04.02.04, 21:09
Tak niedawno kupowaliśmy sylwestrowego szampana,
a już…
Przy okazji picia i komentowania
jak się ma ( a właściwie jak się nie ma) cena wina
do jego smaku – dowiedziałam się kilku ciekawych rzeczy.
(pytanie: czy prawdziwych?)
Podobno fabryki perfum nastawiają się teraz na tzw. „jadalne
polepszacze” smaku i zapachu . Dzięki stosunkowo prostym
(a na pewno dużo tańszym) sposobom – tańsze wino smakuje
lepiej (i ma „przyjemniejszy” zapach), niż to droższe.
Oczywiście – nijak się to ma do jego jakości i wpływu na
poprawienie trawienia czy inne cechy dobrego wina (szampana).
To samo dotyczy wędlin, czy przetworów owocowych.
Dodatkowo „polepszacze” zwiększają łaknienie .
(pewnie dlatego tyjęwink

Niedawno zdarzyło mi się coś dziwnego: kupiłam jakąś
kiełbasę (wcale nie najtańszą), wyciągnęłam w kuchni
i wyszłam na moment. Gdy wróciłam – zastałam nad kiełbasą
kota – powąchał i… odszedł ! Nawet nie miał zamiaru najmniejszego
„porwać” jej , jak to zazwyczaj koty robią, gdy chodzi o smakołyk.
Naprawdę – długo się zastanawiałam, czy to jeść…

Może straciliśmy (my-ludzie) jakiś naturalny instynkt,
pozwalający odróżnić „jadalne” od „niejadalnego”?

B.



Obserwuj wątek
    • warum Re: Nos 04.02.04, 21:19
      Nigdy nie posiadalam "instynktu" co jest jadalne. Zdawalam sie na to co mi pani
      w sklepie podalasad A powniewaz najbardziej lubie slodkie, niezdrowe lub
      paczkowane + warzywa i owoce, to jakos nie cierpialam na dolegliwosci / ale
      moze to cud???/ Moje zwierzaki jedza albo swieze i surowe albo puszkowane i
      wspomagane. Po nas nic nie chca dojadacsadA przed nami... za bardzo je
      lubie,zeby ryzykowac ich zdrowiesmile Wyjatek robia dla gotowanego kurczaka. A to
      co teraz dodaja na poprawe apetytu wzrokowo-zapachowego, mysle,ze zdrowe nie
      jest. Ale i herbata w telewizyjnej reklamie jest naprawde goracasmile
      • marialudwika Re: Nos 04.02.04, 21:23
        Jesli kotek nie chce jesc kielbaski to pewnie lepiej jej nie jesc.Wszystko,co
        jemy i pijemy wyglada i pachnie slicznie,ale nie jest zbyt zdrowe.
        ml
        • wedrowiec2 Re: Nos 04.02.04, 21:28
          Ciekawy temat. Powonienie jest traktowane jako zmysł gorszego gatunkusad Zapachy
          nawet nie maja własnych nazw. Barwy są konkretne - zielona, żółta, niebieska,
          zmysł dotyku tez ma własne określenia - szorstkie, miękkie, twarde. A doznania
          biednego nosa musimy wyrażac w sposób opisowy - zapach miętowy, anyżowy,
          pomarańczowy, suchego siana. Chyba go nie doceniamy. Bierzmy przykład z kotów,
          psów i innej żywioły domowej - one wiedzą co jest dobresmile
          • wedrowiec2 Re: Nos 04.02.04, 21:33
            Przytaczam zdanie innych, że piszemy "poważnie", a sama piszę "z grubej rury"sad
            • ada296 Re: Nos 04.02.04, 21:41
              a "ulepszacze" w papierosach przyspieszają uzależnienie od nikotyny

              a to, że "naszego" jedzenia zwierzaki nie jedzą (nawet gdy są głodne)to już
              parokrotnie słyszałam od znajomych, którzy mają psy i koty

              znajomy był w jakiejś masarni
              napatrzył się na te piękne wędlinki i kiełbaski
              ale właścicielka poczęstowała go gorzej wyglądającymi ale za to "normalnymi" -
              tzn. bez ulepszaczy smakołykami, które robi dla siebie
              podobno wspaniałe
              i każdy wyrób smakował inaczej
              bo te wędliny, które kupuję - też najczęściej pakowane - oprócz nazwy to się w
              zasadzie niczym nie różnią
              a już na pewno nie różnią się smakiem
          • marialudwika Re: Nos 04.02.04, 21:35
            Ciekawe jest,ze gdy mam migrene to okropnie mi sie wyostrza powonienie.Gdy
            wsiadam do windy,w ktorej jechala nasza "polewajaca sie wonnosciami"
            sasiadka,musze moj narzad wechu zatykac!!!A jeszcze gorzej,jesli ktos gotuje
            brukselke...taki koktajlik zpachowy,grrrrr!!!Pozdro
            ml
          • bepeef Re: Nos 04.02.04, 21:38
            wedrowiec2 napisała:

            >Powonienie jest traktowane jako zmysł gorszego gatunkusad Zapachy
            > nawet nie maja własnych nazw.

            To niesamowite - właśnie tak jest: tylko zapachy nie mają swoich nazw!
            (bo smaki też mają).

            Jak myślicie - dlaczego?

            B.

      • ewelina10 Re: Nos 04.02.04, 21:45
        Zadziwia mnie fenom jednej z najbardziej ulubionej potrawy jaką są "flaczki".
        Zapach wydzielający się podczas gotowania tej potrawy przysparza "boleści"
        mojemu nosowi, a pozbawienie się jego wymaga wielu zabiegów wietrzenia
        połączonego z paleniem kadzidełek. W moim otoczeniu wielu mam zwolenników tej
        potrawy. crying
        Podobnie jest z gotowaniem płucek, tzw. "dudków", które wymagają kilkakrotnej
        wymiany wody. Jako farsz na pierogi nie mają konkurencji.

        • bepeef Re: Nos 04.02.04, 21:53
          ewelina10 napisała:

          > Zadziwia mnie fenom jednej z najbardziej ulubionej potrawy jaką są "flaczki".
          > Zapach wydzielający się podczas gotowania tej potrawy przysparza "boleści"
          > mojemu nosowi,

          Gdybyś miała okazję powąchać przysmak poznański - smażony ser (domowy)
          w trakcie przygotowywania do smażenia...
          Flaczki to nic wink

          B.
          • marialudwika Re: Nos 04.02.04, 22:00
            A zapachy dochodzace z kuchni surinamskiej!!!Nie do opisania...co kraj to
            obyczaj!
            ml
    • glodn-y Re: Nos 04.02.04, 21:35
      Co to znaczy ,lepsze-gorsze.
      Przecież to wszystko odczucia subiektywne.
      Smak,węch,spojrzenie na świat,toż to ,ilu ludzi tyle opini,a w Polsce x 2
      flaki po warszawsku czy homar w śmietanie
      jaśmin czy bez
      KOssak czy Duda-Gracz
      martini czy wino owocowe(jabol)
      Itd.itd.itd.
      Nic nie straciliśmy,to tylko nam wmawiają ,że jesteśmy głą...dnismile
      ps
      Bierz co Tobie,smakuje,podoba się,pachnie ładnie(twój nos),
      olewaj opinie tak zwanych autorytetów,w 90% chcą sprzedać Tobie swó towar.
      • mammaja Re: Nos 04.02.04, 21:42
        A w dodatku wechu sie wlasciwie nie bada! Dowiedzialam sie wczoraj od
        znakomitej laryngolozki , ktora stwierdzila ze wlasciwie nie mialaby do kogo
        skierowac na badanie wechu,jezeli nie ma zadnych anomalii mozgowych,tylko ktos
        ma gorszy wech.Mozna zbadac wzrok i sluch - a do wechu jakos nikt sie nie
        przyklada! Poza tym w naszych srodkach lokomocji to wlasciwie praktyczne!
        • bepeef Re: Nos 04.02.04, 21:50
          mammaja napisała:

          > Mozna zbadac wzrok i sluch - a do wechu jakos nikt sie nie
          > przyklada! Poza tym w naszych srodkach lokomocji to wlasciwie praktyczne!

          Inna sprawa, że nawet "najczulszy" nos jest w stanie się wyłączyć,
          żeby nie utrudniać życia. Gdy się jedzie pociągiem z Poznania do Warszawy,
          mija się zbiornik tak cuchnący, że nie można wytrzymać (Chyba jakaś mleczarnia
          bez oczyszczalni).
          A tam w pobliżu przecież mieszkają ludzie! I kwiaty też im pachną wink

          B.
          • marialudwika Re: Nos 04.02.04, 21:56
            Holenderskie wedliny sa jak papier!!Mam na mysli smak i zapachshock.Mam
            nadzieje,ze wejscie do unii nie popsuje smaku i zapachu polskich wedlin..a moze
            i one go juz nie maja?Tylko ja idealizuje ich aromat nostalgicznie...A do
            papierosow,podobno, sa dodawane narkotyki...by uzaleznic palaczy.Niee wiem,czy
            to prawda..
            ml
            • bepeef Re: Nos 04.02.04, 22:00
              marialudwika napisała:

              > Holenderskie wedliny sa jak papier!!Mam na mysli smak i zapachshock.Mam
              > nadzieje,ze wejscie do unii nie popsuje smaku i zapachu polskich wedlin..a moze
              > i one go juz nie maja?

              Nie tak dawno przyjechała w odwiedziny do mojej przyjaciółki jej znajoma
              z zagranicy (nie pamiętam, z jakiego kraju). Poszły razem na rynek .
              I ta pani powiedziała, że już zapomniała, jak piękny zapach mają warzywa -
              bo u nich wszystkie pachną jednakowo.
              Stała i wąchała ponoć bardzo długo, jakby się chciała nawąchać na zapas smile))

              B.
              • marialudwika Re: Nos 04.02.04, 22:02
                Tutaj warzywa i owoce wogole NIE PACHNA!!!!!Tylko w lecie jeszcze TO sie
                zdarza!!!
                ml
            • ewelina10 Re: Nos 04.02.04, 22:12
              Zwierzęta najbardziej "ufają" swojej identyfikacji węchowej. Dla jednych
              nieomylny "nos" jest źródłem pożywienia, zaś jego zawodność może być zgubą dla
              drugich.
          • lablafox Re: straszyć ? nie straszyć? straszę 04.02.04, 21:58
            Zgodnie z normą , jakąś tam, z 1kg mięsa , szynki można zrobić 2 kg szynki, a
            pewien rzeźnik potrafi zrobić i 3 kg .Emulgatory, konserwanty i inne fachowe
            świństwa pomagają im w tej "produkcji", dlatego wyrób kupiony w dobrej
            wierze ,że smaczny i dietetyczny - śmierdzi na drogi dzień od kupienia.
            Przyjrzyjcie się plasterkowi szynki - zobaczycie tęczowo-perłowe "dekoracje"
            to oznaka nafaszerowania chemikaliami , wziąć należy i wyrzucić , mądry pies i
            kot tego w pysk nie wezmą.
            Lx
        • warum Re: Nos 04.02.04, 21:52
          Niedaleko szkoly jest empik z perfumeria/ idealne miejsce dla takich jak ja co
          musza "poczekac"/. Za kazdym razem obiecuje sobie,ze "nawacham" sie tematycznie-
          ale... po chwili dostaje glupawki i nie dosc,ze nic nie czuje, to wszystko
          mnie drazni, a zamierzalam nawachac sie "na zapas". jedynie zapach ciasta i
          ogniska mi sie dobrze kojarzy. Moze to wazne z czym sie kojarzy, a nie jak sie
          nazwywa?
        • glodn-y Re: Nos 04.02.04, 21:53
          Moje Kochane Panie bzdury ,tu wypisujecie!!
          Przecież węch to jedno z ważniejszych odczuć.
          Przecież zapachów jest taka szeroka gama,że praktyczniej jest nazywac
          je(zapachy)nazwami "wytwórców" np ...no,ew lawęda,pomarańcz,itd
          A smak ?? ile mamy określeń? słodki-gorzki,kwasny-nie wiemsmile
          jest ich kilka no może kilkanaście,a zapachów???
          • warum Re: Nos 04.02.04, 21:57
            Wiesz Glodny... po Tobie to spodziewalam sie,ze powiesz,ze to kobieta ma
            niepowtarzalny zapachsmile
            • glodn-y Re: Nos 04.02.04, 21:58
              Bo Ma!!
          • glodn-y Re: Nos Ps 04.02.04, 21:57
            A tak nawiasem,jedno z drugim jest tak powiązane,że ...
            Bez węchu zjecie wszystkosmile)) bez poczucia smaku ale z poczuciem węchu NIC
            • lablafox Re: Nos 04.02.04, 22:03
              Mogę powiedzieć ,że węch mam dość dobry , mogłabym robić za policyjnego kundla.
              Co do zapachów , po jakiś czasie uodparniamy się na nie , to w ramach
              samoobrony organizmu. Dlatego po krótkim czasie nie czujemy różnych zapachów
              i "zapachów"
              Lx
              • marialudwika Re: Nos 04.02.04, 22:06
                Wszystko zalezy,co pachnie i kiedy.Gdy jestem glodna a czuje zapach
                czosnku/znow w windzie!!!/ sprawia mi to przyjemnosc.Natomiast rano takie wonie
                to tortura...
                ml
                • wedrowiec2 Re: Nos 04.02.04, 22:14
                  Zmysł powonienia mam jak piessmile Dobre jedzenie wyczuję z dużej odległości,
                  poznam, gdy wędlina "traci termin przydatności do spożycia", ale.... Wystarczy
                  zgromadzenie kilku osób uzywających perfumy, bym była przytłoczona zapachami.
                  Współczuję czasami psim nosom, jedyna pociecha, że one są mniej krytyczne niz
                  my.
                  • dan8 Re: Nos 05.02.04, 02:14
                    Najpiekniejszym zapachem "kuchennym" jest zapach pieczonego chleba.
                    Mam taka maszyne do jego pieczenia i wowczas chlebowy aromat napelnia caly dom
                    i slinka cieknie do takiej swiezej pajdy chleba.

                    A swoja droga zauwazylam,ze w supermarkecie coraz czesciej omijam cale rzedy
                    polek.Dlaczego?A dlatego,ze coraz wiecej w sprzedazy jest gotowych ,z
                    konserwantami, produktow.

                    A tych,ktore samemu trzeba przyrzadzic jest coraz mniej.

                    Wczoraj mialam dyskusje ze sprzedawca,ktory namawial mnie,zebym kupila rybe
                    juz panierowana,bo jest latwiejsza do przygotowania.
                    Odpowiedzialam,ze sama wole taka panierke przygotowac,bo wiem co do niej daje
                    a i wole widziec jak ta ryba wyglada.

                    Zdarza sie,ze mlodzi ludzie w sklepie widzac jak kupuje np.mielone mieso z
                    indyka,lub piersi z kurczaka niczym nie doprawione,pytaja co z tym mozna
                    zrobic.

                    Wyglada na to,ze wyroslo pokolenie ludzi przyzwyczajonych do gotowych
                    produktow.
                    • mammaja Re: Nos 05.02.04, 12:52
                      Ech,dan, ja tez sie pytalam ,jak zaczelam prowadzic wlasne gospodarstwo.Stalam
                      przed wystawa w sklepie ,gdzie naoogol bylo jakies wolowe z koscia i
                      dopytywalam doswiadczonych gospodyn "co z tego mozna zrobic?".
                      • bodzio49 Re: Nos 05.02.04, 18:25
                        U nas rozpowszechnie się popularny kiedyś sposób zaopatrywania się w wyroby
                        mięsne. Wybiera się i kupuje całą świnke albo z kimś na pół i dostaje się
                        wedlug życzenia w wyrobach i czystym mięsie. Coraz więcej osób tym się zajmuje.
                        Wyroby są naprawdę smaczne.
                        Właśnie w sobotę jadę z kuzynem wybrać parsiuczka. A paczkowanych i krojonych
                        wędlin od dawna nie jadamy. Coraz częściej zastępujemy pieczonym mięsem, które
                        można na obiad i na chlebek.
                        • bepeef Re: Nos 05.02.04, 18:36
                          bodzio49 napisał:

                          > Coraz częściej zastępujemy pieczonym mięsem, które
                          > można na obiad i na chlebek.

                          No - to dokładnie tak, jak ja od pewnego czasu smile
                          Jedynie prosiaczka jeszcze nie kupowałam całego (ani na spółkę) na wsi,
                          tylko w sklepie półhurtowym wybieram jakieś ładne kawałki.

                          B.
                          • wedrowiec2 Re: Nos 05.02.04, 18:42
                            Prosiaczka (ok. 100 kgsmile), a własciwie jego połowę (boczną, nie przód lub tył)
                            kupowaliśmy w stanie wojennym do spółki z gronem znajomych. Przewożone, w
                            wielkiej konspiracji półzwierzę lądowało na wielkim stole w kuchni, gdzie
                            następował sprawiedliwy podział łupów. Słoninę, schab, polędwiczke - na
                            centymetry, łopatkę i okolice "na oko". Najgorzej było z nóżkami. Tylko dwie do
                            podziałusmile. Smaczne było to mięso.
                          • ewelina10 Re: Nos 05.02.04, 18:54
                            Przypomniały mi się czasy "kartkowe". Mieszkaliśmy wtedy jeszcze w Warszawie a
                            po prosiaczka zapuszczaliśmy się na wieś. Wyjazdom tym zawsze towarzyszył
                            strach przed zatrzymaniem nas przez patrol policyjny. Wędlin nie robiłam, gdyż
                            nie znam się kompletnie na tym, ale robiłam pieczenie w piekarniku. Rarytas !

                            Dzisiaj, jakby mniejszy apetyt jest na mięso. Ryba i drób coraz częściej
                            goszczą na moim stole.
                            • bodzio49 Re: Nos 05.02.04, 19:01
                              Ryby, tak. Choć o tych z Bałtyku też już gadają wink Ale drób? Niestety trochę
                              się na tym znam.
                              • ewelina10 Re: Nos 05.02.04, 19:09
                                Wedrowiec napisała o podziale na części. U nas zanim nastąpił ten podział
                                kawałek karkówki smażyliśmy z cebulką na patelni. Zapach tak miło "łechtał" w
                                nozdrza, że nasi panowie zwykle nie mogąc się doczekać wykradali nam z patelni
                                kawałki mięsa półsurowego. Zakąseczka była wspaniała. I słuchajcie, w ogóle
                                brzuchy nas nie bolały. Nikt nie miał żadnych dolegliwości. Dzisiaj
                                niestrawność byłaby pewna crying
                                • wedrowiec2 Re: Nos 05.02.04, 19:13
                                  Zapomniałamsad My tez smażyliśmy karkówkę z cebulką. Smak nie do odtworzeniasmile
                                  • bodzio49 Re: Nos 05.02.04, 19:16
                                    Nazywało się to świeżynka. Widzę, że wszyscy pamiętają. Teraz to wraca tylko z
                                    innych powodów.
                                    • bepeef Re: Nos 05.02.04, 19:31
                                      bodzio49 napisał:

                                      > Nazywało się to świeżynka. Widzę, że wszyscy pamiętają. Teraz to wraca tylko z
                                      > innych powodów.

                                      U nas w domu też tak było smile
                                      A potem z części mięsa Ojciec robił kiełbasy - z dużą ilością czosnku.
                                      Właściwie to długo zapach czosnku kojarzył mi się z domową kiełbasą,
                                      bo Mama nie używała go do niczego innego. To robienie kiełbasy to był
                                      cały rytuał - Ojciec doprawiał i miesił, jak ciasto, a potem wspólnie
                                      napychaliśmy flaki przy pomocy maszynki do mięsa - korbą kręciły na zmianę dzieci.
                                      W tak zwanym międzyczasie Ojciec robił prowizoryczną wędzarnię w ogródku,
                                      i przez całą noc doglądał tych kiełbas, prowadząc niesamowicie ciekawe
                                      rozmowy z "wspólwędzaczem", którym był albo wujek, albo jakiś sąsiad.
                                      Rano na stole pojawiało się królewskie śniadaniesmile
                                      Hmm...rozmarzyłam się wink

                                      B.


                                      • glodn-y Re: Nos 05.02.04, 20:20
                                        To Twój "staruszeksmile " musiał miec ,niezłą głowę smile
                                        Bo mój ,po całonocnym wędzowaniu,raczej śniadanka nie robiłsmile))
                                        • bepeef Re: Nos 05.02.04, 20:37
                                          glodn-y napisał:

                                          > To Twój "staruszeksmile " musiał miec ,niezłą głowę smile
                                          > Bo mój ,po całonocnym wędzowaniu,raczej śniadanka nie robiłsmile))

                                          Pewnie nie uwierzysz - ale mój Ojciec był abstynentem smile

                                          Ale śniadanie rzeczywiście pojawiało się za sprawą Mamy smile

                                          B.
                                          • glodn-y Re: Nos 05.02.04, 20:44
                                            A niby dlaczego mam nie wierzyć?
                                            Sam znam trzech abstynentów,i co ?
                                            Mój ma 70+++ i jakoś tak zwana abstynencja go nie pociąga.
                                            Nie potępiam ani jednych ,ani drugich.
                                            Każdy wybiera swój garb ,sam sobie sciele ,łoże na tym podole.
                                      • mammaja Re: Nos 05.02.04, 20:27
                                        wspaniale okazuje sie czasy - u nas zczelo sie,kiedy jeden ze znajomych meza
                                        zwierzyl sie ,ze jest synem masarza i doskonale potrafi zrobic kielbasy i
                                        szynki. Do tej pory mam te wedzarnie w ogrodzie,poniewaz jej czesc stanowi
                                        otwarte palenisko - bardzo przydatne do palenia galezi,a kiedy nie bylo grilow
                                        do pieczenia kielbasek. Trzej panowie traktowali to jako wyborna zabawe , a
                                        trzy rodziny mialy co jesc na Wielkanoc. A smazylo sie poledwiczki z cebulka,
                                        nie powiem - zakrapiane - bo cos im sie nalezalo. Nawet zastanawilismy sie
                                        odtatnio czy nie zapeklowac szynki na Swieta i nie uwedzic. Ma wspanialy smak.
                                        Tylko jakos sie nie chce.....
                                    • wedrowiec2 Do Bodzia 05.02.04, 19:41
                                      Uzywasz nazw "parsiuczek", "świezynka". Zupełnie jak w naszej Wilejce gdzie to
                                      Dowejko z Domejką... a z której pochodzi moja mamasmile
                                      • bodzio49 Re: Do Bodzia 05.02.04, 20:23
                                        wedrowiec2 napisała:

                                        > Uzywasz nazw "parsiuczek", "świezynka". Zupełnie jak w naszej Wilejce gdzie
                                        to
                                        > Dowejko z Domejką... a z której pochodzi moja mamasmile

                                        Nie jestem pewien czy to z białostockiego skąd pochodzi moja mama czy
                                        neleciałości z tych dalszych jeszcze regionów, też reprezentowanych w mojej
                                        rodzinie smile
                                        • wedrowiec2 Re: Do Bodzia 05.02.04, 20:29
                                          Tak, czy inaczej kłania się północny wschódsmile
                              • marialudwika Re: Nos 05.02.04, 20:04
                                Przyjaciolka mieszkajaca w Szwecji ostrzegla mnie ostatnio bym nie jadla zbyt
                                czesto ryb!!!Czekam na wyjasnienie dlaczego.Do niedawna ryby nie schodzily z
                                jej stolu!!!Pozdro
                                ml
                        • marialudwika Re: Nos 05.02.04, 20:02
                          Gdybym poznala osobiscie prosiaczka nie moglabym go zjesc!!Nawet w postaci
                          najlepszych wyrobow!!!
                          ml
                          • bodzio49 Re: Nos 05.02.04, 20:31
                            Nasz Bałtyk jest już tak zanieczyszczony najróżniejszymi związkami, że musiało
                            się to w końcu odłożyć w rybach. Przecież to stosunkowo niewielki i płytki
                            zbiornik. Gdzieś o tym czytałem ale nie pamiętam gdzie.
                            Ale ryby powinniśmy jeść jak najczęściej. Chyba najlepiej te dalekomorskie.
                      • dan8 Re: Nos 06.02.04, 13:30
                        mammaja napisała:

                        > Ech,dan, ja tez sie pytalam ,jak zaczelam prowadzic wlasne
                        gospodarstwo.Stalam
                        >
                        > przed wystawa w sklepie ,gdzie naoogol bylo jakies wolowe z koscia i
                        > dopytywalam doswiadczonych gospodyn "co z tego mozna zrobic?".

                        ===============================================================================
                        ===============================================================================
                        Mammaja,ci mlodzi ludzie dopytujacy sie co mozna zrobic z danego
                        produktu,zwykle maja koszyk z zakupami wypelniony gotowymi produktami.
                        Ladnie opakowanymi,zachecajce obrazki na nich i wymagajace tylko podgrzania.
                        Dlatego uwazam,ze wyroslo pokolenie przyzwyczajone do gotowych produktow.
                        • marialudwika Re: Nos 06.02.04, 13:42
                          I mnie czasem kusza te danka gotowe,z mikrofalowki...Jednak po zjedzeniu ich
                          dochodze do wniosku,ze byl to blad.Nie czuje sie po nch dobrze i wole
                          gotowac "osobiscie".Dan,czy Ty pieczesz chleb w specjalnej maszynie
                          do "robienia" chleba???Zastanawiam sie,czy jej nie kupic...By piec ciasto
                          drozdzowe.Pozdrowka
                          ml
                          • dan8 Re: Nos 06.02.04, 14:54
                            ML,tak pieke w takiej specjalnej maszynie.Jest bardzo wygodna,bo tylko
                            odmierzam make,dodaje wode i suche drozdze,zamykam i nastawiam odpowiedni
                            program.
                            Ciasta w niej nigdy nie pieklam.
    • andulka7 Re: Nos 06.02.04, 16:13
      A mnie jest wszystko jedno, co jak smakuje. Wskutek nieudanej reperacji nosa
      straciłam zmysł smaku. Podobno mam uszkodzony czy uciśniety jakiś nerw. To
      znaczy wyczuwam cztery podstawowe smaki: słony, słodki, kwaśny i gorzki, ale
      bukietu właściwego konkretnej potrawie czy owocowi, ciastu, alkoholowi itp. -
      już nie. Jest mi obojętne czy piję sok grejpfrutowy czy jem chłodnik na
      przykład. Kwaśne jest i tyle. Albo tort węgierski czy kostkę cukru. Słodkie po
      prostu. A i te podstawowe smaki są takie "przymulone", nie potrafię tego
      opisać. Pewnie każdy z Was miał kiedyś silny katar i przez parę dni mógł mieć
      podobne objawy. Ja tak mam od kilku lat - na stałe.

      Smak mi czasem wraca na krótko - zupełnie z nienacka, w polowie jedzonego
      wlaśnie dania - i równie z nienacka po cterech-pięciu dniach mija. Ostatnio,
      po przesło półrocznym bezsmaczu wróciło mi na CAŁE CZTERY DNI. Żarłam wtedy
      na potęgę żeby sie nachapać sm agów i gotowałam córce na zapas żeby spamiętać
      proporcje ingrediencji i przypraw, zwłaszcza przypraw. Bo przecież gotuję
      jej "na pamięć" i po półrocznym pamięciowankiu dziecko trochę narzeka, że się
      opuściłam. Muszę ją wołać do niby gotowej potrawy a ona już sobie dosmacza...
      • andulka7 Re: Nos 06.02.04, 16:15
        Kurczę, kliknęłam "wyślij" zanim zdążyłam poprawić literówki w drugim akapicie.
        Wybaczcie smile
        • marialudwika Re: Nos 06.02.04, 16:28
          Kto by sie tymi literowkami przejmowal...ja tez robie ich az za duzo i nieraz
          wychodza smiesznotki!!!Z tymi smakami to tez jest jakos dziwnie.Ja ma czasami
          jakis "niezdrowy" pociag do soli!!!Moglabym lizac ja jak owca/albo koza???/.
          Innego dnia nawet odrobina soli np. w zupie jest za duzo.Pojecia nie mam o co
          chodzi?Pozdrowka,dla Zajaca tez!!!
          ml
          • andulka7 Re: Nos 06.02.04, 20:54
            Nie wiem o co chodzi, może masz jakiś wyjątkowo chwiejny poziom elektrolitów...

            I dziękuję za pozdrowienia w imieniu Zając. Obżarła się właśnie zielskiem
            (granulat i frykasy zakazane) i leży jak Kleopatra zamiast skakać i chudnąć -
            ma zrzucić 60 dkg tj. 1/4 swojej wagi. Chyba ją na jakiś aerobic zapiszę, do
            siłowni albo co, bo sama dieta nie przynosi rezultatu smile))
        • wedrowiec2 Re: Nos 06.02.04, 16:37
          Próbowałaś to leczyć? Życie bez poczucia smaku jest chyba życiem bez smakusad
          Pewnie można przyzwyczaić się, ale współczuję Ci.
          • andulka7 Re: Nos 06.02.04, 20:49
            Byłam u paru lekarzy, w tym u tego który mi nos tak schrzanił, bardzo się
            dziwują, rozkładają ręce i nie rozumieją dlaczego, ani co zrobić. Skarżyć
            lekarza chyba nie bedę - smak mi od tego nie wróci. Na szczęście nos działa.
            Wącham, a później jem...
            sad
            • mammaja Re: Nos 06.02.04, 20:55
              Podobno mozg moze odtworzyc smak,jaki znalas ,nawet jezeli polaczenie nerwowe
              zostalo przerwane.Ale zaznaczam ,ze to opinia zaslyszana - bo ja sie na tym nie
              znam.
              • andulka7 Re: Nos 07.02.04, 21:00
                Wychodzi na to, że mój mózg pracuje jakieś osiem-dziesięc dni w roku wink))

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka