Dodaj do ulubionych

Rodzimowierstwo i Pseudorodzimowierstwo

21.08.09, 09:01
Neopogaństwo, Rodzimowierstwo i Pseudorodzimowierstwo
...Czyli o błędnych przekonaniach na temat rodzimowierstwa
pochodzących z zewnątrz.

Jako rodzimowierca stosunkowo często spotykam się ze stanowiskiem,
wykazującym niezrozumienie podstawowych pojęć związanych z
reprezentowanym przeze mnie systemem wyznaniowym. Potoczne, a przy
tym niezbyt precyzyjne określenie "neopogaństwo" mylone jest (lub
wręcz błędnie traktowane jako synonim) z "rodzimowierstwem". To
drugie z kolei dość powszechnie, częściej łączone jest z polityką
(zazwyczaj z poglądami skrajnie prawicowymi lub wręcz skrajnie
nacjonalistycznymi), niż kojarzone z rzeczywistą wiarą... Czym tak
naprawdę jednak jest neopogaństwo, tudzież rodzimowierstwo, a czym
nie jest? W czym te dwa pojęcia wykazują podobieństwa, a w czym
różnice? Na te pytania postaram się odpowiedzieć w niniejszym
felietonie.



Podstawowe pojęcia

Rodzimowierstwo najprościej rzecz ujmując, to system wierzeń
etnicznych (zarówno minionych jak i współczesnych, zawsze jednak
nawiązujących do konkretnego systemu wierzeń etnicznych - opartych
na mitologii i wierzeniach lokalnej społeczności, występujących w
obrębie danej grupy kulturowej), odwołujących się zazwyczaj do
tradycji przedchrześcijańskich.1 Samo pojęcie powstało ze złączenia
dwóch słów: "wiara" w znaczeniu zespołu zasad, na których opiera się
pogląd na świat oraz "rodzima" czyli właściwa danej społeczności,
regionowi - pochodząca z danego narodu, plemienia, ojczyzny,
macierzy, domu, miejsca, itd.2 W przypadku rodzimowierstwa
słowiańskiego (słowianowierstwa) chodzi tu głównie o odwołanie się
do tradycji wspólnot słowiańskich (czasem jednak z elementami
opartymi na rodowodzie celtyckim, germańskim, pruskim - czyli
dawnych plemion zamieszkujących obecne tereny Polski, a których
kultury - dla których wspólnym mianownikiem była świętość Natury -
wzajemnie się przenikały). Opiera się ono głownie na religii
funkcjonującej wśród Słowian przed chrystianizacją (choć pewne
odłamy rodzimowierstwa czerpią także inspiracje zarówno z
późniejszych elementów wierzeń, trwających w folklorze ludowym w
opozycji do chrześcijaństwa), jak również z wcześniejszego dorobku
pozostałych, dawnych kultur etnicznych (tworzących korzenie tradycji
słowiańskiej na długo przed pojawieniem się chrześcijaństwa).3

Neopogaństwo (czasem błędnie neopoganizm) to powszechne, acz niezbyt
precyzyjne zbiorowe określenie współczesnych systemów wierzeń,
odwołujących się zarówno do etnicznych (zazwyczaj
przedchrześcijańskich lub określanych przez chrześcijan jako
pogańskie) religii danego regionu lub kraju, jak i powstałe
współcześnie, całkowicie od podstaw (nie koniecznie sięgając do
żadnego konkretnego systemu wierzeń etnicznych/pierwotnych) lecz
wykazujące ogólne cechy pogańskie - np. klasyfikowane są jako
politeizm.4 Jak sama nazwa wskazuje neopogaństwo to swoiste nowe
pogaństwo, a więc w przeciwieństwie do rodzimowierstwa nie musi ono
np. wykazywać najmniejszej nawet ciągłości historycznej z
wierzeniami, do których się odwołuje, jak też w równej mierze
czerpać może z kilku różnych systemów wierzeń etnicznych (tudzież
nawet z żadnego) tworząc całkiem nowy, odrębny system. W przypadku
neopogaństwa wyraźny związek z jedną tylko grupą kulturową,
etniczną, nie jest kwestią specjalnie istotną.5

Reasumując - choć w pewnych aspektach oba te pojęcia wzajemnie się
przenikają, to zarówno neopogaństwo jak i rodzimowierstwo (a tym
bardziej rodzimowierstwo słowiańskie), zasadniczo trudno traktować
jako tożsame. Co więcej - w ramach każdego z nich, mówić można o
bardzo wielu różnych systemach wyznaniowych, zasadniczo nie będącymi
nawet w połowie ruchami tak jednorodnymi - zwartymi ideowo i
wyznaniowo - co np. chrześcijaństwo (a przecież nawet ono, pomimo
tego nie uniknęło na przestrzeni wieków pewnym rozwarstwieniom, w
konsekwencji czego współcześnie wyodrębnić możemy wiele jego odmian,
wspólnot czy Kościołów). Tego rodzaju różnorodność szczególnie
wyraźna jest w nie dogmatycznych (lub w znikomym stopniu to
wykazujących) systemach rodzimowierczych, nie roszczących sobie
prawa do jedynej słusznej wykładni i czy ściśle określonej teologii.
Z tego choćby szczególnie względu, formułowanie pewnych ogólnych tez
na temat całego neopogaństwo czy rodzimowierstwa, może okazać się
nieprawdziwe lub wręcz krzywdzące dla wielu wpisujących się w ten
nurt systemów wyznaniowych (analogicznie, całkowicie nietrafione,
może okazać się formułowanie opinii o całym ruchu, na podstawie
jednego tylko związku, ogólnie wpisującego się w dany nurt -
analogicznie zaś nawet w ramach samego chrześcijaństwa spotykać
można rożne, mniejsze lub większe, bardziej lub mniej radykalne,
jego nurty), że o poszczególnych osobach nie wspomnę...



Rodzimowierstwo rzeczywiste i pseudorodzimowierstwo

Do kolejnych, dalszych, znacznie gorszych przekłamań, prowadzić mogą
jednak jeszcze inne sytuacje (np. polegające na łączeniu danych
systemów wyznaniowych z tym, co w rzeczywistości z kwestiami
wyznaniowymi związku nie ma). Powszechny całościowy obraz
neopogaństwa, a tym bardziej rodzimowierstwa (zwłaszcza
słowiańskiego), szczególnie wypacza np. utożsamianie go z satanizmem
lub nacjonalizmem. W pierwszym przypadku jest to zazwyczaj wynikiem
tzw. młodzieńczego buntu i chęci przeciwstawienia się lub wręcz
zanegowania wyniesionego z domu, często narzucanego przez rodziców,
dotychczas kultywowanego systemu wyznaniowego. Osoba taka,
przechodząc kolejno przez płytko rozumiany satanizm (znacznie
częściej ateizm lub agnostycyzm), fascynacje np. muzyką heavy
metalową, w swych poszukiwaniach ostatecznie otrzeć się może o
neopogaństwo. O ile jednak w pewnym wąskim zakresie, pewne jego
ruchy mogą nawet odwoływać się w niektórych aspektach do satanizmu,
to w żadnym razie nie znajduje on potwierdzenia w rodzimowierstwie.
Szczególnie rodzimowierstwo słowiańskie, zasadniczo odrzucające
wiarygodność chrześcijaństwa (jako niewłaściwego dla swojej grupy
kulturowej), na tej samej zasadzie całkowicie odrzuca negacje jego
przekazu w postaci satanizmu (jako cześć tej samej mitologii). Co
więcej, nawiązując do przekazów źródłowych, już Aleksander Brückner -
znany polski filolog i slawista, historyk literatury i kultury
polskiej, pisał: "Słowianie nic o piekle ani żadnym diable nie
wiedzieli, naw ani siedziba welów nie są piekłem ani Weles diabłem -
to są nabytki chrześcijańskie". Tym samym więc, we własnej opinii,
całkowicie odżegnują się oni od wszelkich mitów (i związków z nimi)
związanych z szatanem. Co więcej - z innej strony - pewne oficjalne
grupy reprezentujące nurt słowiańskiego rodzimowierstwa wychodzą
wręcz z wyraźnego założenia, że wszyscy na swój (możliwy, dostępny
dla siebie) sposób czczą tego samego Boga Najwyższego, choć sławiąc
go pod różnymi imionami.

Całkowicie odrębną kwestię stanowi natomiast wiązanie muzyki heavy
metalowej z reprezentowanym systemem wyznaniowym... Trudno bowiem
wychodzić z założenia, że czyjeś osobiste preferencje muzyczne,
filmowe, kulinarne, seksualne czy polityczne jednoznacznie
determinują, w jakiego Boga dana osoba wierzy (tudzież, że stanowią
one tym bardziej rzeczywiste źródło wiedzy o sposobie ich czci). Na
tej podstawie powinniśmy bowiem np. wnosić, że wśród katolików nie
powinni trafiać się np. żadni zwolennicy heavy metalu - a to czysty
absurd.

W drugim przypadku, utożsamiającym omawiane systemy ze skrajnym
nacjonalizmem, faszyzmem lub wręcz nazizmem, aspekt jest nieco
bardziej złożony. Wymienione wyżej postawy społeczno-polityczne dla
podbudowania swej ideologii odwołują się bowiem zazwyczaj do różnych
sfer dziedzictwa narodowego - w tym także wyznaniowego. Z tego
względu różne grupy, organizacje i stowarzyszenia o tego rodzaju
charakterze, dla uwiarygodnienia swej działalności, sięgaj
Obserwuj wątek
    • 0reguly Re: Rodzimowierstwo i Pseudorodzimowierstwo 21.08.09, 09:03
      CD...

      Z tego względu różne grupy, organizacje i stowarzyszenia o tego
      rodzaju charakterze, dla uwiarygodnienia swej działalności, sięgają
      zarówno (zależnie od charakteru) do katolickiego jak i pogańskiego,
      rodzimowierczego dziedzictwa w historii kraju. Przy czym nie stanowi
      żądnej tajemnicy, że pewne dziwne, ekstremalne, radykalne grupy
      (m.in. o tego rodzaju poglądach), trafić się mogą wśród
      najróżniejszych grup społecznych (w tym też wyznaniowych)... O ile
      jednak powszechnie nikt raczej nie stara się oceniać całego
      katolicyzmu przez pryzmat poglądów i działalności tego rodzaju grup
      jak np. Młodzież Wszechpolska czy Narodowe Odrodzenie Polski, to już
      w przypadku neopogaństwa czy rodzimowierstwa nikomu analogicznie nie
      nastręcza to specjalnie większych problemów.

      Szczególną winę w kształtowaniu tego rodzaju fałszywego obrazu
      odgrywają niestety goniące za sensacją (czyt. tym co się akurat
      najlepiej sprzeda - nie koniecznie zaś zainteresowane przybliżeniem
      rzeczywistego wizerunku polskiego rodzimowierstwa) media. Nie zawsze
      natomiast ci co najgłośniej krzyczą, swoimi często skrajnymi
      poglądami wzbudzają największe kontrowersje, przez to będący
      szczególnie eksponowani przez owe media - a więc najbardziej
      widoczni dla opinii społecznej, stanowią rzeczywisty,
      reprezentacyjny, wiarygodny obraz większości, a co dopiero całości
      danego ruchu... Inna sprawa, że informując np. o tego rodzaju
      grupach, których ideologia w jakimś stopniu bazuje na katolicyzmie,
      piszą zazwyczaj po prostu o grupach nacjonalistów... Pisząc o
      analogicznych grupach uwiarygodniających swe sensu stricte
      polityczne cele odwołaniami np. do rodzimowierstwa, piszą już
      zazwyczaj o "pogańskich nacjonalistach", licząc na dodatkowy wymiar
      sensacji. A przecież polityka i wiara to w gruncie rzeczy dwie różne
      (choć w pewnych aspektach zapewne mogące wzajemnie się przenikać)
      sfery życia społecznego. W tym miejscu należy sobie bowiem jasno
      zaznaczyć, iż rzeczywiste neopogaństwo, a tym bardziej
      rodzimowierstwo, to systemy wyznaniowe w zdecydowanej większości
      skupiające się przede wszystkim na wierze (pomimo tego nawet, że
      pewne nieoficjalnie, bliżej nieokreślone, grupy - czy nawet
      poszczególne jednostki - starają się wykorzystywać ją do maskowania
      swoich rzeczywistych, czysto politycznych, celów). Czym innym są
      bowiem grupy polityczne i ich cele (dla których np. bogowie to
      jedynie symbole sił natury, a wierzenia ich słowiańskich przodków to
      wyłącznie element rodzimej kultury), a czymś zupełnie innym związki
      wyznaniowe (dla których sfera sacrum ma faktyczny wymiar i znaczenie
      duchowe) - inne bowiem będą priorytety i założenia związku
      wyznaniowego, a inne partii czy klubu politycznego...



      Pozostałe nieścisłości i przekłamania

      Jednym z najcięższych, powtarzających się co jakiś czas zarzutów
      jest to, jakoby pogaństwo legło u podstaw hitleryzmu. Niewątpliwie
      Hitler w swej polityce dopuszczał pewne elementy okultyzmu (a
      zapewne kilka osób z jego najbliższego otoczenia można wręcz uznać
      za fascynatów tegoż), ale chodziło tu głownie o te jego aspekty (nie
      koniecznie nawet związane choćby z mitologią nordycką czy nawet
      pogaństwem jako takim) mające zapewnić mu utrzymanie lub pogłębienie
      już posiadanej władzy (tudzież w opisany wyżej sposób uwiarygodnić
      jego polityczne aspiracje). Trudno tu jednak mówić o podstawach...
      Hitler dorastał w rodzinie katolickiej. Pomimo wyraźnej postawy
      antyklerykalnej, z spośród wyznań chrześcijańskich faworyzował
      protestantyzm (uznając go za najbardziej otwarty na
      reinterpretację). Co więcej, na potrzeby nazizmu został stworzony
      wręcz, specjalnie spreparowany system wierzeń oparty na terminologii
      chrześcijańskiej - tzw. "pozytywne chrześcijaństwo".6 Kwestie
      religijne bowiem (niezależnie od rodzaju) Hitler traktował głównie w
      sposób instrumentalny, użyteczny dla swej polityki. Rząd III Rzeszy
      po prostu zwyczajnie wykorzystywał wszystko to, co we własnym
      mniemaniu mogło wspomóc ich dążenia do dominacji (jak np. podpisanie
      konkordatu z Kościołem Katolickim). To co nie przystawało do tych
      dążeń, lub też wyraźnie mogło im zaszkodzić, było bezwzględnie
      eliminowane - nie bez powodu w 1937 roku politycy z NSDAP podjęli
      kampanię przeciw wszystkim tzw. organizacjom okultystycznym, które
      mogły stać się zalążkiem opozycji wobec nazizmu.

      Kolejnym, w pewien sposób szczególnym bo sztucznie kształtowanym
      błędem, jest przedstawianie neopoganizmu jako rodzaj
      konsumpcjonizmu. Uzasadnieniem ma tu być rzymski hedonizm, który
      ostatecznie w starożytności doprowadził niby do upadku imperium.
      Czyż wówczas jednak oficjalnie dominującą religią w Rzymie nie było
      chrześcijaństwo, a barbarzyńscy najeźdźcy przede wszystkim właśnie
      poganami? Inna kwestia dotyczy tego, iż filozofia istniała w Rzymie
      tak długo jak istniało pogaństwo (w późniejszym okresie, aż do XIII
      wieku, chrześcijanie w tym względzie przerabiali głównie to co
      powstało wcześniej - przede wszystkim opierając się na pracach
      Arystotelesa i pomocniczo Platona). Znów też powraca kwestia mylenia
      pojęć - jeśli bowiem chcemy współcześnie mówić o konsumpcjoniźmie -
      postawie polegającej na nieusprawiedliwionej konsumpcji, tudzież
      uznawaniu jej za wyznacznik jakości życia - to czemu nie używać
      określenia konsumpcjonizm tylko innego, związanego z tematyka
      wyznaniową (zasadniczo traktującego zupełnie o czym innym)? Dla
      zdeprecjonowania (przez skojarzenia) tegoż drugiego, przez łączenie
      go z pierwszym?...

      • 0reguly Re: Rodzimowierstwo i Pseudorodzimowierstwo 21.08.09, 09:06
        CD...
        Kolejną stosunkowo często spotykaną krytyką pogaństwa są oskarżenia
        o bałwochwalstwo, w potocznym rozumieniu tego słowa znaczeniu -
        czyli o oddawanie bezpośredniej czci przedmiotom (posągom, elementom
        lub zjawiskom sił natury)... W tym jednak znaczeniu - żywcem
        przeniesionym ze średniowiecznego postrzegania etnicznych wierzeń
        przez chrześcijaństwo - analogicznie moglibyśmy obecnie
        paradoksalnie postrzegać też katolicyzm (z całym tym jego szeregiem
        świętych figur, obrazów czy magicznych przedmiotów zwanych
        relikwiami)... A przecież podobnie tak jak w katolicyzmie tak
        również w rodzimowierstwie czy nawet neopogaństwie nikt tak naprawdę
        nie uważa, że drewniana figura czy posąg, będące jedynie
        wyobrażeniem pewnego bytu, są mu rzeczywiście tożsame... Tak bowiem
        jak nie rozmawiamy z telefonem, a przez telefon, tak nie modlimy się
        do posągu, lecz do pewnego bytu wyższego (który w sporym
        uproszczeniu, dany posąg może symbolizować).

        Innym, nie do końca prawdziwym zarzutem, z jakim z kolei często
        spotyka się samo rodzimowierstwo słowiańskie, jest posądzenie go
        antychrześcijańskość (przy czym nie powinno się tego mylić z
        antyklerykalizmem, w stosunku co do którego stanowisko większości
        tzw. innowierców, a zapewne także wielu chrześcijan, jest zapewne
        dość podobne). O ile jednak rodzimowierstwo
        jest "antychrześcijańskie", to zapewne nie bardziej niż większość
        innych niechrześcijańskich systemów wyznaniowych, ani też nie
        bardziej niż chrześcijaństwo jest antyrodzimowiercze, czy
        antyjakiekolwiekinnewyznaniowo... Zasadnicza różnica polegać może
        tylko na tym, że historycznie to chrześcijaństwo (szczególnie na
        tych ziemiach) przybyło z zewnątrz zwalczać pogaństwo, a nie na
        odwrót... Dodatkowo to monoteizm zasadniczo wyklucza możliwość wiary
        w innych Bogów (czy nawet różne postrzeganie Boga Najwyższego, będąc
        często systemem wyznaniowym dogmatycznie przekonanym o swym
        potencjalnym posiadaniu monopolu na tzw. prawdę objawioną - co z
        kolei szczególnie sprzyja szerzeniu wszelkiego rodzaju
        nietolerancji) a nie politeizm (do którego najczęściej - czasem z
        wyraźnymi elementami panteizmu - zalicza się również
        rodzimowierstwo). To natomiast, że rodzimowiercy starają się
        zachować pamięć dawnych wydarzeń, z którymi nierozerwalnie związana
        jest rodzima kultura i religia, nie czyni z nich jeszcze w jakiś
        szczególny sposób antychrześcijańskimi...

        Podobnie (głównie właśnie przez swą wyraźną etniczność), to nie
        rodzimowierstwo słowiańskie ma globalnie ekspansywny charakter. To
        nie rodzimowierstwo słowiańskie wychodzi z założenia o konieczności
        przekonania wszystkich do swoich racji. Wręcz przeciwnie - w
        rodzimowierstwie słowiańskim, które raczej trudno zaliczyć do
        systemów dogmatycznych, dość powszechny jest pogląd, że tak jak
        ludzie są różni (choćby przez uwarunkowania społeczno-kulturowe) tak
        dany, możliwy dostępny dla każdej z tych osób, sposób zbliżenia się
        do Boga Najwyższego może być różny. Co więcej - rodzimowierstwo
        słowiańskie zasadniczo nie wykazuje jakiejś specjalnej
        potrzeby "nawracania" czy werbowania nowych członków (a w
        konsekwencji nie podejmuje też żadnych specjalnych działań w tym
        kierunku). Generalnie wychodzi bowiem z założenia, że jeżeli ktoś
        odczuwa dostatecznie silny związek z pogańskim dziedzictwem swoich
        przodków, to prędzej czy później na to rodzimowierstwo i tak sam
        trafi... że rodzimowiercą się albo jest albo nie (bo rodzimowierstwo
        słowiańskie to nie tylko system wyznaniowy, ale również swego
        rodzaju filozofia życiowa) i kwestią pozostaje jedynie, kiedy dana
        osoba ostatecznie ten fakt (bycia lub nie rodzimowiercą) sobie
        uświadomi. Zresztą nawet prokatolickie organizacje, próbujące
        opisywać wszelkie (zarówno chrześcijańskie jak i niechrześcijańskie)
        mniejszościowe związki i grupy wyznaniowe (a więc szczególnie
        wyczulone na związane z tym wszelkiego rodzaju patologie), relacje z
        otoczeniem jednego z głównych formalnie zarejestrowanych związków
        rodzimowierczych określają jako "poprawne", wykazujące "brak
        izolacji, agresji", a także stwierdzają "brak danych na temat
        zagrożeń ruchu dla psychiki [jego] wyznawców".7

        Częściowo zbieżne zagadnienia wynikać mogą z dość umownego
        (pozostającej w opozycji do siebie) podziału na tzw. religie
        objawione i naturalne - a konkretnie z prób dowiedzenia wyższości
        jednego systemu wyznaniowego nad innymi, w ramach przedstawionej
        wyżej klasyfikacji. Przedstawiciele tych pierwszych wychodzą z
        założenia, że to istoty boskie, niemal bezpośrednio, przekazują
        prorokom prawdy o świecie i bogach, które to prawdy zostają
        następnie spisane w świętych księgach. 8 Z kolei wyznawcy religii
        naturalnych (czyli istniejących niejako od zawsze, a dokładniej od
        początku historii danej grupy etnicznej czy narodu, opierające się
        na zmysłowej i pozazmysłowej obserwacji otaczającego nas świata -
        choć także w ich ramach spotyka się bezpośrednie relacje z istotami
        wyższymi - do których m.in. zalicza się rodzimowierstwo
        słowiańskie9) kontrargumentują, iż Natura (gdzie szereg Bóstw
        stanowi poszczególne aspekty natury lub poprzez te aspekty natury
        przejawia swe istnienie) nie potrzebuje żadnych domniemanych
        świętych ksiąg (co m.in. także nie sprzyja dogmatyzmowi), by jej
        prawa były respektowane. Dodatkowo w religiach naturalnych zazwyczaj
        nie występuje uniwersalizm - tym samym brak jest zasadniczo
        wspominanej już tendencji do nawracania osób spoza danej grupy.
        Religie naturalne oparte są na tradycji, przekazywanej w ciągu
        pokoleń. Święte księgi nawet jeśli istnieją, są jedynie zapisem owej
        tradycji (nie uważa się ich za objawione czy też podyktowane przez
        istoty wyższe, jak ma to miejsce np. w przypadku monoteizmów
        pochodzenia semickiego, np. judaizmu, chrześcijaństwa czy islamu).
        10 Z kolei samo pojecie religii objawionych - jako sposób
        klasyfikacji w głównej mierze oparty na subiektywnym założeniu
        wyznaniowym w ramach danej religii - jest coraz częściej krytykowane
        i zastępowane bardziej trafnym terminem religii założonych (czyli
        takich, których początki związane są z działalnością założyciela czy
        proroka - okres tej działalności uznawany jest za początek historii
        danej religii).

        Rodzimowierstwu słowiańskiemu, z braku jego niedostatecznej
        znajomości, równie często zarzuca się prymitywizm. Wystarczy jednak
        zapoznać się choćby z zawartymi w nim koncepcjami zaświatów czy
        duszy by przekonać się, że jest zgoła inaczej. Koncepcje te
        swobodnie równać się mogą lub wręcz przewyższają analogiczne,
        spotykane obecnie w wielu innych, powszechnie znanych, globalnych
        systemach wyznaniowych. Niektórzy próbują natomiast dodatkowo
        umniejszyć znaczenie lub wręcz wartość rodzmiowierstwa
        słowiańskiego, opierając się na założeniu wyparcia jednego systemu
        wyznaniowego (względem posiadanej liczby wyznawców) przez inny,
        obecnie dominujący. Nie biorą oni jednak wówczas zupełnie pod uwagę,
        iż powszechność danego czynnika (czego odbicie znaleźć można choćby
        w prawie Kopernika-Greshama) wcale bynajmniej nie musi świadczyć o
        jego wyższości czy nawet przewadze, przedkładać się na jego
        rzeczywistą wartość...

        • 0reguly Re: Rodzimowierstwo i Pseudorodzimowierstwo 21.08.09, 09:08
          Z drugiej strony w pewnych kręgach cały czas powszechnie pokutuje
          obraz polskiego rodzimowiercy, jako tego poganina biegającego po
          lesie w łapciach z łyka, w prosto skrojonej, ręcznie szytej, lnianej
          koszulinie (pomimo, że rodzimowiercą równie dobrze może być
          przysłowiowy sąsiad z za ściany, którego codziennie idącego do pracy
          mijamy w windzie). Wynika to najczęściej z kolejnego braku
          rozróżnienia pewnych zasadniczo dwóch różnych środowisk - tym razem
          wyznaniowego i grup odtwórstwa historycznego (zwanych potocznie
          bractwami rycerskimi). O ile i tym razem w pewnym zakresie
          członkowie jednego ze środowiska przenikać się mogą z drugim, to
          same środowiska raczej trudno uznać za tożsame (nawet pomimo tego,
          że o ile każdy rodzimowierca może być członkiem jakiegoś bractwa - i
          vice versa - o tyle wcale nie musi). W tym świetle całkowicie
          fałszywe byłoby więc stwierdzenie, że każdy odtwórca jest poganinem,
          a każdy poganin odtwórcą (choćby dla tego, że nawet radykalni
          katolicy bywają członkami bractw). Podobnie rzecz ma się odnośnie
          tzw. strojów historycznych. O ile osoby w takowych widuje się przy
          okazji różnego rodzaju obrzędów rodzimowierczych (co często ułatwia
          np. zbudowanie pewnego swoistego klimatu), to zasadniczo nigdy nie
          jest to wymogiem. Z drugiej strony o ile samo odtwórstwo traktować
          można jako rodzaj zabawy, hobby (formę pokazu przy okazji różnego
          rodzaju festynach), o tyle kwestia wiary (przynależności do systemu
          wyznaniowego) - powiedzmy sobie jasno i wyraźnie - zasadniczo już
          tym nie jest.

          Kolejnym częstym zarzutem jest brak źródeł, choć zapewne nie brak
          przedmiotu badań... O ile bowiem od czasów A. Brücknera nie przybyło
          specjalnie tekstów źródłowych, to jednak zwłaszcza w ciągu ostatnich
          dwóch dekad odnotowano znaczny postęp wiedzy o Słowianach, wiążący
          się z przyrostem ilości źródeł archeologicznych, postępem
          metodologicznym, a także nową interpretacją źródeł pisanych,
          stanowiących wciąż główne oparcie w badaniu dziejów Słowian (w tym
          na płaszczyźnie religijnej). 11 Powszechnie też przyjęło się sądzić,
          że niewiele pozostało z dawnych wierzeń prasłowian... I rzeczywiście
          może się tak wydawać, biorąc pod uwagę bogactwo kulturowe naszych
          przodków, którego to znaczna część na przestrzeni wieków uległa
          zatraceniu. Z samych wierzeń zachowało się jednak wystarczająco
          wiele, by nadal pozostały one żywe (czego współcześni rodzimowiercy
          są najlepszym dowodem). Przyczyniają się do tego nie tylko zapiski
          ówczesnych kronikarzy czy pozostałości dawnych przekazów i tradycji,
          znajdujące swe odbicie choćby w folklorze całej (a nie tylko z
          terenów obecnej Polski) słowiańszczyzny, ale także przychodzące im w
          sukurs liczne dziedziny naukowe, takie jak np. archeologia czy
          językoznawstwo. Inna sprawa, że rodzimowierstwo to nie wyłącznie
          sucha mitologia... Żywa wiara to coś więcej niż tylko
          metodologiczne, naukowe badania nad nią. Żywa wiara rozwija się,
          ewoluuje pozwalając co raz lepiej zbliżyć się do Boga Najwyższego...
          A będąc etniczną swe źródło jak i ciągłą Jego obecność posiada w
          terenach, na których się wykształciła, w ziemi i ludziach ją
          zamieszkujących, w ich kulturze...

          W tym miejscu warto zaznaczyć, że rodzime wierzenia nie przestały
          istnieć 1000 lat temu, wraz z tzw. "Chrztem Polski", raptem jakby
          ktoś światło zgasił. Tzw. chrystianizacja przebiegała bowiem (a
          wręcz powiedzieć można, że cały czas nadal przebiega) stopniowo i to
          bynajmniej wcale nie gładko i bez oporów (czego najlepszym dowodem
          jest choćby mająca miejsce na tych terenach w XI w. "Reakcja
          Pogańska")... Jeszcze w XVII wieku Kościół Katolicki na swych
          kazaniach potępiał pogańskie zwyczaje przy czym rodzimowierstwo -
          mniej lub bardziej jawnie - cały czas funkcjonowało także w
          późniejszych wiekach, aż do dnia dzisiejszego. Warto przy tym
          również wspomnieć, że rodzimowierstwo słowiańskie to nie tylko
          tzw. 'pogaństwo polskie', lecz także dziedzictwo naszych
          słowiańskich (lub innych - pod tym względem bliskich nam kulturowo,
          których ludność wzajemnie się przenikała) sąsiadów, u których tego
          rodzaju świadectwa zachowały się znacznie dłużej, a często także w
          większej ilości (np. Litwa). Całkowitym przejawem ignorancji byłoby
          natomiast sądzić, że nasi słowiańscy przodkowie, przed tzw.
          przysłowiowym "Chrztem Polski" w 966 r., nie reprezentowali sobą
          żądnej spuścizny społecznej, czy żadnej wyższej kultury (niemal tak
          jakby co dopiero z drzew zeszli). A przecież gdyby tak było w
          rzeczywistości, nie stanowiliby choćby dość atrakcyjnego obszaru nie
          tylko dla wspomnianej wyżej, zapoczątkowanej chrześcijańskiej
          ekspansji religijnej, ale również jako cel wielokrotnie
          podejmowanych prób militarnego podbicia (z których jednak - jak
          relacjonuje choćby kronikarz Gal Anonim we wstępie do swojej
          kroniki - kraj ten [...] choć otoczony przez tyle [...] ludów
          chrześcijańskich i pogańskich i wielokrotnie napadany przez
          wszystkie na raz i każdy z osobna, nigdy przecież nie został przez
          nikogo ujarzmiony w zupełności12 - taka potęga nie bierze się raptem
          z nikąd). Podobnie co do znacznej majętności pierwszych Piastów
          (dodatkowo poświadczonej choćby przez zachowane, niestety stosunkowo
          nieliczne, źródła materialne) kronikarze są raczej zgodni.
          Wspomniany już Gal opisując bogactwo za czasów Bolesława Chrobrego
          wspomina: nie tylko komesowie, lecz nawet ogół rycerstwa nosił
          łańcuchy złote niezmiernej wagi, taki wszyscy mieli nadmiar
          pieniędzy. Damy zaś dworskie tak chodziły obciążone koronami
          złotymi, naszyjnikami, łańcuchami złotymi, naramiennikami,
          złotogłowiami i klejnotami, że gdyby ich drudzy nie podtrzymywali,
          nie mogłyby udźwignąć tego ciężaru13 - uznając nawet, że autor
          przesadził, to ilość kosztowności musiała być znaczna i raczej nie
          zgromadzona z dnia na dzień.

          Mimo to nadal nie brakuje zarzutów - czy może raczej swego rodzaju
          praktyk stosowanych przez oponentów rodzimowierstwa - usilnie
          próbujących dowieść (pomijając m.in. choćby różnice w
          przedstawionych wyżej definicjach neopogaństwa i rodzimowierstwa)
          brak ciągłości między współczesnym a średniowiecznym systemem
          wierzeń słowiańskich. Przypuszczalnie zachowania takie są mniej lub
          bardziej świadomą kontynuacją starań mających miejsce w poprzednich
          epokach, a zmierzających do całkowitego wymazania tychże wierzeń.
          Innymi słowy - współcześnie próbuje się nam wmawiać to, do czego
          usilnie (choć ostatecznie bez większego powodzenia) starano się
          doprowadzić w minionych wiekach - odcięcia społeczeństwa od
          etnicznej wiary, a tym samym od podstaw rodzimej kultury. Dodatkowo
          zastanawiający jest tu natomiast pewien swoisty brak konsekwencji
          takich twierdzeń szczególnie, że wysuwają je najczęściej
          przedstawiciele monoteistycznego systemu wyznaniowego (obecnie
          dominującego na terenie RP), który sam onegdaj (dla uwiarygodnienia
          swej ekspansji) wiele z tych tzw. pogańskich tradycji zaadaptował
          (wcześniej sam często piętnując je z ambon podczas kazań w kolejnych
          wiekach), a z czego większość z powodzeniem kultywowana jest po dziś
          dzień (np. "wielkanocne" pisanki). W rzeczywistości bowiem pogaństwo
          cały czas zaznaczało swą obecność. Jak już wspomniałem, jeszcze w
          XVII wieku Kościół Katolicki na swych kazaniach otwarcie potępiał
          pogańskie zwyczaje14, zaś szczególny nawrót do rodzimej kultury
          zaobserwować można w dobie romantyzmu polskiego. Z kolei w okresie
          międzywojennym powstały i działały już takie organizacje o
          charakterze rodzimowierczym jak Lechickie Koło Czcicieli Światowida,
          Zadruga, czy środowisko skupione wokół pisma Demiurg. Po
          zapoczątkowanej pod koniec lat 80 zmianie ustroju, w kraju powstało
          natomiast szereg nowych organizacji, stowarzyszeń i grup
          wyznaniowych tego rodzaju, jak np. Rodzimy Kościół Polski, Polski
          Kościół Słowiański, Rodzima Wiara (wówczas zarejestrowane jako
          Zrzeszenie Rodzimej Wiary) czy Stowarzyszen
          • 0reguly Re: Rodzimowierstwo i Pseudorodzimowierstwo 21.08.09, 09:10
            CD...
            czy Stowarzyszenie na rzecz Tradycji i Kultury "Niklot" i.in. 15

            Kolejne nieporozumienia wynikać może z innego podejścia do kwestii
            grzechu, który w rodzimowierstwie słowiańskim nie istnieje
            (szczególnie dziedziczony po kimś) w powszechnie przyjętym
            (zdefiniowanym przez chrześcijaństwo), potocznym tego słowa
            znaczeniu (a co za tym idzie - w tym sensie - jego potencjalne
            odpuszczenie nie jest możliwe, ani też nawet do czegokolwiek
            koniecznie potrzebne), a co najwyżej jako czyn moralnie naganny,
            szkodzący innym (przy czym podstawowa zasada rodzimowierstwa
            słowiańskiego "czyń co chcesz, bylebyś przy tym nie krzywdził
            innych" całkowicie wyklucza grzech jako możliwość szkodzenia samemu
            sobie). 16 Z tego m.in. względu w rodzimowierstwe szczególnie
            istotny jest stosunek czynów prawych do niegodnych, co z kolei ma
            wpływ na dalsze nasze losy. Nie oznacza to więc, że rodzimowiercy -
            nawet jeśli niejako pozbawieni bezpośrednio wiszącego nad sobą swego
            rodzaju bata - równocześnie pozbawieni są wszelkich podstaw zasad
            współżycia społecznego. Wręcz przeciwnie... Przez to, że każdy czyn
            niegodny zasadniczo nie może zostać odpuszczony (całkowicie
            wymazany, a jedynie zniwelowany), tym większego znaczenie nabiera
            jego zrównoważenie lub przeważenie czynem prawym. Tym samym
            najczęściej uznają oni uniwersalny system wartości moralnych,
            wspólny dla wielu kultur i systemów wyznaniowych, zasadniczo
            znajdujący swe odbicie również w drugiej połowie przykazań
            wchodzących w skład dekalogu (takich jak: nie zabijaj, nie kradnij,
            nie kłam, szanuj przodków...). Inna sprawa, że analogicznie błędem
            byłoby też sądzić, że każdy ateista czy agnostyk (czy nawet
            zdecydowana ich większość) pozbawiony jest wszelkich zasad moralnych
            (podobnie jak błędem zapewne byłoby sądzić, że wśród np. chrześcijan
            spotykać można wyłącznie osoby kierujące się szczególnie wysokimi
            standardami etycznymi). Żaden bowiem domniemany, gotowy przepis na
            godne życie (szczególnie przy założeniu, że dobro i zło jest
            relatywne), nie zastąpi nam empatii i zdolności samodzielnego
            myślenia - ile bowiem bez tego, warta byłaby ta cała nasza
            ludzkość?...

            Jak już wspomniałem wyżej, niezbyt właściwe (także z
            metodologicznego punktu widzenia) jest też ocenianie całego ruchu
            rodzimowierczego na podstawie osobistych, często będących wynikiem
            młodzieńczego buntu (i związaną z tym huśtawką nastrojów), kontaktów
            z różnego rodzaju dziwnymi, zazwyczaj nieformalnymi tworami,
            samookreślającymi się (niestety często niezgodnie z rzeczywistością)
            jako organizacje rodzimowiercze. Błędem jest też ocenianie całego
            środowiska rodzimowierczego, na podstawie jakichś marginalnych,
            mniejszościowych, często ekstremalnych jego przedstawicieli, przy
            jednoczesnym całkowitym pominięciu większościowych, formalnie
            zarejestrowanych i działających zgodnie z prawem, organizacji tego
            typu (których priorytetem jest rzeczywiście wiara, a nie np.
            polityka). Analogicznie niezbyt właściwe jest też ocenianie całego
            ruchu, na podstawie anonimowych kontaktów nawiązanych np. za
            pośrednictwem internetu (gdzie każdy może podszyć się niemal pod
            każdego, a podając się za przedstawiciela tej czy innej formalnie
            istniejącej grupy, wypaczać jej rzeczywisty wizerunek -
            np. "powołując" wręcz osoby niepełnoletnie do funkcji kapłańskich).
            Przy minimum wysiłku można natomiast bez większego problemu - nawet
            w sieci internet - natrafić na witryny rzeczywiście działających,
            formalnie zarejestrowanych w MSWiA związków, których powszechny
            jawny charakter (objawiający się np. w oficjalnie, publicznie
            zapowiadanych otwartych spotkaniach i świętach, na których obecność
            nie jest związana nawet z koniecznością przynależności do któregoś z
            nich), pozwala uzyskać wgląd w rzeczywisty obraz tematu (pomimo
            nawet znacznego rozproszenia samych rodzimowierców w polskim
            społeczeństwie). Większość fałszywych stereotypów obalić też można
            wyszukując (choćby na jednej z popularniejszych internatowych
            platform wymiany plików wideo) relacje filmowe z rzeczywistych świąt
            rodzimowierczych takich jak np. Noc Kupały organizowana przez
            wspomniane wyżej jawnie działające związki. Przekonać się można, że
            nikt tam nie pali Biblii, nie bezcześci krzyży czy pozostałych
            symboli innych wyznań, nie składa kotów czy innych zwierząt w
            ofierze, nie wznosi faszystowskich gestów ni haseł... 17 a komu
            takiej relacji filmowej mało, może się o tym przekonać osobiście
            jako, że tego rodzaju obchody są jawne i publiczne, i stosunkowo
            wcześniej zapowiadane na łamach stron tychże związków (a
            uczestnictwo w nich - poza sporą dozą poszanowania dla rodzimej,
            etnicznej kultury - wymaga od zainteresowanego jedynie minimum
            dobrej woli).
            • 0reguly Re: Rodzimowierstwo i Pseudorodzimowierstwo 21.08.09, 09:19
              CD...
              Wielopłaszczyznowe postrzeganie w rodzimowierstwie słowiańskim

              Nie podlega natomiast zasadniczo dyskusji fakt, że rodzimowierstwo
              (a nawet zdecydowana większość neopogaństwa) odwołuje się do kultu
              Natury. Bynajmniej nie znaczy to jednak, że postrzeganie rodzimych
              bogów ogranicza się (jak zdają się sądzić niektórzy) wyłącznie do
              jej symboliki... Na przykładzie rodzimowierstwa słowiańskiego w grę
              wchodzić bowiem może swego rodzaju wielopłaszczyznowe postrzeganie
              danego aspektu. W przypadku utożsamiającym Naturę - cały otaczający
              nas świat - z Bogiem Najwyższym, będącym absolutem jest on zazwyczaj
              Bogiem bezosobowym lub nie podlegającym w pełni ludzkiemu poznaniu
              (trudno bowiem by dla opisania tego rodzaju bytu najwyższego -
              wiecznego, nieskończonego i nieograniczonego - adekwatne były
              skończone i ograniczone, ludzkie kryteria)... Jest On z kolei
              reprezentowany przez szereg bóstw stanowiących poszczególne aspekty
              natury lub poprzez te aspekty natury przejawiający swe istnienie
              (np.: Swaróg - bóstwo ognia, słońca, Perun - bóstwo burzy, wojny,
              Rod - bóstwo losu, Weles - bóstwo magii, a także zaświatów, Mokosz -
              bóstwo wilgotnej ziemi, płodności i urodzaju itd.)... 18 Jedno
              bowiem wcale nie musi wykluczać drugiego.

              Czasem ludzie postrzegać bowiem mogą niektóre rzeczy w spłyconej,
              jednowarstwowej, ograniczonej formie (niektórym w zupełności
              wystarcza to nawet przez większą część ich życia), dostrzegając przy
              tym jedynie pewne drobne, pozornie ze sobą nie powiązane fragmenty
              większej całości. Tym samym często borykają się z dylematami z
              rodzaju "co wybrać - rybki czy akwarium"... W rzeczywistości tego
              rodzaju wybory wcale jednak nie muszą być konieczne - to co pozornie
              wydawać się może dwoma różnymi wzajemnie się wykluczającymi
              koncepcjami, w rzeczywistości stanowić może obraz pewnej większej
              spójnej całości. Tak też jest np. w przypadku zaprezentowanej przeze
              mnie wyżej koncepcji. Jeśli bowiem rozpatrujemy istnienie Boga
              Najwyższego (niech to będzie Świętowit), który jako byt najwyższy
              (jako, że w sobie zawiera wszystko pozostałe) zajmuje najwyższą z
              możliwych istniejących płaszczyzn (tudzież jest nimi wszystkimi), to
              jego poszczególne aspekty będące pozostałymi bogami przejawiają się
              na niższych płaszczyznach (z których kolejne zajmują demony, duchy
              przodków, ludzie, itd, itp - przy czym każda płaszczyzna, w pewnych
              aspektach oraz w różnym stopniu i zakresie (w zależności od stopnia
              ich zbliżenia) przenika się z pozostałymi). W sporym uproszczeniu
              wyobraźmy je sobie jako koła (lub raczej owale), z których każdemu
              przypisać można inną dziedzinę. Każde z tych kół (owali) posiadając
              wspólną oś, ma jednocześnie względem niej rożny kąt nachylenia, w
              wyniku czego dana płaszczyzna przecina się z innymi (czyli miejsca,
              w których wzajemnie - w różnym stopniu i w różnych aspektach - owe
              płaszczyzny się przenikają)... A wszystkie one zawierają się w
              płaszczyźnie najwyższej, będącej absolutem, metawszechświatem...



              Podsumowanie

              W niniejszym felietonie starałem się możliwie obszernie i
              kompleksowo opisać różnego rodzaju kontrowersje mogące pojawiać się
              przy okazji omawiania tematów związanych z pogaństwem, neopogaństwem
              i rodzimowierstwem. Zapewne nie udało mi się wyszczególnić
              wszystkich związanych z tym aspektów, ale mam szczerą nadzieję, że
              opisałem przynajmniej większość z tego, czym neopogaństwo (a tym
              bardziej rodzimowierstwo) na pewno nie jest... Ktoś mógłby spytać -
              Ale po co? Czemu nie ograniczyć się wyłącznie do tego czym w istocie
              jest?... Otóż na pytanie, czym neopogaństwo lub rodzimowierstwo w
              skrócie jest, odpowiedź każdy rzeczywiście zainteresowany
              zagadnieniem bez większego problemu znaleźć może sam. Mimo to, co
              jakiś czas, wciąż natrafić jednak można na liczne przykłady
              powielanych na ten temat fałszywych poglądów i stereotypów...
              Przygotowując niniejszy materiał nie miałem złudzeń i nie liczyłem
              na to, że za jego pomocą wyeliminuję je wszystkie... Zakładam
              jednak, że przynajmniej częściowo zminimalizuję skutki części z
              nich. Ostatecznie pamiętajmy bowiem, że każdemu z nas gwarantowana
              jest wolność wyznania... a nawet gdyby nie była - w najlepszym razie
              tylko my sami i bogowie wiedzą, co naprawdę drzemie w naszej duszy i
              sercu.

              Opracowanie pierwotnie przygotowane specjalnie do publikacji na
              portalu pro katolickim - zaadresowane do odbiorcy dotąd nie mającego
              zasadniczo większej styczności z rodzimowierstwem i związanych z nim
              zagadnieniami. Rozbieżności występujące wewnątrz - w ramach
              poszczególnych środowisk rodzimowierczych - omówione zostały w
              odrębnym artykule skierowanym do osób mającym pewną orientacje w
              temacie (planowana publikacja w najbliższym numerze pisma "Gnizado –
              rodzima wiara i kultura" 2(7)/2009).

              PRZYPISY:
              1 Rodzimowierczy portal informacyjno-kulturalny
              www.Rodzimowierca.prv.pl
              2 Wikipedia pl.wikipedia.org/wiki/Rodzimowierstwo
              3 Rodzimowierczy portal informacyjno-kulturalny
              www.Rodzimowierca.prv.pl
              4 Wikipedia pl.wikipedia.org/wiki/Neopogaństwo
              5 Schemat prezentujący omawianą terminologię, w zależności od
              zachowanej ciągłości wierzeń
              img187.imageshack.us/img187/4176/religie.gif
              6 Wikipedia pl.wikipedia.org/wiki/Adolf_Hitler za "Mein
              Kampf", 278
              7 Centrum Przeciwdziałania Psychomanipulacji
              www.psychomanipulacja.pl/kontakt/
              8 Wikipedia pl.wikipedia.org/wiki/Religia_objawiona
              9 Wikipedia pl.wikipedia.org/wiki/Religia_naturalna
              10 Ibidem
              11 Kosmologia dawnych Słowian - Artur Kowalik
              12 Kronika Polska - Gal Anonim
              13 Historia sztuki polskiej, t.I: Sztuka średniowieczna, Kraków:
              Wydawnictwo Literackie, 1965, s. 150
              14 Dotyczyło to m.in. świątecznych elementów agrarnych, związanych z
              nadzieją na dobry urodzaj, jak ustawianie podczas Wigilii snopka
              niemłóconego zboża w kącie izby oraz rozścielenie słomy lub siana na
              podłodze lub stole pod obrusem. Dopiero pod koniec XVII wieku
              upowszechniło się przekonanie, że czyniono to na pamiątkę żłóbka, w
              którym narodził się Chrystus.
              15 Wikipedia pl.wikipedia.org/wiki/Rodzimowierstwo_s%C5%
              82owia%C5%84skie
              16 Rodzimy Kościół Polski www.r-k-p.prv.pl
              17 Filmowy Kanał Rodzimowierczy www.youtube.com/user/regulyYT
              18 Rodzimy Kościół Polski www.r-k-p.prv.pl
    • oldpiernik Re: Rodzimowierstwo i Pseudorodzimowierstwo 28.08.09, 10:07
      Dużo czytania, mimo wszystko.
      Aż się prosi o strawniejszą syntezę.
      Może przesadzam, o syntetyczną syntezę... :0)

      Zastanawiam się nad umiejscowieniem RODZIMYCH światopoglądów środkowych
      europejczyków. Szczególnie w aspekcie pomieszania napływających wraz z falami
      migrującej ludności oryginalnych systemów rodem spoza centralnej Europy.
      Który, a może z jakiego okresu historycznego stan wierzeń, jest godzien uznania
      za RODZIMY?
      Może nie chodzi o konkretny stan?
      Może chodzi o najogólniejszy zarys postaw, jakie można odnaleźć w czasie, a
      pasujących do możliwie szerokiego spektrum społecznego?
      Może chodzi o swoisty konformizm kulturowy wygotowany w tyglu, burzliwych
      przecież, dziejów ziem, na których żyjemy?

      OLD_ZAINTRYGOWANY :0)
    • jacklosi Musisz się bardzo nudzić 28.08.09, 11:22

      • eliot Re: Musisz się bardzo nudzić 28.08.09, 11:28
        Tiaaaaaaa.....
        Szczególnie to rozróżnienie pomiędzy rodzimo a pseudo
        jest fascynujące....
        wink
        Już cały czekam, wy zapewne też..., na ciąg dalszy....
        wink wink wink
        • ignorant11 Re: Musisz się bardzo nudzić 28.08.09, 12:23
          eliot napisał:

          > Tiaaaaaaa.....
          > Szczególnie to rozróżnienie pomiędzy rodzimo a pseudo

          > jest fascynujące....
          > wink
          > Już cały czekam, wy zapewne też..., na ciąg dalszy....
          > wink wink wink


          Sława!

          Rozwazania stachniukowe nieco ale przeciez " w temacie" FSsmile))


          Swoja droga skad gwarancja rodzimosci poszczególnych kultów, wszak
          istota pogaństwa jest eklektyzm i tolerowanie/przyswajanie obcych
          kultów...

          Forum Słowiańskie
          gg 1728585
          • 0reguly Re: Musisz się bardzo nudzić 28.08.09, 18:18
            > wszak istota pogaństwa

            Istota poganstwa moze tak, rodzimowierstwa juz moze nie
            koniecznie...
        • 0reguly Re: Musisz się bardzo nudzić 28.08.09, 18:21
          > Już cały czekam, wy zapewne też..., na ciąg dalszy....

          No to bedziesz musial siegnac do najblizszego nr "Gniazda"... albo
          poczekac tak mniej wiecej ze 2 lata.
          • oldpiernik Re: Musisz się bardzo nudzić 07.09.09, 09:44
            Szkoda, że każesz czekać dwa lata.
            Po cóż było budzić zainteresowanie już dziś?

            OLDPOGODNY
            • 0reguly Re: Musisz się bardzo nudzić 04.12.09, 14:58
              Numer "Gniazda" 2(7)/2009 juest juz na ukonczeniu jakby ktos byl
              zainteresowany niejako dalsza czescia...
              gniazdo.rodzimowiercy.pl/
    • szarak_44 Re: Rodzimowierstwo i Pseudorodzimowierstwo 17.09.09, 10:54
      z tym rozróżnieniem rodzimo- i pseudorodzimowierstwa to może być w
      pratyce problem, bo nie ma nikogo, kto by wiedział na pewno, jak to
      w rzeczywistości wylądało. A szkoda... Ostatno ze zdziwieniem
      przeczytem, że żałuje tego nawet prof. Maria Janion wink

      -
      • 0reguly Re: Rodzimowierstwo i Pseudorodzimowierstwo 04.12.09, 15:01
        Moze nie tak do konca - termin rodzimowierstwo jest stosunkowo nowy,
        wyodrebnioy przy okazji pewnych rozmow, w ramach kilku srodowisk...
        Po za tym samo okreslenie dosc wyraznie stweirdza czego dotyczy -
        "rodzimo-wierstwo" - rodzimej wiary... Wiecej natomiast na ten
        temat w arcie opublikowanym w najnowszym Gniezdzie: 2(7)/2009
        gniazdo.rodzimowiercy.pl/

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka