mammaja 11.01.11, 23:33 No i zalapałam się na otwarcie nowych dzisiejek - dzień juz dłuższy, jaśniejszy, choinki rozebrane ( naogół), czas balów karnałwałowych - których wam serdecznie zyczę Odpowiedz Link Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
mammaja Re: Dzisiejki styczniowe, cd. 11.01.11, 23:47 Nie było mnie tu prawie dwa dni, ale wczoraj tak sie na siebie wściekłam, że musialam ochłonąć! Pojechałam rano do własciwego urzędu rozliczyć zeszłoroczna dotacje " na kulturę" (termin do 15 stycznia), cała zadowolona że 5 dni wczesniej - a na miejscu okazało sie że mam część sprawozdania finansowego z 2009 roku! UUUU - zawyłam, co za idiotka ze mnie - korzystałam oczywiscie z zeszłorocżnego formularza, ale żeby tak się rąbnąć przy drukowaniu. No i nie mogłam znalężć w komputrze części tego aktualnego - siedziałam do 3 w nocy i zrobiłam na nowo! Dzisiaj załatwiłam sprawę błyskawicznie, ale wstyd mi było okropnie! Fed, strasznie współczuje - niepokój o malucha jest dotkliwy! Jak dobrze, że teraz rodzice i rodzxina mogą być z dzieckeim w szpitalu. Mam nadzieję, że szybko wroci do domu. Pozdrawiam i muszę sie wreszcie wyspać! Odpowiedz Link
bbetka Re: Dzisiejki styczniowe, cd. 12.01.11, 00:37 Mammajko, no można się wkurzyć a roboty podwójnej nikt nie lubi! nie cierpię plików znikających w otchłani kompa!!! w dodatku zazwyczaj jak nie są ważne to odnajdują się bez problemu, a im ważniejsze tym mniejsza szansa, że komputer je odda kiedykolwiek... jak pisałam habilitację to miałam taką paranoję (w początkowej fazie padł mi komputer i udało się odzyskać jedynie fragmenty dużym nakładem sił i środków...), że potrafiłam robić kopie trzy razy na godzinę...ale z reguły były to godziny gdy nie dopisywała mi wena więc coś musiałam robić )) jak pisanie mi szło to zapominałam natychmiast o zapisywaniu plików i tym podobnych bzdetach i zdarzało się, że kawały tekstu przepadały jak sen złoty... Jednakże w zabieraniu mi różnych rzeczy przoduje samochód - moja ulubiona torba/teczka pracowa ma tylko nie zapinaną klapę więc zazwyczaj wszystko muszę zbierać po całym bagażniku i nie zawsze małe przedmioty od razu się znajdują, ale po jakimś czasie...bach! i jest! dawno opłakane pióro samochód mi oddał, albo wskaźnik laserowy, albo błyszczyk do ust - no naprawdę nie wiem gdzie on to chowa??? czasami jak coś bardziej potrzebne to naprawdę rzetelnie przetrząsam ten bagażnik i nic. A za parę dni -suprise! i jest. Ostatnio niestety jakby miał gorszy czas i nie chce mi oddać pendriva ;-( a już długo go nie mam i podejrzewam, że tym razem zaginął na stałe... Fed, co z wnuczęciem? Sytuacja tarasowa przypomniała mi, że u mnie dokładnie tak było, jak nie chcesz zrobić Śnieg z balkonu był transportowany do wanny i do brodzika wiadrami )) a żeby było śmieszniej, balkon jest u mnie na pierwszym poziomie a łazienka na drugim... ubaw był po pachy, a śniegu po sufit - mały kot dosłownie szalał z zachwytu - w odróżnienia od mojego męża... no ale mój balkon jest malutki w porównaniu z tarasem Fed. Foxie, jak już masz zdjęcie w galerii należy je otworzyć i wtedy pod zdjęciem po prawej stronie pojawią się "linki do zdjęcia" trzeba je otworzyć i na samej górze będzie coś takiego "Wklej na forum - duże zdjęcie:" i cały ten link pod spodem trzeba skopiować i wkleić do postu. I powinno pokazać się zdjęcie (można sprawdzić czy wszystko jest ok klikając "podgląd") - mam nadzieję, że teraz Ci się uda Jak mawiała moja koleżanka ze studiów "są dwa uda - uda się albo nie uda" U mnie choinka sobie stoi, bo w rodzinie z dawien dawna trwa rywalizacja u kogo najdłużej będzie stała nie gubiąc igieł a w tym roku mam w donicy więc jeszcze postoi W odróżnieniu od stroika okiennego (mojego ulubionego), który jaśnie kot zrzucił z okna tyle razy, że w końcu odmówił współpracy ;-( na zdjęciu jeszcze w pełni krasy Odpowiedz Link
goskaa.l W sprawie tarasów - balkonów 12.01.11, 08:10 Jestem (nie)szczęśliwą posiadaczką tarasu i balkonu, na I piętrze. Zarówno w tym, jak i w ubiegłym roku regularnie je odśnieżaliśmy, więc ani się nie zarwały, ani nie zalało werandy sąsiadów. Za to oni (tam jest taki układ, że właściciele mieszkają w innej dzielnicy, a w mieszkaniu jest prywatna przychodnia i gabinet rehabilitacji) mają dwa tarasy i nie robią nic z żadnym. W efekcie pod jednym z nich kapie ze stropu na 1/3 garażu, a drugi wprowadza wilgoć na ścianę budynku. Nie wiem już, jak mam z nimi rozmawiać. Z właścicielami przychodni nie sposób się porozumieć, bo traktują mnie jak wariatkę, właściciele mieszkania informacji wysłuchują i na tym koniec. W dodatku jest duży obszar chodników do sprzątania (w zimie: do odśnieżania), i "parter" się nie poczuwa do swojej części. Teraz moja część jest czysta, a u nich zalega gruba warstwa lodu. Dziś mży, już wczoraj było ślisko, a teraz? Nie wiem, co się stanie, jeśli ktoś przez ich głupotę i lenistwo się połamie!!! Jak dotrzeć do tych małych móżdżków??? Odpowiedz Link
foxie777 Re: W sprawie tarasów - balkonów 12.01.11, 16:24 [img]https://fotoforum.gazeta.pl/pl Odpowiedz Link
foxie777 Re: W sprawie tarasów - balkonów 12.01.11, 17:28 Bbebetko,dzieki za rady,jakos mi sie sowka udala,ale jak chcialam wkleic inne zdjecie to za kazdym razem pojawiala sie sowka w "podgladzie".Prawdopodobnie robie blad,ale nie wiem jaki. U nas ochlodzenie i pochmurno czyli dla mnie radocha. Fed,jak sie czuje Dziecko? Mammajko,sprawy urzedowe sa zawsze nieprzyjemne,juz nawet nie chce pisac co wyprawiaja z "moja" sytuacja paszportowa.W glowie sie nie miesci. Musze znowu zabrac sie za ogrodek.Niestety tropikalne roslinki nie znosza zimna i duza czesc zbojkotowala moje wysilki. pozdrawiam tropikalnie Odpowiedz Link
goskaa.l Re: W sprawie tarasów - balkonów 12.01.11, 22:42 \rozmawiałam dziś z właścicielką, która oburzona powiedziała, ze zaraz do "medyków" zadzwoni. Wróciłam do domu ok, 19 i jedynie schody zostały oczyszczone. Sytuacja na chodniku niezmieniona. Nie mam do nich cierpliwości!!! WRRR!!!! Odpowiedz Link
mammaja Fed ... 12.01.11, 23:05 Weszłam w nadzieji na wiadomosci - napisz co u was. Dziewczyny, kazdy taras ma swoje problemy - mam dwa tarasy, na parterze, ale tez je odsniezam - tyle, ze bez problemow Foxie, pierwsze koty za płoty. Poćwicz trochę ! Ja ciagle korzystam z Fotosika, ale sprobuje gazetowego wklejania. Dzisiaj była projekcja Obywatela Kane dla naszego UTW z calkiem sensowna prelekcja. Poszlam zobaczyc po raz trzeci - ale po wielu latach. Nadal podziwiam... Odpowiedz Link
dado11 Re: Dzisiejki styczniowe, cd. 12.01.11, 23:42 Cześć Moi Mili dawno nie wpadałam, ale real jeździł sobie po mnie, jak po łysej kobyle, więc i ani weny ani minuty nie było... po drodze, w tak zw. międzyczasie, kilka dni temu, nagle ozdrowiał nasz system ogrzewania, bez żadnej przyczyny, po kilku tygodniach zimnego wychowu, zabulgotało w rurach i błogie ciepło popłynęło do grzejników w sypialniach moja macierz wylądowała w kazamatach na Kasprzaka (tzn. w szpitalu), dziś tam przesiedziałam prawie 8 godzin, przerażający obraz "opieki" medycznej w XXI wieku... mojego małżonka też za chwilę odstawiam w ramiona Służby Zdrowia, moje dziecię ma problemy z naczyniami (wewnętrznymi...), generalnie w rodzinie pod znakiem Hipokratesa... szczęśliwie Zocha prawie zdrowa, rwie się do używania dolnych kończyn, coś mi się wydaje, że niebawem będziemy się bawić w "złap mnie, jeśli potrafisz"... choinka wciąż stoi strojna, głównie z braku dla niej czasu, ale również bo się nie sypie i światełka tak przytulnie pobłyskują wieczorami... za oknem plucha, szaro paskudna, więc gdyby nie obowiązki, chybabym już dała sobie spokój ze wstawaniem z pieleszy... no i praca znów nas pokochała, ale to akurat zawsze mnie cieszy, szkoda tylko, że kasa za te zamówienia dotrze dopiero po zakończeniu wyprzedaży... a ja tak lubię sobie popolować... no i jeszcze jedno - dziś nam stuknęło 27 lat w stadle ustawowym... tylko jakoś nikt nie wiwatuje Luizo, moje piękne dzięki za... no wiesz)) Marku, dziękuję za pamięć, ale dlaczego mam mieć więcej wyczucia? hmmm...? niemniej pozdrawiam i życzę Ci wszystkiego dobrego swoją drogą, chętnie dopisałabym się do niektórych wątków, ale niestety wiem, że niepowołane osoby z mojego realu czytają i interpretują moje wypowiedzi, a to nie jest fajne... Joujou życzę zdrowia nieustająco! Lx, podziwiam twoją foto pasję, gratuluję pięknych zdjęć! choć pozostaję nieustająco fanką Bbetkowych "ujęć" Verbeno, czekam z utęsknieniem na twoją fotorelację, a przy okazji proszę byś mi podała mailowy namiar na siebie, bo wszystkie listy wracają(( pozdrawiam wszystkich serdecznie, d. Odpowiedz Link
jej_maz Re: Dzisiejki styczniowe, cd. 13.01.11, 01:59 Dooodus! Najlepszego! Juz tlumacze, bo wiem, ze zawile mi to wyszlo i nie tylko w stosunku do Ciebie: gdybys operowala z wiekszym wyczuciem swoja szczeroscia, temperamentem, szybkim mysleniem (i pisaniem), inteligencja, troska o sprawiedliwosc spoleczna (a wszstko to wynikajace z Twojego dobrego serca) to dzisiaj Ty mialabys mniej niepowolanych osob w okol siebie, ktore ewidentnie nie znaja Ciebie tak jak ja i tym samym zle interpretuja Twoje przymioty powodujac niefajne uczucia Masz najlepszy przyklad: nie tylko ze Ty nie mozesz komentowac tu tego i tak jak chcesz, to jeszcze pozbawiasz mnie i innych tej przyjemnosci! Pisalem o przyjaciolach ktorzy zafundowali sobie trzecie dziecko po dlugiej przerwie: wczoraj urodzila sie sliczna dziewczynka. Przyznam, ze super, ze fajnie, ze az milo popatrzec, ale dla mnie to tak na chwile i juz chce do mojego cichego swiata bez pieluch Z innej (i to krancowo) beczki, to dzisiaj byl pogrzeb kolegi z pracy i zmarl kolejny Dziwne uczucie jak zaczyna sie robic blisko rocznikowo: obaj na zawal serca, obaj po 55 lat i obaj mieli przejsc na wczesniejsza emeryture w tym roku. Zastanawiam sie czy ciagle warto myslec dlugoterminowo (ta srednia wieku 77 o ktorej wspominalem) czy po prostu nie pojsc i jutro kupic to Porsche czy innego Jaguara i troche poszalec... oczywiscie pisze to w przenosni liczac, ze kazdy rozumie co mam na mysli... naprawde szkoda czasu na zlosc i nienawisc - zycie jest takie krotkie. Inna sprawa ze jedni sie rodza, drudzy umieraja - kolo toczy sie dalej. Odpowiedz Link
fedorczyk4 Re: Dzisiejki styczniowe, cd. 13.01.11, 10:57 Śpieszę donieść, że Wnucze ma sie lepiej. Wprawdzie nadal nie wiadomo co to było i dlaczego, ale już po wszystkim. Dado, współczuwam serdecznie kontaktów. To jest absolutny koszmar. Nie mówię tego na podstawie ostatniej bytnośći Wnuczęcia, bo szpitalowi na Kopernika nie mam prawie nic do zarzucenia, ale ciagle wożę, bywam i tp. itd i potwierdzam, żeS.Z. to jest skamieniały mastodont który zżera własny ogon. Marku można jedno i drugie. Kupić jaguara i myśleć długofalowo. Jedno drugiego nie wyklucza W końcu coś sie nam od nas samych należy. Myślenie wyłącznie o przyszłości pokoleń źle działa na urodę, a wszak młodzi jeszcze jesteśmy!!! Odpowiedz Link
mammaja Re: Dzisiejki styczniowe, cd. 13.01.11, 11:24 Fed, to super ze wnucze zdrowieje. Dado, dziwne tajemnice ogrzewania, ktore samo sie naprawilo. U mnie jak sie cos zepsuje to na amen. Ale poniewaz jest odwilz to panowie weszli na dach i naprawili antene TV, mam wiec znowu to co lubie. Swoja droga wczoraj zwiewalam od telewizora - sprawa raportu w sprawie wiadomej sprawila, (zam!) ze nie moglam juz sluchac kolejnych komantarzy. A czego spodziewali sie nasi politycy? Ze Rosajanie uderzą się w piersi? Dzisiaj sprawy w śródmieściu, opuszczam zalodzone pustkowie. Marku, zaszalej, ale rozsadnie Opuszczanie padolu przez znajomych przerabiam od dawna, bo mielismy wielu starszych znacznie przyjaciol i juz sobie poszli. Tak jest! Odpowiedz Link
fedorczyk4 Re: Dzisiejki styczniowe, cd. 14.01.11, 00:20 Mm, temat jest koszmarny i staram się go unikać. Z nadmiaru bełkotu nawet nabardziej racjonalnie myślacy człowiek jest w stanie zwariować Z różnych powodów: z oslupienia, z oburzenia, z niezrozumienia i z żalu. Że o zwyklym wstydzie i współczuciu nie wspomnę. Miałam "energiczny" dzień. Musiałam odwalić swoje w robocie, potem odebrać wreszcie zreperowane autko ( kurcze, zawdzieczam Synowi Podstawowemu cud, bo mam autko jak nowe prawie za friko) wyjść 4 razy na psie spacery, , a potem....Potem byli Trojanie Berlioza. I było bosko, tylko po pierwszej godzinie ( a były ich 4 i pół) musiałam słuchac z zamknietymi oczami, bo inscenizacja, jak dla mnie była zbyt nachalna i rozpraszająca. Za to orkiestra poprowadzona genialnie, zagrała wspaniale, a zaśpiewane było cudownie. Zwłaszcza partie damskie i chór. Chyba jednak nie lubię "uwspółcześnionych" inscenizacji, zwłaszcza jeżeli brak w nich logiki i konsekwencji. Zdecydowanie nie odpowiada mi mieszanie kinowo/technicznych środków wyrazu zwłaszcza jeśli odwracaja uwagę od muzyki. Trochę jakby reżyser uznał, że widzowie są na tyle nie wyrobieni, że bez "cyrku" nie zniosą tylu godzin opery. A ja nie lubię jak się mnie poklepuje po ramieniu i traktuje jak kretyna. Odpowiedz Link
fedorczyk4 I, 14.01.11, 00:25 zapomniałam dopisać, że zakończyłam wychodne panny Frani w knajpie u Synusiów. Miałam sobie wrócić piechotą i przchodząc mimo, zadzwoniłam do Średniego, który natychmiast wypadł przed, wciagnął starą matkę i uraczył pysznym winem. Postałam sobie przez dwie godzinki (bo usiąść już nie miałam na czym) popatrzyłam na "Zaklęte Rewiry" pogadałam z tym i owym i wróciłam do dom taryfą w stanie z błogim Odpowiedz Link
dado11 Drogi Marku... 14.01.11, 00:52 szalenie mi miło, bo mam wrażenie, że chciałeś skonstruować jakiś nadzwyczajny komplement dla mojej skromnej istoty, ale niektórych fraz zupełnie nie kumam... może to skutek dzisiejszego "przegrzania łączy", bo musiałam w pracy używać dużo mózgu niemniej, jeśli nie "operuję tym wyczuciem" to chyba nie jest tak dobrze z moją inteligencją... cała reszta błogo gładzi moje próżne ego a i tak mam wrażenie, że jesteś na jakimś cholernym zakręcie, na którym większość z nas się niepewnie kołysze w tym przedziale wiekowym i zawisa na chwilę, by mieć czas na przywyknięcie...(ot, zwykła oczywista-oczywistość - zmiana statusu społecznego...) ja już powoli umykam z tego nieprzyjemnego progu, życie dba, bym nie miała czasu zbyt długo rozmyślać, i może to jest całkiem ok.... a nieproszeni czytelnicy... hmmm, sama sobie jestem ciut winna, czasem człowiek powinien trzy razy pomyśleć, zanim dziób rozdziawi... po prostu pozdr. d. Odpowiedz Link
jej_maz Re: 14.01.11, 19:12 "czasem człowiek powinien trzy razy pomyśleć, zanim dziób rozdziawi..." i to jest cos, co nie tylko Tobie szkodzi ale ja mam z tym tez powazny problem. Jest jednak pozytywny aspekt tej slabosci: rozroznia nas ona od robotow, zimno kalkulujacych jednostkek, ktore do kazdej sytuacji podchodza w kontekscie "co w tym dla mnie". Naprawde nie ma to nic wspolnego z inteligencja - emocje sa tym, co powoduje ze zycie jest ciekawe. Musimy jednak uwazac, aby niechcacy kogos po drodze ta swoja spontanicznoscia kogos nie zniechecic do siebie, sprawy czy ideii - w koncu nie kazdy nas zna wystarczajaco dobrze, aby zrozumiec i wyczuc intencje... Tak czy inaczej dobrze jest Odpowiedz Link
dado11 Re: Dzisiejki styczniowe, cd. 14.01.11, 01:08 tak poza tym dziś były urodziny mojego małżonka, więc na szybciutko zaprosiliśmy dzieci (o dziwo całkiem chętnie wpadły), kupiłam tort, śpiewającą "happy birthday.." świeczkę, zrobiłam obiad dla głodnych, na wszelki wypadek (zjadł się ze smakiem...), moją mamę zaczęli leczyć na zator, ale jeszcze nie wiedzą gdzie ten zator, jutro tomografie, konsultacje, a ja mam posiedzieć z Zośką, odebrać przyjaciół z lotniska, dokończyć robotę dla kasy, pojechać do szpitala, i qurcze, wszystko w tym samym czasie... czy powinnam już się rozczworzyć??? muszę to przemyśleć... poza tym wszyscy jeszcze mają swoje klepki i każdy ciągnie własny wózek z ziemniakami pod prywatną górkę... pozdr.d. acha... moje Słoneczko dziś było na zakupach, po raz pierwszy jako obywatelka korzystająca z wózka oj rośnie toto jak na drożdżach... Odpowiedz Link
mammaja Re: Dzisiejki styczniowe, cd. 14.01.11, 01:24 Swietnie sie czuje ta mloda kobietka w wozku sklepowym! Niech sie przyzwyczaja do zakupow Dado - nie przejmuj sie zmiana statusu. Babcia to piekna rzecz Fed, moja kolezanka byla przedwczoraj na Berliozie i wybiera sie jeszcze raz ! Zachwycona ,ubolewa ze tak malo razy graja. Dzisiaj mialam sprawy na Starowce, dziwnie bylo - mglisto i szaro. Ale zapalili swiatelka i pejzaz poweselal. Wrocilam zmeczona, nalazilam sie - wiadomo ze tam nie dojedziesz - jak padalam poczytac DF to obudzila mnie jakis telefon po 3 godzinach. Poza tym na dzilkach topnieje lodosnieg i nic ciekawego sie nie wydarza Odpowiedz Link
fedorczyk4 Re: Dzisiejki styczniowe, cd. 14.01.11, 01:41 Dado, to jest absolutne cuda, ta Twoja Daduczka! Arturowi sto lat spóźnione, ale serdeczne. Rozczwórzenia współczuwam, nie jest łatwe Ja staram sie właśnie wrócić to pojedyńczej wersjii. Mm, ja nie wiem czy miałabym odwagę wybrać się drugi raz. Może tak, bo już teraz wiem kiedy zamykac oczy i tylko słuchać. A słowo daje jest czego! Odpowiedz Link
goskaa.l Re: Dzisiejki styczniowe, cd. 14.01.11, 08:35 Dziewczynka śliczna jest i tyle! Pozwólcie teraz, że znów zawarczę... Pod wieczór przyszła pani spisująca stan licznika elektrycznego. Poszłyśmy do piwnicy (u mnie wiąże się to z wyjściem z domu i wejściem do piwnicy przez zewnętrzne drzwi do tego poziomu prowadzące). Zajęłam się otwieraniem zamków, lekko zdziwiona ze jeden był niezamknięty, i słyszę zdziwiony głos: "Oj, tu nie ma szyby". Podniosłam wzrok i okazało się, że nie ma zarówno szyby jak i środka kraty, szybę zabezpieczającej. Po otwarciu drzwi zobaczyłam trochę szkła na podłodze, ale okazało się, ze nic nie zginęło ani z żadnej piwnicy, ani z garażu. Najprawdopodobniej było szykowane włamanie do firmy działającej na parterze. Poszłam do nich z informacją, a obecny jeden z właścicieli wykazał kompletny brak zainteresowania i ufność w działanie alarmu. Na szczęście właścicielka parteru przysłała brata, który zabezpieczył otwór blachą. "Medyk" wezwał policję, której powiedziałam, że nie zgłaszam niczego, bo to tylko kłopot dla mnie i dla nich, a i tak nie znajdzie się sprawca ani nikt nie da nam pieniędzy na odtworzenie stanu poprzedniego. No i teraz jest kłopot, bo trzeba będzie wyprostować odcięte elementy kraty, pospawać ją i pomalować, no i oszklić otwór. Trzeba też będzie pomyśleć nad dodatkowym zabezpieczeniem - może wystarczy wstawić szkło zbrojone? Odpowiedz Link
fedorczyk4 Re: Dzisiejki styczniowe, cd. 14.01.11, 09:23 No to masz kłopot Niby nie dramat, a upierdliwość jest konsekwentna. W Warszawie jakoś szaro i ślimaczo. Taką pogodę lubię w zimie najmniej, ale trudno. Tylko wszystkie trzy, Maćma, Dziecinka i ja mamy problemy ze snem. Zasypiamy nad ranem, żle śpimy i budzimy sie oczywiście zmęczone i wściekłe. Odpowiedz Link
bbetka Re: Dzisiejki styczniowe, cd. 14.01.11, 10:45 Ja o spaniu nawet nie myślę,bo chwilowo jestem w fazie bólu głowy-dzień trzeci... liczę, że tym razem to już będzie połowa więc mam z górki , po weekendzie powinno być ok Na dokładkę popsuła mi się zmywarka ;-( mała rzecz a wkurzająca! po dwóch dniach przybył fachowiec i właśnie czekam na wyrok (finansowy głównie) oraz pilnuję kotów, bo młody najchętniej by się wcisnął gdzieś za kuchenną zabudowę, która właśnie stoi otworem, a starej odbiło i też by chciała... razem w pomieszczeniu nie mogę ich zamknąć, bo się pozabijają, w jednym mam koszatniczki, a w kolejnym orchidee, z których młody z zamiłowaniem obgryza pędy z pąkami więc zamknięcie tam mógłby -słusznie- uznać za zachętę, zaczyna mi brakować zamykanych pomieszczeń. Najchętniej zamknęłabym fachowca w kuchni i byłoby z głowy )) ale on ciągle czegoś potrzebuje ode mnie więc nie da rady.... Dado no cudnie prześliczna ta malutka!!! Gosiu, takie mało zainteresowane wspólnymi sprawami sąsiedztwo to niemiła up...ość... Fed, Ty to żyjesz jak panisko! )) Foxie, no to nie wiem dlaczego tak z tymi zdjęciami się robi ale może wklej mimo tego co na podglądzie? a jak rzeczywiście będzie sówka to ja chętnie ją obejrzę jeszcze parę razy, aż wklei się to co chcesz Spadam bo siła fachowa wzywa Odpowiedz Link
mammaja Re: Dzisiejki styczniowe, cd. 14.01.11, 14:42 Tez nie lubie takiej pogody - mglisto, ponuro. Zarzadzilam sobie dzien porzadkowy, jutro zbiorka makulatury, wiec przekladam papierzyska i co papier to decyzja! Juz wyrzucuc czy jeszcze nie ? no, sporo juz odlozylam. Nie mila historia z tym przygotowaniem wlamania, takie nieoczekiwane klopoty zaburzaja spokoj ! Tak jak zepsuta zmywarka No to ide zrobic zapiekanke! Odpowiedz Link
jej_maz Re: Dzisiejki styczniowe, cd. 14.01.11, 19:41 Tak a propos emocji, to nie odzywalem sie pare dni, bo chcialem aby mi przeszlo, ale za cholere nie chce Nie, nie bede komentowal chcac poczytac Panstwa opinni. Otoz The Canadian Broadcast Standards Council - taki tutejszy rzadowy cenzor uznal, ze The Dire Straits piosenka "Money For Nothing", ktora jakby na to nie poparzec jest ponadczasowym przebojem, nie nadaje sie do odtwarzania w radio i innych media w kraju, poniewaz zawiera obrazliwa liryke. Dotyczy to slow: See the little faggot with the earring and the makeup Yeah buddy that's his own hair That little faggot got his own jet airplane That little faggot he's a millionaire ...gdzie "faggot" jest odpowiednikiem naszego "pedal" w kontekscie gay. Pozew zalozyl ktos, kto uslyszal to w radio i poczul sie obrazony. Sprawa ta przetoczyla sie prawdziwa burza przez Kanade gdzie oburzenie siega zenitu. Jednym z argumentow jest to, ze ten przeboj sprzed 25 lat jest obrazliwy, podczas gdzy dzisiejszy rap ze swoja "fuck my ass" jakos nie wzbudza wiekszych emocji. Piszac o tym zastanawiam sie nad granica politycznej poprawnosci. Czy naprawde konieczne bylo zmieniac slowo "Nigger" (czary) w Mark Twain'a "Przygody Huckleberry Finn." na "slave" (niewolnik)? Czy w ogole slowo "niewolnik" jest bardziej poprawne od "czarny"? (roznica jest bardziej widoczna w angielskim niz polskim). Czy "Hey Joe" Jimi Hendrix'a jest naprawde nawolywaniem do agresji przeciwko kobietom? Przykladow mozna mnozyc, ale moze lepiej zadac sobie pytenie, czy naprawde nie przeginamy paly. Odpowiedz Link
mammaja Re: Dzisiejki styczniowe, cd. 15.01.11, 00:44 Moze i przeginamy, Marku! Ale to jest sposob na zmiane myslenia. Nie mowie o twoich przykladach - bo zawsze "gdzie drwa rąbia, tak wióry lecą" i zdarzaja się głupstwa. Dla mnie słowo murzyn nie jest obrazliwe i do tej pory pamietam wierszyk Tuwima o "murzynku Bambo", ktory to został uznany za niepolityczny Ale żeby troche zmienić mentalnośc i slownictwo - ktore kogoś uraża - popadamy w przesade. Mielibysmy teraz "Arykanina Babmbo" Odpowiedz Link
bbetka Re: Dzisiejki styczniowe, cd. 15.01.11, 01:20 moim zdaniem przeginamy okropnie, już teraz wszystko jest "niepoprawne"! i każdy może się czuć obrażony/urażony wszystkim... powiesz chłopakowi że inteligentny to się obrazi, że nie jest seksowny, powiesz, że seksowny to się obrazi że nie jest inteligentny )) to tak pół żartem, ale myślę, że ten co chce się czuć urażony zawsze znajdzie powód... Odpowiedz Link
jej_maz Re: Dzisiejki styczniowe, cd. 15.01.11, 04:28 Sposob na zmiane myslenia? W ktorym kierunku? Boje sie, ze w przeciwnym od zamierzonego, bo sprawa naprawde jest tu tematem numer jeden i wierz mi, ze tolerancja dla gay jest zastepowana zloscia a chyba nie o taka zmiane chodzi, prawda? Pojawiaja sie za to glosy wrecz anty-gay'owskie i zgryzliwe pytania, czy mleko homogenizowane, tutaj znane jako "homo" tez powinno byc zakazane w Kanadzie. Najgorsze, ze sam autor tych liryk uznaje zakaz grania tego utworu za "nie do uwierzenia", gdyz intencja byla ironia dla nietolerancji a nie homofobia. To moze zniszczyc wszystkie obrazy Rubensa i wielu innych za propagowanie pornografii? "Dawid" Michala Aniola tez z gola dupa i to w kosciele! Wyrzucic! Zniszczyc! Nastepny "kwiatek" z dzisiejszych wiadomosci: rosnaca grupa aktywistow w Ameryce Polnocnej uwaza, ze obrzezanie praktykowane na niemowletach plci meskiej lamie prawa czlowieka, poniewaz niemowle nie moze wyrazic swojej zgody. Rozumiem zastrzezenia dotyczace zdrowia, ewentualnych proplemow psychicznych w wieku doroslym z tego wynikajachych (naprawde? no... niech im bedzie...), ale prawa czlowieka? Ot i w porypanych czasach nam przyszlo zyc... Odpowiedz Link
fedorczyk4 Re: Dzisiejki styczniowe, cd. 15.01.11, 12:07 Wszelkie fanatyzmy i przeginy są niezdrowe. Tolerancja powinna obowiązywać wszystkich bez wyjątku. Brak tolerancji powinien nietolerowanym być! A w Warszawie pogoda bez zmian. Pada, ślimaczy się i tym podobne. Piję trzecią siekierę, bo mojej kawy nie da się inaczej nazwać i zbieram do przyjaciółki u której będziemy debatować o ewentualnym otwarciu wspólnego bisnesu. Czemu nie? Pani Doktór, Pani Dyplomatka i ja możemy razem założyć interes, mamy ze sobą mnóstwo wspólnego. Na przykład płeć i przedział wiekowy pomiędzy 50 a 60 lat Zyczę miłego week endu! Odpowiedz Link
jutka1 Re: Dzisiejki styczniowe, cd. 15.01.11, 12:32 Moje dwie siekiery już daaaawno wypite, nawet do sklepu już zdążyłam pójść. Teraz odsapuję i układam sobie w głowie, czego nie będę dziś robić. Miłej soboty Odpowiedz Link
monia.i Re: Dzisiejki styczniowe, cd. 15.01.11, 23:23 jutka1 napisała: > Teraz odsapuję i układam sobie w głowie, czego nie będę dziś robić. Śliczne Miły dzień, z nieśpieszną krzątaniną okołodomową, wypadem do sklepu, podglądaniem tivi, podczytywaniem tego i owego. O jednej kawie - może dlatego, że odespałam słuszną ilość godzin. Na zewnętrzu, owiewana wiatrem o temperaturze dodatniej i ochlapywana deszczem, pod pochmurnym niebem, z burymi trawnikami bez śladów śniegu - niemal czułam przedsmak przedwiośnia.. No ale realnie patrząc - lada moment pewnie znów spadnie to białe gie i przedsmak zniknie)) Pozdrawiam wszystkich ! Odpowiedz Link
dado11 Re: Dzisiejki styczniowe, cd. 15.01.11, 23:50 jak ja bym chciała taki cudny plan sobie we łbie poukładać... dziś, zamiast w/w, odbywałam pospieszne loty pomiędzy moją wsią, lotniskiem, wsią, szpitalem i znowu wsią... od jutra będzie jeszcze gorzej, bo Artur zamyka się w celach diagnostycznych do szpitala na drugim biegunie miasta, więc będę miała trasy jeszcze bardziej wydłużone i wypełnione kierowcami-melepetami(( poza tym praca, Daduczka, i cała masa innych spraw na musiku... aaaale gęstwina... jak to wszystko minie, zamknę się w ośrodku odosobnienia lub pojadę na misję do Afryki... albo zatrudnię jako kelnerka w kurorcie sezonowym, hmmm... niezły pomysł mamma moja dochrapała się gigantycznego zatoru w tętnicy płucnej, aż jej wszyscy "zazdroszczą", niemniej wywinęła się cudem kostusze spod kosy, i choć szpital przedstawia sobą obraz nędzy i rozpaczy, to młode dziewczę, będące młodą lekarką, w mig namierzyło problem i jej diagnoza i podjęte kroki uratowały chyba mojej macierzy żywot... dziewczę gada językiem urzędniczo-medycznym jak karabin, ale fachowe jest jak diabli, no i o to chodzi w tym bajzlu gdy przeszłyśmy na język zwany ludzkim, bardzo szybko dało się zrozumieć "gdzie jest pies pogrzebany", o ile mogę sobie pozwolić na takie ujęcie problemu... teraz czas iść położyć sterane gnaty na miękkim materacu i pogapić się w sufit, jutro gonitwa znów rusza w pląsy... dobranoc, d. Odpowiedz Link
bbetka Re: Dzisiejki styczniowe, cd. 16.01.11, 01:36 To dobrze, że taka kompetentna osoba się znalazła - mało, że umie pomóc, to jeszcze z laikiem się dogada. A ja uprzejmie donoszę, że musiałam rozebrać choinkę przegrywając z kretesem rodzinną rywalizację ;-( niestety kot młody wraz z krzesłem wpadł z impetem w drzewko no i się porobiło...kotu nie stało się nic (poza radością ze wspaniałej zabawy) natomiast ozdobom wręcz odwrotnie...pozbierałam resztki i tyle... nie wszystkie, bo nie wiem skąd ale młody ciągle jakieś części ozdóbek w pysku przynosi... Odpowiedz Link
mammaja Re: Dzisiejki styczniowe, cd. 16.01.11, 01:39 A ja pojechalam dzisiaj odwiedzic brata, ktory jeszcze jest unieruchomiony przez zlamany bark. Naszczescie tylko prawe przedramie ma unieruchomione, reszta działa doskonale, zwlaszcza glowka Co za pech ze mieszkamy w tym samym miescie a w odleglosci przeszlo 30 km! Trudno wpasc na kawke w wolnej chwili! Zdumial mnie ruch na miescie o popoludniowej porze ( samochodowy), zupelnie jak w dniu pracy. Gdzie oni tak jezdza w sobote? Na wyprzedaze? Odpowiedz Link
bbetka Re: Dzisiejki styczniowe, cd. 16.01.11, 01:50 Nie wiem, bo ja jeżdżę do pracy )) a jakoś frekwencja na zajęciach nie wskazuje aby ludzie przemieszczali się po wiedzę więc może robią przegląd dziur drogowych, żeby w poniedziałek wiedzieli jak je omijać Odpowiedz Link
jutka1 Niedziela 16.01.11, 09:56 Za oknem jasno, nawet jakiś błękit tam się wychyla nieśmiało zza chmur. Ma być 10-11 C, i bez deszczu. Dzisiaj trochę popracuję, coś tam przeczytam i skomentuję, a potem laba. Miłej niedzieli życzę Odpowiedz Link
mammaja Re: Niedziela 16.01.11, 15:05 Jutko, u nas ciemno, mglisto ochydnie. Brak slonca juz mi dokucza, chyba zapale ogien w kominku, zeby patrzec na jego swiatlo. Paskudny dzien, nie chce sie nosa wychylic. Dzisiaj w nocy odszedl od nas mąż mojej przyjaciólki i wspólpracowniczki. Bywałam w tym domu nieustannie i nie moge sobie tego wyobrazic. A co dopiero ona, dzieci i wnuki. Smutno, tyle ze nie cierpial, a rozlany nowotwor nie dawal nadzieji. Smutno. Odpowiedz Link
lablenka_x Re: Niedziela 16.01.11, 19:10 Mammaju, smutno,ale pocieszające jest to,że nie cierpiał. Taka kolej rzeczy ,przychodzimy ,odchodzimy i wiem,że ta świadomość nie niweluje bólu. U nas dzis było słonecznie, przedwiosennie +13. Spokojny czas na przemyslenia i poukładanie sobie w głowie tego i owego. Dobrze,że wnuczę zdrowieje. Daduczka kokietująca i sliczna. Bbetko, nasza choinka nadal stoi i ociepla nam styczniowe wieczory swym światłem,wogóle sie nie sypie. Miniony tydzień w biegu i z niespodziankami. 13 stycznia rzegląd auta, jade do zaprzyjaxnionej stacji,w której przeglądy robiłam od lat i okazuje sie,że z 2011 rokiem przestała istnieć.Przez internet znalazłam w pobliżu mojego osiedla druga .jade z dusza na ramieniu ,a tu kolejna niespodzianka,własciciel stacji sam wjeżdża samochodami na kanał by sprawdzic czy wszystko jest ok. 14 stycznia - PZU - ubezpieczenia auta no i zamiast 1400 zł zapłaciłam 1260zzł,ale wartośc spadła do11000 zł.Za "zaoszczędzone pieniądze kupiłam mężowi kurtkę i poszłam do fryzjera. Juz nie mogłam zdzierżyć tego co maiałam na głowie.Prosze fryzjerkę,żeby nie za krótko ,ale nie" na starszą panią", no i pojechałaaaa. Oczywiście zrobiła krótko (taka fryzurkę to miałam na studiach ,asymetryczną) i z pazurkami i na lewa stronę,no i sie przyzwyczajamCiekawa jestem co z niej zostanie po umyciu Odpowiedz Link
mammaja Re: Niedziela 17.01.11, 00:14 Wieczorem w okoliznym kosciele byl koncert koledowy, ale nie tylko. Najpierw kwartet smyczkowy (doskonaly) zagral Corellego - cos o Bozym Narodzeniu. Potem troje Koreanczykow spiewało kolędy koreanskie i w swoim języku. Na koniec wystapila rodzinna kapela goralska i zaspiewali koledy goralskie. Tak więc niebywaly zestaw - ale przyjemnie sie słuchało. Panstwo z Korei mieli piekne, potężne głosy - co przy drobnych i szczuplutkich postaciach było zaskoczeniem. Zwłaszcza bas. Jeszcze jeden stereotyp -spodziewalismy sie jakichs wysokich i słbych głosikow I tak minęła niedziela.... PS. Na obiad zamowilam dwie pizze z pobliskiej restauracji - były doskonale i obsluzyly dwa domy Jak sie zamawia dwie - to druga kosztuje 5 zet, dziwne! Odpowiedz Link
verbena1 Poniedzialek w Australii 18.01.11, 02:05 Pogoda nas zbytnio nie rozpieszcza. Na polnocy ciagle deszcze ,u nas pochmurno i tylko 22 stopnie. Jeszcze tylko tydzien urlopu, za szybko to zlecialo, zaczynam panikowac, ze za chwile trzeba sie rozstac a jeszcze nie zdazylam sie nacieszyc rodzinka,ktora w miedzyczasie zdazyla sie rozmnozyc Kroliczka wnuczki urodzila 5 malenkich, golych, podobnych do swinek dzieciaczkow i Natalia nie odstepuje ich nawet na moment. Planujemy jeszcze poszwedac sie po city, czyli centrum Melbourne, zwiedzic pare galerii, muzeum, ogrod botaniczny, obejrzec miadsto z lotu ptaka ,czyli z najwyzszego drapacza chmur,zrobic pozegnalne przyjecie dla blizszej i dalszej rodzinki oj, nie wiem czy czasu starczy. Nie komentuje Waszych postow ale czytam na biezaco ,Dado, odezwe sie do Ciebie jak wroce do domu. Pozdrawiam wszystkich cieplo ale nie tropikalnie, niestety Odpowiedz Link
lablenka_x Re: Poniedzialek w Australii 21.01.11, 15:03 verbena1 napisała: > > Pogoda nas zbytnio nie rozpieszcza. Na polnocy ciagle deszcze ,u nas pochmurno > i tylko 22 stopnie. Jeszcze tylko tydzien urlopu, za szybko to zlecialo, zaczyn > am panikowac, ze za chwile trzeba sie rozstac a jeszcze nie zdazylam sie nacies > zyc rodzinka,ktora w miedzyczasie zdazyla sie rozmnozyc Kroliczka wnuczki uro > dzila 5 malenkich, golych, podobnych do swinek dzieciaczkow i Natalia nie odste > puje ich nawet na moment. > Planujemy jeszcze poszwedac sie po city, czyli centrum Melbourne, zwiedzic pare > galerii, muzeum, ogrod botaniczny, obejrzec miadsto z lotu ptaka ,czyli z najw > yzszego drapacza chmur,zrobic pozegnalne przyjecie dla blizszej i dalszej rodzi > nki oj, nie wiem czy czasu starczy. > > Nie komentuje Waszych postow ale czytam na biezaco ,Dado, odezwe sie do Ciebie > jak wroce do domu. > Pozdrawiam wszystkich cieplo ale nie tropikalnie, niestety Miałam nadzieję,że wygrzejecie się,a tu kicha,zimno i mokro.Szkoda. Czekam z niecierpliwościa na fotki i relacje, takie bardziej ... Pozdrawiamy serdecznie.M i T Odpowiedz Link
en.ej Re:Wtorek 18.01.11, 02:10 Zaczyna się miło Rano przyjedzie siostra na ploty. Pan mąż po tygodniowej ciszy odzyskał głos,. Będzie miał kto nam kawę zrobić Od tygodnia męczę Dukana a rezultaty marniutkie Odpowiedz Link
foxie777 Re: Niedziela 18.01.11, 02:19 Dado,Wnusia sliczna no i te oczeta. Co do Twojej mamy,to rzeczywiscie cud,ze sie wywinela.Tego typu diagnoza jest bardzo jak zreszta wiesz powazna.Miala szczescie ze trafila na dobrego lekarza. Jakos jest nam tu wszystkim smutno,niestety .Ja tez sie borykam,ale nawet sily nie mam o tym pisac. Co do poprawnosci politycznerj tez uwazam,ze pale przeginaja.Zgadzam sie z Fed,tolerancja,tolerancja. Bbebetko,musze potrenowac z komputrrem.Problem jest w tym ,ze mam malo czasu. Mammajko,zawsze ciezko jak umiera ktos bliski. U nas dzisiaj leje jak z cebra i chlodno czyli jestem zadowolona,choc musze przyznac ze tak na dluzej i zimniej to bym nie chciala. pozdrawiam tropikalnie Odpowiedz Link
fedorczyk4 Sama juz nie wiem jaki dzisiaj dzień. 18.01.11, 09:36 Mm, smutno i ciężko. Coraz lepiej znam to uczucie. Dado, już mówiłam, ale powtórzę, miałyście z Mamą szczęście, oby tak dalej. Verbeno, do Dado tak, a do innych nie? Foxy ponieważ u nas jakby lepiej to dlatego u Ciebie leje Dni tygodnia mi się pomerdały, Maćma chora więc przysłała mi Krasnoludę wczoraj zamiast dzisiaj, a w niedzielę zprzęgła mnie do roboty. Tak więc dla mnie w zasadzie "z moralnego punktu widzenia" dzisiaj jest środa, a może dopiero poniedziałek. Zafunowałam sobie zapalenie spojówek (wirusowe), więc oczka u mnie nie występują. Wyglądam jak zaropiały Cho cho Odpowiedz Link
mammaja Re: Sama juz nie wiem jaki dzisiaj dzień. 18.01.11, 11:46 Wczoraj dyzurowalam przy chorych - synowa z chora krtania, Franio - zapalenie spojówek ( Fed, co stosujesz? ), a potem goraczka 39,2 - niby zdarza sie u maluchow łatwo, ale to denerwujace, Usypial w moich ramionach, potem w łożeczku, ale caly czas trzymal mnie za reke - jak chicałam odejsc to sie budził, tak więc do póznego wieczora siedziałam przy łozeczku. Dzisiaj lepiej, ale jadę zrobic im zakupy i posiedziec. Dobrze, ze do jutra mam czas. W gruncie rzeczy bardzo wzruszjace takie chore malenstwo. Antos (tfu, tffu !) opiera sie infekcjo, ten facecik jest ogromnie zywotny! Tak wiec nie mam innych tematow - bo tematy polityczne przyprawiaja mnie o mdlosci! Pogrzeb męza przyjeciólki dopiero w piatek, bo maja byc uroczystosci na Cment. Wojskowym. Wspolczuje jej - te dni sa szczegolnie trudne. Verbeno - pozdrawiam cala rodzine lacznie z kroliczkami Odpowiedz Link
mammaja Re: Sama juz nie wiem jaki dzisiaj dzień. 18.01.11, 23:33 Czy juz nikogo nie ma ???? Odpowiedz Link
bbetka Re: Sama juz nie wiem jaki dzisiaj dzień. 18.01.11, 23:57 Ja na przykład jestem ale po dniu spędzonym z kagankiem, gdzie musiałam wysłuchać kilkunastu osób aspirujących do tytułu mgr lub lic, które nie potrafiły odpowiedzieć nawet na pytania z pracy... w końcu przewodniczący usiłując uzyskać informację co gmina (w sensie urząd) może zrobić dla rozwoju turystyki (o tym była praca) stwierdził "to znaczy, że burmistrz/wójt stanie na rynku i krzyknie: turystyko! rozwijaj się!" bo na takim poziomie była odpowiedź... nie wszystkim się udało przebrnąć przez ten próg - i dobrze! ... oraz sprawdzeniu pisemnego testu będącego kierunkowym egzaminem, gdzie przy założeniu że 50% +1 zalicza i tak muszę postawić 70% ocen ndst oraz jedną 4 i reszta same tróje to naprawdę nie chce mi się wypowiadać ;-( na dokładkę poszłam z Młodą do sklepu, bo okazało się że buty jej przemakają, nie ma białej bluzki na egzamin oraz wyrwał się -sam!!!???- rękaw od zimowego płaszcza, czego nie znoszę serdecznie (sklepów, wyrwanych rękawów zresztą też...) i okazało się, że zimowe buty są tylko na obcasach (niemałych) o zimowych okryciach można zapomnieć a bluzkę z biedą nabyłyśmy. Doprowadziło mnie to do ogólnej frustracji - ja tu się napinam, żeby się jako matka wykazać idę do znienawidzonego CH, a efekt żaden?!?! Poza tym wyglądało że mam dość luźny czwartek i porobiłam sobie nadzieje (złudne) na różne atrakcje, a tymczasem wczoraj wpadło mi niespodziewane i niezbyt przyjemne spotkanie po południu, a dziś w pracy dołożyli mi trzy spotkania w godzinach pracy, które na pewno je przekroczą - i tak moje plany poszły się paść na zieloną łączkę... Na szczęście rozbawia mnie mój domowy arystokrata, dla którego woda pozostaje niezmiennie zagadką i jak tu się napić??? kiedyś w końcu cię złapię!!! Verbeno, relaksuj się póki możesz! Mammajko, jak tam zdrowie bliskich? Odpowiedz Link
fedorczyk4 Re: Sama juz nie wiem jaki dzisiaj dzień. 19.01.11, 09:36 Młody jest obłędny. Wklejaj go jak najwięcej błagam, bo poprawia mi "duszystan". Coś mi się wydaje, że są jakieś plamy na słońcu, bo gdzie nie spojrzę tam doły, choroby i zapaści. Nie dziwota, że pisać sie poniektórym (ze mną na czele) nie chce. Odpowiedz Link
foxie777 Re: Sama juz nie wiem jaki dzisiaj dzień. 19.01.11, 17:12 Tekst linka[/url]rum.gazeta.pl/pl Odpowiedz Link
mammaja Re: Sama juz nie wiem jaki dzisiaj dzień. 19.01.11, 18:17 Post Foxie wielce tajemniczy )) Aura jest fatalna, boli mnie głowa, "obraziłam się" na synową - i zamiast bawic sie z dziecmi frustruje. no trudno, ona czasem potrafi sie niegrzecznie odezwac - wspolczuje jej , ale nie mogę tego tolerowc. Malzonek snuje sie znudzony po domu, ciemno i smutnawo. Ja tam zawsze mam co robic. Zraz bede zamawiac kondolencje przez internet - chociaz to nie najprzyjemniejsze co mozna wymyslic Bbetko - uwielbiam twojego kota! Moj poprzedni tez tak robil zakupy tez mnie smiertelnie nudzą. Odpowiedz Link
monia.i Re: Sama juz nie wiem jaki dzisiaj dzień. 19.01.11, 20:58 Uprzejmie donoszę, że jest środa - i całe szczęście, bo to oznacza, że jutro czwartek, więc lada chwila piątek. To bez sensu tak popędzać czas, zamiast delektować się chwilą, jak doradzają różne mądre osoby. Na tę chwile nie mam specjalnie nastroju na delektowanie się - zostawię to na weekend, zapowiada się sympatycznie... Mammaju, może synowa potrzebuje nieco czasu żeby w sobie przetrawić niegrzeczne zachowanie. Więc odrobina "obrażenia się " nie zaszkodzi. Nie daj sobie wchodzić na głowę! Tak bardzo. No, troszkę to można Bbetko - kocurowaty piękny i bardzo fotogeniczny. Chociaż grunt to dobra ręka fotografa Wszystkich pozdrawiam! Foxie, brzmisz, jakbyś miała sporo kłopotów. Czy teściowa gorzej się czuje? Uściski! Odpowiedz Link
mammaja Re: Sama juz nie wiem jaki dzisiaj dzień. 20.01.11, 01:16 Moniu, popoludniu wzięlam dume w kieszen i poszlam zanieśc Franiowi racuszki z jabłkami. Synowa bła slodka jak miod, ona poprostu czasem nie wie, ze jest niegrzeczna - tak jej się wypsnelo. No i dobrze, bo jak wzielam Frania na kolana, to poczulam , ze jest jak piecyk! Synowa twierdzila, ze ma najwyzej powyzej 37, ale poslusznie pprtzyniosla termomer - mial 39,4 ! Dostal oczywiscie lekarstwo na obnienie goraczki, ale posiedzialam przy nim poki nie usnal. Zobaczymy co bedzie jutro! Czasem babcie sie jednak przydaja A nastroje sa kiepskie, zwlaszcza jak sie poslucha zycia politycznego. Zaczynam sie zastanawiac czy kocham narod polski ? No nie, niestety. Tylko niektorych Odpowiedz Link
goskaa.l Mammaju 20.01.11, 08:16 Mammaju, dobrze się stało, że włożyłaś dumę do kieszeni. Na przyszłość polecam obniżanie gorączki przy pomocy zimnych okładów - skuteczne, a nie obciąża żołądka i nie wprowadza niepotrzebnej chemii do młodego organizmu. Stosowałam tę metod z dobrym efektem na moim osobistym dziecku. A jeśli chodzi o miłość do narodu - podzielam w pełni Twoje zdanie. Odpowiedz Link
fedorczyk4 Czwartek 20.01.11, 09:50 Moja Synusiowa grzeczna jest, ale jak wiadomo nikt nie jest doskonały i ona też ma swoje "zagrania". Maćma wobec obraża się śmiertelnie i żąda tego samego ode mnie. Twierdzi, że mam narzucać i wymagać. A ja nie lubię i nie umiem. Kopię z szacuna dopiero jak mi ktoś wyjatkowo mocno wlezie na odcisk. Mmamajko, na Twoim miejscu zareagowałabym natychmiast, bo "obrazy" nie zrozumie ktoś kto "niechcący" jest niegrzeczny. Gośka, schładzanie, jak najbardziej, ale czasem trzeba je wspomóc. Do końca życia będę dostawała dreszczy na wspomnienie Syna Średniego któremu białko we krwi zaczynało się ścinać. Jako 16 miesięczny berbeć dostał goraczki przekraczajacej skalę. Znalazłam go w nocy, z głową pod kątem prostym do kręgosłupa, wywróconymi oczami i strumyczkiem śliny z buzi. Musiałam wtedy zastosować pelen zestaw środków ratunkowych! To że przeżył zawdzięczam chyba tylko tandetności domku który wtedy wynajmowałiśmy, to było cos na kształt domku fińskiego i ściana pomiędzy naszą sypialnią i "dziecińcym" była z jekiejś sklejki, dzięki temu usłyszałam że dziecko wydaje jakiś dziwny dźwięk. Rzęziło Miłość do narodu, no też nie buzuje we mnie aktualnie. Raczej mam odruch wymiotny. Moniu, też łapię się na tym że chcę gnać, a jaki ja mam w tym interes? W końcu gnam do starości, więc naco, mi to, po co mi to. Dziecinka dołożyła sobie do studiowanej kutury japońskiej, zarządzanie. No i dobrze, niech sie uczy ile wleżie. Łeb do języków ma, a do zarządzania naturę Odpowiedz Link
mammaja Re: Czwartek 20.01.11, 10:35 Zasniezylo nas na nowo, juz mam dosyc zimy - a to jeszcze, jeszcze Tez stosowalam ochladznie dzieci, moja mam to nawet opowiadala o kapielach z lodem w jej dziecinstwie, ale w tej sytuacji tez czopki sa skuteczne i pamietam - kiedys to byl piramidon, teraz paracetamol. Nie mam zbyt dobrego humoru, przyznaje. Fed, masz racje - Dziecinka powinna nauczyc sie ile wlezie - to zawsze warto! Zycze milego dnia i lepszych nastrojow Odpowiedz Link
lablenka_x Czwartek,bocian wariat czy wieszcz 20.01.11, 10:45 Przyleciał,a zapowiadają znowu mrozy do -20. kontakt24.tvn.pl/temat,pierwszy-bocian-juz-przylecial,66650.html?grupa=najnowsze Krety kopią kopce i tez nie wiem,czy to wynik wysokiej wody podskórnej czy wieszczennia wiosny. Wody wszędzie multum.pozalewane pola po horyzonty,mimo,ze nie ma powodzi . Ja jestem zalana wieściami poczubek głowy i tym razem nie dam rady pomóc,bo za póxno,ale trudno nam sie pozbierac, więc zmęczona jestem psychicznie i wsysam sie w siebie,tak więc wybaczcie,że nie ustosunkuje się do Waszych sytuacji mimo,że wieści o chorych maleństwach nie sa optymistyczne.Miejmy jednak nadzieję na pozytywne zakończenia i wiosnę Odpowiedz Link
bbetka Re: Bebe, sama powiedz 21.01.11, 00:18 Piękność Jutko!!! nawet miny robią takie same dla wszystkich, którzy mieli kiepski dzień (to ja!toja!) oraz tych co wręcz odwrotnie, dla rozweselenia kocia labamba albo taniec brzucha a teraz żeby nie smęcić oraz nie zrzędzić udaję się na zasłużony wypoczynek... Odpowiedz Link
lablenka_x Dni Babci i Dziadka 21.01.11, 15:00 Wszystkim , którzy są już w tej zasłużonej kompanii życzę wielu nieustających radości z przebywania z wnukami, zdziwień i zaskoczeń. Własnie wrócilismy z przedszkola,od wnuczka.Oj miło było,jak to wśród czterolatków Jak tam zdrowie maluchów???Mam nadzieję,że już lepiej. Jutko ,no bliźniaki prawie,jak to koty jednej rasy. Bbetko, taniec szaleńczy Odpowiedz Link
lablenka_x Wyższe mandaty 21.01.11, 15:10 Nowy taryfikator mandatów jest związany z nowelizacją Prawa o ruchu drogowym, która weszła w życie w sylwestra. Zwiększyła ona limity prędkości na autostradach do 140 km/h i na dwujezdniowych drogach ekspresowych do 120 km/h. MSWiA wydało rozporządzenie dotyczące punktów karnych za przekroczenie tych prędkości. Policja czekała jednak aż nowy taryfikator mandatów zostanie podpisany przez premiera. Do czwartku funkcjonariusze sami podejmowali decyzje, jakim mandatem ukarać kierowcę. Kurcze ,zmartwiłam sie,bo jeżdżę szybko i często przekraczam Ujechać jednak wg wskazówek znaków nie da się,niestety, z drugiej strony żal jednak kasy na mandaty ( co jazda ,zwłaszcza do magika kosztowałaby mnie 200 zł min)i szkoda punktów.Miałam to szczęście,że jeszcze w życiu nie zarobiłam ani jednego.Musze powiedziec nodze,żeby lzejszą była Cytuję więc ile za ile nam grozi "...Zgodnie z rozporządzeniem, jeśli kierowca przekroczy prędkość do 10 km/h zostanie ukarany mandatem w wysokości do 50 zł (i według przyjętego wcześniej rozporządzenia - jednym punktem karnym), co w praktyce oznacza, że możemy dostać mandat i punkty za przekroczenie prędkości już o 1 km/h. Za przekroczenie prędkości o 11-20 km/h ma dostać mandat w wysokości od 50 do 100 zł (2 punkty karne), o 21-30 km/h od 100 do 200 zł (4 punkty karne), o 31-40 km/h - od 200 do 300 zł mandatu (6 punktów karnych), o 41-50 km/h - od 300 do 400 zł mandatu (8 punktów karnych) i o 51 km/h i więcej - od 400 do 500 zł mandatu (10 punktów karnych)..." Odpowiedz Link
jutka1 Re: Dni Babci i Dziadka 21.01.11, 20:02 No właśnie nie są jednej rasy, bo Bebetkowy no Norweski, a Daisy Maine Coon, stąd też mój początkowy szok, jak zobaczyłam po raz pierwszy Juniorową fotografię. Odpowiedz Link
fedorczyk4 Dni... 21.01.11, 20:43 Też mię zatchło podobieństwo. Lx, nie przejmuj się, za przekroczenie nie bardzo sie zmieniło, a i limity ku mojemu zaskoczeniu wzrosły. Też permanentnie przekraczam i tez jakoś dotad bezkarnie, musi mamy czuja Zresztą poza miejscami gdzie łapią "na chleb", logicznie myślący człowiek, a co idzie zazwyczaj w parze, dobry kierowca, nie szaleje nadmiernie, bo albo spodziewa się, albo wie, że niebezpiecznie. Byłam wczoraj, znienacka, w teatrze. Wydzwoniła mnie córka mojej przyjaciółki, że wygrała bilety. Miały być na "Skarpetki, opus 124" z Frączewskim i Pszoniakiem, a wyladowałyśmy na "Histori miłosnej..." , miejsce sięzgadzało, ale tylko miejsce czyli teatr Współczesny. Z marszu byłyśmy, wpadłyśmy w ostatniej chwili nie wiedząc czyja sztuka, o czym jest, ani kto gra. I wyszłyśmy mniej więcej w tym samym stanie. Świetnie, wręcz rewelacyjnie zagrana jednoaktówka, o niczym. Nie, nie o niczym. O trójkącie, jedna pani i dwóch panów. Są razem, jeden pan odchodzi, pani wyjeżdża, drugi pan zostaje. Wybucha wojna, pierwszy pan chce napisac książkę o miłości, popełnić samobójstwo, wariuje. Drugi pan studiuje i zostaje architektem, pani uczy się śpiewu na obczyźnie, jeno talentu nie staje..... i tak dalej i tak dalej. Swietny tekst, znakomita reżyseria, tyle że o niczym. No ale ja mam pierdolca i słowo nawet najpiękniej ujęte, jeśli jest o niczym, do mnie nie przemawia. Odpowiedz Link
mammaja Re: Dni... 21.01.11, 22:55 Mam za soba smutny obrzadek pozegania męza przyjaciółki. Uroczystosc byla piekna i jakos pogodna ( chociaz padal snieg), nie mniej trwala dosyc dlugo, byle salwy i werble, ale czlowieka nie ma i juz nie bedzie. Co do oraniczenia szybkosci - jezdze "do miasta" czteropasmowa ulice, o doberj widocznosci, obstawiona ekranami, bez mozliwosci wlaczenia sie do ruchu z bocznych uliczek, tylko co pare km swiatla. Czy jest mozliwe, zeby jezdzic tam przewidziane 70 km na godzine, zwlaszcza w porach "niekorkowych". Wszyscy jada 90 -120 ! na szczescie wiadomo gdzie moze czaic sie policja i trzeba zwalniac. 120 to za duzo ale 90, to akurat. Jeszcze mni nigdy nie zlapali, ale predzej czy pozniej to sie zdarzy Franio jeszcze kiepski, ciagle katar i oslabienie, natomiast Antos po jednym dniu chorowania juz sie zbiera. On jest niezwykle zywotny. Nie mniej spedzam z niemi sporo czasu, bo synowa tez ma zapalenie oskrzeli ! No ale nie ma szans na lezenie. Dzisiaj bylismy zaproszeni na piekny torcik z napisem "kochanej babci i dziadziowi" - czy cos takiego, bylo bardzo milo Padam na nos bo musialam wyjechac z domu po 7 rano. Odpowiedz Link
monia.i Re: Dni... 21.01.11, 23:02 To też miałaś przygnębiający dzień, Mammajko Życzę Ci dobrego wyspania się. Odpowiedz Link
joujou Re: Dni Babci i Dziadka 22.01.11, 14:42 Żeby Wasze urocze wnuczęta dawały Wam dużo ciepła ,radości i niech nie chorują. Mój synek był wczoraj u jednych dziadków,których jeszcze ma,a przed chwilą zameldował,że byli z jego dziewczyną na cmentarzu i zapalili znicze u moich rodziców. Odpowiedz Link
monia.i Re: Bebe, sama powiedz 21.01.11, 22:26 Bardzo podobne. Eh Ja też czasem Korę widzę w jakimś pyszczydle, ale rzadko, bo mało łyżew na mieście... Odpowiedz Link
monia.i Piątkowo, wieczornie... 21.01.11, 22:35 Po dniu pracy fajne spotkanie w tradycyjnej jadłodajni, przy smakowitych makaronach i dobrym winku. I piwku dla tych nie-winnych. Dużo śmiechu i przyjaznego pogadywania. W międzyczasie Adaś wygrał, co utwierdziło mnie w przekonaniu, że powinnam mu kibicować bez oglądania - od razu chłopakowi lepiej idzie! A teraz boskie lenistwo. Jutro skoczę do sklepu, ugotuję zamówioną zupę, upichcę coś tam jeszcze, a pod wieczór wybywamy na obchody urodzinowe siostrzenic starszych. Trochę niepewnej równowagi, proszę, niech to jeszcze chwilę albo dwie potrwa... Odpowiedz Link
fedorczyk4 Re: Piątkowo, wieczornie... 21.01.11, 23:02 Uwielbiam niepewną równowagę) U nas przygotowania do urodziurodzinek le Męża. Dwu dniowych. Jutro Krewni i Znajomi Królika. W niedzielę Rodzina. Na jutro już upeikłam paprykę, zamarynowałam jajeczka przpiórcze, obrałam krewetki do szaszłyczków z selerem naciowym (ktorego nienawidzę, więc się nie nażrę). Jutro obiorę i uduszę w białym winie kartofle, dodam boczek z cebulą , zapiekę w specjalnym serze, zrobię pomidorki truskawkowe z mini mozzarellą, guacamole, sałatke tajska z ogórków w sosie rybnym, a na deser połówki grejpfrutów ponacinane, posmarowane miodem, posypane cynamonem i lekko zapieczone w piekarniku. Ha, niech mam Odpowiedz Link
monia.i Re: Piątkowo, wieczornie... 21.01.11, 23:30 Fedo, gangreno jedna - gdy opisujesz przygotowania do dowolnej imprezy - to ja dosłownie ślinotoku dostaję...Pewnie mam duszę masochistki - bo po pierwszym przeczytaniu zrobiłam oczyma "wrrróóóć" i znów zaczęłam od papryki. Kiedyś po prostu znajdziesz mnie u swojego progu przed jakimiś obchodami... Fedo - ja nie znoszę niepewnej równowagi - może z powodu niezwyt częstego występowania powyższego. Zazwyczaj albo jedno, albo drugie się pieprzy. Wiem, smak tym bardziej jest cenny, im rzadziej się go doświadcza - ale mnie się doprawdy marzy leniwa degustacja nawet niezbyt szlachetnych smaków - ale za to przez nieco dłuższą chwilę. Odpowiedz Link
fedorczyk4 Re: Piątkowo, wieczornie... 22.01.11, 00:10 Masz ją u mnie jak w banku. Niechno tylko le Mąż wybęzdie to zrobie zbiórkę z leniwą wyżerką dziwności Odpowiedz Link
lablenka_x Re: Piątkowo, wieczornie... 27.01.11, 13:07 fedorczyk4 napisała: Na jutro już upeikłam paprykę, zamarynował > am jajeczka przpiórcze, obrałam krewetki do szaszłyczków z selerem naciowym (kt > orego nienawidzę, więc się nie nażrę). Jutro obiorę i uduszę w białym winie kar > tofle, dodam boczek z cebulą , zapiekę w specjalnym serze, zrobię pomidorki tru > skawkowe z mini mozzarellą, guacamole, sałatke tajska z ogórków w sosie rybnym, > a na deser połówki grejpfrutów ponacinane, posmarowane miodem, posypane cynam > onem i lekko zapieczone w piekarniku. Ha, niech mam Jako przedstawicielka Wielkopolski, w której to nudno i pyry z gzikiem ,to ja poprosze Cie fedorczyku miły o to, byś gdy niechciejstwo wszelakie odejdzie od Ciebie,na wątku o obiadkach zrobiła taki łopatologiczny wykład 1. W jakim celu te przepiórcze jajka marynujesz, w czym (mikstura i ew. skorupki czy bez i co potem z nimi robisz 2.Dokładny opis zapiekanego grjpfruta z czasem i temp.zapiekania. O te pyry duszone w winie nie pytam ,bo wydaje mi się,że już o nich pisałaś ,więc poszukac muszę Wdzięczna bede Tobie ogromnie poznanska pyra Odpowiedz Link
lablenka_x Re: Piątkowo, wieczornie... 27.01.11, 13:18 lablenka_x napisała: > fedorczyk4 napisała: > Na jutro już upeikłam paprykę, zamarynował > > am jajeczka przpiórcze, obrałam krewetki do szaszłyczków z selerem naciow > ym (kt > > orego nienawidzę, więc się nie nażrę). Jutro obiorę i uduszę w białym win > ie kar > > Jako przedstawicielka Wielkopolski, w której to nudno i pyry z gzikiem ,to ja > poprosze Cie fedorczyku miły o to, byś gdy niechciejstwo wszelakie odejdzie od > Ciebie,na wątku o obiadkach zrobiła taki łopatologiczny wykład > 1. W jakim celu te przepiórcze jajka marynujesz, w czym (mikstura i ew. skorupk > i czy bez i co potem z nimi robisz > 2.Dokładny opis zapiekanego grjpfruta z czasem i temp.zapiekania. > O te pyry duszone w winie nie pytam ,bo wydaje mi się,że już o nich pisałaś ,wi > ęc poszukac muszę > Wdzięczna bede Tobie ogromnie poznanska pyra > > Informuje,że nie znalazłam Odpowiedz Link
joujou Re: Sobota 22.01.11, 14:00 Dni upływają,jak z bicza trzasł i znów sobota.Nie miałam zbyt wiele czasu na forum tzn. bywałam,podczytywałam,ale do pisania miałam chwilowego 'niechcieja'. Tydzień temu spędziliśmy miłe popołudnie na Koncercie Noworocznym. www.faktygrudziadz.pl/article/6109/gwiazdorski-koncert-noworoczny Irena Santor,to nie koniecznie moje klimaty,ale podziwiam jej nadal silny głos i kondycję,wszak przyznaje się do 76 wiosen.Poza tym to jakby nasz człowiek,bo miejsce urodzenia i okres dzieciństwa o rzut beretem Miło,że się przyznaje. Po parze Szabłowska-Szewczyk można by się więcej spodziewać,a powiedziałabym,że jakoś niemrawo im szło prowadzenie tego koncertu. Młodzi wprowadzali pozytywną energię,a Orkiestra Johanna Straussa to już stały punkt programu. Koncert jest zawsze jakąś odmianą,spotkaniem wielu znajomych przy lampce szampana. Bilety trzeba było wystać w kolejce w pierwszym dniu pażdziernika-mój mżonek wykupił cały rząd he,he co roku chodzimy gromadnie. Ogólnie,wyszłam zadowolona i rozśpiewana Dzisiaj przy wolnej chacie mam okazję przesłuchać płytę zakupioną na koncercie i nareszcie nikt mi nie przeszkadza. www.orkiestra.bydgoszcz.pl/index.php?option=com_content&task=view&id=58 Po tym wydarzeniu,noc spędzona w kuchni w związku z urodzinami mżonka.W niedzielę i miniony poniedziałek gościliśmy rodzinkę,bo oprócz stałych bywalców urodzinowych uroczystości,ci bardziej z nami związani przebąkiwali o "emerytalnej flaszeczce" Mam nadzieję,że to już koniec. Dla współpracowników i bliskich kolegów mżonek zrobił dość wystawną imprezkę w knajpce już na początku grudnia,bo to jest tradycja i inaczej nie wypada.Teraz trzeba było załatwić to rodzinnie więc załatwiłam to za jednym razem. Jest takie powiedzenie,że jak masz mało czasu,to musisz sobie znależć dodatkowe zajęcie.No to znalazłam... zapisaliśmy się z mym chłopem na darmowy,dwuletni kurs j.angielskiego(finansowany ze środków unijnych).Prawdopodobnie,od lutego zaczniemy zmuszać swoje szare kom. do dodatkowego wysiłku. Są obawy,że 'szare' w tym wieku będą bardzo oporne,ale może chociaż podstaw nas nauczą,bo w angielski jest nam całkowicie obcy Dobre wieści plączą się z gorszą stroną codzienności,ale staram się myśleć pozytywnie. Tyle u mnie. Pozdrawiam! Odpowiedz Link
joujou Re: Sobota 22.01.11, 14:53 Mam jeszcze chwilę,zanim mżonek wróci z pracy więc wykorzystam ją na maxa Dado,życzę Twojej mamie szybkiego powrotu do zdrowia. Wiem,co to znaczy zator. Moja mama miała płucny,w pierwszej dobie po operacji woreczka żółc. i w wieku 64 lat,kobieta w pełni sił witalnych musiała odejść.W lutym minie 17 lat,a nadal trudno się pogodzić. Bbetko,młody bardzo zabawny i ma doskonałego fotografa Daisy,jak siostra. Mammaju,ciężkie i bolesne przeżycia za Tobą więc teraz życzę Ci spokoju i odpoczynku.Verbenie wręcz odwrotnie,jak najwięcej energii i więcej słońca! Odpowiedz Link
goskaa.l Re: Sobota 22.01.11, 21:42 Pół dnia spędzone w przemiłym towarzystwie na wodzie, potem powrót do domu i lenistwo. Do tego stopnia, ze dopiero teraz przypomniałam sobie o rankiem wyjętym z pralki praniu, które ponad 12 godzin leży w misce i czeka na rozwieszenie... Odpowiedz Link
fedorczyk4 Re: Sobota 23.01.11, 01:19 goskaa.l napisała: > Pół dnia spędzone w przemiłym towarzystwie na wodzie, potem powrót do domu i le > nistwo Na wodzie!!!! Jezduśtymój. Zabaweczko, znaczy się nasi mężowie są bliźniakami Właśnie wyszli ostatni goście. Jednak starość nie radość i już nie baluje się do białego rana Ale fajnie było, trochę się obawiałam, bo goście mieli zacząć ściekać od 18, a o 17.30 zlew w kuchni zatkał się na amen. Nadal taki jest. Zatkany na amen. I oczywiście le Mąż dostał ataku szału na zlew. Obawiałam się z letka, że na resztę wieczoru tak mu zostanie, ale nie, jak zaczeli nadchodzić Krewni i Znajomi Królika, oczywiście najwczesniej nadciągneli ci którzy uprzedzili, że się spóźnią to przeszło mu jak ręką odjął. No a jak pojawiły się prezenty to najpierw zwariował, bo dostał na wstępie trzy wersje swojej osoby rewelacyjnie wkomponowane w stare zdjęcia Kielc, jako że uraczył w Sylwestra naszych przyjaciół wersją gore francuza na kielecczyźnie, a potem nadszedł prezent zbiorczy i nie ukrywam, ale łzy mu staneły w oczach. W taki stanie nie widziałam go od narodzin S.Ś. Fakt, że zaszaleliśmy. Złożyliśmy się gromadnie, Synusiowie dołożyli drugą połowę. A jak do nich zadzwonił żeby dać wyraz, to powiedzieli mu, że nic nie jest dla zbyt dobre, albo drogie, bo zasługuje na wszystko!!! No i chłop mi sie poryczał. O Odpowiedz Link
mammaja Re: Sobota 23.01.11, 01:21 Zawsze niespodzianki - tym razem znakomicie dzialajacy akumulator malzonka odmowil wspolpracy i musialam z najwieksza niechecia sluzyc za zakupowego kierowce, co zdezorganizowalo mi dzien,. Potem kilka godzin z dziciakami - maly Antos juz prawie zdrowy, ale F. ciagle zakatarzony i widac ze dobrze mu z babcia. Jest tak bliski mojemu sercu, moze ten pierwszy rok wspolnego mieszkania to sprawil. Tak, ze nie zaluje czasu - tylko po paru godz. jestem troche zmeczona, kiedy 15 kg zywego towaru wyciaga raczyny i trzeba go ponosic Potem juz spokoj w domu - i jednak przetrawianie wczorajszej uroczystosci. Mam nadzieje, ze niedziela bedzie przyjemna. Przeczytalam o koncertach i ucztach - z lekka zzdroscia. Dzisiaj "bal rodzinny" moich przyjaciol, chodzilam przez kilka lat i smutno ze juz mi sie nie chce - ale w przyszlym roku napewno Odpowiedz Link
mammaja Niedizla zasniezona 23.01.11, 13:26 Nawalilo bialego powyzej 10 cm - widze na stole na tarasie. Tyle, ze jasniej, troche poblaskow na niebie - ale to nie rekompensuje wycia duszy - chce do slonca ! Odpowiedz Link
mammaja Re: Niedizla zasniezona 23.01.11, 21:43 Moznaby powiedizec, ze niewiele wydarzylo sie w dniu dzisiejszym, sadzac po wpisach A moze wydarzylo sie tak wiele, ze nie bylo czasu. Czekam na wiadomosci od Verbeny! A ponieważ postanowilama sie zrelksowac po ciezkim tygodniu, jestem juz w drugiej polowie pysznego winka i udaje sie do nocnika Odpowiedz Link
fedorczyk4 Niedziela po prostu... 23.01.11, 23:01 Wydarzyło się pewnie tyle rzeczy, że Forumki i Forumianie, nie mieli czasu pisać U nas był popłch hydrauliczny, ale wezwałam pana ze spółdzielni, ktory przetkał. Dziwny był to pan. Na oko miał koło osiemdziesiątki i za diabła nie mogłam zrozumieć co do nas mówi. Głównie mówił o króliczkach, trawce zielonej i aurze jako takiej. Wprowdziłmnie w lekki trans, ale przetkał po godzinnej walce z żywiołem. Dzięki temu mogłam przyjąć rodzinę na drugim urodzinowynm bankiecie le Męża A teraz dożeram resztki. Odpowiedz Link
mammaja Poniedzialek 24.01.11, 12:14 Troche sypie, pani opiekuka wrocila do dzieci ( tez chorowala), wobec tego mam lepszy humor. Narzekaja troche na nia - dziala synowej na nerwy , al dla dzieci jest bardzo dobra i to jest najwazniejsze. Bede im gotowac rosolek z indyka, wiec udaje sie w strone sklepu. Odpowiedz Link
bbetka Re: Poniedzialek 24.01.11, 15:35 U mnie chlapa na całego - za oknem pada deszcz/śnieg, kompletnie zniechęcający do czegokolwiek...Podobno "blue monday" był tydzień temu, a tymczasem ja dziś już potwornie przytrzasnęłam sobie serdeczny palec szufladą, którą chciałam porządnie zamknąć, bo się nie domknęła po raz trzeci... a później krojąc mięso dla kotów wbiłam sobie czubek noża w palec wskazujący-auć!!!! Weekend był jakiś byle jaki - w sobotę byłam w pracy, a później (co jeszcze gorsze...) zaliczyłam z córką kolejne centrum handlowe...Niedziela stała pod znakiem wyjazdu córki na olimpiadę więc było nerwowo i wszystko na ostatnią chwilę. I tak dobrze, że cała impreza jest w Poznaniu, bo inne przedmioty jadą np do Żar...i jak tam dojechać np z Białegostoku??? te dzieciaki są przecież kompletnie wymęczone!!! W kwestiach poruszanych wcześniej mandatów za zbyt szybką jazdę to mnie zatrzymano dwukrotnie nie zdenerwowałam się, bo przez 15 lat jeździłam do punktów wykładowych, i po jakimś czasie wpisałam to w ewentualne koszty i przestałam się denerwować, że zapłacę mandat, bo mogli mnie łapać parę razy w weekend, więc i tak oszczędzam Za pierwszym razem pan mnie tylko pouczył wzruszony moją opowieścią, że 200 osób czeka tam na mój wykład a ja oddaliłam się jeszcze szybciej, bo już byłam spóźniona na prom )) Za drugim razem niestety tak dobrze nie było, ale po zakończeniu całej procedury okazało się, że policjanci zaraz po skończeniu zmiany udawali się do tej samej szkoły co ja, tylko w charakterze uczniów, trochę zbledli ))) Czy mogę założyć koci wątek? bo jakoś nikt się nie chce za to zabrać Miłego popołudnia wszystkim zdołowanym i nie, idę jeszcze popracować Odpowiedz Link
joujou Re: Poniedzialek 24.01.11, 22:56 Witam wieczorową porą.Dzisiejszy dzień jakoś mi się rozlazł, nie wiadomo gdzie i jak. Weekend miałam pracujący,ale nie do końca zmarnowany.Zdążyłam wczoraj zaliczyć uroczy koncert w naszym muzeum www.muzeum.grudziadz.pl/artykul.html?artID=727 Fed,mój mżonek jest koziorożcem(17.01).U nas przewaga rogacizny,dwa byki(ja i teść) oraz dwa koziorożce(mżonek i jego brat).Żeby było śmieszniej mój mżonek dostał brata na 12-te urodziny.Młody urodził się 15.01 i 17.01 teściowa wróciła ze szpitala Teraz co roku problem kto,kiedy wyprawia? Odpowiedz Link
en.ej Re: Poniedzialek 25.01.11, 00:01 Ale sobie podobierałyśmy te połówki Co drugi to Koziorożec. Mój miał 5.01 ale ja już dawno przestałam się tym przejmować i nie robię nic. Pomyśle za 2 lata jak mu stuknie 60. Córka tylko poczuwa się do. W tym roku przytargała tort, który w rzeczywistości zafundowała matce, bo ojcu okrutna żonka narzuciła Dukanka Odpowiedz Link
mammaja Re: Poniedzialek 25.01.11, 01:10 Takie koncerty, jak ten Joujou, sa bardzo ciekawe i maja swoj klimat - czego niejednokrotnie doswiadczylam. A co ta Bbetka tak sie samookalecza? Popludnie spedzilam z przyjaciolka, ktora potrzebowala poprostu pogadac - cisza w dmu, smutno, drzwi do pokoju męża zamkniete ( a zawsze były szeroko otwarte), widzę ze jakos sie zbiera w sobie, ale latwo nie jest. Siedzialam chyba ze trzy godziny - omawiając wszystkie mozliwe sprawy - co ona jeszcze musi zalatwic w najblizszym czasie. Co was tu będe dosmucac - nie jest to przyjemny temat. Ale to jesy zycie i trzeba wiedziec ze mozna pewngo dnia nie wrocic do domu.. I wszystko uporzadkowac wczesniej. Ale kiedy jest to wczesniej ? Odpowiedz Link
verbena1 juz wtorek tu na dole:) 25.01.11, 01:20 Wczoraj napisalam dlugie sprawozdanie opisujace ostatnie dni, tzn,wejscie na 88 pietro jednego z najwyzszych na swiecie wiezowcow i ogladanie z gory pieknej panoramy Melbourne oraz smazenie sie na plazy a potem okladanie jogurtem czerwonych czesci ciala. Co z tego ,kiedy komputer odmowil wyslania tegoz i sie bestia zacial jak ten osiol. Opisze co ciekawsze momenty po powrocie. Walizy prawie spakowane, trudno bedzie je zamknac, te wszystkie pluszowe kangury i koale oraz kapelusz w stylu Krokodyla Dandy zajmuja duzo miejsca. Jutro wylatujemy dopiero popoludniu, bedzie czas na dopchanie kolanami i ewentualnie dokupienie czegos To tyle na dzis ,do uslyszenia juz w Europie Odpowiedz Link
goskaa.l Re: juz wtorek :) 25.01.11, 07:49 Ranek wilgotny, ale czysty (bez opadów). Poniedziałek nieoczekiwanie zakończył się przedłużeniem umowy na komórkę - nieoczekiwanie, bo na to był czas do maja). Wieczorem pranie psa (suki), bo po ostatniej ciąży urojonej legowisko, pomimo dwukrotnego prania, śmierdzi (chyba skisłym mlekiem) i pies też tak pachniał. W niedzielę kupiłam na prezentacji wełniany koc z wielbłądziej wełny i teraz śpię pod nim - bardzo jestem zadowolona! Kołdry wełnianej bym nie kupiła, bo jestem zimnolubna i byłoby mi pod nią za ciepło. Odpowiedz Link
fedorczyk4 Re: juz wtorek :) 25.01.11, 19:18 Cały dzień padał śnieg. Znaczy muszę zacząć go usuwać Tylko nie wiem jak i gdzie, bo pan hydraulik zakazał do domowych. Chyba zadzwonię do administracji i poprosze o wytyczne. generalnie mam dościa i wszystko mi wisi. Najchętniej spałabym do imentu, co zreszta robie od niedzieli wieczorem, odmowiłam pójścia do pracy. Tak wczoraj, jak i dzisiaj Dziecinka ma półpaśca, którego najpierw ja zdiagnozowałam, a potem Pani P. p.Dr. potwierdziła. Dzielne mam Dziecko, na ból odporne, twierdzi, że boli, ale jest całkiem do przeżycia. Pewnie, jak ktos jest tak jak ona migrenowcem autentycznym i nosił przez 4 lata non stop gorset ortopedyczny, to jakiś tam ból go nie zmęczy! Nie takie przezycia ma za sobą. Generalnie dzielną mam dziewczynkę! Dumna z niej jestem. A co niech mam! Synuś Średni znowu jest w Londynie. Lemurek się wkurwił poszedł na skargę do mojego exa, ex oczywiście spuścił ją ... i wyjatkowo się nie dziwię. Ech, jeśli Lemurek zostanie moją synusiową, to czekaja mnie niezłe jazdy. To co mnie pociesza, to fakt, że jest inteligentna, a z takimi generalnie potrafę się dogadać. Złudne nadzieje? A ja przeczytałam sobie w przerwach w śnie trzy ksiązki i mam nadzieję, że jutro już się uruchomię, bo ile można? Odpowiedz Link
mammaja Re: juz wtorek :) 26.01.11, 01:29 Znowu ten dzien przelecial, jak z bicza strzelil ! Nic ciekawego, akumulator mezowi przywiozlam, razem z mloda zalozylysmy do auta - silniczek zakrecil z mety. i tak mu dwie baby, robimy teraz za chlopa. No, coz, ten duzy akumulator ciezki jak diabli - a po operacji przepukliny nie wolno dzwigac. Sniegu nasypalo, pojezdzilam po okolicy - zakupy dla domu i chorych, takie tam... Jednym slowem nie mam zadnych wysokih lotow, ani widokow i tylko czekam na fotki Verbeny. Akcja "dzien bez Smolenska" wcale mnie nie oburza - jak niektorych na facebooku. Widocznie nie rozumieja idei !!!! Nasz "Stacja Falenica" bierze udzial w konkursie na "Wdechy" - jakze sie ciesze, ze ktos docenil co zrobila mloda i mila dziewczyna. Miejsce jest naprawde urokliwe. Załaczam lionka, warto obejrzec i poczytac No i zagłosowac www.stacjafalenica.pl/ Odpowiedz Link
fedorczyk4 Środa, a czy ta środa nam śniegu doda? 26.01.11, 09:45 Ziew, ziew... nuda, niech już Verbena wróci i autralijską piosnkę zanuci.... Bbetko Twojr przejście (przejazd) z mundurowymi uczniami ubawił mnie setnie)) To sie nazywa pech (w ich przypadku) Ja mam tfu, tfu, jakiś szósty zmysł, albo wykrywacz, bo na kilkaset metrów przed radarem albo stojacymi, noga sama podnosi mi się z pedału gazu. Nikt z moich znajomych kto kiedykolwiek wożon przeze mnie był nie chce uwierzyć, że mam pełny zestaw punktów i zero nie zapłaconych mandatów Dzień dzisiejszy zapowiada mi sie tak jak wczorajszy. Firma na chorobowym, więc w pieleszch będę oddawać się zgubnemu nałogowi czytelniczemu Odpowiedz Link
bbetka Re: Środa, a czy ta środa nam śniegu doda? 26.01.11, 12:20 Zazdraszam Fed, zazdraszczam szczerze, nie choróbska oczywiście, ale czasu na zgubne nałogi Z mundurowymi zawsze było wesoło to naprawdę były fajne grupy chociaż duże (ponad 100 osób prawie sami panowie). Np raz jedna z nielicznych pań przyszła na wykład i zapytała czy może się zwolnić, bo to, że akurat ma służbę to nie szkodzi, ale konia (służbowego) musiała zostawić pod uczelnią, a jest za zimno, żeby tam stał 1,5 godziny )) i rzeczywiście biedak tam stał, bo zaraz wszyscy rzucili się do okien żeby to zobaczyć! A na egzaminie, bo nie chciało mi się ich dzielić na mniejsze grupy i stać 4xpo godzinie i poprosiłam o pomoc w pilnowaniu grupy moje asystentki (z którymi grupa nie miała wcześniej styczności), zostałam posądzona, że specjalnie chcę żeby nie zdali egzaminu i wprowadzam dodatkowe utrudnienia w postaci właśnie osób pilnujących )) Faktem jest, że dziewczyny młode, ładne, wysokie, zgrabne, jedna blondynka druga brunetka i zawsze robią wrażenie nawet osobno, a razem to duuuuże. Panowie rzeczywiście głównie gapili się na przechadzające się na obcasach dziewczyny zamiast rozwiązywać testy... ale wszystko było bardzo grzeczne i miłe, bez żadnych seksistowskich (a nie daj boże chamskich) komentarzy, na co jestem uczulona. Ja się wkopałam w jedną dodatkową pracę, która zaabsorbuje mnie maksymalnie w najbliższych dwóch tygodniach, ale zawsze to nowe doświadczenie i się czegoś nowego człowiek nauczy. I może przegoni mojego niechcieja....Na razie bardzo przeszkadza mi Australian Open, właśnie patrzę jak mój ulubieniec Nadal przegrywa w ćwierćfinale, głównie ze względu na jakiś problem zdrowotny i to kurczę przykre jest! Mammajko, super ta Stacja Falenica! Też czekam na Verbeny relacje i zdjęcia... U mnie śniegu nie ma- a wolałabym zamiast tej szarugi, która za oknem... Biorę się do pracy, bo ktoś musi Odpowiedz Link
bbetka Re: Środa, a czy ta środa nam śniegu doda? 26.01.11, 12:27 No i przegrał...błeeee A z tym mandatem jedynym, który zapłaciłam to było tak, że dałam się podpuścić po prostu... Przejeżdżałam z zajęć na zajęcia (120 km pomiędzy uczelniami), trafiłam na króla szos, który nie dawał się wyprzedzić (kobieta za kierownicą+nieduży samochód+standardowe chamstwo) i blokował mnie przez dłuższy czas. A miał CB radio (co uświadomiłam sobie później) i prawdopodobnie dostał informację, że łapią więc zwolnił, a ja natychmiast wykorzystałam okazję do wyprzedzania przekraczając dozwoloną prędkość i wpadłam na radar, ku uciesze tegoż buca z pewnością... więcej razy mnie nie zatrzymali, a przy moim trybie pracy i ciągłych jazdach okazji nie brakowało Odpowiedz Link
mammaja Re: Środa, a czy ta środa nam śniegu doda? 26.01.11, 12:52 Bbetko, przypomnialo mi sie jak moja mam uczyła popoludniami doroslych ( w czasach głębokiej komuny ) , ktorzy robili mature w Liceum Ekonomicznym - m. in. miala klase "mundurowych" milicjantow. I pewnego razu wpadal do klasy wożny, ze w sztani jest złodziej. Cała klasa rzuciła sie zatrzymac przerażonego przestepce. Ten miał pecha! Nie mam zadnych punktów karnych i oby to trwalo! Jakos jak Fed. udaje mi intuicyjnie "wyczuc" drogówke, a niejednokrotnie łapali tego, co był przedemnna Sroda narazie dosyc słonczna - tzn. coś tam przeblyskuje. Też czekam na powrót Verbeny i pomysły na nowe watki. Odpowiedz Link
jutka1 Re: Środa, a czy ta środa nam śniegu doda? 26.01.11, 12:59 Melduję się krótko, przedwyjazdowo: zaraz lecę się pakować. Tym razem Istambuł, niestety służbowo i jak po ogień. Może chociaż w sobotę uda mi się kilka godzin po mieście połazić... Miłego dnia i tygodnia Odpowiedz Link
verbena1 Re: Środa, a czy ta środa nam śniegu doda? 26.01.11, 15:12 Nie wiem ktora u Was godzina bo tutaj w Kuala Lumpur jest okolo 22. Mamy przesiadke i musimy trzy godziny czekac na nastepny samolot do Amsterdamu. Jestesmy juz troche zmeczeni a przed nami jeszcze 14 godzin lotu. Lotnisko ogromne, na zewnatrz okolo 30 stopni ,tu na szczescie troche chlodniej. Mnostwo ludzi czekajacych, drzemiacych, snujacych sie po roznych sklepikach. W Melbourne przy odprawie jako jedyna zostalam poddana szczegolowej kontroli, na szczescie bez rozbieranki. Czy ja tak podejrzanie wygladam To tyle na razie , jutro bede juz w domu. Odpowiedz Link
lablenka_x Re: Środa, a czy ta środa nam śniegu doda? 26.01.11, 16:50 Tak jak Wszyscy czekam na australijskie opowieści Verbeny. U nas szaro buro i ponuro,ale choinka nadal stoi i ociepla nastroje Opowiesci o mundurowych ekstra,ale z nimi tak zawsze.Tez miałam z nimi zajęcia,oj fajnie bywało. Hmmm ,ja teraz mogę jedynie opowiadac jak to drzewiej bywało, bo wszystko już było jesli chodzi o jazde i buców to ja miałam troszke inną przygode.Pogoniłam buców, którzy na swiatłach zobaczyli starszą panią za kierownicą , no i pokazali mi co nieco i skomentowali tez ,no i szliśmy łeb w łeb całą Solna do ronda Śródka, wyprzedziłam ich do kolejnych świateł,a potem skrecając w ulicę przy Malcie - ruszyłam z kopyta,młodzi poszli ambitnie do przodu, ja wyluzowałam ,a oni wpadli w lapy policjantów(wiedziałam,że tam stoją). Przejeżdżając poslałam im (młodym ) słodki usmiech i pomachałam łapką na pożegnanie. Bbetko ,otwórz wreszcie ten koci watek. Jutko,po wysłaniu postu uświadomiłam sobie,że koty innej rasy są En-ejko ,jak Twoja stopa? --- LX Nie chodzi o to by żyć jak inni,lecz żyć pośród innych. Odpowiedz Link
mammaja Re: Środa, a czy ta środa nam śniegu doda? 26.01.11, 21:17 Trzymam kciuki za przykemny lot Verbenki, Jakze milo bedzie jej znalezc sie w domu A z tymi kontrolami, to nigdy nie wiadomo. Pozalatwialam troche spraw, teraz zapalenie spojowek rzucilo sie synowi w oczy Biedni oni, z ta infekcja. Dostalam pieniazki (!) - tzn. moj wniosek "na kulture" dostal - jeszcze pani prezydent musi podpisac. No, ale przynajmniej wiadomo, ze nie nadarmo sie meczylam. Lablenko, ja wiem, ze ty jestes doskonala kierowczynia i takim bezczelnym mlokosom warto czasem dac nauczke ! Odpowiedz Link
mammaja Czwartek dodał ! 27.01.11, 11:09 Niestety znowu sypie nieublaganie. Nudny temat - ale dokuczliwy. Zima. Lepiej martwic sie o snieg niz o polityke Odpowiedz Link
lablenka_x Re: Czwartek dodał ! 27.01.11, 12:59 Wczorajszy tłok przy karmniku przepowiedział opady śniegu.Wczoraj tez i goście i korepetycje.Dzis od rana nadal pada. Zwarłam się ,by reorganizacje w jednej z szaf zrobic i co? Po wyjęciu wszystkiego , nagle oklapłam i teraz mam :pustą szafę, góre rzeczy(może je wszystkie do worka i na smietnik???) i mój brak entuzjazmu do dalszego działania. Verbena z Reksiem juz chyba w domu odsypiają podróże Zgadzam sie z Tobą,Mammaju Odpowiedz Link
verbena1 Re: Czwartek dodał ! 27.01.11, 17:04 Lablenko, sa juz ale nie odsypiaja. Chce przetrzymac ten pierwszy dzien aby przywyknac do zmiany czasu i temperatur. Czuje sie beznadziejnie, plecy bola od wielogodzinnego siedzenia w niewygodnym fotelu samolotowym, jest mi zimno i chce spowrotem do lata. Nie chce mi sie z nikim gadac. Jutro bedzie lepiej Odpowiedz Link
lablenka_x Re: Czwartek dodał ! 27.01.11, 22:09 verbena1 napisała: > Lablenko, sa juz ale nie odsypiaja. Chce przetrzymac ten pierwszy dzien aby pr > zywyknac do zmiany czasu i temperatur. Czuje sie beznadziejnie, plecy bola od w > ielogodzinnego siedzenia w niewygodnym fotelu samolotowym, jest mi zimno i chce > spowrotem do lata. > Nie chce mi sie z nikim gadac. Jutro bedzie lepiej > Odpocznij i na nowo aklimatyzuj się i pamiętaj,że wiosna już za niecałe50 dni.Ciesze sie,że dolecieliście bez problemów. Odpowiedz Link
jutka1 Re: Środa, a czy ta środa nam śniegu doda? 27.01.11, 21:35 Lx, innej rasy ale wyglądają jak bliźniaki. Odpowiedz Link
lablenka_x Re: Środa, a czy ta środa nam śniegu doda? 27.01.11, 22:07 jutka1 napisała: > Lx, innej rasy ale wyglądają jak bliźniaki. > hahaha, widze,że sprawa jest podejrzana,albo jeden ojciec w dwóch rasach,albo komus się cos pomyliło ,albo....musze pomyslec Odpowiedz Link