ignorant11
04.10.03, 02:46
Chytry plan 10:05 27.09.2003
Sobota
Czy Polacy skorzystają na prywatyzacji w Iraku?
Kiedy Polska decydowała się wesprzeć militarnie amerykańsko-brytyjską akcję w
Iraku, nasz rząd dawał do zrozumienia, że w ramach rewanżu można będzie
liczyć na pewne profity, kiedy tylko ruszy proces restrukturyzacji tamtejszej
gospodarki.
W ciągu kilku miesięcy, jakie minęły od zakończenia działań wojennych,
jedynie Bartimpex Aleksandra Gudzowatego zdecydował się na uruchomienie
własnej stałej misji gospodarczej w Bagdadzie.
Nie widać też żadnych działań ze strony rządu, które mogłyby te wcześniejsze
obietnice potwierdzać.
Dla Polski i polskich przedsiębiorstw spotkanie z Irakiem nie powinno być
wielką egzotyką. Podobnie jest z relacją w drugą stronę. Wszak w czasie II
wojny światowej na terenie ówczesnej Persji przebywała armia gen. Andersa,
później zaś już od lat 70. polskie firmy przodowały w tworzeniu irackiej
infrastruktury.
Również i dziś polska obecność jest widoczna i nie chodzi tu bynajmniej o
stacjonujące tam wojsko ani powierzenie polskiemu dowództwu misji zarządzania
jedną ze stref. Przecież szefem Międzynarodowego Komitetu Koordynacyjnego,
człowiekiem odpowiedzialnym za odbudowę tamtejszej gospodarki i drugą
najważniejszą osobą w Iraku jest Marek Belka. Jego funkcja i jego działania w
większym stopniu przyczyniają się do zacieśnienia stosunków między dwoma
państwami, gdyż nie niosą za sobą absolutnie żadnych negatywnych konotacji.
Mimo że dostęp do rynku irackiego jest póki co koncesjonowany przez
Amerykanów, polscy przedsiębiorcy mają alternatywną drogę. Zresztą chyba jak
na razie o żadnym rynku, w znanym nam rozumieniu, nie może być mowy.
Amerykanie, zresztą podobnie jak przez wiele lat Saddam Husajn, reglamentują
i rozdają podstawowe produkty potrzebne do życia, wodę i energię. Ta sytuacja
będzie się zmieniać wraz z przeprowadzeniem w połowie przyszłego miesiąca
reformy walutowej. Nowy pieniądz ma zastąpić reżimowego dinara, a z czasem
wyprzeć będącego w powszechnym obiegu dolara. Dopiero monetaryzacja stworzy
podstawy rozwoju dla prawdziwej gospodarki rynkowej.
Póki co, handel w Iraku jest niemożliwy z powodu zbyt małej siły nabywczej
społeczeństwa, zaś inwestycje siłą rzeczy przechodzić muszą przez ręce
amerykańskie. To zresztą nie powinno dziwić, biorąc pod uwagę fakt, że to
amerykańscy podatnicy przeznaczą w przyszłym roku ponad 1 proc. swojego PKB
na restrukturyzację Iraku. Niewątpliwie choć część tych pieniędzy musi wrócić
do nich z powrotem.
Amerykanie mają za sobą kapitał, ale Polacy trzymają instrumenty
instytucjonalne. Od 1 listopada zastępcą Paula Bremera, cywilnego
administratora USA, człowiekiem odpowiedzialnym za transformację gospodarczą,
będzie prof. Marek Belka, zaś polski ekonomista Jacek Kwaśniewski obejmuje
posadę eksperta ds. prywatyzacji. Na zaproszenie prof. Belki w Iraku
przebywał ostatnio Krzysztof Lis, który jako sekretarz stanu w polskim
Ministerstwie Przekształceń Własnościowych nadzorował w latach 1990-91
pilotażowe prywatyzacje, a także tworzył pierwsze instrumenty rynku
kapitałowego. Według Lisa administracja iracka i amerykańska rozważają
możliwości pierwszych prywatyzacji w sektorach bankowym, cementowym,
żywnościowym oraz zbrojeniowym w przeciągu kilku, kilkunastu miesięcy.
Polskie doświadczenia sprzed trzynastu lat mogą być bezcenne dla
Irakijczyków, którzy tak samo jak my zaczynać muszą wszystko od początku. Lis
zapowiedział, że zorganizowane zostaną spotkania polskich przedsiębiorców z
przedstawicielami strony irackiej, planowane są również szkolenia dla osób z
administracji państwowej Iraku, na których poznają oni polską drogę
transformacji i mechanizmy tworzenia rynku. Według Lisa, potencjał rozwojowy
Iraku jest przy tym znacznie większy niż w przeszłości Polski i innych państw
bloku wschodniego.
Bezpośrednie kontakty polskich przedsiębiorców z przedstawicielami Iraku mogą
być właśnie naszą szansą na wcześniejsze zaistnienie na tamtejszym rynku i
dopuszczeniem do inwestycji. Jest to sposób na obejście pośrednictwa
Amerykanów, którzy coraz większe obszary gospodarki, zarządzanie i
administrowanie będą oddawali w ręce lokalnych władz.
Krzysztof Lis,
prezes Polskiego Instytutu Dyrektorów:
Obecna sytuacja Iraku i Polski z przełomu lat 80. i 90. jest podobna
przynajmniej w dwóch aspektach. Po pierwsze, oba kraje mają za sobą
kilkadziesiąt lat systemu totalitarnego i upaństwowienia głównych dziedzin
gospodarki, który doprowadził do niedorozwoju i powstania nieefektywnych
zbiurokratyzowanych struktur. Po drugie, Irakijczycy, tak jak i Polacy, są
pełni inicjatywy i cechuje ich duch przedsiębiorczości. Chcielibyśmy
podzielić się naszymi doświadczeniami w tych dziedzinach w interesie
przyszłości Iraku i międzynarodowej społeczności.
MICHAŁ CHMIELEWSKI