Dodaj do ulubionych

Czesław Niemen słowiański geniusz.

20.01.04, 16:48

Obserwuj wątek
    • ignorant11 Re: Czesław Niemen słowiański geniusz.BIOGRAFIA 20.01.04, 16:49

      • ignorant11 Re: Czesław Niemen słowiański geniusz.BIOGRAFIA(2) 26.01.04, 05:13
        Sława!
        Czesław Niemen - biografia i zdjęcia
        AP 17-01-2004, ostatnia aktualizacja 18-01-2004 09:31

        Czesław Niemen to legenda polskiej piosenki, wokalista, instrumentalista,
        kompozytor, poeta, felietonista i malarz. Artysta bijący wszelkie rekordy
        popularności, był obecny na polskiej scenie muzycznej od ponad 30 lat
        czytaj dalej »

        Autor przebojów: "Dziwny jest ten świat", "Czy mnie jeszcze pamiętasz", "Pod
        papugami". Komponował też muzykę teatralną i filmową, między innymi do
        filmu "Wesele" Andrzeja Wajdy.

        W swoich utworach wykorzystywał teksty poetów romantycznych: Cypriana Kamila
        Norwida, Adama Asnyka, Kazimierza Przerwy-Tetmajera.

        Do 1967 roku był członkiem Niebiesko - Czarnych, później kierował własnymi
        zespołami: Akwarele, Niemen - Enigamtic oraz Grupa Niemen. Występował też jako
        solista Począwszy od festiwalu w Opolu w 1967 roku Niemen był idolem
        młodzieżowej publiczności.

        Przez 17 lat, od 1964 do 1980 roku, był uznawany za najpopularniejszego i
        najlepszego wokalistę w kraju w ankietach pism muzycznych "Jazz" i "Non Stop".
        Zawsze kreował oryginalnie wizualnie postacie - raz był to góralski kożuszek,
        innym razem kwiecista hipisowska koszula. W latach 60. przez ówczesne media był
        postrzegany jako synonim czegoś złego. Znosił to spokojnie.

        W 1999 roku został wybrany wykonawcą wszechczasów w plebiscycie "Polityki".
        Radiowa Trójka uhonorowała go "Supermateuszem", nagrodą imienia Mateusza
        Święcickiego za zasługi dla kultury. W 1974 roku został odznaczony Złotym
        Krzyżem Zasługi. Dostał też nagrodę I Stopnia Prezesa Rady Ministrów za twórcze
        osiągnięcia w dziedzinie kompozycji i interpretacji. Przełomowym momentem w
        karierze Niemena był występ z Akwarelami na V Festiwalu Polskiej Piosenki w
        Opolu. Za wykonanie piosenki "Dziwny jest ten świat" zdobył nagrodę specjalną
        Przewodniczącego Komitetu do spraw Radia i Telewizji.

        W 1963 roku jego pierwsza kompozycja "Wiem, że nie wrócisz" odniosła wielki
        sukces na koncertach w paryskiej Olimpii. Kolejnym sukcesem stał się utwór "Czy
        mnie jeszcze pamiętasz", który w grudniu 1964 roku z własnym tekstem nagrała
        Marlena Dietrich. Do końca lat osiemdziesiątych Niemen brał udział w wielu
        imprezach muzycznych i festiwalach beatowych, rockowych i jazzowych w Polsce i
        na świecie. Koncertował i odnosił sukcesy między innymi we Francji, Włoszech,
        NRD, RFN, Indiach i Stanach Zjednoczonych.

        W późniejszym okresie artysta rzadko występował, rzadko też nagrywał.
        Skoncentrował się na pracy we własnym studiu muzycznym. W swoich kompozycjach
        chętnie wykorzystywał instrumenty elektroniczne i syntezatory. Na muzykę
        młodego pokolenia Niemen patrzył z rezerwą. "Dzisiaj wydaje się, że nie trzeba
        mieć żadnego pojęcia o śpiewaniu, żeby śpiewać. Rynek zachłysnął się czymś, co
        jest jedną, wielką balangą. Zapanowała pląsomania, w takt fokstrota na cztery.
        I każda próba odejścia, szczególnie w tekstach, od tematu damsko-męskiego jest
        nie do przeskoczenia, ponieważ media odmawiają publikacji" - mówił artysta
        podczas jednego z wywiadów.

        Oprócz muzyki Niemen tworzył też prace plastyczne. Rysował od dziecka, później
        szczególnie zainteresowała go grafika komputerowa. W 2001 roku przeznaczył
        część swoich prac na licytację. Dochód z aukcji został przeznaczony dla
        Polskiej Akcji Humanitarnej na kupno sprzętu edukacyjnego dla szkół na Litwie.
        Czesław Niemen zachowywał dystans do nazwy "grafika komputerowa" i wolał mówić
        o wydrukach cyfrowych. A tak naprawdę traktował swoje prace jako malarskie
        obrazy, tyle że powstałe nie w tradycyjnej technice, lecz przy użyciu
        komputera. Jego zainteresowanie sztuką od dawna towarzyszyło muzyce. - Nie
        tylko magia dźwięków, ale i świat kształtów i kolorów oddziaływały na moją
        psychikę już we wczesnym dzieciństwie - mówił. - Do rysunku wróciłem przy
        okazji projektowania okładek swoich płyt. W 1972 roku zrezygnowałem ze
        stosowanych dotąd stylizowanych fotografii na rzecz ilustracji. Wtedy to na
        pierwszej stronie okładki podwójnego albumu "Marionetki" i "Requiem dla van Go-
        gha" umieściłem namalowany flamastrami i ołówkami obrazek pt. "Sariusz" -
        opowiadał artysta. Jeszcze w latach 70. Niemen namalował obraz "Oda do Venus"
        (który znalazł się wewnątrz koperty albumu "Idee Fixe") oraz "Katharsis"
        (podczas nagrywania płyty "Mourner?s Rhapsody" w Nowym Jorku). Od kilku lat
        tworzył przeważnie obrazy komputerowe, które prezentował w pismach "Tylko Rock"
        i "Tygodniku Solidarność". Prace powstały w większości niezależnie od muzyki.

        Przez dekady był odporny na upływ czasu i dziejowe zmiany. W ostatnich latatch
        praktycznie nie wychodził z domu. Grał, malował, uprawiał sport, wegetarianian,
        nie pił i nie palił od lat. W domu wyglądał zupełnie inaczej niż na zdjęciach i
        w telewizji.

        Czesław Niemen był wielokrotnie wyróżniany. W 1974 roku został odznaczony
        Złotym Krzyżem Zasługi. Dostał też nagrodę I stopnia Prezesa Rady Ministrów za
        twórcze osiągnięcia w dziedzinie kompozycji i interpretacji. Od 1964 do 1980
        roku, był uznawany za najpopularniejszego i najlepszego wokalistę w kraju w
        ankietach pism muzycznych "Jazz" i "Non Stop". W 1999 roku został wybrany
        wykonawcą wszechczasów w plebiscycie "Polityki". Radiowa Trójka uhonorowała
        go "Supermateuszem", nagrodą imienia Mateusza Święcickiego za zasługi dla
        kultury.

        Czesław Wydrzycki urodził się 16 lutego 1939 roku w Wasiliszkach Starych koło
        Nowogródka jako Czesław Wydrzycki. Jego pseudonim artystyczny wymyśliła żona.
        Niemen był repatriantem z Białorusi. Przez wiele lat starał się u władz
        radzieckich o pozwolenie na przyjazd do Polski. Tam żył w biedzie, tu, kiedy
        przybył, również żył w nędzy. Może dlatego postanowił pokazać Polsce, że nie
        przyjęła byle kogo.


        Pozdrawiam i zapraszam na:
        Forum Słowiańskie
        nakarm dziecko, kliknij w pajacyka TERAZ:
        www.pajacyk.pl
        Ignorant
        +++
    • ignorant11 Bez kompromisu 20.01.04, 16:59

    • ignorant11 Dziwny woderfull world(1) 26.01.04, 04:54
      Sława!
      Pożegnanie z Niemenem

      Wojciech Staszewski 25-01-2004, ostatnia aktualizacja 23-01-2004 15:24

      Pierwsze publiczne wykonanie piosenki "Dziwny jest ten świat" przygotował
      Niemen na festiwal w Opolu. Na próbie tylko markuje śpiew. Na koncercie
      transmitowanym na żywo przez telewizję śpiewa przejmująco. W rejestrach, do
      których męski głos nie sięga. Z krzykiem poruszającym, histerycznym



      Terespol, przesiadka na wąskie tory. Wydrzyccy zostawiają za sobą radziecką
      Białoruś i rodzinne Wasiliszki koło Grodna. Wracają do ojczyzny. Jest rok 1958,
      towarzysz Wiesław (Władysław Gomułka) z otwartymi ramionami przyjmuje
      repatriantów z dawnych ziem polskich.

      1

      Na wyjazd najbardziej nalegał Czesław. Dziewiętnastolatek, życie przed nim.
      Armia Czerwona już się o niego upominała. Zamiast za Ural wolał pojechać za
      Bug.

      Rodzina trafia do Białogardu, na Ziemie Odzyskane.

      Podobno starych drzew się nie przesadza. Rok później ojciec Czesława, chłop jak
      dąb, skarży się na bóle brzucha. Idzie do szpitala, lekarze kładą go na stole -
      rak jelit. Wkrótce umiera. Bardzo przedtem cierpi. Czesławowi zostaną po tym
      wyrzuty sumienia wobec ojca (jego wielkie zdjęcie postawi później na pianinie w
      warszawskim domu) i niechęć do lekarzy.

      Ale w 1958 roku, od razu po przyjeździe do Polski, Czesław wyrywa się na
      wolność - do średniej szkoły muzycznej w Gdańsku. Uczy się w klasie fagotu,
      mieszka w bursie.

      Młodzi się bawią, śpiewają, nagrywają piosenki w łazience (tam jest najlepsza
      akustyka). Czesław imponuje kolegom radzieckimi płytami z muzyką
      południowoamerykańską. Dziewczynom - bo wysoki, dobrze zbudowany, smagłolicy.
      Ma powodzenie. I musi się ożenić! Pielęgniarka z Gdyni rodzi mu córkę Marię.

      Pierwsza żona będzie później wielką tajemnicą Czesława. Nie pokaże jej nikomu,
      nawet przyjaciołom. Nie zdradzi nawet jej imienia. Zwierzy się tylko
      dziennikarzowi gdańskich "Liter", że żona go nie rozumiała, kazała mu przestać
      śpiewać i brać się do "porządnej roboty". I że małżeństwo szybko się rozpadło.
      W 1970 roku na koncert "Niemen przedstawia Faridę" przyjdzie z dziesięcioletnią
      Marysią. I tyle.

      2

      Na razie jest rok 1960, trzeba zacząć zarabiać na rodzinę. Czesław Wydrzycki
      rzuca szkołę i zgłasza się do reżysera Wowo Bielickiego, który tworzy kabaret
      To Tu. Śpiewa - głos ma piękny, czysty, wysoki, można go nazwać belcantem.
      Przyjmują go.

      Czuje, że ma talent. W 1962 roku zgłasza się na Ogólnopolski Festiwal Młodych
      Talentów w Szczecinie. Z gitarą własnoręcznie sklejoną z płyty czołowej
      fortepianu wykonuje "Malaguenę". Wchodzi do Złotej Dziesiątki, obok takich
      późniejszych sław jak Helena Majdaniec czy Wojciech Gąsowski. Każdy dostaje
      dyplom i adapter Karolinka.

      Karolinka jeszcze się przyda.

      Po wygranej w Szczecinie rusza w trasę z zespołem Czerwono-Czarni. Ale furory
      nie robi, wraca do kabaretu. Jesienią na występ To Tu przychodzi dziennikarz
      muzyczny Franciszek Walicki. Nie wie jeszcze, że stworzy polską scenę big-
      beatową, będzie nazywany "ojcem big- -beatu"; na razie założył zespół Niebiesko-
      Czarni i szuka solisty. Frapuje go solista egzotycznego tercetu. Podchodzi do
      Wydrzyckiego.

      - Czy nie rozpocząłby pan prób z Niebiesko-Czarnymi? - pyta.

      Czesław jest zaskoczony, Niebiesko-Czarni to już znana marka. Godzi się
      chętnie, ale stawia warunek:

      - Będę wykonywał swój repertuar.

      - Uparty jest - myśli Franciszek Walicki. Nie wie jeszcze, jak bardzo uparty.

      3

      Lato 1963. Dziewczyny z więzienia kobiecego w Grudziądzu są przejęte. W ramach
      resocjalizacji będą słuchać koncertu big-beatowego zespołu Niebiesko-Czarni. Po
      kilku piosenkach na scenę wychodzi chłopak z gitarą. Zaczyna śpiewać. Ale to
      nie jest żaden big-beat, to jakieś zawodzenia! Dziewczyny w śmiech.


      Pozdrawiam i zapraszam na:
      Forum Słowiańskie
      nakarm dziecko, kliknij w pajacyka TERAZ:
      www.pajacyk.pl
      Ignorant
      +++
      • ignorant11 Re: Dziwny woderfull world...(2) 26.01.04, 04:55
        Sława!
        Franciszek Walicki, kierownik grupy, wychodzi zażenowany za kulisy: - Cholera,
        po co wpadłem na pomysł, żeby go tu wstawiać z tymi sambami?!

        Czesław śpiewa jedną piosenkę za drugą, po hiszpańsku, po portugalsku. Walicki
        postanawia ściągnąć go ze sceny. Wraca na salę i patrzy oniemiały. Wszystkie
        więźniarki płaczą.

        - Zrozumiałem, że znalazłem skarb - mówi dziś Walicki.

        Teraz przydaje się Karolinka. Walicki podsuwa Czesławowi longplaye mistrzów
        soulu i rock'n'rolla: Jamesa Browna, Little Richarda, Ottisa Redinga, Raya
        Charlesa. Chce mu zmienić repertuar, ale wie już, że upartemu soliście nie
        można niczego narzucić - musi sam chcieć.

        - To jest wspaniałe - zachwyca się Czesław. Zaczyna śpiewać z Niebiesko-
        Czarnymi angielskie standardy. Zostaje rasowym szarpidrutem.

        Walicki pisze jeszcze do Wojskowej Komendy Uzupełnień, że ob. Wydrzycki
        reprezentuje kulturę polską. Załatwia mu zwolnienie z wojska. Można startować
        do kariery.

        4

        "Pod Papugami jest szeroko niklowany bar...". Cała Polska do dziś śpiewa tę
        piosenkę. To utwór Mateusza Święcickiego, twórcy Programu III Polskiego Radia.
        Wydrzycki nagrał go z Bossa Nova Combo.

        - Niech pan zgłosi się z tym na I Festiwal Piosenki Polskiej w Opolu - zachęca
        go w 1963 roku Święcicki. Sam jest właśnie organizatorem festiwalu!

        - Wolę zagrać "Wiem, że nie wrócisz", to moja pierwsza polska piosenka -
        odpowiada. Jedzie i przepada w konkursie.

        "Wiem, że nie wrócisz" staje się jednak przebojem za sprawą dowcipnego filmu
        Andrzeja Kondratiuka "Kobiela na plaży". Dwudziestominutowa komedia to
        filmowane ukrytą kamerą wybryki Bogumiła Kobieli, który chodzi po plaży w
        Sopocie na nartach albo rozdaje lody. Boki zrywać. Na koniec Kobiela żegna się
        z plażowiczami tradycyjnym "do zobaczenia za rok", a w tle dla kontrastu
        leci "Wiem, że nie wrócisz...". Ekipa filmowa usłyszała ten utwór w sopockim
        Non-Stopie, gdzie przez całe wakacje codziennie koncertowali Niebiesko-Czarni.
        Zespół i jego solista stają się gwiazdami, na występach codziennie są tłumy.

        5

        Do Non-Stopu zagląda też przyciągnięty przez Walickiego Bruno Coquatrix,
        dyrektor paryskiej Olimpii. Postanawia zaprosić Niebiesko- -Czarnych na
        występy. Walicki wzmacnia szeregi, zatrudnia dwoje gwiazdorów - Michaja Burano
        i Helenę Majdaniec. Wydrzycki spada na trzecie miejsce wśród solistów.

        - I trzeba coś zrobić z twoim nazwiskiem, Czesiu. Francuzi go nie wymówią -
        zauważa Franciszka Walicka, żona Czesława, na mitycznej dziś kanapie, która do
        dziś stoi w domu Walickich. - Znad Niemna pochodzisz, to może Niemen?

        Czesław Niemen (później wpisze sobie to nazwisko do dowodu osobistego) wylatuje
        z zespołem do Paryża w grudniu 1963 roku. Występują przez dwa tygodnie.
        Nagrywają płytę "Les Idoles de Pologne" z czterema piosenkami; w tym "Wiem, że
        nie wrócisz". Niemen przywozi z Paryża harmonijkę ustną Hohnera, pierwszą
        czarną perukę i mnóstwo płyt.

        Ale najważniejsze, że do Olimpii zagląda Marlena Dietrich. Kiedy rok później
        artystka jest w Warszawie, życzy sobie, żeby na rozgrzewkę występowali przed
        nią Niebiesko- -Czarni. Podoba jej się wtedy "Czy mnie jeszcze pamiętasz".
        Śpiewa ją i nagrywa pod tytułem "Mutter, hast Du mir vergeben", a Niemen jako
        autor muzyki dostaje niebotyczną wówczas sumę 400 dolarów.

        W 1966 roku Niebiesko-Czarni znów grają w Paryżu. Niemen przywozi z wyprawy
        dwie ważne rzeczy. Pierwsza to nowy image podpatrzony u modnego wówczas we
        Francji piosenkarza Antoine'a: spodnie w kwiatki, kamizelki, serdaki, hafty,
        ozdoby. Szara gomułkowska Polska doznaje szoku, wołają za Niemenem na ulicy
        małpa albo Jezus.

        Druga rzecz przywieziona z Paryża to tekst, który jeszcze się przyda do pewnej
        piosenki.

        6

        - Graliśmy w największych halach. Czesław był bożyszczem. Wychodziliśmy na
        scenę w ciemności i towarzyszył nam ryk. Taki, że nogi się trzęsły. A kiedy
        reflektor wyławiał z ciemności twarz Czesława, ryk sięgał zenitu - opowiada
        dziś Paweł Brodowski, naczelny pisma "Jazz Forum", wtedy basista w zespole
        Niemena Akwarele.


        Pozdrawiam i zapraszam na:
        Forum Słowiańskie
        nakarm dziecko, kliknij w pajacyka TERAZ:
        www.pajacyk.pl
        Ignorant
        +++
        • ignorant11 Re: Dziwny woderfull world...(3) 26.01.04, 04:57
          Sława!
          Po drugiej wyprawie do Paryża Niemen rozstaje się z Niebiesko-Czarnymi i z
          towarzyszką życia Adą Rusowicz. Ada zajmie w zespole jego miejsce.

          Niemen własnego miejsca nie ma, żyje na walizkach. Mieszka w hotelu na
          warszawskim MDM-ie. - Fanki próbowały się tam dostać za wszelką cenę. Raz
          wchodzę do środka, a tam siedzi osiem dziewczyn wpatrzonych w Czesława -
          zapamiętał Brodowski.

          Grupę Akwarele tworzą w 1967 roku muzycy zespołu Chochoły (takie dzisiejsze
          Brathanki). Wyprzedzają inne grupy big-beatowe, bo Niemen na soulową modłę
          rozbudowuje sekcję dętą. W kwietniu muzycy wchodzą do studia. Niemen ma mnóstwo
          starych piosenek i jedną nową, do tekstu przywiezionego z Paryża. Na każdej
          próbie przed koncertem siada do fortepianu i mruczy ją sobie pod nosem.

          Kiedy pierwszy raz śpiewa tę piosenkę na full, koledzy z zespołu są zszokowani.

          7

          Cała Polska doznaje szoku dwa miesiące później. Pierwsze publiczne wykonanie
          piosenki "Dziwny jest ten świat" przygotował Niemen na festiwal w Opolu. Na
          próbie tylko markuje śpiew. Na koncercie transmitowanym na żywo przez telewizję
          śpiewa przejmująco. W rejestrach, do których męski głos nie sięga. Z krzykiem
          poruszającym, histerycznym. Bez śladu dawnego belcanta.

          Najbardziej szokujący jest jednak tekst. Jak to świat jest dziwny? Świat w
          kraju socjalistycznym mógł być tylko wspaniały. Jaką nienawiść zniszczyć?
          Obywatele naszego kraju cechują się przecież braterstwem i kolektywną
          współpracą.

          Dziwny jest ten świat,

          Gdzie jeszcze wciąż mieści się wiele zła.

          I dziwne jest to,

          Że od tylu lat człowiekiem gardzi człowiek.

          Dziwny ten świat,

          Świat ludzkich spraw, czasem aż wstyd przyznać się.

          A jednak często jest,

          Że ktoś słowem złym zabija tak jak nożem.

          Lecz ludzi dobrej woli jest więcej

          I mocno wierzę w to, Że ten świat

          Nie zginie nigdy dzięki nim.

          Nie! Nie! Nie!

          Przyszedł już czas, najwyższy czas,


          Pozdrawiam i zapraszam na:
          Forum Słowiańskie
          nakarm dziecko, kliknij w pajacyka TERAZ:
          www.pajacyk.pl
          Ignorant
          +++
          • ignorant11 Re: Dziwny woderfull world...(4) 26.01.04, 04:57
            Sława!
            Nienawiść zniszczyć w sobie.

            Brawurowy występ widziała cała Polska. Niemen musi wygrać. Dostaje nagrodę
            specjalną prezesa Radiokomitetu Włodzimierza Sokorskiego.

            Po "Dziwnym świecie" nic już nie jest takie jak przedtem. Dla jednych Niemen z
            bigbeatowego piosenkarza staje się mistrzem, mesjaszem. Dla innych wyjcem i
            wrogiem publicznym.

            "Ulegający histerycznym atakom wycia, trzęsiączkom i innym symptomom
            nienormalności, nie licząc ubrania i fryzury, Czesław Niemen--Wydrzycki swoim
            występem wzbudził we mnie wielki niepokój" - pisze w "Dzienniku Polskim"
            recenzent Roch. "Usiłowałem wsłuchać się w jego nagrodzony protest song, ale
            nie mogłem. Pozerstwo i błazenada przeszkadzały mi w odbiorze. Wycia i
            skrzeczenia zamazały tekst do reszty". Recenzent Roch wie, co się święci: "Już
            Wacław Potocki pisał w XVII wieku o niefrasobliwym naśladowaniu Zachodu: Jeden
            błazen robi błaznów tysiąc". Obawia się, że zbuntowana zachodnia kontrkultura
            zakiełkuje też w Polsce.

            Kilka lat później gazety przychylne muzyce młodzieżowej będą pisać, że Niemen
            umuzykalnił polską młodzież i to dzięki niemu sprzedano 30 tys. gitar.

            Jedną z tych gitar kupuje sobie nastolatek Zbigniew Hołdys: - Siadaliśmy na
            ławce w parku i graliśmy Czerwone Gitary albo Skaldów. Piękne piosenki. A
            Niemena i jego "Dziwny świat" wszyscy podziwiali, ale nikt nie odważyłby się
            tego zagrać. Wtedy zrozumiałem, że twórczość to nie ekspresja talentu, ale
            postawy życiowej.

            8

            Płyta "Dziwny jest ten świat" wychodzi w grudniu 1967 roku. Sprzedaje się w
            ponad 125 tys. egzemplarzy i zostaje pierwszą w Polsce Złotą Płytą. Zespół
            występuje w Polsce, w demoludach, w RFN, w Danii. Niemen zarabia i wszystko
            inwestuje w sprzęt. Z Danii przywozi jedne z pierwszych w Polsce organów
            Hammonda.

            Idzie za ciosem, w następnym roku wydaje dwie płyty: "Czy mnie jeszcze
            pamiętasz" i "Sukces". Marek Piwowski kręci o nim film również
            zatytułowany "Sukces". Ekipa filmowa chodzi za Niemenem jak TVP za Michałem
            Wiśniewskim. Powstaje 14-minutowy film wyświetlany w kinach przed seansami
            filmowymi. Niemen wypada w nim jak zblazowany prostak. Raz pretensjonalnie
            stwierdza: "Jestem zbyt świadom sensu istnienia", a raz popełnia kresowe
            błędy: "Nie wtrancaj się".

            Niemenowi bardzo się film nie podoba, stwierdzi nawet kiedyś, że Piwowski
            zrobił z niego idiotę. Po mieście krąży plotka, że artysta chce odkupić ten
            film od producenta za 600 tys. (jedna wersja) albo za milion złotych.

            - Fani mówili, że oczerniam Niemena. A na kolaudacji w wytwórni zarzucano mi,
            że go wybielam - wspomina teraz Piwowski. - Ale nie powtórzyłbym tego filmu.
            Przeprosiłem potem Czesława.

            Zaczyna się dekada podszczypywania idola. Niemen się stawia. Prof. Kazimierz
            Rudzki w programie "100 pytań do..." pyta: "Czy pan nie mógłby się normalnie
            ubrać?". Niemen odparowuje: "Normalni to jesteśmy nago. Czy mój kubraczek jest
            śmie-szniejszy niż pana muszka?".

            9

            Czemu, Cieniu, odjeżdżasz,

            ręce złamawszy na pancerz,

            Przy pochodniach, co skrami grają

            około twych kolan?

            - Miecz wawrzynem zielony

            i gromnic płakaniem dziś polan;

            Rwie się sokół i koń twój podrywa


            Pozdrawiam i zapraszam na:
            Forum Słowiańskie
            nakarm dziecko, kliknij w pajacyka TERAZ:
            www.pajacyk.pl
            Ignorant
            +++
            • ignorant11 Re: Dziwny woderfull world...(5) 26.01.04, 04:58
              Sława!
              stopę jak tancerz...

