Dodaj do ulubionych

Bez energii

23.09.04, 12:23
„Nasz Dziennik” donosi, że w związku z naszymi zobowiązaniami wobec Unii
Europejskiej być może będziemy musieli importować energię pochodzącą ze
źródeł odnawialnych. A wszystko to pomimo tego, że możliwa do uzyskania w
Polsce energia elektryczna i cieplna ze źródeł odnawialnych stawia nas w
samej czołówce państw europejskich i 150 razy przewyższa roczne
zapotrzebowanie naszego kraju.
W negocjacjach z Unią Europejską zobowiązaliśmy się do zwiększenia produkcji
energii pochodzącej ze źródeł odnawialnych: obecnie stanowi ona nieco ponad
2,6 proc. całkowitej produkcji energii, tymczasem już w 2010 r. jej udział
będzie musiał wzrosnąć do 12 proc., a w 2070 r. - blisko 75 proc. Jeśli nie
uda nam się spełnić tych wymogów – a zdaniem ekspertów i przedsiębiorców
skupionych wokół Polskiego Towarzystwa Certyfikacji Energii, warunek ten jest
niemożliwy do spełnienia – będziemy musieli kupować energię odnawialną od
naszych sąsiadów.
Choć prawo energetyczne wymaga, by dystrybutorzy kupowali energię ze źródeł
odnawialnych (obecnie w wysokości 2,5 proc. wielkości zakupu), to jedynie 7
ze 180 skontrolowanych przez Urząd Regulacji Energetyki firm wywiązało się z
tego obowiązku. Co jest przyczyną upośledzenia rozwoju rynku odnawialnej i
przyjaznej środowisku energii, skoro natura dała Polsce tak korzystne warunki
do jej produkcji? Specjaliści wskazują na kilka czynników, z których
najważniejszy dotyczy przepisów: ponieważ są one zbyt rozbudowane
(przykładowo: aby uzyskać pozwolenie na budowę spółki bazującej na
odnawialnych źródłach energii, przedsiębiorca musi uzyskać zgodę wielu
instytucji, w tym m.in. kilku ministerstw), a także ulegają ciągłym zmianom,
wytwórcy nie chcą angażować się w produkcję zielonej energii, a odbiorcy w
kupno. Niestabilność prawa stwarza taką sytuację, w której obie strony
obawiają się podejmować długoterminowe inwestycje, m.in. dlatego, że
ogranicza to ich możliwości uzyskania kredytów bankowych.
Innym problemem jest fakt, że w naszym ustawodawstwie brak regulacji
chroniących odnawialne źródła energii, co prowadzi często do nieracjonalnego
ich wykorzystania, a przyszłości może nawet doprowadzić do zmniejszenia
zasobów! Przykładem jest gospodarowanie wodami geotermalnymi, z których
czerpanie energii powinno odbywać się w systemie zamkniętym - wody po
wypłynięciu na powierzchnię i oddaniu ciepła powinny być zawracane z powrotem
pod ziemię. Tymczasem, wykorzystane wody najzwyczajniej w świecie kierowane
są do lokalnych cieków – nie ma więc możliwości ponownego ich wykorzystania.
By rozwiązać te i inne problemy z energetyką odnawialną, z inicjatywy posłów
Ligi Polskich Rodzin oraz współpracującego z nimi ekspertów powstał poselski
projekt ustawy o racjonalnym wykorzystaniu odnawialnych zasobów energii.
Wedle projektu, dysponentem źródeł energii odnawialnej miałby przestać być
Minister Środowiska – tereny bogate w jej źródła dzierżawić miałyby gminy,
zachowując większość udziałów. Wedle wyliczeń autorów projektu dałoby to
gminom w sumie aż 100 mld zł, z którego sfinansowano by zaopatrzenie w
energię cieplną i elektryczną. Ponadto, jeszcze w 1999 r. parlament
zobowiązał Ministerstwo Gospodarki do przygotowania rządowego projektu ustawy
o zagospodarowaniu odnawialnych źródeł energii; termin był wyznaczony na
koniec grudnia 2000 r. Choć sprawa dotyczy spraw kluczowych dla polskiej
gospodarki, projekt poselski, o którym była mowa powyżej, od prawie półtora
roku jest na etapie drugiego czytania w podkomisji sejmowej, natomiast
projektu rządowego nie ma do dziś...
Obserwuj wątek

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka