "pomylke" w systemie
            nerwowym.

            Ponownie, to nie oznacza "obnizonego progu bolu" tylko gdzies nasz mozg
            niewlasciwie odczytal bodzce- uznal to za powod do alarmu dlugo jeszcze po tym
            jak smrodu juz nie ma, i pociagnal rekacje lancuchowa konczaca sie na ataku.
            jak widac nie zaczelo sie to od bolu tylko od zupelnie czegos innego.
            Przeciez nie uderzylas sie w glowe, nie boli cie od uderzenia tylko od
            roznych "dziwnych" chorobowych reakcji w mozgu.

            tak ze Olu jak ktos ci powie "obnizony prog bolu" to powiedz ze na migrene nie
            ma silnych i odeslij do tego watku:

            a zwlaszcza niech zwroca uwage na to:

            >>A pare dni temu czytalam online jak ponad 1/3 zolnierzy amerykanskich w Iraqu
            nie jest calkiem w stanie brac udzialu w kombacie z powodu migreny.<,

            kto jak kto ale Marines (zolnierze) to nie delikatne fiolki z "obnizonym
            progiem bolu".

            forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=12154&w=48583884&v=2&s=0
            i to:

            forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=12154&w=38323137&v=2&s=0
            forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=12154&w=30021570&v=2&s=0
            i pozbadz sie kompleksow.
            badz twarda i wymagaj naleznej ci opieki. z twoich wypowiedzi wynika ze nie
            tylko jej nie dostajesz ale obciazasz sie ponad miare.

            Venus

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka