rudakitka
25.01.04, 08:43
Nie wiem czemu po tak radosnym wieczorze,wstałam z myslami bardzo poważnymi.
Może to właśnie ta pokora,której życie jest najlepszym nauczycielem?
Chociaż sama wole być postrzegana jako wesoła blond,co to biega bez problemów na spacery z pieskiem,do wszystkich się uśmiecha i nie martwi dniem jutrzejszym,to rozmawiać bardzo lubię z tymi po przeżyciach.Często spotykam ludzi starszych,co przeżyli wojne i mase innych cierpień,bo tam gdzie spaceruje mieszka właśnie masa takich ludzi,to dosyć stara dzielnica i wielu z nich mieszka tam od urodzenia.Inaczej rozmawia sie z takimi ludzmi,ktorzy może szkół wielu nie pokończyli,ale ta szkoła jaką daje życie jest szkołą najlepszą.Młodzi często pytają,czy tylko dlatego,że ktoś jest stary nalezy mu sie szacunek,a ja uważam ,że tak.Nawet wtedy kiedy nie rozumiemy ich postępowania,kiedy ich zachowanie wydaje nam sie dziwne.Oni wiele przeszli i nie ma chyba osoby starszej,która by wiele nie wycierpiała,a cierpienie uszlachetnia.
To tylko tak,więcej nie chce na ten temat pisać,chociaż długo bym mogła.
Za oknem piękny widok,więc może lepiej myśleć o tych weselszych stronach zycia,tylko ze nie zawsze można.