              - A czemu tego nie zagrasz? - pyta Niemena Wojciech Młynarski w autobusie,
              którym obaj jadą na imprezę składankową dla zakładów pracy. W 1969 roku Niemen
              montuje kapelę z największych nazwisk jazzowych (m.in. Namysłowski, Urbaniak) i
              nagrywa swe największe dzieło - "Bema pamięci rapsod żałobny" Cypriana Kamila
              Norwida. Płytę "Niemen Enigmatic" będą przez najbliższe 20 lat puszczały
              wszystkie polonistki w liceach.

              W 1968 roku Niemen jest gotowy do międzynarodowej kariery. Jeździ do Włoch,
              koncertuje, ma nawet wystąpić na festiwalu w San Remo 1970 roku. Nie dochodzi
              jednak do tego występu.

              Za to Niemen przywozi z Włoch Faridę, Algierkę z pochodzenia, śpiewaczkę równie
              ekspresyjną jak on sam i nową partnerkę życiową. Lansuje ją w trasie "Niemen
              przedstawia Faridę".

              Ale jest mały problem - Farida ma męża. Nagle na śmiertelną chorobę zapada jej
              ojciec i Farida składa Bogu uroczyste śluby, że jeśli ojciec wyzdrowieje, ona
              wróci do męża. Tak się dzieje i Niemen zostaje sam.

              Szturmuje teraz niemiecki rynek, w 1972 roku podpisuje pięcioletni kontrakt z
              monachijskim oddziałem CBS - na pięć płyt. Jedzie na sesję z nową grupą -
              zespołem Silesian Blues Band Józefa Skrzeka. Skrzek, geniusz rocka, dostaje
              zgodę na przearanżowanie starych utworów.

              Problem tylko, że na liście płac nie ma takiej pozycji jak aranżer. W 1973 roku
              ten związek się kończy. Każdy inaczej zapamiętał rozstanie.

              Józef Skrzek mówi dziś: - Menedżerowie zaczęli nas rozdzielać, wyciągać Cześka
              do przodu, a nas chować w tle. Usiedliśmy na trawniku przed Stodołą i
              mówię: "Może lepiej, Czesiek, jak się rozstaniemy".

              Czesław Niemen w wywiadach będzie się skarżył, jak to Skrzek mówił mu, że żaden
              z niego muzyk.

              A Edward Chomicz, fan i archiwista Niemena, zapamiętał sprzed lat taką rozmowę
              ze Skrzekiem.

              - Józek, co z Cześkiem?

              - Nie mów mi w ogóle o tym człowieku!

              10

              - Panie inżynierze, niech pan nie kręci tymi gałkami, ja się sam będę miksował -
              rzuca Niemen do akustyka w czasie transmitowanego na żywo koncertu z Opola.
              Chodzi mu o to, że sam odsunie lub przybliży mikrofon, może nawet zmieni barwę
              głosu. "Ja się sam będę miksował" wchodzi do języka młodzieżowego. A do Niemena
              przyczepia się przydomek Zosia Samosia.

              W 1973 roku nagrywa dla CBS "Russiche Lieder" - rosyjskie piosenki ludowe, pod
              śpiew sam podkłada gitarę, bas i fortepian. Znów jest krok do przodu: człowiek-
              orkiestra. Kariery jednak na Zachodzie nie robi. Zastanawia się, czy nie zostać
              za granicą. Ale uświadamia sobie, że w Polsce jest gwiazdą, a tam nie byłby
              nawet meteorem.

              Od 1973 roku ma już zresztą do kogo wracać. Na pokazie mody w Remoncie zauważa
              nastoletnią modelkę, Małgorzatę. Piękną i wyrazistą. To miłość od pierwszego
              wejrzenia. Małgorzata często na koncertach będzie wpadała na scenę z bukietem
              kwiatów. Dwa lata później biorą ślub. Są idealnym małżeństwem, wychowają dwie
              córki - Natalię i Eleonorę. Po ślubie Niemen dostaje w końcu mieszkanie - pokój
              z kuchnią koło Teatru Wielkiego. Pół pokoju zajmuje biały fortepian.

              Idol i prowokator wycisza się. W 1972 roku wypala ostatniego papierosa. W 1974
              roku zostaje wegetarianinem. A w 1976 roku, po upojnej trasie w ZSRR, przestaje
              pić. Ale na koniec dorabia się jeszcze wśród przyjaciół pseudonimu Labędź.
              Wersja oficjalna, że to tylko przez jego kresowe "Ł". Wersja nieoficjalna, że
              nie tylko przez to. Otóż po szczególnie ciężkim opijaniu kolejnego koncertu
              ekipa struła się mocno i ktoś poratował ją zsiadłym mlekiem. Niestety, kiedy
              autobus jechał, Niemen musiał na oczach wszystkich odejść na bok drogi. Kiedy
              odjeżdżali, ktoś stwierdził, że to, co zostawił, to nie paw, tylko piękny biały
              labędź.

              Przychodzi czas zaszczytów. Już w 1974 roku występuje na festiwalu w Sopocie
              jako gwiazda (z kolejnym zespołem - Aerolit). Dostaje też od przewodniczącego
              Rady Państwa Złoty Krzyż Zasługi.

              W 1975 roku tragedia. Umiera młodziutki perkusista Aerolitu Piotr Dziemski
              (Niemen mówi, że to najlepszy muzyk, z jakim grał, dobry duch zespołu). Niemen
              zaczyna eksperymentować z loopami - zapętlonymi na taśmie podkładami
              muzycznymi. Odchodzi od piosenek, pisze muzykę teatralną, filmową. Z USA
              przywozi elektroniczny sprzęt, jakiego nikt w Polsce nie ma. Eksperymentuje.
              Czuje się coraz bardziej odrzucony.

              Kiedy w 1979 roku dostaje propozycję kolejnego występu w Sopocie, rzuca
              żartem: - Dobrze, ale wstawcie mnie do konkursu. Bo inaczej znów mnie telewizja
              wytnie z transmisji.


              Pozdrawiam i zapraszam na:
              Forum Słowiańskie
              nakarm dziecko, kliknij w pajacyka TERAZ:
              www.pajacyk.pl
              Ignorant
              +++
              • ignorant11 Re: Dziwny woderfull world...(6) 26.01.04, 04:59
                Sława!
                Tydzień później życzenie się spełnia. Niemen bierze motyw muzyczny z
                serialu "Rodzina Leśniewskich", dokleja wiersz Jarosława Iwaszkiewicza i
                powstaje utwór "Nim przyjdzie wiosna". Wygrywa Sopot.

                11

                Wiosna przyszła rok później, dokładnie w sierpniu 1980 roku. Niemenowie kupują
                biały domek - segment na warszawskim Żoliborzu.

                W plebiscytach pism muzycznych w 1981 roku Niemen po raz pierwszy od 17 lat
                musi ustąpić z pierwszego miejsca w kategorii wokalista roku. Rodzi się nowa
                fala polskiego rocka, związana z festiwalem w Jarocinie i niezależnymi
                punkowymi grupami. Dla nich Niemen to żaden buntownik, to establishment.

                Pod koniec karnawału pierwszej "Solidarności" Niemen nagrywa dla telewizji
                kolędy. Tłumaczy też filozofię Norwida: - Pracujmy!

                Wezwanie zostaje wyemitowane w "Dzienniku Telewizyjnym" na początku stanu
                wojennego. Potem Niemen będzie tłumaczył, że zdanie wycięto z kontekstu,
                wstawiono bez jego wiedzy do "Dziennika", że chodziło mu o Norwida, a nie o
                wezwanie do zakończenia strajków. Podziemie opozycyjne uważa go jednak za
                kolaboranta. Wypomina mu występy w Dniach Przyjaźni Polsko-Radzieckiej, wyjazdy
                do krajów demokracji ludowej, z Kubą włącznie, występ na wielkiej imprezie na
                krakowskim rynku w 1977 roku, zorganizowanej przez władze, gdy miała się tam
                odbyć demonstracja po zamordowaniu Pyjasa.

                W 1983 roku Niemen jedzie na koncerty do Szwecji. Polonia bojkotuje go, urządza
                kocią muzykę. Nigdzie na Zachodzie go nie chcą. W Polsce również. Niemen musi z
                czegoś żyć, występuje w "bratnich krajach". Niezależny "Dziennik Związkowy" z
                11 marca 1985 roku informuje, że na temat kolaboracji Niemena rozmawiali Lech
                Wałęsa i kierownik biura "S" w Brukseli Jerzy Milewski. Ustalili, że nie
                mają "nic do powiedzenia w tej sprawie". Dopiero wtedy Niemen rusza w pierwszą
                trasę po kraju.

                W spotach telewizyjnych przed wyborami w 1989 roku mówi wyraźnie: „Oddaję swój
                głos na »Solidarność «”.

                12

                Brak cukiernicy i brak salonu - te dwie rzeczy zdziwiły Tadeusza Sklińskiego,
                posiadacza największego archiwum niemenowskiego w Polsce. Cukiernicy nie ma, bo
                herbatę (obowiązkowo owocową) słodzi się miodem. Salonu nie ma, bo połowę
                zastawia sprzęt grający - instrumenty, komputery.

                W latach 90. Niemen gra już tylko sam - z elektroniką. Po sukcesie płyty z
                Kayah Goran Bregović proponuje mu nagranie wspólnego materiału.

                - Może za rok. Teraz opracowuję swoje nagrania, robię grafiki komputerowe -
                mówi Niemen.

                Bregović nagrywa płytę z Krzysztofem Krawczykiem.

                W 2001 roku Niemen wydaje ostatnią płytę "Spodchmurykapelusza". Rozgłośnie
                radiowe nie chcą jej puszczać, jest za trudna. Jest coraz bardziej
                rozgoryczony.

                Na jesieni tego roku guru następnej generacji Zbigniew Hołdys chce oddać hołd
                swemu mistrzowi, zorganizować mu koncert, w którym zagrają najlepsi jazzmani z
                całego świata. Spotykają się w kawiarni. Niemen słucha, słucha...

                - Wiesz, ale ja nie będę mógł za- śpiewać na tym koncercie, bo się nie za
                dobrze czuję - przerywa. - Do lekarza nie pójdę. Wypiję sobie siemię lniane, to
                mi pomoże.

                Rozmowa trwa. Niemen: - Jeden występ może mi zabrać kilka lat. Ale może będę
                musiał wystąpić, bo muszę z czegoś żyć.

                Hołdys zmienia koncepcję - chce założyć fundację Nieśmiertelni, która raz do
                roku urządzi koncert i zbierze pieniądze dla wielkiego twórcy na emeryturze. Na
                początek dla Niemena. Niemen: - OK. Tylko zmień nazwę, bo ja jestem jak
                najbardziej śmiertelny.

                W lutym 2002 roku udziela wywiadu "Przekrojowi":

                - Dążę do ascezy.

                Pozdrawiam i zapraszam na:
                Forum Słowiańskie
                nakarm dziecko, kliknij w pajacyka TERAZ:
                www.pajacyk.pl
                Ignorant
                +++
                • ignorant11 Re: Dziwny woderfull world...(7) 26.01.04, 05:00
                  Sława!
                  - Boi się pan śmierci? - pyta dziennikarka

                  - To nie jest kwestia strachu. Raczej smutku, że nawet asceza temu nie zaradzi.

                  13

                  "Piękny jest ten świat" - taką piosenkę zapowiadał Niemen przez kilka ostatnich
                  lat. Ale ciągle nie może jej napisać. Nawet tacy archiwiści jak Skliński i
                  Chomicz obawiają się, że artysta nigdy nie spisał tekstu. Ale półtora roku temu
                  Niemen zdradził fragment redaktorowi "Dziennika Polskiego".

                  Nie ma rzeczy martwych

                  Ani ożywionych

                  Wszystko jest Cudem

                  Nieustannym ruchem

                  Każda cząstka mknie

                  po wyznaczonej z Góry orbicie

                  W przestrzeni...

                  * Czesław Niemen umarł 17 stycznia 2004 roku. Na raka jelit, tak jak jego
                  ojciec.


                  Pozdrawiam i zapraszam na:
                  Forum Słowiańskie
                  nakarm dziecko, kliknij w pajacyka TERAZ:
                  www.pajacyk.pl
                  Ignorant
                  +++
    • ignorant11 Niemen - dyskografia 26.01.04, 05:02
      Sława!
      Niemen - dyskografia
      Katalog płytowy Czesława Niemena przedstawia się imponująco. Mimo długich
      okresów milczenia jego oficjalna dyskografia zawiera 16 płyt z oryginalnymi,
      premierowymi nagraniami. Wśród nich są płyty wydawane w Niemczech i Stanach
      Zjednoczonych. Dyskografia Niemena to także grubo ponad 20 albumów
      kompilacyjnych zawierających bądź to wyłącznie jego piosenki, bądź przeboje
      Niemena obok utworów innych wykonawców. Niemen jako gość pojawił się na 16
      płytach innych artystów. Nagrał 19 singli i 7 tak zwanych czwórek, które
      ukazały się nie tylko w Polsce, lecz także w Niemczech, we Włoszech i Francji.
      Jego dyskografię uzupełnia także kilkanaście popularnych w Polsce w latach 60.
      i 70. pocztówek dźwiękowych.


      Pozdrawiam i zapraszam na:
      Forum Słowiańskie
      nakarm dziecko, kliknij w pajacyka TERAZ:
      www.pajacyk.pl
      Ignorant
      +++
    • ignorant11 Znani wspominają Niemena 26.01.04, 05:05
      • ignorant11 Krajewski i Hołdys wspominają Czesława Niemena 26.01.04, 05:08
        Sława!
        Krajewski i Hołdys wspominają Czesława Niemena



        Seweryn Krajewski

        - Czesław był dla mnie wzorem, gdyby nie on nie zdecydowałbym się nigdy na
        granie muzyki rozrywkowej. Jego odejście jest dla mnie jak śmierć Agnieszki
        Osieckiej. Czuję się tak, jakby mi ktoś coś zabrał cennego. Był częścią mojego
        życia, chodź nie byliśmy bliskimi przyjaciółmi.

        Zbigniew Hołdys

        - Był człowiekiem wyjątkowym i kapitalnym. Miał wyraziste poglądy i zawsze
        wiadomo było, jak zareaguje na jakieś wydarzenie. Lubiłem się z nim spotykać,
        bo mogliśmy wtedy rozmawiać w bardzo zbieżny sposób. Dzieliła nas różnica
        wieku, dlatego Czesiek był bardziej wyciszony niż ja. A jednocześnie jego
        poglądy były coraz bardziej radykalne. Był rozgoryczony tym, jak się zachowują
        dziennikarze i politycy.

        Gdy byłem małym chłopcem, patrzyłem na jego fotografię i marzyłem, żeby być
        kiedyś tak sławnym jak on. Ten rodzaj pokory wobec niego we mnie pozostał do
        dzisiaj.

        Kiedy Radio Wawa ogłosiło wyniki konkursu na największy przebój rockowy w
        historii i okazało się, że moja "Autobiografia" pokonała "Dziwny jest ten
        świat" - powiedziałem wtedy, że plebiscyt nie ma żadnego znaczenia. Wszyscy
        przecież wiedzą, że to piosenka Niemena jest numerem jeden. Gdyby nie ten
        utwór, nie powstałaby Autobiografia. Nie wiadomo, czy w ogóle bym grał, gdyby
        jego nie było.


        Pozdrawiam i zapraszam na:
        Forum Słowiańskie
        nakarm dziecko, kliknij w pajacyka TERAZ:
        www.pajacyk.pl
        Ignorant
        +++

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka