ernest_linnhoff
05.08.04, 21:45
Caly i zdrowy. A zaczelo siem niezbyt sympatycznie gdy na miejscu okazalo
siem, ze zamiast rezerwacji 2 pokoi jest 1. Juz mialem "szepnac" cos na ucho
koledze ktory dokonywal rezerwowacji gdy okazalo sie ze to wlascicielka
wszystko pokrecila bo na przelewie bylo wszystko oki ;-)
W zwiazku z tym zachowano spokoj gdyz zostawaly conajmniej 2 wyjscia:
a. skasowanie z wlascicielki 4 krotnosci zaliczki (protest kobiet -
"przyjechalam na urlop..." )
b. wyrzucenie losowo wybranych Niemcow z pokoju (protest Ernesta - "eeee,
bedzie draka i skandal miedzynarodowy hue hue hue...)
No, ale sprawczyni zamieszania stanela na wysokosci zadania, w ciagu godziny
wyszukujac nowy lokal, tak ze po dwoch godzinach wszyscy byli ogromnie
ukontentowani :)
I bylo swietnie ... jeszcze mi wszystko przebiega w myslach :)))
A poza po raz ktorys okazalo sie ze swiat jest maly gdy 4go dnia zadzwonil
pewien znajomy: "... wiem od rodzicow gdzie jestes, ja tez tu jestem, a nie
widzielismy sie 2 lata, wiec teraz..."
A jutro trza odszukac wodza w stolicy, zameldowac sie, wysluchac zadan i ...
mimo ze urlop przystapic do realizacji :)